Dom, którego nie było. Powroty ocalałych do powojennego miasta - Łukasz Krzyżanowski

-
Proszę czekać

Wykaz najważniejszych skrótów

AAN

Archiwum Akt Nowych w Warszawie

AIPN BU

Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie

AIPN Gd

Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku

AIPN Ki

Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach

AIPN Ra

Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Radomiu

AJDC (Joint)

American Jewish Joint Distribution Committee w Polsce

AJN

Archiwum Prywatne Joanny Niewiadomskiej (prywatny zbiór akt)

AK

Armia Krajowa

AL

Armia Ludowa

AmR

Akta miasta Radomia

AP Kalisz

Archiwum Państwowe w Kaliszu

AP Kielce

Archiwum Państwowe w Kielcach

AP Radom

Archiwum Państwowe w Radomiu

AYIVO

Archiwum Żydowskiego Instytutu Naukowego (Jidiszer Wisnszaftlecher Institut) w Nowym Jorku

AYV

Archiwum Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie

AŻIH

Archiwum Żydowskiego Instytutu im. Emanuela Ringelbluma w Warszawie

bd.

brak daty

BWFiS UW, Rps.

Połączone Biblioteki Wydziału Filozofii i Socjologii UW, Instytutu Filozofii i Socjologii PAN oraz Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, Dział Zbiorów Specjalnych

CKŻP

Centralny Komitet Żydów w Polsce

CTA

Clara Thomas Archives and Special Collections, York University w Toronto

CŻKH

Centralna Żydowska Komisja Historyczna

Dz.U.

Dziennik Ustaw

GG

Generalne Gubernatorstwo

GUL

Główny Urząd Likwidacyjny

HVT

Fortunoff Video Archive for Holocaust Testimonies, Yale University Library (dostęp w Stiftung Denkmal für die ermordeten Juden Europas w Berlinie)

JDCA

American Jewish Joint Distribution Committee Archives w Nowym Jorku

k.

karta

KBW

Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego

KC

Komitet Centralny

KM MO

Komenda Miejska (Miasta) Milicji Obywatelskiej

KP MO

Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej

KPP

Komunistyczna Partia Polski

KPRP

Komunistyczna Partia Robotnicza Polski

KRN

Krajowa Rada Narodowa

KW MO

Komenda Wojewódzka Milicji Obywatelskiej

MAP

Ministerstwo Administracji Publicznej

MBP

Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego

MIIP

Ministerstwo Informacji i Propagandy

MJM

Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

MO

Milicja Obywatelska

MRN

Miejska Rada Narodowa

MUBP

Miejski Urząd Bezpieczeństwa Publicznego

NKWD

Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR (Narodnyj komissariat wnutriennich dieł SSSR)

npg.

niepaginowane

NSZ

Narodowe Siły Zbrojne

OKŻ

Okręgowy Komitet Żydowski

OUL

Okręgowy Urząd Likwidacyjny

PKWN

Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego

PPR

Polska Partia Robotnicza

PPS

Polska Partia Socjalistyczna

PRN

Powiatowa Rada Narodowa

PUBP

Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego

PZPR

Polska Zjednoczona Partia Robotnicza

RUL

Rejonowy Urząd Likwidacyjny

SOK

Służba Ochrony Kolei

TOZ

Towarzystwo Ochrony Zdrowia Ludności Żydowskiej w Polsce

TZP

Tymczasowy Zarząd Państwowy

UB (także: UBP)

Urząd Bezpieczeństwa (Urząd Bezpieczeństwa Publicznego)

UNRRA

United Nations Relief and Rehabilitation Administration

USHMM

Archiwum United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie

UWK

Urząd Wojewódzki Kielecki

VHA

Visual History Archive USC Shoah Foundation

WiN

Wolność i Niezawisłość

WKŻ

Wojewódzki Komitet Żydowski

WP

Wojsko Polskie

WRN

Wojewódzka Rada Narodowa

ZHP

Związek Harcerstwa Polskiego

ŻAP

Żydowska Agencja Prasowa

[-]

Nieczytelne

Prolog

Wyrzeźbiona w piaskowcu kobieta wznosi do góry pięść. Skarży się na swój los? Może to jej ostatni gest, zanim martwa opadnie na ziemię? Niżej kamienne macewy oraz tablica z napisem "Żydom radomskim ofiarom zbrodni hitlerowskich". I druga, po żydowsku, z wciśniętymi datami: 1 IX 1939 - 9 V 1945.

Prawdopodobnie był to pierwszy pomnik, którego istnienie odnotowałem. Prowadzony za rękę, mijałem go co najmniej kilka razy w tygodniu. Dziadkowie lub rodzice powiedzieli mi, że leżące blisko pomnika, wyrzeźbione w piaskowcu fragmenty kolumn to pozostałości po stojącej kiedyś w tym miejscu synagodze. Pomnik i pusty plac po zburzonej bóżnicy były częścią krajobrazu mojego dzieciństwa.

Po latach dostrzegłem, że na pomniku nie ma informacji o tym, kiedy i kto go postawił. Fundatorzy i autor pozostali anonimowi. Jakby nigdy nie istnieli, a monument stał tam od zawsze. A przecież powstał, kiedy nie było już synagogi. Cudem ocalali z Zagłady Żydzi wznieśli pomnik upamiętniający tych, którym przeżyć się nie udało. W ósmą rocznicę likwidacji radomskiego getta, 17 sierpnia 1950 roku, podczas odsłonięcia pomnika przedstawiciel radomskich Żydów zabrał głos i przekazał plac oraz monument pod opiekę władzom miejskim.

Była to spora uroczystość. Na dokumentującej ją fotografii widoczne są poczty sztandarowe, orkiestra i tłum zgromadzony wokół placu. Dorośli i dzieci. Lokalna prasa informowała o licznym przybyciu przedstawicieli zakładów pracy. Orkiestra odegrała marsz żałobny Chopina. Chyba nie zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego, chociaż upamiętniane ofiary były przecież obywatelami polskimi. Hymn był także ich.

Pomnik stojący na miejscu po radomskiej synagodze upamiętnia tak naprawdę dwie społeczności żydowskie. Istnienie pierwszej z nich, przedwojennej, przerwała deportacja mieszkańców getta do obozu zagłady w Treblince w sierpniu 1942 roku. Druga, powojenna, złożona z ocalałych z Zagłady, których los połączył z Radomiem, przestała istnieć osiem lat później. Zniknęła w słoneczne sierpniowe popołudnie, gdy odsłonięto pomnik. Żydzi-obywatele Radomia po raz ostatni wystąpili wtedy publicznie jako grupa będąca częścią społeczności miasta.

[^] Napis na zdjęciu: "Pomnik wzniesiony w miejscu po synagodze i bejt midraszu zgładzonej gminy radomskiej odsłonięty w sierpniu 1950 r." (przeł. Anna Szyba)

[^] Podpis pod zdjęciem: "Uroczystości żałobne podczas odsłonięcia 17 sierpnia 1950 r. w Radomiu (w miejscu, gdzie stały wielka synagoga i gminny bejt midrasz przy ul. Bóżniczej) pomnika ku czci zgładzonych Żydow radomskich - ofiar dzikiego hitleryzmu" (przeł. Anna Szyba)

Wstęp

Na początku drogi, którą przebyłem, przygotowując tę książkę, leży okrutna zbrodnia. W 2008 roku zostałem zatrudniony przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego do uporządkowania materiałów pozostałych po zmarłym profesorze Andrzeju Paluchu. Podczas tej pracy natrafiłem na lakoniczną wzmiankę o dwóch Żydówkach - matce i córce. Kobiety przetrwały Zagładę na podkarpackiej wsi. Tuż po wojnie wróciły do swojej rodzinnej miejscowości. Tam nieznani z imienia i nazwiska Polacy wyprowadzili je "za górkę", zgwałcili i zamordowali. Gdy czytałem tę historię, nie interesowali mnie sprawcy ani motywy tej odrażającej zbrodni. Moją uwagę całkowicie pochłonęły tragedia i niewyobrażalne cierpienie dwóch kobiet oraz fakt, że nigdy nie dowiemy się, kim były i jak wyglądało ich życie. Dziś nie mają nawet imion.

Kolejnego impulsu do myślenia o żydowskich powrotach do domu tuż po II wojnie światowej dostarczył mi film Jana Jakuba Kolskiego Pogrzeb kartofla z 1990 roku. Grany przez Franciszka Pieczkę główny bohater, Mateusz Szewczyk, tuż po wojnie wraca z obozu koncentracyjnego do rodzinnej miejscowości. Jeszcze przed przybyciem na miejsce snuje plany: "Na koniec - dom. Dom, dom! Wielkie mi rzeczy. Wejdę, przywitam się i tyle. Po prostu wejdę tak, jak się wchodzi do domu. Przecież nie ja pierwszy... wracam". Szybko okazuje się, że powrót bardzo odbiega od wyobrażeń Szewczyka. Nikt na niego nie czeka. Żona i syn nie żyją, a cały dobytek rozgrabili sąsiedzi. Wracający mężczyzna spotyka się z wrogością. Jedna z sąsiadek, rzucając pod nogi Szewczyka rzeczy, które zabrała z jego domu, spluwa i z nienawiścią cedzi przez zęby: "Żyd!". Chociaż główny bohater nie jest Żydem, co udowadnia, stając przed sąsiadami w obozowym pasiaku ze spuszczonymi spodniami, to film Kolskiego rozumiem jako opowieść o skrajnej samotności i odrzuceniu towarzyszącym przede wszystkim właśnie powojennym powrotom Żydów.

Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z tymi dwiema historiami, wywarły one na mnie bardzo duże wrażenie. Nie sądziłem jednak, że wkrótce poświęcę kilka lat na studiowanie losów Żydów, którzy wrócili lub próbowali wrócić do swoich rodzinnych miejscowości tuż po wyzwoleniu. Większość z nich nie zapisała się w historii niczym specjalnym. Byli "zwykłymi ludźmi żyjącymi w niezwykłych czasach", których losy, w moim przekonaniu, w pełni zasługują na opowiedzenie. Życie "ludzi bez historii" zgłębiał Fernand Braudel, francuski intelektualista i wielki orędownik zbliżenia historii i socjologii. Witold Kula i Bronisław Geremek w przedmowie do pierwszej wydanej w języku polskim edycji tekstów Braudela stwierdzili, że dla owego uczonego "każdy, kto pracuje, czy to zmagając się z naturą, czy walcząc i współpracując z innymi ludźmi, jest "godny historii""1. Losy "zwykłych ludzi" umożliwiają lepszy wgląd w szersze procesy społeczne i życie codzienne społeczeństwa lub pewnej jego części niż badanie jednostek szczególnych, uprzywilejowanych. Również Marcin Kula jedną ze swoich książek poświęcił rodzinie, której historia "nie zapamiętała w żaden szczególny sposób", a swój cel określił jako "przyjrzenie się żydowskiej codzienności w czasach, które, przynajmniej w Polsce, zostały tragicznie zamknięte"2.

W 2009 roku, pracując jako researcher dla amerykańskiej dziennikarki, odwiedziłem Archiwum Państwowe w Radomiu, mieście, w którym się urodziłem i gdzie chodziłem do szkoły. Natrafiłem tam na dużą kolekcję dokumentów opisujących życie Żydów przebywających w Radomiu tuż po II wojnie światowej. Była to dokumentacja urzędowa, można by powiedzieć: "archiwum zakładowe" Okręgowego Komitetu Żydowskiego (OKŻ) działającego w Radomiu w latach 1945-1950 (funkcjonował także pod krótszą nazwą: Komitet Żydowski). W wielu polskich miastach i miasteczkach po wojnie powstały podobne instytucje, lecz ich dokumenty często nie dotrwały do naszych czasów. O zachowaniu materiałów dotyczących życia Żydów w powojennym Radomiu zadecydował zbieg okoliczności. Najprawdopodobniej na początku lat siedemdziesiątych w mieszkaniu, w którym niegdyś mieścił się Komitet Żydowski, zadomowili się na dobre nowi lokatorzy. Chaim Kamer, jedna z ostatnich osób związanych z Komitetem, zadecydował o przeniesieniu archiwum w inne miejsce. Akta złożone w trzech szafach, dwóch skrzyniach i kilku zalakowanych paczkach przekazał na przechowanie Zofii Wąsowicz, administratorce kamienicy3. Wąsowicz umieściła przekazane jej dokumenty w murowanym budynku gospodarczym leżącym na peryferiach miasta, w dzielnicy Kaptur. Tam w 1974 roku odnalazła je Służba Bezpieczeństwa:

W dniu 4.05.br [1974] otrzymaliśmy drogą operacyjną sygnał, iż zaistniała dogodna sytuacja do dojścia do materiałów archiwalnych, gdyż szopa będzie rozbierana, oraz wiadomość, że uczniowie ze znajdującej się obok szkoły, a zamieszkałe w pobliżu, korzystając z otwarcia szopy, wyniosły książki w j[ęzyku] hebrajskim z przeznaczeniem na makulaturę.

W następstwie tego po udaniu się na miejsce i powołując się na sygnał od dzieci ze szkoły, powiedzieliśmy Z[ofii] Wąsowicz, że dowiedzieliśmy się, że znajdują się tu jakieś historyczne dokumenty, które są niewłaściwie zabezpieczone i ulega[ją] rozproszeniu i zniszczeniu wśród okolicznych mieszkańców, w związku z czym należało by je zabezpieczyć i przekazać właściwej instytucji, jaką jest np. Archiwum Państwowe w Radomiu. Przy czym pokazano jej kilka dokumentów uzyskanych wcześniej z niezabezpieczonej części szopy. W tej sytuacji Z[ofia] Wąsowicz wyraziła zgodę na wgląd do materiałów archiwalnych i przewiezienie je przez nas celem zabezpieczenia, co jeszcze w tym samym dniu uczyniliśmy4.

Akta Komitetu były niekompletne już w chwili przejęcia ich przez SB. Część książek oraz "naczynia i szaty liturgiczne" miała zabrać z szopy wcześniej Pola Zajdensznir, jedna z mieszkających w Radomiu ocalałych5. Nie wiadomo, ile dokumentów zostało oddanych na makulaturę przez uczniów szkoły albo po prostu rozwłóczonych po okolicy przez dzieci.

Służba Bezpieczeństwa przekazała odnalezione w szopie dokumenty do Archiwum Państwowego w Radomiu, gdzie są przechowywane do dziś6. Większość materiałów Komitetu Żydowskiego była prawdo­podobnie zupełnie nieprzydatna SB do pracy operacyjnej. Dotyczyły osób od dawna już nieżyjących lub przebywających na stałe poza Polską i nieutrzymujących kontaktów z krajem. Udało mi się dotrzeć do byłego oficera SB, który odnalazł materiały Komitetu Żydowskiego. Mężczyzna twierdzi, że wszystkie dokumenty zostały przekazane do radomskiego archiwum7. W Archiwum Państwowym nie ma jednak kartoteki Żydów zarejestrowanych w Komitecie, choć ta znajdowała się wśród odnalezionych w 1974 roku archiwaliów8. Nie ma też kilkuset zaświadczeń potwierdzających rejestrację ani zaświadczeń o zmianie nazwiska lub miejsca zamieszkania9. Niewykluczone, że część dokumentów SB mogła jednak zachować dla siebie. Archiwalia te mogły także trafić w ręce prywatne.

Czytając materiały Okręgowego Komitetu Żydowskiego w Radomiu, rozpoznawałem wzmiankowane w nich miejsca, nazwy ulic i adresy. Jednocześnie patrzyłem na zupełnie nieznaną mi rzeczywistość oczyma ludzi, którzy tę rzeczywistość współtworzyli. Przetrwanie dużego zbioru dokumentów Komitetu Żydowskiego w prowincjonalnym mieście jest ewenementem w skali kraju. Dzięki tym archiwaliom Radom posłużył mi jako modelowe miasto do napisania studium przypadku o życiu powojennej społeczności żydowskiej na polskiej prowincji. Studium to, chociaż oparte na materiale pochodzącym z jednego miasta i zanurzone w lokalnym kontekście, pozwala zrozumieć też szersze zjawiska niż sam badany przypadek10. Fakt, że ani przed II wojną światową, ani po niej Radom nie był szczególnie ważnym ośrodkiem miejskim, a także nie wyróżniał się pod jakimkolwiek względem w skali kraju, sprawia, że można go uznać za typowe miasto średniej wielkości. Jeden z wielu podobnych ośrodków leżących w centralnej Polsce. Procesy i zjawiska społeczne zachodzące w Radomiu tuż po wojnie nie były obce też wielu innym polskim miastom w tym okresie. Innym, pozornie nieistotnym powodem, żeby zająć się badaniem Radomia, okazało się to, że część mojej rodziny była związana z tym miastem jeszcze od czasów przedwojennych, a ja sam urodziłem się tam i mieszkałem przez pierwszych kilkanaście lat swojego życia. Już na samym początku projektu posiadałem więc kompetencje znacznie ułatwiające badanie Radomia. Wiedzę, którą trudno byłoby zdobyć osobie z zewnątrz, jak na przykład znajomość topografii miasta i jego historii życia codziennego (lokalizacji konkretnych sklepów i przedsiębiorstw, tego, jak zmieniało się miasto nie tylko w okresie objętym badaniem). Miałem także możliwość wykazania się "lokalnym rodowodem", a to czasem okazywało się bardzo pomocne.

W badaniach, które zacząłem prowadzić w 2009 roku, interesowały mnie przede wszystkim interakcje pomiędzy ocalałymi z Zagłady przebywającymi w Radomiu a ich nieżydowskimi sąsiadami oraz to, jak wyglądała codzienność Żydów w prowincjonalnym mieście tuż po II wojnie światowej11. W toku moich dociekań wyłoniły się trzy zagadnienia, które okazały się kluczowe dla rozumienia sytuacji ocalałych. Po pierwsze, przemoc, z jaką ci ludzie spotkali się zaraz po wojnie, jej interpretacje oraz wpływ, jaki miała ona na kształt społeczności żydowskiej; po drugie, życie społeczne ocalałych Żydów i ich strategie adaptacyjne oraz nastroje panujące wewnątrz społeczności; po trzecie, próby odzyskania majątków, w badanym przeze mnie okresie stanowiące jedną z nielicznych płaszczyzn kontaktu bardzo wielu Żydów z instytucjami państwa polskiego.

