Rozdział 1
Trzeci odcinek podcastu znalazł się w sieci o nieco wcześniejszej porze i w ciągu pięciu godzin doczekał się niemal trzystu tysięcy odsłuchań. W nadchodzących dniach liczba osób, które wysłuchają tego epizodu Domu samobójców, sięgnie kilku milionów. Wielu słuchaczy zaleje później internet i media społecznościowe swoimi teoriami i wnioskami na temat odkryć, które omówiono w tym odcinku. Dyskusje wywołają dalsze zainteresowanie, a nowi użytkownicy pobiorą wcześniejsze nagrania. Już niedługo w popkulturze będzie głośno o Macku Carterze.
Ten fakt wkurzał Ryder Hillier tak bardzo, że nawet trudno to opisać. To ona zajęła się wyszukiwaniem materiałów, to ona narobiła rabanu i to ona zaangażowała się w sprawę zabójstw w szkole Westmont sprzed roku. Nagrała te odkrycia i umieściła je na swoim blogu poświęconym kryminałowi. Kanał Ryder na YouTubie miał już ćwierć miliona subskrybentów i miliony wyświetleń. Teraz jednak cały jej wysiłek przyćmił podcast Macka Cartera.
Od razu się zorientowała, że historia z Westmont ma drugie dno, że oficjalna wersja wydarzeń była zbyt prosta i zbyt wygodna oraz że przedstawione przez policję fakty były w najlepszym wypadku wybiórcze, a w najgorszym po prostu wprowadzały w błąd. Ryder wiedziała, że dzięki odpowiedniemu wprowadzeniu w temat i kilku sprawnie przygotowanym raportom śledczym historia ma potencjał, żeby przyciągnąć ogromną rzeszę odbiorców. W ubiegłym roku przedstawiła swój pomysł kilku studiom nagraniowym po tym, jak sprawa trafiła na pierwsze strony gazet w całym kraju i została zamknięta, zanim w ogóle udzielono jakichkolwiek odpowiedzi. Ale Ryder Hillier była tylko podrzędną dziennikarką, a nie gwiazdą jak Mack Carter. Nie cechowały jej typowo amerykańska uroda ani wyrazisty ton głosu, więc żadne studio nie poświęciło jej większej uwagi. Pozostawała trzydziestopięcioletnią dziennikarką, zupełnie nieznaną poza stanem Indiana.
Nie miała jednak wątpliwości, że jej artykuły poświęcone sprawie, które publikowano jako dodatek w "Indianapolis Star" i do których odnoszono się w kilku innych tytułach, jak również popularność jej kanału na YouTubie miały coś wspólnego z nagłym zainteresowaniem elitarną szkołą Westmont. Mack Carter, gwiazda popularnych programów telewizyjnych, zapewne nie przeniósł się do zapyziałego miasteczka w Indianie przypadkowo. Ktoś gdzieś zwrócił uwagę na odkrycia Ryder, dostrzegając w nich szansę na niezły zarobek. Wysłali zatem Macka Cartera - aktualnego gospodarza Events, nocnego show informacyjnego - żeby przeprowadził pobieżne śledztwo i przygotował materiał na ten temat. Jego nazwisko gwarantowało, że uwaga odbiorców zostanie przyciągnięta, a podcastu wysłuchają miliony osób wierzących w to, że wielki Mack Carter ze swoimi sprawdzonymi już zdolnościami śledczymi i niezwykłym uporem znajdzie rozwiązanie zamkniętej sprawy zabójstw w szkole Westmont. Ostatecznie jednak nie udowodni on niczego poza tym, że dzięki odpowiednim sponsorom i grubym plikom banknotów da się podnieść podcast z dna i uczynić go lukratywnym przedsięwzięciem dla wszystkich zainteresowanych. Dopóki tragedia ta budziła niepokój i była wystarczająco mroczna, by przyciągnąć odbiorców, sprawa zabójstw w szkole Westmont bez problemu się do tego zadania nadawała.
Ryder nie zamierzała pozwolić, by realia świata show-biznesu ją zatrzymały. Wręcz przeciwnie. Pracowała zbyt ciężko, żeby się teraz poddać. Chciała wciągnąć w to Macka Cartera, pokazać mu karty, które trzymała w ręce. Zdobyć jego zainteresowanie i dać się zauważyć. Jej kanał na YouTubie zapewniał przyzwoity dochód z reklam, a artykuły w prasie pozwalały opłacić rachunki. Jako kobieta po trzydziestce Ryder Hillier pragnęła jednak czegoś więcej. Chciała zrobić prawdziwą karierę, chciała się wybić. Wiedziała, że połączenie jej nazwiska z najpopularniejszym podcastem kryminalnym w historii wyniesie ją na wyższy poziom.
