Dwie Ojczyzny - Barbara Ursyn Niemcewicz

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (8,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Bielą malowane

Puszyste płatki spadając z nieba,

Pokryły ziemię, dachy i drzewa.

Gdy mróz ściął lodem rzeki i stawy,

Ucichł śpiew ptaków, co pozostały.

Tylko śmiech słychać było dzieciaków

Z dworskiej rodziny i tych z czworaków.

Poszły w ruch łyżwy, sanki i narty,

Śnieżki, którymi się obrzucano,

Śmieszne bałwany z nosem zadartym

Były atrakcją wspólnej zabawy.

Mnóstwo tuneli śnieżnych tworzono

Dla pieszych - a była taka potrzeba.

Zwał śniegu iskrząc, białą koroną

Spoglądał w lustro lazurowe nieba.

Nic, że mróz szczypał w brodę i uszy.

Wystarczył kożuch i ciepłe buty,

Czapka z baranka i rękawice.

Śnieg - aż do marca - sypał obficie.

Gdy mróz zbyt ostry był uciążliwy,

To przy kominku w długie wieczory,

Matrony dzieciom baśnie prawiły,

Uczyły pieśni i polskiej mowy.

Mróz trzaskający skrzył się na drogach

W śniegu, co chrzęścił aż pod stopami,

Siarczystym zimnem przenikał progi,

Szyby białymi zdobił wzorami,

Niczym Picassa dziwaczne twory,

Lub kwiaty godne mistrzów światowych.

Te naturalne rzeźby, ciekawe,

Zwłaszcza wśród dzieci zachwyt wzbudzały.

Na Kresach zimy bywały tęgie.

Dzieci umiały dostrzec potęgę

Piękna i niezwykłego uroku,

W najuciążliwszej wszak porze roku.

Śnieg białym puchem sypał obficie

Na lasy, pola i okolice,

Otulał domy. W mroźne poranki,

Szron zdobił drzewa srebrnym kryształkiem.

Zmienił się klimat, czas, obyczaje,

Sprzed lat wspomnienie tęsknotą staje

Za ojcowizną dzieciństwu drogą,

Za przyjaciółmi ze śpiewną mową,

Przyrodą urzekającą czarem.

Próżne tęsknoty, daremne żale.

Czas, co upłynął burzliwą falą,

Zabrał dzieciństwa lata beztroskie,

Igraszki pełne swawoli i wrzawy.

Prysły marzenia piękne i wzniosłe.

Pasemka wspomnień na "białej kliszy"

Snują się, aby serce uciszyć,

Stłumić dręczących tęsknot rozterki,

Zostawić po nich choć ślad maleńki.

Dobranoc mamo...

Śpij, śpij w spokoju, niech sen łagodny

Zamknie powieki Twoje zmęczone...

Niech Ci się przyśni lazur pogodny

Nieba i łąki barwno-zielone.

Niech się choć we śnie oczy Twe poją

Falami z cicha szumiących zbóż złotych,

Niech wonie kwiatów - Mamo - Cię koją,

Gdy serce Twe trują życia kłopoty.

Wśród świeżych kwiatów śnij aż do rana,

Moja Najdroższa Mateńko Kochana!

Niech chociaż w nocy stroskane czoło

Puści w niepamięć wszelkie niesnaski...

Morfeusz ześle Ci sny baśniowe

I ukołysze. Niech słońca blaski

Wnikną do duszy Twej umęczonej

Mozolną pracą dnia codziennego...

Kochana Mateńko, tak życzę Tobie

Spokojnej nocy z serca całego!

Kabaret

(Na melodię: "Bal u Weteranów")

Nim się zacznie przedstawienie, trwa wielka zabawa.

Jest tu Antek z Mańką i ferajna cała.

Jak dorwali się do tańca, skaczą bez pamięci,

Że się w głowie kręci, aż bierze strach!

Refren 1

Rżnie muzyczka tirli, tirli aż po ranka brzask,

Przygrywa wesoło, goście bawią się morowo;

Pan wodzirej w pierwszej parze, a my za nim w gaz,

Tańczymy z przytupem raz po raz!

Akordeon w tan porywa, skrzypce skocznie grają,

Klarnet i saksofon aż oszałamiają.

Gnie się parkiet pod stopami, wirują kółeczka...

Niechaj ta poleczka rozerwie nas!

Rżnie muzyczka...

Tomcio, Szczepcio, są tu z nami, jest i stary wiarus,

Przedwojenne czasy wspominają śmiało,

Do dziewczyny stroją miny, strzelają oczami

Te lwowskie batiary, ta joj, ta joj!

Rżnie muzyczka...

Za godzinę kur zapieje, czas kończyć zabawę.

Przedstawimy państwu wesoły kabaret.

Komedianci już na scenie, wybiła godzina,

Do góry kurtyna, musimy grać!

Refren 2

Skończył się szalony taniec, a kabaret trwa.

Jak się nie powiedzie, to będziemy deptać dalej...

Czasu mało nam zostało, szansę każdy ma.

Będziemy szturmować cały świat!

Amatorski kabarecik może nam się uda,

Urządzimy scenę, fajny będzie ubaw:

Będziem grać przed trybunałem, pójdziem do Warszawy,

Los łaskawy sprawi, że przyjmą nas!

Skończył się szalony...

Odstawimy kabarecik w samym pałacyku,

Pociągniem za sznurki, narobimy krzyku.

Będzie farsa, maskarada, wszystko śmiechu warte.

Zdobędziemy sławę na cały świat!

Skończył się szalony...

Kraino dzieciństwa

Kraino dzieciństwa! Tak tęsknię za Tobą,

Za Twym kresowym pejzażem wspaniałym!

Drogich, kochanych przyjaciół mych grono,

Żywe obrazy wciąż mam przed oczami.

Wojna - wsie, miasta gromiła pożogą,

Kradnąc dzieciństwa najpiękniejsze lata.

Koszmary dni tamtych powtórzyć nie mogą!

Choć dręczą wspomnienia okrutnych dramatów...

Tam domki rodzinne z modrzewia wzniesione,

Wśród bzów, jaśminów, lśniły w słońcu złotym.

Z gniazd na dachu boćki na wszystkie strony

Przechodniów witały radosnym klekotem.

Pod czaszą szaro-błękitnego nieba,

Dokoła łąki płonęły kwiatami.

Pszczoły, motyle z nich nektar spijały.

Warzywny ogród rumienił się w krzewach.

Klonowe drzewa szeroką aleją

Wiodły ku dużym, urodzajnym sadom.

Z polskich okolic za Ojców przykładem,

Rozlegały pieśni z nutą nadziei.

Od pól niósł zapach zbóż, dzikiego ziela...

Las balsamiczne słał żywicy wonie,

Świt błyskał zorzą w kolorze różowym...

Śpiew ptaków w koło radośnie rozbrzmiewał.

Świat - bliski sercu - którego już nie ma,

Jawi się obrazem sennego marzenia.

Majowe...

Pamiętam z Kresów ciepłe, majowe wieczory.

U schyłku dnia zmierzch szary zapadał powoli -

Nad horyzontem gasło purpurowe słońce,

Maciejka wydzielała woń słodko-kojącą,

A spracowany lud podążał na skraj sioła,

Za dzień pogodny, szczęśliwy, Stwórcy dziękować.

Tam, na rozstaju dróg stała kapliczka mała.

W niej Matka Boża swych wiernych oczekiwała,

Sprzyjając w potrzebie orędowaniem do Syna,

Słynąca łaską cudów, Najświętsza Maryja.

U stóp Maryi majowe ścieliły się kwiaty -

Jej święte oblicze lśniło w poświacie księżyca,

Gwiazd złociste odbicia zdobiły Jej szaty,

Blask niebiański aż oczy i serce zachwycał.

Kasztany, perliste bzy w kiściach rozkrzewiły,

Kielichy białych lilii wznosiły woń miłą.

Miodowy zapach kwiatów powietrze nasycał,

Wiatr - konary drzew starych - łagodnie kołysał.

Prócz kwiatów, barwne świece, co stały rzędami,

Ciepły blask swój na postać Maryi rzucały.

Wierni kornie zmówiwszy wieczorne pacierze :

"Ojcze nasz...", "Zdrowaś Mario..."

oraz "W Boga wierzę...",

Poczynali pieśniami wysławiać Maryję.

Były to wzruszające i cudowne chwile!

"Cześć Maryi..." i "Chwalcie łąki umajone...",

Prośby: "Serdeczna Matko..."

oraz "Pod Twoją Obronę...".

Pieśni, jedna za drugą dźwięcznie rozbrzmiewały,

Wznosząc się ku niebiosom, w gwiaździste przestworza ...

Dłonie Maryi jasne, jak promienna zorza,

Lawiną błogosławieństw darzyły zebranych.

Urodzajne zbóż łany, zielone zagony

Włączały się w nastroje licznie zgromadzonych.

Pyzaty księżyc z góry z powagą spozierał

Na wiernych, tu przybyłych z pobliskich okolic,

Rzucając blade światło srebrzystym promieniem,

Mimo woli był świadkiem nabożeństw majowych.

W każdy majowy wieczór schodzili się wierni:

Dorośli, młodzież, dzieci i wiekiem dojrzali,

Po prac polowych wielkim trudzie całodziennym,

Za chleb powszedni Bogu dziękczynność składali -

Prosząc o zdrowie dla bliskich, obfite plony,

Wyzwolenie Ojczyzny z okrutnej niewoli.

Nabożeństwa majowe pod niebem usłanym

Dywanem z gwiazd złocistych uczucia wzmagały.

Oddawanie czci Matce, Bożej Rodzicielce,

W scenerii lat odległych utkwiło w pamięci.

Do Jezusa Chrystusa nabożeństwa czerwcowe,

Uroczystym obrzędem równały majowym.

Do mych najdroższych wspomnień z dzieciństwa dokładam

Cechy ludzi kresowych, wśród których wzrastałam:

Nade wszystko pobożność, ofiarność gorliwa,

Pielęgnacja staropolskich, pięknych tradycji,

Wierność Bogu, Ojczyźnie - w dramatycznych chwilach -

Heroizm z narażaniem życia wobec bliźnich.

O wspaniałych Rodakach pragnąc pamięć zachować,

Z głębi serca wydobyłam najskromniejsze słowa.