Problematyka, którą zająłem się w tym studium, ma szczególne znaczenie dla lepszego zrozumienia procesów zachodzących w polskim społeczeństwie tuż po II wojnie światowej. Mam w tym miejscu na myśli wspólnotę ludzi posiadających obywatelstwo Rzeczypospolitej, a nie legitymujących się członkostwem w konkretnej grupie etnicznej czy religijnej, mimo że posługuję się określeniami "Polak" oraz "Żyd", które z uwagi na analizowane wydarzenia często traktuję jako kategorie rozłączne (w takim kontekście funkcjonowały one w badanym przeze mnie okresie!). Część bohaterów mojej książki być może uznałaby za swoje słowa żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika: "[...] uważam, że ludzie mają prawo wyboru narodu, do którego pragną należeć. Jak ktoś komuś tego odmawia, to jest sukinsyn. Szlag mnie trafia, nie mogę w nieskończoność tłumaczyć, że jestem Polakiem"12. Analizowane przeze mnie procesy miały swój wkład w zmianę społeczną, która doprowadziła do tego, że żyjemy dziś w społeczeństwie niemal całkowicie homogenicznym. W tym sensie moje studium podąża za uwagą Zygmunta Baumana, że "doświadczenie Zagłady zawiera w sobie kluczowe informacje na temat społeczeństwa, które dzisiaj tworzymy", i rozszerza ją na okres tuż po Holokauście13. Uznając doświadczenia ludzi będących bohaterami tej książki za "historię wyłącznie żydowską", nie tylko przeczyłbym faktom, lecz także przyczyniał się do powielania najgorszych schematów myślowych, które już raz arbitralnie zadecydowały o umieszczeniu Żydów poza społeczeństwem. Moim celem nie jest wykluczanie ocalałych z Zagłady ze wspólnoty obywateli. Ta książka jest próbą zrozumienia ludzkiego losu z całą jego złożonością w konkretnych społeczno-historycznych warunkach.

W przyjętej przeze mnie terminologii ocalałym lub ocalałą jest każdy, kto był narażony na represje w związku z uznaniem go przez nazistowskie prawo rasowe za "Żyda" i komu mimo to udało się przeżyć. Dlatego terminy "ocalały" i "Żyd" traktuję zamiennie. Zastosowanie przeze mnie zewnętrznego kryterium (w dodatku stworzonego przez ideologię nazistowską) do ustalenia, kogo w tej pracy uważam za Żyda, stanowi oczywiście poważny dylemat. Jednak wydaje się, że po tylu latach od badanych wydarzeń nie istnieje już żadne inne rozwiązanie tego problemu14. Zdaję sobie sprawę z faktu, że wiele ofiar Zagłady oraz tych, którzy ją przeżyli, nie identyfikowało się z judaizmem ani z kulturą żydowską, uważało się za Polaków, nie wyznawało żadnej religii lub było chrześcijanami. Pomiędzy tak zarysowanymi skrajnościami istniała ogromna przestrzeń wypełniona przez tożsamości i postawy pośrednie - ludzi czujących się Żydami i Polakami równocześnie. Choć pamiętam o tym zróżnicowaniu, mam także świadomość, że uwzględnienie go przy badaniu społeczności ocalałych z Zagłady nie jest w pełni możliwe. Przedmiot mojego zainteresowania stanowi grupa osób, które bez względu na swoją autoidentyfikację jako Żydów, polskich Żydów, żydowskich Polaków czy po prostu Polaków znalazły się w śmiertelnym niebezpieczeństwie z powodu hitlerowskiej polityki "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej" podczas niemieckiej okupacji Polski i które zdołały przeżyć ten koszmar. Świadomie decyduję się na konsekwentne używanie terminu "ocalały" (r. ż.: "ocalała", l. mn.: "ocalali") zamiast pojawiającej się również w dyskursie naukowym formy "ocalony" (r. ż.: "ocalona", l. mn.: "ocaleni"). Na różnicę między tymi dwoma terminami zwróciła uwagę Joanna Tokarska-Bakir, pisząc, iż określenie "ocaleni" uprzedmiotawia tych, którzy przeżyli, odbiera im sprawczość, gdy tymczasem ratowanie się często wymagało podjęcia świadomej decyzji i trwania w niej15.

Amerykańska antropolożka Liisa Malkki, badając przebywających w Tanzanii uchodźców Hutu, zwróciła uwagę, że w obliczu dużych międzynarodowych interwencji humanitarnych uchodźcy przestają być postrzegani jako konkretne jednostki, mimo że każdy z nich ma swoją niepowtarzalną historię, rodzinę i emocje. Stają się oni w naszych oczach pozbawioną kontekstu historycznego masą ludzi reprezentującą uniwersalną figurę uchodźcy. Zdaniem Malkki zjawisko to prowadzi do ujmowania uchodźców jako niemych ofiar, a nie jako historycznych aktorów16. W pewnym stopniu uwagę tę można odnieść także do ocalałych z Zagłady. Zredukowanie przebywających w badanym przeze mnie mieście Żydów do straumatyzowanych ofiar sugerowałoby ich bierność, a to byłoby niezgodne z wyłaniającą się ze źródeł historycznych rzeczywistością. Idąc za przykładem Nicholasa Stargardta, historyka z Uniwersytetu Oksfordzkiego, autora książki o dzieciach w czasie II wojny światowej, swojej pracy nie konstruuję wokół kategorii traumy. Bardziej od niej interesują mnie działania podejmowane przez ocalałych z Zagłady i wytwarzane przez nich interpretacje rzeczywistości17.

Niektórych czytelników może dziwić, że moment zakończenia okupacji niemieckiej nazywam wyzwoleniem. Jestem świadomy kontrowersji, jakie istnieją wokół użycia tego terminu w odniesieniu do sytuacji ziem polskich tuż po zakończeniu II wojny światowej. Pisząc o wyzwoleniu, nie zajmuję jakiegokolwiek stanowiska w historycznych i politycznych sporach z zakresu najnowszej historii Polski. Użycie tego terminu wynika z faktu, że dla Żydów wyjętych spod prawa przez nazistów zakończenie okupacji niemieckiej położyło kres życiu w nieustannym zagrożeniu systematyczną eksterminacją. Było więc prawdziwym wyzwoleniem i tak, przynajmniej w pierwszych chwilach, postrzegało je bardzo wielu ocalałych.

Prowadząc badania, chciałem poznać z perspektywy ocalałych tworzoną przez nich i otaczającą ich rzeczywistość społeczną. Rodzajem źródeł historycznych, które w naturalny sposób zawierają taką wewnętrzną perspektywę, są dokumenty osobiste - przede wszystkim listy i dzienniki powstałe w interesującej nas epoce, a w drugiej kolejności wspomnienia i pamiętniki spisane później. Tymczasem już na wstępie okazało się, że w Archiwum Miejskim w Radomiu, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu oraz Miejskiej Bibliotece Publicznej w Radomiu, a więc w trzech najważniejszych radomskich instytucjach gromadzących dokumenty historyczne, właściwie nie ma żadnych listów ani dzienników pisanych przez Żydów powracających tuż po wojnie do miasta. Większość ludzi, których losy chciałem poznać, opuściła Radom i wyemigrowała z Polski. Niestety także zagranicą nie odnalazłem wystarczająco dużej liczby interesujących mnie dokumentów osobistych. Niemal całkowity brak zachowanych tego typu archiwaliów wynika z kilku powodów. Większość Żydów była tuż po wyzwoleniu skupiona na czymś innym niż rejestrowanie swojej codzienności - zapewnieniu sobie i najbliższym (jeśli ich mieli) bezpieczeństwa i możliwie znośnego bytu, poszukiwaniu członków rodziny i informacji o ich losach, odzyskiwaniu majątków - "sklejaniu życia z kawałków". Prowadzeniu dzienników i pisaniu długich listów nie sprzyjała też powszechna w powojennej Polsce niechęć do Żydów oraz skierowana wobec nich przemoc. W tej sytuacji wiele osób robiło wszystko, by ukryć swoje żydowskie pochodzenie, a dziennik lub list, które trafiłyby w niepowołane ręce, mogły ujawnić skrywane przez autora lub autorkę pochodzenie. W opisywaniu swoich losów i uczuć z pewnością nie pomagały także wzrastająca kontrola komunistycznych władz nad obywatelami oraz tworzące się wśród obywateli wyobrażenia o tej kontroli. Nie bez znaczenia jest być może także fakt, że bardzo wielu ocalałych przebywających w Radomiu po wojnie pochodziło ze środowisk, w których nie było tradycji pisania dzienników.

Wobec braku dokumentów osobistych w swojej książce oprócz materiałów Komitetu Żydowskiego wykorzystałem także inne dokumenty organizacji i osób z nimi korespondujących. W Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma w Warszawie odnalazłem listy wysłane z Komitetu Żydowskiego w Radomiu do sprawującego nadzór nad wszystkimi działającymi na terenie kraju komitetami żydowskimi Centralnego Komitetu Żydów w Polsce (CKŻP). Informacje na temat sytuacji w mieście, a także stosunku władz miejskich i wojewódzkich do ocalałych Żydów odnalazłem w Archiwach Państwowych w Radomiu i Kielcach (zaraz po wojnie Radom należał do województwa kieleckiego) oraz Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Kwerenda w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej rzuciła światło na przestępczość w mieście, przemoc antyżydowską oraz działalność lokalnego Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. Wgląd w dokumenty rodzinne umożliwiła mi pani Joanna Niewiadomska, córka Chaima Kamera. Pojedyncze dokumenty i zdjęcia otrzymywałem także od innych osób spotkanych w trakcie swoich badań.

Wiele istotnych źródeł dokumentujących życie codzienne ocalałych z Zagłady w powojennym Radomiu znajduje się w zbiorach instytucji zagranicznych - w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Izraelu. W Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie (United States Holocaust Memorial Museum) korzystałem z cyfrowych kopii materiałów pochodzących z polskich archiwów oraz dokumentów przekazanych do Muzeum przez byłych radomian. Dodatkowe kwerendy przeprowadziłem w archiwum Żydowskiego Instytutu Naukowego (Jidiszer Wisnszaftlecher Institut) oraz archiwum American Jewish Joint Distribution Committee Archives mieszczących się w Nowym Jorku, Clara Thomas Archives and Special Collections na York University w Toronto i archiwum Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie.

Cechą charakterystyczną wielu archiwaliów dotyczących okresu powojennego w Polsce oraz życia polskich Żydów tuż po Zagładzie jest ich fragmentaryczność oraz wprost niewyobrażalne rozdrobnienie. Z tego powodu moja praca miejscami przypominała układanie mozaiki z bardzo małych elementów - czasem ustalenie prostych faktów wymagało czerpania wiadomości z kilku lub nawet kilkunastu dokumentów.

Bardzo ważnym źródłem pozwalającym mi lepiej zrozumieć dokumenty archiwalne były przeprowadzane przeze mnie wywiady biograficzne z Żydami i osobami nieżydowskiego pochodzenia, które tuż po wojnie przebywały w Radomiu lub posiadały związki z tym miastem. W pierwszej fazie badań rozmawiałem także z ocalałymi mieszkającymi zaraz po wyzwoleniu w Kaliszu oraz w innych miejscach Polski. Łącznie zebrałem ponad trzydzieści wywiadów w Izraelu, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Francji i Polsce. Rozmowy o doświadczeniach Zagłady oraz o czasie tuż po niej to chwile intymne. Zależało mi na tym, aby moi rozmówcy czuli się bezpiecznie, a wywiady nie były dla nich źródłem dodatkowej traumy18. Spotkania odbywały się przeważnie w ich domach, co ułatwiało stworzenie atmosfery umożliwiającej zanurzenie się w często bardzo bolesną przeszłość. Czasem byłem sam z rozmówcą, a kiedy indziej opowieści przysłuchiwał się ktoś z jego rodziny. Choć konwersacje te mogły przypominać pogawędki znajomych lub dziadków i wnuka (dzielił nas przecież duży dystans pokoleniowy), to jednak naszym spotkaniom przyświecał z góry określony i znany osobom badanym cel - zebranie materiału o życiu w powojennym mieście19. Po wywiadach zazwyczaj nie utrzymywałem kontaktów ze swoimi informatorami, lecz nie wynikało to ze z góry podjętego postanowienia. Dwóch z radomskich ocalałych, którzy udzielili mi wywiadów, odwiedzałem potem kilkakrotnie w celach towarzyskich. Innym razem ja i moja rodzina zaprzyjaźniliśmy się z córką i zięciem człowieka, z którym przeprowadziłem wywiad. Podczas co najmniej dwóch spotkań z ocalałymi w Izraelu moi rozmówcy wyrazili chęć napicia się ze mną alkoholu. Za wszelką cenę starałem się odwlec konsumpcję trunków do czasu zakończenia wywiadu. Połączenie upalnego bliskowschodniego lata z alkoholem w żadnym wypadku nie ułatwiłoby mi badania.

Okolicznościami pomagającymi w inicjowaniu wywiadów były moja znajomość Radomia oraz możliwość wylegitymowania się tym samym co moi rozmówcy, czyli radomskim rodowodem. Często zdarzało się, że ludzie, którzy od kilkudziesięciu lat nie mieszkali już w Radomiu, pytali mnie na wstępie, gdzie zdawałem maturę. Odpowiedzieć było mi o tyle trudno, że moje liceum ogólnokształcące zostało utworzone dopiero w 1991 roku. Rozmówcy nie mogli go więc znać, jednak z pewnością znali oba licea, do których kiedyś uczęszczały osoby z mojej najbliższej rodziny - o swojej maturze i szkołach mojego ojca i brata nauczyłem się mówić jednym tchem. Pozornie nieistotna konwersacja o edukacji służyła przełamaniu lodów. Moi rozmówcy, zapewne w bardzo różnym stopniu, ale mimo wszystko przyjmowali mnie do grona "swoich". Czasem było trudniej. Wielokrotnie pytano mnie, czy jestem Żydem. Na ogół pytanie to wynikało z czystej ciekawości i niedowierzania, że powojenne powroty ocalałych mogą interesować młodą osobę z Polski, jeśli nie stoi za tym jakaś głęboko skrywana historia rodzinna. Raz pytanie to zadano mi w trakcie rozmowy telefonicznej, gdy próbowałem umówić się na wywiad. Wtedy było to, używając języka badań społecznych, pytanie filtrujące - odpowiedź na nie miała zadecydować o dalszym kontynuowaniu rozmowy. Nie chciałem, żeby moi rozmówcy przedstawiali mi wersję swojej opowieści "dla badacza żydowskiego" lub "dla badacza polskiego". Dopiero niedawno na pytanie, czy jestem Żydem, zacząłem odpowiadać, że nie jestem osobą religijną. Dodatkową trudnością w trakcie wielu wywiadów okazał się fakt, że Zagłada była tak ważnym i bolesnym doświadczeniem w życiu moich rozmówców, że wspomnienia z czasu wojny łatwo mogły zdominować nasze konwersacje. Doświadczenia tużpowojennne bywały marginalizowane. Zauważyła to także Anka Grupińska, pisząc, że ocalali, których spotkała, "[...] najczęściej płytko poruszają się w czasie po 1945 - tak jakby ten trzeci rozdział ich życia był tymczasową przeczekalnią"20.

Wszyscy moi rozmówcy urodzili się przed wojną. W 1939 roku wielu z nich wciąż pozostawało na utrzymaniu rodziców. W związku z upływem czasu od interesujących mnie wydarzeń mogłem dotrzeć jedynie do osób, które w latach czterdziestych były bardzo młode. Uchwycenie za pomocą współcześnie przeprowadzanych wywiadów doświadczenia osób dojrzałych powracających do Radomia tuż po wojnie nie jest już możliwe. Dlatego dodatkowym źródłem informacji, szczególnie o losach Żydów z pokoleń starszych niż ludzie, z którymi rozmawiałem, są wywiady wideo znajdujące się w kolekcji USC Shoah Foundation Institute for Visual History and Education (Visual History Archive). W niewielkim zakresie korzystałem również z wywiadów gromadzonych przez Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, Instytut Yad Vashem w Jerozolimie oraz ze znajdującej się w Berlinie części kolekcji Fortunoff Video Archive for Holocaust Testimonies (całość w bibliotece Yale University).

Etap przeprowadzania wywiadów był niezwykle istotny, nawet jeśli rzadko cytuję materiał zebrany w trakcie tych spotkań i mogą się one wydać czytelnikowi nieobecne. Spotkania z ocalałymi pozwoliły mi lepiej poznać realia epoki oraz ułatwiły zrozumienie źródeł archiwalnych. Pomogły mi też wykształcić niezbędną do prowadzenia badań empatię i wrażliwość.

Dzieje społeczności żydowskiej w Polsce po Zagładzie znajdowały i do pewnego stopnia wciąż znajdują się na obrzeżach głównego nurtu zainteresowań historyków i socjologów. Wprawdzie wraz z końcem PRL uwagę badaczy coraz silniej zaczęły przyciągać dzieje Polski po II wojnie światowej, czemu sprzyjało otwarcie archiwów i udostępnienie tajnych do tej pory dokumentów, ale historycy badający ten okres skupili się przede wszystkim na historii politycznej oraz dziejach opozycji antykomunistycznej. Jednocześnie intensywne przemiany, jakim podlegało społeczeństwo polskie w ostatniej dekadzie XX wieku, sprawiły, że socjologowie zajmujący się Polską mieli tak wiele tematów badawczych "pod ręką", że stosunkowo rzadko sięgali w swoich analizach po materiał historyczny z czasów tuż po wojnie.

Pionierska praca analizująca więź społeczną ocalałych z Zagłady w Polsce powstała jednak już pod koniec lat czterdziestych. Jej autorka, Irena Hurwic-Nowakowska, przeżyła wojnę w ZSRR i 1946 roku wróciła do Warszawy21. Rok później w ramach prac kierowanego przez Stanisława Ossowskiego Zakładu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego rozpoczęła badania, które zakończyła obrona doktoratu u Ossowskiego w 1950 roku22. Jak sama przyznała po latach:

Od razu po wojnie można było wyczuć wyjątkowość zachodzących zjawisk wśród ocalałych, w znikomej liczbie, Żydów polskich. Grupa ta podlegała niezwykle szybkim procesom różnokierunkowych przeobrażeń. Nieuchwycenie ich na gorąco mogło spowodować wymknięcie się procesów przejściowych spod rejestracji. Świadomość tego była motywem podjęcia przeze mnie badań. W rezultacie został uchwycony i przedstawiony fragment niepowtarzalnej historii w okresie nadzwyczaj dynamicznym23.

Badania Hurwic-Nowakowskiej były pierwszymi dużymi badaniami ankietowymi przeprowadzonymi w Polsce po II wojnie światowej24, lecz napisana na ich podstawie praca bardzo długo czekała na wejście do obiegu naukowego. Została wydana w wersji angielskiej w 1986, a po polsku dopiero w 1996 roku25. Wyniki badań nie mogły zostać opublikowane natychmiast, gdyż poruszana przez autorkę problematyka była w tamtym czasie tematem tabu.

W swojej książce Hurwic-Nowakowska wskazuje na trzy główne czynniki dezintegrujące społeczność ocalałych przebywających w drugiej połowie lat czterdziestych w Polsce: wyniszczenie biologiczne, przemiany gospodarczo-społeczno-ustrojowe oraz powstanie państwa Izrael26. Sprawiły one, że w powojennej Polsce nie odrodziła się społeczność żydowska w swoim dawnym kształcie. Zgodnie z ustaleniami Hurwic-Nowakowskiej wśród ocalałych istniały dwie dominujące tendencje: emigracyjna (przeważnie dotyczyła osób silnie związanych z tradycją żydowską i judaizmem) oraz asymilatorska27. Niezwykle istotnym czynnikiem utrzymującym odrębność grupy Żydów w powojennej Polsce był antysemityzm. Jak pisze autorka badań, stanowił on "centralny temat wypowiedzi uczestników ankiety"28. Pod wpływem wrogości ze strony nieżydowskiej części społeczeństwa wytworzyła się u wielu ocalałych postawa odejścia czy wręcz ucieczki od żydostwa i dążenie do "stania się" Polakami, które często postrzegano jako awans społeczny - była to postawa szczególnie obecna wśród przedstawicieli inteligencji. Jednocześnie, zdaniem Hurwic-Nowakowskiej, antysemityzm pełnił też ważną funkcję więziotwórczą - wrogość ze strony polskich współobywateli stała się doświadczeniem łączącym ludzi silnie związanych z kulturą żydowską oraz tych wywodzących się z kręgów zasymilowanych29.

Nic więc dziwnego, że właśnie przemocy antysemickiej poświęcono stosunkowo najwięcej uwagi w rozwijających się po 1989 roku badaniach naukowych nad powojenną społecznością żydowską w Polsce. W 1992 roku ukazała się napisana przez Bożenę Szaynok monografia poświęcona najdramatyczniejszemu wydarzeniu z historii Żydów w Polsce po II wojnie światowej - pogromowi w Kielcach z 4 lipca 1946 roku, w wyniku którego życie straciło ponad czterdzieścioro ocalałych30. Szaynok była wtedy początkującą badaczką, a jej książka powstała na podstawie pracy magisterskiej. Krystyna Kersten, sama zajmująca się pogromem kieleckim i relacjami polsko-żydowskimi, pisząc wprowadzenie do publikacji Szaynok, podkreśliła jej znaczenie. Kersten stwierdziła, że nie tylko pogrom kielecki, ale w ogóle historia relacji polsko-żydowskich były do tej pory tematami tabu. Jeśli czasem o nich pisano, "to w sposób niepełny, operując półprawdami, unikając spraw trudnych i bolesnych"31. W tym samym roku co książka Szaynok ukazał się zbiór artykułów Polacy, Żydzi, komunizm. Anatomia półprawd 1939-1968 autorstwa Krystyny Kersten32. Była to jedna z pierwszych prób szerszego ujęcia zjawiska powojennej przemocy wobec Żydów w Polsce. Od lat dziewięćdziesiątych badacze coraz częściej podejmowali temat antysemityzmu i przemocy, której ofiarami padli Żydzi tuż po wojnie33.

Niewątpliwy przełom polegający na wyjściu refleksji nad życiem ocalałych z Zagłady, a przede wszystkim wymierzoną w nich przemocą, poza wąskie kręgi akademickie nastąpił wraz z publikacją książki Jana Tomasza Grossa Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści34. Książka ukazała się po angielsku w 2006 roku, a niewiele ponad rok później po polsku35. Autor ukazuje powojenną przemoc jako część dłuższego procesu: "Prawda o Żydach, Polakach i komunistach jest taka, że ci ostatni doprowadzili do końca czystkę etniczną zapoczątkowaną niebywałą zbrodnią hitlerowskiego okupanta"36. Gross dowodzi, że w powojennej Polsce istniało powszechne przyzwolenie na akty wrogości wobec Żydów, a uderzająca w ocalałych z Zagłady przemoc była społecznie usankcjonowana. Jak pisze: "powojenny antysemityzm wyraża przede wszystkim nienawiść do skrzywdzonej ofiary"37. Sugeruje, że chodzi tu nie tylko o bezpośredni udział części Polaków w zgładzeniu ich żydowskich sąsiadów, ale także o czerpanie korzyści materialnych z Zagłady. Antysemityzm był powszechny w różnych kręgach społeczeństwa, a powojenna wrogość wobec Żydów nie została potępiona przez Kościół rzymskokatolicki w Polsce. Autor przytacza dowody na to, że "Zagłada Żydów została przez nieżydowskich współobywateli przyjęta z zadowoleniem. I w tej, nazwijmy ją pragmatyczną, reakcji polskiego społeczeństwa na bezbrzeżne okrucieństwo Holokaustu tkwił korzeń moralnej zapaści, której jesteśmy świadkami po wojnie"38. Zdaniem Grossa po wojnie doszło do cichego sojuszu pomiędzy nowymi, komunistycznymi władzami kraju a tą, jak dowodzi historyk, dużą częścią społeczeństwa, która skorzystała na Zagładzie. Zgodnie z wywodem autora Strachu w zamian za gwarancję utrzymania status quo będącego wynikiem Holokaustu i łagodne traktowanie przestępstw wobec Żydów (popełnionych w czasie wojny, ale też i po niej) władze zyskały poparcie wśród szerokich mas polskiego społeczeństwa.

W chwili publikacji Strachu Gross miał już w dorobku książkę o zbrodni popełnionej przez Polaków na ich żydowskich sąsiadach w Jedwabnem w 1941 roku39. Ta niewielkiej objętości praca wywołała najważniejszą debatę historyczną, jaka po 1989 roku przetoczyła się przez środowisko historyków, ale która też zainteresowała media i opinię publiczną w Polsce40. Również publikacja Strachu nie przeszła bez echa. Interpretacja powojennej rzeczywistości zaproponowana przez Jana Tomasza Grossa wzbudziła bardzo silne emocje. Pod salami wykładowymi, w których odbywały się promocje książki z udziałem autora, zbierały się grupki protestujących przeciw "obrażaniu narodu polskiego", nawołujące do bojkotu, a nawet "rozprawienia się" z Grossem41. Krakowska prokuratura wszczęła nawet postępowanie sprawdzające, czy książka Grossa nie stanowi "pomówienia narodu polskiego". Szczęśliwie wkrótce zakończono je, odmawiając prowadzenia śledztwa przeciw historykowi. Strach był także przedmiotem poważnych debat naukowych. Nie jest moją intencją omawianie tu argumentów pojawiających się w dyskusji, zwłaszcza że istnieją na ten temat oddzielne opracowania42. Sądzę jednak, że w celu uzyskania lepszego wglądu w stan badań nad przemocą antyżydowską w Polsce po wojnie należy zwrócić uwagę na dwa z argumentów podnoszonych przeciwko książce Grossa. Oba zawarł w swojej polemicznej recenzji historyk Paweł Machcewicz, pisząc o "radykalizmie interpretacji i ostrości stosowanego przez autora języka" oraz o "jednowymiarowości opisu, który antysemityzm i zbrodnie na Żydach wyłącza z kontekstu historycznego, nie wiąże z innymi procesami, które zachodziły wówczas w Polsce i miały istotne znaczenie - bynajmniej nie dla usprawiedliwiania czegokolwiek, ale dla zrozumienia przyczyn i tła antyżydowskich zachowań"43. Pierwsza uwaga krytyczna dotyczy więc granic interpretowania oraz angażowania emocji w pisarstwie naukowym. Odniósł się do niej Jerzy Jedlicki, pisząc, iż: "Wiara krytyków, że można wyrugować sądy wartościujące z języka i konstrukcji opowieści o następstwach Zagłady, jest rozbrajająca w swojej naiwności"44.

Drugi zarzut wobec książki Grossa wskazuje na niedostateczne zniuansowanie opisanych zjawisk oraz nieuwzględnienie ich historycznego i społecznego tła. Szerszego kontekstu powojennej przemocy wobec Żydów, którego brakowało Machcewiczowi w Strachu, dostarczył historyk i socjolog Marcin Zaremba opublikowaną w 2012 roku książką Wielka trwoga. Polska 1944-1947. Ludowa reakcja na kryzys45. Zaremba pisze wprost, że ceni pisarstwo Grossa, a jego książka nie jest polemiką z tezami autora Strachu. Próbuje natomiast uzupełnić rozważania o przyczynach powojennej przemocy antyżydowskiej o refleksję nad kondycją psychiczną i materialną sprawców, czyli Polaków46.

Zaremba nakreślił obraz społeczeństwa polskiego w czasie, w którym ocalali z Zagłady Żydzi byli brutalnie rabowani i mordowani. Jego książkę należy traktować jako próbę przybliżenia środowiska społecznego oraz kontekstu, w którym funkcjonowali sprawcy przemocy antyżydowskiej. Centralne miejsce w Wielkiej trwodze zajmują Polacy - ludzie naznaczeni piętnem wojny, żyjący w silnym napięciu lękowym, nękani strachem przed bandytami, radzieckimi żołnierzami, dezerterami, bezdomnością, inflacją, często źle ubrani, a nawet głodni, podejrzliwi i nieufni, drżący o jutro. Jednocześnie analiza doświadczenia grupy, do której należeli sprawcy powojennych napaści antyżydowskich, w żaden sposób nie umniejsza ani nie usprawiedliwia popełnionych zbrodni. W rozdziale wieńczącym książkę Zaremba pisze o przemocy etnicznej - o aktach zemsty na Niemcach, agresji wobec Ukraińców i Białorusinów, ale najwięcej miejsca poświęca właśnie napaściom na Żydów. Nowatorskie w pracy Zaremby jest ukazanie sprawców oraz świadków przemocy antyżydowskiej, jeszcze zanim się nimi stali47.

Skupienie uwagi większości badaczy na przemocy sprawiło, że stosunkowo rzadko analizowano inne aspekty życia ocalałych z Zagłady w Polsce tuż po wojnie. Powstały wprawdzie studia poświęcone życiu politycznemu, ruchowi syjonistycznemu, powrotom Żydów, tożsamości ocalałych i ich adaptacji do nowej rzeczywistości. Były to jednak na ogół pojedyncze prace, mające stosunkowo niewielki wpływ na rozwój całego pola badawczego48. Słuszna wydaje się ocena Anny Cichopek-Gajraj - stwierdziła ona, że często nawet te prace, których osią nie była przemoc lub emigracja, w większości zdawały się potwierdzać dominującą narrację głoszącą, że jedyną reakcją na przemoc i antysemityzm stała się wśród Żydów emigracja z Polski49. Anna Cichopek-Gajraj wyszła poza to podejście opublikowaną w 2014 roku książką o życiu ocalałych w Polsce i na Słowacji50. Autorka zwraca w niej uwagę na złożoność doświadczenia Żydów, którzy przeżyli Holokaust, oraz na to, że analizując ich życie tylko w kontekście przemocy, dokonuje się nieuprawnionego uproszczenia, redukcji ocalałych do roli ofiar lub emigrantów51. Jej stanowisko jest mi bardzo bliskie.

Spośród analizowanych przeze mnie w książce tematów kwestią do tej pory najsłabiej przebadaną jest restytucja mienia żydowskiego tuż po II wojnie światowej w Polsce. Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o przyczyny tego stanu rzeczy. Temat odzyskiwania majątków przez powracających Żydów jest nierozerwalnie związany z rabunkiem mienia żydowskiego dokonanym w czasie wojny przez Niemców, ale także grabieżą przez polskich współobywateli oraz z usankcjonowaniem dokonanego w latach okupacji przewłaszczenia przez powojenne państwo polskie, jak również z przejęciem przez nie części mienia należącego wcześniej do żydowskich obywateli. Zajmowanie się tą tematyką niewątpliwie godzi w dobre samopoczucie wielu Polaków i kolejnych polskich rządów. Fakt czerpania materialnych korzyści z Zagłady przez państwo polskie i licznych jego obywateli wciąż pozostaje sprawą budzącą duże emocje. Być może nawet większe niż ujawniane w ostatnich latach przez historyków przypadki udziału Polaków w zabijaniu Żydów podczas okupacji niemieckiej. Moralna odpowiedzialność za mordy spada na sprawców, których w ramach poprawiania "narodowego samopoczucia" zawsze można uznać za margines społeczeństwa (mniejsza o wielkość tego marginesu!). Sprawa rabowania mienia żydowskiego przez Polaków zagraża nie tylko pamięci powszechnie szanowanych obywateli z pokolenia naszych ojców i dziadów, lecz także ukazuje współcześnie żyjących w niekorzystnym świetle - jako beneficjentów Zagłady. Może też mieć konkretne materialne konsekwencje dla dzisiejszych obywateli Polski oraz Skarbu Państwa. Poważna refleksja nad restytucją mienia żydowskiego nie jest jednak możliwa bez dociekania, w jaki sposób i przez kogo owo mienie zostało odebrane prawowitym właścicielom.

Niemal całkowita nieobecność badań na temat losów mienia polskich Żydów w czasie wojny i tuż po niej zadziwia tym bardziej, że rabunek dokonywany przez lokalną ludność okupowanej Polski nie był tajemnicą. Został odnotowany przez postronnych obserwatorów jeszcze w czasie trwania tego procederu52. Zygmunt Klukowski, lekarz i dyrektor szpitala w Szczebrzeszynie, zapisał w kwietniu 1942 roku w swoim dzienniku: "zjechało się sporo furmanek ze wsi i wszystko to niemal cały dzień stało w oczekiwaniu, kiedy będzie można przystąpić do rabunku. Z różnych stron dochodzą wiadomości o skandalicznym zachowaniu się części ludności polskiej i rabowaniu opuszczonych żydowskich mieszkań. Pod tym względem miasteczko nasze z pewnością nie będzie w tyle". Kilka miesięcy później, w październiku 1942 roku, Klukowski powrócił do tematu, pisząc: "ludność z otwieranych żydowskich domów rozchwytuje wszystko, co jest pod ręką, ludzie bezwstydnie dźwigają całe toboły z nędznym żydowskim dobytkiem lub towarem z małych żydowskich sklepików"53. Czerpanie zysków z Zagłady przez swoich współobywateli zauważył także Kazimierz Wyka, późniejszy profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1945 roku odnotował w słynnym eseju Gospodarka wyłączona:

Skrót bowiem gospodarczo-moralnego stanowiska przeciętnego Polaka wobec tragedii Żydów wygląda tak: Niemcy, mordując Żydów, popełnili zbrodnię. My byśmy tego nie zrobili. Za tę zbrodnię Niemcy poniosą karę, Niemcy splamili swoje sumienie, ale my - my już teraz mamy same korzyści i w przyszłości będziemy mieli same korzyści, nie brudząc sumienia, nie plamiąc dłoni krwią. Trudno o paskudniejszy przykład moralności jak takie rozumowanie naszego społeczeństwa. [...]

Tym razem spod miecza niemieckiego kata, dokonującego niewidzianej w dziejach zbrodni, sklepikarz polski wyciągnął klucze od kasy swego żydowskiego konkurenta i uważał, że postąpił jak najmoralniej. Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa.

Formy, jakimi Niemcy likwidowali Żydów, spadają na ich sumienie. Reakcja na te formy spada jednak na nasze sumienie. Złoty ząb wydarty trupowi będzie zawsze krwawił, choćby już nikt nie pamiętał jego pochodzenia54.

Reszta tekstu dostępna w regularniej sprzedaży.

Przypisy

Wstęp

1 Bronisław Geremek, Witold Kula, Przedmowa, w: Fernand Braudel, Historia i trwanie, Warszawa: Czytelnik, 1971, s. 8.

2 Marcin Kula, Autoportret rodziny X. Fragment żydowskiej Warszawy lat międzywojennych, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, 2007, s. 7.

3 Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach (dalej: AIPN Ki) 016/5, k. 53, 54 [Notatka służbowa dot. akt b. Komitetu Żydowskiego w Radomiu, 3.01.1974].

4 AIPN Ki 016/5, k. 29, 30 [Informacja dot. archiwum b. Komitetu Okręgowego Żydów w Radomiu, 18.05.1974].

5 Pola Zajdensznir zmarła w 1998 r. Tak jak jej zmarły w 1970 r. mąż, rzeźbiarz Jakub Zajdensznir, została pochowana na cmentarzu rzymskokatolickim w Radomiu przy ul. Bolesława Limanowskiego. Według uzyskanych przeze mnie informacji Zajdensznir zmarła bezpotomnie. Po jej śmierci prace artystyczne pozostałe po Jakubie Zajdensznirze trafiły do Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu (Oddział Muzeum im. Jacka Malczewskiego). Nie wiadomo, co stało się z dokumentami prywatnymi Zajdensznirów ani przedmiotami pochodzącymi ze zbiorów Okręgowego Komitetu Żydowskiego, które znajdowały się w posiadaniu Poli Zajdensznir. Nie odnalazłem żadnego śladu po nich w polskich ani zagranicznych archiwach i muzeach.

6 Cyfrowe kopie tej kolekcji dostępne są także w Archiwum United States Holocaust Memorial Museum (dalej: USHMM) w Waszyngtonie (RG-15.137).

7 Rozmowa z N. K., Polska, 2014.

8 Pomimo prób odnalezienia kartoteki nie udało mi się natrafić na jej ślad ani w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, gdzie dokumenty mogłyby się znajdować, gdyby SB zachowała je dla siebie, ani w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, do którego trafiły kartoteki z innych komitetów.

9 Por. AIPN Ki 016/5, k. 30.

10 Robert E. Stake, The Art Of Case Study Research, Thousand Oaks-London-New Dehli: SAGE Publications, 1995, s. 3; także: David Silverman, Prowadzenie badań jakościowych, przeł. Joanna Ostrowska, red. nauk. Krzysztof Tomasz Konecki, Warszawa: PWN, 2009, s. 169.

11 Prowadząc badania, czerpałem inspirację z teorii ugruntowanej - jednej z głównych perspektyw badawczych w jakościowych badaniach społecznych. W teorii ugruntowanej, w odróżnieniu od innych podejść badawczych, faza zbierania danych i analizy przebiegają równocześnie. Materiał badawczy jest analizowany w miarę jego gromadzenia, a wyniki tych wstępnych analiz wyznaczają dalsze kierunki prowadzenia badań. Cecha ta sprawia, że teoria ugruntowana jest szczególnie przydatna, gdy przedmiot studiów wcześniej był stosunkowo mało zbadany oraz gdy trudno jest określić dostępny zbiór danych. Obie sytuacje miały miejsce w przypadku prowadzonych przeze mnie dociekań. Zob. Barney G. Glaser, Anselm L. Strauss, Odkrywanie teorii ugruntowanej. Strategie badania jakościowego, przeł. Marek Gorzko, Kraków: Nomos, 2009; Michael Quinn Patton, Qualitative Research and Evaluation Methods. 3rd Edition, Thousand Oaks-London-New Delhi: SAGE Publications, 2002, s. 125; Antony Bryant, Kathy Charmaz, The SAGE Handbook of Grounded Theory, Thousand Oaks-London-New Delhi-Singapore: SAGE Publications, 2007, s. 31.

12 Emil Marat, Michał Wójcik, Made in Poland. Opowiada jeden z ostatnich ­żołnierzy Kedywu, Stanisław Likiernik, Warszawa: Wielka Litera, 2014, s. 108, 109.

13 Zygmunt Bauman, Nowoczesność i Zagłada, przeł. Tomasz Kunz, Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2009, s. 21.

14 Zob. Gunnar S. Paulsson, Utajone miasto. Żydzi po aryjskiej stronie Warszawy (1940-1945), przeł. Elżbieta Olender-Dmowska, Kraków: Znak, Warszawa: Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN, 2007, s. 8.

15 Joanna Tokarska-Bakir, Sprawiedliwi niesprawiedliwi, niesprawiedliwi sprawiedliwi, w: tejże, Okrzyki pogromowe. Szkice z antropologii historycznej Polski lat 1939-1946, Wołowiec: Czarne, 2012, s. 17. Tę intuicję potwierdziła opinia językoznawczyni Marzeny Makuchowskiej. W korespondencji z Tokarską-Bakir Makuchowska argumentuje, że imiesłów bierny "ocalony" wywodzi się od czasownika "ocalić" i wskazuje na istnienie nie tylko uratowanego, ale też ratującego. Przez samą swoją strukturę gramatyczną wprowadza więc relację biernego beneficjenta z aktywnym benefaktorem. Natomiast imiesłów "ocalały", pochodzący od czasownika "ocaleć", nie niesie zakodowanej informacji na temat sposobu przeżycia przez osobę, którą określa - jego znaczenie wydaje się więc bardziej neutralne (Korespondencja Joanny Tokarskiej-Bakir z Marzeną Makuchowską, 27.02.2014. Dziękuję Joannie Tokarskiej-Bakir za udostępnienie opinii).

16 Liisa Malkki, Speechless Emissaries: Refugees, Humanitarianism, and Dehistoricization, w: "Cultural Anthropology" 1996, vol. 11, no. 3, s. 378, 385-388.

17 Nicholas Stargardt, Witnesses of War. Children's Lives Under the Nazis, London: Jonathan Cape, 2005; tegoż, Children of Hitler's War, 30th Annual Vanderbilt University Holocaust Lectures Series, 1.11.2007 (https://www.youtube.com/watch?v=HoRHQXhLFFs, dostęp: 29.09.2014).

18 Zob. Kaja Kaźmierska, Ethical Aspects of Biographical Interviewing and Analysis, w: Biographical Research Methods, Robert Miller (ed.), vol. 4, Thousand Oaks-London-New Delhi: SAGE Publications, 2005, s. 368.

19 John M. Johnson, Timothy Rowlands, The Interpersonal Dynamics of In-Depth Interviewing, w: The SAGE Handbook of Interview Research. The Complexity of the Craft, Second Edition, Jaber F. Gubrium, James A. Holstein, Amir B. Marvasti, Karyn D. McKinney (eds.), Los Angeles-London-New Delhi-Singapore-Washington, D.C.: SAGE Publications, 2012, s. 100.

20 Anka Grupińska, 12 opowieści żydowskich, Wołowiec: Czarne, 2013, s. 7.

21 Swoje badania prowadziła pod nazwiskiem Sara Hurwic, w dalszej części tekstu używam jej późniejszego nazwiska: Irena Hurwic-Nowakowska. Czynię tak dla jasności wywodu, ale także dlatego, że właśnie pod tym nazwiskiem została wydana po latach jej praca (Antoni Sułek, Irena Nowakowska - ostatnia z rodu Czarnowskiego, w: "Kultura i Społeczeństwo" 2006, nr 3, s. 204).

22 Małgorzata Melchior, Irena Hurwic-Nowakowska. 28 listopada 1912-25 lutego 2006, w: "Studia Socjologiczne" 2006, nr 2, s. 13; Antoni Sułek, Irena Nowakowska..., dz. cyt., s. 203.

23 Irena Hurwic-Nowakowska, Żydzi polscy (1947-1950). Analiza więzi społecznej ludności żydowskiej, Warszawa: IFiS PAN, 1996, s. X, XI.

24 Antoni Sułek, Irena Nowakowska..., dz. cyt., s. 204.

25 Irena Hurwic-Nowakowska, A Social Analysis of Postwar Polish Jewry, Jerusalem: The Zalman Shazar Center, 1986; tejże, Żydzi polscy..., dz. cyt.

26 Irena Hurwic-Nowakowska, Żydzi polscy..., dz. cyt., s. 161.

27 Tamże, s. 163.

28 Tamże, s. 139.

29 Tamże, s. 141-146.

30 Bożena Szaynok, Pogrom Żydów w Kielcach 4 lipca 1946, Warszawa: Bellona, 1992. Ostateczna liczba ofiar pogromu jest trudna do ustalenia. Najprawdopodobniej przekroczyła 40. Nie wiadomo, ile dokładnie osób zostało zabitych wewnątrz lub w okolicy budynku Komitetu Żydowskiego przy ul. Planty 7. Żydów mordowano także w innych miejscach Kielc oraz w pociągach przejeżdżających przez Kielecczyznę. Icchak Cukierman, który dzień po pogromie przybył do Kielc, napisał w swoich wspomnieniach: "Pogrom ugodził w Żydów w promieniu dziesiątek kilometrów wokół Kielc - tego samego dnia, w tych samych godzinach, wyciągano Żydów z pociągów i mordowano. [...] Poprosiłem, by zaprowadzono mnie do kostnicy. Widziałem dziesiątki ciał. I wciąż przynoszone nowe zwłoki Żydów zamordowanych na drogach" [Icchak Cukierman "Antek", Nadmiar pamięci (Siedem owych lat) Wspomnienia 1939-1946, przeł. Zoja Perelmuter, Warszawa: PWN, 2000, s. 419, 420]. Kilka osób, które zostały ciężko ranne w czasie pogromu, zmarło już po przewiezieniu do szpitala w Łodzi (Bożena Szaynok, Pogrom..., dz. cyt., s. 70). Wcześniej tematem pogromu kieleckiego zainteresował się Marcel Łoziński, który w 1986 r. zrealizował film dokumentalny Świadkowie.

31 Krystyna Kersten, Wstęp, w: Bożena Szaynok, Pogrom..., dz. cyt., s. 7.

32 Krystyna Kersten, Polacy, Żydzi, komunizm. Anatomia półprawd 1939-1968, Warszawa: Niezależna Oficyna Wydawnicza, 1992. Niektóre teksty w skróconej wersji były publikowane wcześniej w prasie.

33 David Engel, Patterns of Anti-Jewish Violence in Poland, 1944-1946, w: "Yad Vashem Studies" 1998, no. 26, s. 43-85; Anna Cichopek, Pogrom Żydów w Krakowie 11 sierpnia 1945, Warszawa: ŻIH, 2000; Dariusz Libionka, The Life Story of Chaim Hirszman: Remembrance of the Holocaust and Reflections on Postwar Polish-Jewish Relations, w: "Yad Vashem Studies" 2006, no. 36, s. 219-247; Dariusz Libionka, Losy Chaima Hirszmana jako przyczynek do refleksji nad pamięcią o Zagładzie i powojennymi stosunkami polsko-żydowskimi, w: "Polska 1944/45 - 1989. Studia i Materiały" 2006, t. 7, s. 5-23.

34 Jan Tomasz Gross, Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści, Kraków: Znak, 2008.

35 Jan Tomasz Gross, Fear. Anti-Semitism in Poland after Auschwitz. An Essay in Historical Interpretation, Princeton-Woodstock: Princeton University Press, 2006.

36 Jan Tomasz Gross, Strach..., dz. cyt., s. 296.

37 Tamże, s. 298.

38 Tamże, s. 302.

39 Jan Tomasz Gross, Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka, Sejny: Pogranicze, 2000.

40 Paweł Machcewicz, Odcienie czerni. Wokół "Strachu" Jana Tomasza Grossa, w: tegoż, Spory o historię 2000-2011, Kraków: Znak, 2012, s. 202. Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku "Więź" w 2008 r., w trakcie trwania dyskusji po publikacji książki Jana Tomasza Grossa.

41 Protestujący wznosili między innymi hasło "Gross - Wyrwać chwasta!". Transparenty z takim hasłem widziałem przed wejściem na spotkanie promocyjne książki w Auditorium Maximum UJ w styczniu 2008 r. Była to najbardziej strzeżona promocja książki, w jakiej uczestniczyłem. We Wrocławiu Narodowe Odrodzenie Polski rozwiesiło w mieście plakaty ze zdjęciem autora książki i hasłem: "wyrwać chwasta" (zob. Karolina Łagowska, NOP obraża Jana Grossa na plakatach, "Gazeta Wyborcza", 12.02.2008).

42 Zob. Wokół Strachu. Dyskusja o książce Jana T. Grossa, wybór i układ tekstów Mariusz Gądek, Kraków: Znak, 2008. Oddzielny tom zawierający teksty prawicowych historyków i publicystów polemizujące z tezami postawionymi przez Jana Tomasza Grossa w Strachu opublikowało także wydawnictwo związane z konserwatywnym i ultrakatolickim kwartalnikiem "Fronda" (Cena "Strachu". Gross w oczach historyków. Wybór publicystyki, red. Robert Jankowski, Warszawa: Fronda, 2008); analizy debaty o książce: Marek Czyżewski, Polski spór o "Strach" Jana Tomasza Grossa w perspektywie "pośredniczącej" analizy dyskursu, w: "Studia Socjologiczne" 2009, nr 3 (194), s. 5-26; Piotr Forecki, Od "Shoah" do "Strachu". Spory o polsko-żydowską przeszłość i pamięć w debatach publicznych, Poznań: Wydawnictwo Poznańskie, 2010.

43 Paweł Machcewicz, Odcienie czerni..., dz. cyt., s. 203.

44 Jerzy Jedlicki, Tylko tyle i aż tyle, w: Wokół Strachu..., dz. cyt., s. 184.

45 Marcin Zaremba, Wielka trwoga. Polska 1944-1947. Ludowa reakcja na kryzys, Kraków: Znak, 2012.

46 Tamże, s. 28. Deklaracja ta nie ustrzegła książki Zaremby przed krytyką. Joanna Tokarska-Bakir napisała: ""Wielka trwoga" Zaremby jest otwartą polemiką ze "Strachem" Jana Tomasza Grossa. Historia codzienności, którą Zaremba zaproponował przeciwko interpretacji Grossa, ma relatywizować rozmiary polskiego antysemityzmu w sposób podobny - z zachowaniem wszystkich proporcji - jak niemiecka Alltagsgeschichte łagodziła wymowę oskarżycielskich wersji historii nazizmu" (Joanna Tokarska-Bakir, Trwoga jako nawyk, w: "Kultura Liberalna", 18.09.2012, nr 193).

47 Na fakt ten zwrócił uwagę Dariusz Stola w czasie dyskusji na książką Marcina Zaremby, która odbyła się w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie 23 marca 2012 r.

48 Józef Adelson, W Polsce zwanej ludową, w: Najnowsze dzieje Żydów w Polsce w zarysie (do 1950 roku), red. Jerzy Tomaszewski, Warszawa: PWN, 1993, s. 387-477; August Grabski, Kształtowanie się pierwotnego programu żydowskich komunistów w Polsce po Holokauście, w: Grzegorz Berendt, August Grabski, Albert Stankowski, Studia z historii Żydów po 1945 r., Warszawa: ŻIH, 2000, s. 67-100; August Grabski, Albert Stankowski, Życie religijne społeczności żydowskiej, w: Następstwa zagłady Żydów. Polska 1944-2010, red. Feliks Tych, Monika Adamczyk-Garbowska, Lublin: UMCS, Warszawa: ŻIH, 2011, 215-244; August Grabski, Żydowski ruch kombatancki w Polsce w latach 1944-1949, Warszawa: Trio, 2002; August Grabski, Działalność komunistów wśród Żydów w Polsce (1944-1949), Warszawa: Trio, ŻIH, 2004; August Grabski, Centralny Komitet Żydów w Polsce (1944-1950). Historia polityczna, Warszawa: ŻIH, 2015; Natalia Aleksiun, Dokąd dalej? Ruch syjonistyczny w Polsce (1944-1950), Warszawa: Centrum Badań i Nauczania Dziejów i Kultury Żydów w Polsce im. Mordechaja Anielewicza, Trio, 2002; Alina Skibińska, Powroty ocalałych, w: Prowincja i noc. Życie i zagłada Żydów w dystrykcie warszawskim, red. Barbara Engelking, Jacek Leociak, Dariusz Libionka, Warszawa: IFiS PAN, 2007, s. 505-599; Alina Skibińska, Powroty ocalałych i stosunek do nich społeczeństwa polskiego, w: Następstwa zagłady Żydów..., dz. cyt., s. 39-70; Monika Adamczyk-Garbowska, Patterns of Return. Survivors' Postwar Journeys to Poland, Ina Levine Annual Lecture, USHMM, Washington, D.C., 15.02.2007; Ewa Koźmińska-Frejlak, Asymilacja do polskości jako strategia adaptacyjna ocalałych z Zagłady polskich Żydów, w: "Kwartalnik Historii Żydów" 2013, nr 2, s. 236-247; Ewa Koźmińska-Frejlak, Polska jako ojczyzna Żydów - żydowskie strategie zadomowienia się w powojennej Polsce (1944-1949). Zarys problematyki, w: "Kultura i Społeczeństwo" 1999, nr 1, s. 119-141; Ewa Koźmińska-Frejlak, Kondycja ocalałych. Adaptacja do rzeczywistości powojennej (1944-1949), w: Następstwa zagłady Żydów..., dz. cyt., s. 123-155; Ewa Koźmińska-Frejlak, Wobec przeszłości - wizje czasów przedwojennych jako element odbudowy tożsamości ocalałych w okresie tuż powojennym, w: Zagłada Żydów na polskiej prowincji, red. Adam Sitarek, Michał Trębacz, Ewa Wiatr, Łódź: IPN, 2012, s. 453-463; Małgorzata Melchior, Zagłada a tożsamość. Polscy Żydzi ocaleni "na aryjskich papierach". Analiza doświadczenia biograficznego, Warszawa: IFiS PAN, 2004.

49 Anna Cichopek-Gajraj, Beyond Violence. Jewish Survivors in Poland and Slovakia 1944-1948, Cambridge: Cambridge University Press, 2014, s. 5.

50 Tamże.

51 Tamże, s. 7.

52 Warto podkreślić, że temat rabunku mienia żydowskiego w czasie Zagłady jest już badany w Europie od pewnego czasu. Zob. Martin Dean, Robbing the Jews. The Confiscation of Jewish Property in the Holocaust, 1933-1945, Cambridge: Cambridge University Press, 2010; Robbery and Restitution. The Conflict over Jewish Property in Europe, Martin Dean, Constantin Goschler, Philipp Ther (eds.), New York-Oxford: Berghahn Books, 2007; Götz Aly, Michael Sontheimer, Fromms. How Julius Fromm's Condom Empire Fell to the Nazis, New York: Other Press, 2009.

53 Zygmunt Klukowski, Zamojszczyzna 1918-1943, Warszawa: Karta, 2008, s. 306, wpis z 26.10.1942. Na ten zapis zwraca też uwagę Jan Tomasz Gross: tegoż, Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów, współpraca Irena Grudzińska-Gross, Kraków: Znak, 2011, s. 75.

54 Kazimierz Wyka, Gospodarka wyłączona, w: tegoż, Życie na niby, Kraków: Universitas, 2010, s. 292, 293 (wyróżnienie w oryginale). Zob. Jan Grabowski, Dariusz Libionka, Wstęp, w: Klucze i kasa. O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych 1939-1950, red. Jan Grabowski, Dariusz Libionka, Warszawa: Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN, 2014, s. 19, 20.

Źródła ilustracji

strona

11, 12-13

Plan Radomia opracowano na podstawie mapy ze zbioru kartograficznego Archiwum Państwowego w Kielcach - mapy, sygn. 17

19, 170, 241, 253-257

Archiwum Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie

20

Clara Thomas Archives and Special Collections, York University w Toronto (Der fraynt fun Radom 1925-1950, Paryż 1950)

44

Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, autor nieznany

99 (góra)

Archiwum prywatne Elego Gata

99 (dół), 100-101

Clara Thomas Archives and Special Collections, York University w Toronto

134

Miejska Biblioteka Publiczna w Radomiu ("Voice of Radom" 1995, numer specjalny "50th Anniversary of Liberation, 1945-1995")

171

Archiwum prywatne Andrew Griffela

316

Autor i właściciel nieznani

W serii ukazały się:

Christian Ingrao Czarni myśliwi. Brygada Dirlewangera

Christopher R. Browning Pamięć przetrwania. Nazistowski obóz pracy oczami więźniów

Gao Ertai W poszukiwaniu ojczyzny. Wspomnienia z chińskiego obozu pracy

Jael Neeman Byliśmy przyszłością

Božidar Jezernik Naga Wyspa. Gułag Tity

Frank Dikötter Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958-1962

Huszang Asadi Listy do mojego oprawcy. Miłość, rewolucja i irańskie więzienie

Szimon Peres, David Landau Ben Gurion. Żywot polityczny

Christian Ingrao Wierzyć i niszczyć. Intelektualiści w machinie wojennej SS

Julius Margolin Podróż do krainy zeków

Patrick Montague Chełmno. Pierwszy nazistowski obóz zagłady

Calder Walton Imperium tajemnic. Brytyjski wywiad, zimna wojna i upadek imperium

Piotr Osęka My, ludzie z Marca. Autoportret pokolenia '68

Wendy Lower Furie Hitlera. Niemki na froncie wschodnim

John Dinges Czas Kondora. Jak Pinochet i jego sojusznicy zasiali terroryzm na trzech ­kontynentach

Jacques de Saint Victor Niewidoczna siła. Mafia w społeczeństwach demokratycznych

Gary J. Bass Telegram konsula Blooda. Nixon, Kissinger i zapomniane ludobójstwo

Götz Aly Obciążeni. "Eutanazja" w nazistowskich Niemczech

Ben Urwand Kolaboracja. Pakt Hollywoodu z Hitlerem

Dennis E. Showalter Pancerz i krew. Bitwa pod Kurskiem

Gerald Steinacher Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przedsprawiedliwością (wyd. 2)

Frederick Taylor Wypędzanie ducha Hitlera. Okupacja i denazyfikacja Niemiec

Adam Hochschild Pogrzebać kajdany. Wizjonerzy i buntownicy w walce o zniesienieniewolnictwa

Arthur Allen Fantastyczne laboratorium doktora Weigla. Lwowscy uczeni, tyfus i walka z Niemcami

David I. Kertzer Papież i Mussolini. Nieznana historia Piusa XI i rozkwitu faszyzmu w Europie

Frank Dikötter Tragedia wyzwolenia. Historia rewolucji chińskiej 1945-1957

Następna książka w serii:

Sheila Fitzpatrick Zespół Stalina. Niebezpieczne lata radzieckiej polityki