Przedmowa
Przedmowa
Gdy zbierałem materiały do tej książki i pisałem jej pierwszy szkic, w marcu 2020 roku dotarła do Stanów
Zjednoczonych pandemia koronawirusa. Świat pogrążył się z dnia na dzień
w chaosie, a życie niemal każdego człowieka na planecie się
skomplikowało.
Jednak pomimo całego tego szaleństwa czułem dziwny spokój. Nie chodzi o to, że nie miałem obaw. Bardzo niepokoiłem się o swoje zdrowie -?dwa
lata wcześniej przeszedłem terapię przeciwnowotworową, co w przypadku
zarażenia się wirusem kwalifikowało mnie do grupy wysokiego ryzyka.
Obawiałem się również o bezpieczeństwo i przyszłość swojej rodziny, a także martwiłem się perspektywami prowadzonej przez siebie firmy Juniper
Books i zastanawiałem się, czy przetrwa nieuniknione zawirowania
ekonomiczne. Rozważałem urlopowanie pracowników i zawieszenie
działalności firmy w czasie, gdy będę skoncentrowany głównie na
zabezpieczaniu siebie i rodziny oraz naszego zdrowia.
W ostatnich latach moje siły zostały znacznie nadszarpnięte. Trapiły
mnie problemy zdrowotne, walka o rynkowy byt firmy oraz sprawa rozwodowa
-?wszystko to w uzupełnieniu klasycznej gonitwy, jaka cechuje życie
przedsiębiorcy i ojca. Może ten kryzys jest inny -?pomyślałem -?może
powinienem pozwolić sobie na oddech, zamiast starać się znów "wszystko
ogarnąć"? Przez moment zastanawiałem się nawet nad wstrzymaniem pracy
nad tą książką. I tak brakowało mi już czasu. Jak miałbym wcisnąć
jeszcze jedną pozycję na listę spraw do załatwienia?
Głęboko się nad tym wszystkim zastanowiłem i w końcu postanowiłem pójść
inną drogą.
Choć na świecie pojawiło się mnóstwo czynników znajdujących się poza
moją kontrolą, zdałem sobie sprawę, że wciąż sprawuję ją nad swoją uwagą
i mogę zdecydować o skierowaniu jej tam, gdzie sam zechcę. Postanowiłem
ze zdwojoną energią przyłożyć się do stosowania przez siebie na co dzień
jednozadaniowości. Będę wykonywał każdą czynność osobno, za to wykonywał
ją dobrze. W nieuporządkowanym i stresującym świecie ogarniętym
koronawirusem poddam przedstawiane na tych stronicach koncepcje testowi
ciśnieniowemu, dzięki czemu dojrzeją do wejścia w przestrzeń publiczną.
Przez całą pandemię czytałem drukowane książki, aby wzmacniać
koncentrację. Spacerowałem trzy razy dziennie, by oddychać świeżym
powietrzem. W kontaktach z przyjaciółmi i rodziną doskonaliłem sztukę
słuchania. Nie sypiałem dobrze, ale postanowiłem znaleźć sposoby na
zapewnienie sobie większej ilości snu każdej nocy. Nie miałem zbyt dużo
czasu na celebrowanie posiłków, kiedy jednak jadłem, wzbudzałem w sobie
wdzięczność dla licznych ludzi, bez których nie znalazłyby się one na
moim stole. Nie mogłem podróżować, ale uważniej przyglądałem się
niedostrzeganym wcześniej miejscom, które mijałem po drodze do pracy. Z pomocą tutoriali na YouTubie ponownie zacząłem grać na pianinie. Podczas
codziennych telefonicznych narad z pracownikami uczyłem ich, jak
efektywnie wykonywać pracę w domu. Wygospodarowałem czas, aby codziennie
się bawić z moimi dziećmi i psem. Każdego dnia wpadałem na nowe,
bardziej lub mniej sensowne pomysły dotyczące dalszego działania firmy.
Dużo czasu poświęcałem na myślenie o tym, co się będzie działo w najbliższej przyszłości i jak zadbać o bezpieczeństwo bliskich.
Gdy stawiałem na jednozadaniowość, moje działania były efektywne. Jeżeli
próbowałem robić w pandemii kilka rzeczy na raz, błyskawicznie wzrastał
u mnie poziom stresu i rzadko udawało mi się cokolwiek doprowadzić do
końca. Kiedy natomiast zbierałem się w sobie, zachowywałem skupienie i robiłem tylko jedno, stawałem się odprężony i znacznie bardziej
produktywny. Rodzina nie zachorowała, a ja zdołałem ukończyć pisanie
książki. Ponadto Juniper Books miała się świetnie, bo zostający w domu
ludzie czytali więcej książek i częściej przearanżowywali swoje domy.
Obecnie z jeszcze większym przekonaniem twierdzę, że antidotum na
wiecznie wydłużające się listy spraw do załatwienia, na rozpraszające
bodźce, które płyną ze współczesnego świata, na fragmentację naszej
uwagi jest robienie w danej chwili tylko jednej rzeczy. Uświadomiwszy
sobie, że sami sprawujemy kontrolę nad swoją uwagą, możemy sami
wybierać, na co będziemy ją kierować. Sednem monotaskingu -
jednozadaniowości -?jest odzyskanie przez nas prawa do własnej uwagi,
dzięki czemu będziemy mogli lepiej sprostać swoim powinnościom, poprawić
jakość relacji oraz przebrnąć przez różne trudne okresy.
Wstęp
Wstęp
Wydaje się, że nasze życie w ostatnich
latach nieustannie nabiera rozpędu. Cuda techniki w coraz większym
stopniu przenikają do wszystkich sfer naszej egzystencji. Niemal każdy
ma w ręku, w kieszeni czy w najbliższym otoczeniu smartfon o wielkiej
mocy przetwarzania. Presja ekonomiczna i społeczna spotęgowała potrzebę,
a przynajmniej jej wrażenie, byśmy zawsze robili coś jeszcze i dążyli do
czegoś więcej.
Jak wielu ludzi starałem się przez lata równoważyć gonitwę i stresy
dorosłego życia takimi praktykami jak medytacja, mindfulness i joga.
Bardzo je cenię, często jednak problemem jest znalezienie na nie czasu.
Kiedy jestem ogromnie zajęty i czeka na mnie cała góra niezałatwionych
spraw, napomnienia, by pomedytować, brzmią dość irytująco -?nawet jeśli
medytacja mogłaby pomóc (a oczywiście by mogła, tylko trudno jest to
dostrzec w takiej chwili).
W rezultacie konfliktu między przepełnionym kalendarzem i rozbieganymi
myślami a różnymi działaniami odstresowującymi i samorozwojowymi, jakie
chciałbym podejmować, wielokrotnie rodziło się we mnie poczucie, że albo
nie potrafię się skupić, by je poprawnie wykonywać, albo nie mogę
znaleźć koniecznego na nie czasu. Zacząłem się zastanawiać, czy istnieje
inny sposób na prowadzenie zrównoważonego życia, który można by stosować
w trakcie codziennych czynności, a nie jako dodatek do nich.
Wspominając najbardziej satysfakcjonujące i szczęśliwe momenty życia,
dostrzegłem w nich wspólny wątek. Pojawiały się wtedy, gdy zajmowałem
się tylko jedną rzeczą, skupiając się na tym, co robię i z kim
przebywam. Nie były to chwile, gdy próbowałem jednocześnie złapać
wszystkie sroki za ogon albo gdy coś mnie rozpraszało i byłem tylko
częściowo obecny tu i teraz. Nawet w przypadku trudnych doświadczeń -
rak, rozwód, likwidacja firmy -?gdy poświęcałem im pełną uwagę,
przechodziłem przez nie w możliwie dobrym stanie.
Uznałem, że po to, aby być mniej spiętym, a bardziej szczęśliwym i produktywnym, nie muszę ładować akumulatorów na kilkudniowym pobycie
regeneracyjnym w samotni, nie muszę szukać guru i z pewnością nie muszę
dodawać kolejnych pozycji do listy swoich zajęć.
Książka, którą trzymasz w ręku, zaczęła się od zstępującego na mnie
olśnienia, że kiedy każdą czynność z osobna obdarzam pełną uwagą,
wykonuję ją dobrze i z większą przyjemnością. Trzeba pożegnać się z wielozadaniowością (multitaskingiem), a przestawić się na
jednozadaniowość (monotasking).
Teraz tak: gdyby do przestawienia się na działanie jednozadaniowe
wystarczyło powiedzieć, że masz robić każdą rzecz osobno zamiast kilku
na raz, byłaby to bardzo krótka i mało przydatna książka. Prawda jest
taka, że muskuły jednozadaniowości trzeba wyćwiczyć i wzmocnić. Nasza
ciągła gonitwa i próby robienia wielu rzeczy jednocześnie spowodowały
atrofię tych mięśni, w związku z czym dajemy się łatwo rozpraszać
dźwiękowi kolejnego powiadomienia w telefonie czy "konieczności"
odpowiedzenia na jeszcze jeden mail. Dzięki wypracowaniu umiejętności
monotaskingu będziesz w stanie identyfikować takie potencjalne pułapki i aktywnie je omijać.
Metoda rozwijania tych jednozadaniowych umiejętności polega na tym, aby
robić wszystko to, co już teraz codziennie robimy, ale ze świeżą
koncentracją i oddaniem. Kręgosłupem tej książki jest dwanaście
"monozadań", a one z kolei są kręgosłupem naszego życia.
Dwanaście odsłon działania jednozadaniowego
1. Czytanie
Czytanie skupia nasze oczy i mózg w jednym miejscu. Odkładając na bok
telefon, a biorąc do ręki drukowaną książkę, dokonujemy wyboru, by
przestawić się na jednozadaniowość. Każdy, kto otwiera książkę Dlaczego
warto robić jedną rzecz na raz? Monotasking w 12 odsłonach już
praktykuje pierwsze pojedyncze zadanie -?czyta -?a tym samym znajduje
się na drodze do sukcesu w monotaskingu!
2. Chodzenie
Chodzenie przywraca łączność naszego ciała z otoczeniem. Choć czynność
ta sama w sobie może się wydawać prozaiczna, ludzie zwykle traktują ją
jako środek prowadzący do celu, a nie cel sam w sobie. Dzięki skupieniu
uwagi na otoczeniu -?na tym, co widzimy, co słyszymy, jak odczuwamy
podłoże pod stopami -?w naturalny sposób odnawiamy więź ze swoją
wieloaspektową obecnością w świecie.
3. Słuchanie
Słuchanie łączy nas z innymi, angażując zmysł słuchu i mózg. Czy
wyczuwasz, kiedy ktoś autentycznie cię słucha, a nie tylko sprawia
takiego wrażenie? Każdy potrafi spostrzec, że jego rozmówca jest tak
naprawdę nieobecny, i jest to przykra konstatacja. Jeżeli rzeczywiście
słuchamy -?czy to podczas rozmowy z dziećmi, zebrania czy randki -
nawiązujemy więź z drugą osobą nieskończenie lepiej, niż kiedy umysł
zaprzątają nam próby jednoczesnego myślenia o czymś innym lub robienia
czegoś innego.
4. Sen
Sen resetuje ciało i mózg, umożliwiając nam zachowanie zdrowia oraz
dysponowanie fizyczną i umysłową energią, konieczną do owocnego życia.
Obecnie wielu ludzi doświadcza trudności ze spaniem -?wszyscy mamy dużo
na głowie, dni są wypełnione po brzegi, listy spraw do załatwienia się
nie kończą. Czy można spać spokojnie w trybie jednozadaniowym? Czy
moglibyśmy pozwolić sobie na tak potrzebne nam wypoczynek i regenerację?
Zwrócenie bacznej uwagi na sen może przynieść korzyści we wszystkich
sferach życia.
5. Jedzenie
Odżywianie się jest niezbędną codzienną czynnością, którą spychamy
często na margines, zamiast obdarzać ją pełną uwagą. Czasem przekąszamy
w biegu byle co, bo musimy zaraz wracać do pracy, albo nie zważamy na
to, co leży przed nami na talerzu, bo w rzeczywistości patrzymy w ekran
smartfona albo laptopa. A może warto zastanowić się nad daniami na
naszym stole, nad tym, jak się tam znalazły, kto je przygotował, jak
smakują, w jakim towarzystwie się nimi raczymy?
6. Dojazdy
A gdybyśmy tak podczas dojazdów do pracy i innych podróży skupili się na
samym akcie jazdy i smakowali go, zamiast poddawać się tyranii poczucia,
że zawsze trzeba robić dwie rzeczy na raz, często z ryzykiem dla siebie
i innych? Czas przeznaczony na przemieszczanie się może oczywiście dawać
okazję do robienia czegoś jeszcze, ale są sposoby, aby skupić uwagę na
samej drodze i czerpać korzyści płynące ze świadomej obecności tu i teraz.
7. Uczenie się
Wszyscy jesteśmy w stanie uczyć się przez całe życie; nie jest to coś,
co robi się tylko w młodym wieku. Kiedy z pełną uwagą oddajemy się
nauce, doświadczamy jednego z najbardziej ożywczych aspektów bycia
człowiekiem -?czynienia nowych spostrzeżeń poznawczych i emocjonalnych.
Bez względu na to, czy opanowujemy kolejny język, dyscyplinę sportu czy
umiejętności zawodowe, zdolność pełnego skupienia się na jednym
zagadnieniu potęguje możliwości uczenia się oraz uruchamia nasz nieomal
bezgraniczny potencjał.
8. Nauczanie
Nauczanie innych wzmacnia nasz mózg oraz łączy nas z ludźmi. Nie jest to
zadanie ograniczone tylko do szkolnej klasy. Okazje do nauczania masz
przez całe życie. Jednym z najlepszych sposobów mistrzowskiego
opanowania umiejętności czy wiedzy jest ich uczenie. Przygotowywanie się
do takiej pracy wymaga intensywnego skupienia oraz pozwala zobaczyć luki
w posiadanych wiadomościach. W rozdziale tym analizujemy zarówno
praktyczne elementy, jak i emocjonalne aspekty opanowywania zagadnień i przekazywania ich drugiej osobie.
9. Zabawa
Charakterystyczne dla zabawy jest uwolnienie się od intensywnej
koncentracji, jakiej wymagają poprzednie zadania, odprężenie obwodów
mózgowych i pełne wejście we własne ciało. Wielu dorosłych po prostu nie
daje sobie czasu na zabawę. Często miewamy pretensje do siebie w związku
z poświęcaniem czasu sobie samemu albo mamy wrażenie, że go marnujemy,
jeśli nie jest wykorzystywany produktywnie i nie przekłada się na efekt
finansowy. Rozdział ten przypomina nam, że wolno się bawić -?a w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że zabawa jest też wymiernie
efektywna.
10. Patrzenie
Patrzenie integruje zmysł wzroku. W tym zadaniu ćwiczmy przyglądanie się
zarówno szczegółom z bliska, jak i światu z coraz szerszej perspektywy.
Może warto -?zamiast gonić za idealnymi fotkami do wrzucenia na
Instagram -?samemu zobaczyć piękno i złożoność otoczenia? Jakże zmienia
się nasze spojrzenie na jakiś zwyczajny obiekt, gdy przystajemy, aby
naprawdę mu się przyjrzeć!
11. Tworzenie
Tworzenie jest jednym z najbardziej magicznych i wzmacniających nas
monozadań. Nie musisz być zawodowym artystą czy muzykiem ani mieć tytułu
innego profesjonalnego twórcy. Wszyscy w takim czy innym zakresie
tworzymy. Czasem powstają drobiazgi, takie jak karteczka do dzieci, a czasem coś wielkiego, na przykład nowa firma. Samo wniesienie w świat
czegoś, czego wcześniej na nim nie było, jest satysfakcjonujące.
Skupiając się na akcie tworzenia, możemy sięgać po swoje niepowtarzalne,
nieograniczone możliwości.
12. Myślenie
Z reguły nie zastanawiamy się nad myśleniem, bo czynność ta odbywa się w naszej głowie non stop i daje paliwo wszystkim pozostałym codziennym
działaniom. Ale może warto wyizolować myślenie jako osobne, pełnoprawne
zadanie? Czy czas celowo poświęcony na samo myślenie może dopomóc nam w osiągnięciu doskonałości? Jednozadaniowe myślenie pokazuje nam również,
w jakich obszarach scedowaliśmy w ostatnich latach część zadań
poznawczych na urządzenia elektroniczne i innych ludzi oraz jak możemy
odzyskać najważniejsze aspekty myślenia.
Jak korzystać z tej książki
Istotą tej książki jest dwanaście zasygnalizowanych powyżej rozdziałów.
Każdy z nich zawiera wiele wskazówek, jak wykonywać określone zadanie z pełną uwagą. Najlepiej jest przeczytać taki rozdział, a potem
wygospodarować czas na praktykowanie opisanego monozadania przed
przejściem do lektury następnego.
Oprócz myśli i porad, które tu znajdziesz, utworzyłem także stronę
internetową monotasking.tips, na której znajdziesz dodatkowe
informacje, spostrzeżenia i sugestie. Dobrze czytasz ten adres
internetowy; kończy się na tips -?to angielskie słowo oznacza drobne,
ale użyteczne, praktyczne wskazówki.
Na każde monozadanie możesz przeznaczyć dzień, tydzień albo miesiąc -
postąp tak, jak będzie ci odpowiadało. Starałem się, żeby powstała
książka przyjazna dla czytelnika, z krótkimi, łatwymi do przyswojenia
sekcjami ułożonymi w tej samej kolejności w każdym rozdziale. Naturalnie
może być tak, że wykonywanie pewnych zadań z pełną uwagą będzie ci
przychodzić łatwiej niż innych, ale nie poddawaj się też, gdy trafisz na
takie, które okażą się wyjątkowo wymagające.
