Przedmowa
Moje pierwsze spotkanie z dronami nastąpiło kilka dni po atakach terrorystycznych 11 września 2001 r. Pracowałam wówczas w stopniu porucznika w biurze Airborne Warning and Control System (AWACS, Lotniczy System Ostrzegania i Kontroli) niedaleko Bostonu nad zaawansowanymi programami związanymi z samolotami Boeing E-3 Sentry i innymi systemami wywiadowczymi, inwigilacyjnymi i rozpoznawczymi. Pamiętam, jak mój szef powiedział mi, że nasze biuro dostało "śnieżynkę" z Pentagonu. Ówczesny sekretarz obrony, Donald Rumsfeld, znany był z częstego publikowania śnieżynek - komunikatów pomiędzy nim a licznymi pracownikami Departamentu Obrony (ang. Defense Department, DD). Ta konkretna śnieżynka wzywała nas wszystkich do natychmiastowego przemyślenia sposobów modernizacji jak największej liczby Predatorów[1], aby mogły przenosić pociski rakietowe typu Hellfire. Predatory były już wcześniej używane do działań wywiadowczych na Bałkanach, ale istniały poważne obiekcje co do uzbrojenia ich w pociski rakietowe. Po atakach 11 września zaczęła się jednak prawdziwa walka i już nie było wątpliwości, czy wojsko podejmie teraz decyzję o uzbrojeniu Predatorów. Pytanie brzmiało, jak tego dokonać, aby jak najszybciej można je było wykorzystać w terenie. Departament Zakupów, w którym pracowałam, nie słynął z szybkich rozwiązań praktycznych. Rumsfeld, który zawsze chciał usprawniać system, próbował przyspieszyć sprawę. I udało mu się to. A reszta tej historii jest dobrze znana. Siły Powietrzne USA wraz z CIA rozlokowały Predatory w październiku 2001, zaś pierwszym uderzeniem był prawdopodobnie atak CIA na przywódcę Talibów numer trzy - mułłę Akhunda 8 listopada 2001 r.1
Po tej pierwszej styczności z bezzałogowymi maszynami latającymi, zwanymi częściej dronami, nie śledziłam ich "kariery" aż do 2011 r. W tamtym czasie byłam już profesorem na Cornell University, gdzie po opuszczeniu Sił Powietrznych w 2003 r. obroniłam doktorat na temat międzynarodowej polityki bezpieczeństwa i obrony. Do tego czasu wykorzystanie dronów do celów wojskowych nie tylko rozprzestrzeniło się na takie nieobjęte wówczas działaniami wojennymi miejsca jak Pakistan, Somalia i Jemen, lecz również bardzo się nasiliło. Amerykański Urząd do Walki z Terroryzmem zaraportował, że w latach 2004-2011 tylko w Pakistanie miało miejsce około 350 ataków samolotów bezzałogowych (dronów), podczas których zginęło 2050 osób, w tym 392 cywilów.
Jako była oficer, a teraz politolog, dostrzegałam argumenty operacyjne przemawiające na korzyść dronów, lecz obawiałam się też politycznych i strategicznych konsekwencji ich użycia. Drony, wyposażone w precyzyjną broń i posiadające możliwość "zawiśnięcia" nad celem, mogą być w rzeczywistości pozycjonowane tak, aby minimalizować niezamierzone straty lepiej niż inne siły, takie jak pakistańskie siły powietrzne czy oddziały lądowe. Z drugiej strony jako że nie powodowały one ryzyka dla kraju, który ich używał, mogły niestety stwarzać zagrożenie etyczne, ponieważ można je było wykorzystać w chwilach, miejscach i sytuacjach, w których normalnie nie użyto by broni ze względu na standardową ostrożność, gdy gra toczy się o życie pilotów samolotów załogowych. Ponadto studiując teorie demokratycznych kontroli w czasie wojny, miałem przeczucie, że ludzie, niedostrzegający oczywistych wad tej niepowodującej przypadkowych ofiar technologii, nie byliby skłonni do zakończenia konfliktów, w które zaangażowano drony. A to mogło oznaczać wojny bez ograniczenia czasu i przestrzeni.
Rozpoczęłam więc badania polityki, prawa i etyki w odniesieniu do systemów bezzałogowych. Pierwsze kroki podjęłam razem z moim kolegą Johnem Kaagiem, który zajmuje się filozofią. Napisaliśmy razem artykuł naukowy, kilka artykułów prasowych oraz książkę na ten temat. Wydawało się, że temat dronów prowadzi donikąd, więc kontynuowałam kilka innych projektów związanych z opinią publiczną i dronami. Okazuje się, że Amerykanie lubią drony, co po części wynika z tego, w jaki sposób media ukazują ataki dronów i ich ofiary. Co więcej Amerykanie skupiają się na doniesieniach, że celem operacji są żołnierze, nie zastanawiając się, że w przyszłości mogą nimi stać się również cywile. Kiedy jednak ludzie sobie uświadamiają, że oni sami są również zagrożeni nowym rodzajem broni, natychmiast stają się znacznie bardziej powściągliwi w swych zachwytach.
W 2013 i 2014 r. byłam aktywnym członkiem Council on Foreign Relations[2]. Zaczęłam wtedy badać kwestie dronów związane z polityką. Jako stypendystka Stanton Nuclear Security (Fundacji Stantona na rzecz Bezpieczeństwa Nuklearnego) byłam bardzo zainteresowana zagadnieniem proliferacji dronów, które jest kontrolowane przez Missile Technology Control Regime (MTCR, Reżim Kontroli Technologii Rakietowych) - porozumienie, które od 1986 r. zajmuje się kontrolą eksportu pojazdów przenoszących broń jądrową, w tym dronów. Wraz z Micah'em Zenko napisaliśmy kilka artykułów dla czasopism "Foreign Affairs"[3] i "Foreign Policy"[4], a także raport specjalny Rady pod tytułem Limiting Armed Drone Proliferation [dosł. Ograniczenie proliferacji dronów bojowych][5]. Później miałam przyjemność być gospodarzem kilku zgromadzeń okrągłego stołu Rady ds. Stosunków Międzynarodowych (ang. Council on Foreign Relations, CFR) dotyczących tego tematu, które odbywały się od Dallas po Boston, Nowy Jork i Tokio, i gdzie miałam możliwość wysłuchania wielu interesujących opinii na ten temat.
Mniej więcej w tym czasie Dave McBride, który pomagał mi podczas pracy nad pierwszą książką zatytułowaną Coalitions of Convenience[6] [dosł. Wygodne koalicje], zachęcił mnie do napisania książki Drony. Wprowadzenie. Technologie. Zastosowania. Z Dave'em pracuje się fantastycznie, więc poczułam pokusę. Poza tym wydawało mi się, że zważywszy na moje wieloletnie badania nad tematem, było to coś, co mogłam napisać, nawet nie przerywając snu. Nieprawda. Temat dronów jest niczym ruchomy cel. W ciągu ostatnich lat znacznie ewoluował i na pewno jeszcze będzie się zmieniać w najbliższej przyszłości. Jest jednak niewiarygodnie fascynujący, z czym - mam nadzieję - zgodzą się także Czytelnicy niniejszej książki.
W tym miejscu chcę podziękować Dave'owi za umożliwienie mi napisania tej książki, a także zgromadzeniom okrągłego stołu CFR, podczas których mogłam poznać rożne opinie dotyczące dronów. Chcę również podziękować Amy Zegart za zaproszenie do prezentacji moich badań w Stanford's Center for International Security and Cooperation (Centrum Stanforda ds. Bezpieczeństwa i Współpracy Międzynarodowej) oraz podczas letniego obozu zorganizowanego przez Instytut Hoovera. Podziękowania należą się także Frankowi Gavinowi za zaproszenie mnie do prezentacji w LBJ School of Government na University of Texas w Austin oraz Johnowi Mearsheimerowi i Robertowi Pape'owi za umożliwienie mi wystąpienia w ramach Program on International Security Policy (Programu Międzynarodowej Polityki Bezpieczeństwa) Uniwersytetu Chicago.
Chciałabym podziękować także wielu osobom, które wspomagały mnie w pracy nad tą książką, między innymi: Johnowi Kaagowi, Geoffowi Wallace'owi, Micahowi Zenko, a także Neilowi Chitrao, Christianowi Covingtonowi, Shaanowi Franchi i Jesse'emu Saldanowi za nieocenioną pomoc w redakcji i korekcie książki. Oraz - jak zawsze - dziękuję mojej rodzinie za całą niewiarygodną cierpliwość i wsparcie.
Przypisy tłumacza
[1] Predator - bezzałogowy bojowy aparat latający stworzony w ramach programu budowy bezzałogowego samolotu do zastosowań wojskowych. Wprowadzony do służby w Siłach Powietrznych USA w 1995 r. [przypisy w nawiasach kwadratowych pochodzą od tłumaczki].
[2] Council on Foreign Relations (Rada Stosunków Międzynarodowych) - amerykańska niezależna organizacja polityczna non-profit zajmująca się szeroko rozumianymi kwestiami związanymi z polityką międzynarodową, powstała w 1921 r.
[3] "Foreign Affairs" - amerykański dwumiesięcznik ukazujący się od 1922 r. zajmuje się upowszechnianiem zagadnień z dziedziny polityki zagranicznej i określenia pozycji USA w świecie.
[4] "Foreign Policy" - amerykański dwumiesięcznik ukazujący się od 1970 r. Tematyką obejmuje globalną polityką, ekonomię, integrację i idee.
[5] Kreps Sarah, Zenko Micah, Limiting Armed Drone Proliferation. Council Special Report, Council on Foreign Relations Press, June 2014.
[6] Kreps Sarah, Coalitions of Convenience, Oxford University Press, 2011.
[7] Geofencing - technologia, która tworzy wirtualną granicę wokół obszaru geograficznego w świecie rzeczywistym, działa na podstawie danych GPS, GMS lub RFID.
[8] Chris Anderson - amerykański publicysta, wydawca i przedsiębiorca, pochodzenia brytyjskiego. Wieloletni redaktor naczelny miesięcznika "Wired". Ponadto autor książek z dziedziny przyszłości handlu w sieci i nowoczesnych technologii.
[9] "The Wired" - amerykański miesięcznik informujący, jaki wpływ mają nowoczesne technologie na kulturę, ekonomię i politykę.
[10] The Verge - amerykański potentat medialny zajmujący się między innymi nowinkami technologicznymi, zarządzany przez grupę Vox Media.
[11] Congressional Research Service - think-tank Kongresu USA współpracujący bezpośrednio z kongresmenami, komisjami senackimi i innymi pracownikami Kongresu.
[12] Kelsey Atherton - amerykański pisarz zajmujący się zagadnieniami dotyczącymi technologii obronnych i systemów bezzałogowych. Publikuje regularnie na łamach czasopisma "Popular Science".
[13] "Popular Science" - amerykański kwartalnik popularnonaukowy zajmujący się naukami ścisłymi i technologiami. Ukazuje się od 1872 r.
[14] Reaper (MQ-9 Reaper) - unowocześniona, większa i lepiej wyposażona wersja Predatora. Używany jest głównie przez Siły Powietrzne USA oraz RAF.
Przypisy
Przedmowa
1. Woods Chris (2011), Ten Years Since First Deadly Drone Strike, Industry Gathers in London, "The Bureau of Investigative Journalism", 21 listopada.
Wprowadzenie
1. Elias Bart (2012), Pilotless Drones: Background and Considerations for Congress Regarding Unmanned Aircraft Operations in the National Airspace System, US Congressional Research Service.
2. Johnson Robert (2012), FAA: Look for 30,000 Drones to Fill American Skies by the End of the Decade, "Business Insider", 8 lutego.
3. Wingfield Nick (2014), New FAA Report Tallies Drone Sightings, Highlighting Safety Issues, "New York Times", 26 listopada.
4. Green Miranda (2013), On the Home Front, Drones Are Quickly Shot Down by States, "Daily Beast", 9 marca.
5. Anderson Chris, Relatively Cheap Drones with Advanced Sensors and Imaging Capabilities Are Giving Farmers New Ways to Increase Yields and Reduce Crop Damage, "Technology Review", dostępne na http://www.technologyreview.com/featuredstory/526491/agricultural-drones/.
6. GoPro Inc's Consumer Drones Could Help Its Stock Take Off, "NASDAQ" (2.12.2014), dostępne na http://tealgroup.com/index.php/about-teal-group-corporation/media/item/gopro-inc-s-consumer-drones-could-help-its-stock-take-off.
7. Popper Ben (2014), The Drone You Should Buy Right Now, "The Verge", 31 lipca.
8. Merchant Brian (2014), The Best Drones Money Can Buy, "Vice", 13 stycznia.
9. Ohlheiser Abby (2015), Pope Francis Has a Drone of His Very Own, "Washington Post", 30 kwietnia.
10. Swindell David, Desouza Kevin, Glimcher Sabrina P.K. (2015), Drones and the "Wild West" of Regulatory Experimentation, "Brookings Institution", 17 sierpnia.
11. Harrison Glennon (2013), Unmanned Aircraft Systems: Manufacturing Trends, Congressional Research Service, 21 stycznia.
12. Teal Group, World UAV Systems 2012.
13. Remarks by the President at the National Defense University (23.05.2013), dostępne na http://www.whitehouse.gov/the-press-office/2013/05/23/remarks-president-national-defense-university.
14. Keck Zachary (2014), Russia's Coming Combat Drones, "The Diplomat", 24 czerwca.
15. Unmanned Systems Integrated Roadmap: FY2013-2038, s. 3, US Department of Defense, 14-S-0553.
Rozdział 1
1. Atherton Kelsey (2013), Flying Robots 101: Everything You Need to Know about Drones, "Popular Science", 7 marca.
2. Canadian safety regulations, dostępne na http://wwwapps.tc.gc.ca/Saf-Sec-Sur/2/NPA-APM/doc.aspx?id=10293.
3. Unmanned Aircraft Systems Roadmap 2005-2030 (2005), United States Department of Defense, 1.
4. Angelo Joseph, Robotics: A Reference Guide to the New Technology, 147.
5. Scientific American (marzec 1849).
Wprowadzenie
Nie ma dnia bez kolejnej niezwykłej historii o bezzałogowych statkach powietrznych (BSP), zwanych też dronami: Amazon informuje, że będzie nimi dostarczał przesyłki, amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (ang. Federal Aviation Administration, FAA) ostrzega, że drony będące często prezentami na wakacje mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa, jako że są w stanie polecieć bardzo wysoko; rząd Nowej Zelandii wydaje wniosek o stosowanie dronów w zwalczaniu szkodników i chorób roślin uprawnych, a Google przemianowuje się na Alphabet, którego flagową innowacją ma być system zaopatrzenia realizowany przez drony. Takie doniesienia mogą zawojować wyobraźnię. Łączą bowiem świat science fiction i kulturę konsumpcyjną XXI w., która ceni sobie natychmiastową satysfakcję i spersonalizowaną obsługę. Jednak najpowszechniejsze, choć obecnie rzadko podawane do wiadomości, są historie o amerykańskich dronach zabijających domniemanych bojowników w Pakistanie.
Drony zarówno w zastosowaniach cywilnych, jak i wojskowych zostaną z nami na dobre. Firma zajmująca się analizami lotniczymi Teal Group prognozuje, że wydatki na bezzałogowe systemy i czujniki wzrosną o 73% w ciągu następnej dekady, do łącznej sumy 89 mld dolarów1. Znaczna część tego wzrostu dotyczy zastosowań militarnych, w które inwestują Stany Zjednoczone, a coraz częściej także inne kraje. Drony cieszą się także dużym popytem do zastosowań cywilnych, zarówno rekreacyjnych, jak i komercyjnych. Według niektórych szacunków liczba dronów w przestrzeni powietrznej USA może osiągnąć 30 tys. do 2020 r.2 Drony te będą służyć organom ścigania, do patrolowania granic, fotografowania nieruchomości, inspekcji upraw i do innych zadań, które są zbyt "brudne, nudne, lub niebezpieczne" dla ludzi, ale które drony mogłyby z łatwością sobie poradzić
Upowszechnianie się dronów budzi wiele pytań i wątpliwości. Po pierwsze, w jaki sposób rozprzestrzenianie się wojskowych dronów zarówno na terenie poszczególnych państw, jak i między krajami wpływa na bezpieczeństwo międzynarodowe i regionalne? W 2013 r. prezydent Obama przyznał, że możliwość rozmieszczenia dronów bez specjalnej kontroli i ryzyka sprawiła, że systemy te stały się w jego oczach "lekarstwem na wszystko" w kwestii terroryzmu. I tak USA zaczęło używać dronów częściej niż innych środków, takich jak samoloty załogowe czy oddziały naziemne. Ta tendencja do wykorzystania systemów bezzałogowych w sytuacjach, w których normalnie nie doszłoby do użycia siły, może mieć olbrzymie i poważne konsekwencje, w sytuacji gdy pojawi się w krajach, mających zamiar zaopatrzyć się w drony bojowe, co oznaczałoby, że każde z tych państw mogłoby zacząć postrzegać te maszyny jako uniwersalny środek zaradczy przy wszelakich lokalnych i regionalnych zagrożeniach bezpieczeństwa. Odnosi się to w szczególności do takich regionów jak Azja Wschodnia i Bliski Wschód, które już w tej chwili są bardzo konfliktogenne. Rozpowszechnienie dronów bojowych może mieć także potencjalnie destabilizujące konsekwencje w kontekście lokalnym, na przykład w Chinach, Turcji lub Rosji, gdzie władze mogą być skłonne do używania dronów jako opcji niskiego ryzyka przeciwko opozycjonistom.
Po drugie, czy wzrost upowszechnienia się dronów w celach cywilnych, w tym rekreacyjnych, nie wpłynie na spadek bezpieczeństwa? FAA donosi o 25 incydentach miesięcznie, podczas których pojazdy bezzałogowe latały zbyt blisko samolotów załogowych lub lotnisk3. Można przywołać wiele osławionych incydentów z udziałem hobbistycznych dronów przeszkadzających w prewencji przeciwpożarowej, latających w miejscach ważnych wydarzeń sportowych lub nawet lądujących w pobliżu głów państw. Przepisy federalne mogą dążyć do ograniczenia takich działań, częściowo przez wprowadzenie obowiązku rejestracji prywatnych dronów. Także firmy produkujące systemy bezzałogowe mogą same próbować ograniczyć obszar poruszania się prywatnych dronów przez oprogramowanie geofencing[7], ale wprowadzenie tego projektu w życie będzie nie lada wyzwaniem.
Po trzecie, czy zwiększone użycie systemów bezzałogowych spotęguje obawy o ochronę prywatności? Amerykanie wyrażają zastrzeżenia związane z hobbistycznym używaniem dronów, a także, przede wszystkim, z użyciem bezzałogowych statków powietrznych do egzekwowania prawa. Od 2013 r. 30 stanów rozpoczęło proces legislacyjny przeciwko użyciu tych systemów. Jak stwierdził jeden z senatorów stanu Wirginia: "Sądzę, że jest to istotne, aby zająć się takimi kwestiami, zanim wymkną się spod kontroli... możemy sobie tylko wyobrazić problemy, które w przyszłości mogą powodować drony". Zaproponował projekt ustawy, która wstrzymywałaby możliwość używania tych maszyn z powodu potencjalnego naruszenia Czwartej Poprawki do Konstytucji zakazującej "bezprawnego przeszukania i zajęcia". Była to pierwsza ustawa przeciwko dronom przyjęta na terenie USA4.
Wirginia stała się przykładem dla wielu miast i krajów. Wydział Policji w Seattle nabył dwa drony, a następnie wycofał je ze służby, ponieważ ich nie używano, i przeniesiono do Wydziału Policji Los Angeles (ang. Los Angeles Police Department, LAPD). Z kolei LAPD stanął w obliczu publicznego oburzenia co do sposobu, w jaki będą używane drony, i w rezultacie wstrzymano się od ich stosowania. Niektóre kraje całkowicie zakazały cywilnych dronów. FAA nadal zakazuje cywilnych statków bezzałogowych w krajowej przestrzeni powietrznej, mimo że przyznała kilkadziesiąt specjalnych pozwoleń oraz analizuje kilkaset innych (dane z końca 2014 r.). Taki wzorzec działania stwarza perspektywę tworzenia polityki doraźnej z licznymi wyjątkami, a nie celowy, długotrwały projekt.
Aby zrozumieć wszystkie implikacje, które niesie ze sobą rozpowszechnienie dronów, niniejszą książkę rozpoczynam od analizy początków stosowania dronów w wojskowości. Następnie badam ich wykorzystanie komercyjne i regulacje prawne dotyczące systemów bezzałogowych w USA i innych krajach. Jak mówi Chris Anderson[8], były redaktor naczelny czasopisma "Wired"[9], o dronach w kontekście rolnictwa: "To, co zaczęło istnieć jako technologia wojskowa może ostatecznie być bardziej znane jako narzędzie ekotechnologii, a nasze dzieci będą przyzwyczajone do widoku bzyczących robotów unoszących się nad polami niczym maleńkie opylacze upraw"5. Mimo że komercyjne zastosowania dronów są coraz popularniejsze, stanowią nadal jedynie niewielki, 11-procentowy udział w rynku, podczas gdy 89% wydatków przeznacza się na drony wojskowe. Choć inwestycje w drony cywilne wzrosną prawdopodobnie do 14% w następnej dekadzie, to nadal jest to tylko niewielki ułamek w stosunku do sum, które wydaje się na drony wojskowe6.
W związku z aktualną dystrybucją środków na technologie bezzałogowe w książce skupiam się przede wszystkim na analizie militarnych zastosowań dronów. Niemniej jednak opisuję także rozkwitające w ostatnich latach zastosowania pojazdów bezzałogowych do celów cywilnych, w tym w poszczególnych gałęziach przemysłu i do użytku hobbistycznego. Latem 2014 r. słowo "dron" dołączyło do słów "dom", "samochód" i "akcje" na liście najczęstszych autopodpowiedzi wyszukiwarki Google do frazy "chcę kupić". Lub, jak to ujęto w The Verge[10]: "nie ma teraz fajniejszej zabawki niż dron"7. Za zaledwie 100 dolarów każdy może kupić niewielkiego drona, na przykład minidrona francuskiej firmy Parrot, której sprzedaż, począwszy od 2012 r., wzrasta rocznie o 300%. Mimo że drony hobbistyczne w USA nadal muszą latać w zasięgu wzroku i nie wyżej niż 120 m, ich popularność rośnie jako "funkcjonalnego potomka dziwacznych, zdalnie sterowanych samolotów; [z] zastrzykiem emocji spowodowanym militarnymi występkami ich starszych braci"8. To samo dotyczy zagranicy. Nawet papież ma teraz drona w kolorach flagi Watykanu, przyozdobionego herbem papieskim. Szkoła, która podarowała maszynę papieżowi Franciszkowi, napisała w oświadczeniu, że dron reprezentuje "wartość technologii w służbie człowieka" i wspomniała o roli bezzałogowych maszyn w akcjach ratunkowych po wielkim trzęsieniu ziemi w Nepalu9.