A fakt był taki, że Mack Carter jej potrzebował. Wiedziała więcej niż ktokolwiek inny na temat morderstw w Westmont, nie wyłączając detektywów, którzy się nimi zajmowali. Pozostawało jej jedynie dowiedzieć się, jak zwrócić na siebie uwagę Macka.
Jak setki tysięcy innych użytkowników, pobrała ostatni odcinek jego podcastu. Włożyła bezprzewodowe słuchawki w uszy, dotknęła ekranu telefonu, ruszyła ścieżką, którą upodobały sobie osoby uprawiające jogging, i zaczęła wsłuchiwać się w głos Macka Cartera:
Elitarna szkoła średnia Westmont to ciesząca się świetną reputacją uczelnia położona nad brzegiem jeziora Michigan w mieście Peppermill w stanie Indiana. Przygotowuje się tam nastolatków nie tylko do rygoru obowiązującego w college'u, ale również do stawiania czoła wyzwaniom w życiu. Szkoła Westmont funkcjonuje od ponad osiemdziesięciu lat, a jej bogata historia jest gwarancją, że instytucja ta będzie działać z powodzeniem jeszcze długi czas, kształcąc kolejne pokolenia. Jednak niezależnie od pochwał i renomy, szkoła ta ma również poważną bliznę. Paskudne, poszarpane znamię, które pozostanie z nią przez wiele lat.
Podcast ten stanowi przypomnienie tragedii, która wydarzyła się w tej prestiżowej szkole latem 2019 roku, kiedy z myślą o uczniach pozostających w kampusie podczas gorących, letnich miesięcy poluzowano zasady panujące tam w trakcie roku szkolnego. Jest to historia mrocznej i niebezpiecznej gry, która potoczyła się nie tak, jak planowano, historia dwóch brutalnie zamordowanych uczniów i oskarżenia postawionego nauczycielowi. Ale ważnym elementem tej historii są również ci, którzy przeżyli. Opowiem tutaj o uczniach rozpaczliwie próbujących zrobić krok naprzód, ale w tajemniczy sposób powracających do nocy, której nie potrafią zapomnieć.
W tym podcaście przyjrzymy się szczegółom dotyczącym owej strasznej nocy. Poznamy ofiary i porozmawiamy o nierozsądnej zabawie, która odbyła się w lesie na skraju kampusu. Wejdziemy do opuszczonego budynku, w którym doszło do morderstw. Spotkamy się z tymi, którzy przetrwali atak i przyjrzymy bliżej życiu za murami tej szkoły dla elit. Rzucimy okiem na policyjne raporty, zapisy rozmów ze świadkami, notatki pracowników socjalnych i oceny psychologiczne zaangażowanych w to uczniów. Nawiążemy kontakt z detektywem, który prowadził dochodzenie. Na koniec wejdziemy w umysł Charlesa Gormana, nauczyciela z Westmont odpowiedzialnego za te zabójstwa. Mam nadzieję, że w trakcie tej wyprawy napotkam coś nowego. Coś, czego do tej pory nie odkrył nikt inny, może jakiś dowód, który rzuci nowe światło na tajemnicę, zdaniem wielu z nas wciąż ukrywaną za murami Westmont. Tajemnicę, która pozwoli wyjaśnić, dlaczego uczniowie nadal wracają do tego opuszczonego budynku, by się zabijać.
Jestem Mack Carter i witam w Domu samobójców.
Ryder pokręciła głową podczas swojej przebieżki. Już samo to cholerne wprowadzenie okazało się niezwykle wciągające.
Nazywam się Mack Carter. W trzecim odcinku Domu samobójców spotkamy się z jednym z ocalałych z Westmont, z uczniem o nazwisku Theo Compton, który przebywał w opuszczonym domu w nocy z dwudziestego pierwszego na dwudziestego drugiego czerwca. Theo nigdy nie udzielił wywiadu mediom, ale zgodził się porozmawiać ze mną o tym, co się wydarzyło wtedy, gdy jego dwaj koledzy zostali zabici. Skontaktował się ze mną przez forum dyskusyjne działające na stronie internetowej Domu samobójców. Zgodnie z jego życzeniem spotkałem się z nim w restauracji McDonald's w Peppermill.
Usiedliśmy na uboczu, a mimo to podczas naszego spotkania przez większość czasu szeptał. Przekonanie go do mówienia trochę trwało, więc na potrzeby podcastu zredagowałem nasz dialog i przedstawiam materiał z pominięciem tej części, gdzie próbowałem coś z niego wyciągnąć - a zajęło to dwie trzecie całej rozmowy. Materiał uzupełniłem moimi komentarzami.
- A więc byłeś tam tej nocy, kiedy zginęli twoi koledzy?
Theo kiwa głową i drapie się po zaroście na policzku.
- Tak. Byłem tam.
- Opowiedz mi o tym opuszczonym domu. O co wam chodziło?
- O co nam chodziło? Jesteśmy grupą nastolatków uwięzionych w szkole z internatem, w której panują surowe zasady dotyczące zachowania i ubioru. Dom w lesie był naszą ucieczką.
- Ucieczką przed czym?
- Przed regulaminem. Przed nauczycielami. Przed lekarzami, doradcami i sesjami terapeutycznymi. To była wolność. Chodziliśmy tam, żeby oddalić się od szkoły, trochę się powygłupiać i nacieszyć latem.
- Niebawem rozpoczynasz swój ostatni rok szkolny w Westmont, zgadza się?
- Tak.
- Ale tego lata nie wychodzicie już z kolegami do tego domu.
- Nikt już tam więcej nie chodzi.
- Minionego lata, w noc zabójstw, w coś się zaangażowaliście. W mroczną i tajemniczą grę. Opowiedz mi o niej.
Theo mruży oczy i patrzy na mnie ze złością, po czym przenosi wzrok na parking za oknem. Ta reakcja pozwala mi sądzić, że jego zdaniem wiem więcej, niż wiem naprawdę. Minął już rok, od kiedy szkoła Westmont zyskała złe imię ze względu na morderstwa, a uczniowie, którzy to przeżyli, wkrótce rozpoczną ostatni rok nauki. Policja odmówiła udzielenia odpowiedzi dotyczących dochodzenia, a cisza jedynie podsyciła plotki. Jedna z nich mówi, że uczniowie grali w niebezpieczną grę tej nocy, kiedy doszło do tragedii.
- Opowiedz mi o tamtej nocy. Co robiliście w tym domu?
Theo odrywa spojrzenie od okna i patrzy mi w oczy.
- Nie było nas w domu. Byliśmy w lesie.
- Tym, który otacza dom.
Theo kiwa głową.
- Graliście w grę.
- Nie. - Mówi to tak szybko, jakbym go uraził. - Tu nie chodzi o grę.
Czekam, ale nie dodaje nic więcej, więc naciskam.
- Wiele osób uważa, że wraz z kolegami graliście w grę zwaną Człowiek z lustra i że to zasady i wymagania tej gry mogły doprowadzić do tych straszliwych wydarzeń.
Theo kręci głową i znów odwraca wzrok.
- Spieprzyliśmy sprawę, okej? Czas powiedzieć prawdę na ten temat.
Kiwam głową, starając się nie wyglądać na zdesperowanego.
- Prawdę. Dobrze więc, powiedz mi, co wiesz.
Bierze głęboki wdech, a właściwie kilka, aż zaczynam się bać, że zemdleje.
- Nie powiedzieliśmy policji wszystkiego.
- Na jaki temat?
- O tej nocy. O wielu rzeczach.
- Na przykład?
Theo milknie na dłuższą chwilę. Czekam z niecierpliwością, aż powie coś więcej. W końcu się odzywa.
- Na przykład o tym, co wiemy o panu Gormanie.
Oddech więźnie mi w gardle i przez chwilę nie mogę mówić. Charles Gorman jest nauczycielem z Westmont, oskarżonym o zamordowanie kolegów Theo Comptona. O zarżnięcie ich, dokładniej rzecz biorąc, i nabicie jednego z nich na żelazne ogrodzenie. Oskarżenie było poważne, a poza tym nie było innego podejrzanego. Jednak pomimo dowodów przeciwko Gormanowi wiele osób wierzyło, że sprawa zabójstw w Westmont jest bardziej złożona, niż powszechnie wiadomo. Theo Compton wydaje się gotów do przekazania ostatnich kawałków tej niezwykle skomplikowanej układanki.
- Co z nim?
Brzmię jak desperat i Theo natychmiast to wychwytuje.
- Cholera. Nie mogę tego zrobić.
Theo unosi się lekko i zaczyna przesuwać po siedzeniu.
- Zaczekaj! Opowiedz mi o Charlesie Gormanie. Wiesz, dlaczego to zrobił?
Wbija we mnie spojrzenie.
- On tego nie zrobił.
Wpatruję się bez mrugania w chłopaka. Kręcę głową.
- Dlaczego tak twierdzisz?
Theo wstaje.
- Muszę już iść. Jeśli grupa się dowie, że z panem rozmawiałem, wpadnie w szał.
- Jaka grupa?
Odwraca się od stołu, przechodzi przez drzwi restauracji i zostawia mnie samego przy stoliku.
Siedzę przez chwilę, zadając sobie bez końca to samo pytanie.
- Jaka grupa?