Kiedy Boże marzenie staje się najważniejszą sprawą w naszym życiu, rodzi się kultura, która wzbogaca sens naszego istnienia. To z kolei staje się źródłem rozkoszy, którą trudno sobie wyobrazić.
Boże marzenie musi być odkrywane i przyjmowane tak długo, aż stanie się naszym marzeniem. Jego częścią jest zstąpienie Nieba na ziemię. Wydaje się to niepraktyczne bądź niemożliwe? Nie dla Niego. To pragnienie jest w Jego sercu i On jest w stanie je zrealizować, choćby poprzez ograniczone po ludzku wysiłki tych, którzy poddali się Jego celom. Naszym przywilejem jest móc przyłączyć się do tej próby przez współpracowanie z Nim i doświadczanie, jak Jego mądrość i moc wzbogacają nasze modlitwy, za którymi podążamy w prostym posłuszeństwie.
Wyznaczony przez Boga
Biblia często wspomina o odpowiedzialności spoczywającej na naśladowcach Jezusa. Istnieje jednak jedno zadanie tak obszerne, zawierające w sobie tak wiele, że wszystkie pozostałe podporządkowują się zrealizowaniu tego jednego. Te inne zadania możemy nazwać podpunktami głównego punktu. Każde jest istotne i niezbędne, ponieważ służy wyższym celom. Główne zadanie to zrealizowanie Bożego marzenia przez współpracujących z Nim ludzi, stworzonych na Jego podobieństwo.
Nasze zadanie, jako ludzi wierzących, to nakazany nam rodzaj skupienia, który ma wywierać wpływ na podróż w relacji z Bogiem. Staje się to oczywiste, gdy odkryjemy, że naszym zadaniem jest modlitwa. Ona skupia się na czymś bardzo konkretnym, co ma stać się niezbędnym elementem naszej relacji z Bogiem. Mówiąc wprost, w kontekście przybliżania się do naszego Ojca w uwielbieniu i interakcji, mamy podnieść swoje głowy, ogłaszając: "Niech przyjdzie twoje królestwo, niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie" (Mt 6,10 - Uwspółcześniona Biblia Gdańska PUBG).
Zadania ewangelizacji, czynienia cudów, troszczenia się o biednych, wdowy i sieroty to praktyczny wyraz jednego, nadrzędnego zadania - sprowadzenia na ziemię pełnego przejawu Bożej woli, której źródłem, wzorcem i inspiracją jest Niebo.
Wykonanie tego zadania jest niemożliwe, jeśli pozostaniemy tylko przy odkryciu dla siebie Bożych zasad i będziemy ich przestrzegać. Samo Niebo funkcjonuje w oparciu o Bożą obecność. Nasze zadanie jest możliwe do wykonania jedynie wtedy, gdy wzrasta obezwładniająca atmosfera Bożej chwały, a jest to realne, gdy modlimy się o nasze zadanie z wiarą. Modlitwie tej musi towarzyszyć swego rodzaju ryzyko, konieczne, aby Jego wola mogła się wypełniać na ziemi. Jeśli nie jesteś pewien, jak miałoby to wyglądać, spójrz, w jaki sposób Jezus objawiał serce swego Ojca w kontakcie z ludźmi w potrzebie - mianowicie poprzez usuwanie choroby, udręki i grzechu. Jezus Chrystus jest ucieleśnieniem doskonałej teologii. Naszym przywilejem jest reprezentować tę samą rzeczywistość, jaką On uosabiał. Potwierdził to, mówiąc: "Jak Ojciec mnie posłał, tak i ja was posyłam" (J 20,21).
Rzeczywistość Jego świata jest tak niezwykła, że jej efekty muszą być dla nas mierzalne. Nasze spostrzeganie niewidzialnej rzeczywistości zmienia się potężnie, kiedy doświadczamy Jego obecności. To z tego powodu powiedział: "Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan" (Ps 34,8). To, w jaki sposób i co widzimy, zawsze jest związane z naszym doświadczeniem.
Nie możemy sobie pozwolić na teoretyzowanie, które ma miejsce wtedy, kiedy przystępując do modlitwy, nie oczekujemy jej wpływu na tu i teraz. Nie ma niczego niewłaściwego w oczekiwaniu dowodu potwierdzającego, że nasze modlitwy są wysłuchiwane. Jeśli przyzwyczaimy się do modlitwy niewysłuchanej, zadomowimy się jedynie w jej teoretycznym wymiarze. Wielu ludzi ucieka się do udawania, że w swoim życiu modlitewnym są skuteczni, oczekując potwierdzenia tej skuteczności w przyszłym, wiecznym życiu. Niebo i wieczność są dużo wspanialsze, niż nam się wydaje, ale często używamy tego jako przykrywki dla naszej niewiary, nie oczekując żadnych przełomów tu i teraz. Za każdym razem, gdy tak działamy, okradamy samych siebie z osobistej siły i radości, przeznaczonych dla nas w rezultacie naszych modlitw. Wysłuchana modlitwa to pierwotny Boży zamysł. Na dłuższą metę wyrządzamy sobie krzywdę, oczekując, że Niebo samo zrealizuje nasze zadanie związane z modlitwą.
Pierwotny nakaz1
Z przyjemnością studiuję Boże nakazy w Piśmie. Wszystkie składają się na całościowy obraz boskiego przeznaczenia dla ludzkości. Lecz ten pierwszy nakaz w szczególności uformował mój sposób myślenia, a poprzez to także perspektywę na pozostałe.
I Bóg błogosławił im. Potem Bóg powiedział do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, napełniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną.
(Rdz 1,28 - PUBG)
Bądźcie płodni: niech wasze życie będzie produktywne w taki sposób, aby owoc waszej pracy przyczyniał się do ogólnego dobra wszystkiego, co Bóg stworzył.
Rozmnażajcie się: miejcie dzieci, które mają swoje dzieci, a te swoje dzieci, wszystkie żyjące w pięknie Jego panowania, obrazując cud i fenomen doskonałego Ojca.
Napełniajcie ziemię: rozprzestrzeniajcie się po świecie, poprzez swój styl życia i służbę wywierając wpływ przynoszący panowanie Boga.
Czyńcie ją sobie poddaną: to sformułowanie pokazuje nam, że już wtedy panował chaos i ciemność poza ogrodem Eden. "Poddawać sobie" to wojskowy termin, oznaczający "podbijać". Adam i Ewa oraz ich potomkowie otrzymali takie zadanie, które miało zaprowadzić zasady Edenu na całej planecie, poddając ją pod wpływ Bożych, doskonałych rządów, sprawowanych przez Jego wybranych.
W modlitwie ucznia odkrywamy, że Bóg wciąż pragnie, aby Jego świat wywierał wpływ i kształtował świat ludzi. Jeśli połączymy słowa modlitwy "jak w niebie, tak i na ziemi" (zob. Mt 6,10 - Biblia Warszawska) z nakazem: "idąc na cały świat" (zob. Mt 28,19 - Biblia Warszawska), zobaczymy, że pragnienie Bożego serca nie uległo zmianie w aspekcie tego zadania. Zmartwychwstały Jezus udostępnił klucze autorytetu, które człowiek porzucił, kiedy okazał posłuszeństwo wężowi zamiast Bogu. Kiedy Jezus ogłosił, że wszelka władza należy do Niego, w rzeczywistości powiedział: "A teraz wróćmy do planu A!".
Ten sam nakaz
W czasie kiedy Jezus chodził po ziemi, Jego uczniowie otrzymali kilka nakazów. Na początku służby Jezusa usłyszeli od Niego: "Uzdrawiajcie chorych, oczyszczajcie trędowatych, wskrzeszajcie umarłych, wypędzajcie demony" (Mt 10,8 - PUBG). Kiedy Jezus zmartwychwstał, powiedział im:
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego; Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do końca świata. Amen.
(Mt 28,19-20 - PUBG)
Moglibyśmy przytoczyć tu jeszcze kilka przykładów, ale te dwa wystarczą, aby zilustrować to, co chcę przekazać. Pomimo różnic osobowości, talentów i powołania wszyscy uczniowie otrzymali ten sam nakaz. Według mnie oznacza to, że to samo zadanie może zostać wykonane w różny sposób i wciąż podobać się Panu. Mimo że istnieją ludzie twierdzący, iż niektóre elementy tego Bożego nakazu danego uczniom nie są już dla nas obowiązujące (np. kwestia darów duchowych), pozostaje jasne, że Jezus zamierzał nałożyć taki zakres odpowiedzialności na swoje Ciało funkcjonujące w erze Kościoła. Powiedział uczniom, aby nauczali nowo narodzonych czynić wszystko, czego On ich nauczył. Zawiera się w tym także uzdrawianie chorych, podobnie jak pozostałe zadania sformułowane w dziesiątym rozdziale Ewangelii Mateusza lub dziewiątym rozdziale Ewangelii Łukasza. Nie jest trudnym zauważenie, iż Jezus chciał, aby każde pokolenie wierzących przyjęło odpowiedzialność nauczania kolejnego pokolenia, jak czynić wszystko to, czego On ich nauczył. Nigdy nie miało dojść do zmiany zadania lub jego standardów. Tak się jednak stało.
Jak drewniane deski2
Wiele lat temu słyszałem pewną historię. Opowiadał ją pastor, który stawiał nowy budynek kościoła. Był niezwykle podekscytowany tym projektem, ponieważ miał on stać się wypełnieniem wizji jego rosnącego zboru. Wiemy, że budynki nie są Kościołem, tylko ludzie, lecz budynki mogą być świetnym narzędziem ułatwiającym pracę Kościoła, który ma wpływ na miasta i narody.
Pastor opowiedział nam, jak bardzo chciał się włączyć w prace budowlane, mimo że nie miał ku temu żadnego przygotowania. Wykonawca widział jego entuzjazm, ale wiedział też, że człowiek ten nie ma żadnych umiejętności związanych z budownictwem.
Pastor nie ustawał w swoich wysiłkach zmierzających do zaangażowania go w jakąś pracę. Jego entuzjazm dla tej sprawy w końcu przekonał wykonawcę, aby znaleźć jakieś zadanie dla niego. Nie pamiętam dokładnych liczb, ale było to mniej więcej tak: wykonawca powiedział pastorowi, że na następny dzień potrzebuje stu belek drewna, przyciętych do długości około 2,5 metra każda. Byłoby to ogromną pomocą dla budowlańców, ponieważ mogliby zacząć pracę od razu po przyjściu na miejsce budowy. Pastor był bardzo zadowolony, że uda mu się praktycznie uczestniczyć w procesie stawiania budynku kościoła. Kiedy wszyscy pracownicy poszli do domu, on przystąpił do pracy i zaczął przycinać drewniane belki. Wziął pierwszy kawałek drewna, odmierzył miarką właściwą długość i oznaczył punkt cięcia. Następnie ostrożnie przyciął belkę dokładnie na żądaną długość. Aby przyciąć kolejną belkę, nie użył już miarki, tylko tę pierwszą, przyciętą belkę. Myślał, że będzie to bardziej wydajna technika pracy. Pierwszą belkę położył na drugiej, narysował linię w miejscu zakończenia pierwszej belki a potem odciął część, która wystawała poza tę linię. Następnie wziął tę drugą belkę, położył na wierzchu trzeciej i powtórzył czynność. W taki sposób przyciął wszystkie sto belek drewna.
Z pewnością zauważyłeś, w czym tkwi problem. Używanie poprzednio przyciętej belki sprawiło, że każda kolejna była o około trzy milimetry dłuższa od poprzedniej. Nie byłoby to zmartwieniem, gdyby pastor miał przyciąć dwie, trzy deski. Lecz jeśli zastosujesz tę metodę do stu desek, w rezultacie ostatnie belki będą miały ponad 2,8 metra długości.
Przez ponad dwa tysiące lat porównywaliśmy się z poprzednimi pokoleniami, zauważając tylko drobne różnice. Te "trzymilimetrowe" zmiany wydawały się nieszkodliwe. Koniec końców otrzymaliśmy coś, co tylko w nieznacznym stopniu wygląda jak wzór, który dał nam Jezus na początku. Aby chronić niewiarę, związaną z powierzonym nam zadaniem - wielkim nakazem czynienia narodów uczniami i dokonywania większych dzieł niż Jezus - wielu odczuło potrzebę stworzenia rozcieńczonych doktryn, rozwiązujących i rozkładających na części przykład oraz przykazania, które otrzymaliśmy od Jezusa.
