Wstęp
Dlaczego odporność jest ważna
Nie udało się jej.
Doświadczyliście w życiu chwil, które sprawiły, że poczuliście się tak, jakbyście w ogóle nie znali osoby, którą byliście wcześniej? To była dla mnie taka właśnie chwila, kiedy moja mama powiedziała: "Nie udało się jej".
Może myślicie: cóż, pewnie nie dostała się na studia albo nie powiodło się jej w procesie rekrutacyjnym. Nie, moja mama mówiła o kimś, kto nie przeżył operacji.
Tym kimś była moja siostra. I nie udało się jej przeżyć.
Nie wiem, jakie chwile z waszego życia przypomniały się wam w trakcie lektury tych słów, ale przypuszczam, że trzymacie tę książkę w rękach dlatego, że was również życie zaskoczyło. Może też straciliście kogoś, kogo kochaliście albo próbujecie się uporać z niepowodzeniem zawodowym lub wasze "i żyli długo i szczęśliwie" niespodziewanie się skończyło. Cokolwiek przeszliście, mogliście odkryć, tak jak ja, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana. A dla wielu z nas jest ona niechciana i wiąże się z ogromną stratą.
Nieważne, czy jest to przegapienie okazji, utrata zdrowia, relacji, bezpieczeństwa finansowego czy po prostu rozczarowanie, życie wiąże się ze stratą, zmianą i bólem. Nie da się tego uniknąć; można jedynie przez to przejść. Mówi się: "Co nas nie zabije, to nas wzmocni", ale pewnie zauważyliście, że nie u każdego się to sprawdza. Niektórzy stają się cieniem samych siebie z przeszłości lub grzęzną w pretensjach i żalu do świata, gdy życie rozdaje im słabe karty, podczas gdy inni przekształcają napotykane trudności w okazje do rozwoju i samodoskonalenia.
Różnica między nimi zawiera się w odporności. Zdefiniuję ją tutaj jako zdolność adaptacji do niespodziewanych zmian, umiejętność radzenia sobie ze stresem w obliczu przeciwności i pozytywne spojrzenie na poniesione straty.
Szkoła i studia nauczyły mnie wielu rzeczy - jak być mądrzejszą, lepiej orientować się w technologii i radzić sobie z marketingiem - lecz nie tego, jak być odporną. Uważam wręcz, że w czasach studenckich stanowiłam przykład zgoła przeciwnego podejścia: zła ocena z egzaminu lub negatywna opinia innych potrafiły mnie zmiażdżyć. Nieustannie znajdowałam się na emocjonalnej karuzeli i cechowała mnie psychiczna kruchość. Musiałam pokonać długą drogę, aby zbudować własną odporność. Nie jest ona bowiem cechą wrodzoną, jak kolor oczu czy kształt palców u nóg. Odporność to zestaw umiejętności, które każdy z nas może rozwijać i doskonalić przez praktykę. Dlatego, jeśli również wpadacie w spiralę lęku, przytłaczają was życiowe przeszkody albo czujecie się całkowicie zagubieni, ponieważ coś wywróciło wasz świat do góry nogami, zostańcie ze mną. Zapewniam, że ani to, kim byliście wcześniej, ani to, kim teraz jesteście, nie jest niezmienne. Przekształcenia i zmiany mogą stać się potężnym katalizatorem rozwoju.
Zanim zaczniemy, pragnę opowiedzieć wam nieco o sobie. Skoro piszę książkę o odporności, chcę, abyście wiedzieli, że doskonale rozumiem, jak bezsilni mogą się poczuć ludzie wobec życia.
Dwudziesty października 2012 roku. To dzień, w którym świat, jaki znałam, legł w gruzach.
Miałam dwadzieścia lat. Pamiętam, że noc wcześniej kładłam się spać, martwiąc się egzaminami na uczelni i tym, co założę na imprezę u przyjaciółki następnego dnia (wiecie chyba, że jeśli strój jest nietrafiony, to zabawa się nie uda!). Nie zdawałam sobie sprawy, że zaledwie kilka godzin dzieli mnie od punktu zwrotnego w moim życiu.