Zawarta w tej książce filozofia odzwierciedla zarówno moje osobiste
przeżycia, jak i doświadczenia ludzi, którym praktykowanie
jednozadaniowości utorowało drogę do sukcesu i szczęścia. Oczywiście
większość z nich nie używała terminów "monotasking" czy
"jednozadaniowość", ale pokażę, w jaki sposób oni, ty i ja stosowaliśmy
to podejście w praktyce, nawet o tym nie wiedząc.
Bodaj najlepsze w monotaskingu jest to, że można go praktykować w ramach wykonywania zwykłych czynności w każdym obszarze życia. Im
częściej będziesz się oddawać jednozadaniowemu działaniu, tym bardziej
będziesz się w nim wprawiać -?i coraz łatwiej będzie ci podchodzić w taki sposób do kolejnych aspektów życia.
Sztuka i technika działania jednozadaniowego
Sztuka i technika
działania
jednozadaniowego
Monotasking (rzeczownik) -?wykonywanie tylko jednej czynności w danym czasie1
Słowa "jednozadaniowość", "monotasking" i "monozadanie" nie weszły może jeszcze do codziennego języka, ale pojęcia
te są dla nas naturalnie czytelne z prostego powodu -?wszyscy wiemy,
czym jest wielozadaniowość, czyli staranie, aby zajmować się kilkoma
sprawami na raz. Jednozadaniowość jest tego przeciwieństwem -?wykonujemy
tylko jedną czynność.
W książce tej opisuję wiele sposobów, w jakie można uprawiać
monotasking, niemniej zawsze łączy je to samo fundamentalne podejście:
odsiewaj jedną rzecz po drugiej, aż pozostanie tylko jedna. Skoncentruj
się na tej jednej rzeczy i wykonaj ją dobrze.
W celu wprawienia się w jednozadaniowości musimy zrozumieć i pokonać
wszystkie swoje nawyki wielozadaniowe -?od sprawdzania nowych
powiadomień w telefonie podczas lunchu ze znajomymi do pisania maili w trakcie narady na Zoomie oraz rozmyślania o dzisiejszych wydarzeniach w biurze podczas zabawy z dziećmi.
Wyłuskując pojedyncze zadania, uświadomisz sobie, na czym polega
kierowanie uwagi wyłącznie na jedną sprawę i jakie odczucia temu
towarzyszą. Nie zdziw się, jeśli wydadzą ci się one z początku obce.
Niewykluczone, że ostatnio nie miałeś okazji zbyt często ich
doświadczać.
Z czasem możemy się zdecydować na łączenie pewnych zadań, jeśli będziemy
mieć taką wolę. Będziemy jednak dysponować w tych sytuacjach nową
świadomością różnic dzielących jednozadaniowość od wielozadaniowości.
Celem tej książki nie jest wzbudzanie w kimkolwiek poczucia winy z powodu multitaskingu. Wszyscy żyjemy w XXI wieku. Wspólnie zmagamy się z nurtami gwałtownych przemian i stajemy wobec podobnych wyzwań.
Źródła wielozadaniowości
Słowo "multitasking" zostało ponoć użyte po raz pierwszy w 1965 roku w opisie serwera IBM, który był w stanie wykonywać kilka czynności
jednocześnie2. Kilkadziesiąt lat później, gdy komputery
osobiste weszły do powszechnego użytku, ludzie zaczęli częściej stosować
ten termin w odniesieniu do jednoczesnej pracy nad wieloma zadaniami,
wykonywanej zarówno przez komputery, jak i siebie samych.
W 1984 roku pojawił się komputer Macintosh Apple'a wyposażony w 128
kilobajtów pamięci operacyjnej3 -?z dzisiejszej perspektywy
dysponował bardzo skromną mocą przetwarzania. Ówczesne "pecety" z reguły
zawieszały się, kiedy człowiek próbował zmusić je do wykonywania więcej
niż jednej czynności. Gdy wezmę na siebie zbyt wiele zadań na raz,
często czuję się właśnie jak taki dawny komputer.
Po premierze Microsoft Windows 2.0 w 1987 roku miliony profesjonalnych
użytkowników zetknęły się z pierwszą wizualną reprezentacją tego, jak
wygląda multitasking. Można było przełączać się między aplikacjami,
które wykonywały różne funkcje, na przykład między edytorem tekstu i arkuszem kalkulacyjnym. Zapoczątkowało to nową erę wielozadaniowości
komputerów i zespołów pracowniczych oraz ogólnie kulturę
wielozadaniowości.
Po wprowadzeniu do użytku w latach osiemdziesiątych XX wieku komputerów
osobistych i gwałtownym rozwoju internetu w latach dziewięćdziesiątych,
w XXI wieku niemal globalne rozpowszechniły się smartfony. Z każdym
krokiem tej ewolucji technicznej wzrastały nasze oczekiwania -?w stosunku nie tylko do urządzeń, lecz również nas samych. Jeżeli
komputery i telefony stawały się z roku na rok szybsze, czy mózg
człowieka nie powinien dotrzymywać im kroku? Skoro zaprojektowane przez
ludzi urządzenia radziły sobie z wielozadaniowością, czy ludzie nie
mogliby też przyswoić sobie tej sztuki?
Wady technologii
I oto jesteśmy w XXI wieku, po dekadach rewolucji informatycznej. Prawda
jest taka, że obecnie, budując w pocie czoła drogę do przyszłości,
więcej pracujemy i podlegamy większym huśtawkom emocjonalnym i psychicznym. Jesteśmy lepiej skomunikowani i łatwiej do nas dotrzeć niż
kiedykolwiek w przeszłości. Bez względu na to, gdzie przebywamy, maile i esemesy znajdują nas o każdej porze dnia i nocy. Nawet gdy bierzemy
sobie wolne, wciąż po części jesteśmy w pracy -?z badań w ramach
inicjatywy Project: Time Off wynika, że 73 procent zatrudnionych
wykonuje podczas urlopu czynności zawodowe.
Wraz z powstaniem mediów społecznościowych zwiększyła się też liczba
ludzi skarżących się na lęk, depresję i osamotnienie. Dla jeszcze
pokaźniejszej części populacji realnym problemem jest FOMO (fear of
missing out, czyli strach, że omija nas coś ciekawego). Użytkownicy
platform społecznościowych zestawiają swoje życie z tym, co widzą w postach innych osób, i często odczuwają palącą presję dorównywania im,
dlatego więcej pracują, więcej wydają i więcej robią.
Nieustannie staramy się także -?albo udajemy, że się staramy -
przetwarzać kolosalne ilości informacji. W badaniu, którego wyniki
opublikowano w 2011 roku w "Proceedings of the National Academy of
Sciences", stwierdzono, że choć potrafimy radzić sobie z natłokiem
docierających do nas sygnałów zmysłowych, ponosimy z tego powodu pewne
koszty4. "Wykryliśmy swego rodzaju wąskie gardło w korze
przedczołowej mózgu, które zmusza nas do zajmowania się problemami po
kolei, nawet jeśli dzieje się to tak szybko, że wygląda na jednoczesne
przetwarzanie -?mówi współautor badania doktor René Marois, profesor
psychologii i neuronauk na Uniwersytecie Vanderbilta. -?Wyjaśnia to,
dlaczego wcześniejsze dane wskazywały na zmniejszanie się, a nie
zwiększanie aktywności mózgu z każdym dodanym wyzwaniem. W głowie tworzy
się po prostu korek".
Choć technologie komputerowe niewątpliwie ułatwiły nam życie na
niezliczone sposoby, mają swoją cenę -?trudną do sprecyzowania (być może
właśnie z powodu tego korka w głowie), ale wyczuwalną. Mamy świadomość,
że można działać i czuć się lepiej, ale od czego zacząć?
Wniknięcie w bieżącą chwilę
Aż do początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku w życiu większości ludzi
panował pewien rytm dnia codziennego. Zajęcia szkolne odbywały się w szkole, pracę wykonywało się w pracy, obiad jadło się przy stole w pokoju, a pora na relaks, który obejmował między innymi oglądanie
telewizji, słuchanie radia i czytanie książek, przychodziła zwykle
wieczorami i w weekendy. Było niewiele możliwości, aby wykonywać te
zadania poza ich zwyczajowym czasem i miejscem, toteż każde odbywało się
pojedynczo.
W ostatnich latach rozpowszechniły się urządzenia elektroniczne, a my
przywiązaliśmy się do smartfonów, i obecnie mamy możliwość robienia
niemal wszystkiego w dowolnie wybranym miejscu i czasie. Ponadto
pozornie możemy wykonywać wiele czynności jednocześnie.
O ile internet i urządzenia elektroniczne stosunkowo niedawno zagościły
w naszym świecie, o tyle odczuwane przez ludzi trudności z pozostawaniem
w chwili bieżącej nie są niczym nowym. Nie bez powodu różne tradycje
filozoficzne i religijne od zawsze nakierowują nas w modlitwie i medytacji na chwilę bieżącą. Wszystko dzieje się wyłącznie w teraźniejszości; jest to jedyny czas, w którym możemy mieć prawdziwą
łączność ze sobą, z innymi i z wszechświatem.
Niemniej człowiek ma zawsze skłonność do myślenia o przeszłości i przyszłości -?staramy się zrozumieć sens tego, co już się zdarzyło, i zastanawiamy się, co nastąpi dalej. Jeśli dodać do tego urządzenia
elektroniczne o ogromnej mocy, zalewamy zmysły i mózg powodzią
informacji. W rezultacie w naszej teraźniejszości robi się szalony tłok.
Pozostawanie w bieżącej chwili stało się znacznie trudniejsze.
Jednocześnie znacznie łatwiejsze jest zajmowanie się więcej niż jedną
rzeczą na raz.
Ekonomia uwagi
Gdzie podąża nasza uwaga w ciągu typowego dnia? Ile razy bierzemy do
ręki telefon? Jak często sprawdzamy esemesy i skrzynkę odbiorczą? Jak
często logujemy się do mediów społecznościowych, używamy apek, otwieramy
gry, czytamy serwisy informacyjne albo po prostu surfujemy w sieci?
Każde takie zerknięcie na ekran smartfona może być dla nas źródłem
rozrywki lub informacji, lecz jeszcze większą wartość przedstawia dla
innych uczestników "ekonomii uwagi". Nasza uwaga jest cennym zasobem, a mimo to z reguły trwonimy ją na prawo i lewo, skuszeni wątpliwą
obietnicą szybkiego relaksu, kontaktu z ludźmi, zdobycia aktualnych
informacji lub czegoś, czego rzekomo chcemy albo potrzebujemy.
W filmie dokumentalnym Netflixa z 2020 roku Dylemat społeczny Tristan
Harris, były etyk projektów w Google'u i współzałożyciel Center for
Humane Technology, przytacza powiedzenie, które oddaje zasadę leżącą u źródeł sukcesu niejednego kolosa z Doliny Krzemowej: "Jeżeli nie płacisz
za produkt, sam jesteś produktem"5. Im więcej uwagi
poświęcamy swoim urządzeniom elektronicznym, tym większą wartość
osiągają firmy działające po drugiej stronie ekranu, a często też tym
mniej udaje się zrobić nam samym.
Elektroniczne gadżety nie mają uczuć (na razie!) -?gdyby je jednak
miały, byłyby odpowiednikami zaborczych narcystycznych partnerów, którym
nie wystarcza żadna ilość kierowanej na nich uwagi. Z pozoru wydaje się,
że im na tobie zależy, dają ci dostatecznie dużo pozytywnych sygnałów
zwrotnych, abyś nie tracił nimi zainteresowania, lecz nigdy nie pytają
szczerze, jakie ty masz odczucia co do waszego związku. Zastanawiasz
się, czy nie należałoby czegoś zrobić w tej sprawie, ale tak łatwo jest
zostawić sprawy swojemu biegowi...
W podejściu jednozadaniowym nie chodzi o rozstanie się z urządzeniami
elektronicznymi. Chodzi o podejmowanie świadomej decyzji, na co ma być
skierowana nasza uwaga w danej chwili. Przejdźmy do dwunastu monozadań i zacznijmy ćwiczyć swoją siłę jednozadaniowości.
Zadanie 1. Czytanie
Zadanie 1
Czytanie
Wiosną 2019 roku czułem się wyczerpany,
poturbowany, roztrzęsiony. Przez poprzednie trzy lata nieustannie
toczyłem jakieś batalie i lizałem rany po kolejnych ciosach. Najpierw
była dziura w głowie (autentycznie -?będę o tym pisał dalej), potem
nowotwór (chłoniak nieziarniczy), w końcu rozwód.
Przez długi czas osobiste wyzwania pochłaniały w całości lub
przynajmniej w dużej części moją uwagę. Przebrnąłem przez te próby i wyszedłem z nich cało, ale byłem wypompowany -?fizycznie, emocjonalnie i finansowo. Wydawało mi się, że pełny powrót do normalności będzie
wymagał znacznie więcej energii, determinacji i kreatywności w rozwiązywaniu problemów niż to możliwe.
Choć w czasie tych wszystkich zawirowań udało mi się utrzymać przy życiu
firmę, była ona w kiepskim stanie. Założyłem Juniper Books w 2001 roku i przez wiele lat cieszyłem się jej stabilnym rozwojem i dochodowością.
Potem przyszedł jednak rok 2017, nowotwór, setki godzin chemioterapii,
mnóstwo czasu spędzanego poza biurem. Gdy walczyłem o zachowanie
własnego życia, firma poniosła wielkie straty, a przez zespół
przetoczyły się biurowe dramaty, których pomyślne rozwiązanie i zabliźnienie wymagało czasu.
Po zakończeniu serii chemioterapii próbowałem udawać, że mam się jak
najlepiej i wróciła cała moja dawna energia. Była to jednak mrzonka -?w rzeczywistości ledwo trzymałem się na nogach. Chciałem zarażać innych
optymizmem i pracowitością, tym razem nie miałem jednak koniecznych
rezerw, z których mógłbym czerpać.
Spędzałem całe dnie w biurze: wstawałem o świcie i pracowałem do późnego
wieczora. Cały czas byłem pod telefonem, mailem albo w rozjazdach, non
stop działając w trybie wielozadaniowym. Postępowałem tak z obawy, że
firma, którą z wielkim wysiłkiem budowałem przez ponad osiemnaście lat i utrzymałem na rynku w trakcie choroby i rozwodu, padnie w czasie mojej
rekonwalescencji.
Jednocześnie moje dzieci, liczące sobie wtedy dziesięć i dwanaście lat,
bardzo potrzebowały mojej uwagi, by się odnaleźć w nowej rzeczywistości
życia na dwa domy i przebywania z każdym z rodziców osobno. Przeżywały
stresy, lęki i miały trudności z zasypianiem. Co wieczór w porze
kładzenia się do łóżka dziesięcioletnia córka dostawała ataków paniki.
Nie chciała iść następnego dnia do szkoły albo jechać na zbliżającą się
wycieczkę klasową. Kłótnie i lęki potęgowały się zawsze pod koniec dnia.
Próbowaliśmy różnymi sposobami relaksować się i łagodzić stres, ale nic
nie przynosiło ulgi. Oglądaliśmy razem bajki, rozmawialiśmy o minionym
dniu, robiliśmy sobie herbatę i przytulaliśmy się z pluszakami, a ja
starałem się racjonalnie tłumaczyć dzieciom, że nie mają się czego
obawiać. Nic to nie dawało. Córka była spięta, a ja zdekoncentrowany i tak naprawdę pogrążony w myślach o własnych problemach. Nie wróżyło to
nic dobrego.
Gdy pewnego wieczoru kłótnie znowu się nasiliły, wyglądało na to, że
czeka nas kolejna częściowo zarwana, pełna napięcia noc. Córka miała
zadane na następny dzień przeczytanie fragmentu lektury do szkoły, ale
nie chciała tego zrobić, zaproponowałem więc, że poczytam jej tę
książkę, gdy będzie już w łóżku -?zwyczaj, który zarzuciliśmy od czasów,
gdy była dużo młodsza. Wziąłem do ręki jej egzemplarz My Side of the
Mountain (Po mojej stronie góry) i zacząłem czytać na głos.
W tej samej chwili wydarzyło się z nami obojgiem coś magicznego. Ona
uspokoiła się i zaczęła słuchać, ja zaś skupiłem się na lekturze i przestałem myśleć o pracy.
Tego wieczoru wiosną 2019 roku czytaliśmy przez dwadzieścia minut. Córka
zasnęła i przespała całą noc. Potem za każdym razem, gdy u mnie
zostawała, czytaliśmy przed spaniem My Side of the Mountain, póki nie
doszliśmy do końca całej książki.
Wiele mówi się o intelektualnych zaletach czytania -?o jego walorach
informacyjnych i patrzeniu na świat oczyma wielkich twórców.
Rzeczywiście dowiedzieliśmy się z tej powieści, w jaki sposób
czternastoletni Sam Gribley samodzielnie radził sobie po ucieczce z domu, ale co ważniejsze, ponownie odkryliśmy, jak koncentruje się uwagę
na jednym przedmiocie. Przed czytaniem nasze myśli rozbiegały się we
wszystkie strony. Po rozpoczęciu lektury skupiały się w jednym punkcie.
Akt czytania stabilizował nasze układy nerwowe. Przed sięgnięciem po
książkę rozpraszały nas płynące ze świata bodźce, każąc naszym
wielozadaniowym mózgom myśleć o tym i martwić się o tamto. Tymczasem
kiedy po wieczornej sesji czytania wracaliśmy następnego dnia do
rzeczywistości, okazywało się, że jesteśmy dużo lepiej przygotowani do
zajmowania się różnymi sprawami jedna po drugiej. Dzięki odzyskanej
koncentracji metodycznie rozprawiałem się w następnych miesiącach z wyzwaniami w firmie, a córka miała mniejsze lęki przed snem oraz
znakomicie bawiła się na klasowej wycieczce, na którą wcześniej nie
chciała jechać.
