Przedmowa
Od dwudziestu lat pracuję jako nauczycielka duchowa, oferując ludziom nadzieję i wiarę w boską więź wykraczającą poza to, co mogą zobaczyć. Przez większość tego czasu wahałam się, czy otwarcie mówić o wszystkich swoich przekonaniach duchowych - zwłaszcza o głębokiej świadomości, że mamy do dyspozycji zespół przewodników, którzy nieustannie nas wspierają.
Z biegiem czasu nabrałam większej pewności siebie w dzieleniu się swoją wiarą w przewodników duchowych i ich potężną obecność w moim życiu. Ku mojemu zaskoczeniu ta otwartość spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem. Moi czytelnicy i słuchacze chcieli dowiedzieć się więcej - pragnęli nauczyć się, jak nawiązać kontakt z tymi boskimi istotami światła.
Poznajcie moją drogą przyjaciółkę MaryAnn DiMarco.
Aby pomóc ludziom w pogłębieniu ich więzi z przewodnikami, zaczęłam zapraszać MaryAnn do swojego podcastu "Dear Gabby". Każdy odcinek z jej udziałem był hitem! Było oczywiste, że ludzie bardzo chcieli zrozumieć swoich przewodników, dowiedzieć się, jak nawiązać z nimi kontakt i w jaki sposób uzyskać ich wsparcie.
Mądrość MaryAnn i jej niezachwiana wiara w świat duchowy są zaraźliwe. Jako znana medium opowiada o tym, w jaki sposób przewodnicy pomogli jej podjąć kluczowe decyzje, przezwyciężyć wątpliwości i odnaleźć sens w trudnych chwilach. Ich mądre rady są dla nas jak kompas; pomaga nam poruszać się po nieprzewidywalnej ścieżce życia.
Chociaż droga MaryAnn jako medium jest wyjątkowa, obecność przewodników duchowych jest powszechna. Wyjaśnia ona, że każdy z nas ma zespół przewodników duchowych, którzy są gotowi wspierać nasz rozwój osobisty. Budując z nimi relacje, zyskujemy dostęp do nieocenionego źródła wyższej mądrości.
W każdym rozdziale MaryAnn proponuje praktyczne ćwiczenia, które mogą pomóc czytelnikom wzmocnić ich zdolności intuicyjne. Dzięki prostym medytacjom i ćwiczeniom możemy nauczyć się dostrajać do wskazówek - niezależnie od tego, czy pojawiają się one w postaci przeczucia, symbolicznego przesłania czy nagłego przebłysku inspiracji. W miarę doskonalenia umiejętności słuchania nasze życie zaczyna nabierać nowego kierunku i sensu.
Życie to podróż pełna zwrotów akcji, wzlotów i upadków. Podążając swoją ścieżką, dobrze jest wiedzieć, że nigdy nie jesteśmy sami - że zawsze ktoś nas prowadzi. Ta książka daje ci takie poczucie komfortu, zapoznając cię z twoim własnym zespołem przewodników duchowych, którzy zawsze pozostają przy tobie, oferując wskazówki, kiedy tylko ich potrzebujesz. MaryAnn nauczy cię, że codzienne chwile są pełne znaków, które mogą poprowadzić cię ku najwyższej jaźni.
Fakt, iż wprowadzimy Ducha do naszego codziennego życia, doda nam siły, byśmy żyli z pewnością siebie, odpornością i otwartym sercem. Przypomina nam, że nie jesteśmy tu po to, aby dążyć do doskonałości, ale aby zaakceptować chaotyczną, piękną ludzkość, co nadaje sens naszej podróży. Nawet nasze wyzwania stają się szansami, jeśli tylko będziemy je postrzegać jako lekcje dla duszy.
Z wdziękiem i humorem MaryAnn inspiruje nas do odnajdywania piękna w nieoczekiwanych sytuacjach. Kiedy podchodzimy do życia z otwartym sercem i gotowością do zaufania naszym przewodnikom, droga przed nami staje się radosna. Możemy wówczas bez wysiłku manifestować, a co najważniejsze - czujemy się bezpiecznie wewnątrz. Niech ta książka otworzy twoje serce na świat duchowego wsparcia, ochrony i boskiego przewodnictwa.
Gabrielle Bernstein
Wprowadzenie: SPAKOWANI I GOTOWI DO DROGI!
Mniej więcej rok temu moi przewodnicy zaczęli namawiać mnie do napisania kolejnej książki. Stało się tak, jak to zwykle bywa: "Napisz książkę" - powtarzali. Odgoniłam tę myśl jak muchę, która usiadła mi na ramieniu. Tydzień później mucha znów usiadła, tym razem na mojej twarzy: "Nie, poważnie. Napisz książkę". Potrząsnąłem głową - mucho, precz! Ale ona wracała raz po raz, za każdym razem była coraz bardziej natarczywa, aż w końcu brzęczała mi nad głową i nie mogłem jej już ignorować.
"No dobrze!" - oznajmiłam, gdy mucha usiadła mi na czubku nosa, wpatrując się we mnie. "O czym mam napisać?" - zapytałam.
"O nas".
Pomyślałam o tym, żeby spróbować z nimi pogadać. Inni pisali już o przewodnikach, więc czemu ja miałabym to robić? Poza tym, również o nich napisałam - odegrali ważną rolę w moich dwóch poprzednich książkach. Ale wiem, że z przewodnikami nie da się dyskutować, tak samo jak nie można ich odpędzić. Pogodziłam się z tym, że będę musiała jednak napisać tę książkę. Zaakceptowałem również to, co wiem o pisaniu książek: wkrótce pojawią się dokładnie takie obrazy, jakich potrzebuję do osadzenia swoich opowieści, podobnie jak same opowieści i płynące z nich lekcje (jeśli zastanawiasz się, czym dokładnie są przewodnicy, nie martw się! Omówimy to wkrótce, w rozdziale 1).
Na początku nie sądziłam, że lekcje te nadejdą w tak trudnym dla mnie okresie. Praca nad tą książką przypadła na jeden z najtrudniejszych rozdziałów w moim życiu.
Chcę od razu jasno to powiedzieć - wyzwania, z którymi się zmagałam, mogą nie wydawać się duże przeciętnemu człowiekowi. Pod wieloma względami miałam szczęście - nie usłyszałam żadnej strasznej diagnozy ani nie musiałam przezwyciężać dyskryminacji instytucjonalnej, a chociaż doświadczyłam straty i żałoby, które były dla mnie bardzo bolesne, nie przeżyłam żadnej z tych rzadkich osobistych tragedii, o których mówi się w wieczornych wiadomościach. Jednakże przebieg mojego życia zmusił mnie do zmierzenia się z tematami z mojej młodości w nowy sposób - już jako osoba dorosła. Chociaż z zewnątrz wydarzenia te mogą wydawać się nieistotne, dla mnie stanowiły one wielkie przeszkody, które moja dusza przyszła tu pokonać. Wyciągnęli mój cień na światło dzienne, wzbudzili we mnie niechęć i negatywne nastawienie, a nawet pozostawili mnie z utrzymującym się poczuciem egzystencjalnego lęku. Musiałam pogodzić się z marzeniami, które się nie spełniły, jak również wielokrotnie zmieniać swój sposób postrzegania siebie. Potrzebowałam pomocy moich przewodników, aby nie pogrążyć się w ciemności i móc dostrzec szerszy kontekst duchowy lekcji, których przyszło mi się nauczyć.
Twoje osobiste wyzwania, niezależnie od tego, jak duże lub małe są lub mogą wydawać się innym, prowadzą cię przez ten sam proces. A ponieważ jedną z głównych funkcji naszych przewodników jest pomaganie nam w osadzaniu wyzwań w kontekście podróży naszej duszy, badanie tego, co popycha nas do granic możliwości i poza nie, jest doskonałym sposobem, aby nauczyć się pracować z dostępnymi nam wskazówkami.
Ponieważ jedną z głównych funkcji naszych przewodników jest pomaganie nam w osadzaniu wyzwań w kontekście podróży naszej duszy, badanie tego, co popycha nas do granic możliwości i poza nie, jest doskonałym sposobem, aby nauczyć się pracować z dostępnymi nam wskazówkami.
Radzenie sobie z wyzwaniami życia
Z jakimi konkretnymi wyzwaniami zmagam się na tym etapie swojego życia? Ech! Wstyd mi o tym mówić, ale wiem, że muszę, więc oto one.
Po pierwsze, kiedy nasze dzieci dorosły, wraz z kochającym mężem stwierdziliśmy, że mieszkamy w zbyt dużym domu rodzinnym, który nie jest już praktyczny ani odpowiedni dla naszego stylu życia, więc postanowiliśmy zmniejszyć powierzchnię mieszkalną, sprzedając dom, w którym spędziliśmy ponad dekadę. Skłoniło nas to również do porzucenia naszego życia na Long Island, gdzie mieszkałam przez całe życie, a także przeprowadzki na Florydę, gdzie budujemy nasz nowy dom. Co więcej, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że budowa będzie trwała nadal po sprzedaży naszego domu na Long Island, co spowodowało ponad roczną przerwę między domami, którą wypełniamy wynajmem. Ta zmiana była w 100% dobrowolna, a jednak przeprowadzka jest moim najgorszym koszmarem. Życie w tymczasowym domu budzi we mnie różne obawy i aktywuje długo utrzymywane przekonania na temat mnie samej i mojego życia. Jednak im bardziej czuję się niekomfortowo, tym bardziej jestem przekonana, że właśnie w tej dziedzinie powinnam nad sobą pracować. Moi przewodnicy prowadzą mnie daleko poza moją strefę komfortu, ponieważ najwyraźniej jest coś, czego muszę się nauczyć.
Po drugie, podczas pisania tej książki musiałam uśpić mojego ukochanego golden retrievera - Phoenixa. Przez lata miałam wiele wspaniałych zwierząt domowych, ale Phoenix był wyjątkowy. Jego śmierć była jeszcze trudniejsza do zniesienia, ponieważ musieliśmy sprzedać nasz dom - jedyne miejsce, które znał. Zaczęłam go opłakiwać na długo przed jego śmiercią, a od momentu jego odejścia opłakuję go tak samo, jak opłakiwałam niektórych ludzi. W ciągu ostatniego roku lub dwóch zmarło również kilku moich przyjaciół, więc, jak to często bywa w przypadku żałoby, mam wrażenie, że wszystko się ze sobą miesza. Wiem, że nikt nigdy nie odchodzi na zawsze, ale brakuje mi obecności przyjaciół - zarówno tych ludzkich, jak i psich - i musiałam zmierzyć się z silnymi emocjami związanymi z ich utratą.
Po trzecie, podobnie jak wszystkie kobiety, które mają szczęście żyć tak długo, osiągnęłam wspaniałą zmianę w życiu, kolejną wielką przemianę kobiecości - menopauzę (słyszycie mój opór?). To nieznane, obrzęknięte, zagmatwane, emocjonalne i ogólnie pełne potu doświadczenie - coś w rodzaju drugiego okresu dojrzewania - było trudne dla mojego ciała. Było również męczące dla mojego wizerunku własnej osoby, który w dużej mierze ukształtował się podczas pierwszego okresu dojrzewania (wiecie, tego prawdziwego) i wkrótce po nim wiele, wiele lat temu. Od dawna nie musiałam wracać do tych spraw, ale okazuje się, że wiele z nich miało dla mnie duże znaczenie. Innymi słowy - według moich przewodników mam wiele do rozwikłania. Jednocześnie menopauza uczy mnie ogromnie wiele o mnie samej i o tym, jak chcę odnosić się do otaczającego mnie świata. Zmienia moje priorytety, pomagając mi w ciągłym procesie odchodzenia od zadowalania innych i zbliżania się do mojej autentycznej prawdy. Godzenie pozytywnych oraz negatywnych aspektów menopauzy przychodzi mi tak samo jak moim hormonom równoważenie się w moim ciele. Innymi słowy - wcale nie jest to łatwe i nadal jestem w samym środku tego procesu. Przedstawiam więc wam ten ukochany, ale równie potężny bałagan, który nazywam kryzysem wieku średniego.
Wszystkie te doświadczenia sprawiły, że znalazłam się na niepewnym gruncie. Bywały chwile, kiedy miałam wrażenie, że nie wiem już, kim lub czym jestem. A jednak w głębi duszy, pośród tych wszystkich zmian, są części mnie, które są całkowicie stabilne i bezpieczne. Musiałam oprzeć się na tej prawdzie, nawet gdy odkrywałam nieznane obszary. Jestem w trakcie podróży, w której nigdy wcześniej nie brałam udziału, więc postanowiłam potraktować ją jak przygodę. To okazja, aby cieszyć się każdą chwilą i płynącymi z niej lekcjami - mądrościami, do których dostrzegania moi przewodnicy zachęcają mnie na każdym kroku.
Największa podróż
Kiedy zabrałam się za opisywanie tych doświadczeń, poprosiłam swoich przewodników o obrazy, które pomogą mi przeprowadzić ciebie, drogi czytelniku, przez tę książkę. Od razu krzyknęli: "Wycieczka samochodowa!". I wiedziałam, że mają rację (oczywiście, że mieli). Prawda jest taka, że traktując wszystkie te zmiany jako przygodę, znajduję przestrzeń, by wkroczyć w nieznane z pewną dozą wdzięku. Nie jestem w tym osamotniona. Każdy z was, kto czyta tę książkę, przechodzi przez życie, nie wiedząc, co będzie dalej, czy wam się to podoba, czy nie. Stoicie przed wieloma decyzjami - skręcić w lewo czy w prawo? zatrzymać się tutaj czy tam? - podczas gdy wasza dusza przechodzi przez kolejne wcielenia. Proces ten najlepiej postrzegać jako przygodę, doświadczenie, podróż, a nie cel.
Warto patrzeć na życie w ten sposób, ponieważ tak właśnie patrzą na nie nasi przewodnicy. Prawda jest taka, że przewodnikom nie zależy na tym, czy skręcimy w lewo, czy w prawo, czy zatrzymamy się na tej stacji benzynowej, czy na następnej. Oni bowiem wiedzą, że i tak wszyscy dotrzemy do celu i że na każdym kroku otrzymamy dokładnie takie lekcje, jakich potrzebujemy, niezależnie od tego, jakie decyzje podejmiemy. Ta książka ma pomóc ci w nawigowaniu przez życie za pomocą najlepszego możliwego GPS-a - chodzi o wszystkie wskazówki dostarczane przez intuicję i przewodnictwo, które cię z nią łączy.
Droga, którą podąża każdy z nas, jest częściowo uwarunkowana tym, kim jesteśmy jako jednostki. Każdy z nas otrzymał w darze unikalny zestaw narzędzi, które pomagają nam zrozumieć lekcje, jakich mamy się nauczyć w tym życiu. Instrumenty te obejmują nasze ego, tę podstępną część nas, która mówi nam, że jesteśmy oddzieleni od zbiorowości; nasze wrodzone lęki, które z czasem często przeradzają się w niechęć; nasze naturalne talenty i zainteresowania, niezależnie od tego, czy je pielęgnowaliśmy, czy nie; ludzi, których znamy, w tym rodzinę i przyjaciół, zwłaszcza we wczesnym okresie życia oraz wyzwania i/lub traumy, z którymi musieliśmy się zmierzyć w konsekwencji wszystkich powyższych czynników.
Kiedy dążymy do życia pod przewodnictwem (czyli życia opartego na mądrości naszego zespołu przewodników), ważne jest, aby nie wpaść w pułapkę duchowego omijania. To modne określenie odnosi się do nadziei, a nawet oczekiwań, które nosi w sobie wielu z nas, że życie duchowe w jakiś sposób uchroni nas przed doświadczaniem wyzwań tutaj, na ziemi. Duchowość jest często traktowana jako panaceum na samo życie. To nam wszystkim szkodzi, ponieważ rzeczywistość zawsze jest taka, że życie będzie toczyć się dalej. Wielu z nas chce wierzyć, że możemy "podążać wyższą drogą", uduchowiając wszystko, co spotyka nas na tej ścieżce. Jednak nawet ci najbardziej uduchowieni nie są zwolnieni z życia.
Kiedy dążymy do życia pod przewodnictwem (czyli życia opartego na mądrości naszego zespołu przewodników), ważne jest, aby nie wpaść w pułapkę duchowego omijania. To modne określenie odnosi się do nadziei, a nawet oczekiwań, które nosi w sobie wielu z nas, że życie duchowe w jakiś sposób uchroni nas przed doświadczaniem wyzwań tutaj, na ziemi.
Życie to nauka, a nauka polega na przekształcaniu naszych prawdziwych zmagań w duchowe złoto. Stawianie czoła trudnościom, próby sprostania im za pomocą starych metod, porażki i poszukiwanie nowych rozwiązań to proces, dzięki któremu się rozwijamy. Nie oznacza to, że wszystko jest zawsze okropne - niektóre wyzwania są bardzo trudne, ale inne - łatwiejsze - mogą być nawet zabawne. To praktyka!
Aby osiągnąć w czymś biegłość, musimy nabyć nowych umiejętności, a następnie wielokrotnie je powtarzać. Oznacza to, że nawet gdy już nauczymy się sobie z czymś radzić, ta sama kwestia pojawi się ponownie. Dotyczy to nawet naszych umiejętności duchowych. Kiedy więc życie stawia przed nami wyzwania, z którymi nie umiemy sobie jeszcze poradzić, możemy powiedzieć: "Dziękuję!". A kiedy życie ponownie rzuca na nas to samo wyzwanie, możemy powtórzyć nasze podziękowania, niezależnie od tego, czy przychodzi nam to naturalnie, czy też z trudem. W końcu porzucimy opór i zrozumiemy, że nasze osobiste problemy związane są z lekcjami, które dusze muszą sobie tutaj przyswoić. Wyzwania są mapą drogową, wskazującą nam, jak powinna rozwijać się nasza dusza.
Wyzwania są mapą drogową, wskazującą nam, jak powinna rozwijać się nasza dusza.
Nawet jeśli nasze wyzwania nie są aż tak duże z zewnątrz, dla nas będą wydawać się ogromne. Będziemy musieli stawić im czoła. Nauczymy się przy tym jednak mnóstwo rzeczy, nawet jeśli będzie to dla nas niekomfortowe. Takie jest ludzkie doświadczenie: to wielka przygoda, niekończąca się podróż, droga, która nigdy się nie zakończy. A skoro nasi przewodnicy i tak nam towarzyszą, dlaczego nie rozpocząć dialogu?
Wbrew powszechnemu przekonaniu przewodnicy nie są po to, aby nas z tego wszystkiego wyciągać. Ich rolą nie jest rozwiązywanie naszych problemów i ułatwianie nam życia, ani otaczanie nas bańką mydlaną, abyśmy nie odczuwali naturalnych wzlotów i upadków - niektórych naprawdę dotkliwych - które towarzyszą ludzkiemu życiu. Gdyby tak było, po prostu nie mielibyśmy żadnych wyzwań. Rolą naszych przewodników jest kierowanie nas ku lekcjom, które spotykamy po drodze, tak byśmy nie przegapili tego, co Duch próbuje nam przekazać. Wszystkie te nauki bazują na prawdach, które już znamy - są one zakodowane w naszej duszy - ale o których zapomnieliśmy w ramach ludzkiego doświadczenia. Łatwo jest zgubić się w powierzchownej wersji tego, co się dzieje. Nasi przewodnicy są tutaj, aby zaprowadzić nas głębiej, pomóc nam zrozumieć, w jaki sposób powierzchowne wydarzenia osadzić w szerszej ewolucji duchowej.
To może cię trochę "wkurzyć". Możesz pomyśleć: "Daj spokój, MaryAnn, chcę zostawić za sobą te wszystkie ludzkie sprawy! Nie chcę odczuwać bólu ani zmagać się ze stratą, nie chcę przeżywać żałoby ani mieć złamanego serca". Rozumiem cię, naprawdę. Nie będę pierwsza, która odpowie, że jest to sfera kontrastów oraz że gorzkie i pikantne rzeczy sprawiają, że te słodkie są jeszcze słodsze. Ale poza tym, jaki byłby sens życia bez tych wszystkich "ludzkich spraw"? Ostatecznie wszyscy docieramy do życia, do miłości, do Źródła (nawiasem mówiąc, w całym tym tekście będę używać terminów Źródło lub Duch w odniesieniu do ucieleśnienia wyższej mocy w nas samym - idei, którą wiele osób określa innymi nazwami, takimi jak na przykład Bóg). Czy naprawdę chciałbyś po prostu pojawić się na ostatnim przystanku podróży, zamówić wszystkie pamiątki i poprosić o dostarczenie ich do hotelu, a następnie wkleić się do wszystkich zdjęć w programie Photoshop? Takie postępowanie całkowicie mijałoby się z celem. Czasami trudno jest postrzegać postępy w życiu jako podróż. Żyjemy w społeczeństwie, które kładzie nacisk na takie rzeczy jak natychmiastowa gratyfikacja, osiągnięcia, sukcesy i kończenie jednego zadania, abyśmy mogli przejść do następnego. Ale nie o to właśnie chodzi w życiu. Jesteśmy tutaj, aby się uczyć. By jednak to zrobić, czasami musimy trochę się napracować. Najtrudniej zdobyte lekcje są najcenniejsze. Wszystkie one przyczyniają się do rozwoju naszej duszy.
Mając to na uwadze, zastanówmy się nad moją rolą w tym procesie jako waszego bardzo omylnego, bardzo ludzkiego przewodnika po tej drodze. Chcę od razu jasno powiedzieć, w czym mogę pomóc, a w czym nie.
Nie jestem twoją magiczną kulą numer 8
Być może jesteś zbyt młody, aby pamiętać fizyczne wersje Magic 8 Ball, ale w latach 70. i 80., kiedy dorastałam, wydawało się, że były one wszędzie. Magic 8 Ball to duża plastikowa zabawka, pomalowana na wzór czarno-białej kuli bilardowej z numerem 8. Trzeba ją było trzymać i potrząsać obiema rękami. Potrząsało się nią, ponieważ zawierała dwudziestościenną kostkę wiszącą w mętnym płynie, która ostatecznie unosiła się do małego okienka i dostarczała mądrości w stylu ciasteczek z wróżbą, takich jak "Znaki wskazują na tak" lub "Zapytaj ponownie później". Kuli tej zadawało się pytania - głównie o sprawy sercowe i inne problemy nastolatków, bądźmy szczerzy - a ona na nie odpowiadała (a jeśli odpowiedź nie była satysfakcjonująca, po prostu zadawało się kolejne pytanie i ponownie potrząsało kulą - w tej kwestii również możemy być szczerzy).
Gdy ponad dziesięć lat temu zaczęłam działać jako medium, zauważyłam, że ludzie chcą mnie wykorzystywać jak magiczną kulę. Zasypywali mnie pytaniami i słuchali odpowiedzi. Postanowiłam zostać profesjonalistką i to się sprawdziło, ponieważ nigdy nie brakowało osób zadających pytania lub doceniających odpowiedzi. Sprawdziło się to również dlatego, że byłam (i nadal jestem) w tym całkiem dobra - jestem prawdziwym medium, które ciężko pracowało, aby doskonalić swoje umiejętności parapsychiczne, więc odpowiedzi, których udzielam, są prawdziwe. Jednak rola medium nie dawała mi spokoju - samo odpowiadanie na pytania wydawało mi się niewystarczające. Poczułam potrzebę, aby nauczać ludzi, jak samodzielnie udzielać na nie odpowiedzi.
Swoje wczesne doświadczenia jako medium opisałam w pierwszej książce Believe, Ask, Act. Kilka lat temu zaczęłam udzielać wskazówek początkującym medium i osobom ze zdolnościami parapsychicznymi (nawiasem mówiąc, osoba ze zdolnościami parapsychicznymi to ktoś, kto wykształcił swoją intuicję, a medium to osoba, której intuicja pozwala rozmawiać z bliskimi, którzy odeszli). Zacząłem gromadzić te doświadczenia, aby wykorzystać je w mojej kolejnej książce Medium Mentor. W obu publikacjach znajdują się historie z mojego życia, co może pomóc innym w uświadomieniu sobie ich własnych zdolności parapsychicznych.
Pod tym względem ta książka nie różni się od innych - znajdziesz tu historie z mojego życia oraz z życia moich klientów i uczniów (większość imion i danych osobowych została zmieniona w celu ochrony prywatności), co może pomóc ci w zdaniu sobie sprawy z tego, że ty również posiadasz bardzo silny kompas wewnętrzny, do którego masz dostęp w każdej chwili. Sugeruję zachowanie równowagi, aby nie dać się ponieść emocjom, kiedy będziesz wprowadzać tę pracę do swojego życia, tu i teraz - należy trzymać się mocno ziemi. Każdy rozdział kończę ćwiczeniem praktycznym, które można dowolnie dostosować do własnych potrzeb i wykonywać tyle razy, ile się chce. Narzędzia przedstawione w tej książce będą praktyczne tylko wtedy, gdy je zastosujesz, więc gorąco zachęcam do ich wypróbowania.
Czym ta książka różni się od innych? Zabieram cię w nowe miejsca, skupiając się jeszcze bardziej na pomocy w uzyskaniu dostępu do głosu twoich duchowych przewodników - we właściwy dla ciebie sposób i zgodnie z twoim harmonogramem. To integralna część doświadczenia każdej osoby intuicyjnej.
Ja również podróżuję po zupełnie nowym dla siebie terenie - przekraczając własne granice oraz opowiadając kilka historii z tego dość trudnego okresu mojego życia. Zagłębiam się w siebie, ujawniając osobiste sprawy. Odkrywam części siebie, które nie zawsze są przyjemne - swoją próżność, unikanie problemów, rzeczy, które rzuciły mnie na kolana. Za każdym osobistym wyzwaniem kryje się jakiś rodzaj bólu. Mam nadzieję, że dzieląc się tym cierpieniem, zrzucę się z piedestału, na który mógłbyś mnie postawić. Jestem spirytualistką, a nie świętą. Potrafię się zamknąć, wycofać, zdenerwować i ukryć. Bycie nauczycielem i autorem w dziedzinie duchowości nie zwalnia mnie z tego. Mam jednak szczęście, ponieważ patrzę na sprawy nieco inaczej - moje życie jest analityczne, bardziej interesują mnie wyzwania niż problemy. Chcę jednak pokazać ci, że również mam swoją ciemną stronę. Robiąc to, wychodzę nieco poza swoją strefę komfortu i mam nadzieję, że ty też będziesz w stanie to zrobić. Oboje wiemy, że to właśnie w tej ekscytującej, nieco przerażającej przestrzeni następuje transformacja.
Podczas tej wspólnej podróży nie tylko zrozumiesz, kim są twoi przewodnicy duchowi i jak z nimi współpracować. Odkryjesz również, kim możesz być, gdy będziesz regularnie się z nimi łączyć. Zobaczysz, jak z pomocą swoich duchowych przewodników będziesz mógł podchodzić do życia z ciekawością, aby wyciągnąć z niego jak najwięcej wniosków. Zauważysz, że każdy dzień przeżywasz z pewnością siebie, ciekawością i entuzjazmem, czego w przeszłości szukałeś u innych. Nie będziesz już sięgać po magiczną kulę, ale zajrzysz do swojego wnętrza, aby znaleźć odpowiedzi, które tam już czekają, by wypłynąć na powierzchnię.
Podczas tej wspólnej podróży nie tylko zrozumiesz, kim są twoi przewodnicy duchowi i jak z nimi współpracować. Odkryjesz również, kim możesz być, gdy będziesz regularnie się z nimi łączyć. Zobaczysz, jak z pomocą swoich duchowych przewodników będziesz mógł podchodzić do życia z ciekawością, aby wyciągnąć z niego jak najwięcej wniosków. Zauważysz, że każdy dzień przeżywasz z pewnością siebie, ciekawością i entuzjazmem, czego w przeszłości szukałeś u innych. Nie będziesz już sięgać po magiczną kulę, ale zajrzysz do swojego wnętrza, aby znaleźć odpowiedzi, które tam już czekają, by wypłynąć na powierzchnię.
Gotowi? Bierzcie walizki! Czas ruszać w drogę.
Rozdział 1:Twoja duchowa podróż lub śmierć
Praca z przewodnikami to trwający całe życie proces, który wnosi nieskończoną pociechę i nadaje kierunek naszemu życiu. W tej książce przedstawię wytyczne i triki pomocne w odbiorze wskazówek, które zawsze były dostępne - wiadomości przeznaczone właśnie dla ciebie, aby pobudzić rozwój twojej duszy. Ale zacznijmy od podstaw. Dlaczego w ogóle potrzebujemy przewodników duchowych? Czym się zajmują? A co najważniejsze - czym w ogóle są przewodnicy duchowi?
Czym są przewodnicy duchowi?
Co tydzień moi uczniowie zadają mi to samo pytanie - kim i czym właściwie są przewodnicy duchowi?
Odpowiedź nie jest skomplikowana. Przewodnicy duchowi to uniwersalny zespół pracowników światła, których zadaniem jest prowadzenie nas przez to szalone coś, które nazywamy życiem. Są to istoty bezcielesne, które obecnie nie chodzą po tej planecie tak jak my, ale mogą wpływać na nasze ziemskie wydarzenia w taki sam sposób. Robią to, naprowadzając nas na różne opcje, pokazując nam, jak wsłuchiwać się w nasze prawdziwe wewnętrzne przekonania i odkrywać głębsze lekcje, których przyszliśmy się tutaj nauczyć. Przewodnicy duchowi są środkiem, dzięki któremu łączymy się ze Źródłem. W istocie są oni pośrednikami między ludźmi a boskością - potrafią przekształcić energię Źródła w zrozumiałe dla nas słowa, obrazy i idee.
Przewodnicy duchowi to uniwersalny zespół pracowników światła, których zadaniem jest prowadzenie nas przez to szalone coś, które nazywamy życiem. Są to istoty bezcielesne, które obecnie nie chodzą po tej planecie tak jak my, ale mogą wpływać na nasze ziemskie wydarzenia w taki sam sposób. Robią to, naprowadzając nas na różne opcje, pokazując nam, jak wsłuchiwać się w nasze prawdziwe wewnętrzne przekonania i odkrywać głębsze lekcje, których przyszliśmy się tutaj nauczyć. Przewodnicy duchowi są środkiem, dzięki któremu łączymy się ze Źródłem. W istocie są oni pośrednikami między ludźmi a boskością - potrafią przekształcić energię Źródła w zrozumiałe dla nas słowa, obrazy i idee.
Jako medium cały czas przekazuję informacje od przewodników duchowych - oczywiście moich własnych, ale także przewodników odważnych i ciekawskich poszukiwaczy, którzy proszą mnie o pomoc. Prezentuję również wiadomości od innych istot - od bliskich i aniołów. Chociaż wszystkie te istoty są częścią naszego duchowego uniwersalnego zespołu, dla celów tej książki i nauczania należy podkreślić różnicę w rolach, jakie one odgrywają w naszym życiu.
Bliscy to osoby, które znaliśmy w tym życiu, a które już odeszły. Kiedyś miały ciała - i w większości przypadków znów je będą miały - a obecnie w przestrzeni między wcieleniami przychodzą, aby zapewnić nas, że istnieje coś więcej niż tylko to ciało, a Wszechświat jest znacznie większy niż świat, który możemy zobaczyć i dotknąć. Czasami przychodzą, aby rzucić nieco światła na daną sytuację, jednak ich wskazówki są bardziej ogólne niż rady udzielane przez przewodników duchowych. Często przekazuję ich słowa, takie jak: Wszystko będzie dobrze lub Nie ma powodu do obaw lub Jestem z tobą. Nierzadko komentują to, co dana osoba już wie, potwierdzając jej przypuszczenia. To zazwyczaj bardzo poruszające, emocjonujące doświadczenie. Kiedy bliscy przekazują nam bezpośrednie wiadomości, zazwyczaj bazują na tym, czego nauczyli się w swoim życiu lub w chwili śmierci, a także na tym, co to dla nas może oznaczać.
Na przykład moja przyjaciółka Anne Marie zawsze bardzo dbała o swoją sylwetkę. Wyglądała świetnie, ale była dla siebie surowa, gdy zjadła coś, czego jej zdaniem nie powinna była spożywać lub gdy jej włosy nie wyglądały najlepiej. Często rozmawiałyśmy o tych sprawach, krytykując się za opuszczenie treningu na siłowni lub zwijanie się na kanapie późno w nocy z paczką ciastek Oreo. Po śmierci Anne Marie, która stała się jedną z moich bliskich po drugiej stronie, miałam głęboki sen z nią związany. Szłyśmy na imprezę, ubrane od stóp do głów. Odwróciła się, spojrzała na mnie i powiedziała: "MaryAnn, zjedz cały świąteczny obiad - a nawet więcej". Było to zupełnie niepodobne do niej stwierdzenie, ale wypowiedziała je z dowcipem typowym dla Anne Marie, który wszędzie bym rozpoznała! Obudziłam się ze świadomością, że po śmierci, gdy dusza Anne Marie nadała sens wydarzeniom z jej życia, zaczęła doceniać codzienne doświadczenia w nowy sposób - zwróciła mi uwagę na to, co Włosi nazywają dolce far niente, czyli prostą słodyczą nicnierobienia. Chciała, abym wyzbyła się nawyku oceniania swojego ciała, póki jeszcze żyję, ponieważ powstrzymywało mnie to przed cieszeniem się przyjemnościami, które wciąż były dla mnie dostępne. Właśnie tego rodzaju wskazówki udzielają nam bliscy. Chodzi tu bardziej o nasze wewnętrzne doświadczenia, a mniej o to, co konkretnie powinniśmy robić lub mówić, krocząc przez życie w tym świecie (nie martw się - jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej na ten temat, w rozdziale 4 znajdziesz sporo informacji na temat bliskich).
Anioły - w przeciwieństwie do bliskich - ukazują mi się jako ciała światła i tylko czasami są widoczne. Nie są tak gęste jak my, ale mają znacznie większą moc. Ci, którzy widzieli anioły, powiedzą ci, że są one ogromne! Te olbrzymie duchy wzniosły się na wyższy poziom świadomości, a mimo to czuwają nad nami tutaj, na ziemi, oferując ochronę, abyśmy mogli nadal uczyć się lekcji, dla których tu przybyliśmy. Anioły często pojawiają się, aby dokonywać cudów ochronnych - ludzie doświadczają ich na miejscach wypadków, w salach szpitalnych lub w chwilach wielkiego strachu. Chociaż tylko niektórzy ludzie będą mieli szczęście zobaczyć swoje anioły, to jednak każdy je ma, tak samo jak każdy ma przewodników duchowych i bliskich, którzy czuwają nad ich życiem. Tym, którzy czują potrzebę kontaktu z aniołami, polecam książki i talie kart Kyle'a Graya.
Niektórzy ludzie współpracują również z archaniołami, takimi jak Michał lub Rafał. Archaniołowie dysponują energią ochronną, ale skupiają się zazwyczaj na konkretnych obszarach życia. Nie zapewniają tego typu wskazówek jak przewodnicy duchowi, ale są pomocni w inny sposób. W niektórych okolicznościach anioły mogą pełnić podobną rolę (możemy bez problemu wyciągnąć kartę z talii anielskiej i otrzymać wskazówki).
Tak więc anioły nas chronią, bliscy dodają nam otuchy, a przewodnicy duchowi wskazują nam drogę. Przewodnicy duchowi mogą pełnić niektóre funkcje bliskich i aniołów, na przykład dodawać nam pewności siebie, mówiąc: "Dasz radę!" lub oddalać nas od sytuacji, które mogą nam zaszkodzić. Przewodnicy duchowi odgrywają jednak przede wszystkim rolę doradczą. Udzielają wskazówek, które wykraczają poza zakres kompetencji aniołów i bliskich.
Przewodnicy duchowi zawsze mają jeden wspólny cel, który kryje się za ich wskazówkami - chcą poprowadzić nas ku lekcjom, których mamy się nauczyć oraz wyższej wiedzy, która stanowi podstawę wszystkich tych lekcji. Nasza najwyższa istota - to głębokie poczucie pewności w głębi naszego jestestwa - wie, co jest dla nas dobre, ale łatwo o tym zapomnieć. Celem przewodników duchowych jest przypominanie nam o tym. Dlatego właśnie są oni naszymi najlepszymi przyjaciółmi. Warto zaprzyjaźnić się z przewodnikami, zdając sobie sprawę z ich istotnej roli w naszym ludzkim doświadczeniu. Proces ten zaczyna się od uzmysłowienia sobie, że to oni już się z nami zaprzyjaźnili! Wiedzą o nas wszystko - jakie żywimy nadzieje, jakie mamy obawy, wady i jakie sekrety skrywamy. Być może wiedzieli to wszystko jeszcze przed twoimi narodzinami. A mimo to kochają cię i ci kibicują. Są dosłownie częścią twojej drużyny. Traktuj ich więc tak! Bądź naturalny, czuj się swobodnie, nie wahaj się przedstawiać swoich próśb. Uświadom sobie głęboko w sercu, że nie możesz tego zrobić źle. Wyjaśnienie tej kwestii na samym początku usprawni cały proces nawiązywania kontaktu z przewodnikami i współpracy z nimi.
I nie zapominaj - przewodnicy uwielbiają podziękowania! Okazuj im wdzięczność tak często, jak to możliwe - i to nie dlatego, że coś pójdzie nie tak, jeśli tego nie zrobisz, ale po prostu z tego powodu, iż sprawia im to przyjemność.
Kiedy po raz pierwszy nawiązałam kontakt z jednym z moich przewodników duchowych, przechodziłam przez bardzo trudny okres w swoim życiu. Byłam w trakcie odradzania się. Zostałam wezwana przez Ducha i chociaż właśnie się rozwodziłam, co pod wieloma względami zburzyło moje fałszywe poczucie tożsamości, to doświadczenie pozwoliło mi stać się tym, kim naprawdę jestem. Kiedy moje dzieci były małe, byłam mamą zajmującą się domem na pełny etat. Jednak w tym czasie zaczęły już chodzić do szkoły i chociaż większość mojego życia nadal kręciła się wokół zabierania ich na zajęcia, przygotowywania przekąsek po szkole, pomagania im w odrabianiu zadań domowych, a nawet pełnienia funkcji członka rady szkolnej, to po raz pierwszy od lat miałam wystarczająco dużo wolnego czasu, aby ponownie zacząć myśleć o sobie i swoich potrzebach. Przyszło mi do głowy, że chcę znów zacząć pracować - poza tym, po rozstaniu z pierwszym mężem musiałam znaleźć sposób na utrzymanie się - ale nie chciałam wracać do poprzedniej profesji. Nie miałam jednak pojęcia, jaką drogę wybrać.
W tym samym czasie akceptowałam swoją tożsamość jako medium i rozpoczęłam naukę pod okiem nauczycielki Pat Longo. Mediumizm był obecny w moim życiu od dawna (doświadczenia te zawarłam w swojej pierwszej książce Believe, Ask, Act). Moja mama nauczyła mnie medytować, gdy byłam młoda, ponieważ wyznawała wiele idei New Age. Pochodzę z długiej linii kobiet, które były otwarte na swoje zdolności parapsychiczne i zawsze ku nim się skłaniały w celu uzyskania odczytów. Ale chciałam być "normalna" (cokolwiek to znaczy!). Nie chciałam przyciągać negatywnej uwagi, co często ma miejsce, gdy w pewnych kręgach społecznych ujawnia się swoją duchowość. Nadal nie miałam pojęcia, że z tym właśnie będzie związana moja nowa ścieżka kariery, jednak już sam fakt, że uczęszczałam na zajęcia z mediumizmu, stanowił dla mnie niemałe wyzwanie. Nie sądziłam, że moje zwyczajne życie matki z przedmieścia, chodzącej do kościoła, będzie w stanie to zaakceptować. W tamtym czasie miałam obawy co do tego, czy rozwój moich duchowych zdolności nie wykluczy mnie z jedynego świata, jaki znałam.
Pewnej nocy leżałam w łóżku, kiedy nagle zauważyłam niewielką plamkę światła wpadającą przez okno i rzucającą cień na ścianę - cień, który nie mógł pochodzić od żadnego fizycznego obiektu znajdującego się w pokoju. Wyglądał jak głowa i nakrycie głowy w stylu starożytnego Egiptu (być może pomyślisz: Starożytny Egipt!). Jak to się ma do Amerykanki włoskiego pochodzenia z Long Island? Wiem, wiem - też się nad tym zastanawiałam! (czytaj dalej, ponieważ więcej informacji na temat wielokulturowego charakteru przewodników duchowych znajdziesz w rozdziale 2). Zawsze kochałam starożytną kulturę egipską, a widok ten natychmiast skojarzył mi się z życiem pozagrobowym i bogatymi rytuałami przygotowującymi bliskich do tego, co czeka ich po śmierci. Na początku pomyślałam tylko, że wygląda to interesująco, ale potem coraz bardziej skupiałam się na cieniu, wpadając w coś w rodzaju transu.
Dzięki jasnowidzeniu, czy też duchowej wiedzy, zrozumiałam, że otrzymuję wiadomość dotyczącą angażowania się w duchową komunikację w imieniu innych. Następnie usłyszałam głos, który do mnie przemawiał, wyjaśniając, że częścią mojej misji w tym życiu jest nauczanie innych o Duchu, duchowym przewodnictwie i życiu pozagrobowym. Zdałam sobie sprawę, że podobną pracę wykonywałam w przeszłości - zrozumiałam, że przeżyłam co najmniej jedno poprzednie życie w starożytnym Egipcie, gdzie panowało powszechne kulturowe zrozumienie życia pozagrobowego. W rzeczywistości to właśnie te doświadczenia przyciągały mnie od zawsze do starożytnych egipskich obrazów i rytuałów. Przewodnik przekazał mi, że jest tam, aby zwiększyć lub otworzyć moje zdolności duchowej komunikacji. Cała interakcja nie mogła trwać dłużej niż kilka minut, ale kiedy zaufałam temu, co usłyszałam, natychmiast wyostrzyło to moje zmysły duchowe.
W praktyce przewodnicy duchowi mogą pomóc nam w podejmowaniu życiowych decyzji, takich jak: Co ta relacja próbuje mi pokazać? lub W jaki sposób mogę jak najlepiej wykorzystać trudną sytuację? Mogą nam również pomóc w podejmowaniu drobnych, codziennych decyzji, takich jak: Którego z tych dwóch specjalistów powinienem wybrać? lub Czy ten dom jest dla mnie odpowiedni? Wykorzystując moc naszych przewodników duchowych, możemy z większą łatwością radzić sobie w życiu. W głębi serca wiemy, że nie jesteśmy sami. Ta świadomość nie eliminuje wyzwań - życie jest ich pełne, nawet dla medium! - ale pomaga nam je pokonywać w sposób, który daje nadzieję i wsparcie.
Nasi przewodnicy duchowi są obecni niezależnie od tego, czy zdecydujemy się z nimi współpracować, czy też nie. Jakie są zatem korzyści płynące z poszukiwania u nich wsparcia?