Zakrawa to na szaleństwo, ale ci ludzie posunęli się krok dalej i zaczęli oczerniać tych, którzy poświęcają się ponownemu odkrywaniu pełnego znaczenia nakazu Jezusa. Wciąż mnie zadziwia, jak wielu ludzi wpada w tę zasadzkę. Zamiast porównywać siebie z innymi, powinniśmy opierać się na pierwotnym standardzie, który widzimy w życiu Jezusa. Wówczas miara Bożej dobroci, objawiona w Chrystusie, demonstrowana w czystości i mocy, pozostałaby niezmieniona przez ostatnie dwa tysiące lat. Może wtedy zrozumielibyśmy, dlaczego On zamierzył, abyśmy dokonywali "większych dzieł" niż On (zob. J 14,12)! Budowalibyśmy, wsparci na Jego przykładzie, przez całe wieki, pełni świeżej odwagi i wielkiej wiary, w oczekiwaniu na to, co mogłoby się wydarzyć za naszego życia. Jezus miał do dyspozycji tylko trzy i pół roku, aby odkryć, co Ojciec chciał uczynić przez Niego. Możemy poznać ten odnowiony standard, podążając za Duchem Świętym, a potem budując na tym, aby być w stanie ukończyć przydzielone nam zadanie.
Nasz niebiański Ojciec prawdziwie prowadzi nas z powrotem do pierwotnego standardu po to, aby sam mógł objawić siebie lepiej i wyraźniej jako Ojciec, który kocha we właściwy i dobry sposób.
Doceniając różnorodność
Każdy naśladowca Jezusa jest wyjątkowy. Nasze obdarowania, osobowości, pochodzenie i kultura składają się na piękną mozaikę zwaną Kościołem, Ciałem Chrystusa. Co ciekawe, jedność jest rezultatem pracy Ducha Świętego w naszym życiu. W Liście do Efezjan 4,3 nazywana jest wprost "jednością Ducha". Jedność należy do Niego. Jesteśmy powołani do zachowywania jedności, a nie do jej wytwarzania. Ona istnieje wszędzie tam, gdzie On wywiera wpływ. Jeśli nie ma jedności, to znaczy, że usunęliśmy Boży wpływ na to równanie. To niezwykle ważne, aby zobaczyć, że Jego jedność wymaga różnorodności. Polega ona na docenianiu jednostek za ich wyjątkowość oraz pomimo niej. To piękno jest widoczne w kontrastującym zestawieniu.
Koncepcja jedności w różnorodności stoi w sprzeczności z duchem czasów. Siły polityczne usiłują za wszelką cenę usunąć rozróżnienie między narodami i grupami etnicznymi. Niektórzy nazywają to globalizacją. Podnoszą się głosy twierdzące, że nie ma różnicy między człowiekiem a zwierzęciem. Nieobecność Stwórcy-Projektanta uniemożliwia istnienie projektu, co z kolei nadaje boski status tezom ludzi nieświadomych i ignorantów. Ten sam duch czasów próbuje usunąć różnice między mężczyznami i kobietami. Wróg naszej duszy chce zamazać to, co Bóg zaprojektował i nazwał dobrym. Boży projekt jest niedwuznaczny i prawdziwie piękny.
To prawda, że indywidualizm ma swoje zalety, każdy musi stanąć przed Panem jako odrębna jednostka. Jest też jednak prawdą, że podobieństwo jest równie ważne, ponieważ Ojciec pragnie, aby każdy z nas stał się podobny do Jezusa. To jest jedno powołanie.
To niezwykłe, że życie Jezusa, doskonałe i pełne, może przepływać przez różne osobowości, nadając odmienny smak temu, co inni mogą skosztować i zobaczyć. Cztery ewangelie obrazują tę prawdę bardzo dokładnie. Perspektywa, wartości i powołanie każdego z autorów są widoczne w opisie, na czym polega naśladowanie Jezusa i stawanie się do Niego podobnym. Na przykład Łukasz, jako lekarz, uwypukla współczucie oraz troskę, których nie widać w relacji Marka. Skuteczność oraz ekonomia Ewangelii Marka pokazują korzyści i swego rodzaju zysk płynący z podjęcia życia w charakterze ucznia. Dlatego często mówi się, że jest to ewangelia biznesmena. Nie znajdziesz tego tropu w Ewangelii Łukasza. Podobne rzeczy można by powiedzieć o każdej z czterech ewangelii, nie mówiąc o wielkiej odmienności pośród autorów listów Nowego Testamentu. Bóg zdaje się lubić i doceniać różnorodność.
Każdy z autorów Nowego Testamentu odsłania swoją indywidualność w tym, jak pisze. Ich osobowości są zauważalne, ale nie zniekształcają ani nie zanieczyszczają objawienia Jezusa. Bardzo mnie to zachęca. Staję się słaby w wierze, kiedy porównuję się z tymi, którzy mają inne obdarowanie, przewyższając mnie w takim stopniu, że nigdy nie będę w stanie im dorównać. Porównywanie się jest niebezpieczne, w gruncie rzeczy - jest śmiertelne.
Boże powołanie dla każdego wierzącego jest równie zróżnicowane. Dary i odpowiedzialności są nieprzebrane - jest ich tak wiele, że potrzeba całego Kościoła współpracującego ze sobą, aby wykonać zadanie reprezentowania Jezusa w procesie czynienia uczniami całych narodów.
Modlitwa to zadanie numer jeden
Na początku tego rozdziału wspomniałem, że mamy się modlić o to, aby Boża wola działa się zarówno na ziemi, jak i w niebie. To zadanie nie tyczy się wieczności - ono zostało nam dane na teraz.
To boskie polecenie zdradza powód naszego istnienia. Znajdziemy go w modlitwie zwanej Modlitwą Pańską. Nie jest to najszczęśliwszy tytuł, ponieważ zawiera ona również wyznanie grzechów. Jezus, odwieczny Syn Boży, był bez grzechu. Dlatego ja nazywam ją modlitwą ucznia. Brzmi ona następująco:
Wy więc, módlcie się tak: Ojcze nasz, który jesteś w niebiosach, święć się Imię Twoje; Przyjdź Królestwo Twoje; bądź wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; I nie wprowadź nas w doświadczenie, ale nas wybaw od złego. Bowiem Twoje jest Królestwo, moc i chwała na wieki wieków. Amen.
(Mt 6,9-13; NBG)
Przyjrzyjmy się tym słowom po kolei, bo to pozwoli poznać charakter danego nam zadania.
Tożsamość kulturowa
Ojcze nasz, który jesteś w niebiosach. Nazywanie Boga Ojcem to afirmacja naszej tożsamości jako rodziny synów i córek. To również wyraz uznania Jego miejsca w naszym życiu jako Wszechmogącego.
Uwielbienie
Niech będzie uświęcone twoje imię. "Ojciec" to święte i pełne bojaźni imię Boga. To główne objawienie, które Jezus przyniósł na ziemię.
Modlitwa upoważnienia
Niech przyjdzie twoje królestwo, niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie. To nasze zadanie - współpraca z Nim w celu objawienia Jego serca narodom.
Szczególne zastosowanie modlitwy upoważnienia
Daj nam dzisiaj naszego powszedniego chleba. I przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili. I nie wystawiaj nas na pokusę, ale wybaw nas od złego. Odpowiedzi na te prośby to szczególne manifestacje modlitwy upoważnienia - na ziemi, tak jak w niebie. Wypełnienie każdej z tych próśb jest praktycznym przejawem udzielonej nam odpowiedzi.
Uwielbienie
Twoje bowiem jest królestwo, moc i chwała na wieki. Amen. Mamy tu do czynienia z modlitwą apostolską. Słowa "apostoł" używali zarówno Grecy, jak i Rzymianie, aby opisać przywódcę konkretnej formacji, która miała za zadanie wprowadzić kulturę najeźdźcy do podbijanego kraju. Takie działanie miało fascynujący cel: sprawić, aby nowy władca mógł poczuć się na podbitej obczyźnie jak w domu. Dlatego wołamy: "jak w niebie, tak i na ziemi".
Wezwanie do modlitwy objawia Boży nakaz i przeznaczenie dla naszego życia. Poprzez modlitwę rzeczywistość Nieba, manifestującego się na ziemi, ma stawać się coraz bardziej realna. Modlitwa ucznia jest modlitwą apostolską, dlatego jej efektem są cuda i przemiana.
Ważne, abyśmy pamiętali, że Bóg nigdy nie położyłby nam na sercu modlitwy, której nie zamierza wysłuchać. Nie jest okrutnym tyranem, nakładającym na nas obrzędy i procedury tylko po to, by czymś nas zająć. On jest Ojcem. Bóg Stwórca, źródło każdego projektu i wzoru, daje nam wskazówki i nakazy, które są spójne z Jego boską strategią i celami. On jest głównym budowniczym, wznoszącym zamierzoną przez Niego budowlę. A my jesteśmy częścią tego projektu i mamy w nim do odegrania swoją rolę.
Ponieważ odpowiedź na tę modlitwę zdaje się mieć ogromny zasięg i zakres, możemy łatwo pomyśleć, że ma ona nas przygotować na pójście do nieba lub ewentualnie na tysiącletnie królestwo. Perspektywa historyczna pokazuje, że Kościół ma zwyczaj przypisywać wielkie obietnice Pisma takiemu okresowi, za który nie ponosimy żadnej odpowiedzialności. Jezus wezwał swoich naśladowców do robienia takich rzeczy, które będą miały wpływ na teraźniejszość. Jego zadaniem dla nas zawsze było dokonywanie przemian w bezpośrednim otoczeniu, tu i teraz. Modlitwa ucznia zdradza nam pasję Ojca, objawioną w Jego zaproszeniu do współdziałania, które pozostaje partnerską współpracą. To tutaj widzimy następstwo inwazji Jego świata na nasz.
Należałoby wspomnieć o trzech rzeczach, związanych z tym największym ze wszystkich nakazów, aby w pełni przygotować się na to, co Bóg zamierza uczynić. Po pierwsze, Bóg chce, aby Jego świat, Niebo, miał nadrzędny wpływ na nasz świat. W praktyce oznacza to, że musimy odkryć, w czym to się przejawia. Po drugie, proces prowadzący do tego przełomu opiera się na modlitwie. Modlitwa, za którą podąża działanie, jest pełna mocy. Jakie działanie powinno zatem za nią iść? To właśnie konkretne przykazania, znajdujące się w pozostałych nakazach - uzdrawiajcie chorych, ewangelizujcie świat, czyńcie narody uczniami itd. Akt modlitwy przygotowuje scenę na zwycięstwo, tak jak okrążanie Jerycha przygotowało okoliczności dla zburzenia murów miasta, które umożliwiło Izraelowi wtargnięcie do środka i unieszkodliwienie wroga. Modlitwa usuwa przeszkody (mury) na drodze do naszego zwycięstwa, tak że nasze działania prowadzą skutecznie do wypełnienia się tego, o co się modliliśmy (aby przyszło królestwo). Zadaniem modlitwy jest zaproszenie nas do wejścia w Bożą obecność i współpracowania z Nim w taki sposób, aby Jego cele zostały zrealizowane i ustanowione na ziemi.
Po trzecie, mamy modlić się w zgodzie z Jego sercem i marzeniem. Biblia jest pełna podpowiedzi na temat tego, jak wygląda Boże marzenie. Jednym z jego przejawów jest obraz ziemi wypełnionej Jego chwałą. Wyobraź to sobie i nigdy nie zapomnij tego widoku - ziemia wypełniona widoczną, manifestującą się obecnością Jezusa!
Czy to marzenie jest niemożliwe do zrealizowania? Owszem, jeśli spróbujemy zrobić to siłą i mądrością ludzką. To marzenie płynie jednak z Bożego serca, objawionego nam w Piśmie. To jest Boże marzenie. W jaki sposób się ono spełni? Sam Bóg je zrealizuje, kiedy będziemy współpracować z Chrystusem. Mamy przywilej ustanawiać kulturę, która przyciąga Niebo. Poszukując doświadczenia rzeczywistości, Nieba na ziemi, przyjąłem pewne wartości, które stały się częścią kultury w moim osobistym życiu oraz w życiu naszej wspólnoty. Aspekty tej kultury, którą doświadczamy w obecnym Bożym poruszeniu, będę omawiać w kolejnych rozdziałach tej książki.