Czytanie jest jednym ze sposobów -?i to bardzo skutecznych -?trenowania
mięśni jednozadaniowości. Kiedy czuję się szczególnie rozproszony przez
różne płynące ze świata bodźce, zawsze właśnie dzięki czytaniu zaczynam
odzyskiwać skupienie, a razem z nim zdolność załatwiania spraw i bycia
szczęśliwym.
Co wiadomo o czytaniu
Jak pisze kognitywistka i specjalistka do spraw rozwoju dzieci Maryanne
Wolf w książce Proust and the Squid: The Story and Science of the
Reading Brain (Proust i kałamarnica: czytający mózg z perspektywy
historycznej i naukowej), ludzie wynaleźli czytanie wiele tysięcy lat
temu. "Wraz z tym wynalazkiem dokonała się reorganizacja naszego mózgu,
co z kolei pomnożyło dostępne ścieżki myślenia i zmieniło kierunek
intelektualnej ewolucji gatunku"6.
Księgi i czytanie odegrały zasadniczą rolę w procesach, dzięki którym
ludzkość znalazła się na dzisiejszym etapie rozwoju. Obecnie jednak
toczy się zacięta rywalizacja o naszą uwagę, a jedną z jej konsekwencji
jest coraz rzadsze czytanie książek. Ośrodek Badawczy Pew ustalił, że 27
procent Amerykanów nie przeczytało w ostatnim roku żadnej książki (w całości ani w części)7. Z kolei zgodnie ze sprawozdaniem Biura
Statystyki Pracy z czerwca 2020 roku młodsi ludzie z reguły przeznaczają
mniej czasu na czytanie niż starsi8.
Niemniej lektura przynosi wielkie korzyści, nawet jeśli podejmujemy ją
tylko przez kilkanaście minut dziennie. Jak donosi w "New Yorkerze"
antropolożka społeczna Ceridwen Dovey: "Wykazano, że czytanie wprowadza
mózg w przyjemny, podobny do medytacji stan transowy i zapewnia takie
same pożytki zdrowotne -?głębokie odprężenie oraz wewnętrzny spokój.
Osoby regularnie czytające lepiej sypiają, są mniej zestresowane, mają
wyższe poczucie własnej wartości oraz rzadziej ulegają depresji niż
nieczytające"9.
Czytanie szczególnie skutecznie równoważy też wiele negatywnych skutków
innych form rozrywki, z jakich korzystamy. Oglądanie telewizji bywa
nadmiernie stymulujące pod względem wzrokowym i słuchowym. Bieżące
śledzenie mediów społecznościowych często stresuje10. Wzięcie
do ręki książki i oderwanie się od wszystkiego innego po to, aby
poczytać, stanowi antidotum na przeciążenie cyfrowe.
Być może czytanie służy nam tak dobrze między innymi dlatego, że kieruje
nas z powrotem do chwili teraźniejszej, w której trzeba skupić się na
jednej sprawie w jednym miejscu. Choć fabuły książek często zmuszają nas
do wyobrażania sobie przeszłości lub przyszłości, sama czynność czytania
odbywa się teraz. Nie zajmujemy się niczym innym oprócz lektury,
koncentrując się na niej i potencjalnie czerpiąc radość z bieżącej
chwili, w której nie liczy się nic innego.
Istotą każdego z opisywanych przeze mnie monozadań jest skupianie uwagi
na jednej sprawie w danej chwili, a potem przenoszenie tej umiejętności
na inne czynności w życiu. Kiedy mamy pokusę, aby robić kilka rzeczy na
raz i rozmienić swoją uwagę na drobne, czytanie jest jednym z najprostszych i najłatwiej dostępnych środków zaradczych. Uwaga
kierowana na wydrukowane na stronie słowa zadziała jak latarnia morska,
przywracając stan skupienia umysłu.
Zdeklarowani czytelnicy
Niektórzy z najbardziej zapracowanych i święcących największe sukcesy
ludzi to zapaleni czytelnicy. W jaki sposób takie osoby jak Oprah
Winfrey, Reese Witherspoon czy Bill Gates znajdują czas na czytanie
kilkudziesięciu książek rocznie mimo prowadzenia swoich firm i fundacji,
wyjazdów, wystąpień, obowiązków rodzicielskich i wszystkich innych
zajęć? A co jeszcze ważniejsze, dlaczego w ogóle zawracają sobie głowę
czytaniem, skoro mają tak bardzo wypełniony kalendarz?
Bill Gates, założyciel Microsoftu oraz niestrudzony filantrop, słynie ze
swego nienasyconego apetytu na czytanie. Kiedy wyjeżdża na urlop, bierze
ze sobą całą torbę tradycyjnych książek papierowych (do dnia, gdy piszę
te słowa, pomimo swego informatycznego wyrafinowania nie przerzucił się
na czytnik e-booków). Czytanie nie jest hobby, którym Gates zajął się na
emeryturze. Zawsze stanowiło integralny element jego życia. W 2016 roku
powiedział w wywiadzie: "Lektura jest wciąż głównym sposobem, w jaki
pozyskuję nową wiedzę i weryfikuję swoje pojęcie o świecie"11.
Blog Billa GatesNotes jest pełen rekomendacji książkowych oraz
komentarzy do przeczytanych przez niego pozycji. To fascynujące okno,
które pozwala zaznajomić się z jego sposobem myślenia, a także z listą
książek wartych uwzględnienia również w naszym spisie lektur. Gates jest
ewidentnie bardzo zaawansowanym i sprawnym czytelnikiem. Być może nie
uda się nam powielić skali jego sukcesów biznesowych i przedsięwzięć
filantropijnych, ale możemy tak jak on jak najwięcej czytać w celu
rozumienia świata oraz zdobycia zdolności wywierania wpływu na
rzeczywistość dzięki skoncentrowanemu działaniu. Umiejętności te mogą
posłużyć każdemu z nas do osiągania większej efektywności na co dzień.
W życiu ludzi biznesu, światowych przywódców i wielu celebrytów książki
są źródłem wiedzy i inspiracji, a także swoistym ustroniem, w którym
można zebrać myśli i wzmocnić koncentrację. Nigdy nie jest za późno, aby
wyrobić sobie dojrzały nawyk czytania, który ułatwi nam realizację
celów.
Nicholas Carr o papierowych książkach
Nicholas Carr, autor The Shallows: What the Internet Is Doing to Our
Brains (Płycizny: co internet wyprawia z naszymi mózgami), należy do
najlepszych znawców zagadnień roli technologii informatycznych w przemianach współczesnego życia. Kilka lat temu miałem okazję rozmawiać
z nim o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości książek w formie
drukowanej. Następnie napisał wstęp do jednego z dorocznych katalogów
Juniper Books12, z którego cytuję poniższy urywek:
Dlaczego fizyczna książka przetrwała, podczas gdy tak wiele innych
produktów medialnych zostało zastąpionych ich wersjami cyfrowymi? Chodzi
tu o coś znacznie istotniejszego niż li tylko sentyment.
Zestaw zszytych kartek stanowiący jeden fizyczny obiekt w zasadniczy
sposób różni się w odbiorze ludzkiego umysłu od płaskiego ekranu, na
którym wyświetla się tylko pojedyncza "strona" z informacjami. Okazuje
się, że fizyczna obecność zadrukowanych kartek, dająca możliwość
wertowania ich do przodu i do tyłu, ma wielkie znaczenie dla poruszania
się myśli po pisanym tekście i interpretowania go, zwłaszcza jeśli jest
długi i skomplikowany.
Mimo że świadomie nie zdajemy sobie z tego sprawy, szybko budujemy sobie
mentalną mapę zawartości drukowanej książki, tak jakby przedstawiony w niej wywód czy jej fabuła rozgrywały się jak rozłożona w przestrzeni
podróż. Jeżeli sięgnąłeś kiedyś po czytaną dawno temu książkę i przekonałeś się, że twoje palce były w stanie szybko zlokalizować
zapamiętany fragment -?doświadczyłeś właśnie tego zjawiska. Kiedy
trzymamy w rękach fizyczny tom, jednocześnie obejmujemy umysłem jego
treść. Wydaje się, że wspomnienia o charakterze przestrzennym
przekładają się na większą wnikliwość czytania i efektywniejsze
rozumienie.
Żyjemy obecnie w epoce nachalnego rozproszenia, w nieustająco kotłującym
się wirze informacji i danych. Kartki drukowanej książki dają nam
schronienie, ustronne miejsce, w którym umysł, wolny od stresu
przeciążenia technologiami informatycznymi, może wniknąć w większą
głębię myśli i uczuć. Fizyczna książka, ze zszytymi zadrukowanymi
kartkami papieru, absolutnie nie jest przeżytkiem, a wręcz staje się
dziś cenniejsza niż dawniej. To balsam dla rozbieganego umysłu.
Dlaczego skupienie na czytaniu pomoże ci na innych polach
Zorganizowanie sobie życia tak, żeby móc regularnie czytać, może być
trudne, ale wiążą się z tym niebagatelne korzyści. Skupienie uwagi na
słowach widzianych przed sobą na papierze -?i utrzymanie jej
dostatecznie długo, by naprawdę przyswoić treść -?wymaga determinacji.
Kiedy decydujesz się czytać drukowaną książkę, praktycznie jedynym, co
możesz robić, jest jej czytanie. Nie da się zajmować jednocześnie czymś
innym, bo jeśli oderwiesz oczy od kartki, nie będziesz już czytał, a jeżeli zaczniesz myśleć o czymś innym, nie będziesz przyswajał
informacji z książki.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Na podstawie Dictionary.com. [wróć]
2. IBM Operating System/360 Concepts and Facilities, IBM Systems Reference Library, plik S360-36, bitsavers.org/pdf/ibm/360/os/R01-08/C28-6535-0_OS360_Concepts_and_Facilities_1965.pdf. [wróć]
3. T. Long, Jan. 24, 1984: Birth of the Cool (Computer, That Is), "Wired" 2008, 24 stycznia, wired.com/2008/01/dayintech -0124/. [wróć]
4. M.N. Tombu, Ch.L. Asplund, P.E. Dux, D. Godwin, J.W. Martin, R. Marois, A Unified Attentional Bottleneck in the Human Brain, "Proceedings of the National Academy of Sciences" 2011, 108(33), s. 13426-13431, doi:10.1073/pnas.1103583108.pnas.org/content/108/33/13426. [wróć]
5. L. Rhodes (producent), J. Orlowski (reżyser), The Social Dilemma, USA: Exposure Labs, 2020, wypowiedź Tristana Harrisa. [wróć]
6. M. Wolf, Proust and the Squid: The Story and Science of the Reading Brain, Harper Perennial, New York 2008. [wróć]
7. A. Perrin, Who Doesn't Read Books in America?, Fact Tank, the Pew Research Center, 26 września 2019, pewresearch.org/fact-tank/2019/09/26/who-doesnt-read-books-in-america/. [wróć]
8. Bureau of Labor Statistics, Average Hours Per Day Spent in Leisure and Sports Activities... 2019 Annual Averages, "The Economics Daily" 2020, bls.gov/opub/ted/2020/men-spent-5-point-5-hours-per-day-in-leisure-activities-women-4-point-9-hours-in-2019.htm. [wróć]
9. C. Dovey, Can Reading Make You Happier?, "The New Yorker" 2015, 9 czerwca. [wróć]
10. M.G. Hunt, R. Marx, C. Lipson, J. Young, No More FOMO: Limiting Social Media Decreases Loneliness and Depression, "Journal of Social and Clinical Psychology" 2018,37(10), s. 751-768. [wróć]
11. K. Rossman, Bill Gates on Books and Blogging, "The New York Times" 2016,. nytimes.com/2016/01/04/fashion/bill-gates-gates-notes-books.html. [wróć]
12. N. Carr, Juniper Books Annual Catalog, Juniper Books, Boulder 2017. [wróć]