Dorian - A.M. Flaubert

Kup ebooka

39.90 zł
31.92 zł (21,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Impreza

Siedziałem na kanapie, a obok mnie koleś, z którym nie chciałem mieć nic wspólnego. Był pijany i nie ogarniał, co się wokół niego dzieje. Ja tymczasem wypiłem tylko dwa piwa, a kanapa była jedynym miejscem, które mnie przyciągało. Ale chłopak drażnił niesamowicie i odstraszał potencjalnych normalnych towarzyszy - rozmówców, z którymi mógłbym dobrze spędzić czas.

Na szczęście nic nie mówił, po prostu siedział i wpatrywał się w dwie tańczące przed nami pary. Oddzielał nas od nich stół z chipsami i kilkoma pustymi butelkami po piwie. Gdyby nie ta przeszkoda, być może koleś już by wstał i poszedł, tymczasem każdy jego ruch stwarzał zagrożenie, że wpadnie na stolik i narobi jeszcze większego burdelu niż był.

Po podłodze walał się popcorn, pod oknem widziałem dwa pety i rząd butelek po obrzydliwej perle. Nienawidziłem tego piwa. Zdecydowanie bardziej wolałem tyskie, jeśli już miałem pić coś taniego, co gospodarz imprezy zostawił w lodówce, ale naprawdę kochałem koźlaka i komesa. Ciemne piwo - tylko ono miało sens. Co prawda nie było na każdą okazję, raczej na wieczorne smakowanie przy filmie. Absolutnie nie istniało po to, żeby się nim nawalić.

Rozsunąłem nogi, chcąc zrobić sobie więcej miejsca, a tym samym zmusić kolesia do ruszenia zwojów mózgowych i zrozumienia, że powinien stąd wypierdalać. Najlepiej do domu, do łóżeczka, w objęcia mamusi, gdzie słodko sobie zaśnie i nie będzie więcej upijał się na imprezie, która zaczęła się zaledwie trzy godziny temu.

Trochę ten czas przegapiłem, przyznaję. Przez godzinę gadałem z gospodarzem - Kamilem, który organizował imprezę w swoim mieszkaniu. Wtedy wypiłem pierwsze piwo. Potem przez godzinę gadałem z Asią i wraz z nią obaliliśmy po kolejnym browarze. Teraz chciałem wypić kolejnego, ale z jednej strony potrzebowałem towarzystwa, a z drugiej zastanawiałem się, gdzie, do cholery, uciekła mi trzecia godzina imprezy.

Spojrzałem na zegarek na przegubie dłoni. No jak chuj byłem tu już trzy godziny, a tylko dwie pamiętałem.

- Kurwa... - mruknąłem sam do siebie, po czym wstałem.

Tak, wiem, poddałem się i przyznaję się do tego bez bicia. Miałem dość kolesia, który ślinił się na widok przebijającego przez koszulkę stanika Kaśki, na widok odsłoniętych ud Karoliny, widocznych, gdy ta ocierała się o Michała, jakby chciała go wyruchać przez ubranie.

Kaśka była mniej wyuzdana, ale i tak co chwila jej dłoń wędrowała w okolice krocza chłopaka, zupełnie jakby miała ochotę w tej chwili paść na kolana i mu obciągnąć.

Zorientowałem się, że teraz sam stoję jak debil i też im się przypatruję, czekając na to, aż Kaśka rozepnie chłopakowi rozporek, wyciągnie na wierzch na wpół stwardniałego fiuta i zacznie ssać go w rytm Klubowej suki Tymka, która właśnie leciała.

Poprawiłem swojego penisa, którego, siedząc, przekładałem dla zabawy z jednej strony na drugą, i ruszyłem w stronę kuchni. Tam zebrała się śmietanka towarzyska, czyli Kamil wraz z Mileną, swoją współlokatorką. Zwykle wychodziła, gdy Kamil robił imprezę w mieszkaniu, ale dziś najwyraźniej miała ochotę się upić. Już ledwo trzymała się na nogach.

Tak, była nawalona.

Tak, kobietom wolno.

- Elo - rzuciłem, chcąc jakoś zakomunikować swoją obecność.

Spojrzeli na mnie, po czym wrócili do przerwanej rozmowy.

Co jest, kurwa?, pomyślałem, wychodząc z kuchni.

Jakoś nie mogłem znaleźć dla siebie miejsca. Na kanapie debil przysypia, na parkiecie bawią się dwie pary, w kuchni Kamil grucha sobie z Mileną.

Swoją drogą byłem pewny, że pieprzyli się, gdy nikogo nie było w mieszkaniu. Patrzyli na siebie w ten charakterystyczny sposób. On wzrokiem szeptał: Boże, patrzę na twoje cycki i staje mi tak mocno, że zerżnąłbym cię tu i teraz. Ona wzrokiem odpowiadała: Tak, widzę, jak ci sterczy i jedyne, czego pragnę, to obciągnąć ci po same jajka.

W sumie z Mileny była niezła dupa. Nie za ładna, takie siedem na dziesięć, ale idealna do pieprzenia - nie miała chłopaka, rzadko kiedy ktoś do niej przychodził, była ewidentnie chętna, ale nie wyglądała na taką, co lubi zobowiązania.

Żyć nie umierać.

Ruchać nie przestawać.

Piosenka Tymka zmieniła się na Tatuaże z Henny GUZIORA i ReTo. Uwielbiałem tę piosenkę, dlatego chwyciłem papierosa, chcąc we właściwy sposób wysłuchać dobrej nuty. Wyszedłem na balkon, zapalając już w pokoju. Na parapecie po wewnętrznej stronie okna leżała zapalniczka, a nie chciałem jej zabierać ze sobą. Nie była moja. Nie lubiłem tego robić, bo potem często zostawała w mojej kieszeni i czułem się jak złodziej. Przez to jednak o mały włos nie podpaliłem tandetnej koronkowej firanki, która znalazła się niebezpiecznie blisko płomienia.

Na szczęście udało mi się uniknąć pożaru, choć jestem pewny, że to właśnie on najlepiej rozbujałby tę imprezę.

Zostawiłem otwarte drzwi na balkon i paliłem, słuchając przyjemnych dźwięków piosenki. Patrzyłem na wciąż ruchające się przez ubrania dwie pary na środku salonu, na śpiącego kolesia i ciemny korytarz, łączący kuchnię i dwa pokoje - Kamila i Mileny. Przed chwilą było tam jasno, pomyślałem, po czym dostrzegłem wąski pasek światła, biegnący pod drzwiami kuchni.

Zamknęli drzwi! Czyli musieli się właśnie albo pieprzyć na blacie, obok umytych kubków, na które mogła w każdej chwili skapnąć kropla śliny bądź spermy, albo po prostu się całowali i obmacywali. Ale przy tym także sperma i ślina mogły tryskać wszędzie.

Obiecałem sobie, żeby nie brać dziś niczego z kuchni. A na pewno nie wciągać kreski z blatu, bo wtedy byłaby duża możliwość, że wciągnę nosem kilka plemników i zacznie mi w mózgu rosnąć bachor, który po kilku tygodniach rozsadzi czaszkę i spowoduje najbardziej niesamowity zgon na świecie.

Może przynajmniej dzięki temu trafiłbym na okładki dużych pism.

Zgasiłem peta na parapecie, obok wielu innych czarnych plam po zduszanych papierosach, wrzuciłem niedopałek do słoika z czarną wodą (miałem nadzieję, że nad ranem nikt jej nie pomyli z colą) i wróciłem do środka. Szybkim krokiem ominąłem liżące się teraz pary i zaślinionego kolesia, wkroczyłem na korytarz i wpadłem do łazienki. Strasznie mnie cisnęło po dwóch piwach i trzecim, które zacząłem i nie wiem, gdzie zostawiłem.

W momencie, gdy zapaliłem światło i chwilę potem zamknąłem za sobą drzwi łazienki, zastanawiając się, gdzie postawiłem puszę tyskiego, ujrzałem widok, którego się nie spodziewałem, a który w pewien sposób powinienem przewidzieć.

Na imprezie bowiem jeszcze niedawno bawiła się Asia. Choć słowo "bawiła" było wyolbrzymieniem. Raczej próbowała jakoś przetrwać to, co się tu działo. Nie rozumiałem, po co właściwie przychodziła, skoro jedyne, co robiła, to siedziała i tępo wpatrywała się w resztę osób. Jednak doszedłem do wniosku, że w sumie dopiero co robiłem to samo, nie mogąc się odnaleźć, więc w zasadzie mógłbym w Asi doszukać się bratniej duszy.

Gdyby tylko dziewczyna nie leżała teraz w wannie i nie spała.

Wanna

- Co jest? - mruknąłem do samego siebie, wiedząc, że nie świadczy to o mnie najlepiej.

Ale potrzebowałem jakoś sprawdzić, czy Asia zareaguje. Może nie żyła? Naćpała się czegoś, popiła denaturatem, nie wiem. Mimo że chyba akurat na tej imprezie dragów nie było, a cała trawka została spalona już na samym początku, to jednak leżąca w wannie dziewczyna nie była zbyt pozytywnym widokiem.

Chociaż...

- Asia? - powiedziałem nieco głośniej, a wtedy drgnęła. Przewróciła się z boku na plecy.

Uff, czyli żyje.

Po cichu zamknąłem drzwi na zamek. Nie chciałem, aby pojawiła się tu jakaś trzecia osoba.

Podszedłem do wanny, ukucnąłem.

Asia też była niczego sobie. Śliczna twarz, tylko jakieś dziesięć kilogramów za dużo. Gdy tak leżała, to widać było drugi podbródek i fałdki przy pachach. Choć mogły to też być wylewające się ze stanika piersi. Były na tyle duże, że trudno byłoby je objąć nie tylko dłońmi, ale i wzrokiem - pęczniały między połami koszuli, nad jej dekoltem, po bokach i także chyba poniżej stanika. Dziewczyna leżała z podkurczonymi nogami, dlatego jej ciało zyskało kilka dodatkowych fałd na brzuchu.

