Wprowadzenie
Ranek pierwszego września 1939 roku był ciepły i pogodny. Na ulicach
Berlina od samego świtu gromadziły się tłumy mieszkańców. Oblegano
kioski gazetowe, aby zdobyć historyczny dodatek nadzwyczajny z tekstem
wielkiej mowy Führera, w której uzasadniał on swoją decyzję zaatakowania
Polski; skupiano się przy głośnikach ulicznych, przez które rozlegały
się pierwsze, zwycięskie komunikaty z frontu.
Armie generałów Bocka, Lista, Reichenaua i Kleista przekroczyły o świcie
granicę polsko-niemiecką. Polacy cofali się na całym froncie, poza
kilkoma punktami w pobliżu granicy, których bronili z determinacją i szaleńczą odwagą. Rozpoczęła się druga wojna światowa.
Tego właśnie ranka niski, nienagannie odziany mężczyzna w szarym ubraniu
szedł wolno ulicą Wilhelmstrasse, nie zwracając zupełnie uwagi na gwarny
i podniecony tłum. Nie myślał zupełnie o rozgrywających się wokół
wydarzeniach. Blada, nieruchoma twarz niewiele mówiła o jego przeżyciach
wewnętrznych.
Dopiero gdy mężczyzna zatrzymał się przed potężnym i ponurym gmachem
Kancelarii Rzeszy, na jego ustach pojawił się lekki uśmiech. Bez chwili
wahania zaczął wstępować po szerokich, granitowych schodach.
Niezatrzymywany, minął wyprężoną straż i znikł w mrocznym wnętrzu. Gdyby
obserwator z zewnątrz mógł przeniknąć wzrokiem grube mury, z niemałym
zdumieniem ujrzałby, jak stojący przed drzwiami do gabinetu Hitlera
oficer gwardii SS zastygł w partyjnym pozdrowieniu na widok wchodzącego.
- Heil Hitler, Herr Admiral!
Niski mężczyzna w cywilnym ubraniu został tego dnia mianowany admirałem
i przyszedł osobiście podziękować Hitlerowi za nominację. W ponurym
gmachu Kancelarii Rzeszy, wśród przedstawicieli generalicji i osób z najbliższego otoczenia Hitlera, człowiek ten czuł się jak u siebie w domu na Schlachtsee.
Był to we własnej osobie admirał Walter Wilhelm Canaris, wnuk greckich
emigrantów i były oficer cesarskiej marynarki, który, przez połączenie
swoich losów i osobistych planów z polityką NSDAP, dostąpił stanowiska
szefa niemieckiego wywiadu wojskowego - Abwehry1.
Admirał Canaris jest bez wątpienia jedną z najbardziej tajemniczych
postaci naszych czasów. Pracownicy wielu wywiadów, którzy zetknęli się z nim w latach jego kariery wywiadowczej, mówią, że był on człowiekiem
zupełnie pozbawionym skrupułów i wszelkich uczuć ludzkich, gdy w grę
wchodziły osobiste ambicje lub interesy Niemiec. Jego biografia zawiera
wiele ciemnych, dotychczas niewyjaśnionych faktów, które sprawiły, że w swoim czasie przypisywano mu działalność na rzecz wywiadu amerykańskiego
lub brytyjskiego. Hipoteza ta nie znalazła jednak nigdy potwierdzenia w świetle dokumentów dotyczących jego osoby. Jeśli Abwehra w okresie wojny
nie pracowała dość skutecznie przeciw zachodnim przeciwnikom Niemiec,
intensyfikując jednocześnie działania wywiadowcze przeciwko Związkowi
Radzieckiemu, to działo się to zgodnie z planami Canarisa. Pragnął on
bowiem doprowadzić do zawarcia odrębnego pokoju na froncie zachodnim i połączenia sił niedawnych przeciwników wojny przeciwko wrogowi nr 1
Trzeciej Rzeszy - komunizmowi. Ponieważ Hitler upierał się przy
konsekwentnym prowadzeniu wojny aż do "zwycięskiego końca" na wszystkich
frontach, Canaris zaczął łączyć swój plan z zamierzeniami spiskowców,
którzy dążyli do przejęcia władzy w Niemczech przez armię. Przyszło mu
to tym łatwiej, że od pewnego czasu toczył zacięte boje z kierownictwem
SS - Himmlerem i Heydrichem, którzy zmierzali do wyłączenia wywiadu
wojskowego z kompetencji Wehrmachtu i utworzenia jednolitego, bardziej
ich zdaniem efektywnego w działaniu systemu szpiegostwa pod egidą SS.
Canaris, oficer i junkier pruski, wychowany przez byłą armię cesarza
Wilhelma, był głęboko przywiązany do tradycyjnej roli wojska w systemie
państwowym Niemiec i zakusy obu szefów tajnej policji politycznej,
mające na celu pozbawienie armii własnego aparatu wywiadowczego, uważał
za zamach na jej i swoje osobiste interesy.
Wydarzenia, jakie nastąpiły w okresie, gdy był szefem Abwehry, oraz jego
osobiste plany polityczne doprowadziły z czasem do tego, że znalazł się
w niezwykle skomplikowanej sytuacji, która musiała wcześniej czy później
spowodować jego upadek.
Pierwszy etap
Początki szpiegowskiej kariery Canarisa, podobnie jak całe jego życie,
obfitowały w intrygi i tajemnicze wydarzenia. Po ukończeniu Szkoły
Marynarki Wojennej w Kilonii młody, świeżo upieczony aspirant cesarskiej
marynarki wojennej został wraz z kilkoma swoimi kolegami zaokrętowany na
krążownik "Bremen". Okręt ten stacjonował na dalekich wodach Ameryki
Środkowej i Łacińskiej, strzegąc mienia i życia obywateli niemieckich
przed "zakusami" rewolucjonistów. Zdolności młodego aspiranta marynarki
cesarskiej oraz łatwość, z jaką przystosowywał się on do zmiany
warunków, zjednały mu prędko uznanie zwierzchników i w konsekwencji
przyniosły upragniony awans. Nic więc dziwnego, że już w rok później
widzimy go jako porucznika i pomocnika dowódcy na okręcie "Bremen".
Przebywając przez pewien czas na wodach obu Ameryk, Canaris miał
niezwykłą okazję do przestudiowania przyczyn wydarzeń politycznych,
które wstrząsały w tym czasie krajami Ameryki Łacińskiej. Swoje kontakty
osobiste wykorzystał do poznania historii i języka krajów o kulturze
iberyjskiej. Przydało mu się to potem w jego karierze wywiadowczej. W czasie pobytu na zachodniej półkuli Canaris na polecenie cesarskiego
Ministerstwa Spraw Zagranicznych brał udział w kilku tajnych misjach
dyplomatycznych, w których ujawniły się po raz pierwszy jego talenty
jako szpiega i intryganta. Korzystając z jego pomocy, rząd jednej z republik Ameryki Łacińskiej przeprowadził skomplikowaną grę polityczną,
za co Canaris został odznaczony orderem Bolivara. Oficerowie marynarki
cesarskiej mówili później o nim, że nigdy nie był tak dobrym marynarzem,
jak intrygantem, a Dönitz w Norymberdze oświadczył nawet, że nigdy nie
miał przekonania do jego zdolności marynarskich i gdyby miał mu
powierzyć dowództwo okrętu, uczyniłby to z wielką obawą.
Niezwykła zręczność i ostrożność w prowadzeniu pertraktacji
dyplomatycznych zjednały Canarisowi opinię człowieka, któremu z powodzeniem można zlecić każdą delikatną misję niewymagającą posiadania
zbyt wielu skrupułów. W istocie Canaris, przystępując do wykonywania
specjalnych misji wywiadowczych lub dyplomatycznych leżących w interesie
cesarskich Niemiec, wyzbył się z niezwykłą łatwością wszystkich ludzkich
uczuć. Wyrachowany i precyzyjny umysł potrafił doskonale trzymać
wszystkie uczucia na uwięzi. Często w gronie swoich najbliższych
współpracowników i znajomych powtarzał, że jego własna moralność polega
właśnie na jej zupełnym braku. "Przynajmniej nie mam nigdy wyrzutów
sumienia" - oświadczył pewnego razu swojemu zwierzchnikowi, dowódcy
"Bremena". Cechy te dominowały przez całe życie w jego psychice.
Po odbyciu stażu na wodach Ameryki Łacińskiej i Środkowej Canaris
powraca do Niemiec i zostaje przydzielony do dowództwa dywizjonu
torpedowców bazujących na wybrzeżu Morza Północnego. Nie zagrzewa tu
jednak długo miejsca. Jego zwierzchnicy pamiętają o nim, uważają, że
jest najbardziej odpowiednim człowiekiem do załatwienia kilku ważnych,
okrytych tajemnicą spraw, które wywiad marynarki ma do przeprowadzenia
na Bałkanach.
