Kto jest fajny?
Frida trąca mnie łokciem. Leżymy na podłodze w salonie domu Runy i rysujemy. Podnoszę wzrok znad tulipana, którego właśnie koloruję. Frida ma zaczerwienione policzki, gdy szepcze:
- Których chłopców z naszej klasy lubisz?
- Yyy - zastanawiam się. - Nie wiem...
- Któryś musi ci się przecież podobać - sugeruje Frida. - A może Anton?
- Nie, zwariowałaś! Cały czas mnie popycha i mówi jakieś głupie rzeczy.
Runa i Frida chichoczą. Wtedy odzywa się Frida:
- Moja mama twierdzi, że chłopcy często tak robią, gdy im się ktoś podoba.
Kręcę z niedowierzaniem głową, ale Runa też potakuje.
- No, ale kto w takim razie? Podaj kogoś - nie ustępuje Frida.
Wznoszę oczy do nieba. - Ale wam odbiło.
- No, dalej! - śmieje się Runa. - A może Jonas?
- PUFF! - wzdycham - W sumie jest dość miły, ale... nigdy w życiu! Zawsze pachnie jak makrela. To wstrętne! - Macham dłonią przed nosem. - Bleee!
- Ja lubię makrele - oświadcza Runa. - Czy gdy ją zjem, to też śmierdzę?
- Tak, cuchniesz - oceniam.
Frida potakuje. Runa wykrzywia twarz. - No, nie, chyba umrę! Przecież często przynoszę kanapki z makrelą!
Wszystkie trzy zanosimy się śmiechem. Frida wyciera łzy z twarzy. Jej usta wykrzywiają się w uśmiechu, a oczy nabierają szczególnego wyrazu.
- No, a chcecie usłyszeć, kto mi się podoba? - pyta niskim głosem.
- Tak! - przekonujemy ją obie chórem.
Frida wciąga głośno powietrze i wstrzymuje wydech, spoglądając to na mnie, to na Runę.
- Noah! - wydusza z siebie w końcu.
- Co? - dziwi się Runa. - Od kiedy? Nigdy o tym nie wspominałaś.
Wymieniamy spojrzenia. Wydaje się równie zaskoczona jak ja. Żadna z nas by tego nie zgadła. Frida potrząsa głową.
- Tak, wiem. Nigdy wcześniej w ten sposób o nim nie myślałam. Ale dzisiaj, gdy bawiliśmy się w kopnij puszkę... - Wzdycha z rozmarzeniem. - ...Był taki miły. On szukał, a ja się chowałam. Odnalazł mnie niemal natychmiast. Ale niczego nie zdradził. Mrugnął tylko do mnie i poszedł dalej.
- Nooo, super się zachował! - ocenia Runa.
- Hej! - przerywam jej. - A zaraz potem znalazł mnie! Ph!
Frida uśmiecha się szeroko. - No i czyż nie jest słodki?
Potakuję. Noah jest bardzo cool. Najfajniejszy ze wszystkich chłopaków w klasie. Gra też rewelacyjnie w piłkę nożną. Ja też w nią grałam w pierwszych klasach w mojej dawnej szkole. Wtedy dość często grywałyśmy z chłopcami podczas przerw.
- Ja dosyć lubię... - zaczyna Runa. Ma zaróżowione policzki, a jej głos zbliża się do szeptu.
W tym momencie otwierają się drzwi do salonu. Runa milknie, a jej policzki z zaróżowionych zmieniają się w mocno czerwone. Do pokoju wchodzi jej mama z tacą. Tuż za jej plecami pojawia się Oscar, młodszy brat Runy. Jest jak zawsze za coś przebrany. Dzisiaj przypomina różowego potwora.