Co najciekawsze jednak - wyglądało to dość seksownie.

- Co my tu mamy... - szepnąłem i pogładziłem ją po ramieniu, chcąc się upewnić, czy Asia się nie obudzi.

Nie otworzyła oczu, więc uznałem to za znak, że mogę rozpiąć jeden guziczek jej koszuli. Dzięki temu rowek między piersiami stał się o wiele lepiej widoczny i o wiele bardziej kuszący.

Tak, pomyślałem, teraz wygląda znacznie lepiej.

To sprawiło, że odpięcie kolejnego guzika stało się wręcz konieczne.

Zrobiłem to delikatnie, niby przypadkiem dotykając obu piersi dziewczyny. Były ciepłe.

Niesamowicie przyjemne.

Część stanika była już na wierzchu, lewa miseczka ukazała mi się niemal w całości. Uznałem więc, że skoro zobaczyłem już tyle, to mogę i więcej. Zacząłem rozpinać koszulę dalej, ale wtedy Asia poruszyła się i obróciła w moją stronę. Nie otworzyła oczu, ale uniemożliwiła mi odsłonięcie całego biustonosza.

Kurwa!, warknąłem w myślach.

Teraz widziałem tylko jej prawą pierś, schowaną pod czarnym, koronkowym stanikiem. Zaraz pod nim, niemal zupełnie dostępny, jest jej sutek, na pewno duży i ciemny, pomyślałem, czując, jak penis mi twardnieje. I chwilę potem zorientowałem się, że jest już sztywny. Stał na baczność, napierając na spodnie, domagając się wyswobodzenia. Gdy go poprawiłem, Asia znów się poruszyła, jakby nagle zaczęła się budzić, czując, co się dzieje.

Wstałem i odsunąłem się od niej. Nie chciałem, aby widziała, co właśnie zrobiłem, z drugiej jednak strony absolutnie nie miałem zamiaru wychodzić. Chciałem jeszcze choć trochę popatrzeć na jej nieco okrąglejsze, zajebiste ciało. Każde kobiece ciało jest piękne. Każde po prostu podnieca na inny sposób. A ja uwielbiałem wiele kształtów, wiele rozmiarów, wiele pagórków i dolin.

Pozostawało więc poczekać, aż Asia znów ułoży się w dogodnej dla mnie pozycji. Poszedłem tymczasem do ściany i spojrzałem w bok. Na muszlę klozetową, dla której tu przecież przyszedłem. Podniosłem deskę, rozpiąłem rozporek. Odchyliłem bokserki, a z nich wręcz wyskoczył penis w pełnym wzwodzie. Był strasznie sztywny i wręcz domagał się, żeby go złapać i poruszyć choć raz, nawet tylko troszeczkę ściągnąć z niego skórę.

Na chwilę schowałem go z powrotem i poczekałem, aż odetchnie i się skurczy. Starałem się myśleć o czymś zupełnie innym, nie patrzyłem na Asię, bo wiedziałem, że wtedy znów by napęczniał. Nie wiem, czemu się tak działo, przecież nawet nie widziałem zbyt wiele jej ciała, nawet nie dotknąłem jej tam, gdzie najbardziej bym chciał. Mimo to strasznie mnie podniecała.

Musiało po prostu chodzić o jej obecność, o to, że śpi, że jest niemal nieprzytomna i mogę z nią zrobić, co tylko będę chciał.

Wyjąłem z powrotem penisa. Trochę zwiotczał, ale i tak pozostawał we wzwodzie. Nie mogłem już dłużej czekać. Skupiłem się, nakierowałem go i zacząłem sikać, jednak złota struga zamiast do muszli, poleciała na spłuczkę.

- Może wolisz do wanny? - Usłyszałem nagle głos Asi. Wstrząsnął mną dreszcz. Aż podskoczyłem z wrażenia.

O Boże!, myślałem, obudziła się i nie dość, że wiedziała, że chciałem ją rozebrać, to jeszcze właśnie patrzyła na to, że nie mogę trafić do kibla.

Szybko schowałem swoją męskość do bokserek i spojrzałem z przestrachem w stronę dziewczyny. Omal nie padłem od podniesionego ciśnienia. Przede wszystkim dlatego, co po chwili zobaczyłem.

Asia siedziała wyprostowana w wannie, podpierając się ręką na jej brzegu. Nieco wyżej lśniły jej duże, soczyste piersi o brązowych sutkach, które wyraźnie sterczały teraz z podniecenia. Były twarde i wilgotne. Asia śliniła palec i wodziła nim wokół nabrzmiałych brodawek.

Koszula leżała na podłodze.

- Serio mówię, bo zaraz zaświnisz Kamilowi całą łazienkę.

Zabrakło mi słów.