Obudziły mnie wibracje telefonu. Budzik pokazywał 3.37. Pomyślałam: "Serio?! Kto dzwoni o tej porze?! To musi być koleżanka, która chce ze mnie zażartować". Ale gdy spojrzałam na ekran telefonu, zrozumiałam, że to nie żart - dzwoniła mama. Miała trochę zmartwiony głos i spytała, czy znam hasło do e-maila mojej siostry, która była na wakacjach w Tajlandii - mama potrzebowała dokumentów jej ubezpieczenia podróżnego. Zaspana otworzyłam laptopa, włamałam się na jej maila (jak to tylko młodsza siostra potrafi) i przesłałam mamie te pliki. Nie zastanawiałam się nad tym zbytnio - ale potem mamie załamał się głos i powiedziała: "Nicole miała wypadek, módl się, żeby wszystko było w porządku".
Poczułam się oszołomiona. Odebrało mi mowę. Nicole była cztery lata starsza ode mnie. Nie mogłam sobie wyobrazić życia bez niej, bo zawsze znajdowała się w pobliżu mnie. Kiedyś budziłam się, słysząc rytm wystukiwany przez nią stopami na kuchennej podłodze. Była urodzoną tancerką i nigdy nie potrafiła ustać w miejscu. Wszystko głęboko przeżywała. Pewnego razu płakała, ponieważ nasz pies wrócił od fryzjera beznadziejnie przystrzyżony!
Po tamtej rozmowie z mamą modliłam się, abym mogła jeszcze zobaczyć siostrę. Poszłam na plażę, żeby oczyścić umysł, ale nic to nie dało. W głowie miałam gonitwę myśli: "Jak to się stało? Czyja to wina? Czy naprawdę nic jej nie będzie?!".
Kiedy podniosłam wzrok i ujrzałam oszałamiający wschód słońca nad oceanem, pomyślałam: "Popatrz tylko! To znak! Spójrz, jak jest piękne. To znak, że nic jej nie będzie!". Wyjęłam telefon i zrobiłam zdjęcie, żeby pokazać je Nicole, kiedy odwiedzę ją w szpitalu. Bo byłam przekonana, że z tego wyjdzie.
Chwiejnym krokiem podeszłam do samochodu, aby pojechać do domu rodziców. Wiedziałam, że mnie potrzebują, ale bałam się na nich spojrzeć, zobaczyć panikę na ich twarzach i pełne strachu oczy. Wtedy cała ta sytuacja nabrałaby rzeczywistych kształtów, a ja nie chciałam, aby była prawdziwa. Wzięłam jeszcze jeden głęboki oddech, nim opadłam na fotel kierowcy. Nawet nie zamknęłam drzwi, gdy mój telefon zaczął dzwonić - znowu mama.
Powtarzałam sobie, żeby nie panikować. Pewnie chce, żebym po drodze kupiła mleko albo coś w tym rodzaju. Odebrałam i usłyszałam tylko, jak mama krzyczy: "Nie przeżyła!". Upuściłam telefon, padłam na trawę i zaczęłam wyć.
Kiedy dotarłam do rodzinnego domu, było tam pełno ludzi, którzy chcieli złożyć kondolencje. Miałam ochotę wrzeszczeć: "Wynoście się, zostawcie nas samych!", ale wiedziałam, że mieli dobre intencje. Udało mi się przytulić do mamy i obie osunęłyśmy się na podłogę, szlochając. Potem mama odsunęła się ode mnie i powiedziała: "Katie, weź głęboki oddech i spójrz na mnie. Zarezerwowaliśmy z tatą lot do Tajlandii, żeby sprowadzić ciało Nicole, a samolot odlatuje za pół godziny".
Kilka minut później jeszcze raz przytuliłam rodziców, nim pojechali na lotnisko. Wypuszczenie ich z ramion było najtrudniejszą rzeczą, jaką musiałam zrobić.
Podczas fatalnej jakości rozmowy przez Skype'a, tata opowiedział mi, co się stało. Obejrzał nagranie wypadku z kamery hotelowej na Ko Samui: Nicole i jej chłopak, Jamie, jechali na motorze. Skręcali na podjazd hotelu, kiedy uderzył w nich kierowca innego motocykla, który jechał złą stroną drogi. "Spędziliśmy dzień na komisariacie, negocjując z policją" - powiedział tata. "Zabrali Jamiemu paszport, a sprawca nie poczuwa się do winy za to, co się stało".
"Co masz na myśli, mówiąc "negocjując" z policją?" Moja siostra nie żyła, a teraz musiałam się martwić, czy chłopak Nicole nie skończy w tajskim więzieniu.
Po kilku kolejnych bezsennych nocach i długich dniach spędzonych na płaczu na podłodze w łazience oraz zużyciu całego zapasu chusteczek w końcu dostałam wiadomość, że wszyscy wracają do domu. Ledwie pamiętam kolejne tygodnie. Wybrałam sukienkę, w której Nicole miała zostać pochowana. Napisałam przemówienie na jej pogrzeb. Przyszło na niego trzy tysiące osób i zastanawiałam się, czy gdybym to ja umarła, aż tylu ludzi pofatygowałoby się na moją ceremonię pożegnalną.
Kilka dni po uroczystości upamiętniającej Nicole weszłam do kawiarni. Wciąż półprzytomna, czekając, aż kawa się zaparzy, przypadkowo spojrzałam na telewizor. Zobaczyłam rozmazane nagranie pary na motorze. Kiedy drugi motocykl gnał w ich kierunku, dotarło to do mnie. "Chwileczkę, to moja siostra!", pomyślałam. Oglądałam moment śmierci własnej siostry w kawiarnianym telewizorze.
Nie miałam pojęcia, jak przetrwam żałobę. Wydawało się, że jest coraz gorzej i nie mogę nic zrobić, żeby to naprawić, ani spowodować, by wszystko minęło. Czułam się całkowicie bezradna.
Może czytacie tę książkę, ponieważ doświadczacie czegoś podobnego. Wasza mama wzięła was na rozmowę i wyznała, że lekarz znalazł u niej guzek i okazało się, że ma raka. Albo wasz szef dał awans, na który ciężko pracowaliście, koledze wykorzystującemu wszystkie wasze pomysły bez wspominania o waszym udziale. Lub też przeczytaliście SMS-y na telefonie swojej drugiej połówki i zrozumieliście, że wcale nie chodziło o "pilny projekt".
Kiedy życie zaskakuje was sytuacją, nad którą nie macie kontroli, czujecie, jak przenika was poczucie winy i złość. Rozumiem to. Na początku nie mogłam przestać myśleć o kierowcy, który zabił moją siostrę. Nienawidziłam go. Nie mogłam uwierzyć, że uszło mu to na sucho. Że policja nigdy o nic go nie oskarżyła. Że nawet nie wydawał się przejęty. Gniew i gorycz mnie paraliżowały. Może wasz gniew również was blokuje i nawet nie wiecie, jak ruszyć dalej.
W tej książce przedstawię wam skuteczną strategię, opracowaną na podstawie refleksji, które pomogły mi przestać rozmyślać o niesprawiedliwości śmierci mojej siostry i odczuwać dotkliwe negatywne emocje z tym związane. Dzięki temu mogłam odzyskać kontrolę nad swoimi reakcjami. Ta książka wykracza poza stereotypowe poradniki udzielające rad w stylu: "staraj się dostrzegać pozytywy, kiedy doświadczasz trudności". Owszem, motywujący cytat może nieco poprawić dzień, a pozytywne myślenie ma swoje zalety, ale kiedy leżałam na podłodze garderoby mojej siostry, próbując wybrać sukienkę, w której miała zostać pochowana, pozytywne podejście nie było ani pomocne, ani przydatne. Potrzebowałam czegoś, co pomoże mi uleczyć ból, a nie udawać, że go nie ma. Ta książka nie traktuje o zmienianiu się w maszynę, która zawsze doświadcza pozytywnych uczuć. Ma na celu pomóc wam zrozumieć, dlaczego czujecie to, co czujecie, oraz jak możecie wpływać na te emocje w bardziej pomocny i uzdrawiający sposób.
Aby to osiągnąć, przedstawię wam moją innowacyjną strategię 3R dla odporności: Rozpoznaj swoje myśli, Rozważ, jak na ciebie wpływają, i Reorientuj swój umysł na bardziej wzmacniające przemyślenia. Dzięki tej strategii zamieniłam swoją beznadziejną sytuację w misję, która odmieniła życie tysięcy ludzi. Teraz chcę, żebyście również wy doświadczyli tej przemiany. Pomogę wam zbudować waszą odporność i odzyskać kontrolę nad reakcjami na to, co niesie życie, nawet w chwilach, gdy wydaje się, że wszystko staje na głowie.
Wierzę w siłę tego, czego was nauczę, ponieważ sama użyłam tej strategii nie tylko po to, aby żałoba po stracie siostry stała się źródłem rozwoju, ale także w wielu innych sytuacjach. Dała mi ona odwagę, by w wieku dwudziestu lat rzucić pracę w korporacji i zostać dyrektorką fundacji imienia mojej siostry, Nicole Fitzsimons. Decyzja ta nie miała uzasadnienia finansowego - nie dostawałam wynagrodzenia za pełnienie tej funkcji. Jednak towarzyszyła mi wizja, by coś zmienić na cześć mojej siostry i spróbować uchronić innych przed jej tragicznym losem. Stworzyłam więc prezentację na temat bezpieczeństwa podróży i przedstawiłam ją dwustu tysiącom uczniów w szkołach całej Australii. Miałam również okazję przemawiać obok australijskiego ministra spraw zagranicznych w trakcie imprez organizowanych przez rząd. Nigdy nie znalazłabym w sobie odwagi, by realizować to marzenie - tym bardziej że wszyscy uznawali mnie za wariatkę, która zrezygnowała z kariery w korporacji - gdybym nie zrozumiała strategii 3R, której nauczę was w tej książce.
Droga do osiągnięcia mojego celu z fundacją imienia mojej siostry nie była łatwa. W pierwszym roku wysłałam sześćset e-maili do szkół, w których oferowałem przedstawienie prezentacji przed uczniami - tylko osiem placówek mnie zaprosiło. To pięćset dziewięćdziesiąt dwie odmowy. Ale 3R podtrzymywały moją motywację, kiedy miałam ochotę zrezygnować z powodu niemrawych postępów. Moja misja na rzecz bezpieczeństwa podróży ewoluowała w misję na rzecz odporności oraz zdrowia psychicznego młodzieży. Stworzyłam prezentację, aby przekazać uczniom wszystko, czego nauczyłam się o odporności, ponieważ sama miałam z nią duże trudności jako nastolatka. Początkowo bałam się w to całkowicie zaangażować i przestać pracować w pełnym wymiarze godzin w fundacji. W końcu jednak postawiłam wszystko na jedną kartę i zapożyczyłam się u taty, aby w wieku dwudziestu czterech lat pojechać na szkolenie do Stanów Zjednoczonych skierowane do osób, które chciały być trenerami rozwoju osobistego. Pod koniec następnego roku zaczęłam dostawać zaproszenia z amerykańskich szkół. Tam moje wystąpienia spotkały się z tak dobrym przyjęciem, że zaczęłam otrzymywać coraz więcej zleceń. To postawiło przede mną wyzwanie związane z założeniem własnej firmy w obcym kraju - był to proces tak skomplikowany, że często mnie przerastał. Obecnie prowadzę w USA firmę doradczą o sześciocyfrowym dochodzie, ale bywały dni - i wciąż bywają - przypominające wspinaczkę z betonowymi blokami na stopach.
Po dwudziestce przeżyłam też trudne rozstania i znalazłam się w związku, który wydawał mi się bardzo bezpieczny, ale też niesatysfakcjonujący. Mój partner był świetnym mężczyzną, który w teorii spełniał wszystkie moje kryteria, ale w sercu brakowało mi tego dreszczyku prawdziwej miłości. Bliscy potępiali mnie za to, że chciałam go zostawić, i uznawali za egoistkę. Ale po tym, jak pochowałam siostrę, wiedziałam, że życie jest zbyt krótkie, by zadowalać się byle czym, zwłaszcza w kwestii miłości. Moje 3R uczyniły mnie na tyle odważną, że podjęłam decyzję, która mnie przerażała, ale jednocześnie była najlepsza dla nas obojga, jak podpowiadało mi serce. On również zasługiwał na to, by znaleźć prawdziwą miłość. Niedługo potem spotkałam na wakacjach w Ameryce niesamowitego mężczyznę imieniem Nate. Zakochaliśmy się w sobie, a ja w końcu dostałam wizę i zamieszkałam z nim w Stanach Zjednoczonych.
Wtedy świat znienacka ogarnęła pandemia. Każdy z nas ma chyba do opowiedzenia historię o tym, jak covid wywrócił mu życie do góry nogami. 2020 na zawsze pozostanie rokiem, w którym świat nauczył się, jak szybko wszystko może się zmienić. Udało mi się przyjechać do Stanów Zjednoczonych, aby zacząć życie z Nate'em, ale minęły prawie dwa lata, nim mogłam odwiedzić rodzinę w Australii. Mamy niesamowitą relację i wydobywamy z siebie to, co najlepsze, ale przyznam, że ten pierwszy rok był trudny. Nate służył w Siłach Powietrznych i spędzał więcej czasu poza domem niż w nim. Sąsiedzi nadal byli zdystansowani z powodu covida i miałam trudności ze znalezieniem przyjaciół. Na dodatek nie mogłam robić tego, co kocham najbardziej - występować w szkołach i na wydarzeniach - ponieważ zgromadzenia były zakazane. Czułam się samotna i odizolowana, ale udało mi się przetrwać ten czas dzięki 3R, które pomogły mi otworzyć się na trudne rozmowy i ułatwiły podejmowanie niezbędnych decyzji. Teraz jestem wdzięczna sobie samej z przeszłości za to, że się nie poddałam. Nie potrafię sobie wyobrazić, że moje życie mogłoby potoczyć się inaczej.
Mimo że osiągnęłam taki sukces, wciąż zdarza mi się doświadczać upadków. Nadal dzwonię do przyjaciółki, żeby wyżalić się z powodu stresu związanego z pracą, lub gdy mam trudny dzień, wypłakuję się, siedząc z psem na kanapie. Jestem człowiekiem, więc wciąż napotykam trudności, ale już nie czuję się całkowicie sparaliżowana tym, co dzieje się w moim życiu. Wiem, jak kontrolować własne reakcje w sposób, który pomaga mi przejść przez wyzwania, zamiast załamywać się w ich obliczu. To zmieniło moje doświadczenie w tym chaotycznym świecie. Jestem podekscytowana, że mogę was nauczyć tych samych kroków - dzięki temu też doświadczycie życiowej zmiany.
Znajdziecie w tej książce ćwiczenia oraz pytania, na które spróbujecie odpowiedzieć w prowadzonym przez siebie dzienniku. Pomogą wam one wcielić w życie to, czego będziecie się uczyć. Dodatkowo, aby ułatwić wam udzielanie odpowiedzi, stworzyłam darmowy mini e-book z niektórymi arkuszami oraz stronami dziennika, gotowymi do wypełnienia! Możecie go pobrać, skanując poniższy kod QR. Znajdziecie go również w pozostałych częściach książki, obok działań, do których stworzyłam uzupełniające zasoby online. Koniecznie skorzystajcie z tego dodatkowego wsparcia.
Przed nami dużo pracy, więc jeśli tak jak ja chcecie mieć pewność, że zapamiętacie to, co naprawdę was poruszyło, możecie robić notatki lub zakreślać fragmenty, które uważacie za pomocne. Życie toczy się tak szybko, że warto, abyście mieli błyskawiczny dostęp do wskazówek czy strategii, gdy najbardziej ich potrzebujecie!
Razem wykonajmy kolejne kroki w celu zyskania odporności.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki