Droga do Prawdy - Renata Muszyńska

Reflow text when sidebars are open.
Książka jest spojrzeniem na historię myśli ludzkiej, które z założenia pomija krytykę i negatywną ocenę poszczególnych stanowisk filozoficznych czy teologicznych. Wręcz przeciwnie - zasadniczo podejmuje pozytywne aspekty zawarte w każdym z nich. Opiera się na przekonaniu, że każdy człowiek, również więc filozof czy teolog, całym sobą odzwierciedla Boga, a każde jego dążenie jest dążeniem skierowanym ku Niemu. Nie zawsze jest to dążenie uświadomione. U wielu przedstawicieli ma charakter nieświadomy. W obu jednak przypadkach celem, do którego dany autor zmierza, jest sam Bóg nazwany tu Prawdą. Niezależnie od tego bowiem, czy ktoś podaje się za agnostyka, człowieka wierzącego czy ateistę, podlega Bożemu prowadzeniu.
Droga do Prawdy odsłania to prowadzenie. Jest po prostu drogą do prawdy o człowieku-filozofie bądź teologu, który w samym sobie wyraża Prawdę Najwyższą. Ta Prawda jest na miarę ludzkiej natury i mówi o Bogu tyle, ile natura ludzka jest w stanie od Boga przyjąć i w sobie pomieścić. Jest zatem Prawdą cząstkową, konkretną, bo ograniczoną do materii, którą próbuje przekroczyć ludzka dusza. Czasem tylko, jak u świętych autorów, droga ta ma charakter wieloaspektowy. Zgodnie z tym drogą i prawdą o Sokratesie jest pragnienie Boga jako Prawdy, Platona - jako Mądrości, Piękna i Miłości, Arystotelesa - jako Mądrości i Szczęścia, Epikura - jako Szczęścia wyrażonego w przyjemności, sceptyków - jako Nieomylności i Pewności, stoików - jako Prawości, Cycerona - jako Przyjaźni, Plotyna - jako Miłości jednoczącej się z człowiekiem, św. Augustyna i św. Tomasza - jako Prawdy, Miłości, Szczęścia, Światła, Wolności, Kartezjusza - jako Boga Nieskazitelnego i Doskonałego, Kanta - jako Szczęścia wyrażonego w moralności, Hegla - jako niczym nie ograniczonego Piękna i Miłości, Feuerbacha - jako odkrycie Prawdy i odsłonięcie jej przed innymi, a Nietzschego - jako Wolności, pragnienia Doskonałości, Wielkości i Mocy.
W ten sposób sam Bóg-Prawda ma wiele imion wyrażonych w wielu ludziach, w każdym wpisane jest inne. Odsłania się w różny sposób w różnych osobach. Bardziej w tych, którzy są blisko Niego, mniej zaś w tych, którzy znajdują się daleko. Jest zatem Prawdą, Mądrością, Pięknem, Miłością, Szczęściem, Wolnością. Taka jest Prawda o Nim.
Nie znaczy to zarazem, że drogę jednego człowieka wyznacza wyłącznie Prawda, Miłość czy Szczęście. Wręcz przeciwnie - w życiu każdej osoby ludzkiej jest miejsce na Prawdę, Miłość, Szczęście, Wolność i inne aspekty Bożej obecności. Jeden z nich wydaje się jednak w bardziej widoczny sposób dominować nad innymi. Jest też miejsce na zatrzymanie się na swojej drodze do Boga, może nawet na cofanie się, kiedy pojawia się zakłamanie, zniewolenie, głębokie zamknięcie w sobie czy bunt i odrzucenie wartości.
Książka zawiera, poza krótką prezentacją autorów, dwa zasadnicze nurty treściowe. Z jednej strony przedstawia niektóre fragmenty dzieł wybranych filozofów i teologów, z drugiej natomiast zawiera komentarze do nich. Nie zabiega o spójny wykład poglądów, a właściwie nie stara się ich odzwierciedlić. O doborze tekstów decyduje raczej głębia teologicznego i metafizycznego spojrzenia, która najpełniej odsłania duszę ludzką. Ujęcia komentujące nie są podyktowane szczegółową analizą tekstów, ale przede wszystkim skierowaniem na odczytanie Prawdy o ich autorze, o sposobie jego myślenia i - wyrażonym wprost bądź nie - dążeniu jego serca.
Droga do Prawdy nie odzwierciedla też granic metodologicznych między naukami, a więc między filozofią a teologią. W związku z tym znajdują się w niej fragmenty dzieł należących do jednej i drugiej dziedziny. Takiego traktowania domaga się przedmiot rozważań, jakim jest ukazanie pełnej Prawdy o poszczególnych autorach. Historia myśli ludzkiej wyraźnie wskazuje na opatrznościowe działanie Boga w świecie nie tylko w okresie średniowiecza, gdzie o Nim mówi się najwięcej i niewątpliwie najlepiej, ale też w czasach pogańskiej starożytności, jak również w - uznanej pod tym względem za destrukcyjną - kulturze nowożytnej i współczesnej. Już pierwsi filozofowie, nie znając objawienia i nie mając świadomości istnienia Boga jedynego i osobowego, starają się żyć jak najlepiej i odczytać swoją naturę w kontekście świata wiecznego i doskonałego. Z kolei filozofowie współcześni, subiektywnie negując Jego istnienie, i tak nieświadomie ku Niemu zmierzają. Prawda o każdym człowieku wyraża się po prostu w odczytaniu Bożego prowadzenia go przez życie.
[1] Platon, Timajos, różne wydania, V D.
[2] Tamże, VI E - VI D.
[3] Tamże, VII C - VII D.
[4] Tamże, IX E - IX (37) B.
[5] Tamże, X D - X E.
[6] Platon, Fajdros, różne wydania, XXIV - XXX.
[7] Platon, Państwo, różne wydania, 514 A - 517 A.
[8] Tamże, 441 D - 442 D.
[9] Tamże, 473 CD.
[10] Platon, Uczta, różne wydania, VI B - VI E.
[11] Tamże, IX B - D.
[12] Tamże, XII B - XIII D.
[13] Tamże, XIV D - XVI B.
[14] Tamże, XVIII B - XIX E.
[15] Tamże, XXIII E - XXIV.
[16] Tamże, XXIX B - XXIX (212) B.
[1] Arystoteles, Zachęta do filozofii, tłum. K. Leśniak, Warszawa 1988.
[2] Arystoteles, O świecie, w: Dzieła wszystkie, t. 2, Warszawa 1990, 397 B - 401 A.
[3] Arystoteles, Metafizyka, w: Dzieła wszystkie, t. 2, Warszawa 1990, 987 B - 988A.
[4] Tamże, 1028 A - B.
[5] Tamże, 1013 B.
[6] Arystoteles, O duszy, tłum. P. Siwek, Warszawa 1992, II, 1.
[7] Tamże, II, 2.
[8] Tamże, III, 4.
[9] Arystoteles, Etyka nikomachejska, w: Dzieła wszystkie, t. 5, Warszawa 1996, I, 1097 A - B.
[10] Tamże, I, 1097 B.
[11] Tamże, I, 1098 B.
[12] Tamże, I, 1099 A - B.
[13] Tamże, II, 1103 B.
[14] Tamże, II, 1107 A.
[15] Tamże, II, 1177 A - B.
[16] Tamże, VIII, 1155 A.
[17] Tamże, VIII, 1156 A.
[18] Tamże, VIII, 1156 B.
[19] Arystoteles, Polityka, tłum. L. Piotrowicz, Warszawa 1953, 1323 B.
[20] Tamże, 1253 A.
[21] Tamże, 1295 B.
[1] Św. Tomasz, Summa teologiczna, cz.1, q. 1, a. 1, c, tłum. własne (w dalszej części zastosowane zostaną same oznaczenia, wskazujące na miejsce występowania danego fragmentu w całym dziele).
[2] cz. 1, q. 2, a. 3, c.
[3] Tamże.
[4] Tamże.
[5] Tamże.
[6] Tamże.
[7] cz. 1, q. 18, a. 3, c.
[8] cz. 1, q. 45, a. 7, c.
[9] cz. 1, q. 43, a. 3, ad 1.
[10] Św. Teresa, opisując poszczególne etapy wzrostu życia duchowego podaje, że doświadczenie Trójcy Świętej dostępne jest duszy dopiero przy końcu swojej wędrówki ku Bogu, czyli w "siódmym mieszkaniu". Pisze o nim tak: "Tu dzieje się inaczej. Tu już Bóg w swojej dobroci zdejmuje duszy łuski z oczu, aby sposobem nadzwyczajnym ujrzała choć w części i poznała łaskę, jaką Pan ją zaszczyca. Wprowadzona do tego mieszkania siódmego, dostępuje wysokiego widzenia umysłowego. Cudownym, Bogu samemu wiadomym, sposobem ukazuje jej się Trójca Przenajświętsza, w płomiennej jasności, na podobieństwo olśniewającego obłoku, która naprzód ogarnia duchowy szczyt duszy i w tej jasności, niewypowiedzianym sposobem poznania, widzi dusza wszystkie razem trzy Osoby i każdą oddzielnie, i z przewyższającą pewnością prawdy poznaje, jako wszystkie te trzy Osoby są jedną istnością, jedną wszechmocnością i mądrością, jednymże Bogiem. I to, co tu poznajemy przez wiarę, to tam, rzec można, poznaje dusza przez widzenie, choć oczy ciała zarówno jak i duszy nic nie widzą, bo nie jest to widzenie przez wyobraźnię. W takim widzeniu trzy Osoby Boskie siebie duszy udzielają i mówią do niej, i dają jej zrozumienie tego, co Pan mówi w Ewangelii, że jeżeli Go kto miłuje, będzie zachowywał Jego naukę, a Ojciec Jego umiłuje go i przyjdą do niego, i będą u niego przebywać." (Twierdza wewnętrzna, VII, 1, 6). Z kolei s. Faustyna swoje doświadczenie Trójcy Świętej opisuje w sposób następujący: "W pewnym momencie, obecność Boża przeniknęła moją całą istotę, umysł mój został oświecony w poznaniu Jego Istoty, przypuścił mnie do poznania Swego życia wewnętrznego. Widziałam w duchu Trzy Osoby Boskie, ale jedna Ich Istota, On jest Sam, jeden, ale w Trzech Osobach, ani mniejsza, ani większa jedna z Nich, ani w piękności, ani w świętości nie ma różnicy, bo jedno są. Jedno, absolutnie jedno są. Miłość Jego przeniosła mnie w to poznanie i złączyła mnie ze Sobą. Kiedy byłam złączona z jedną, to także byłam złączona z drugą i trzecią, tak, że jak się łączymy z jedną, przez to samo łączymy się z tymi dwiema Osobami - tak samo jak z jedną. Jedna ich jest wola, jeden Bóg, chociaż w Trzech Osobach Troisty. Kiedy się duszy udziela Jedna z Trzech Osób, to mocą tej jednej woli jest złączona z Trzema Osobami i jest zalana szczęściem, które spływa z Trójcy Przenajświętszej; tym szczęściem karmią się święci. Szczęście, jakie tryska z Trójcy Przenajświętszej uszczęśliwia wszystko, co jest stworzone, tryska życie, które ożywia i daje wszelkie życie, które z Niego bierze początek. W tych chwilach dusza moja doznała tak wielkich rozkoszy Bożych, których trudno mi wyrazić." (Dzienniczek, 911).
[11] Por. K. Paczos, Równy aniołom. Zagadnienia podstawowe z teologii duszy ludzkiej. Perspektywa św. Tomasza z Akwinu, Gdańsk 2005, 195-210.
[12] cz. 1, q. 113, q. 4, c.
[13] Pewnego dnia św. Tomasz ujrzał całą procesję aniołów, którzy w czasie Mszy św. odchodzili od ołtarza i szli na kościół między ludzi i znowu powracali. Zdziwiony, zapragnął wiedzieć, jakie jest znaczenie tego widzenia, przerwał więc modlitwę i zapytał aniołów o powód tego męczącego zadania. "Ach! Dziwisz się - brzmiała odpowiedź - my jesteśmy Aniołowie Stróżowie tych wiernych obecnych na Mszy św., odbieramy ich modlitwy i zanosimy je przed Jezusa, a w zamian przynosimy im liczne łaski".
[14] Św. Dominik często zatrzymywał się w pałacu Alberta, biskupa Faenzy. W nocy wstawał, by modlić się w pobliskim kościele. Wszyscy dziwili się, że Dominik wychodzi, nie budząc odźwiernych. Którejś nocy pomocnicy biskupa zobaczyli dwóch pięknych młodzieńców stojących z zapalonymi pochodniami pod drzwiami komnaty, w której nocował Dominik. Gdy św. Dominik wychodził, szli za nim, prowadzili do kościoła i czekali, aż skończy się modlić, po czym odprowadzali go z powrotem, otwierając po drodze wszystkie drzwi. Św. Róża z Limy nieustannie rozmawiała ze swoim Aniołem Stróżem. On pośredniczył w jej kontaktach z ludźmi, przynosił dla niej wiadomości, a gdy była chora, pojawiał się z niezbędnym lekarstwem. Nocą otwierał jej bramę, by mogła wejść do swojego domku w ogrodzie. Przypominał też Dzieciątku Jezus, żeby ją odwiedziło. Św. Agnieszka z kolei korzystała z innych posług anielskich. Często przynosiły jej Komunię Świętą, gdy nie było kapłana, który mógłby jej udzielić, a także zostawiały w jej celi różne relikwie, dla których święta miała wielką cześć i pragnęła je posiadać. Z siostrą Faustyną przebywał nieustannie jeden z siedmiu duchów, którzy stoją dniem i nocą przed tronem Boga i wielbią Go bez przerwy. Aniołowie często towarzyszyli jej w podróży, a Archanioł Michał miał nad nią szczególne staranie. Ojciec Pio wielokrotnie powtarzał, że widział Aniołów Stróżów płaczących, ponieważ ludzie nie modlą się do nich i w ten sposób odbierają im możliwość pomocy. Sam doświadczał ich opieki i posyłał jako pośredników do poleconych jego opiece ludzi. Już jako mały chłopiec twierdził, że jego Anioł Stróż przyjął wygląd innego dziecka i stał się dla niego widzialny, rozweselał jego dzieciństwo i powodował tęsknotę za niebem. Dorosłemu zakonnikowi niósł nieodzowną pomoc podczas lektury listów pisanych do niego w obcych językach i w konfesjonale. Ojciec Pio wyjaśnia: "Osobistości z nieba nie przestają mnie odwiedzać i dawać mi odczuć przedsmak upajającego szczęścia świętych. A jeśli zadanie naszego Anioła Stróża jest wielkie, to zadanie mojego Anioła Stróża jest na pewno większe od czasu, gdy ma wobec mnie także obowiązek nauczyciela-tłumacza z obcych języków". Anioł Stróż ponadto budził zakonnika i pośredniczył w jego kontaktach z ludźmi potrzebującymi wsparcia, którzy nie mogą osobiście stawić się na spotkanie. Ojciec Pio radził bowiem takim ludziom: "Jeśli nie możesz przyjść do mnie, przyślij mi swojego Anioła Stróża. On może przynieść wiadomość od Ciebie do mnie, a ja będę pomagał ci tak bardzo, jak będę mógł".
[15] cz. 1, q. 75, a. 1, c.
[16] cz. 1, q. 76, a. 5, c.
[17] cz. 1, q. 78, a. 1, c.
[18] cz. 1, q. 79, a. 8, c.
[19] K. Paczos, Niewiele mniejszy od aniołów. Zagadnienia podstawowe z filozofii wyższej warstwy duszy ludzkiej, Gdańsk 2005, 32 - 35.
[20] cz. 1, q. 117, a. 1, c.
[21] cz. 1-2, q. 2, a. 8, c.
[22] cz. 1-2, q. 5, a. 3, c.
[23] cz. 2 - 2, q. 97, a. 2, ad 2.
[24] In Sent., 1, d. 15, q. 4, a. 2, arg. 4.
