AKT I
Rok 1957
Dekoracja przedstawia wioskę rybacką na skalistej wyspie u wybrzeży Grecji.
Skały, łodzie, niewielka przystań, nabrzeżne domostwa, uboga kuźnia, tawerna z beczkami wina, sieci rybackie. Na skałach rosną margerytki.
Uwaga: Wszystkie zejścia i wejścia na scenę winny odbywać się na tle muzyki, w rytmie tanecznym lub wręcz w tańcu. Akompaniament stanowią fragmenty piosenek (zaznaczone w tekście) lub perkusja (małym zaznaczeniem melodii). Obieżyświaty wędrują z tobołkami przez widownię w stronę sceny. Zatrzymują się i śpiewają przed kurtyną na melodię Kupletów Obieżyświatów
OBIEŻYŚWIAT I
mówi
Ta historia dzieje się w balladzie.
OBAJ
śpiewają
Ta historia dzieje się w balladzie,
a ballada w kraju greckim.
Opowiemy jak umiemy,
trochę smutno, trochę hecnie.
Zaśpiewamy wam nieskładnie
o miłości i o szlachetności,
o śmiertelnym zakochaniu,
o jednej niewierności.
Pamiętajcie, że nad Grecją
wiszą chmury, choć nie pada,
więc zapłacze dzisiaj nieraz
smutno-śmieszna ta ballada.
Solo
Gruby Turek palił fajkę,
chudy Anglik - papierosa.
Wir domowych wojen hulał
i świszczała śmierci kosa.
Inna melodia, która nie będzie powtarzać się w balladach Obieżyświatów w środku sztuczki. Winna być rzewna i wzruszająca. Może być kiczowata, byle piękna
OBAJ
poważnie, z pomocą chóru
Grecja ma oczy czarne
i suknię błękitną jak niebo.
A wyspy to jej korale,
a gwiazdy snu jej strzegą.
A w morzu błyszczy sól,
a ta sól - to łzy.
O grecki kraju mój,
co też ci się śni?
Grecja ma oczy czarne
i suknię błękitną jak niebo,
a wyspy to jej korale,
a gwiazdy snu jej strzegą.
Tę piosenkę powtórzy Alekos na początku aktu II
OBIEŻYŚWIAT I
Jest czwarta, a może piąta nad ranem. Niedługo będzie świtać.
OBIEŻYŚWIAT II
Rok pięćdziesiąty siódmy.
OBIEŻYŚWIAT I
Tysiąc dziewięćset.
OBIEŻYŚWIAT II
Rzecz dzieje się w balladzie.
Rozsuwa się malowana kurtynka. Przedstawia ona prymitywną plastyczną mapę wyspy, przypominającą obrazy naiwnych malarzy bałkańskich.
Ukazuje się wioska rybacka z ubogą kuźnią w rogu sceny.
Na kominie leży gadający Kot Barabados. Kuźnia pełna jest łańcuchów i nieokreślonych żelaznych przedmiotów. Obwieszona tym niczym choinka. Rudera się wali, więc widać ją w przekroju. A obok - łodzie, przystań, skały
Scena 1
Kowal Andrykos, Andrea i Kot Barabados
ANDREA
szorując kociołek zabrudzony sadzami
Dosyć mam tego wszystkiego!
ANDRYKOS
przy pracy
Co mówisz, moje słońce?
ANDREA
Mówię, że dosyć mam szorowania garów codziennie, ledwie słońce wstanie!
ANDRYKOS
Mogłabyś nie szorować ich rankiem, gdybyś to uczyniła wieczorem.
ANDREA
Kiedy wieczorem coś mnie bierze!
ANDRYKOS
Co takiego, moje słońce?
ANDREA
Jakieś takie ziewanie, przeciąganie... I jeszcze takie łaskotki, jakby mnie diabeł drapał w pięty. Chce mi się spać i płakać. Ale co ty możesz o tym wiedzieć. Wszak jesteś moim mężem.
ANDRYKOS
Chciałbym zjeść śniadanie.
ANDREA
stawia mu z hałasem talerz przed nosem
A ja bym ci najchętniej rozbiła na łbie ten talerz i wszystkie inne szczerbate półmiski z tego gospodarstwa!
ANDRYKOS
Cóż ci to, słowiczku?
ANDREA
On się pyta!... Mogłam wyjść za mąż za rybaka, który łowił codziennie cztery ławice tłustych ryb, czyż nie tak, Barabadosie?
Kot mruczy potakująco
Mogłam wyjść za gospodarza, który miał w spiżarni myszy tłuściejsze od tego kota, mogłam wyjechać do Aten i śpiewać pieśni na jarmarkach!
Kot prycha kpiąco
ANDRYKOS
Ale pokochałaś mnie, ubogiego kowala. Mogę zarobić tyle, ile zapłacą mi ludzie na tej wyspie. A to jest bardzo biedna wyspa, Andreo!
Kot wzdycha
Nasz kot żywi się zdechłymi rybami, czyż nie tak?
ANDREA
O, ja nieszczęśliwa! O, ja niekochana!
KOT
nuci
Nieszczęśliwa owdowiała,
Kamyk we włosy wplotła...
ANDREA
Gdzie ja miałam oczy. W łóżku jesteś jak kawałek lodu, a w kuźni - szkoda gadać...
ANDRYKOS
Chcesz powiedzieć, że jestem złym kowalem?
ANDREA
No pewnie. Skoro nie umiesz nawet wykuć robota...
ANDRYKOS
Robota? A cóż to takiego??
ANDREA
Nawet nie wiesz co to?! Ja całe życie o tym marzę. To taka maszyna. Chodzi. Brzęczy. A najważniejsze, że zmywa garnki. Cały dzień może pracować, a ty tylko mówisz: "Robocie, wymyj kociołek", "Robocie, zamieć podłogę".
ANDRYKOS
I on zamiata?
ANDREA
A jakże! A na nosie ma wypisane: Made in USA.
ANDRYKOS
To za trudne jak dla wiejskiego kowala. Nie zrobię ci takiego.
ANDREA
No to mi kup.
ANDRYKOS
Nigdy nie będę miał tyle pieniędzy.
ANDREA
Nigdy?
ANDRYKOS
Nie wiem.
KOT
Nie wiem.
ANDREA
Ty też nie wiesz, Barabadosie?
KOT
Czego nie wiem, tego w ogóle nie warto wiedzieć.
ANDREA
O, ja nieszczęśliwa. Jeżeli nikt tego nie wie, to skąd ja mam wiedzieć, czy porzucić mego męża, biednego kowala?
KOT
I kiedy, ewentualnie.
Andrea zabiera mężowi talerz sprzed nosa. Andrykos zaczyna palić nargile
ANDREA
Masz ci los. Zamiast się brać do roboty, ten kończy fajkę. Jeszcze trochę, a zaczniesz czytać gazety.
wygląda przed kuźnię
Margarita! Ej, Margarita!
Scena 2
Wbiega Margarita; nie zwracając uwagi na rodziców, sposobi się do wyjścia.
Wkłada chustę, czesze się przed lustrem. Jest ładna
ANDREA
Gdzie byłaś?
Margarita nie odpowiada
KOT
nuci
Z chłopakami byłam,
czarne wino piłam,
mateczko mo-ja...
ANDREA
Nie ciebie pytam.
Andrykos rozpala ogień w kuźni
Co za czasy. Prędzej się proste bydlę do człowieka odezwie niż rodzona córka. Kot mi śpiewa jak słowik, a mój słowiczek zdradza jak kot. Bóg mnie pokarał mężem nierobem i córką latawicą.
KOT
Hulanicą.
ANDRYKOS
do Kota
Co mówisz?
KOT
Nic. Śnię.
Margarita wybiega
ANDREA
biegnie za nią z wiadrami
Margarita! A woda?
MARGARITA
Teraz nie.
ANDREA
Niewdzięcznico! Bierz wiadra.
MARGARITA
Nie mogę, mamo! Spieszę się.
wybiega ze sceny w rytmie O Margarito przed ścigającą ją w tym samym rytmie Andreą
ANDREA
Masz ci los: "Spieszy mi się!". Ja też się pospieszyłam, wychodząc za mąż za kowala.
KOT
Ktoś idzie.
ANDREA
Kto?
KOT
nasłuchując
Nie wiem. Idzie od strony gór i... śpiewa.
Wszyscy nasłuchują. Z daleka niesie się głos. To słychać Peryklesa i jego pieśń: Dodaj mi sił... Tempo przyspieszone w stosunku do greckiego oryginału.
Perykles śpiewa strofę lub dwie, jak chcecie: jedną poza sceną, drugą, gdy przez proscenium wolno wędruje do kuźni. Akompaniament bardzo daleki.
Ta pieśń, lepiej słyszalna, powtórzy się jeszcze w tym akcie. Perykles jest rozebrany do pasa, ma jedynie skórę przewieszoną przez ramię. Urywa śpiew i puka w okno kuźni
ANDREA
Ejże! Coś ty za jeden? Pukasz, choć widzisz, że nie mamy drzwi!
KOT
Pukanie nieczynne.
ANDRYKOS
Wejdź do środka.
Perykles wchodzi i kładzie na ziemi ciężki tobół
ANDREA
Coś ty za jeden?
PERYKLES
Perykles. Przybywam z gór.
KOT
Poznaję go. Mieszka w górach, a kiedy schodzi na dół, zawsze przynosi za sobą jakieś nieszczęście.
ANDREA
Masz ci los. A ja myślałam, że pieniądze.
ANDRYKOS
Z czym przychodzisz, Peryklesie?
PERYKLES
Organizuję strajk.
ANDREA
wybucha śmiechem
Oj, nie mogę. Oj, bo pęknę. Czy chcesz zorganizować strajk w tej kuźni? Chętnie zastrajkuję i przestanę gotować temu niezdarze.
PERYKLES
Organizuję strajk rybaków. To nie do pomyślenia, żeby kupcy płacili naszym rybakom za ich połowy tyle, co kotu za łapanie myszy.
KOT
Nie do pomyślenia, ale do przeprowadzenia.
PERYKLES
Nie wierzę w gadające koty. To zabobon.
ANDRYKOS
Wybacz, Peryklesie. Jestem ciemnym kowalem. Co sprowadza cię do mnie, Peryklesie? Nie jestem rybakiem. Nie mam nawet łodzi.
ANDREA
Nie ma i nie będzie miał. A ja nie będę miała amerykańskiego robota.
PERYKLES
Będziesz miała.
ANDREA
A kto mi go kupi? Może ty?
PERYKLES
Może ja.
ANDREA
śmieje się
Może on! Nie mogę... Nie chcesz chyba, żebym drugi raz pękła ze śmiechu.
PERYKLES
Nic nie rozumiesz. Grecy muszą nauczyć się walczyć, stawiać warunki! Wtedy będą wszystko mieli, nawet robota do kołysania dzieci.
KOT
Na razie gwiazdy kołyszą nas do snu.
ANDRYKOS
Śpiewają nam przez dziury w dachach.
PERYKLES
Nie będziecie mieli dziur w dachu. Pomyślcie, jest pięćdziesiąty siódmy rok! Za dziesięć lat będzie tu stał biały dom bez dziur i karaluchów.
KOT
Byle z myszami.
ANDRYKOS
Nasi rybacy boją się strajkować. Kupcy znajdą innych dostawców.
PERYKLES
A może nie znajdą?
ANDREA
Piękne gadanie. I to ty ich przekonasz?
PERYKLES
Ja.
ANDREA
Nie masz nawet ubrania. Spójrz na siebie. Tylko łachmany i smugę wiatru przydźwigałeś z gór.
PERYKLES
Ale przyprowadziłem ze sobą wesołą pannę. Ma na imię nadzieja.
KOT
Nadzieja jest matką tych, którzy nie mają innego wyjścia, jak tylko mieć nadzieję.
PERYKLES
W uszach mi szumi.
traktuje Kota jak powietrze
Ale do rzeczy. Andrykosie! Pragnę, żebyś mi wykuł podkowę.
ANDRYKOS
Podkowę? A na cóż ci ona? Nie masz nawet konia ani osła! Jesteś tak biedny, że nie masz nawet kota.
KOT
Zresztą, który kot dałby się podkuć?
PERYKLES
Chcę dźwignąć tę wyspę, Andrykosie. Trzeba mi dużo siły. Proszę cię, żebyś wykuł mi podkowę tak wielką jak dla smoka.
ANDREA
On bredzi. Za długo mieszkał w górach.
ANDRYKOS
Zdziwaczał.
KOT
To z samotności.
PERYKLES
Chcę mieć podkowę, której nie powstydziłby się potwór siedmiogłowy mieszkający kiedyś w tych górach.
ANDRYKOS
Na cóż ci ona?
PERYKLES
Potrzebna mi, abym ją zginał. Będę tak długo dźwigał drzewo z gór i kołysał wielkie głazy w ramionach, aż uda mi się ją pokonać, zgiąć jak trzcinę. Wtedy wyspiarze zrozumieją, że mam dość siły, aby ich poprowadzić.
ANDRYKOS
Ja już cię zrozumiałem.
ANDREA
Wszyscy dzisiaj powariowali.
KOT
To ten wiatr zimno-gorący.
ANDREA
A czym chcesz zapłacić za tę podkowę? Może złotem?
PERYKLES
Przyniosłem wam chrustu z gór.
rozwija tobół
ANDREA
zadowolona, ale trzyma fason
Też mi zapłata.
ANDRYKOS
Cóż. Dzisiejszej nocy ani rankiem nic dla ciebie nie zrobię, Peryklesie. Kuję łańcuchy dla samego Dymitrisa.
PERYKLES
A któż to taki?
ANDREA
O, zaraz widać, żeś nietutejszy. To bogacz. Przybywa na wyspę aż z Aten. Może weźmie naszą Margaritę za służącą.
KOT
Albo i za żonę.
PERYKLES
A na cóż mu łańcuchy?
ANDREA
Na jego siedem waliz! Skuwa łańcuchami, bo lęka się na naszej wyspie złodziei.
KOT
Sam jest złodziejem, złoczyńcą złotogrubasem.
ANDREA
Ćśśśś... Ani się waż tak mówić.
KOT
Czuję w powietrzu zapach słoniny. Będą swaty.
PERYKLES
Wobec tego odchodzę.
ANDREA
Do widzenia.
ANDRYKOS
Nie, zaczekaj. Dobrze. Zrobię ci tę podkowę.
ANDREA
Bodajbym młodo owdowiała.
KOT
na ucho
Już ci to nie grozi.
PERYKLES
Dzięki ci, Andrykosie.
ANDRYKOS
Zrobię ci podkowę wspanialszą jeszcze niż ta, o której marzyłeś.
PERYKLES
A ja, na początek, przeniosę waszą kuźnię w miejsce bardziej osłonięte od wiatru.
Perykles wychodzi przed chatę i ocenia ją okiem siłacza. Andrea i Andrykos wybiegają za nim.
ANDREA
Mężu mój! Obaj upiliście się wiatrem. O, ja nieszczęśliwa. A mogłam śpiewać na jarmarkach!
Perykles pochyla się, "przymierza", unosi chatkę i dźwiga ją całą na plecach. Robi rundę po scenie w rytm melodii Dodaj mi sił. Akompaniament potężnieje. Za Peryklesem wędrują Andrea i Andrykos, aż razem odejdą w kulisę lub odpłyną w głąb horyzontu
ANDRYKOS
Andreo, ten człowiek ma siłę lwa.
KOT
sentencjonalnie
I rozum kota.
Cała kawalkada, tańcząc dostojnie w rytm Dodaj mi sił, znika ze sceny.
Na środku sceny pozostaje Kot, który śpiewa.
Uwaga: Proszę, aby wszystkie zejścia i wejścia aktorów na scenę były zrobione na tle muzyki, w rytmie, niemal w tańcu. W pół-tańcu
KOT
na melodię Kupletów Obieżyświatów
Ta historia dzieje się w balladzie,
a w balladzie tak już bywa,
OBIEŻYŚWIATY
wychylając się zza kulis
że przydarza się raz na dzień
historyjka niemożliwa.
znikają
KOT
Na kominie czas się dłuży,
może dzisiaj się rozerwę,
bo ten człowiek nam wywróżył
w powszedniości małą przerwę!
mówi
W powszedniości małą przerwę.
Tańcząc w rytm kupletów, znika za kulisami.
Chwila ciemności. I znów światło, tylko dużo zielonego
Scena 3