Wkrótce potem widzimy go już na krążowniku "Dresden" przebywającym w akwenie Morza Śródziemnego. Nie wiemy na pewno, czym zajmował się wtedy
Canaris, możemy jednak przypuszczać, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że
znajdował się w swoim żywiole. knując spiski przeciwko Serbom i Czarnogórcom i dostarczając broni terrorystom tureckim. "Dresden"
odbywał krótkie rajdy wzdłuż wybrzeży dalmatyńskich, zawijając nocami do
osłoniętych zatok, gdzie dokonywano wyładunku tajemniczych skrzyń, a na
pokład krążownika wchodzili ludzie z przysłoniętymi twarzami, którzy w nocy długo konferowali z porucznikiem Wilhelmem Canarisem. Przed świtem
tajemniczy goście powracali szalupą na ląd, po czym "Dresden" spiesznie
wycofywał się poza obręb wód terytorialnych Serbii.
W roku 1913 "Dresden" po krótkim pobycie w Niemczech odszedł do Vera
Qruz, aby zastąpić stacjonujący na wodach amerykańskich krążownik
"Bremen". Dowódca "Dresden", komandor Koehler, któremu dowództwo
cesarskiej marynarki oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych powierzyło
przeprowadzenie specjalnej misji politycznej w Meksyku, szybko
zorientował się, że jego pierwszy oficer, znając doskonale język
hiszpański oraz miejscowe zwyczaje, może być mu bardzo pomocny przy
załatwieniu powierzonych spraw.
W Meksyku wybuchła rewolucja. Wojska rządowe prezydenta Huerty toczyły
zażarte boje z powstańcami o port i miasto Tampico, leżące nad rzeką o tej samej nazwie. Dla lepszej obserwacji zachodzących wydarzeń krążownik
"Dresden" zakotwiczył na rzece opodal tego miasta, w oczekiwaniu na
dalszy rozwój wypadków. W pobliżu niemieckiego okrętu znajdowały się
jednostki wojenne Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Hiszpanii,
strzegące życia i mienia obywateli swoich krajów przed uszczerbkiem,
który mogły spowodować działania wojsk obu walczących stron.
Pewnego dnia wieczorem, gdy walki wokół miasta rozgorzały z niebywałą
zaciętością, na pokład krążownika przybył parlamentariusz wojsk
powstańczych z ultimatum skierowanym do dowódców wszystkich obcych
okrętów stacjonujących na rzece Tampico. Powstańcy ostrzegli, że jeśli
okręty cudzoziemskie nie opuszczą koryta rzeki, nurt jej zostanie zalany
płonącą ropą naftową, wypuszczoną z portowych zbiorników.
- Jesteśmy zdecydowani nie dopuścić do mieszania się w nasze wewnętrzne
sprawy - ostrzegł wysłannik wojsk powstańczych, zwracając się do
komandora Koehlera. - Jeśli "Dresden" nie opuści w ciągu dwunastu godzin
wód terytorialnych Meksyku, odpowiedzialność za konsekwencje, jakie z tego wynikną, spadnie tylko na pana, jako dowódcę okrętu.
Nie zrobiło to jednak na Koehlerze zbyt wielkiego wrażenia. Canaris
otrzymał rozkaz odpowiedniego potraktowania "buntownika".
- Jest pan aresztowany - oświadczył parlamentariuszowi. - Znajdując się
na pokładzie krążownika cesarskich Niemiec dopuścił się pan obrazy
kraju, który mamy zaszczyt reprezentować na tych wodach.
- Nie powiedziałem nic obraźliwego - bronił się parlamentariusz. - Poza
tym chciałbym panu przypomnieć, że na zasadzie odpowiednich postanowień
prawa międzynarodowego korzystam z immunitetu nietykalności osobistej...
- Jak dotychczas, nie jest mi nic wiadomo o uznaniu przez rząd Rzeszy
Niemieckiej dowództwa rewolucjonistów za rząd legalny - odparł Canaris.
- Dla mnie jest pan zwykłym bandytą podległym prawom sądu wojennego.
Tejże samej nocy na polecenie Canarisa parlamentariusz wojsk
powstańczych został rozstrzelany, a jego ciało wrzucono do wody.
- Jestem zwolennikiem zdecydowanego działania - przyznał potem Canaris w rozmowie z komandorem Koehlerem. - Naszym celem jest wzniecać psychozę
strachu gdziekolwiek się pojawimy.
Następnego dnia wszystkie okręty opuściły wody Tampico, na miejscu
pozostał tylko "Dresden". Historia oficjalna cesarskiej marynarki
wojennej milczy o tym wydarzeniu, wiadomo jednak, że krążownik,
ingerując brutalnie w sprawy wewnętrzne Meksyku, wspierał ogniem swoich
dział natarcia wojsk rządowych na pozycje powstańcze. Pomoc ta nie zdała
się jednak na nic. Rewolucjoniści odnieśli zwycięstwo, w lipcu 1914 roku
rząd Huerty upadł i Canaris otrzymał tajne polecenie, aby dopomóc
prezydentowi w ucieczce z kraju. Canaris w przebraniu miejscowego
plantatora udał się wraz z kilkoma ludźmi na ląd, w miejsce gdzie
ukrywał się przed powstańcami Huerta, i dopomógł mu przedostać się na
pokład "Dresden", który następnie przewiózł go na Jamajkę.
Po wykonaniu tej misji "Dresden" udał się na wody Haiti, aby spotkać się
z krążownikiem "Karlsruhe", który obejmował po nim służbę w tym rejonie.
"Dresden" wyruszył do Niemiec, lecz w czasie rejsu zaskoczył go na
pełnym morzu wybuch pierwszej wojny światowej.
Komandor Koehler po naradzie z Canarisem postanowił pozostać na tych
wodach i prowadzić wojnę piracką przeciwko statkom alianckim. Jednakże,
poza zatopieniem kilku mniejszych statków i okrętów strażniczych, nie
osiągnął on zbyt wielkich sukcesów. Sytuacja krążownika odciętego od baz
macierzystych wydawała się krytyczna, ponieważ zapasy paliwa były na
wyczerpaniu. W październiku 1914 roku udało mu się jednak
niespodziewanie połączyć w pobliżu Wyspy Wielkanocnej z silnym zespołem
admirała von Spee i wraz z nim wziąć następnie udział w bitwie morskiej
pod Coronelem, gdzie flota brytyjska poniosła straszną porażkę.
Admiralicja brytyjska zrobiła jednak wszystko, co było tylko w jej mocy,
aby pomścić doznaną klęskę i uratować prestiż Royal Navy. Siły
brytyjskie dopadły zespół admirała von Spee w pobliżu Falklandów 8
grudnia 1914 roku i zadały mu druzgocący cios. W bitwie ocalał tylko
jeden krążownik niemiecki. Był to właśnie "Dresden". Przez całą zimę
okręt niemiecki krył się przed pościgiem brytyjskim w fiordach i zatoczkach Ziemi Ognistej. Zapasy żywności i paliwa topniały jednak w przerażającym tempie i "Dresden" musiał w końcu opuścić swoje bezpieczne
schronienie, aby uzupełnić braki w zaopatrzeniu w jednym z portów
chilijskich. W pobliżu Masa Tierra został zaskoczony przez brytyjski
krążownik "Glasgow", który dziwnym zbiegiem okoliczności był jedynym
okrętem brytyjskim ocalałym z pogromu pod Coronelem.
Komandor Koehler, zdając sobie sprawę z nikłych szans ucieczki,
upoważnił Canarisa do przeprowadzenia pertraktacji z dowódcą
brytyjskiego krążownika. Canaris udał się szalupą na okręt
nieprzyjacielski, gdzie z wrodzoną sobie zręcznością zwrócił uwagę
dowódcy "Glasgowa", komandora Luce na to, że "Dresden" znajduje się na
chilijskich wodach terytorialnych i że jego ostrzeliwanie i zniszczenie
będzie sprzeczne z przepisami prawa międzynarodowego. Ale wywody te nie
wywarły żadnego wrażenia na flegmatycznym Angliku, tak jak podobne
argumenty nie znalazły zrozumienia u Canarisa podczas pamiętnej historii
na rzece Tampico.
- Mam rozkaz zniszczyć "Dresden", gdziekolwiek go spotkam, i uczynię to.
Pozostałe sprawy zostaną uregulowane wspólnie przez dyplomatów Wielkiej
Brytanii i Chile - stwierdził chłodno Luce.
Canaris powrócił z krążownika "Glasgow" z brytyjskim ultimatum
domagającym się natychmiastowego opuszczenia okrętu niemieckiego przez
załogę. Była to pierwsza porażka, pierwsze poważne niepowodzenie, jakie
spotkało Canarisa w jego dotychczasowej karierze. Mylił się jednak
bardzo sądząc, że będzie ono ostatnie.
Po zatopieniu "Dresden" Canaris wraz z całą załogą został internowany
przez władze chilijskie na wyspie Quiriquina. Bezczynność obozowego
życia w tym samym czasie, gdy jego koledzy ginęli na froncie, była
według jego pojęć niegodna honoru pruskiego oficera. Nic więc dziwnego,
że przy pierwszej nadarzającej się okazji postanowił uciec. Wielu jego
obozowych kolegów myślało o podobnym przedsięwzięciu, lecz żaden z nich
nie zdobył się na tyle odwagi, aby swoje zamiary wprowadzić w czyn.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki