Życzenie
Wlepiam oczy w książkę. A dwie strony z potwornie nudnymi równaniami gapią się na mnie. Pogryzając końcówkę ołówka, próbuję skupić się na miejscu, do którego doszłam.
Runa, Vigga i ja leżymy na podłodze w domu Viggi.
- Nie macie nic przeciwko, że się na chwilę zdrzemnę? - Vigga wali czołem o podłogę.
Runa się śmieje, a ja ziewam. Powieki mam ciężkie jak ołów. Pocieram oczy. Gdy je ponownie otwieram, czuję w jednym potworne kłucie.
- Au! - zawodzę. - Coś mi wpadło do oka.
Runa wybucha śmiechem. - Hej, Frida, przestań...
- Mówię poważnie. Pomocy!
Ponownie pocieram oko, aby usunąć to coś. Ale wtedy oczy zachodzą mi łzami.
- Przestań pocierać to oko. Spróbuj pomrugać - radzi ze spokojem Vigga.
Mrugam jak opętana i nagle to pomaga. Już nie kłuje. Mrugam jeszcze raz i unoszę dłoń, aby wytrzeć łzy.
- Nie, przestań! - protestuje Vigga.
- Co się dzieje? - pytam.
Uśmiecha się, pochylając w moją stronę. - Pozwól mi... - Jej palce zbliżają się do mojego oka. Czuję się, jakbym miała prawdziwego zeza. Coś ostrego uwiera mnie tuż pod okiem, a potem przestaje.
- Zobacz!
Vigga trzyma palec tuż przede mną. Początkowo niczego nie pojmuję. Po chwili dostrzegam na jej palcu rzęsę. Jest czarna i długa.
- Okej, wypadła mi rzęsa. No i?
Vigga i Runa spoglądają na siebie i zaczynają się śmiać.
- Musisz wypowiedzieć życzenie! Wszyscy to przecież wiedzą! - wyjaśnia Runa.
- Życzenie? - powtarzam głupio.
- Tak - potwierdza Vigga. - Jak w przypadku spadającej gwiazdy. Wtedy też należy czegoś sobie życzyć.
- No, tak - przyznaję. - Wiem o tym. Ale nigdy nie słyszałam, że tak się robi w przypadku rzęsy.
- To prawda! - Vigga przekłada rzęsę na moją dłoń.
Runa poklepuje mnie po ramieniu.
- No, dalej, to zabawne.
- Okej, zrobię to - zgadzam się i zamykam oczy.
- Poczekaj - wtrąca się Vigga, wstając. - Jaki jest twój znak zodiaku?
- Wodnik. Dlaczego pytasz?
- Chwileczkę. - Vigga się uśmiecha i w pośpiechu kieruje się do swojego pokoju. Chwilę później wraca. Zasiada w fotelu. Ukrywa też coś w dłoni.