Wraz ze wzrastającym popytem na drony zaistniała potrzeba wprowadzenia stosownych regulacji prawnych. Kwestia sposobu uregulowania prawnego dotyczącego systemów bezzałogowych jest fundamentalna, zważywszy na szeroki zakres zastosowań dronów, zarówno tych o charakterze hobbystycznym, jak i komercyjnym, oraz na ich rosnącą liczbę. Ale status quo jest również problematyczny, co było szczególnie widoczne podczas incydentu ze stycznia 2015 r., kiedy to dron hobbistyczny, sterowany przez nietrzeźwego urzędnika agencji rządowej wylądował na trawniku przed Białym Domem. Wobec tego nie dziwi określenia świata dronów jako "Dzikiego Zachodu", jeśli chodzi o regulacje dotyczące ich wykorzystania, co odnosi się do rosnącej liczby tego typu zdarzeń oraz niepewności, jak zachować równowagę pomiędzy bezpieczeństwem związanym z nieuniknionym rozprzestrzenieniem się dronów a możliwością egzekwowania istniejących i przyszłych legislacji10.
Po omówieniu zagadnień związanych z systemami wojskowymi i komercyjnymi książka w dużej mierze koncentruje się na Stanach Zjednoczonych, a potem na innych krajach. Mimo że Izrael zainicjował i wprowadził wiele wojskowych technologii bezzałogowych w latach 80. XX w., to wedle statystyk firmy Teal Group USA poniosło dotychczas ponad połowę ogólnoświatowych wydatków związanych z badaniami, rozwojem (62%) i zakupami publicznymi (55%) dronów. Jak konkluduje Congressional Research Service[11]: "Departament Obrony pozostaje głównym motorem" rozwoju dronów w związku z ich ewolucją i zakupem na okoliczność wojny w Iraku, Afganistanie i w "innych krajach, gdzie ugrupowania terrorystyczne były lub są nadal aktywne"11. Ta dominacja ma się zmienić w następnych latach, w miarę jak świat zwiększy wydatki, szczególnie w sektorze zakupów publicznych. Niemniej jednak USA, a szczególnie Armia Amerykańska stanowią idealny punkt wyjścia do ogólnego zrozumienia kwestii dronów in toto12.
Kolejny rozdział w naszej historii o dronach traktuje o ich proliferacji w innych krajach. W latach 2005-2011 liczba krajów posiadających systemy bezzałogowe wzrosła z 41 do 76. Ten wzrost dotyczył przede wszystkim dronów taktycznych, które mają ograniczony zasięg i nie są śmiercionośne. Wiele krajów jednak zwróciło uwagę na amerykańskie doświadczenia z dronami bojowymi i zaczęło szukać możliwości zakupu takich maszyn. Sam prezydent Obama potwierdził w przemówieniu na temat pojazdów bezzałogowych w maju 2013 r., że "niezwykła precyzja ataku dronami i konieczność tajności tego typu akcji może skończyć się odgrodzeniem naszego rządu od nadzoru opinii publicznej, który jest oczywisty w przypadku użycia innych sił"13. Możliwość użycia siły bez wystawiania własnych żołnierzy na ryzyko oraz uniknięcie krytyki opinii publicznej jest dla władz niezmiernie atrakcyjne, czego dowodzi coraz większe rozpowszechnienie dronów bojowych. Rosja informuje, że rosyjskie BSP bojowe, których testy rozpoczną się w 2017 r., dorównają maszynom amerykańskim biorącym udział w uderzeniach na Afganistan i Pakistan. Obecnie Rosja dysponuje zlokalizowaną niedaleko Moskwy bazą przeznaczoną do szkolenia operatorów dronów14. Izrael i Wielka Brytania już teraz używają dronów bojowych; Iran i Chiny prawdopodobnie także dysponują takimi dronami; a inne państwa, takie jak Pakistan, Indie, Turcja i ZEA, starają się zakupić takie maszyny.
Kolejna część książki mówi o systemach powietrznych oraz bezzałogowych pojazdach wodnych i naziemnych. Prawie cały rozwój technologii bezzałogowych związany jest ze statkami powietrznymi. Na przykład w Armii Amerykańskiej ponad 90% badań, rozwoju technologicznego i zakupów publicznych przeznaczono na systemy powietrzne i ta tendencja prawdopodobnie utrzyma się w przyszłości. W 2014 r. wydatki na systemy lądowe wyniosły zaledwie 13 mln dolarów, na morskie 330 mln dolarów, zaś na systemy lotnicze aż 3,8 mld dolarów, co stanowi lwią część wszystkich kosztów sięgających 4,12 mld dolarów. Tendencje do inwestowania w systemy lotnicze będą utrzymywać się w 2018 r.15 Dlatego też najbardziej skupiam się na BSP, a dopiero w dalszej części książki na dronach naziemnych i morskich.
Mimo że książka ta obejmuje wiele aspektów tematyki dronów, to jednak analiza każdego kraju, każdej technologii i jej modalności jest niemożliwa. Starałam się jednak uwypuklić najważniejsze dokonania przeszłe i teraźniejsze oraz prawdopodobne i najbardziej obiecujące przyszłe zmiany w tej technologii. Mimo że niniejszy wywód jest miejscami techniczny, ponieważ przechodzi od awioniki do nauk politycznych, to jednak jego nadrzędnym celem jest dotarcie do Czytelników, którzy codziennie śledzą najważniejsze wiadomości prasowe na temat dronów i chcą się dowiedzieć więcej na ten temat.
ROZDZIAŁ 1Technologie dronów bojowych
W ciągu ostatniej dekady Stany Zjednoczone przeszły od nieuzbrojonych dronów obserwacyjnych do skomplikowanych maszyn bojowych, które mogą prowadzić długotrwałą obserwację, a następnie mogą wyeliminować cel. W tym rozdziale dokonamy podsumowania tych osiągnięć, odpowiadając na pytania, które stanowią kontekst dla ewolucji najnowszych technologii dronów bojowych.
Pytanie: czym jest dron?
Termin "dron" zaczął być szeroko stosowany do określania bezzałogowego statku powietrznego (ang. unmanned aerial vehicle, UAV) lub tego, co Federalna Administracja Lotnictwa (ang. FAA) nazywa bezzałogowym systemem powietrznym (ang. unmanned aerial system, UAS), a Amerykańskie Siły Powietrzne (ang. US Air Force) samolotami zdalnie pilotowanymi (ang. remotely piloted aircraft, RPA). Ta ostatnia organizacja preferuje włączenie do określenia dronów słowa "pilot" ze względu na bardzo wymagające szkolenie, niezbędne nawet dla operatora działającego zdalnie. Ale wszystkie te nazwy odwołują się do jednego atrybutu wspólnego dla wszystkich dronów - tego, że działają one bez obecności pilotów na pokładzie.
Dla niektórych obserwatorów oznacza to, że w zasadzie wszystko jest dronem. Jak ujmuje to Kelsey Atherton[12] na łamach "Popular Science"[13] "dron oznacza każdy bezzałogowy, zdalnie sterowany pojazd latający, bez względu na to, czy jest to malutki, sterowany radiem helikopter-zabawka, czy też ważący 14,5 tony Global Hawk, wart 104 mln dolarów. Jeżeli coś lata i jest sterowane przez pilota z ziemi, to pasuje do potocznej definicji drona"1. Pomimo szerokiej definicji Atherton suponuje, że do niedawna modele samolotów podlegały innym przepisom niż drony. Faktycznie, prawo kanadyjskie rozróżnia drony od hobbistycznych modeli samolotów, stwierdzając, że dron jest "silnikowym pojazdem latającym, innym niż model samolotu i który został zaprojektowany tak, by mógł latać bez obecności żywego pilota na pokładzie"2. W Stanach Zjednoczonych linia podziału między dronami i modelami samolotów się zaciera. W 2015 r. FAA wprowadziła przepisy, że każdy samolot bezzałogowy ważący pomiędzy 250 g a 25 kg ma być zarejestrowany (pojazdy powyżej 25 kg muszą mieć zezwolenie FAA, co stanowi większy wymóg niż sama rejestracja). W praktyce przepisy te dotyczą także modeli samolotów. Wszystkie bezzałogowe systemy powietrzne (UAS), jak określa je FAA, mogą się wznosić na maksymalną wysokość 122 m, muszą znajdować się w zasięgu wzroku i nie mogą latać w odległości bliższej niż 8 km od lotnisk.
Istotnie, jednym z powodów, dla których FAA zasadniczo objęła przepisami modele samolotów, jest to, że różnica pomiędzy nimi a dronami jest coraz bardziej arbitralna, ponieważ drony stały się mniejsze, a hobbistyczne modele samolotów stały się bardziej wyrafinowane. Na przykład modele samolotów mogą być wyposażone w funkcję RC FPV (ang. Remote Controlled First-Person View), polegającą na tym, że operator ma podgląd na żywo z kamery umieszczonej z przodu modelu, a obraz jest wyświetlany na przenośnym monitorze lub goglach wideo, co rozszerza zasięg widzenia pilota, lecz budzi też obawy co do potencjalnych kolizji. W momencie, w którym taki RC FPV wykroczyłby poza zasięg wzroku, FAA uznałaby go prawdopodobnie za drona podlegającego ich regulacjom. Jednak latanie w zasięgu wzroku wcale nie oznacza, że dany pojazd nie jest dronem. Quadcoptery z reguły latają wyłącznie w zasięgu wzroku, a mimo to są ogólnie uznawane za drony.
Innym źródłem potencjalnego zamieszania terminologicznego jest rozróżnienie pomiędzy dronem a pociskiem manewrującym. Reżim Kontroli Technologii Rakietowych (ang. Missile Technology Control Regime, MTCR, o którym będzie jeszcze później mowa) uznaje pociski manewrujące za drony, choć są one tak naprawdę odrębnymi platformami. Podobnie jak w przypadku dronów i modeli samolotów, pociski manewrujące mogą być mylone z dronami, ponieważ one również są bezzałogowe. Jednak drony, według Departamentu Obrony, mają możliwość powrotu w miejsce startu, zaś pociski manewrujące są systemami jednokierunkowymi. Co więcej, amunicja w pociskach manewrujących jest zintegrowana z kadłubem, zaś w dronach jest ona umieszczona oddzielnie3. Ponadto mimo że zarówno drony, jak i pociski manewrujące są używane do ataków dalekiego zasięgu, drony mają mniejszy zasięg i są powolniejsze. Możliwości pocisków manewrujących, charakteryzujących się jednokierunkowością i dalekim zasięgiem, oraz unikalne zdolności dronów mają wpływ na wybór, w jakich misjach jedne i drugie będą wykorzystywane. Dlatego też, w przypadku dronów, może być konieczne użycie baz operacyjnych z powodu ich ograniczonego zasięgu w porównaniu z pociskami manewrującymi4.
Ale nawet ta teoretyczna różnica pomiędzy dronami i pociskami może się zacierać w przypadku dronów sterowanych przez kraje inne niż Stany Zjednoczone. Przykładowo, Izrael zbudował system obronny uznawany za drona (IAI Harop, znany też jako IAI Harpy), który jest zasadniczo dronem jednokierunkowym, gdzie sama platforma jest amunicją, chociaż może przenosić tylko ograniczone ilości (mniej niż 10 kg lub 2,25 kg) materiałów wybuchowych, umieszczonych w dziobie. W związku z tym taki dron działa na tej samej zasadzie co samobójcze samoloty, rakiety albo pociski manewrujące. Dron różni się od pocisku manewrującego umiejętnością "zawiśnięcia" nad celem; następnie atakuje cel przez samozniszczenie.
Pytanie: jaka jest geneza powstania dronów bojowych?
Ustalenie, kiedy drony pojawiły się po raz pierwszy w działaniach wojennych, zależy od uznawanej definicji drona, co - jak widać powyżej - może być kwestią sporną. Jeżeli za drona uznamy po prostu zdalnie sterowany pojazd latający, to można swobodnie uznać, że nawet pierwsze balony użyte w walce były dronami. Istotnie, jeśli posłużymy się tą definicją (która wymaga pewnej elastyczności konceptualnej), to pierwsze drony pojawiły się w 1849 r., kiedy to Austria zaatakowała Wenecję niemal 200 bezzałogowymi balonami zawierającymi ładunki wybuchowe. Gdy balony znalazły się nad Wenecją, materiały wybuchowe zostały zdetonowane "za pomocą długich zaizolowanych drutów miedzianych i ogromnej baterii galwanicznej"5. Mimo że ten austriacki eksperyment był podwaliną do bojowych zastosowań dronów, to sama operacja nie była sukcesem - niektóre z balonów zostały zdmuchnięte z powrotem za linię Austriaków. Co więcej, kierunek lotu balonów zależał w dużej mierze od kierunku wiatru.
W trakcie I wojny światowej testowano i rozwijano nowe rodzaje zdalnie sterowanych pojazdów latających, lecz żaden z nich nie był gotowy przed zakończeniem wojny. Jednym z takich wehikułów był Kettering Bug, skonstruowany przez Orville'a Wrighta i Charlesa Ketteringa, który nigdy nie został wykorzystany w bitwie; był to około trzyipółmetrowy, drewniany dwupłat o wadze zaledwie 240 kg (w tym 81-kilogramowa bomba). Aby Kettering Bug doleciał na odpowiednią odległość, operatorzy musieli wziąć pod uwagę prędkość i kierunek wiatru, a następnie wyliczyć dokładną liczbę obrotów silnika; tylko wtedy Kettering Bug mógł funkcjonować jako torpeda bezzałogowa i uderzyć w cel. Zakłady Dayton-Wright Airplane Company zbudowały około 50 takich maszyn, mimo że sposób ich działania przypominał bardziej omawianego wcześniej Haropa niż dwukierunkowego Predatora czy Reapera[14].