[25] Doświadczenia mistyczne są częstymi przeżyciami samego św. Tomasza. Znane są niektóre ich opisy: 1) "Brat Jakub z Caserty, zakrystianin, mąż pobożny, pracowity i cnotliwy, który podczas nocnych czuwań miał również inne cudowne widzenia, widział wielokrotnie błogosławionego Tomasza, jak w nocy wychodził ze swojej pracowni do kościoła, a kiedy dzwoniono na jutrznię, szybko wracał, tak żeby go nikt nie zauważył. Pewnego razu, z ciekawości, przyszedł ukradkiem do kaplicy św. Mikołaja, gdzie brat Tomasz był pogrążony w modlitwie, i zobaczył go, jak unosił się w powietrzu na dwa łokcie. Zdumiony usłyszał od strony krucyfiksu, przed którym błogosławiony doktor się modlił: "Dobrze napisałeś o Mnie, Tomaszu! Jakiej nagrody oczekujesz ode Mnie za swój trud?" Ten odpowiedział: "Panie, tylko Ciebie!". " 2) "Będąc wraz z sekretarzem i innymi braćmi w zamku św. Seweryna, u swej siostry, wpadł na dłuższy czas w ekstazę i oderwanie od zmysłów. Zaniepokojona tym siostra pyta sekretarza, co by to było. Ten odpowiedział: "Często duch go porywa, kiedy ogląda jakieś sprawy Boskie, ale nigdy nie widziałem go w ekstazie tak długo jak teraz". Po chwili pociągnął go mocno za płaszcz, co wyglądało tak, jakby go zbudził ze snu. Wracając do siebie, brat Tomasz powiedział: "Synu, powiem ci w tajemnicy, ale nie waż się mówić o tym nikomu, dopóki będę żył. Zbliża się kres mojego pisania. Bo takie rzeczy widziałem, że wszystko, co napisałem i czego uczyłem, wydaje mi się marne. Toteż ufam Bogu, że kończy się nie tylko moje nauczanie, ale niedługo nastąpi też koniec mojego życia". " (Legendy dominikańskie, tłum. Jacek Salij OP, Poznań 2002). Doświadczenia mistyczne są udziałem także współczesnych świętych. Siostra Faustyna następująco uzasadnia fakt ich doznawania: "Zauważyłam, że Pan udziela tej łaski duszom dla dwóch celów: pierwszy to jest, jeżeli dusza ma spełnić jakieś wielkie dzieło, absolutnie sądząc po ludzku, przechodzące jej siły. W drugim wypadku, zauważyłam, udziela Bóg dla prowadzenia i uspakajania podobnych dusz, chociaż Pan może udzielić tej łaski, jak Mu się podoba i komu się podoba." Własne doświadczenia Pana Boga opisuje w ten sposób: "Takich widzeń mam niewiele: ale częściej obcuję z Panem w sposób głębszy. Zmysły pozostają w uśpieniu i choć niedostrzegalnie, jednak rzeczywiście i jaśniej mi są wszystkie rzeczy, aniżeli bym je oczami widziała. Umysł poznaje w jednym momencie więcej, niż przez długie lata gruntownego zastanawiania się i rozmyślania, jak co do istoty Bożej, tak samo i co do prawd objawionych, a także samo co do poznania własnej nędzy". "Do tego łączenia się z Panem, nic mi nie przeszkadza, ani rozmowa z bliźnimi, ani obowiązki żadne, chociażbym miała nawet załatwić nie wiem jak ważne sprawy, to mi wcale nie przeszkadza; duch mój jest z Bogiem, wnętrzności moje są pełne Boga, a więc nie szukam Go poza sobą, On, Pan, przenika duszę moją jak promień słońca czyste szkło. Z rodzoną matką, jak byłam w jej żywocie zamkniona, to nie byłam tak złączona, aniżeli z Bogiem moim; tam była nieświadomość, a tu pełnia rzeczywistości i świadomość zjednoczenia. Widzenia moje są czysto wewnętrzne, ale więcej je rozumiem, a za to mniej umiem w słowach wypowiedzieć." (Dzienniczek, 769, 882, 883). Z kolei o. Pio w liście do swojego kierownika duchowego streszcza swoje doświadczenie sprzed dwóch dni (czyli 16 kwietnia 1912r.) następująco: "Z trudem mogłem udać się do Boskiego Więźnia, by celebrować Mszę świętą. Po jej odprawieniu zatrzymałem się z Jezusem na dziękczynieniu. Och, jakaż przyjemna była rozmowa z Rajem tego ranka. Serce Jezusa i moje własne - pozwól, bym użył tego wyrażenia - stopiły się. Moje serce zniknęło jak kropla wody, która ginie w morzu. Jezus był Rajem, był Królem. Radość moja była tak intensywna i głęboka, iż nie mogłem się więcej opanować; łzy zachwytu zalewały mi twarz. Tak, mój Ojczulku, człowiek nie może pojąć tego, że kiedy Raj przelewa się do serca, to serce zatroskane, wygnane, słabe i śmiertelne, nie może znieść tego bez płaczu. Tak, powtórzę to, sama radość, która wypełniała moje serce, była powodem tak długiego płaczu. Ta wizyta, uwierz mi, pokrzepiła mnie całkowicie." ("Głos Ojca Pio" 13/2004).
[26] cz. 1- 2, q. 22, a. 3, c.
[27] cz. 1-2, q. 24, a. 1, c.
[28] cz. 1-2, q. 26, a. 1, c.
[29] Por. K. Paczos, Niewiele mniejszy od aniołów. Zagadnienia podstawowe z filozofii wyższej warstwy duszy ludzkiej, Gdańsk 2005, 32 - 35 oraz Zarys teorii moralności. Podstawowe zagadnienia z etyki filozoficznej i teologicznej. Perspektywa Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu, rozdz. 2.4.3 (maszynopis).
[30] cz. 1-2, q. 49, a. 1, c.
[31] cz. 1 -2, q. 51, a. 1, c.
[32] cz. 1-2, q. 52, a. 3, c.
[33] cz. 1-2, q. 55, a. 1, c.
[34] cz. 1-2, 63, 1, c, tłum. K. Paczos.
[35] cz. 1-2, q. 58, a. 3, c.
[36] cz. 1-2, q. 61, a. 2, c, ad 1, 2,3..
[37] cz. 1-2, 51, a. 4, c.
[38] cz. 1-2, 110, 3, c.
[39] Tamże, ad 3.
[40] cz. 1-2, q. 62, a. 1, c.
[41] cz. 1-2, q. 62, a. 3, c.
[42] cz. 1-2, q. 68, a. 1, c.
[1] I. Kant, Marzenia jasnowidzącego objaśnione przez marzenia metafizyki, Warszawa 1899, 88 - 90.
[2] I. Kant, O formie i zasadach świata, tłum. A. Banaszkiewicz, Kraków 2004.
[3] I. Kant, Krytyka czystego rozumu, tłum. R. Ingarden, Kęty 2001, 497-498.
[4] I. Kant, Krytyka praktycznego rozumu, tłum. B. Bornstein, Warszawa 2004, 209-210, 212-213.
[5] I. Kant, Krytyka władzy sądzenia, tłum. J. Gałecki, Warszawa 2004, 302 - 304.
[6] I. Kant, Wstęp do nauki o cnocie, w: Metafizyczne podstawy nauki o cnocie, tłum. W. Galewicz, Kęty 2005, 63-65.
[7] I. Kant, Ugruntowanie metafizyki moralności, tłum. P. Zarychta, Kraków 2005, 64-65.
[8] I. Kant, Metafizyka moralności, tłum. E. Nowak, Warszawa 2005, 289-292.
[9] I. Kant, O pedagogice, tłum. D. Sztobryn, Łódź 1999, 41-76.
[10] I. Kant, Religia w obrębie samego rozumu, tłum. A Bobko, Kraków 1993, 188 - 196.
[1] G.W.F. Hegel, Życie Jezusa, tłum. M. J. Siemek, Warszawa 1995, 13.
[2] Tamże, 19-20.
[3] Tamże, 21-22.
[4] Tamże, 26-27.
[5] Tamże, 27.
[6] G.W.F. Hegel, Wykłady z filozofii dziejów, tłum. J. Grabowski i A. Landman, t. 2, Warszawa 1958, 156-158.
[7] Tamże, 160-161.
[8] Tamże, 162.
[9] Tamże, 164-165.
[10] Tamże, 179.
[11] Tamże, 203-204.
[12] Tamże, 205-206.
[13] G.W.F. Hegel, Fenomenologia ducha, tłum. A. Landman, Warszawa 1965, 3-4.
[14] Tamże, 5-6.
[15] Tamże, 18-19.
[16] G.W.F. Hegel, Wykłady o estetyce, tłum. J. Grabowski i A. Landman, Warszawa 1964 (t. 1) i 1966 (t. 2), t. 1, 236.
[17] Tamże, 237-238.
[18] Tamże, 256-257.
[19] Tamże, 257-158.
[20] Tamże, 264.
[21] Tamże, t. 2, 182-183.
[22] Tamże, 183-184.
[23] Tamże, 186-187.