.
Erlend (47) jest w osiedlowym sklepie spożywczym i kupuje masło Kviteseidsm?r. Lubi je bardziej od zwykłego. Zazwyczaj trzyma je na kuchennym blacie w maselniczce, ceramicznej, która zwykle stała obok pojemnika na chleb w jego domu rodzinnym. Ale dzisiaj nigdzie nie widzi swojego ulubionego masła. Chyba powinno leżeć razem z nabiałem? Nie rozgląda się długo, ponieważ po chwili jakaś kobieca ręka otwiera lodówkę i sięga po coś, co leży na półce przed nim.
- Nie może pan czegoś znaleźć?
- Owszem, szukam Kviteseidsm?r.
- Tam, u góry, na najwyższej półce.
- No tak, najpierw wysiada wzrok. Dziękuję.
- Nie ma za co.
Idzie do kasy, trzymając pewnie w ręce kostkę masła. Uwielbia dni powszednie, Kviteseidsm?r i ceramiczną maselniczkę, spokój i seks grupowy na Pornhub, i swoją pracę, i życzliwych ludzi, uprzejmość i swoją żonę Sigrid.
Karin (42) kupuje dzisiaj tylko mozzarellę. Zapomniała o niej, gdy robiła zakupy poprzednim razem. W domu na kuchennym blacie leżą pomidory, ocet balsamiczny, oliwa z oliwek i bazylia. Karin zamierza przygotować sałatkę Caprese. Jej zdaniem nie ma nic lepszego.
Potrzebuje tylko mozzarelli i chce jak najszybciej wrócić do domu, do pokrojonych pomidorów, ale jakiś facet stoi przed lodówką, w której leżą sery, i rozgląda się bezradnie. Karin wsuwa rękę do lodówki i już sięga po mozzarellę, gdy nagle nieznajomy pyta, gdzie leży Kviteseidsm?r. Pokazuje mu najwyższą półkę. Trzy w cenie dwóch. Karin bierze trzy i idzie do kasy z trzema miękkimi, chlupoczącymi paczkami.
Lubi dni powszednie i mozzarellę, i to, że stać ją na coś ekstra, lubi spacerować w popołudniowym słońcu i wracać do domu, do świeżo pomalowanego salonu, i palić heroinę. Lubi swoją pracę w szkolnej świetlicy i to, że sklep znajduje się całkiem blisko domu.
Sivert (45) wchodzi do sklepu, żeby kupić serek topiony w tubce. Marianne zadzwoniła do niego, gdy wracał samochodem z pracy, i powiedziała, że zapomniała go kupić, a przecież m u s z ą go mieć w lodówce. Ten z jalape?o. Dzieciaki ostatnio nie jedzą nic innego. Chcą go na śniadanie, lunch, kolację i na kanapki do szkoły. Zamierza kupić cztery sztuki, dobrze mieć w domu zapas. To Joakim, pierworodny, dwunastolatek, pierwszy powiedział, że na nic innego nie ma ochoty, a wtedy oczywiście bliźniaki poszły w jego ślady.
Przed lodówką z nabiałem zrobił się dzisiaj niezły tłok. Jakaś miła pani pomaga facetowi znaleźć Kviteseidsm?r. Ludzie są dla siebie tacy życzliwi. To dobrze. Wyjmuje cztery tubki serka topionego z jalape?o i idzie w stronę kasy, trzymając po dwa w każdej ręce.
Kocha pomagać, kocha Joakima i bliźniaki, i Marianne, i nowy dom na Ekeberg, i Danny'ego, którego poznał na Grindr, i codzienne kolacje z dzieciakami, i to, że bliźniaki dostały się do szkółki jeździeckiej.
Randi (45) spieszy się, stoi przy kasie z pełnym wózkiem i zaczyna wykładać towary na taśmę. Facet stojący za nią trzyma w rękach kilka serków topionych w tubkach. Randi pyta go, czy chce stanąć przed nią. Chce. Uśmiecha się i dziękuje. Ludzie są tacy wdzięczni. Jakie to miłe. Miło jest okazywać sobie życzliwość na co dzień i miło, że ludzie to doceniają.
Wykłada towary, jeden po drugim, mięso mielone, paprykę, sery, piwo, serwetki, sałatę rzymską i mnóstwo innych rzeczy. Zaprosiła na wieczór kolegów z pracy. Poda lasagne, a potem sery i oliwki.
Dobrze jest spotykać się od czasu do czasu poza pracą, bo w ciągu dnia w biurze jest mnóstwo stresu, ludzie dają z siebie wszystko, chociaż czasem przypomina to podnoszenie z dna tonącego statku. Co Nina, szefowa projektu, powiedziała w ostatni piątek? "W całej mojej karierze jako szefowa nigdy wcześniej nie widziałam, żeby ludzie tak chętnie zakasali rękawy i pracowali z takim poświęceniem jak ten zespół". Wyjątkowo miło powiedziane. Ostatnio codziennie siedzą co najmniej trzy godziny dłużej, więc to prawda. Na przykład K?re z działu sprzedaży ani razu w tym miesiącu nie odprowadził swoich dzieci na trening piłkarski na Friggfeltet. Wszyscy zakasali rękawy. I dlatego zasługują na lasagne i wino, chociaż jest zwykły wtorek.
Kasjerka mówi, że wyszło siedemset osiemdziesiąt siedem koron. Randi ma nadzieję, że ma tyle środków na koncie, ma nadzieję, że wieczór będzie bardzo udany, że będą mogli siedzieć na werandzie i że nie będzie im za zimno. Liczy na to, że nikt nie zauważy, że sfałszowała rachunki za podróż na kwotę siedemdziesięciu dwóch tysięcy koron, że pogoda się utrzyma i że do kolacji wystarczą trzy litry wina i dwa piwa.
Tone (43) siedzi przy kasie i skanuje towary. O tej porze zwykle jest mnóstwo ludzi. Lubi ludzi, zawsze ich lubiła. Wie, że niektórzy nie wyobrażają sobie siedzieć przy kasie w REMA 1000, ale ona bardzo lubi swoją pracę. Zawsze lubiła.
Ludzie stojący w kolejce sprawiają, że czuje spokój. Są jej codziennością. Swoją normalnością tworzą bezpieczną codzienność.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki