Dungeon Crawler Carl (tom 2). Sądny dzień Carla - Matthew Dinniman

Kup ebooka

39.99 zł
30.79 zł (30,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1

Witaj na trze­cim pozio­mie, zawod­niku.

Poprzed­nie pię­tro Lochu zawali się za trzy godziny i trzy­dzie­ści pięć minut.

Pro­sto z pocze­kalni prze­nie­siono nas do dłu­giego zło­tego kory­ta­rza, przy­po­mi­na­ją­cego ten, w któ­rym zna­leź­li­śmy się na samym początku Lochu.

-?Carl, zobacz! Jeste­śmy na zewnątrz! -?powie­działa Pączuś, spo­glą­da­jąc w górę.

Istot­nie; ponad naszymi gło­wami roz­cią­gało się upstrzone gwiaz­dami niebo, które pokry­wała kolo­rowa mgła­wica podobna do tła w pro­gra­mie Odette.

Powie­trze na­dal jed­nak wyda­wało się zatę­chłe. Wycią­gną­łem procę, wyce­lo­wa­łem w niebo i wystrze­li­łem.

Stuk. Tak jak się spo­dzie­wa­łem, pocisk odbił się od sufitu jakieś sześć metrów nad nami.

-?To ilu­zja -?orze­kłem. -?Jak w tym cen­trum han­dlo­wym w Las Vegas. Wydaje ci się, że jesteś na zewnątrz, ale to złu­dze­nie.

-?Co za roz­cza­ro­wa­nie -?sko­men­to­wała Pączuś.

Ściany i pod­łoga zostały wyko­nane z cegieł w zło­tym kolo­rze. Miękki czer­wony dywan pro­wa­dził do wyglą­da­ją­cych zna­jomo drzwi na końcu kory­ta­rza. Gdy się do nich zbli­ży­li­śmy, otwo­rzyły się same. Wyszła z nich jakaś wysoka postać i wszy­scy się zatrzy­ma­li­śmy.

Cze­kał na nas dobrze zbu­do­wany, młody i odra­ża­jąco przy­stojny męż­czy­zna w smo­kingu. Miał ciem­no­szarą skórę, a z czoła wyra­stała mu para krót­kich dia­bel­skich rogów. Był mniej wię­cej mojego wzro­stu, a jego dłu­gie szpa­ko­wate włosy upięte zostały w koń­ski ogon. Z tyl­nej czę­ści smo­kingu wysta­wał kol­cza­sty ogon, a na ple­cach widać było cia­sno zło­żone czarne nie­to­pe­rze skrzy­dła.

-?Czo­łem, Mor­de­cai -?powie­dzia­łem, przy­glą­da­jąc się jego nowej postaci. -?Rany, stary! Naprawdę świet­nie wyglą­dasz.

-?Och -?sko­men­to­wała Pączuś, tak­su­jąc go wzro­kiem. -?Nie wyrzu­ci­ła­bym cię z łóżka za jedze­nie kra­ker­sów.

Nawet zwy­cza­jowe skrzek­nię­cie Monga brzmiało, jakby dino­zaur był ocza­ro­wany.

Mor­de­cai. Inkub -?poziom 50

Mistrz tej gil­dii.

Ten NPC nie wal­czy.

Znani jako Giga­chady Gór­nego Mia­sta, inkuby to męskie odpo­wied­niki nie­sław­nych suk­ku­bów. Wyga­dane, uwo­dzi­ciel­skie i osta­tecz­nie zabój­cze inkuby można roz­po­znać po znie­wa­la­ją­cej uro­dzie, nie­wia­ry­god­nym uroku oso­bi­stym i zmy­sło­wych sto­pach. Napo­tkamy je wyłącz­nie w zur­ba­ni­zo­wa­nych pozio­mach Lochu. Nadają nowe zna­cze­nie okre­śle­niu "part­ner na jedną noc".

-?Kró­lewno Pączuś, Carlu, mały Mongo! Witaj­cie na pozio­mie trze­cim. Oto koniec pozio­mów tre­nin­go­wych. Teraz roz­pocz­nie się praw­dziwa gra - powie­dział Mor­de­cai głę­bo­kim gło­sem, kła­nia­jąc się lekko. Wska­zał gestem, że mamy wejść.

Wkro­czy­li­śmy do środka i drzwi się za nami zamknęły.

-?Poziomy tre­nin­gowe? -?zapy­ta­łem. -?Ja pier­dolę. Serio nazy­wasz to "pozio­mami tre­nin­go­wymi"?

-?Naresz­cie -?powie­dział Mor­de­cai za zamknię­tymi drzwiami. Zerwał z sie­bie mary­narkę i ścią­gnął kra­wat, po czym roz­piął trzy górne guziki koszuli. Góra od smo­kingu wyglą­dała dziw­nie z parą dłu­gich roz­cięć, w któ­rych miały się mie­ścić skrzy­dła. -?Zaczy­na­łem się oba­wiać, że już ni­gdy się tu nie poja­wi­cie. Od trzech godzin cze­ka­łem na was w tym świń­stwie. Nie zno­szę for­mal­nych stro­jów.

-?Wywiad tro­chę się prze­dłu­żył -?wyja­śni­łem. -?Rozu­miem, że publicz­ność nie może nas teraz zoba­czyć?

-?Tak -?potwier­dził. -?Będą widzieć, jak tu wcho­dzi­cie, a potem jak wycho­dzi­cie, ale nic z tego, co dzieje się w środku. To jak pomiesz­cze­nie dla ławy przy­się­głych.

Jego miesz­ka­nie wyglą­dało dokład­nie tak jak zawsze, ale tym razem wysprzą­tał je jesz­cze porząd­niej. Od naszej ostat­niej wizyty w magiczny spo­sób poja­wiły się w nim dwa łóżka.

-?Posłużą do trans­for­ma­cji, jeśli będzie potrzebna -?wyja­śnił. - Pamię­tasz, co się stało z Pączuś, gdy zja­dła ulep­szony sucha­rek dla pupila?

Prze­łkną­łem ślinę na wspo­mnie­nie dzi­wacz­nej glu­to­wa­tej kuli mięsa, w którą prze­mie­niła się wów­czas kotka.

-?No dobrze -?pod­jął Mor­de­cai -?czy usta­li­li­ście już, kto chce być pierw­szy? Oso­bi­ście suge­ro­wał­bym, żeby Kró­lewna...

-?Ja -?prze­rwała mu Pączuś, wska­ku­jąc na jedno z łóżek. -?Jazda z tym kok­sem.

-?Dobrze. Usiądź sobie, Carl -?powie­dział Mor­de­cai.

Wybra­łem jedno z krze­seł. Mongo wsko­czył mi na kolana i zaskrze­czał z nutą tro­ski w gło­sie.

-?Mamusi nic nie będzie -?uspo­ko­iła go Pączuś. -?Posiedź sobie kilka minu­tek z wuj­kiem Car­lem, a mamu­sia zaj­mie się na chwilkę pracą. Bądź grzeczny.

Mały welo­ci­rap­tor usa­do­wił się wygod­nie na moich kola­nach. Nagle poczu­łem nie­po­kój na myśl, że jego zęby zna­la­zły się tak bli­sko mojego kro­cza. Nie wie­dzia­łem, co się sta­nie, jeśli teraz mnie ugry­zie. Pew­nie nie zostałby już tele­por­to­wany na zewnątrz, ale raczej zamro­żony w miej­scu jak poprzed­nio Frank i Mag­gie. Mia­łem nadzieję, że nie będę musiał na wła­sne oczy się prze­ko­ny­wać, czy moje przy­pusz­cze­nia są słuszne.

-?Dobrze -?powie­dział Mor­de­cai. Poma­chał ręką i w powie­trzu poja­wił się ekran, jak w pro­gra­mie Odette. -?Twoja obecna rasa to "kot". Tutaj znaj­duje się lista wszyst­kich dostęp­nych dla cie­bie ras. Wygląda na to, że dosta­łaś trzy­sta dwa­dzie­ścia moż­li­wo­ści. Umiesz­czono je na liście w kolej­no­ści alfa­be­tycz­nej i możesz kli­kać na każdą z nich, żeby zapo­znać się z naj­mniej­szymi szcze­gó­łami. Dodat­kowo sztuczna inte­li­gen­cja zawę­ziła swoje reko­men­da­cje do trzech. Przez następną godzinę będziemy szcze­gó­łowo oma­wiać twoje moż­liwe wybory, a potem...

-?Wybie­ram kota. Idźmy dalej!

Mor­de­cai wziął głę­boki oddech.

-?Pączuś, kilka z opcji, jakie się tu znaj­dują, pozwoli ci wyglą­dać w zasa­dzie tak samo jak...

-?Kot. To moje ostat­nie słowo. Przejdźmy do następ­nego kroku.

Mor­de­cai spoj­rzał na mnie. Wzru­szy­łem ramio­nami. Pączuś od początku jasno dawała do zro­zu­mie­nia, że nie zamie­rza zmie­niać rasy. Byłem wystar­cza­jąco zado­wo­lony, że porzu­ciła myśl, aby ze mnie także zro­bić kota.

-?Niech będzie -?ustą­pił Mor­de­cai. -?Pokaże ci się teraz komu­ni­kat i trzeba będzie potwier­dzić wybór rasy za pomocą klik­nię­cia.

-?Zacze­kaj -?powstrzy­ma­łem ją, bo przy­szło mi do głowy coś okrop­nego. - Ona nie wróci od tego do, no wiesz, stanu poprzed­niego?

-?Za późno -?odparła Pączuś. Roz­bły­sła na chwilę. -?Już klik­nę­łam. - Spoj­rzała na swoją łapkę. -?Czuję się tak samo.

-?Nie wróci -?powie­dział Mor­de­cai, rzu­ca­jąc Pączuś zna­czące spoj­rze­nie - ale zada­wa­nie takich wła­śnie pytań jest ważne. Usta­wi­łem to tak, że Pączuś wybrała brak wyboru. Niczego to nie zmieni, ale będzie teraz miała dostęp do kilku raso­wych bonu­sów, które wcze­śniej były dla niej nie­do­stępne.

-?Bonu­sów? Jakich? -?zapy­tała Pączuś.

-?Nie wiem, Kró­lewno Pączuś -?odparł Mor­de­cai ze znu­że­niem w gło­sie. - Nie pozwo­li­łaś nam przyj­rzeć się opcjom kota w menu. Sama je zoba­czysz, gdy zakoń­czymy cały pro­ces. I w tym momen­cie i tak byś się nie zmie­niła. Trans­for­ma­cja ma miej­sce dopiero na samym końcu.

-?Okej, Pączuś -?powie­dzia­łem. -?Musimy poważ­nie prze­my­śleć twój następny wybór. Zobaczmy naj­pierw suge­stie sztucz­nej inte­li­gen­cji. Dobrze?

-?Zatem do dzieła! -?powie­działa kotka. -?Pokaż­cie mi wszystko, co ma w nazwie "księż­niczkę" albo "kró­lową".

-?Przejdźmy więc do następ­nego etapu -?powie­dział Mor­de­cai.

Na ekra­nie poja­wiła się lista, ale wyglą­dała na znacz­nie krót­szą niż poprzed­nia. Mor­de­cai zamilkł, a jego oczy roz­bły­sły, gdy bły­ska­wicz­nie prze­glą­dał opcje.

-?Dobrze, Kró­lewno Pączuś. Wygląda na to, że otrzy­ma­łaś trzy­dzie­ści cztery moż­liwe klasy. To dosyć krótka lista. Naj­krót­sza, jaką w życiu widzia­łem, ale sądzę, że to rezul­tat wyboru rasy i posia­da­nych przez cie­bie para­me­trów. Twoja pod­sta­wowa Kon­dy­cja na­dal wynosi tylko dwa. - Zamilkł. -?Nie, jed­nak cztery, bo wybra­łaś jako rasę kota. -?Znowu przez moment prze­glą­dał nie­wi­doczne dla nas menu. -?Teraz rozu­miem. To wynika z kom­bi­na­cji czte­rech czyn­ni­ków. Poza tym macie prze­pustki do Klubu Despe­rado, które cał­ko­wi­cie wyklu­czają wybór kilku klas. A tiara na główce Pączuś ogra­ni­cza pozo­stałe opcje jesz­cze bar­dziej. Ale to nie szko­dzi, na­dal pozo­stało jej kilka świet­nych moż­li­wo­ści.

-?To które są dobre? -?zapy­tała Pączuś, przy­glą­da­jąc się liście. -?Ooo, to brzmi faj­nie! Jed­no­cze­śnie groź­nie, tajem­ni­czo i roz­ryw­kowo. Wybie­ram to!

-?Zacze­kaj! -?powie­dzia­łem, pod­ry­wa­jąc się. Zła­pa­łem pod pachę Mongo, który w mię­dzy­cza­sie zdą­żył zasnąć, i popę­dzi­łem do ekranu. -?Nie wybie­raj niczego, dopóki dokład­nie się temu nie przyj­rze­li­śmy!

Pączuś wska­zała na coś o nazwie Nekro­Bardka.

Mor­de­cai chrząk­nął.

-?To nie jest zły wybór. Sta­nowi jedną z trzech reko­men­da­cji.

Przyj­rza­łem się liście. Jedy­nymi dostęp­nymi dla Pączuś kla­sami bazo­wymi były Bardka, Użyt­kow­niczka Magii i Bar­ba­rzynka. Każda z tych klas miała pod spodem kilka dodat­ko­wych pozy­cji, w tym Nekro­mantkę, Magi­nię Wia­tru i Cza­row­nicę. Klasa Nekro­Bardki znaj­do­wała się zarówno pod Bardką, jak i pod Nekro­mantką. Był też nagłó­wek Klasy Ziem­skie i więk­szość tych dostęp­nych umiesz­czona była wła­śnie pod nim, a wśród nich kilka cie­ka­wych pozy­cji, jak Dzika Kotka Ber­ser­kerka, Zwie­rzę Eks­pe­ry­men­talne oraz Ści­gaczka w Rol­ler Derby.

Spoj­rza­łem na listę trzech suge­stii wybra­nych przez sztuczną inte­li­gen­cję. Były nimi:

Szy­cha ze Strefy Arty­stów

Nekro­Bardka

oraz

Była Dzie­cięca Aktorka

W myślach podzię­ko­wa­łem bogom tej gry, że nie nazwali tej klasy z wyści­gów wrot­kar­skich "Kró­lową Derby". Pączuś na pewno nale­ga­łaby, żeby ją wybrać. Roz­ma­wia­li­śmy o tym i opra­co­wa­li­śmy plan, oparty luźno na radach Odette, ale kotce zda­rzało się czę­sto podej­mo­wać sza­lone decy­zje.

-?Pączuś -?powie­dzia­łem -?klik­nij na każdą z trzech reko­men­da­cji i zobacz, jakie mają opisy.

-?Mówię ci już teraz, że abso­lut­nie nie zamie­rzam wybrać tego - oświad­czyła Pączuś, kli­ka­jąc na pierw­szą pro­po­zy­cję.

Szy­cha ze Strefy Arty­stów

Ta klasa oparta na Cha­ry­zmie i Inte­li­gen­cji to współ­cze­sna forma kupca. Wyko­rzy­stu­jąc wyjąt­kowy arty­styczny talent, by roz­ba­wić i ocza­ro­wać swo­ich zio­mów ner­dów, Szy­cha z kon­wen­to­wej Strefy Arty­stów wędruje po całym świe­cie, ofe­ru­jąc na sprze­daż swój łamiący prawa autor­skie towar. Cho­ciaż fizycz­nie ten dzielny przed­się­biorca nie sta­nowi więk­szego zagro­że­nia, bar­dzo trudno go zra­nić. Człon­ko­wie tej klasy otrzy­mują nastę­pu­jące bonusy:

+5 do Zwin­no­ści

Natych­mia­stowy dostęp do zaklę­cia Tar­cza poziomu 5

25% zniżki we wszyst­kich skle­pach oraz 15% pre­mii do wszyst­kich sprze­daży

Pre­mia 10% do wszyst­kich monet przy zej­ściu na następny poziom

Umie­jęt­ność Tro­pi­ciel na pozio­mie 5

Dostęp do Ulep­szo­nego Uniku, który pozwala wytre­no­wać umie­jęt­ność Unik do poziomu 20

Umie­jęt­ność Unik na pozio­mie 5 (już dostępna)

Dodat­kowe pod­klasy poja­wią się na pozio­mie 6.

To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.

Mor­de­cai chrząk­nął.

-?Ten pre­zent w bonu­sie jest dość kiep­ski w porów­na­niu z tym, co zwy­kle ofe­rują. Zazwy­czaj dostaje się złotą skrzynkę i kilka dodat­ko­wych punk­tów para­me­trów.

-?Wcale mnie to nie dziwi -?mruk­ną­łem. Mój wzrok natych­miast powę­dro­wał do umie­jęt­no­ści Tro­pi­ciel. Odette powie­działa, że muszę ją mieć. Jed­nak szu­ka­li­śmy także cze­goś innego.

-?Ale to i tak -?cią­gnął Mor­de­cai -?bar­dzo dobry wybór dla niej. Jeśli zdoła wytre­no­wać Unik do poziomu pięt­na­stego, będzie prak­tycz­nie nie­moż­liwa do zra­nie­nia. I dwu­dzie­sto­pię­cio­pro­cen­towa zniżka w skle­pach też jest świetna, a prze­cież dosta­nie ją jako doda­tek do zniżki, jaka wynika z jej Cha­ry­zmy. Będzie kupo­wać wszystko za połowę ceny, a to naprawdę się przy­daje. Lecz co naj­waż­niej­sze, zyska w ten spo­sób dostęp do umie­jęt­no­ści Tro­pi­ciel. To sprawi, że znaj­do­wa­nie scho­dów, skle­pów i gil­dii sta­nie się o wiele prost­sze.

-?Nie ma mowy -?zapro­te­sto­wała Pączuś. -?Strefa Arty­stów na kon­wen­cie? Serio? Czy to nie te nerdy, które lubią Gwiezdne Wojny i rysują obrazki z kotami ubra­nymi jak kole­sie z Dru­żyny A? -?Wzdry­gnęła się.

-?To dobra opcja -?powie­dzia­łem. -?Spójrzmy na dwie pozo­stałe.

Nekro­Bardka

Ta nie­co­dzienna klasa łączy jedną z naj­bar­dziej uwiel­bia­nych pro­fe­sji z jedną z naj­bar­dziej pogar­dza­nych. Nekro­manci spe­cja­li­zują się w magii opar­tej na przy­zy­wa­niu umar­łych. Bar­do­wie muszą wybrać umie­jęt­ność zwią­zaną z roz­rywką. Zależ­nie od tego, czy będzie to śpiew, gra na wuwu­zeli czy opo­wia­da­nie histo­rii, uzbro­jony w ten spo­sób zawod­nik będzie wyko­rzy­sty­wał swoją umie­jęt­ność do zaba­wia­nia, chro­nie­nia albo zauro­cza­nia zarówno żywych, jak i umar­łych.

Człon­ko­wie tej klasy otrzy­mują nastę­pu­jące bonusy:

Natych­mia­stowy dostęp do poziomu 5 dowol­nej umie­jęt­no­ści zwią­za­nej z roz­rywką

Dostęp do wszyst­kich klu­bów z zamkniętą listą człon­ków, bez względu na posia­dane obec­nie człon­ko­stwa

Dar­mowe pokoje we wszyst­kich bez­piecz­nych prze­strze­niach

Dodat­kowy koszt w wyso­ko­ści 10% many przy rzu­ca­niu wszyst­kich zaklęć nie­na­le­żą­cych do reper­tu­aru Barda lub Nekro­manty

Natych­mia­stowy dostęp do poziomu 3 zaklę­cia Prze­ka­ba­ca­nie Nie­umar­łych

Natych­mia­stowy dostęp do poziomu 3 zaklę­cia Łowca Maj­te­czek

+5 do Kon­dy­cji, Cha­ry­zmy i Inte­li­gen­cji

-2 do Siły

Dodat­kowe bonusy zależą od wyboru umie­jęt­no­ści zwią­za­nej z roz­rywką.

-?Na wszyst­kie świę­to­ści -?powie­dzia­łem -?przy­się­gam, że porzucę cię tu i teraz, jeśli posta­no­wisz grać na wuwu­zeli.

-?Mogła­bym grać na jakimś instru­men­cie -?powie­działa Pączuś z zachwy­tem. -?Mogła­bym zostać pio­sen­karką!

-?Przy­po­mi­nam, że mie­li­śmy utrzy­my­wać przy sobie widzów -?ostrze­głem.

-?Ten opis nie wspo­mina o tym, że wiele zaklęć nekro­manty będzie rzu­ca­nych za pomocą jej instru­mentu -?uzu­peł­nił Mor­de­cai. -?Ozna­cza to, że nie będzie musiała do nich uży­wać punk­tów magii. To nie­sa­mo­wi­cie korzystne. Poza tym każdy instru­ment ma długą listę dodat­ko­wych bonu­sów. Nekro­Bardka będzie świet­nym wybo­rem, jeśli ty, Carl, zde­cy­du­jesz się na klasę ofen­sywną. Któ­rąś z tych, które zadają wyso­kie obra­że­nia. Pączuś posia­da­łaby wów­czas sze­roką gamę umie­jęt­no­ści zapew­nia­ją­cych ochronę i wspar­cie.

-?Zobacz, Carl! Mogła­bym grać na har­mo­nijce! -?wykrzyk­nęła Pączuś. Otwo­rzyła dodat­kowe menu z listą umie­jęt­no­ści. Pra­wie zadła­wiła się z zachwytu. -?Bongo! Carl, oni mają bębenki bongo.

-?Na har­mo­nijce? Jak to by w ogóle miało dzia­łać? -?zapy­ta­łem. -?Nie masz prze­ciw­staw­nych kciu­ków.

-?Do har­mo­nijki nie są potrzebne żadne kciuki, Carl. Nie jeśli znajdę sobie jedną z tymi teges na szyję.

Wyobra­zi­łem sobie, jak Zev pró­buje mnie udu­sić, gdy­bym pozwo­lił Pączuś wybrać jakiś gro­te­skowy instru­ment.

-?Pro­szę, spójrzmy po pro­stu na trze­cią opcję.

Była Dzie­cięca Aktorka

Ta rzadka klasa to odmiana klasy Aktorka. Uzy­skują do niej dostęp wyłącz­nie zawod­nicy, któ­rzy zdo­byli osią­gnię­cie "Cię­cie!" oraz co naj­mniej bilion odsłon.

Kie­dyś roz­pusz­czony bachor i mię­dzy­na­ro­dowa gwiazda, potem ofiara uza­leż­nie­nia od nar­ko­ty­ków -?odczoł­ga­łaś się od kra­wę­dzi sil­niej­sza niż kie­dy­kol­wiek. Jesteś gotowa na wielki powrót. Ta klasa oparta na Cha­ry­zmie i przy­padku może zadzia­łać lub nie. Albo wej­dziesz na sam szczyt, albo za tydzień znajdą cię mar­twą w jakimś rowie.

Ta uni­kalna Klasa Ziem­ska bazuje na pod­kla­sie Bardka/Łotrzyca Specka od Wszyst­kiego, jed­nak z kil­koma waż­nymi róż­ni­cami.

Poza wyli­czo­nymi poni­żej bonu­sami wyróż­nia­jącą cechą tej wszech­stron­nej klasy jest umie­jęt­ność Aktorka na pozio­mie 3. Prze­cho­dzi ona na wyż­szy poziom wyłącz­nie po zej­ściu na kolejne pię­tro Lochu.

Dodat­kowe bonusy:

Odpor­ność na wszyst­kie cho­roby i tru­ci­zny

Umie­jęt­ność Kara­luch na pozio­mie 5

+10% do Cha­ry­zmy

+15% do szyb­ko­ści wzro­stu wszyst­kich umie­jęt­no­ści opar­tych na Cha­ry­zmie

Bonus Mene­dżera

To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.

Patrzy­łem, jak w cza­sie lek­tury Pączuś sze­roko otwie­rała oczy ze zdu­mie­nia.

-?Co to, do cho­lery, jest umie­jęt­ność Aktorka? I Kara­luch? -?zapy­ta­łem. -?I czym było osią­gnię­cie "Cię­cie!"? W ogóle takiego nie pamię­tam.

-?Dosta­łam je za świetną grę aktor­ską -?wyja­śniła Pączuś. -?Jak wystrych­nę­li­śmy na dudka te gobli­nie sza­manki.

-?Ale na­dal nie wiem, co zna­czy "Aktorka". Mor­de­cai?

Mor­de­cai mil­czał przez kilka chwil. Skrzy­wił się z nie­sma­kiem. Na jego nowej twa­rzy inkuba wyglą­dało to nie­mal groź­nie.

-?Co? -?ock­nął się. -?Ach, Aktorka. To tro­chę skom­pli­ko­wane. Pączuś mogłaby na każ­dym pozio­mie wybie­rać sobie spe­cjal­ność.

-?Spe­cjal­ność? -?zapy­ta­łem.

-?Po pro­stu może na każ­dym pozio­mie wybrać nową klasę. Od tej pory każdy poziom Lochu będzie miał jakiś motyw prze­wodni, więc taka umie­jęt­ność na pewno by się przy­dała. Jeśli na następ­nym pozio­mie zaroi się od lodo­wych potwo­rów, Pączuś będzie mogła wybrać klasę opartą na ogniu i tak dalej. Umie­jęt­ność ma jed­nak silny kom­po­nent losowy. Jeśli Pączuś ją wybie­rze, a potem posta­nowi zostać magi­nią ognia, sztuczna inte­li­gen­cja rzuci kośćmi i zde­cy­duje, ile przy­znać jej wyko­rzy­stu­ją­cych ogień zaklęć i umie­jęt­no­ści. I gdy tylko Pączuś opu­ści poziom, straci wszyst­kie dotych­cza­sowe umie­jęt­no­ści i będzie musiała wybie­rać od nowa. Jed­no­cze­śnie każdy awans umie­jęt­no­ści Aktorka na kolejny poziom ozna­cza zdo­by­cie lep­szych umie­jęt­no­ści na tym pozio­mie. Byłaby dość słaba na niż­szych pozio­mach, ale gdy­by­ście doszli dalej, mogłaby stać się cał­kiem silna, zależ­nie od wybra­nych przez nią klas.

-?Chyba nie bar­dzo mi się to podoba -?powie­dzia­łem. -?Zbyt wiele zależy od przy­padku. A co z jej dotych­cza­so­wymi umie­jęt­no­ściami, jak zaklę­cie Magiczny Pocisk?

-?Te pozo­sta­łyby nie­tknięte. Gdyby jed­nak wybrała klasę, która obniża jej te zaklę­cia i umie­jęt­no­ści, obo­wią­zy­wa­łyby ją wszyst­kie obcią­że­nia. Na przy­kład jeśli wybie­rze spe­cjal­ność Nekro­mantka, zaklę­cie Magiczny Pocisk będzie kosz­to­wać o dzie­sięć pro­cent wię­cej many, ale tylko na tym jed­nym pozio­mie. A jeśli wybie­rze Cza­row­nicę, jej Kon­dy­cja obniży się o jeden punkt, dopóki nie opu­ści tego poziomu Lochu.

Podo­bało mi się, że Pączuś byłaby odporna na tru­ci­zny i cho­roby.

-?A czym jest umie­jęt­ność Kara­luch?

-?Daje szansę prze­trwa­nia śmier­tel­nego ataku. Na pozio­mie pią­tym mogłaby prze­żyć jeden śmier­telny cios na walkę, cho­ciaż zosta­łoby jej nie­wiele punk­tów życia. Na pozio­mie dzie­sią­tym ta umie­jęt­ność spra­wia, że punkty życia w ogóle nie spa­dają po pierw­szym śmier­telnym ude­rze­niu. Pro­blem polega na tym, że można ją wyćwi­czyć wyłącz­nie poprzez uży­wa­nie. Albo zwięk­szyć jej poziom za pomocą elik­si­rów, albo w gil­dii tre­nin­go­wej, jeśli zdo­ła­cie jakąś zna­leźć, ale to może być kosz­towne.

-?Mnie się podoba -?oświad­czyła Pączuś. -?Jeśli to wybiorę, będę mogła zosta­wać na każ­dym pozio­mie Nekro­Bardką, ale wybie­rać sobie nowy instru­ment. Czy to nie byłoby cie­kawe? Naj­lep­sze z obu świa­tów!

-?Nie­ko­niecz­nie, Pączuś -?ostu­dzi­łem ją. -?Jeśli sztuczna inte­li­gen­cja wylo­suje ci kiep­skie para­me­try, zosta­niesz ze sła­bymi umie­jęt­no­ściami i zaklę­ciami do końca poziomu.

-?Otóż to -?potwier­dził Mor­de­cai.

-?Przyj­rzyjmy się naj­pierw pozo­sta­łym moż­li­wo­ściom -?zapro­po­no­wa­łem. - Ale ze wszyst­kich trzech naj­bar­dziej podoba mi się Szy­cha ze Strefy Arty­stów.

-?Zga­dzam się -?powie­dział Mor­de­cai. -?Nekro­Bardka mogłaby być lep­sza. Ale masz rację, Carl. Ta decy­zja może się oka­zać ryzy­kowna dla waszej pozy­cji w mediach spo­łecz­no­ścio­wych.

Przez jakiś czas dys­ku­to­wa­li­śmy nad pozo­sta­łymi moż­li­wo­ściami, przy­glą­da­jąc się uważ­nie umie­jęt­no­ściom. Dzika Kotka Ber­ser­kerka była zasad­ni­czo rodza­jem bar­ba­rzyńcy i po wybra­niu tej klasy Pączuś na pewno zgi­nę­łaby przez niskie punkty życia, a Zwie­rzę Eks­pe­ry­men­talne było po pro­stu magiem spe­cja­li­zu­ją­cym się w tru­ci­znach. Wybór tej klasy powo­do­wał rów­nież, że zawod­nik zaczy­nał migo­tać na zie­lono. Cza­row­nica ozna­cza­łaby nowy zestaw sen­sow­nych umie­jęt­no­ści, ale obni­ży­łaby Kon­dy­cję Pączuś o jeden punkt, co nara­zi­łoby ją na zbyt duże nie­bez­pie­czeń­stwo. Pozo­stałe klasy wyma­gały ata­ków z bli­skiej odle­gło­ści i nie nada­wały się dla kotki.

Wzią­łem głę­boki oddech.

-?Wiem, że nie­szcze­gól­nie ci się to podoba, ale naprawdę uwa­żam, że powin­naś wybrać Szy­chę ze Strefy Arty­stów. Nie jest to ide­alna opcja, ale naj­bar­dziej uni­wer­salna z tych dostęp­nych.

-?Dobrze -?powie­działa.

Wymie­ni­łem spoj­rze­nie z Mor­de­ca­iem, żeby upew­nić się, czy to kupił. Wyda­wał się scep­tyczny.

-?Naprawdę? -?zapy­ta­łem.

Pączuś wyko­nała koci odpo­wied­nik wzru­sze­nia ramio­nami.

-?Musimy prze­cież wybrać to, co naj­lep­sze dla dru­żyny, nie­praw­daż? Chcesz, żebym była nerdką, to będę nerdką.

Pączuś: CARL, JESTEŚ PEWIEN? ON BĘDZIE NAPRAWDĘ WŚCIE­KŁY.

Carl: Zrób to.

-?No dobrze -?powie­dział Mor­de­cai. -?Teraz pojawi się menu i będziesz musiała prze­wi­nąć je do dołu i wybrać klasę.

Kotka roz­bły­sła na moment. Chwilę póź­niej roz­bły­sła jesz­cze raz.

-?Gotowe. Jestem głu­pią Szy­chą ze Strefy Arty­stów.

-?Cho­lerny świat, Pączuś! -?zawo­łał Mor­de­cai. -?Cho­lerny jebany świat!

-?O rety -?powie­dzia­łem. Mongo poru­szył się na moich kola­nach. -?Co się dzieje?

-?Mor­de­cai, mój drogi, ta kwe­stia należy do Carla. Musisz sobie zna­leźć coś innego. Carl, on jest nie­za­do­wo­lony, bo wybra­łam klasę Dawna Dzie­cięca Aktorka. Zagra­łam to, co? Czy nie byłam cudowna?

-?Niczego nie zagra­łaś -?popra­wi­łem ją. -?Skła­ma­łaś.

-?Tech­nicz­nie nie skła­ma­łam. Wybra­łam Szy­chę ze Strefy Arty­stów jako spe­cjal­ność na pozio­mie trze­cim. To i tak z grub­sza to samo, więc nie rozu­miem, czemu się tak uniósł. Powia­do­mie­nie mówiło, że dosta­łam wszyst­kie bonusy oprócz dwu­dzie­sto­pię­cio­pro­cen­to­wej zniżki. I zaklę­cia Tar­cza. I umie­jęt­no­ści Tro­pi­ciel.

-?To chyba wszyst­kie uży­teczne bonusy, Pączuś. -?Wes­tchną­łem. - Przy­naj­mniej twoja Cha­ry­zma jest teraz wyż­sza. I na­dal masz umie­jęt­ność Kara­luch.

-?I jestem odporna na tru­ci­zny i cho­roby!

-?Tak -?przy­znał Mor­de­cai z prze­ką­sem. -?Do tego otrzy­ma­łaś Bonus Mene­dżera.

-?O wła­śnie -?wtrą­ci­łem. -?Co to takiego?

Wie­dzia­łem już, na czym pole­gał bonus mene­dżera. Odette wyja­śniła go ze szcze­gó­łami.

-?To ja -?odparł Mor­de­cai. -?Ja jestem mene­dże­rem. Od tej pory aż do końca waszego pobytu w tym prze­klę­tym miej­scu będę auto­ma­tycz­nie tele­por­to­wać się do każ­dej bez­piecz­nej prze­strzeni, w jakiej się znaj­dzie­cie.

-?Jupi! -?zawo­łała Pączuś.

-?Nie, nie "jupi" -?roze­źlił się Mor­de­cai. -?Po tym pozio­mie mia­łem zostać prze­nie­siony do gil­dii magicz­nej. Lubię pro­wa­dzić gil­die magiczne. Dostaję prze­stron­niej­szy pokój i dostęp do więk­szej liczby elik­si­rów i zaklęć. Teraz zostanę zmu­szony spę­dzać z wami czas za każ­dym razem, gdy pój­dzie­cie spać albo zatrzy­ma­cie się w gospo­dzie, by umyć zęby. Z dala od mojego miesz­ka­nia, ubrań i jedze­nia. O, bogo­wie! I stra­ci­łem dostęp do tuneli. Koniec z tele­wi­zją. Koniec ze spraw­dza­niem szcze­gó­łów w kodek­sie infor­ma­cyj­nym. I ponie­waż nie mogę już wię­cej patrzeć, jak roz­bi­ja­cie się po Lochu, nie otrzy­mam żad­nego ostrze­że­nia przed nad­cho­dzącą tele­por­ta­cją. A jeśli kupi­cie pry­watną prze­strzeń... - Zaczął mam­ro­tać coś pod nosem.

-?To nie było w porządku, Pączuś -?powie­dzia­łem.

Pączuś: MÓWI­ŁAM, ŻE BĘDZIE SIĘ ZŁO­ŚCIŁ. NIE LUBIĘ, JAK LUDZIE SIĘ NA MNIE ZŁOSZ­CZĄ.

Carl: Tak, jest wku­rzony. Sorki za to.

Odette nas ostrze­gła:

-?Jeśli będzie­cie chcieli wybrać bonus mene­dżera i nie będzie on dostępny przy oczy­wi­stym wybo­rze, musi­cie spra­wić, żeby to wyglą­dało na błąd -?powie­działa. -?Nie pytaj go o to, bo gdy wam wyja­śni, będzie już za późno. Nie wolno mu nic powie­dzieć, dopóki nie zapy­ta­cie. Niech to wygląda na pomysł Pączuś, z któ­rym ty nie mia­łeś nic wspól­nego. Mor­de­cai potrafi nie­źle się obra­zić, ale uważa kotkę za dziecko. Jej wyba­czy. Jeśli kie­dy­kol­wiek się dowie, że zro­bi­łeś to spe­cjal­nie, ni­gdy ci tego nie zapo­mni.

-?Co, jeśli ten bonus jest dołą­czony do kiep­skiej klasy? -?zapy­ta­łem. - Faj­nie jest mieć go przy sobie, ale nie wiem, czy to będzie miało sens, jeśli nasz wybór osłabi Pączuś.

-?Jako prze­wod­nik po grze w wielu sytu­acjach nie może wam udzie­lić pomocy, a w wielu innych musi mil­czeć. Gdy będzie mene­dże­rem, takie ogra­ni­cze­nia prze­staną go obo­wią­zy­wać. Straci dostęp do kodeksu i jedy­nym źró­dłem tego, co wam opo­wie, staną się jego wspo­mnie­nia. Jed­nak Mor­de­cai spę­dził w Lochu tak dużo czasu, że jego mózg to jeden z naj­bar­dziej pomoc­nych dla zawod­nika zaso­bów. Jak długo zechce wam poma­gać, pozy­cja mene­dżera będzie słab­sza wyłącz­nie od jego obec­no­ści w dru­ży­nie. Będzie mógł korzy­stać z funk­cji czatu. Jest mistrzem alche­mii. Postaw go przed Sto­łem Alche­mika, a będzie two­rzył dla cie­bie elik­siry. Sam widzisz, jakie to ozna­cza zyski.

Ski­ną­łem głową na znak, że istot­nie je widzę. Posta­no­wi­li­śmy więc sko­rzy­stać z rady Odette. Nie podo­bało mi się, że musie­li­śmy okła­mać albo wziąć Mor­de­caia pod­stę­pem. Był tak bli­skim przy­ja­cie­lem, jakim mógł stać się dla mnie kosmita, i rozu­mia­łem, że gdyby kie­dy­kol­wiek dowie­dział się o moim oszu­stwie, zaufa­nie i przy­jaźń mię­dzy nami mogłyby zostać nie­od­wra­cal­nie zerwane. Poza tym nie ufa­łem Odette. Byli­śmy jej dłużni i moż­liwe, że dali­śmy jej do rąk coś, co mogła potem wyko­rzy­stać prze­ciw nam. Jed­nak wie­rzy­łem, że naprawdę pra­gnie, byśmy prze­trwali tak długo, jak to tylko moż­liwe.

Po krót­kiej dys­ku­sji z Pączuś doszli­śmy do wnio­sku, że to warte ryzyka. Wybie­rzemy bonus mene­dżera, jeśli będzie dostępny.

Pięk­nie wyrzeź­bione wargi Mor­de­caia wyrzu­cały z sie­bie kolejne wyrze­ka­nia. Jego pło­nący wzrok sku­pił się na Pączuś:

-?Moje gra­tu­la­cje, zawod­niczko. Jesteś teraz Kró­lewną Pączuś, Kotką Byłą Dzie­cięcą Aktorką poziomu trzy­na­stego. Witaj na jeba­nym trze­cim pozio­mie Lochu!

Rzu­cił mi nie­na­wistne spoj­rze­nie.

-?Twoja kolej -?powie­dział.

2

Mor­de­cai wziął głę­boki wdech, a ja patrzy­łem, jak się uspo­kaja.

-?Dobrze -?powie­dział -?przyj­rzyjmy się twoim opcjom, Carl.

Usia­dłem na łóżku. Na­dal śpią­cego Mongo umie­ści­łem na krze­śle. Pączuś usia­dła obok małego welo­ci­rap­tora i poło­żyła mu łapkę na główce.

Na ekra­nie poja­wiły się dłu­gie linie tek­stu.

-?Wygląda na to, że masz trzy­sta dzie­więć­dzie­siąt osiem moż­li­wo­ści. To cał­kiem przy­zwo­ita liczba -?powie­dział inkub.

Sku­pi­łem się na wer­sie, w któ­rym znaj­do­wały się trzy reko­men­da­cje sztucz­nej inte­li­gen­cji, i zaśmia­łem się na głos.

Hob­go­blin

Czło­wiek

oraz

Sasqu­atch

-?Ojej, to dziwne -?skwi­to­wał Mor­de­cai. -?Jesz­cze ni­gdy nie widzia­łem, żeby sztuczna inte­li­gen­cja pole­cała zawod­ni­kowi dotych­cza­sową rasę.

-?Sys­tem lubi stópki Carla -?odparła Pączuś.

Mor­de­cai zro­bił dziwną minę. Otwo­rzył usta, jakby chciał coś powie­dzieć, ale osta­tecz­nie zmie­nił zda­nie.

Klik­ną­łem na pierw­szą rasę, hob­go­blina.

W powie­trzu uka­zał się wiru­jący trój­wy­mia­rowy model tego stwo­rze­nia. Był to zasad­ni­czo duży, bar­dziej musku­larny goblin, tylko z ropie­ją­cymi wrzo­dami na twa­rzy. Na jego widok ogar­nęły mnie mdło­ści i po raz pierw­szy naprawdę do mnie dotarło, co się tu teraz działo.

Mogłem powie­dzieć jedno słowo i zmie­nił­bym się w tę istotę już na zawsze. Ja jebię.

-?Fuj -?sko­men­to­wała Pączuś. -?Carl, zabra­niam ci to wybie­rać. Jeśli musisz się zmie­niać, wybierz to, co on ma teraz. -?Mach­nęła łapką w stronę Mor­de­caia. -?Inkuba. Albo odmieńca. Tak, odmieńca! Będziesz mógł prze­cho­dzić trans­for­ma­cje, by dopa­so­wać się do mojej obec­nej klasy. Czy to by nie było cudowne?

-?Żad­nej z tych opcji nie ma na liście -?ostu­dzi­łem jej zapał. Cała idea tego odmieńca i tak mi się nie podo­bała. Mor­de­cai powie­dział wcze­śniej, że kopia, podob­nie jak w przy­padku Pączu­sio­wej umie­jęt­no­ści Aktorka, nie była zawsze tak dobra jak ory­gi­nał. Zbyt wielka wszech­stron­ność miała swoją cenę.

Hob­go­blin

Ta limi­to­wana rasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy osią­gnęli poziom 5 umie­jęt­no­ści Obcho­dze­nie się z Mate­ria­łami Wybu­cho­wymi do momentu, w któ­rym stał się moż­liwy wybór rasy.

Hob­go­blin jest tym, co otrzy­mu­jemy, gdy trol­lowa dama zdoła upić goblina dość mocno, by skło­nić go do spę­dze­nia z nią na słod­kich igrasz­kach nocy. Wiel­kie, umię­śnione i inte­li­gentne, hob­go­bliny są świetne w budo­wa­niu puła­pek, ogar­nia­niu mate­ria­łów wybu­cho­wych oraz wszel­kiego rodzaju zamę­cie. Nie­stety są jed­no­cze­śnie tak brzyd­kie, że nawet gor­gony muszą zwró­cić obiad, gdy na nie spoj­rzą. Ta rasa jest naj­lep­sza dla klas opar­tych na Łotrzyku i Wojow­niku.

Auto­ma­tyczny bonus +3 do wszyst­kich umie­jęt­no­ści zwią­za­nych z pułap­kami i mate­ria­łami wybu­cho­wymi

+5% do pręd­ko­ści awansu wszyst­kich umie­jęt­no­ści zwią­za­nych z pułap­kami i mate­ria­łami wybu­cho­wymi

Otwiera dostęp do mate­ria­łów wybu­cho­wych wyż­szego rzędu oraz zdol­no­ści two­rze­nia puła­pek, pozwa­la­jąc, by jedna z rele­want­nych umie­jęt­no­ści awan­so­wała na poziom 20

Bez­płatny dostęp do wszyst­kich Warsz­ta­tów Hob­go­bli­niego Sapera

-5 do Cha­ry­zmy. Mak­sy­malna Cha­ry­zma wynie­sie 10

+1 do Zwin­no­ści

+2 do Inte­li­gen­cji

Dodaje umie­jęt­ność Rege­ne­ra­cji (obec­nie dostępna dzięki zbroi z trol­lo­wej skóry)

To była dobra rasa, wła­ści­wie ide­alna dla postaci, jaką sobie umy­śli­łem. Ale nie mia­łem zamiaru zmie­niać się w takiego stwora. Wyklu­czone. Bonusy były świetne, ale stra­cił­bym wszyst­kich obser­wu­ją­cych. Hob­go­bliny wyglą­dały obrzy­dli­wie, ale nie w ten brzydki-słodki spo­sób, co Mongo. Naprawdę nie­przy­jem­nie się na nie patrzyło.

Cie­ka­wiło mnie, co sys­tem miał do powie­dze­nia o ludziach.

Czło­wiek

Jesteś czło­wie­kiem. Zary­zy­kuję śmiałe stwier­dze­nie, że nie potrze­bu­jesz tu żad­nego opisu. Jeśli wybie­rzesz tę rasę, nic się nie zmieni. Poza tymi bonu­sami wyni­ka­ją­cymi z rasy:

+2 do wszyst­kich pod­sta­wo­wych para­me­trów

Zdol­ność adap­ta­cji: +2% do pręd­ko­ści awansu umie­jęt­no­ści na następny poziom

Wybra­nie tej rasy otwo­rzy dostęp do wielu eks­klu­zyw­nych klas ziem­skich.

Wzdry­gną­łem się lekko, kli­ka­jąc na ostat­nią z trzech opcji.

W powie­trzu zakrę­cił się wielki, wło­chaty huma­noid z ogrom­nymi sto­pami. Wyglą­dał pra­wie zupeł­nie jak stwór z reklam przy­sma­ków z suszo­nej woło­winy. Była to ste­reo­ty­powa, pokryta wło­sami wiel­ko­stopa istota z kłami i ogrom­nym czo­łem.

Sasqu­atch

Ta limi­to­wana rasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy zdo­byli poziom piąty w umie­jęt­no­ści Plask do momentu, w któ­rym stał się moż­liwy wybór rasy.

Wielka Stopa. Yeti (jeśli zde­cy­du­jesz się na klasę opartą na lodzie). Małpa-skunks z Flo­rydy. Lista prze­zwisk, jakimi okre­śla się te istoty, jest w zasa­dzie nie­skoń­czona, ale rezul­tat zawsze jest ten sam. Weź czło­wieka, skrzy­żuj go z gory­lem, wynik krzy­żówki powiększ o pół metra, pokryj wło­sami, a potem dodaj stopy w roz­mia­rze 58. Otrzy­many w wyniku tej pro­ce­dury gigant jest potworną mie­szanką gra­cza wal­czą­cego z bli­skiej odle­gło­ści oraz czołgu.

+1 do umie­jęt­no­ści Łup

+1 do umie­jęt­no­ści Plask

-3 do Inte­li­gen­cji

-1 do Cha­ry­zmy

+6 do Siły

+6 do Kon­dy­cji

+2 do Zwin­no­ści

Otwiera dostęp do wyż­szych pozio­mów umie­jęt­no­ści Plask.

Spoj­rza­łem z odrazą na wiru­jący trój­wy­mia­rowy model wiel­ko­sto­pego stwora. Wbi­łem wzrok w jego wiel­kie błysz­czące stopy. Nie mia­łem zamiaru do tego dopu­ścić. Ani mi się śniło zro­bić z sie­bie pośmie­wi­sko, zosta­jąc paro­dią ziem­skiego stwora z legend. Przy­po­mnia­łem sobie, co powie­dział tam­ten ork -?że jestem dziwką sztucz­nej inte­li­gen­cji. Nie. Nie ma mowy.

-?Twoja rada? -?zapy­ta­łem Mor­de­caia.

-?Szu­kaj dalej -?powie­dział. -?Na liście znaj­duje się kilka dodat­ko­wych opcji, które dadzą dostęp do eks­klu­zyw­nych ziem­skich klas. Wnio­sku­jąc z tego, co mogła wybrać Pączuś, wydaje się, że ziem­skie klasy należą w tym roku do naj­lep­szych.

Przez następne dwie godziny czy­ta­łem opisy wszyst­kich dostęp­nych dla mnie ras. Mia­łem duży wybór, od niskich i przy­sa­dzi­stych małych ludzi­ków z fio­le­tową skórą o nazwie nocne kra­sno­ludy, przez wyso­kich i szczu­płych, przy­po­mi­na­ją­cych gazele wojow­ni­ków -?elfy lyrx, aż po mon­stru­alne skalne potwory z jądrami z płyn­nej skały zwane sil­ni­kami węglo­wymi. Znaj­do­wał się pośród nich nawet paso­żyt­ni­czy stwór wiel­ko­ści palca o nazwie łowca inte­lek­tów. Zacie­ka­wiło mnie, czy takie same istoty kie­ro­wały Kor­po­ra­cją Val­tay, ale bałem się zapy­tać. Mogły zawład­nąć cia­łem każ­dej istoty, którą zabiły, cho­ciaż ciała ich ofiar natych­miast zaczy­nały gnić. Mor­de­cai powie­dział, że to dla mnie cał­kiem porządna opcja, ale nie umia­łem sobie wyobra­zić przy­bra­nia takiej formy.

Więk­szość z dostęp­nych istot miała bar­dzo podobne zalety. Z reguły nowe para­me­try ozna­cza­łyby wzrost o jakieś dzie­sięć punk­tów, a jeśli nie, to dostał­bym dodat­kowe poziomy umie­jęt­no­ści albo jakieś nowe zdol­no­ści, jak nocne widze­nie, zdol­ność lata­nia na krót­kie dystanse czy zaklę­cia spe­cy­ficzne dla rasy. Eks­klu­zywne rasy, jak hob­go­blin i sasqu­atch, zwy­kle miały jakieś dodat­kowe zalety, które czy­niły je nieco lep­szymi.

Wśród wszyst­kich tych opcji zna­la­złem ukrytą jedną, która była inna niż wszyst­kie. Pier­wotny. Klik­ną­łem na nią, ale nie poja­wił się żaden trój­wy­mia­rowy model.

Pier­wotny

Przez kilka pierw­szych sezo­nów Świata Lochu wszy­scy zawod­nicy zaczy­nali jako Pier­wotni. To czy­ste, nie­za­pi­sane tablice. Będziesz wyglą­dał jak do tej pory. Otrzy­masz wszyst­kie umie­jęt­no­ści zwią­zane z twoją obecną rasą z jed­nym wyjąt­kiem:

-1 do wszyst­kich pod­sta­wo­wych para­me­trów

Dostęp do wyż­szych pozio­mów wszyst­kich umie­jęt­no­ści. Można je awan­so­wać do poziomu 20

Wybór tej rasy otwo­rzy dostęp do wielu eks­klu­zyw­nych Klas Ziem­skich.

Zasta­na­wia­łem się nad tym przez kilka dłuż­szych chwil, pró­bu­jąc dojść, czy to była lep­sza czy gor­sza opcja niż zwy­kły czło­wiek.

-?Jak trudno jest wytre­no­wać umie­jęt­ność powy­żej poziomu pięt­na­stego? - zapy­ta­łem Mor­de­caia.

-?Wytre­no­wa­nie umie­jęt­no­ści do poziomu dzie­sią­tego czy jede­na­stego jest łatwe, jak długo regu­lar­nie z nich korzy­stasz. Spójrz tylko na Magiczny Pocisk Pączuś. Jeste­śmy dopiero na trze­cim pozio­mie, a zaklę­cie osią­gnęło już poziom dzie­wiąty. Ale każdy kolejny poziom jest o wiele trud­niej­szy do osią­gnię­cia, chyba że naprawdę sku­pisz się na tre­ningu. Ist­nieje wiele spo­so­bów na pod­nie­sie­nie poziomu umie­jęt­no­ści. Są gil­die, bonusy zwią­zane z ekwi­pun­kiem, kosz­towne elik­siry i zaklę­cia, na któ­rych śred­nio można pole­gać. Jeśli znaj­dzie­cie sobie naprawdę szczo­drego spon­sora, może poda­ro­wać wam coś, co ulep­szy wasze umie­jęt­no­ści. Jed­nak osią­gnię­cie wyż­szych pozio­mów jest moż­liwe, jeśli będzie­cie ciężko pra­co­wać i dzia­łać stra­te­gicz­nie. W każ­dym sezo­nie kilku zawod­ni­ków wybiera tę rasę, ale to się zwy­kle mało opłaca. Tylko nie­wielu z nich jest w sta­nie dopro­wa­dzić jedną bądź dwie umie­jęt­no­ści poza poziom pięt­na­sty.

-?Ale czy warto mieć takie umie­jęt­no­ści?

-?Jak naj­bar­dziej -?odparł Mor­de­cai. -?Ogni­sta Kula pięt­na­stego poziomu to potężne zaklę­cie, które jest w sta­nie zruj­no­wać dzień nawet naj­po­tęż­niej­szym mobom. Na pozio­mie dwu­dzie­stym może zmie­nić górę w aktywny wul­kan. Jeśli zdo­łasz dopro­wa­dzić jedną ze swo­ich umie­jęt­no­ści pię­ściar­skich na poziom pięt­na­sty, będziesz nie­po­wstrzy­many. Ale naj­pierw musisz tam dotrzeć. Jeśli wybie­rzesz tę rasę zamiast czło­wieka, stra­cisz dzie­sięć punk­tów para­me­trów i kilka innych, dodat­ko­wych. To jak­byś zaczął o pięć pozio­mów niżej, a to poważne wyzwa­nie. Nie sta­nowi jed­nak prze­szkody nie do poko­na­nia. Ten wybór może bar­dzo się opła­cić, jeśli opra­cu­jesz dobry plan i sku­pisz się na kilku klu­czo­wych umie­jęt­no­ściach.

-?Pozwól, że zapy­tam cię o coś jesz­cze -?powie­dzia­łem. -?W cza­sie swo­jego pro­gramu ten cały Maestro poda­ro­wał Mag­gie coś, co nazy­wało się Legen­dar­nym Elik­si­rem Umie­jęt­no­ści. Czy to łatwo dostępny przed­miot?

-?Nie mogę... -?zamilkł na chwilę, spo­glą­da­jąc na Pączuś. Zro­bił kwa­śną minę, jakby wła­śnie sobie przy­po­mniał, że wszystko się zmie­niło dzięki bonu­sowi mene­dżera. -?Nie są czę­sto spo­ty­kane, a jeśli znaj­dziesz je w jakimś skle­pie, będą warte wiele milio­nów zło­tych monet. Jeśli ta cała Mag­gie ma choć odro­binę oleju w gło­wie, sprzeda elik­sir. Jed­nak w cza­sie seg­mentu z Wojną Frak­cji na dzie­wią­tym pozio­mie każdy klan może zabrać ze sobą skrzy­nię z zapa­sami. Skrzy­nia jest jed­nostką miary obję­to­ści. Każdy klan wypełni swoją skrzy­nię takimi wła­śnie elik­sirami i magicz­nymi pier­ście­niami, i innymi małymi, ale potęż­nymi przed­mio­tami. Potem będę musiał wam wyja­śnić, jak to działa.

-?Więc w skrzy­niach będą te elik­siry?

-?Dzie­wiąty poziom otwo­rzy się za pół godziny i jakiś kwa­drans póź­niej więk­szość elik­si­rów zosta­nie wyko­rzy­stana, ale nie wszyst­kie. Długo by trzeba wyja­śniać.

-?Jak ty uwa­żasz? -?zapy­ta­łem. -?Co powi­nie­nem wybrać, czło­wieka czy pier­wot­nego?

-?Powi­nie­neś wybrać hob­go­blina albo sil­nik węglowy, ale taka decy­zja przy­czy­ni­łaby się zna­cząco do utraty obser­wu­ją­cych. Nikt nie lubi hob­go­bli­nów. Gospo­da­rze pro­gra­mów nie zno­szą ich zapra­szać.

Spoj­rza­łem na Pączuś, która tym­cza­sem zasnęła. Zwi­nęła się w kłę­bek obok Mongo.

-?Czym w ogóle jest ten pier­wotny? -?zapy­ta­łem. -?Tu nic nie jest o nim napi­sane. Czy to coś, co wymy­ślili na potrzeby Lochu?

-?Tak i nie -?odparł Mor­de­cai. -?Pier­wotni to nasi przod­ko­wie, pierw­szy ze zna­nych gatun­ków, który pod­bił kosmos. Matki w całym wszech­świe­cie stra­szą nimi swoje dzieci. Nikt nie wie, jak wyglą­dali. W ogóle nic o nich nie wia­domo poza tym, że roz­prze­strze­nili się po całej galak­tyce, a potem pew­nego dnia po pro­stu znik­nęli. Miała miej­sce wielka wojna, która ogar­nęła naj­dal­sze krańce galak­tyki. Tu i ówdzie możemy obser­wo­wać pozo­sta­ło­ści ich bitew. Jeśli pier­wotni wal­czyli z jakimś obcym dla sie­bie gatun­kiem, to nie wiemy z jakim. Gdy ktoś natyka się na porzu­cone ruiny ich cywi­li­za­cji, rezy­du­jąca w nich sztuczna inte­li­gen­cja, jeśli nie postra­dała zmy­słów, zwy­kle przy­biera formę rasy, która ją odkryła. Dla­tego wyglą­dają tak samo jak osoba, która obie­rze ich sobie na rasę. Mówi się, że pew­nego dnia wrócą. Matki grożą dzie­ciom, że pier­wotni po nie przyjdą, jeśli będą nie­grzeczne. Nie­które sys­temy czczą ich jako bogów.

Otwo­rzy­łem menu, prze­wi­ną­łem je do samego dołu i wybra­łem jako rasę Pier­wot­nego.

* * *

Moja lista dostęp­nych klas zawie­rała sześć­set pięć­dzie­siąt pozy­cji.

-?Miał­byś ich wię­cej bez tego tatu­ażu na szyi -?sko­men­to­wał Mor­de­cai.

-?Czemu? I jakie klasy zostały usu­nięte?

-?Klub Despe­rado nie wpusz­cza, jak im tam... świę­tosz­ków? Pry­mu­sów? Nie wpusz­cza ich do środka. Więc klasy Kle­ry­ków i Pala­dy­nów -?wyja­śnił Mor­de­cai. -?Do tego kilka klas mni­chów, co jest nie­for­tunne, bo warto by było rzu­cić na nie okiem. Myślę jed­nak, że otrzy­mane przez cie­bie suge­stie są dobre.

Spoj­rza­łem na reko­men­da­cje sztucz­nej inte­li­gen­cji. Wszyst­kie trzy pocho­dziły z puli Klas Ziem­skich.

Tech­nik z Dru­żyny Saper­skiej

Bok­ser Zawo­dowy

oraz

Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia

-?Hm... -?mruk­ną­łem. Otwo­rzy­łem opisy wszyst­kich po kolei.

Tech­nik z Dru­żyny Saper­skiej

Ta eks­klu­zywna klasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy zdo­byli osią­gnię­cie Łubu-du!

Ci, któ­rzy z wła­snej nie­przy­mu­szo­nej woli decy­dują się na pracę z mate­ria­łami wybu­cho­wymi, należą do naj­bar­dziej poje­ba­nych typów, na jakich można się nadziać w Lochu. Świet­nie ci idzie wysa­dza­nie szpeju w powie­trze. I cho­ciaż umiesz spra­wić, żeby bomby nie wybu­chały ci w rękach, Tech­nicy z Dru­żyny Saper­skiej mają ten­den­cję do tego, by w alar­mu­ją­cym tem­pie tra­cić zarówno przy­ja­ciół, jak i koń­czyny. Na szczę­ście ta klasa daje ci moż­li­wo­ści, by pozbyć się połowy tego pro­blemu.

Wszyst­kie pułapki z mate­ria­łami wybu­cho­wymi będą widoczne, gdy się do nich zbli­żysz.

Każdy pan­cerz jest o 10% bar­dziej efek­tywny.

+5% do umie­jęt­no­ści Bom­bowy Chi­rurg

+2 do Zwin­no­ści

+2 do Kon­dy­cji

-2 do Inte­li­gen­cji (osta­tecz­nie tylko kre­tyn wybrałby sobie taką pro­fe­sję)

W bonu­sie: Rege­ne­ra­cja Koń­czyn

To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.

To wyglą­dało dobrze, a nawet bar­dzo dobrze, ale bra­ko­wało mi kilku klu­czo­wych dodat­ków, które były mi potrzebne. Następna klasa miała te same pro­blemy.

Bok­ser Zawo­dowy

Ta eks­klu­zywna klasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy zdo­byli poziom 5 umie­jęt­no­ści Pię­ściar­stwo.

To pod­klasa Mni­cha.

Spo­ceni, pół­na­dzy męż­czyźni okrą­ża­jący się na bok­ser­skim ringu, miaż­dżący sobie nawza­jem twa­rze przy akom­pa­nia­men­cie wrza­sków tłumu. Publicz­no­ści nie obcho­dzi, kto z kim wal­czy, jak długo jedna ze stron legnie zakrwa­wiona na macie, nim zegar wybije pół­noc. Bok­se­rzy Zawo­dowi nie wal­czą dla chwały albo honoru; po pro­stu muszą z cze­goś żyć. To nic oso­bi­stego, stary.

Bok­se­rzy Zawo­dowi otrzy­mują nastę­pu­jące bonusy:

+5 do Kon­dy­cji

+2 do Siły

-2 do Inte­li­gen­cji

-2 do Cha­ry­zmy

+3 do umie­jęt­no­ści Pię­ściar­stwo

+1 do umie­jęt­no­ści Walka bez Broni

+1 do umie­jęt­no­ści Żela­zna Pięść

+5 do umie­jęt­no­ści Nokaut

+ (1 × poziom Lochu) zło­tych monet za każ­dego moba zabi­tego cio­sem pię­ścią

Daje dostęp do bonusu zwią­za­nego z wyż­szym pozio­mem umie­jęt­no­ści Pię­ściar­stwo (już otrzy­many)

To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.

To +3 do Pię­ściar­stwa sta­no­wiło ogromny bonus, bio­rąc pod uwagę, że już zdo­ła­łem osią­gnąć dzie­siąty poziom tej umie­jęt­no­ści dzięki Elik­si­rowi z Che­atem. Gdy­bym sądził, że zdo­łam pię­ściami prze­drzeć się przez Loch, wybrał­bym tę klasę bez waha­nia. Jed­nak już teraz wie­dzia­łem, że na to nie było naj­mniej­szych szans. Potrze­bo­wa­łem cze­goś bar­dziej prak­tycz­nego.

Wes­tchną­łem i otwo­rzy­łem opis trze­ciej reko­men­do­wa­nej klasy.

Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia

Ta rzadka i eks­klu­zywna klasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy zdo­byli poziom 5 umie­jęt­no­ści Obcho­dze­nie się z Mate­ria­łami Wybu­cho­wymi oraz co naj­mniej 500 miliar­dów odsłon, zanim zeszli na trzeci poziom Lochu.

Kiedy oli­gar­cho­wie pra­gną stwo­rzyć oddolny ruch poli­tyczny albo nawet lepiej -?powstrzy­mać praw­dziwy oddolny ruch poli­tyczny, muszą wpro­wa­dzić do gry zawod­ni­ków wagi cięż­kiej: opła­ca­nych demon­stran­tów i pro­wo­ka­to­rów poli­tycznych. Ta klasa, hybryda Mni­cha i Łotrzyka, to praw­dziwy kłę­bek ener­gii, cią­gle two­rzący pułapki, bomby i posty w mediach spo­łecz­no­ścio­wych. Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia z równą chę­cią wrzuci kok­tajl Moło­towa przez okno, co wystąpi przed kamerą z żar­li­wym ape­lem o zaprze­sta­nie prze­mocy. Eks­pert w walce wręcz i całej bate­rii nie­uczci­wych tak­tyk, Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia słabo sobie radzi tylko z bar­dziej tra­dy­cyj­nymi tech­ni­kami walki.

+1 do umie­jęt­no­ści Bom­bowy Chi­rurg

+1 do umie­jęt­no­ści Inży­nier Puła­pek

+1 do umie­jęt­no­ści Walka bez Broni

-25% do obra­żeń zada­nych bro­nią z ostrzem

+25% koszt w punk­tach magii do zaklęć zada­ją­cych obra­że­nia

+5% do tempa roz­wi­ja­nia umie­jęt­no­ści zwią­za­nych z pro­duk­cją puła­pek i bomb

+2 do umie­jęt­no­ści Ukryty w Cie­niu

+ zaklę­cie Lęk

+1 do Inte­li­gen­cji

+5 do Cha­ry­zmy

+5 do umie­jęt­no­ści Znajdź Pułapkę

+5 do umie­jęt­no­ści Odwrotny Sku­tek

+5 do umie­jęt­no­ści Plan Ucieczki

Wstęp do Klubu Despe­rado (już uzy­skany)

Wstęp do Agen­cji Zatrud­nie­nia Nie­grzecz­nych Chłop­ców

To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.

Anar­chi­ści do Wyna­ję­cia muszą wybrać pod­klasę przy zej­ściu na szó­sty poziom.

-?Cho­lera! To chyba zwy­cięzca -?powie­dzia­łem. -?Ma całą masę bonu­sów. Cho­ciaż "Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia" to prak­tycz­nie oksy­mo­ron. Pew­nie o to w tym cho­dzi.

-?Tak, wszyst­kie klasy z mini­malną liczbą odsłon są zwy­kle bar­dzo dobre. Robią to spe­cjal­nie, żeby pomóc naj­po­pu­lar­niej­szym zawod­ni­kom. Ta klasa wygląda na stwo­rzoną dla cie­bie. Przyj­rzę się jej bli­żej, a ty zer­k­nij na pozo­stałe. Jestem pewien, że kryją się w niej jakieś pułapki.

Zaczą­łem się prze­dzie­rać przez zatrzę­sie­nie pozo­sta­łych klas. Mogłem ukryć wszyst­kie te, które nie posia­dały żad­nych dodat­ko­wych wyma­gań, bo zwy­kle nie były zbyt dobre.

Nie dotar­łem daleko, gdy cały świat zady­go­tał. Zasko­czony spoj­rza­łem w górę. Drugi poziom się zawa­lił.

Poja­wiło się nowe odli­cza­nie. Na ukoń­cze­nie trze­ciego poziomu dosta­li­śmy tylko osiem dni.

Dro­dzy zawod­nicy, witaj­cie na pozio­mie trze­cim! Zostało was już tylko jakieś sie­dem­set tysięcy. Na ukoń­cze­nie tego poziomu dosta­li­ście osiem peł­nych dni. Póź­niej usły­szy­cie dłuż­sze obwiesz­cze­nie, ale zda­jemy sobie sprawę, że więk­szość z was zajęta jest teraz nara­dami ze swo­imi prze­wod­ni­kami po grze. Cze­kamy z nie­cier­pli­wo­ścią, by prze­ko­nać się, jakie wybie­rze­cie rasy i klasy. W tym sezo­nie wpro­wa­dzi­li­śmy tro­chę nowych i eks­cy­tu­ją­cych opcji! Powo­dze­nia wszyst­kim!

-?Osiem dni -?powie­dział Mor­de­cai, spo­glą­da­jąc w sufit. Pokrę­cił głową. -?Jak tak dalej pój­dzie, szó­sty poziom będzie otwarty nie dłu­żej niż przez jede­na­ście do dwu­na­stu dni. Frak­cje będą wście­kłe. Zwy­kle jest otwarty przez trzy­dzie­ści.

Wró­ci­łem do roboty. Zna­la­złem wiele klas, które pozor­nie wyda­wały się bar­dzo korzystne, w tym wiele podob­nych do Tech­nika z Dru­żyny Saper­skiej, jak Wspar­cie Sił Porząd­ko­wych albo Dowódca Tre­bu­sza. Kilka klas poza tymi ziem­skimi też wyda­wało się inte­re­su­ją­cych, jak Łotrzyk Pułap­ko­mistrz albo Trik­ster.

Pączuś i Mongo chra­pali jed­no­gło­śnie, a Mor­de­cai i ja oma­wia­li­śmy zalety i wady poszcze­gól­nych klas.

-?Muszę cię ostrzec -?powie­dział Mor­de­cai. -?Pączuś nie musiała się tym mar­twić, ale nie­które z tych klas mają ści­słe minima doty­czące para­me­trów. Mini­malna Cha­ry­zma dla Anar­chi­sty do Wyna­ję­cia wynosi dwa­dzie­ścia pięć. Dosta­niesz do dys­po­zy­cji trzy­dzie­ści sześć punk­tów, ale sie­dem­na­ście będziesz od razu musiał wyko­rzy­stać na Cha­ry­zmę, nawet z tymi dodat­ko­wymi pię­cioma punk­tami. A potem następne sześć, by pod­nieść twoją pod­sta­wową Zwin­ność do dzie­się­ciu, cho­ciaż to i tak bym ci pole­cił.

-?Kur­czę, to nie­zbyt faj­nie.

-?Ale nie­które umie­jęt­no­ści, które gwa­ran­tuje ci ta klasa, są rzadko spo­ty­kane. Na przy­kład Odwrotny Sku­tek -?wyli­czył Mor­de­cai. -?Pozwala ci pod­nieść pułapkę i ją roz­mon­to­wać. Będziesz mógł do wła­snych celów wyko­rzy­stać mate­riały, z któ­rych była zbu­do­wana. Same mecha­ni­zmy zapal­ni­ków są dość cenne. Mógł­byś się utrzy­my­wać z samego far­mie­nia puła­pek.

Przej­rze­li­śmy kilka pozo­sta­łych umie­jęt­no­ści. Bom­bowy Chi­rurg, który poja­wił się w kilku inte­re­su­ją­cych mnie kla­sach, pozwo­liłby mi zasad­ni­czo na wzię­cie laski dyna­mitu i pokro­je­nie jej na kawałki, dzięki czemu two­rzył­bym mniej­sze i słab­sze bomby. Albo mógł­bym roz­mon­to­wać bombę dymną i wyko­rzy­stać jej poje­dyn­cze czę­ści do stwo­rze­nia puła­pek. Ukryty w Cie­niu nie wyma­gał żad­nych wyja­śnień, cho­ciaż nie umia­łem sobie wyobra­zić, by ta umie­jęt­ność oka­zała się szcze­gól­nie uży­teczna, jak długo pozo­sta­wa­łem w dru­ży­nie z Pączuś i Mon­giem.

Cał­kiem sporo klas dawało umie­jęt­ność Tro­pi­ciel, łącz­nie z klasą Trik­stera. Ale po chwili dowie­dzia­łem się, że Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia posia­dał coś pra­wie rów­nie dobrego.

-?Co to za umie­jęt­ność "Plan Ucieczki"?

Mor­de­cai ski­nął głową i przyj­rzał się jej.

-?Cie­kawe. Wygląda na starą umie­jęt­ność, ale jesz­cze ni­gdy wcze­śniej jej nie widzia­łem. Czło­wiek uczy się całe życie. Pozwala ci szyb­ciej zoba­czyć ukryte drzwi, ale przede wszyst­kim posiada ukryty bonus. - Mor­de­cai chrząk­nął. -?Możesz podzię­ko­wać swo­jej kotce. Tu jest napi­sane, że umie­jęt­ność daje dostęp do Locho­wego Loka­li­za­tora, ale nie wyja­śnia, co to jest ani jak ten dostęp uzy­skać. Na szczę­ście ja wiem, jak go zna­leźć i wyko­rzy­stać. Wcze­śniej nie mógł­bym ci o tym powie­dzieć.

-?Co to takiego?

-?Przy każ­dym więk­szym skrzy­żo­wa­niu Lochu ukryty jest dro­go­wskaz, z któ­rego korzy­stają inte­li­gentne wędrowne stwory. Daje bar­dzo ogólny opis tego, co znaj­duje się przy dro­dze pro­wa­dzą­cej w każdą ze stron. Wiesz, jak w zoo, gdzie wiszą tabliczki z napi­sami "małpy w tę stronę, lwy w tamtą"? To ta sama kon­cep­cja. Loka­li­za­tor wskaże ci wyj­ścia, bos­sów miast i tak dalej. Nie jest tak dobry jak umie­jęt­ność Tro­pi­ciel, która otwiera mapę na dużym tere­nie, ale to może się w pew­nych sytu­acjach oka­zać nawet bar­dziej uży­teczne.

-?No dobra, a czym jest Agen­cja Zatrud­nie­nia Nie­grzecz­nych Chłop­ców?

Wzru­szył ramio­nami.

-?Nie mam poję­cia. Brzmi jak jakaś gil­dia, która będzie dawać misje.

-?A ta pod­klasa? Tu jest napi­sane, że będę ją musiał wybrać na szó­stym pozio­mie.

-?Nie możemy jesz­cze zoba­czyć, jakie są dostępne. Rzadko się zda­rza, że trzeba sobie jakąś wybrać, ale widzia­łem to już kilka razy. Będziesz pew­nie musiał wyspe­cja­li­zo­wać się w jed­nej z trzech pod­sta­wo­wych umie­jęt­no­ści: bomby, pułapki albo walka wręcz.

-?No dobra -?powie­dzia­łem po chwili. -?Więc co o tym myślisz?

-?Gdy­byś był w dru­ży­nie, któ­rej człon­ko­wie posia­dają wiele uży­tecz­nych umie­jęt­no­ści, pole­cił­bym ci Zawo­do­wego Bok­sera -?odparł Mor­de­cai. - Gdy­byś był w więk­szej dru­ży­nie, zasu­ge­ro­wał­bym tego sapera. Wszyst­kie trzy opcje są dobre. Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia wygląda poten­cjal­nie naj­le­piej, ale podob­nie jak twoja rasa, wymaga dużo pracy. Będziesz musiał cią­gle far­mić moż­li­wie naj­więk­sze ilo­ści doświad­cze­nia. A ze skró­co­nym cza­sem trwa­nia poszcze­gól­nych pozio­mów sta­nie się to o wiele trud­niej­sze.

Wyszcze­rzy­łem zęby w uśmie­chu.

-?A więc całe szczę­ście, że ktoś w naszej dru­ży­nie wie, co robi - oświad­czy­łem.

Mor­de­cai zmru­żył oczy, a ja prze­su­ną­łem w dół menu i wybra­łem Anar­chi­stę do Wyna­ję­cia.

* * *

Potem musia­łem zde­cy­do­wać, co zro­bić z para­me­trami. Pączuś skoń­czyła z nastę­pu­ją­cymi:

Siła: 20

Inte­li­gen­cja: 23 + 5 (Tiara) + 1 (Charms) = 29

Kon­dy­cja: 4 + 2 (Szczotka) = 6

Zwin­ność: 12 + 2 (Nazad­nik) + 2 (Bran­so­letka) + 5 (cza­sowy bonus z poziomu) = 21

Cha­ry­zma: 70

Jej Siła zmniej­szyła się o trzy, ale Zwin­ność wzro­sła o cztery, Kon­dy­cja o dwa, a Cha­ry­zma o dodat­kowy punkt dzięki wybo­rowi kociej rasy. Jej Kon­dy­cja na­dal pozo­sta­wała na nie­po­ko­jąco niskim pozio­mie. Jed­nym z naszych prio­ry­te­tów musiało być teraz zna­le­zie­nie przed­mio­tów, które ją pod­wyż­szą.

Wybie­ra­jąc jako rasę kota, zyskała netto tylko cztery punkty, ale otrzy­mała za to całą masę nowych umie­jęt­no­ści. Nocne Widze­nie, Atak Tnący, Koci Refleks i dodat­kowy bonus o nazwie Dzie­więć Żyć.

Dzie­więć Żyć przy­po­mi­nało nieco umie­jęt­ność Kara­luch, ale nie było aż tak dobre. Zmniej­szało o połowę obra­że­nia otrzy­mane w cza­sie pierw­szych dzie­wię­ciu fizycz­nych ata­ków w ciągu dnia. To było pomocne, zwłasz­cza bio­rąc pod uwagę niską Kon­dy­cję kotki, jed­nak jeśli mie­li­by­śmy sta­wić czoła naprawdę potęż­nym stwo­rom, połowa ataku na­dal prze­cię­łaby ją na pół.

Pączuś w końcu się obu­dziła.

-?Co mnie omi­nęło? Czy uro­sły ci elfie uszy? -?Otak­so­wała mnie z góry na dół. -?Na­dal jesteś czło­wie­kiem. To nudne.

-?Nie jestem czło­wie­kiem. Jestem pier­wot­nym.

-?Czy to coś jak jaski­nio­wiec? -?Demon­stra­cyj­nie mnie obwą­chała. - Pach­niesz jak jaski­nio­wiec.

-?Gdy­byś nie zasnęła, dowie­dzia­ła­byś się, co to zna­czy.

Wyko­nała koci odpo­wied­nik wzru­sze­nia ramio­nami i prze­cią­gnęła się. Mongo ziew­nął gło­śno, także się prze­cią­ga­jąc. Wydał z sie­bie mru­czący odgłos, przy­po­mi­na­jący do złu­dze­nia mru­cze­nie kota.

Musia­łem pozo­stać tan­kiem naszej dru­żyny. Przy awan­sie na nowy poziom otrzy­my­wa­łem po trzy punkty para­me­trów, więc mia­łem ich teraz trzy­dzie­ści sześć, cho­ciaż ponad połowa z nich została przy­dzie­lona auto­ma­tycz­nie dzięki mini­mom zwią­za­nym z klasą. Gdy już wszystko usta­li­łem, moje para­me­try wyglą­dały nastę­pu­jąco:

Siła: 10 + 3 (Pier­ścio­nek na palec u nogi) = 13 + 3 (Z akty­wo­waną ręka­wicą)

Inte­li­gen­cja: 5

Kon­dy­cja: 10 + 4 (Koszula) + 1 (Pier­ścio­nek) + 2 (Pier­ścio­nek) + 2 (Bok­serki) = 19

Zwin­ność: 10 + 1 (Ręka­wica) = 11

Cha­ry­zma: 25

Doda­łem sobie dość do Inte­li­gen­cji, by prze­czy­tać księgę Wid­mo­wej Zbroi, ale jesz­cze tego nie uczy­ni­łem. Na­dal nie umia­łem zde­cy­do­wać, czy wola­łem sam nauczyć się zaklę­cia, oddać je Pączuś czy może sprze­dać wolu­min. Chcia­łem naj­pierw zoba­czyć, ile był warty. Moje nowe zaklę­cie Lęk kosz­to­wało trzy punkty many.

Nie byłem jesz­cze zado­wo­lony z mojej postaci. Pączuś na­dal była ode mnie o wiele sil­niej­sza. Po raz setny w ciągu ostat­nich minut zada­łem sobie pyta­nie, czy nie byłem idiotą, wybie­ra­jąc dla sie­bie tę ścieżkę. Zosta­łem zmu­szony do zuży­cia mnó­stwa punk­tów na Cha­ry­zmę, choć ten para­metr był zasad­ni­czo bez­u­ży­teczny, zwłasz­cza że Pączuś miała go już na pozio­mie nie­mal boskim. Będę musiał jak naj­szyb­ciej awan­so­wać na następny poziom. W głębi serca od początku liczy­łem na wyż­szą Siłę i Kon­dy­cję. Od teraz będę w nie inwe­sto­wał wszyst­kie moje punkty, póki ich bazowe poziomy nie osią­gną przy­naj­mniej dwu­dziestki.

Pączuś wylą­do­wała z zesta­wem umie­jęt­no­ści, które pozwa­lały jej na impro­wi­za­cję. Moja ścieżka wyma­gała bar­dzo sta­ran­nego pla­no­wa­nia i regu­lar­nego tre­ningu. Ale jeśli uda mi się osią­gnąć dobry poziom -?i prze­trwać -?mogłem stać się kimś bar­dzo potęż­nym. Czy byłem idiotą? Wie­dzia­łem, że wielu widzów na pewno tak pomy­śli.

-?Jest coś, co sprawi, że to zadziała -?powie­dział Mor­de­cai. Brzmiał, jakby czy­tał mi w myślach.

-?Tre­ning? -?zapy­ta­łem.

-?Nie -?odparł. -?Pie­nią­dze. Całe mnó­stwo pie­nię­dzy. Chodźmy na zewnątrz. -?Zaczął ponow­nie zapi­nać koszulę. -?Gdzie ja poło­ży­łem ten cho­lerny kra­wat? O, tu jest.

-?Zacze­kaj. Możesz opu­ścić ten pokój?

-?Oczy­wi­ście, że mogę. Jestem teraz waszym mene­dże­rem. Poza tym muszę was przed­sta­wić. To część moich obo­wiąz­ków. -?Wypro­sto­wał kra­wat i prze­je­chał dło­nią po prze­dzie mary­narki.

-?Tech­nicz­nie jesteś moim mene­dże­rem -?mruk­nęła Pączuś. Mongo zaskrze­czał.

To była dość istotna uwaga, ale ani Mor­de­cai, ani ja nie chcie­li­śmy na razie poru­szać tego tematu. Zigno­ro­wał słowa kotki.

-?Nie wolno mi bez­po­śred­nio poma­gać wam w walce, ale mogę od czasu do czasu wyjść na zewnątrz. Zwłasz­cza na pozio­mach miej­skich. Chodźmy. Przed­sta­wię was, a potem muszę wam coś poka­zać. Naj­pierw Carl, a potem Pączuś i Mongo.

Sta­nę­li­śmy rzę­dem obok drzwi. Mor­de­cai otwo­rzył je zama­szy­stym ruchem.

Weszli­śmy do jego pokoju z dłu­giego zło­tego kory­ta­rza z wyso­kimi ścia­nami. Jed­nak teraz roz­cią­gała się przed nami tęt­niąca życiem wio­ska z dzie­siąt­kami róż­nego rodzaju stwo­rów. Zatrute powie­trze gęst­niało od smrodu siarki i dymu. Całą oko­licę wypeł­niały skle­piki o śre­dnio­wiecz­nym wyglą­dzie. Pod­łoże wyda­wało się zro­bione z drew­nia­nych listew, pomię­dzy któ­rymi gdzie­nie­gdzie wid­niały spore szpary. Z dziur w pod­łożu uno­siły się leni­wie kłęby dymu. W górze, na sufi­cie uda­ją­cym niebo, wze­szło palące słońce, wypeł­nia­jąc prze­strzeń Lochu świa­tłem o szkar­łat­nym odcie­niu.

Mor­de­cai rozej­rzał się po wio­sce. Żaden z miesz­kań­ców nie zwró­cił na niego uwagi. Poma­chał mi, żebym wyszedł na zewnątrz, więc to uczy­ni­łem. Moje kroki na deskach ode­zwały się echem. Pano­wała tu znacz­nie wyż­sza tem­pe­ra­tura niż na poprzed­nim pozio­mie.

-?Pra­gnę zapre­zen­to­wać zawod­nika Carla, Pry­mi­tyw­nego Anar­chi­stę do Wyna­ję­cia na pozio­mie trzy­na­stym. Witaj na pozio­mie trze­cim, Carl.

3

To Górne Mia­sto -?powie­dział Mor­de­cai, gdy szli­śmy drew­nianą ulicą. Moja mini­mapa roiła się od bia­łych kro­pek enpe­ców. Kropka Mor­de­caia zmie­niła się w żółtą gwiazdkę. W oko­licy znaj­do­wało się kilka roz­pro­szo­nych nie­bie­skich kro­pek, nale­żą­cych do zawod­ni­ków, ale nie było ich wiele. - Miej­sce, w któ­rym opu­ści­li­ście drugi poziom, nie ma naj­mniej­szego wpływu na loka­li­za­cję, w jakiej poja­wia­cie się na pozio­mie trze­cim. Zej­ście na kolejny poziom odbywa się w spo­sób cał­ko­wi­cie przy­pad­kowy i będzie­cie się tu spo­ty­kać z zawod­ni­kami z całego świata.

-?Więc Bran­don i jego załoga mogli zna­leźć się gdzie­kol­wiek? - zapy­ta­łem. -?Jak wielki jest ten poziom?

Pączuś sie­działa na moim ramie­niu, a Mongo na jej ple­cach, więc wyglą­da­li­śmy jak jakiś akt cyr­kowy. Z moją zwięk­szoną siłą ledwo ich na sobie czu­łem. Wielu enpe­ców zatrzy­my­wało się z roz­dzia­wio­nymi ustami, gdy ich mija­li­śmy. Więk­szość z nich była huma­no­idal­nymi kra­sno­lu­dami, ale wokół prze­cha­dzali się też zwy­czajni ludzie, orki i istoty przy­po­mi­na­jące elfy. Wszy­scy mieli na sobie śre­dnio­wieczne stroje. W oko­licy prze­cha­dzali się też więksi, uzbro­jeni straż­nicy z zasło­nię­tymi twa­rzami.

-?Tak, mogą być wszę­dzie -?potwier­dził Mor­de­cai. -?Ich loka­li­za­cja zależy od loka­li­za­cji ich prze­wod­nika po grze. Może­cie z nimi roz­ma­wiać, ale pew­nie sami nie będą wie­dzieć, w jakiej znaj­dują się wobec was pozy­cji. Ich prze­wod­niczka nazy­wała się Mistrzyni Tia­tha. Nie znam jej dobrze, ale jeśli chce­cie, mogę spró­bo­wać spraw­dzić, gdzie się znaj­duje.

-?Czy to wszystko jedno wiel­kie mia­sto?

-?Górne Mia­sto sta­nowi tra­dy­cję Świata Lochów. To setki małych, roz­pro­szo­nych wio­sek oto­czo­nych sze­ro­kimi poła­ciami opusz­czo­nych ruin. Wszystko jest tu połą­czone. Z waszego punktu widze­nia te miej­skie obszary będą się poja­wiać co trzy poziomy. -?Mor­de­cai nastą­pił mocno na chwiejne pod­łoże. -?Więk­szość z tego to tylko deko­ra­cja. Na­dal znaj­du­jemy się pod powierzch­nią waszej pla­nety. To nie jest niebo żad­nego odle­głego świata. Pod naszymi sto­pami tak naprawdę nie znaj­duje się potężny wul­kan.

-?Wul­kan? -?zapy­ta­łem, spo­glą­da­jąc w dół.

-?Zaraz do tego doj­dziemy. Trak­tuj to jak deko­ra­cje sce­niczne wyko­nane z myślą o publicz­no­ści. Ten i kolejne poziomy będą znacz­nie mniej­sze niż dwa poprzed­nie, z wyjąt­kiem poziomu dzie­wią­tego. Ten tutaj musi być wiel­ko­ści waszego stanu Ari­zona. Jakieś trzy­sta tysięcy kilo­me­trów kwa­dra­to­wych. Więk­szość z tego zaj­mują ruiny.

-?A co z enpe­cami? -?zapy­ta­łem.

Para kra­sno­ludz­kich dziew­cząt, prak­tycz­nie nasto­la­tek, nie­mal zemdlała z zachwytu na widok Mor­de­caia. Powie­działy coś, pró­bu­jąc zwró­cić na sie­bie jego uwagę. Wark­nął na nie, a one odbie­gły, chi­cho­cząc.

-?Och, są praw­dziwi. To żywe, czu­jące istoty, podobne do nie­któ­rych mobów. Więk­szość została zapro­jek­to­wana przez Kor­po­ra­cję Borant, która w związku z tym jest ich wła­ści­cie­lem. To jedyny świat, jaki kie­dy­kol­wiek znali.

-?To poje­bane. Wie­dzą, czym są?

-?Ich mózgi są pod­da­wane zmia­nom przy każ­dej rege­ne­ra­cji. Następ­nym razem, gdy ten poziom zosta­nie ufor­mo­wany na innej pla­ne­cie, enpece obu­dzą się, jakby roz­po­czy­nał się kolejny zwy­czajny dzień. Jed­nak oni też będą odmie­nieni, a w ich umy­słach zostaną umiesz­czone fał­szywe wspo­mnie­nia. Nie­wy­godne wspo­mnie­nia, jak te o zawod­niku, który przy­siada się do nich i wyja­śnia im, że są zale­d­wie rekwi­zy­tami w mię­dzy­ga­lak­tycz­nym serialu tele­wi­zyj­nym, zostaną wyma­zane. Na przy­kład te gobliny, o któ­rych mi opo­wia­da­łeś. Były uza­leż­nione od metam­fe­ta­miny. Wal­czyły o nią z lamami. Ten wątek nie ist­niał w poprzed­nim sezo­nie. Został dodany wyłącz­nie na potrzeby obec­nego świata. Następ­nym razem będą uza­leż­nione od wyciągu ze sło­necz­nych jagód czy cze­goś podob­nego. Albo będą fana­tycz­nymi wyznaw­cami jakie­goś boga, albo jesz­cze czymś zupeł­nie innym.

-?Co do kurwy?! -?zapy­ta­łem. To było tak samo okropne, a pod pew­nymi wzglę­dami nawet gor­sze od tego, co robili ze mną i innymi ludźmi. -?Ale to prze­cież na­dal żywe istoty! Jakim cudem to jest legalne?

-?Borant ich stwo­rzył, więc jest ich wła­ści­cie­lem. Nie można zmie­niać wspo­mnień nale­żą­cych do natu­ral­nych, czyli osób uro­dzo­nych w wyniku natu­ral­nych pro­ce­sów bio­lo­gicz­nych, póki nie zrzekną się swo­ich praw.

-?I nikt nie ma nic prze­ciwko temu?

-?W więk­szo­ści tak. Galak­tyka ma mnó­stwo poważ­niej­szych zmar­twień. Zasady, które to regu­lują, są dość surowe, pra­wie tak surowe jak te doty­czące sztucz­nej inte­li­gen­cji. Dru­ko­wa­nym bio­lo­gicz­nie mobom i enpe­com nie wolno ist­nieć poza pro­duk­cją moni­to­ro­waną przez Syn­dy­kat. Wyko­rzy­sty­wa­nie ich w jakim­kol­wiek innym celu niż zezwo­lone formy roz­rywki jest wysoce nie­le­galne. Uznaje się to zasad­ni­czo za zbrod­nię wojenną.

-?Więc nie ma żad­nych mię­dzy­ga­lak­tycz­nych bur­deli wypeł­nio­nych kobie­tami stwo­rzo­nymi za pomocą inży­nie­rii gene­tycz­nej?

Mor­de­cai się skrzy­wił.

-?Nie ma legal­nych. Ist­nieje jed­nak jedno miej­sce, w któ­rym są one dozwo­lone. -?Wska­zał w dół.

-?Ale powie­dzia­łeś... -?Wresz­cie to do mnie dotarło. -?Ach, czyli na niż­szych pozio­mach?

-?Otóż to -?potwier­dził Mor­de­cai. -?Na trze­cim pozio­mie nie ma tury­stów. Więk­szość z nich wybiera poziom osiem­na­sty, który przy­po­mina luk­su­sowy ośro­dek wypo­czyn­kowy dla miliar­de­rów. Naj­za­moż­niej­sza elita galak­tyki zbiera się tam, by impre­zo­wać, upra­wiać hazard i zaspo­ka­jać swoje naj­niż­sze żądze.

-?Nie rozu­miem -?zapro­te­sto­wa­łem. -?Myśla­łem, że poziom osiem­na­sty będzie wyglą­dał jak pie­kło na ziemi, pełne smo­ków, olbrzy­mów mio­ta­ją­cych bły­ska­wice i tak dalej. Więc co by się stało, gdyby zawod­nik zdo­łał tam dotrzeć?

-?Nikt jesz­cze nie zdo­łał -?odparł Mor­de­cai -?więc nie wiem. To samo doty­czy poziomu pięt­na­stego. Borant i sztuczna inte­li­gen­cja muszą mieć wdro­żony jakiś plan, ale nikt nie dotarł jesz­cze tak głę­boko, więc nie wia­domo, na czym ten plan polega. To wykra­cza daleko poza moje kom­pe­ten­cje.

Po dro­dze mija­li­śmy liczne sklepy, gil­die i gospody. Na mojej mapie gospody ozna­czone były jako bez­pieczne prze­strze­nie.

Mor­de­cai poświę­cił tro­chę czasu, by wyja­śnić nam gil­die kla­sowe i umie­jęt­no­ściowe. Pączuś i ja mogli­śmy tre­no­wać w gil­diach dla klasy łotrzy­ków. Kotka posia­dała rów­nież dostęp do gil­dii bar­dów, ja zaś mogłem korzy­stać z gil­dii wojow­ni­ków. Cza­sem tra­fiały się też gil­die prze­zna­czone dla okre­ślo­nych ras. Mor­de­cai oświad­czył, że ni­gdy nie widział gil­dii dla pier­wot­nych, ale nie­wy­klu­czone, że gdzieś ist­nieje. Czwo­ro­nogi zwy­kle nie posia­dały wła­snych gil­dii.

Dotar­li­śmy do końca uliczki, gdzie wznie­siono nie­wielki pło­tek. Przy bramce się­ga­ją­cej mi do klatki pier­sio­wej stało dwóch straż­ni­ków. Byli od stóp do głów ukryci pod zbroją pły­tową, więc nie widzia­łem, do jakiej nale­żeli rasy, tylko że byli wysocy i napa­ko­wani. Każdy z nich uzbro­jony był w długi sta­lowy miecz. Przyj­rza­łem się jed­nemu z nich.

Miecz­nik. Straż­nik Wio­ski -?poziom 75

Wszy­scy mamy sła­bość do tych sil­nych, mil­czą­cych typów. Aby dowie­dzieć się, co taki straż­nik ukrywa pod heł­mem, będziesz musiał go zabić. Dalej, spró­buj. Tylko spró­buj!

Straż­nicy Wio­ski mają za zada­nie chro­nić zamiesz­kane ośrodki poziomu trze­ciego przed stwo­rami, które nawie­dzają ruiny Gór­nego Mia­sta. Są na służ­bie wyłącz­nie wtedy, gdy na nie­bie świeci słońce, więc nie bie­gnij­cie do nich, skam­ląc o pomoc, gdy zapad­nie zmrok.

Straż­nik stał przed nami, nie­ru­chomy jak posąg.

-?Tro­chę się go boję -?stwier­dziła Pączuś, gdy zatrzy­ma­li­śmy się przy bramce.

-?Nie zacze­piaj­cie straż­ni­ków -?poin­stru­ował Mor­de­cai. -?Nie ata­kuj­cie enpe­ców. Nie pró­buj­cie okra­dać skle­pów. Nie zasy­piaj­cie po pijaku na ulicy. Tutaj nie ma żad­nego wię­zie­nia, tylko kara śmierci. Jeśli nara­zi­cie się czymś straż­ni­kom, nie pró­buj­cie z nimi wal­czyć. Są powolni, ale jest ich wielu. Ucie­kaj­cie przed nimi pro­sto do ruin. Tam za wami nie pobie­gną. Jeśli do tego doj­dzie, ni­gdy nie zdo­ła­cie wejść do tej wio­ski.

