Dunka - Ewa Makara

Kup ebooka

15.28 zł
12.68 zł (12,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

Warszawa, sobota 1 sierpnia 2015 roku.

Ból w prawym przedramieniu po ukłuciu, które zadano mu od tyłu, w ułamkach sekundy niewiarygodnie przybierał z coraz silniejszą mocą. Odnosił wrażenie, że jego umysł i cała głowa nie są już częścią jego ciała. Ostrość widzenia także się rozmywała. To, co ukazywało mu się przed oczami było jakby z innego wymiaru. Salon, którego próg przekraczał w momencie, kiedy zadano mu ukłucie, dwoił się i troił. Na chwilę wszystko zniknęło. Miał mrok przed oczami i widział tylko szarą chmurę różnorodnych czarnych i świetlistych punktów przemieszczających się z dużą prędkością. Panicznie mrugał oczami, aby pozbyć się i przepędzić z oczu te niezidentyfikowane wściekłe punkty. Gdy znów obraz nabrał prawie rzeczywistych kształtów salonu w mieszkaniu, w którym się znajdował, poczuł, że siedzi. Próbował energicznie poruszyć głową, ale ta odmawiała posłuszeństwa. To samo uczucie miał ze wszystkimi kończynami. Nie był w żaden sposób skrepowany sznurami czy kajdankami. Próbował podnieść ręce, ale odmawiały posłuszeństwa. Bezwładnie opierały się o stół, przy którym został posadzony. Nie pamiętał momentu, w którym najprawdopodobniej go tam posadzono. Nogi były ciężkie jak betonowe słupy. Jego umysł powoli, jak przez mgłę odtwarzał wszystko, co się w około niego dzieje. Natomiast jego ciało było poza jakąkolwiek kontrolą.

Słyszał jakiś odgłos. To był głos, ludzki głos. Odtworzył, że kogoś widzi. Wytężył mocno słuch i starał się skoncentrować nad tym, co usłyszał. Nie dowierzał w to, co słyszy. Nie chciał uwierzyć w to, co mówi do niego osobnik siedzący naprzeciwko. Był pewien, że ma halucynacje. Wsłuchiwał się w słowa, i zdania...

- To nieprawda. - na wpół sparaliżowanymi ustami starał wydać z siebie głos.

Nikt nie protestował, ani nic nie mówił. On sam myślał nad tym, co przed chwilą usłyszał. Czy to mogło być prawdą? Czy choć część z tego, co usłyszał mogło być prawdziwe? Czy jest pod wpływem jakiegoś środka halucynogennego? Czy pod wpływem tej substancji ma zaburzenia, które powodują halucynacje słuchowe? Czy ktoś go może pomylił z kimś innym? Czy doszło tu do niesamowitej pomyłki? Poczuł się zniewolony.

W jego rękach i nogach zachodziły jakieś procesy. Miał uczucie, że miliony małych igieł kłują go bezboleśnie. W wielu miejscach mrowienie się nasilało w innych ustępowało. Władność kończyn wracała. Ślamazarnie z wielkim wysiłkiem wstał od stołu i starał się przejść w stronę osoby, która stała w drugiej części salonu, przy oknie. Mocna łuna słonecznego światła z okna, powodowała, że widział jedynie jej zarys. Słoneczne światło drażniło jego spojówki i oślepiało go.

Poczuł następne ukłucie. Tym razem jednak ból był o wiele silniejszy. Rozpierało mu płuca. Jego puls stawał się coraz wolniejszy, a krew skokowo przemieszczała się przez jego mózg. Nie potrafił wydobyć z siebie żadnego dźwięku.

Jego ciało zaczęło ustępować pod wpływem bólu zmieniającego się w mgłę. Świadomość odpływała gdzieś daleko...