Za bramą widać było wię­cej budyn­ków, ale były ewi­dent­nie opusz­czone i zruj­no­wane. Zbu­do­wano je z kru­sze­ją­cych obec­nie cegieł pokry­tych mchem, które wyraź­nie zaczy­nały się osu­wać. W oddali kłę­biła się mgła, ale nawet w jej cie­niu mogłem dostrzec nie­wy­raźne zarysy budyn­ków w roz­ma­itych kształ­tach i roz­mia­rach.

-?Dobrze -?powie­dział Mor­de­cai, wska­zu­jąc teren poza bramą. -?Ruiny. Są takie same jak Loch, ale to stare, prze­gniłe budynki, opusz­czone i zaro­śnięte parki i tak dalej. Mają tu cały wątek na temat tego mia­sta. Oparty jest na opo­wie­ści dla dzieci, która ni­gdy nie sta­no­wiła czę­ści ziem­skiej kul­tury. Zasad­ni­czo jest tu wielki, uśpiony wul­kan; magiczny świat znaj­do­wał się w jego wnę­trzu. Cały ten świat miał sześć warstw. Wierzch sta­no­wiło miej­sce, w któ­rym się teraz znaj­du­jemy, Górne Mia­sto. Tutaj miesz­kała więk­szość oby­wa­teli. Na dnie wul­kanu czaił się ogromny potwór, który pew­nego dnia wypu­ścił z sie­bie tru­jący gaz, zabi­ja­jąc bądź kom­plet­nie prze­kształ­ca­jąc dzie­więć­dzie­siąt pro­cent tego świata. Potom­ko­wie tych, któ­rzy prze­trwali, miesz­kają w wio­skach i osa­dach. Powstałe w wyniku kata­kli­zmu potwory zasie­dlają ruiny.

-?To dość maka­bryczne -?sko­men­to­wała Pączuś.

-?Więc sto­imy na szczy­cie wul­kanu? Z punktu widze­nia nar­ra­cji w grze? - upew­ni­łem się.

-?Tak. Ten poziom ma obej­mo­wać kra­ter wul­kanu.

-?A co jest na następ­nym pozio­mie?

-?Dla was czwarty poziom będzie kolej­nym loso­wym pię­trem Lochu. To samo z pią­tym. Jed­nak szó­sty poziom rów­nież sta­nowi część opo­wie­ści o wul­ka­nie. Dla znaj­du­ją­cych się tutaj enpe­ców to niż­szy poziom ich wła­snego świata. Nazywa się "Tereny Łow­cze". To kolejny poziom w for­mie miej­skiej, cho­ciaż tam wio­ski będą o wiele więk­sze, a ich począt­kowi miesz­kańcy zostaną opi­sani jako o wiele zamoż­niejsi. Ruiny będą przy­po­mi­nać pełną pną­czy dżun­glę. Będzie to rów­nież pierw­szy z pozio­mów, na któ­rych odważni i sza­leni tury­ści mogą się wypra­wiać, by polo­wać na zawod­ni­ków. Nie­wielu z nich to robi, bo to kosz­towne i jed­no­cze­śnie nie­bez­pieczne. Myśliwi nie są w żaden szcze­gólny spo­sób chro­nieni. Grozi im realne nie­bez­pie­czeń­stwo ze strony zarówno zawod­ni­ków, jak i mobów, i w każ­dym sezo­nie kil­koro takich bez­myśl­nych boga­czy zostaje zabi­tych.

-?A co z bogami?

-?To coś zupeł­nie innego i nie poja­wią się oni przed pozio­mem czwar­tym. Potem wam wyja­śnię. Teraz musi­cie zabrać się do pracy.

-?No dobra -?zgo­dzi­łem się, zwra­ca­jąc się w stronę wio­ski. -?Są tutaj sklepy. Powin­ni­śmy iść teraz na zakupy? I otwo­rzyć nasze skrzynki?

-?Tak, zakupy! -?zarzą­dziła Pączuś. -?Zde­cy­do­wa­nie zakupy.

-?Nie tutaj -?zapro­te­sto­wał Mor­de­cai. -?To mała wio­ska. Dadzą wam zawy­żone ceny i nie kupią waszych towa­rów. Musi­cie dotrzeć do jakiejś więk­szej osady, a macie bar­dzo nie­wiele czasu. -?Wska­zał na wschód. - Widzi­cie tam­ten sze­roki gości­niec? Idź­cie nim przez jakieś pół dnia, a doj­dzie­cie do więk­szej wio­ski. Będą w niej lep­sze sklepy z szer­szym asor­ty­men­tem.

-?Skąd o tym wiesz? -?zapy­ta­łem.

Mor­de­cai spoj­rzał na skałę o dziw­nym zabar­wie­niu na ziemi tuż za bramą.

-?Skup się na tej skale i wybierz dymek, który się pokaże.

Zro­bi­łem, co mi kazał.

-?Cho­lera! -?powie­dzia­łem chwilę póź­niej.

Moim oczom uka­zał się holo­gra­ficzny znak wyra­sta­jący z ziemi niczym drzewo. Znaj­do­wały się na nim strzałki z ozna­cze­niami i odle­gło­ściami w kilo­me­trach. Strzałka wska­zu­jąca na pół­noc wzdłuż głów­nego gościńca gło­siła "śred­niej wiel­ko­ści osada nie­bop­ta­ków 34 km". Były i inne dro­go­wskazy, wska­zu­jące bez­pieczne prze­strze­nie, łazienki i, co naj­waż­niej­sze, schody. Naj­bliż­sze zej­ście na następny poziom znaj­do­wało się sześć kilo­me­trów stąd.

-?Czy w ruinach są dostępne bez­pieczne prze­strze­nie? Nie musimy pole­gać tylko na wio­skach? I czy te wio­ski mają jakieś nazwy?

-?Tak. Bez­pieczne prze­strze­nie i ubi­ka­cje będą roz­pro­szone po całym pozio­mie jak poprzed­nio. W ruinach nie znaj­dzie­cie jed­nak gil­dii szko­le­nio­wych, tylko w wio­skach. To nie ma oczy­wi­ście zna­cze­nia, bo ja i tak zostanę tele­por­to­wany do każ­dej bez­piecz­nej prze­strzeni. Wio­ski nie mają nazw. Sys­tem okre­śla je tylko jako maleń­kie, małe, śred­niej wiel­ko­ści, duże i wiel­kie. Nic szcze­gól­nie cie­ka­wego. Ta tutaj jest mała. Może­cie nazwać je na wła­sną cześć, jeśli zabi­je­cie lokal­nego bur­mi­strza, ale nie zawra­cał­bym sobie tym głowy, przy­naj­mniej nie na tym pozio­mie. Może się to dla was zakoń­czyć tra­gicz­nie, a nie przy­nie­sie żad­nych kon­kret­nych zysków, szcze­gól­nie że odli­cza­nie usta­wione jest tylko na osiem dni.

-?Dobra -?powie­dzia­łem. -?Więc musimy prze­drzeć się do następ­nej wio­ski.

Mor­de­cai ski­nął głową.

-?Pamię­taj­cie, żeby patrzeć co jakiś czas na dro­go­wskazy, by upew­nić się, że podą­ża­cie we wła­ści­wym kie­runku. W każ­dej śred­niej wiel­ko­ści wio­sce na tym pozio­mie będzie znaj­do­wała się gil­dia szko­le­niowa. Tam się ze mną spo­tka­cie. Jak doj­dzie­cie na miej­sce, razem zaj­rzymy do kilku skle­pów.

-?Czy potwory będą o wiele trud­niej­sze na tym pozio­mie?

-?O, tak -?potwier­dził Mor­de­cai, szcze­rząc zęby w zawsty­dzo­nym uśmie­chu. -?Powi­nie­nem wam pew­nie o tym powie­dzieć, ale trudno to wszystko spa­mię­tać bez mojej listy zadań. Na tym pozio­mie ist­nieje dzień i noc. W ruinach zawsze znaj­dują się potwory, ale w nocy robią się bar­dziej nie­bez­pieczne. Te dzienne powinny być dla was bułką z masłem, choć może naj­pierw pil­nuj­cie, żeby Mongo ich nie ata­ko­wał. Nie wychodź­cie do ruin w nocy, póki nie powiem wam, że jeste­ście gotowi. Wio­ski zawsze są bez­pieczne za dnia. W nocy pozba­wione zagro­żeń są wyłącz­nie główne drogi w wio­sce. Zwy­kle. Boczne alejki robią się za to bar­dzo nie­bez­pieczne, cza­sem nawet bar­dziej nie­bez­pieczne niż ruiny. -?Zama­chał kilka razy inku­bimi skrzy­dłami i spoj­rzał na mnie. -?Trzy­maj się z daleka od dziew­czyn z rogami na czole. Twoja Cha­ry­zma jest teraz o wiele wyż­sza niż poprzed­nio, a to je przy­ciąga. Będą się za tobą uga­niać. Pra­cuj nad swo­imi umie­jęt­no­ściami pię­ściar­skimi i uży­waj zaklę­cia Lęk w każ­dej walce. Pamię­taj, żeby zatrzy­mać się w bez­piecznej prze­strzeni, by otwo­rzyć skrzynki, aby Pączuś mogła dostać nowe zaklę­cie z klubu Książka Poziomu.

-?Kom­plet­nie o tym zapo­mnia­łam! -?wykrzyk­nęła Pączuś.

Mor­de­cai odwró­cił się i zaczął iść w stronę wio­ski. Kie­ro­wał się pro­sto do gospody. Zawo­łał przez ramię:

-?Nie zatrzy­muj­cie się w pierw­szej bez­piecz­nej prze­strzeni, jaką znaj­dzie­cie. Odcze­kaj­cie co naj­mniej dwie godziny, może cztery. A ty, Pączuś, pra­cuj nad Magicz­nym Poci­skiem. Jesteś pra­wie na pozio­mie dzie­sią­tym. Jeśli mnie potrze­bu­je­cie, może­cie pisać na cza­cie.

-?Gdy­bym wie­działa, że będzie się tak rzą­dził, nie wybra­ła­bym tego bonusu z mene­dże­rem -?mruk­nęła Pączuś.

-?Zamknij się, Pączuś -?wyszep­ta­łem, pod­no­sząc zasuwkę bramki pro­wa­dzą­cej do ruin. Otwo­rzyła się z gło­śnym skrzyp­nię­ciem. Dwaj straż­nicy nawet nie drgnęli. Wyszli­śmy na gości­niec, pozo­sta­wia­jąc za sobą bez­pieczną wio­skę.

4

Odsłony: 371,5 biliona

Obser­wu­jący: 7,8 biliona

Dodali do ulu­bio­nych: 1,1 biliona

Gdy szli­śmy gościń­cem, Pączuś tre­no­wała Monga. Wycią­gną­łem z inwen­ta­rza patyk i rzu­ca­łem go, a kotka robiła, co mogła, żeby skło­nić kuro­zaura do pozo­sta­nia w miej­scu, póki nie każemy mu przy­nieść patyka. Cztery razy z pię­ciu był posłuszny. Pro­blem pole­gał na tym, że gdy robił się pod­nie­cony, ani myślał słu­chać jej roz­ka­zów.

Pączuś zatrzy­mała się przy pierw­szej toa­le­cie, którą napo­tka­li­śmy. Weszła do środka, a mały dino­zaur wpadł w szał przy drzwiach, dzio­biąc je i dra­piąc z całych sił, i skrze­cząc ile sił w płu­cach, póki kotka nie wyszła.

-?Musisz się nauczyć cier­pli­wo­ści, Mongo -?upo­mniała go. -?Bierz przy­kład z mamusi.

-?Ta, bo prze­cież sły­niesz z cier­pli­wo­ści -?sko­men­to­wa­łem.

Po dro­dze patrzy­łem z podzi­wem na sufit. Był tu o wiele wyż­szy niż w kory­ta­rzach. Nie­które z oko­licz­nych budowli miały nawet cztery pię­tra. Inne, widoczne na zamglo­nym hory­zon­cie, musiały być jesz­cze wyż­sze. Jed­nak nawet tutaj mogłem z łatwo­ścią stwier­dzić, że niebo było tylko ilu­zją. Świa­tło odbi­jało się od niego pod dziw­nym kątem.

Zev: Cześć!

Pączuś: CZEŚĆ, ZEV!

Zev: Cześć, Pączuś! Mam dla was dobre wie­ści. Pro­gram Odette oka­zał się kolej­nym hitem. Ale co naj­waż­niej­sze, więk­szość widzów przy­kla­snęła waszemu wybo­rowi rasy i klasy. Tro­chę osób się zdzi­wiło, że Pączuś wybrała Szy­chę ze Strefy Arty­stów jako klasę na ten poziom, ale więk­szo­ści podoba się idea Byłej Aktorki Dzie­cię­cej. Są i tacy, co narze­kają, że to nie pozo­sta­wia miej­sca na roz­wój, jed­nak więk­szość uważa, że kom­pen­suje to wybór Carla, wyma­ga­jący regu­lar­nych i inten­syw­nych tre­nin­gów. Poza tym jak do tej pory wybra­li­ście uni­kalne klasy. Nie ma ich nikt oprócz was. To zawsze zaleta. Jest w Lochu paru pier­wot­nych, ale nie­wielu. Żad­nych kotów, cho­ciaż kilka osób wybrało koto­łaka. I będzie jesz­cze kilka mon­ste­rek z kocimi uszkami. Na­dal jest jesz­cze wcze­śnie. Wielu zawod­ni­ków nie zdą­żyło pod­jąć osta­tecz­nej decy­zji.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki