Dlaczego są ludzie myślący inaczej - Wiesława Kolenkiewicz

Reflow text when sidebars are open.
1. WSTĘP
2. KOD BIBLII
3. JAK SIĘ ŻYŁO W CZASACH JANA
4. LOGOS
5. 666
6. JONASZ
7. WRAŻLIWOŚĆ KORCZAKA
8. ROZPOZNAĆ SZKODNIKA
9. JAK KOCHAĆ DZIECKO, J. KORCZAK
10. GŁOWA
11. WSPÓŁCZESNA WIEŻA BABEL
12. MÓWIENIE JĘZYKAMI
13. RASY CZŁOWIEKA
14. KLASYFIKACJA BIOLOGICZNA CZŁOWIEKA
15. UCISK, JAKIEGO JESZCZE NIE BYŁO
16. OBRZYDLIWOŚĆ SPUSTOSZENIA
17. TABLICE DEKALOGU (Wj 20,2–17)
18. FAS, JUS, LEX
19. OD KAMIENIA DO KOMPUTERA
20. POWRÓT DO KORZENI
21. BOBO, Janusz Korczak (skróty)
22. POWÓD NIETRWAŁYCH ZWIĄZKÓW
23. SPOWIEDŹ MOTYLA
24. RZYMSKI KLIMAT, sekta
25. REFORMACJA, sekta od sekty
26. CZAS, CZASY I PÓŁ CZASU
27. ROZMNOŻENIE CHLEBA
28. CO MOŻE POWIEDZIEĆ MORZE
29. ZNAK KAINA
30. WSPÓŁCZEŚNI PROROCY
31. BRZYTWA OCKHAMA
32. ŚWIAT NA OPAK
33. DEMOKRACJA
34. MEGAGŁUPIN
35. OPĘTANIE
36. GENETYKA
37. PRZYKAZANIA I oraz VI (nie morduj)
38. PRZYKAZANIA II oraz VII (nie cudzołóż)
39. PRZYKAZANIA III oraz VIII (nie kradnij)
40. PRZYKAZANIA IV oraz IX (nie kłam)
41. PRZYKAZANIA V oraz X (czcij ojca i matkę)
42. ARYTMETYKA PRAWA
43. ARYTMETYKA CZASU
44. HOLOKAUST
45. KULISY MANIPULACJI
46. STOŻEK WZROSTU
47. POEMAT PEDAGOGICZNY
48. ROLA ŻYDÓW W HISTORII
49. MĄDROŚĆ SALOMONA
50. DOBRO NIE ZASŁUŻYŁO NA ZAGŁADĘ
51. OWOCE ŻYCIA
52. ROZGORYCZENIE
53. ZIEMSKI CZŁOWIEK
54. JAK RÓSŁ MÓZG
55. WDRUKOWANIE
56. ANTON MAKARENKO
57. TRUDNO BYĆ DZIECKIEM
58. KIEDY ZNÓW BĘDĘ MAŁY
59. WRZAWA W KOŚCIELE
60. SENAT SZALEŃCÓW
61. NIEUTULONY PŁACZ DZIECKA
62. WINA PRADZIADKÓW
63. RZECZOZNAWCA
64. KOMORNIK
65. PRECZ Z CZYSTOŚCIĄ
66. TŁUMACZENIE BIBLII
67. BLIŹNI
68. JAK ŻYĆ
69. ARMAGEDON
70. OBSESJA
71. WKŁAD ISLAMU DO NAUKI
72. DIAMENT
73. BAJKA WYBORCZA
74. DOM SIEROT
75. DZIECKO W RODZINIE
76. PLANETA, JEDYNA TAKA
Książka jest niezwykła i zasługuje na uwagę. Zawiera informacje, których nie ma jeszcze w internecie. Składa się z licznych artykułów. Można je czytać w dowolnej kolejności: od początku, od końca lub na wyrywki i niekoniecznie wszystkie od razu. Każdy demaskuje problemy pełnego przekory "świata na opak". Przypomina wołanie dziecka z bajki Andersena: "Król jest nagi!".
Rozwiązuje wiele nierozwiązywalnych dotychczas problemów: począwszy od zgiełku medialnego, przez lokalne dychotomie, niedobrane małżeństwa i "gordyjskie" spory polityczne, skończywszy na krwawych wojnach religijnych. Dowodzi, że Bóg znał historię ludzkości, zanim człowiek zaczął jakiekolwiek zdarzenia wywoływać.
Pokrzepia ludzi, którzy sprzeciwiają się wojnom i podziałom, a tęsknią za pokojem. Przynosi ulgę wszystkim, których opisał Mateusz w piątym rozdziale Ewangelii. Dodaje odwagi tym, którzy jeszcze nie mają śmiałości, by ostro demaskować Zło.
Odpowiada na trudne pytania: co siedzi w ludzkich głowach, na czym polega potępienie, co to jest życie wieczne i dlaczego na pustyni nie ma śladów wędrówki Mojżesza. Wyjaśnia liczbę 666 i określenie "Armagedon". Rozwiewa kontrowersje wokół pytań, co tak naprawdę uczyniło nas ludźmi i dokąd zmierza cywilizacja. Mówi o biometrycznym sposobie rozpoznawania Dobra i Zła w płacie czołowym. Wskazała na to przed laty Biblia, a dzisiaj prastary przekaz dogonili bioneurolodzy: za pomocą aparatu cyfrowego przystosowanego do badań mózgu możliwe jest identyfikowanie motywacji zachowania ludzi.
"Bóg dał Kainowi znak na czole". (Wj 4,15) "Znaki na czole", ale odmienne od kainowych, otrzymali także wszyscy sprawiedliwi mężowie. (Ez 9,4; Obj 7,3; Obj 14,1)
Dotychczas operowano wyłącznie na znanej wszystkim substancji materiałowej. Badano techniki życia codziennego w kolejnych epokach, a pomijano skojarzenia mentalne, reakcje nieświadome, istnienie neuronów lustrzanych i cykle dziedziczenia. Powszechnie omawiano zmiany historyczne ze względu na czynniki polityczne i ekonomiczne, a nie ze względu na sumienie, sprawiedliwość i kulturę mowy. Nikt nie brał pod uwagę wpływu praworządności przodków na przekaz genetyczny i linię życia ludzkiego rodu. Autorka wypełnia tę lukę. Łamie stereotypy, podważa utarte teorie, oddziela fikcję od prawdy. Interpretuje Słowo Boże za pomocą technologii i wiedzy, jakiej przed wiekami ludzie nie posiadali.
Autorka postanowiła skonfrontować Biblię z nauką i odwrotnie: naukę z Biblią. Połączyła różne naczynia mądrości akademickiej i biblijnej w jedno, aby wyrównać poziomy, ujednolicić miary oraz scalić doświadczenia, wyniki badań, technologie, umiejętności i cele. Odczytała kod znaków, symboli i alegorii, a uzyskane wyniki przerosły jej najśmielsze oczekiwania!
"Założenia religii są błędne z wyjątkiem faktu stworzenia".(Erich von Däniken)
Otrzymane wnioski są rewelacją na miarę heliocentrycznego traktatu Kopernika wykluczającego model geocentryczny. Tym razem jest to kategoryczne wykluczenie antropocentrycznej wizji świata, bo wszechświat był i jest TEOCENTRYCZNY. Sprawcą wszystkiego jest Genialny Programista, a człowiek został zanurzony w Jego program kosmiczny.
Za przykład może posłużyć żeglowanie. Wydaje się, że to ludzie określają zasady: obciążenie lodzi, standard wyposażenia, wielkość żagla, kształt kadłuba, wybranie kierunku podróży na dużym lub mniejszym akwenie. Ostatecznie jednak los łodzi zależy od respektowania praw, na które człowiek absolutnie nie ma wpływu. Gorliwy sternik będzie się może starał, będzie wykonywał różne manewry, ale to mu niewiele pomoże, póki nie nauczy się kodu, któremu podlega natura. O szczęśliwym doprowadzeniu łodzi do portu decydują parametry matematyczne: kąt między burtą a żaglem, kierunek i siła wiatru, kształt żagla i wysokość masztu, opór wody i uwalnianie energii w mięśniach żeglarza.
Biblia nie została napisana obcym językiem ani za pomocą dziwnych znaków. Nie zastosowano niezrozumiałych słów. Przez wieki ten tajemny kod największego Kryptologa skrywał jednak tajemnicę, a to dlatego, że Biblia została zamknięta na zamek czasowy, możliwy do otwarcia dopiero teraz, w dobie zaawansowanych dyscyplin badawczych i komputerów.
"Idź, Danielu, bo słowa są zamknięte i zapieczętowane aż do czasu ostatecznego". (Dn 12,9)
Zwrot "czas ostateczny" dotyczy eksplozji naukowej, która jest całkiem nowym zjawiskiem w historii. Podczas ostatnich pięćdziesięciu lat nauka dokonała większego postępu niż w czasie poprzednich pięciu tysięcy lat.
Biblia jest wyjątkową kroniką, bo opisuje dzieje "do przodu". Autorzy biblijni wiedzieli, że ludzie będą rozwijali technologie. W przeszłości opowiedzieli odległą dla nich przyszłość, abyśmy dzisiaj mogli ją odczytać i potwierdzić, że jest to żywa księga, która zawiera zaskakujące informacje i wszystko wie o ludzkości i o każdym człowieku z osobna. Jesteśmy zadziwieni nieoczekiwanym obrotem sprawy.
"Tak wprawi w zdumienie liczne narody, władcy zamkną swoje usta, bo zobaczą to, czego im nie opowiadano, i zrozumieją to, czego nie słyszeli". (Iz 52,15)
Nie przewidziały takiego rozwiązania żadne nauki zajmujące się metodami prognozowania przyszłych wydarzeń, przewidywania następnych form społecznych, modeli kształtu kulturowego, wyznaczników systemu wartości i wyborów.
Musi się dopełnić czas i fakty. Choćby człowiek usilnie starał się zmienić pory i interpretację zdarzeń, Bóg swój plan wykonuje, jak zapowiedział.
"Ja od początku zwiastowałem to, co będzie, i z dawna to, co jeszcze się nie stało. Ja wypowiadam swój zamysł, i spełnia się on, i dokonuje wszystkiego, czego chcę. Słuchajcie mnie, wy, ludzie wątpiącego serca, którzy dalecy jesteście od sprawiedliwości". (Iz 46,10)
W ten sposób potwierdzają się przysłowia: "Proroctwo staje się zupełnie jasne dopiero, gdy się wypełni" oraz "Świat pełen jest wiadomości, ale dopiero wieczorem wiadomo, które z nich były najważniejsze".
"Jeśli się odwleka, wyczekuj go, gdyż na pewno się spełni, nie opóźni się". (Hab 2,3)
Autorka nie jest profesorem żadnej z nauk. Nie jest politykiem, psychologiem, teologiem ani filozofem. Nie piastuje eksponowanego stanowiska. Jest amatorką z przeciętnymi umiejętnościami, a jednak jej obszerna rozprawa różni się od wszelkich dotychczasowych traktatów futurologicznych razem wziętych. Z pasją i niezrównaną prostotą przenosi dotychczasową interpretację Biblii na wyższy poziom. Prezentuje śmiałe koncepcje, nowatorskie myśli i niespotykane nigdzie informacje.
Jedynym prawem autorki jest pokora wobec przyrody i uczciwe zasady życia. Jedynym celem, do którego dąży z empatią, jest szukanie odpowiedzi na trudne pytania i odkrywanie prawdy. Marzy jej się pokój na świecie i powszechne poczucie bezpieczeństwa.
Nie jest usztywniona żadnego rodzaju doczesnymi ramami, więc nie wie, że je przekracza. Nie rozumie, że czegoś nie należy robić, tylko dlatego że jest to niepoprawne politycznie. Nie wierzy, że prawda pozostanie w ukryciu, a zło się rozpanoszy. Nie sądzi, że sprawiedliwość jest niemożliwa do osiągnięcia. Nie obowiązują jej zasady lojalności wobec przełożonych. Idzie naprzód bez ograniczeń czasowych, naukowych, politycznych i hierarchii zawodowej. Jest wolna jak ptak.
Pragnie oddać społeczeństwu wiedzę przeznaczoną do powszechnego popularyzowania. Niech będzie wspólnym dobrem, jednakowo dostępnym dla wszystkich. Niech wpłynie na poprawienie poziomu wszelkich debat. Niech ma zbawienny wpływ na ludzkość.
Stare dzieje obfitują w interesujące wydarzenia. Cywilizacje rozkwitały i upadały. Pozostały po nich ruiny grodów, wczesne narzędzia, monumentalne budowle, osobliwe przedmioty, urokliwe rysunki w jaskini i dziwne napisy. Nie odkrywają one jednak przed badaczami wszystkich tajemnic dotyczących umysłów. Znaleziono skamieliny i kości, ale nie zachowały się dowody pracy mózgu. Brakuje kopalnych szczątków informujących, o czym oni myśleli i czy potrafili się wzruszać.
Dawniej ludzkość nie wyczuwała upływu czasu. Starożytni przodkowie nie rejestrowali dokładnie i drobiazgowo ani przyczyn, ani przebiegu zdarzeń. Brakuje nam ich precyzyjnych przekazów dnia. Dopiero w Odrodzeniu zaczęto skrupulatnie spisywać kroniki w perspektywie historycznej.
Lecz nie ma powodu do zmartwienia. Okazuje się, że skarbnicą wiedzy jest Biblia. Przed wiekami zawarto w niej informacje, które miały być rewelacją dla późniejszych badaczy. Poufne fakty zostały ukryte przed większością dawnych czytelników. Przez trzy tysiące lat kryptogram ułożony przez Wszechmogącego pozostawał zamknięty na swoisty zamek czasowy. Dopiero dzięki komputerom i analizie licznych alegorii, symboli i metafor kod Biblii odsłania swoje tajemnice.
Poznanie zamysłu Boga było marzeniem Einsteina, Newtona, Faradaya i innych uczonych. Wiedzieli, że w Torze znajduje się ogromna głębia. Znana powszechnie wiedza z litery to zaledwie kropla wody. To, czego jeszcze nie znamy, ma wymiar oceanu.
Mędrzec z Wilna, zwany także Geniuszem z Wilna, pisał w XVIII wieku: "Cokolwiek było, to jest i będzie nadal, aż do końca wszystkich czasów. Zawarte to zostało w Torze, od pierwszego słowa po ostatnie. I to nie tylko w sensie ogólnym, lecz w szczegółach sięgających każdego gatunku i każdego człowieka z osobna. A także w najmniejszych drobiazgach dotyczących wszystkiego, co się wydarzyło w jego życiu od dnia narodzin, aż po kres jego życia".
Izraelski matematyk, doktor Elijahu Rips, potwierdził słowa mędrca z Wilna. Dokonał tego, czego nie udało się Newtonowi. Zapisał hebrajską Torę na dysku pamięci komputera. W ten sposób ujawnił istnienie kodu pozwalającego wynieść z Biblii dużo więcej, niż wskazywałaby na to jej powszechnie znana treść. Podał argument, że Biblia jest starożytną księgą opisującą zdarzenia, zanim się one stały.
Odczytanie ukrytego kodu opisał dziennikarz Michael Drosnin w książce Kod Biblii. Niestety, odkrycie Ripsa doczekało się krytycznej recenzji w literaturze naukowej, podobnie jak wcześniej odkrycia Mendla, Kopernika, Newtona i Galileusza. Tym sposobem Rips znalazł się w najlepszym towarzystwie.
Żadne odkrycie w przeszłości nie spotkało się od razu z entuzjastycznym przyjęciem. Fizycy nie dopuszczali istnienia czarnych dziur, astronomowie ruchu Ziemi, biolodzy ewolucji, geolodzy ruchu kontynentów, a teolodzy kodu Biblii. Mało kto rozumie teorię kwantów i podziwia utkany fraktalnie świat, w którym pełno schematów i powtórzeń. Na szczęście ludzie w końcu dorastają do przyjęcia nieznanego odkrycia za słuszne. A gdy ustalą wreszcie, że coś jest prawdziwe, to już zostanie takie na zawsze.
"Jeśli ta sprawa jest z ludzi, w niwecz się obróci, a przy tym mogłoby się okazać, że walczący z tą sprawą walczy z Bogiem. Jeśli jednak jest z Boga, nie będzie zniszczona". (Dz 5,38)
Matematycy nie znaleźli wprawdzie błędów w eksperymencie Ripsa, nie mogli jednak uwierzyć w rezultaty. Wnioski były zbyt zdumiewające – w Biblii istnieje kod ujawniający wydarzenia zaistniałe po jej napisaniu. Żadna istota ludzka nie mogła zakodować w Biblii tylu informacji o ludziach i ich życiu oraz o wydarzeniach, które dopełniły się po upływie tysięcy lat od powstania ksiąg Pisma Świętego.
Nikt nie znalazł niczego podobnego w żadnej książce, w żadnym tłumaczeniu ani w jakimkolwiek oryginalnym tekście hebrajskim, z wyjątkiem Biblii. Odczytanie komputerowe Tory odkrywa bieżące fakty, obecne zdarzenia, nazwiska współczesnych przywódców, okoliczności, wynalazki, loty w Kosmos. Wszystko zgadza się z nauką. Wyjaśnia historię. Zdumiewa konsekwencją. Liczba ukrytych w ten sposób informacji jest niemal nieograniczona. Wiedza jest spójna, jednoznaczna i precyzyjna. W najgłębszych pokładach biblijnego archiwum czekają na wydobycie nieznane jeszcze, dramatyczne wydarzenia, które wciąż są przed nami. Nie spodziewaliśmy się, że Biblia wszystko wie o nas, a my nie wiemy o niej niemal nic. Odkrycie takie nie powinno jednak nikogo dziwić. Przecież Bóg przekonywał:
"Myśli moje to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje, mówi Pan, lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze". (Iz 55,8)
Pierwotnie Tora została zapisana w postaci pliku, jako ciągły, bezprzestankowy zbiór znaków. Bez podziału na wersy. Bez interpunkcji, wielkich liter, samogłosek. Jednocześnie treść nie ma charakteru ciągłego. Jest pokawałkowana, podobnie jak bywa pofragmentowana zawartość dysku twardego.
"Słowo Boże jest trochę tu, trochę tam". (Iz 28,13)
Zwój Tory jest plikiem komputerowym zapieczętowanym do czasów ostatecznych. Nie bez powodu dzielni skrybowie kopiowali święte księgi niezwykle precyzyjnie. Jeden błąd dyskwalifikował całość. Żadnego znaku nie można było opuścić, nawet joty, która jest najmniejszą literą w alfabecie hebrajskim. Na dodatek litera "j" w judaizmie symbolizuje nasienie, a nasienie oznacza potomstwo.
"Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu". (Mt 5,18)
Oryginalny tekst zawiera minimum słów i maksimum informacji. Jest tak absolutnie ścisły i zasługujący na uznanie, że nie można usunąć z niego nawet takiego elementu pisma, który jest mniejszy od przecinka. Taka jest "kreska". Oznacza "loczek" lub "rożek". To malutki znaczek dodawany do niektórych liter dla odróżnienia ich od innych w podobnym kształcie.
"Pismo nie może być naruszone". (J 10,35)"Treścią jest prawda i sprawiedliwość". (Ps 119,160) "Nie podlega dowolnemu wykładowi". (1 Pio 1,20)
Zapis biblijny powinien być rozpatrywany podobnie jak zjawiska naturalne, podlegające metodzie naukowej.
Zachwyca precyzja autorów, którzy napisali spójną księgę. Mieli przecież niejednakowy status społeczny, żyli w różnym czasie i w odmiennych środowiskach. Dorastali w świecie bez prądu, bez wodociągów, nie znali chemii i żywności modyfikowanej. A jednak księga jest aktualna na każdy czas. Odbiorca zawsze może znaleźć w Biblii informacje bieżące niezależnie od tego, czy czytelnikiem był prapradziadek, dziadek, czy będzie nim wnuk, czy prawnuk wnuka. Niezmiennie mają do czynienia z czasem teraźniejszym "tu i teraz".
Błędem jest nazywanie Tory STARYM testamentem. Ona jest ciągle MŁODA i ustawicznie zaskakuje ponadczasową mądrością. Zawiera olbrzymią bazę danych. Pozorne trudności znikają, gdy potraktować ją jako komputer. W momencie zapytania udziela konkretnej odpowiedzi.
"Oto wydarzenia dawniejsze już się dokonały, a to, co ma nastać, zwiastuję. Zanim zacznie kiełkować, opowiem je wam". (Iz 42,9)
Cytaty pochodzą z Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu, rozpowszechnianego przez Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, 2001.
Biblia się nie myli i żadna wiadomość nie jest sprzeczna z inną. Jest to dzieło ciągle aktualne. Zawiera wiedzę o faktach, prawach i procesach życia. Posiada ładunek emocjonalny. Kształtuje sumienia, ideały, pragnienia i dążenia rodzaju ludzkiego. Nie uczy manipulacji. Zawsze mówi wprost. Nazywa rzeczy po imieniu. Używa języka Logos.
"Przemówię w podobieństwach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata". (Mt 13,35)
Jest ponadczasowa, nieoczywista, piękna i dziwna. Opiera się na historii, a nie jest historią. Skrywa tajemnice, choć mówi jawnie. Wydarzenia współczesne nakładają się na dawniejsze. Przyszłość zaszyfrowana jest w wersetach mówiących o przeszłości. Jeden wiersz może mieścić jednocześnie zapis wydarzeń dawnych, dzisiejszych, a także mających nastąpić w nieznanej dziś epoce. Badanie jej dzisiaj na nowo polega na obserwowaniu następstw zdarzeń, nie na przepowiedniach. Tora nie jest prawem, ale opowieścią, w której dopiero trzeba odnaleźć prawo. Nie jest wytworem czasu, ale wieczności. Tak jak geometria przestrzeni jest rozwinięciem geometrii na płaszczyźnie, a ona z kolei rozwinięciem punktu, tak samo jest z treścią zawartą w Biblii i tak samo z rozszerzaniem poziomów myślenia w miarę zdobywania wiedzy oraz praktycznych umiejętności.
Nie jest kroniką wypadków, ale literackim opisem ludzkich charakterów. Nie jest zaspokojeniem ciekawości, ale zaspokojeniem życiowych potrzeb. Uczy sposobu bycia człowiekiem. Niesie w sobie instrukcje życia. Opowieści biblijne edukują dużych i małych. To kompas dla tych, którzy się pogubili.
"Słowa Pańskie są słowami czystymi, srebrem przetopionym, siedmiokroć oczyszczonym". (Ps 12,7)"Siedmiokroć" oznacza absolutną doskonałość działań.
Dzisiaj każda osoba może odnaleźć swój odpowiednik wśród wielu biblijnych bohaterów – nie tylko w tekście jawnym, pisanym wprost, lecz także w tekście zakodowanym. Wszystkie postacie – począwszy od Adama i Ewy, a skończywszy na Jezusie i apostołach – symbolizują zbiorowości. Reprezentują sylwetki, postawy i wyznawane idee.
Nie ma stwierdzeń mówiących nam dosłownie o wyglądzie fizycznym. Jeśli pojawia się cokolwiek na temat wzrostu czy włosów, nadal nie jest to opis według ciała, ale stanowi aluzję do przejawianych motywacji i emocji. Mamy do czynienia z księgą niezmienną od wieków, a jednak zawierającą sedno inteligencji całej ludzkości.
Świat jest skomplikowany. Trudnych problemów nie można było dawniej sprawdzać doświadczalnie, dlatego Biblia skraca odcinek czasu, upraszcza opisy, skomplikowane przekształca do prostszej postaci. Stosuje przypowieść, jeden z ważnych gatunków literackich, który oprócz dosłownego ma także znaczenie metaforyczne i ukryty głębiej morał. Biblia nie posługuje się językiem naukowym, ale zawiera naukowe fakty. Opisuje rzeczy, których dawniej jeszcze nie znano, zapowiada końcowy wynik i to, czego jeszcze nie uczyniono. Nie mogła być napisana językiem naukowym, ponieważ nie byłaby wówczas zrozumiała dla przeciętnego człowieka. Język nauki bywa często dziwaczny, hermetyczny, stanowi specyficzny żargon, charakterystyczny dla jednej tylko grupy.
Biblia zawiera skróty myślowe, symbole i metafory, które mogą wprowadzić w błąd tego, kto przyjmuje je dosłownie. Kryje więcej znaczeń niż słów, a każda sytuacja jest jakby miniaturą innych zdarzeń na podobieństwo fraktali. Dzięki nim w niewielkiej księdze można było zgromadzić wiele treści, w przeciwnym razie opisy nie zmieściłyby się w żadnej bibliotece.
"Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany". (2 Tm 3,16)
Zapis biblijny sprawia trudność, ponieważ nie można go przetłumaczyć inaczej jak tylko przez produkty świętego tekstu. Bez odkodowania jest nieprzydatny. Tak samo w przyrodzie nie można wytłumaczyć zachodzących w naturze zjawisk inaczej niż przez wytwory natury. Tymi wytworami może być rój pszczół, myśli, obiekty kosmiczne, odruchy bezwarunkowe, zęby, Morze Martwe, wnętrze atomu i tak dalej aż do odwiecznego odradzania się organizmów.
Bez radia, telewizji, internetu Biblia obiegła świat i stała się najbardziej poczytną księgą, bo w przeciwieństwie do wielu polityków mówi do rzeczy i do ludzi. Nikt na Ziemi nie dowiedziałby się nigdy niczego o tym, co Bóg uczynił, gdyby On sam nie postanowił tego z góry.
A jednak nie ustają ataki w kierunku zniesławiania i zaprzeczania Jego potęgi. Osoby stosujące hejt nie rozumieją tożsamości osób wypowiadających się językiem Logos i nie podzielają ich empatii. Kontrast wynika z niejednakowego poziomu uczciwości. Przyczyna tkwi w sposobie przetwarzania danych przez mózg.
"Bóg dał Kainowi znak na czole". (Wj 4,15)
Kain zabił swojego brata Abla. Odszedł, by zbudować miasto. To wówczas doszło do powstania równoległego społeczeństwa z własnym kodeksem, niezgodnym z obowiązującym prawem etycznym. Odmienne postępowanie prezentują ludzie sprawiedliwi.
"Widziałem tych, w ustach których nie znaleziono kłamstwa. Są bez skazy". (Obj 14,1.5)
Genialny Konstruktor nie tylko przewiduje przyszłe zdarzenia i tempo rozwoju techniki, ale także na bieżąco kontroluje rzeczywistość. Neurobiologia potwierdza niezbicie, że system monitoringu Bóg umieścił w swoim stworzeniu, a genetyka odtwarza oś czasu!
"Spisana została księga pamiątkowa dla tych, którzy boją się Pana i czczą Jego imię". (Ml 3,16)
Opierając się na autorytecie Biblii, można zastosować biometryczny sposób rozpoznawania Dobra i Zła w płacie czołowym. Zatrzyma to wszystkie akcje zbrojne. Rozwiąże problem handlu ludźmi i narkotykami, zagadnienie ludobójstwa i terroryzmu oraz zdemaskuje motywacje wszelkiej przekornej, brutalnej opozycji. Ujawni, kto jest kim, kogo unikać, a komu warto zaufać.
"Oczy Pana są na każdym miejscu. Śledzą złych i dobrych". (Prz 15,3) "On jest alfą i omegą, pierwszym i ostatnim, początkiem i końcem". (Obj 22,13)
Każdy człowiek dźwiga swoje prywatne archiwum rodzinnych pamiątek w postaci zapisu genetycznego. Spiralnie skręcona drabinka DNA jest jak taśma prawdy. Obnaża to, co właściciel chciałby ukryć. Potwierdza, że Bóg patrzy, słucha i nagrywa na urządzeniu masowej pamięci biologicznej. Odczytanie swoistej "mowy krwi" stanie się oczekiwaną przez wszystkich apokalipsą.
"Tchórzliwi zapytają: Czy jest to bezpieczne? Oportuniści spytają: Czy jest to politycznie poprawne? Próżni zapytają: Czy jest to popularne? Ale świadomi zapytają: Czy jest to słuszne? I nadejdzie czas, gdy ktoś musi zająć pozycję, która nie jest ani bezpieczna, ani polityczna, ani popularna, ale ktoś musi ją zająć, bo jest słuszna". (Martin Luther King)
Wydaje się, że apostoł Jan napisał Apokalipsę niezrozumiale i na długo ją zapieczętował. Nie każdy potrafi zrozumieć znaczenie proroctw. Mówią, że to połączenie z fantastyką, a tymczasem to czysta symbolika prawdy! Rzeczywiście, bez klucza jest niejasna.
Jeśli interpretować dosłownie, że pojawił się "korzeń Dawidowy w postaci baranka jakby zabitego, który miał siedem rogów i siedmioro oczu" (Obj 5,6), wówczas wywołuje to szok. Podobnie jest z wersetem: "W prawej dłoni trzymał siedem gwiazd, a z ust jego wychodził obosieczny ostry miecz, a oblicze jaśniało jak słońce w pełnym blasku" (Obj 1,16). A już całkiem dziwnie się robi na sercu, czytając, że "przychodzi jak złodziej. Błogosławiony, kto czuwa i pilnuje szat swoich, aby nie chodzić nago i aby nie widziano sromoty jego" (Obj 16,15) albo "I zapuścił anioł sierp swój na ziemi, i poobcinał grona winne na ziemi, i wrzucił je do wielkiej tłoczni gniewu Bożego" (Obj 14,19).
Okazuje się, że opis nie jest ani trudny, ani tajny. Po prostu zawiera liczne metafory i alegorie, co być może uchroniło Księgę Objawienia przed zniszczeniem ze strony tych, których demaskuje i przed którymi przestrzega. Obecnie, w dobie komputerów, Apokalipsa stoi otworem i jest przejrzysta jak kryształ. Warto się w nią zagłębić, bo zabiegi literackie zwracają uwagę na ważne kwestie.
Każdy antropolog zna sytuacje, które u przedstawicieli różnych kultur wzbudzają zupełnie inne emocje niż u obserwatora wywodzącego się z tej samej wspólnoty. Nam daje się czasem we znaki różnica pokoleń w rozmowie z dziadkiem lub wnukiem. Tymczasem od Jana dzieli nas aż 2000 lat! Mimo to apostoł zasługuje na sympatię i podziw. Jego zdolny do wizualizacji umysł zakodował przecież XXI-wieczną rzeczywistość najrzetelniej, jak umiał. To nie są katastroficzne i złowrogie przepowiednie globalnej klęski żywiołowej. Apostoł żył w innych czasach niż nasze, a jednak w epoce przednaukowej opisał odległy mu, późniejszy etap w kalendarzu zdarzeń!
Jeszcze nie nauczano o dziedziczeniu. Jan nie miał pojęcia o genach, świadomości, mechanice kwantowej, astrofizyce, fraktalach, elektromagnetyzmie, tablicy Mendelejewa, internecie i ujemnej energii.
W tamtej odległej epoce jeszcze nikt nie wiedział, że każdy człowiek ma prywatny album wspomnień i pamiątek historycznych. Dziś odkryto, że tajemnice rodzinne skrywa nie tylko kod DNA, ale także wnętrze głowy. W dolnej części kory przedczołowej znajduje się sieć neuronów, w których zawarte są informacje, czy dana osoba jest taka, za jaką się podaje. A jednak Jan zostawił nam informacje na to wskazujące – w następujących wersetach: Obj 7,3–4; Obj 14,1; Obj 3,12; Obj 22,4.
Nie było jeszcze możliwości zabezpieczenia się przed uderzeniem pioruna. Nie znano istoty wyładowań elektrycznych, przewodnictwa prądu, powodu błyskawic, powodzi, pór roku. Podczas tropikalnych upałów nie można było nawet pomarzyć o klimatyzacji. Tajemnicę tęczy udało się rozwiązać dopiero współcześnie.
Większość ludzi wtedy była niepiśmienna. Do szkoły chodzili tylko chłopcy. Widziany świat jawił się jako urządzenie fizyczne. Dopiero w średniowieczu dostrzeżono, że można opisywać go za pomocą równań matematycznych.
Starożytni astronomowie zwracali uwagę na koło ekliptyki, czyli na pozorną drogę Słońca po niebie. Codzienne doświadczenie mówiło im, że Ziemia spoczywa, a Słońce krąży wokół niej. Jego znikanie przerażało ludzi. Patrząc w gwiazdy, wydawało im się, że znajdują się w samym środku Kosmosu. W dodatku obserwowali, że wszystko, co spada, kieruje się w dół. Wydedukowali, że Ziemia stanowi centrum świata i wszystko kręci się wokół niej. W takim przekonaniu trwali przez tysiące lat. Rozumowanie było logiczne, ale błędne. Obserwowali niebo gołym okiem. Nie mieli teleskopów. Międzygwiezdne odległości mierzono za pomocą rozpostartej dłoni. Zapiski wyciskano w miękkiej glinie. Nie mieli jednoznacznej i zgodnej opinii na temat obserwowanych zjawisk. Przez "wszechświat" rozumiany był cały znany wówczas system słoneczny, a więc aż do orbity Saturna, poza którą przyjmowano już tylko istnienie gwiazd nieruchomych. Dzisiaj dzięki teleskopom można obserwować obiekty odległe o 13 miliardów lat świetlnych. Wszystkie są w ruchu.
Eratostenes, geodeta, w 230 roku p.n.e. zauważył, że Ziemia jest okrągła. Tym samym potwierdził zapis Tory: "Bóg panuje na okrągłości Ziemi" (Iz 40,22). Jednak zdrowy rozsądek kazał ludziom aż na 2000 lat odrzucić śmieszne twierdzenie o kulistości Ziemi. Popularne było zwątpienie: "Jak to, gdzieś ludzie będą chodzić do góry nogami?".
"Zdrowy rozsądek" pochodzi od człowieka, który brak wiedzy zastępował fantastycznymi wyobrażeniami. Jest nawarstwieniem przesądów i nie ma powodu, aby nadal obowiązywał.
Obecnie istnieją strefy czasowe, które ułatwiają życie. Marynarze i lotnicy w komunikacji radiowej posługują się czasem uniwersalnym. Kiedyś w każdym mieście ustalano godzinę 12:00, gdy słońce wskazywało akurat południe. W ten sposób każde z okolicznych miast miało swój indywidualny czas, różny od pozostałych. Do pomiaru pory dnia służył zegar słoneczny. Przyrząd składał się z pionowego pręta, który rzucał cień na podstawę, wskazując pozycję Słońca względem zegara. Pomiar był inny w zależności od miejsca położenia, lecz podróżowanie odbywało się wówczas o tyle powoli, że różnica nie miała znaczenia. Wadą urządzenia było to, że nie działało w czasie deszczu. Nie było budzików, więc wyznaczano osoby odpowiedzialne za ogłaszanie w mieście ciszy nocnej i głośne budzenie mieszkańców rano do pracy. Jedynymi sposobami pomiaru temperatur były zmysł dotyku i obserwacja zmian koloru. Dokładne pomiary zawdzięczamy Galileuszowi, który stworzył pierwszą metodę mierzenia temperatury. Zegar mechaniczny zbudowano dopiero w XIV wieku. Zegarki kieszonkowe wynaleziono w XVI wieku, a zegar z kukułką w wieku XVIII. Obecnie zegary atomowe w satelitach są tak dokładne, że mogą się pomylić o sekundę raz na trzy miliony lat.
Jedynym środkiem transportu na wodzie była łódź. Statki budowano z drewna. Dopiero w XVIII wieku powstał pierwszy statek z żelaza. Niektórzy dawni żeglarze obawiali się, że mogą wypłynąć poza krawędź płaskiej Ziemi i spaść z niej. Nie uwierzyliby w możliwość przemieszczania się bez obaw z jednego kontynentu na drugi, lecąc maszyną cięższą od powietrza na wysokości jednego kilometra nad oceanem. Znano już wartość węgla kamiennego, ale nikt nie wyjaśniał, skąd się wziął. Mawiano: "Dzięki specjalnym nasionom ma zdolność rozmnażania się i rośnie pod ziemią" albo "Węgiel kamienny jest zagęszczoną ropą naftową".
Jeszcze w średniowieczu do pierwiastków zaliczano powietrze, światło, ciepło i wodę. Od równowagi tych fluidów Hipokrates (460–377 p.n.e.) uzależniał temperament człowieka. Taka teoria przetrwała w medycynie aż do XIX wieku! Procesy spalania i rdzewienia tłumaczono dziwną substancją zwaną flogistonem. Wyrywaniem zębów zajmowali się silni fryzjerzy i kowale. Robili to bez uśmierzania bólu. Środki znieczulające są stosowane dopiero od 200 lat.
Przez wieki ludzkość bezskutecznie zmagała się z zarazą morową. Dżuma, cholera, gruźlica i ospa dziesiątkowały całe miasta. Potem rozszalały się trąd, kiła, czerwonka i tyfus. Nie znano szczepionek. Lekarze nie myli rąk przed operacją.
Człowiek starożytności i średniowiecza dopuszczał, że organizmy mogą się zmieniać nawzajem w siebie. Jego wiedza nie była pozorowana. Święcie wierzył, że rzeczywistość jest właśnie taka, jak ją widzi i opisuje. Wynalezienie mikroskopu wzmocniło wiarę w samorództwo, ponieważ ukazały się malutkie organizmy żywe, które – jak się wydawało – pojawiały się spontanicznie. Dopiero Ludwik Pasteur, twórca mikrobiologii, dowiódł bezsensowności błędnego myślenia. Wykluczył też takie przekonania, jak samoistne powstawanie organizmów z natury nieożywionej, np. myszy ze szmat, wszy z brudu, żab z mułu, robaków na mięsie z mięsa. Uczony był szykanowany przez jemu współczesnych, bo mówił o drobnoustrojach, których nie widać gołym okiem. Ciekawe, jaka byłaby wtedy reakcja, gdyby dowiedziano się, że telefon komórkowy działa dzięki cząsteczkom, które według logiki nie istnieją.
Świadomość zdrowotna była zupełnie inna i nie zaprzątano sobie głowy badaniem mózgu. Dla nich siedzibą wiedzy i informacji było serce. Nie zdawano sobie sprawy, że w głowie tętni niewidzialny kosmos idei i myśli. Wiedzę psychologiczną porządkowały astrologia, filozofia i medycyna. Psychologia, czyli nauka o zjawiskach i procesach dotyczących duszy, zaistniała dopiero w XIX wieku.
Długo wierzono, że w nasieniu znajduje się kompletna miniatura potomka, którego rozwój polega jedynie na powiększaniu się już istniejących zaczątków. Dopiero w XVII wieku dostrzeżono przepoczwarzanie owadów.
Od niepamiętnych czasów czczono wielu bogów, zwierzęta i żywioły. Zjawiskom, których nie pojmowano, wyobraźnia nadawała znaczenie religijne. Wiara w diabły, we wszędzie obecną siłę cudowności, w magiczną moc pewnych przedmiotów zrodziła pojęcie czarowników i czarownic, którzy obdarzeni siłą diabelską powodują nieszczęścia i kataklizmy. Takie przekonania miał nie tylko prosty lud. Wierzyli wszyscy, także mnisi i biskupi.
Dalecy przodkowie twierdzili, że naukowy obraz świata różni się krańcowo od religijnego. Mimo systematycznie pogłębianej wiedzy filozoficznej nie znajdowano wspólnego pola między religią, astronomią, fizyką, metafizyką i mistyką. Dopiero nowoczesna wyrafinowana nauka poddaje krytycznej ocenie stosunek do tych pojęć. Po latach przypuszczeń, niedomówień i pogrążania się w domysłach okazało się, że nauka i Biblia są nośnikami wspólnych treści i nie ma między nimi wrogości. Połączone w całość zadziwiająco zgodnie ujawniają absolutną prawdę nie tylko o świecie, ale przede wszystkim o najgłębszych warstwach ludzkiej świadomości. Dowodzą niezbicie, że istnieją zjawiska i siły, o których nikt przedtem nie miał pojęcia.
Jan przemieszczał się na ośle, bo nie rozporządzał rowerem. Ten praktyczny pojazd, zwany pierwotnie welocypedem, zbudowano w XVIII wieku. Nie istniały latarnie. Mrok rozświetlały gwiazdy. W pomieszczeniu migał mu nie kursor komputera, ale płomień świecy. Dostępne były tylko kosztowne zwierciadła z polerowanego srebra lub złota. Produkcja tanich szklanych luster na skalę przemysłową ruszyła dopiero w XIX wieku. Nie było widelców. Ludzie jadali nożami, odkrawając kawały mięsa i nabijając je na czubek noża. Nie znano wysoko przetworzonej żywności. Konserwy w puszkach pojawiły się dopiero w połowie XIX wieku. Nie krojono chleba na kromki, ale odrywano po kawałku. Zwyczaj krojenia utrwalił się dopiero sto lat temu.
Gotowano na ognisku zamiast stosować kuchenki gazowe, piekarniki i mikrofalówki. Nie używano patelni teflonowych, odkurzacza ani pieluch jednorazowych. Jan nigdy nie widział spłukiwanej toalety, jest ona znakiem rozpoznawczym dopiero naszej cywilizacji. Nie było agresywnych reklam i zaczepnego marketingu. Nie były możliwe bezpośrednie transmisje meczy ze stadionów na całym świecie.
Jan nigdy nie słyszał dźwięków pianina. Genialny instrument pełen strun, młotków, tłumików, belek, podkładek i innych elementów został zbudowany dopiero w XVIII wieku. Starożytni nie potrafili utrwalać ani dźwięku, ani obrazu. Nie oglądali filmów. Nie znali fotografii. Opowieści ilustrowano cieniami rzucanymi na ścianę.
Dla ludzi XXI stulecia oczywistą rzeczą jest różnorodność mediów. Tymczasem za Jana wolny dostęp do informacji był przywilejem. Książki musiały być z trudem przepisywane ręcznie. Produkt takiej pracy był osiągalny tylko dla nielicznych. Księgi nie mogły być przedmiotem handlu lub lichwy. Powinny być wolne od zobowiązań finansowych. Właściciele nie sprzedawali ksiąg, bo nie było na nie ceny. O księgach zrabowanych nie mówiono jak o "łupie", ale jak o istotach ludzkich. Obowiązywało ratowanie ich z niewoli przez wykup lub innymi metodami. O odzyskanym rękopisie mawiano: "Powstał z martwych".
Nie operowano tak dużymi liczbami, jakie znamy obecnie. Matematyka dopiero raczkowała. Starożytni przodkowie liczyli na palcach. Mieli do dyspozycji "liczydło" składające się z 12 paliczków na każdej dłoni. Wskazywali je kciukiem.
Nie rozpisywano liczb w taki sposób, jak potrafimy to czynić dzisiaj. Znaki ułatwiające działania matematyczne wprowadzono niedawno. Zero kiedyś wcale nie istniało. Cywilizacja sumeryjska wykorzystywała puste przestrzenie w formie naszej dzisiejszej "spacji", żeby odnotować "brak". Dopiero w XII wieku włoski matematyk Fibonacci wprowadził w Europie zero. Słowa "plus" i "minus" zastosowano we Włoszech dopiero w XIV wieku. W druku użył ich po raz pierwszy matematyk czeski Jan Widma w XV wieku. Do tego czasu liczby ujemne nazywano "długami". Znak równości wprowadził angielski matematyk Robert Recorde w XVI wieku. Znak "×" jako mnożenie podał angielski matematyk William Oughtred w XVII wieku. Kropka jako znak mnożenia i dwukropek jako znak dzielenia pojawiły się dopiero w XVIII wieku. Próby budowania maszyn liczących rozpoczęli matematycy Blaise Pascal i Gottfried Wilhelm Leibniz w XVII wieku. Zawdzięczamy im nowoczesny system binarny.
Jan miał wiedzę o spisach ludności. Były przeprowadzane już w czasach starożytnych. Pierwszy odbył się w Egipcie w IV wieku p.n.e. Pomysł szybko rozprzestrzenił się i dziś z upodobaniem stosuje się go na całym globie. Obiektami zainteresowania początkowo były liczba mieszkańców i ich stan majątkowy. Zestawienie pomagało usprawnić ściąganie podatków oraz pozyskiwanie mężczyzn do służby wojskowej.
W dawnych czasach ludzie nie mieli nazwisk. Nie było też aktów urodzenia. Do identyfikacji wystarczały same imiona. Z czasem tożsamość uzupełniano włączaniem imienia ojca, zawodu, rodzinnego miasta lub przydomku. Dopiero od średniowiecza zaczęto wprowadzać doprecyzowanie. Władze nakazały przybranie nazwisk. Polecenie nie od razu spotkało się z aprobatą. Nazwiska nadawali urzędnicy, którzy za wymyślenie dobrze brzmiącego nazwiska oczekiwali stosownej gratyfikacji finansowej. Osoby, które z różnych powodów nie wniosły odpowiedniej opłaty, otrzymywały nazwiska ośmieszające lub obraźliwe.
Nowe nazywanie, często symboliczne, to nowy etap w życiu bohatera, który dzięki temu zabiegowi staje się niejako inną osobą. W Piśmie Świętym zmiana imienia wyrażała zależność tego, który nazwanie otrzymał, od tego, który je nadawał.
Dzisiaj niemal każdemu mieszkańcowi planety przypisano oprócz imienia i nazwiska dodatkowo liczbowy numer identyfikacyjny. Wraz z dokumentacją personalną został on wysłany do bazy danych w tak zwanej chmurze internetowej. W ten sposób dane osobiste oraz wiedza o stanie administracyjno-prawnym petenta jest łatwo dostępna dla posiadających władzę. Informacje są stopniowo uzupełniane dzięki cyfrowym śladom, jakie zostawia każda aktywność licznych urządzeń elektronicznych przypisanych do właściciela.
Okazuje się, że apostoł Jan już 2000 lat temu umieścił w swojej Apokalipsie informację o przeprowadzaniu powszechnego spisu ludzkości pod koniec XX wieku. Skąd on to wiedział? Jak zwykle posłużył się precyzyjnie zakodowaną symboliką.
"Wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole. Jest to liczba człowieka. A liczba jego jest 666. I nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia. Tu potrzebna jest mądrość. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę zwierzęcia". (Obj 13,16)
Liczba 666 obejmuje zbiorowego człowieka – ludzkość. Nikt nie powinien na serio wierzyć, że ktoś będzie nosić na czole widzialny znak. Oni jedynie podporządkują się temu systemowi. W języku hebrajskim liczbie 666 odpowiadają litery WWW, które dzisiaj symbolizują stosowaną od XX wieku elektroniczną ewidencję ludności. "Na ręce" oznacza "jawny" (np. dowód osobisty), "na czole" – "utajniony" (np. konto bankowe).
Ze względu na liczne cechy negatywne WWW nazwane zostało zwierzęciem. Oprócz pożytecznych narzędzi wprowadza też chaos, samolubne prawo i błędną naukę. Wpływa na organizację ważnych przedsięwzięć we wszystkich dziedzinach życia.
Niezwykle pojemnymi metaforami zwierzęcych charakterów są też przykładowo: osioł, baran, lew, orzeł, gołębica, jastrząb, żmija, gad, lis, niedźwiedź, skorpion, hiena, sęp, osa, truteń, kameleon. Zwierzęta nie zachowują się jak ludzie, to ludzie zachowują się często jak zwierzęta. Żyją dowolnym stylem: gołębia, tygrysa, wilka, lisa, kreta i innych. Przyzwyczajeni do myślenia w kategorii postępu z trudem akceptujemy fakt, że nie różnimy się specjalnie od naszych praojców nie tylko z czasów Jana, ale nawet sprzed 200 tysięcy lat. Ale to prawda, nasi odlegli przodkowie dysponowali już podobną umysłowością, mieli tylko trudniejsze warunki egzystencji. Byli pionierami testującymi aspekty życia codziennego, które dzisiaj są dla nas pospolite.
Jan nie rozumiał swoich wizji, bo pokazywane mu dziedziny nauki miały zacząć się rozwijać znacznie później, a jednak samotnie, wyprzedzając czas, przepowiedział oryginalne odkrycia i na miarę swoich możliwości skrupulatnie je spisał. Sygnalizował to, co obecnie odkrywają naukowcy.
Skromny przekaz Jana został początkowo potraktowany podobnie jak teoria Kopernika – nie od razu dano mu wiarę. Nie dlatego, że był zły, ale dlatego że nie pasował do obrazu rzeczywistości obowiązującej w danej epoce. Zmarł, pozostawiając tajemnicę. Usiłowali ją rozwiązywać liczni samozwańczy prorocy, w sposób katastroficzny zapowiadający nieuchronną klęskę i pesymistyczny, złowieszczy Wielki Kataklizm. Wspomnienia ciężkich przeżyć i rozczarowań ludzkości dały początek czarnowidztwu i wierze w spiskową teorię dziejów.
Znaleźli się przywódcy sekt, którzy wyznaczali terminy "końca świata" i organizowali czasem krwawe akcje. Myśleli, że przez samobójstwa i morderstwa można przyspieszyć wypełnienie Janowych proroctw. Wmawiali przy tym wiernym, że jedynie ich mała grupa zostanie ocalona. Niestety, mówili nieprawdę. Interpretowali powierzchownie, zmysłowo, dosłownie, bez powiązania z tradycją żydowską, mądrością talmudyczną i wiedzą naukową. Nadal zwodzą słuchaczy własnym widzimisię. Kto czyta dosłownie, skazany jest na porażkę.
Fałszywy prorok myli się tylko raz. Zdemaskowany na zawsze traci wiarygodność. Nie należy mu się żadna "druga szansa".
"Społeczność z Panem mają tylko ci, którzy mają przed Nim respekt, on też obwieszcza im prawa swoje". (Ps 25,14)
Biblia jest stara, ale nie staromodna. Szukanie w niej odpowiedzi na zagadki wszechświata to nie nawiedzenie, obłęd, opętanie, szaleństwo. Jest inaczej. Jest odwrotnie. Wszyscy, którzy szukają rzeczowych argumentów, znajdą tam trafne i obiektywne odpowiedzi na bardzo głębokie pytania. Pismo jest podstawą biegłych i ekspertów w wielu dziedzinach. Ludzie często je cytują.
"To, co jest, było już dawno, a to, co będzie, też już jest od dawna; bo Bóg przywraca to, co przeminęło". (Kzn 3,15)
To nie ludzie, ale Bóg przewidział scenariusze, które się nie śniły filozofom. Na każdym kroku ze zdumieniem odkrywamy, że spełnia się wszystko, co zostało w niej spisane przed wiekami, niejako "do przodu". Bóg widział koniec każdej rzeczy już na jej początku. Znał losy wszechświata od jego powstania, przez erę dinozaurów, powstanie wielkich imperiów, odkrycia geograficzne aż po epokę wynalazków kwantowych. W zamierzchłych czasach przepowiedział to, co miało się stopniowo wykonywać w odległej przyszłości. Przetrwało to do dziś, dla naszej wiadomości jako dowód Bożego autorstwa i z góry zaplanowanego dzieła.
"Bóg nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych". (Dz 17,24)
Apokalipsa fascynuje wszystkich. Dlaczego miałby to być KONIEC? W Biblii nie ma końca, ale oczekiwane otwarcie drzwi do nowej epoki nauki i wielkich możliwości. Po grecku "apokalipsa" oznacza po prostu zdjęcie zasłony, odsłonięcie siły sterującej rozwojem ludzkości.
"Teraz widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam, jak jestem poznany". (1 Kor 13,12) "Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi". (J 8,32)
Wolność to stan umysłu. Nie polega na braku łańcucha, ale przede wszystkim na życiu w poszanowaniu dla innych. Mesjańska świątynia pod gwiaździstą kopułą nieba, do której wprowadza nas Jan, to bezpieczne miejsce, przyjazne dla jego mieszkańców. Mieści się w ludzkich umysłach. Obowiązuje tam wspólny język wartości, co sprawia, że białe jest białe, a czarne jest czarne.
Wystarczy "przestrzegać przykazań, rad i ustaw z całego serca i z całej duszy, przywracając ważność słowom Jego przymierza, spisanym w Księdze". (2 Krl 23,3)
Biblia to jedna z najbardziej wpływowych książek w dziejach. Ale przez tłumaczenia i za sprawą cenzury zniekształcono jej pierwotną treść. Sceptycy muszą pokłonić się faktom. Dzięki odczytaniu zawartych w Biblii tajemnic może się okazać, że trzeba będzie skorygować niektóre z najżarliwiej głoszonych poglądów i odrzucić to, co wszystkim dotychczas się wydawało prawdą, a faktycznie nie było nią wcale.
"Na początku było Logos, a Logos było u Boga i Bogiem było Logos. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało. W nim było życie, a życie było światłością ludzi. Światłość świeci w ciemności i ciemność jej nie przemogła. Logos było na świecie i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał. Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli. Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi. Oni narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga. Logos stało się ciałem i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy jego chwałę. Z jego pełni wiary i prawdy myśmy wszyscy wzięli i to łaskę za łaską". (J 1,1–18) "Jeżeli wytrwacie w słowie Logos, wówczas poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi". (J 8,31)
W języku greckim "prawda" oznacza "rzeczywistość". Logos towarzyszy człowiekowi od początku świata, jak grawitacja i elektromagnetyzm, ale nie od razu było widoczne. Jego delikatna natura długo pozostawała w cieniu sprytu niesolidnej sofistyki. Logos jest tym językiem, który został zagłuszony podczas budowania wieży Babel.
"Cała ziemia miała jeden język i jednakowe słowa". (Rdz 11,7)
Wędrowało po całym świecie dzięki prądom filozoficznym. Pomagało zgłębiać sens istnienia niezależnie od doświadczeń zmysłowych. Było świadkiem wielu bolesnych zawirowań w historii.
Próby tłumaczenia słowa Logos na łacinę lub inne języki nowożytne okazały się nieskuteczne. Żaden z powstałych terminów nie wyraził w pełni pierwotnego bogactwa znaczeniowego. Ostatecznie termin "Logos" pozostał we wszystkich językach jednakowo w naturalnej greckiej postaci. Jedynie w judaizmie jest wymienne z Dawar. Hebrajczycy opuszczający Egipt zabrali tę ideę ze sobą.
Idea Logosu jest ponadczasowa, pozostaje niezależna od podziałów politycznych, geograficznych i etnicznych. Nie ma ojczyzny, ale może być nakładką na każdą mowę lokalną. Jest prawem natury fas dla światłych umysłów. Jest wieczna, podąża z duchem czasu.
Jest językiem Słowa Bożego. Jedynie dzięki niemu możliwe jest poznanie cząstki tajemnicy Bożego zamysłu. Logos nazwano "boskim", bo jest prawem świata, przeznaczeniem porządkującym bieg rzeczy i zespalającym przeciwieństwa. Wspaniałe właściwości, nieoczekiwane rozwiązania, doskonałe proporcje i harmonia cechują cały kosmos.
Matematyczna mądrość Logosu została zaszyfrowana w stworzeniu. DNA, wir rzeczny, galaktyki, liście i gałęzie, kwiat niezapominajki, krzywe słonecznika i brokułu, szyszki, chmury, gniazda nasienne jabłka i pomidora, płazy, ssaki, gady i ptaki – wszystkie zawierają liczby. Ukryta w przyrodzie geometria tworzy fraktalnie powtarzające się coraz mniejsze kształty.
Naucza i kształtuje postawy. Jest gwarancją zmiany serca "kamiennego na mięsiste" (Ez 11,19; Ez 36,26). Mieszka w duszy jako szczera i otwarta prawda. Rodzi umysły bystre, jasne, sprawiedliwe, przewidywalne i godne zaufania. Przyczynia się do jednoczenia ludzi i likwidowania podziałów.
Nosi widoczne cechy osobowej empatii. Zawiera uczucia wyższe, dzięki którym możliwy jest postęp moralny i wdrukowanie najwyższego Prawa na tablice podświadomości jako wzorzec etycznych odruchów. Przekazuje wartości sumienia za pomocą Deka + logos. W języku greckim "deka" oznacza dziesięć, a "dziesięć" z kolei oznacza kompletność.
"Usta sprawiedliwego wypowiadają mądrość, a jego język głosi prawo". (Ps 37,29)
Logos stało się niezbędne w przekazywaniu pojęć, nie tylko jako pojedyncze słowo, lecz także jako cała napisana lub pomyślana wypowiedź. Zaistniało w sztuce perswadowania, podczas kontaktów nauczyciela z uczniem. Dzięki niemu mówca może skutecznie wpływać na słuchacza, by przekonać go do nowej opinii zgodnej z prawdą.
Precyzyjne przekazywanie myśli za pomocą Logosu kontrastuje z jałową tyradą niektórych gadatliwych mówców, którzy Logosu nie używają.
Logos stanowi przeciwieństwo błędnych wyobrażeń, fantazyjnych przypuszczeń, mnogości słów i zwodniczych zmysłów, będących nadętymi owocami drzewa poznania dobra i zła. Nie poddaje się ich niszczącemu działaniu i daje odpór intelektualnemu osaczaniu przez Zło.
Umiejętność dostrzegania w sobie Logos wskazuje na orientację własnego rozumu. Pozwala odróżnić mądrość życiową od braku mądrości. Okazuje się, że tylko niektórzy są tego świadomi, choć wszyscy mają dostęp do wiedzy.
"Dorosłymi są tacy, którzy przez długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania dobrego i złego. Każdy, kto jest jeszcze na etapie niemowlęcia, nie pojmuje nauki o sprawiedliwości". (Hbr 5,13.14)
"Dojrzałość" jest kategorią biologiczną. Wszyscy dojrzewają mniej więcej w tym samym okresie życia. Ale to nie oznacza jeszcze, że równocześnie stają się "dorośli". Proces dorastania przebiega różnie i trwa niejednakowo długo. Może się zdarzyć, że ktoś się postarzał, ale jego mowa nadal pozostaje mową małolata. Człowieka cechuje jeden z czterech stanów umysłu:
Brak etyki nazywany jest w Biblii głupotą. Głupi nie zna Logosu i nie wie, że nie zna mądrości. Nie wie o tym, że nie wie. Na prawdziwą Prawdę krzyczy: "Error, Error!".
Zabłąkany. Nie zna Logosu, ale wie, że mu brakuje. Stoi na rozstaju dróg, ale gdy znajdzie właściwy kierunek, już z niego nie zboczy.
Uśpiony. Posiada Logos, ale nie jest świadomy swego atutu. Wie, ale nie wie, że wie. Musi się rozbudzić.
Mędrzec. Posiada empatię i jest świadomy, że włada językiem Logos. Wie o tym, że wie. Przykładem prorocy i apostołowie oraz odkrywcy, badacze i naukowcy pragnący poznać zamysł Boga. Demaskują nieprawość tych, którzy nie posiadają Logosu, czym sprowadzają na siebie ich dziką nienawiść. Tworzą wspólną umysłowość – niezłomną, górnolotną, zakorzenioną w uczuciach wyższych. Ich uskrzydlające myśli szybują wysoko jak orły, pozwalając przemierzać przestrzeń i czas.
Wdrukowanie Logosu w ludzki umysł jest ukoronowaniem człowieczeństwa. Został nim obdarowany nie wcześniej urodzony sprytny Homo sapiens sapiens, ale ostatni w ewolucji myśli społecznej – homo sapiens logos. Tak wypełnia się proroctwo dotyczące ostatniego ogniwa w procesie doskonalenia życia:
"Ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi". (Mt 20,16)
W sztafecie ludzkich pokoleń sprytny gatunek Homo sapiens sapiens zostanie zastąpiony przez sprawiedliwego homo sapiens logos.
W ten sposób został powołany zapowiadany przez Pisma człowiek duchowy, zbiorowy Ánthropos, będący ucieleśnionym Logos, "ławicą" lub "stadem owiec" o jednakowej, wiarygodnej postawie. Spełnia się wywyższenie umysłów empatycznych, uskrzydlenie ich, uwznioślenie, wzięcie niejako "w górę", ku niebu, zebranie w spójną całość, jak pszenicę do spichlerza. Dla Greków "Ánthropos" znaczył "spoglądający w niebo".
"Ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają". (Iz 40,31)
"Orzeł" uosabia ludzi o nieprzeciętnym charakterze. Lubią mierzyć wysoko. Cenią zalety ducha, takie jak godność, spokój, dojrzałość sądów. Sprawdzają się w sytuacjach trudnych, gdzie gra się toczy o najwyższą stawkę i gdzie wymagany jest silny charakter. Opiekują się słabszymi. Oczywiście, alegoryczny orzeł nie od razu wzniósł się ponad horyzont. Początkowo skrzydła były słabe i wiotkie. Ale z uporem ponawiał próby, by posmakować czegoś więcej niż pełzanie po ziemi.
"Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i słyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli". (Mt 13,17)
Umysł bez Logosu demaskują zaczepna mowa i konfrontacyjny ton głosu, a także przyziemny, zmysłowy sposób bycia. Jeśli przechwala się, że słucha, rozumie i pomaga, mija się z prawdą. Nie umie pomóc, bo nie rozumie kodu, którym posługuje się pokrzywdzony, mimo że mówią tym samym językiem narodowym.
Mózg Homo sapiens sapiens nie pozwala na przeprowadzanie logicznych procesów myślowych w taki sposób, w jaki robi to mózg homo sapiens logos.
"Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym". (Obj 2,7)
Zbiorowa świadomość homo sapiens logos jest oczekiwanym Mesjaszem, Chrystusem, Oblubienicą Bożą. Zamieszkuje całą Ziemię. Składa się z jednostek, które mają cechy charakteru Jezusa, opisane w trzynastym rozdziale pierwszego Listu do Koryntian. Są jak naczynia połączone, jak członki jednego ciała, o które dba jedna odpowiedzialna Głowa. Mają jednakowy system wartości i te same priorytety. To o tych wybranych mówi Pismo, gdy zapowiada przyjście "synów Bożych". Nazywa ich przewodnikami, mistrzami, bojownikami wiary, świętymi, armią Słowa. Stanowią naturalne bogactwo Ziemi. Jedynie oni są przeznaczeni do wieczności. Toteż nie dziwi proroctwo, które zostało wypowiedziane 2000 lat temu:
"Zaprawdę powiadam wam, że są wśród stojących tutaj tacy, którzy nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w Królestwie swoim". (Mt 16,28)
Głoszona przez proroków "nieśmiertelność" oznacza ciągłość linii genetycznej tego rodzaju stworzenia, wyróżnionego spośród gatunku ludzkiego (Rdz 1,11). Pozostałych czeka los mamutów i dinozaurów.
Wypada zwrócić uwagę na wyjątkowo logiczne i jak zwykle precyzyjne wypowiedzi apostołów. W Nowym Testamencie o JEZUSIE jest mowa, dopóki chodził on po świecie ciałem fizycznym i nauczał.
Po jego śmierci apostołowie używają już nie imienia JEZUS, ale zawsze JEZUS CHRYSTUS. Chrystus nie jest osobą cielesną, ale ideą. Chrystus oznacza empatyczny stan umysłu zbiorowego człowieka i jego szlachetną osobowość. Taki charakter ma dziś wiele jednostek na całym globie, ale one nie były dotychczas doceniane.
Tam, gdzie Logos, tam Chrystus, tam Mesjasz, tam też obowiązkowo empatia. Tam także szczerze (bez podtekstu egoistycznego) budowana solidarność.
"Po tym poznawajcie Ducha Bożego: wszelki duch, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, z Boga jest. Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz jest już na świecie". (1 J 4,2)
Chrystus to dosłownie namaszczony, uprawniony, mający cechy opisane przez apostoła Pawła (1 Kor 13). W języku hebrajskim Mesjasz to postać zbiorowa. Podobnie Adam nie występuje nigdy jako imię własne, ale w znaczeniu "człowiek" lub "ludzkość".
Anty- w złożeniach ma następujące znacznie: przeciw, opozycyjny, wrogi, rywalizujący, przeciwny, odwrotny. Anty+chryst oznacza: zły duch, zły człowiek, nieprzyjaciel, przeciwnik Chrystusa. W przenośni to Szatan. Jak wszystkie postacie w Biblii, ta również oznacza osobę zbiorową.
Jan nie napisał o wierze ludzi w fakt, że Jezus Chrystus chodził po ziemi. Zwrot "Jezus Chrystus" nie dotyczy ciała fizycznego, ale oznacza tożsamość typu Logos, uczciwą i sprawiedliwą, mającą uczucia wyższe i umysł "Bożej Oblubienicy". Takich osobowości już dużo chodzi po świecie. Działają sprawnie i uczciwie.
Zatem Jan pragnie, żeby każdy człowiek miał świadomość, że Jezus Chrystus przyszedł w jego ciele (tego człowieka ciele) i dawał świadectwo empatii. Takie przekonanie ma o sobie apostoł. Odnotował, że ma prawo sam poświadczać prawdę o sobie, ponieważ jest pewien faktu, że posiada Logos. Drugim świadkiem Jana jest Bóg, który uzdolnił go do wypowiadania prawdy:
"Jeśli sądzę, to moje stwierdzenie jest prawdziwe, bo nie jestem sam, lecz jestem ja i Ten, który mnie posłał. A przecież w Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest wiarygodne. Ja świadczę o sobie, a także Ojciec, który mnie posłał, świadczy o mnie". (J 8,16)
Tym świadectwem od Ojca jest "znak na tak" w płacie czołowym. Biblia wyraźnie daje wskazanie na biometryczny sposób odróżniania osobowego Dobra od Zła (Wj 4,15).
Wypada potwierdzić, że empatia jest poznawana przez sam fakt jej przeżywania. Nikt nie może myśleć empatycznie, nie będąc świadom, że ma tę cechę. Wówczas też nie można widzieć jej u innych, no bo czym, skoro aparat słuchu etycznego nie działa poprawnie? A tymczasem podręczniki psychologii nie poświęcają naturze współodczuwania zbyt wielkiej uwagi. Niestety, czasem nawet, w odpowiedzi na chęć demaskowania fałszu i obłudy, empatia jest przewrotnie uznawana za wadę.
"Wyszło na świat wielu zwodzicieli, którzy nie chcą uznać, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele. Taki jest zwodzicielem i antychrystem". (2 J 1,7)
Wszystkie żywe języki macierzyste mogą być nośnikami, na których przenoszone są ładunki świętego Logos, i mogą tłumaczyć duchowe prawdy zawarte w żywym Słowie Bożym. Wyjątkiem jest łacina. Martwy język martwej liturgii nie może uzewnętrznić żywego Logos, który wyraża dynamikę stworzenia. Nie może współgrać z innym żywym językiem, nie powodując zakłóceń. Jedynie żywy język może tłumaczyć inny żywy język. Żywy język jest nieczytelny dla martwego. Tłumaczony przez niego inny język nie ma sensu, bo zafałszowuje oryginał. Dowodem na to jest zniekształcenie Dekalogu. Martwy nie jest przecież nośnikiem życia. Stąd wynika, że rzymski Kościół ze swoją łaciną jest... przykro to mówić... Antychrystem.
"Poddawajcie samych siebie próbie, czy właściwa jest wasza wiara. Doświadczajcie siebie". (2 Kor 13,5) "Doświadczajmy i badajmy nasze drogi!" (Tr 3,40)
Eliasz z Wilna, wybitny rabin z XVIII wieku, znał pisma i rozwiewał wątpliwości wynikające z błędnego nauczania. Ujawniał odpowiedzi na pytania o tajemnice zawarte w świętych tekstach. Był jak źródło, którego wody nie sposób zamknąć w naczyniu. Znał komentarze, a nie było nikogo, kto mógłby spisać jego myśli.
Mawiał: "Edukację trzeba zaczynać od studiowania Biblii. Ale tylko znając hebrajski, można ją zrozumieć". Dziś można jego mądrość rozszerzyć: język hebrajski jest nośnikiem Logos. Z tej racji także inni ludzie, którzy w swoim języku narodowym używają języka Logos, mają również możliwość poznania tajemnic zawartych w Biblii.
W przestrzeni trwa walka o intelektualną dominację i moralną egzystencję: "My albo oni, nigdy wspólnie". Gdy ktoś zdefiniuje poprawną ideę, natychmiast pojawia się ktoś inny, by włączyć przeciwko niemu sprzeciw i wprowadzić zamieszanie do ludzkich umysłów.
Przykładem jest lamarkizm, czyli pierwsza materialistyczna teoria ewolucji. "Filozofia zoologii", ogłoszona w XVIII wieku, próbowała wyjaśniać różnorodność form życia i celowość przeobrażeń.
Z myśli Lamarcka skorzystał sto lat później Darwin. Sensacja dotycząca ewolucji zyskała początkowo rozgłos, bo była atrakcyjna dla środków masowego przekazu. Jednak teoria o przetrwaniu tylko osobników najsilniejszych cieleśnie nie przetrwała próby czasu. Legła w gruzach w kolejnym stuleciu, gdy genetycy udowodnili, że ciągłość genetyczna nie jest uzależniona od tężyzny fizycznej i brutalności. Błąd Darwina wynikał z braku wiary w oddziaływanie Boga na dzieje wszechświata. Nie miał pojęcia o genach. Nie znał teorii względności Einsteina. Brak danych uzupełniał wytworami wyobraźni.
A przecież mędrzec mówił: "Edukację trzeba zaczynać od studiowania Biblii".
Nauka zadziwia. Wskazuje, że rzeczywistość biologiczna jest o wiele bardziej złożona, niż się to kiedyś wydawało. A prawda bywa dziwniejsza od fikcji.
W XVIII wieku na ziemiach polskich powstał chasydyzm, czyli żydowski ruch religijno-mistyczny i społeczny. Duchowym przywódcą był cadyk, sprawiedliwy mężczyzna i autentyczny wzór wiarygodności. Prawo, prawda i sprawiedliwość stosowane przez wspólnotę demaskowały niegodziwości świata. Dla Niemców i Rosjan kierowanie się wzniosłymi zasadami było "niedopuszczalnym zagrożeniem", toteż w czasie drugiej wojny światowej chasydzi stawali się pierwszymi ofiarami ludobójstwa wymierzonego też w Polskę i inne narody. Elity, dla których motywem życiowym były wartości "Bóg, honor i ojczyzna", ginęły w hitlerowskich obozach koncentracyjnych albo w sowieckich łagrach. Źli ludzie dobrym ludziom zgotowali okrutny los.
"Głos krwi brata twego woła do mnie z ziemi". (1 Mojż 4,10)
W ten sposób na oczach świata powtórzono historię sprzed lat, kiedy Kain zabił Abla i gdy pozbawiono życia Jezusa, w którym nie znaleziono wad. Nędznicy haniebnie zacierali ślady swego bestialstwa. Nie czytali Biblii.
"Jeśli to postanowienie albo ta sprawa jest z ludzi, wniwecz się obróci. Jeśli jednak jest z Boga, nie zdołacie ich zniszczyć, a przy tym mogłoby się okazać, że walczycie z Bogiem". (Dz 5,39)
Nie zdołano zabić sympatii dla najwyższej idei moralnej. Nie przepadła w morzu wielu milionów zamordowanych istnień, jak się to wydawało zbrodniarzom. Pamięć przetrwała, bo strażnikami źródła empatycznych zapatrywań i ducha męstwa były rodziny zamordowanych.
"I odsłonił Bóg szczelinę, która się znajdowała w skale w Lechii, i wypłynęła z niej woda. Kiedy Samson ugasił pragnienie, ożywił się i nabrał nowych sił. Dlatego nazywa się to miejsce Źródłem Wołającego. Bije ono do dnia dzisiejszego w Lechii". (Sdz 15,19)
Samson, bohater sprzed 3000 lat, symbolizuje zdumiewającą siłę i zdolność do walki z przeważającą siłą wroga. Lechia zaś to pradawna nazwa Polski. Kroniki potwierdzają, że kraina Lechii wydała wielu bohaterów. Nie prowadzili zaczepnych wojen i nie brali łupów. Jedni podejmowali trud walki o wyzwolenie z niewoli. Drudzy, jako przedstawicie nauki, przekazywali światu mądrość typu Logos.
Wzniosła myśl, wyznaczająca kierunek etycznego życia, powstaje dzisiaj z martwych, odradza się i niebawem wybuchnie na świecie jak wiosna, by ogarnąć także nie-Żydów. Znakiem rozpoznawczym są wyznawane wartości: wolność, prawda, sprawiedliwość.
Nie jest przypadkiem, że w znamiennym XVIII wieku zanotowano ważne wydarzenie. Wiedząc, że słowa są odzwierciedleniem duszy, językoznawcy odkryli pojawienie się empatii w literaturze europejskiej. Rozpoznano ją po specyficznym języku Logos, który urzeka szczerością, odwagą, patriotyzmem, wartościami rycerskimi i gotowością do poświęceń.
Podobnych obserwacji dokonano w sferze muzyki. Od XVIII wieku znaczenie wartości artystycznych i estetycznych stało się ważniejsze od użytkowych. Dźwięki wydobywane przez instrumenty dęte uznano za niewystarczające. Do gry dołączyły instrumenty smyczkowe i klawiszowe. Kompozytorzy posiedli wyjątkową zdolność ilustrowania otaczającego świata w sposób abstrakcyjny i metaforyczny. Ich dzieła, będące wprawdzie działaniem fizycznym, odbierane są zmysłowo i emocjonalnie. Wymagają odszyfrowania metafor i symboli. Sale koncertowe nazywane są romantycznie "świątyniami muzyki".
Wraz z powołaniem do życia nowych wyrażeń i zwrotów aktywne stają się przyporządkowane im czynności. Powstają bohaterowie pragnący rozprawić się z dominacją fałszu, bezprawia i niewiedzy. Przypominają starotestamentowego Eliasza, który wygrał spór z fałszywymi prorokami (1 Krl 18,20–40). Wówczas wszyscy deklarowali wiarygodność i uczciwe intencje. Każdy z nich przygotował ofiarę na ołtarzu, ale Bóg rozpoznał obłudników i potraktował ich tak jak kiedyś Kaina.
"Pan wejrzał na Abla i jego ofiarę. Ale na Kaina i na jego ofiarę nie wejrzał". (Rdz 4,5)
Prorok Eliasz nie był postacią historyczną, lecz typem człowieka wrażliwego, wiarygodnego i zatroskanego o stan społeczeństwa. Uosabia wierność najwyższemu prawu i odważną walkę na argumenty z przeważającą siłą wroga.
"Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby o ile można, zwieść i wybranych". (Mt 24,24)
Mimo aktywności przeciwników coraz szersze grono przyłącza się do powszechnej kampanii o realizację wizji świata wolnego, sprawiedliwego i otwartego na edukację typu Logos.
"Wierzę, że ostatnie słowo będzie należeć do nieuzbrojonej prawdy i bezwarunkowej miłości". (Martin Luther King)
Współcześni Eliasze nie dowierzają zdrowemu rozsądkowi i nieufnie odnoszą się do wszystkiego, co dawniej było oczywiste. Mozolnie oddzielają prawdę od zmyśleń polityków. Odkrywają prawdy w mitach i zagadkach ukrytych w cieniu historii przez stulecia. Uwalniają od ślepej wiary i nieuzasadnionych tradycji licznych religii.
"Założenia religii są błędne z wyjątkiem faktu stworzenia". (Erich von Däniken) "Zreformować świat, to znaczy zreformować wychowanie najmłodszych". (Janusz Korczak) "Inteligencja i charakter – to jest cel prawdziwej edukacji". (Martin Luther King)
Wiek XVIII położył śmiałe podwaliny pod globalny porządek prawny świata. Stało się to dzięki Stanom Zjednoczonym Ameryki i Polsce, które jako pierwsze wprowadziły u siebie ustawy zasadnicze, jakimi są konstytucje. Taki posiadający najwyższą moc prawną akt miał normować organizację i stosunki społeczne w danym państwie. Stał się symbolem dążenia narodów do wolności, sprawiedliwości i poczucia własnej wartości.
W XVIII wieku trzynaście brytyjskich kolonii w Ameryce Północnej ośmieliło się uznać wolność za podstawowe prawo człowieka. Do protestu przeciwko największemu zagrożeniu, jakim jest tyrania, dołączył we Francji Monteskiusz. Wydał światły traktat filozoficzny O duchu praw.
Awanturnicze przemiany ustrojowe, ideowe, ekonomiczne i polityczne jednak wcale nie ustały. Coraz trudniej zarządzać konfliktem na zaludnionym globie, dlatego tęsknota myśli społecznej kieruje się dzisiaj ku uniwersalnej normie górującej ponad wszystkimi konstytucjami świata.
"Tęsknota jest jak cichy biały gołąb. Tęsknota wasza na białych skrzydłach leci do rodzinnego domu i stuka w okno: "Otwórzcie". I spotyka się z białym gołębiem waszych bliskich i serdecznych, i dobry składa pocałunek. Kochajcie białego gołębia waszej Tęsknoty". (J. Korczak, W słońcu, tęsknota)
Prawdziwa wielkość jest cicha i samotna. Nie towarzyszą jej fanfary i oklaski. Na szczęście pragnienie bezpieczeństwa na globie jest bliskie spełnienia dzięki wdrożeniu pisanego językiem Logos prawa natury fas. Nie trzeba go formułować od nowa, ponieważ istnieje od początku jako genialna instrukcja obsługi świata. Wystarczy przywrócić mu rangę i uznać niezaprzeczalny autorytet Dekalogu.
"Logos było na świecie i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał". (J 1,10)
W roku 5507 według kalendarza żydowskiego (czyli w 1747 roku) zadano mędrcowi pytanie: "Kiedy nadejdzie Zbawiciel?". Odpowiedział: "Kiedy nauki rozprzestrzenią się po całym świecie". Eliasz z Wilna wiedział, co mówi. Miał zaszczyt być cichym świadkiem rozbudzenia nauki, dzięki której gwałtownie "wzrastało poznanie" (Dn 12,4). Stało się to dzięki Galileuszowi, który w XVI wieku zauważył, że wszystko można przedstawić za pomocą równań matematycznych, a liczby są pierwotnym tworzywem Kosmosu. Sama zaś nazwa matematyki, wywodząca się od greckiego słowa "matma", znaczy "nauka", "wiedza", "poznanie". W XVII wieku Gottfried Wilhelm Leibniz do odkrycia dodał system dwójkowy, którym można wszystko opisać.
Dokonywane od tamtej pory odkrycia i wszechstronne badania zaowocowały skomplikowanymi technologiami i nowymi narzędziami, dzięki którym daje o sobie znać "Prawda, która przynosi wolność" (J 8,31.32).
Wiek XVIII zasłynął odwołaniem szalejącej od pięciu stuleci "świętej" rzekomo inkwizycji, która uroiła sobie wyszukiwanie, śledzenie i karanie tak zwanych heretyków. Zanikły procesy czarownic. Kościelno-państwowe trybunały przestały wreszcie walczyć z rozumem w imię fałszywie pojmowanego zdrowego rozsądku.
W konsekwencji wiek XVIII stał się niezwykłym stuleciem innowacji i wynalazków. Wywarł ogromny wpływ na współczesną historię nauki. Świat poznał okrętowe koło sterowe, fortepian, maszynę parową, prawa ruchu Newtona, termometr rtęciowy, karabin szybkostrzelny, wiertarkę, fotografię, soczewkę, wózek dziecięcy, szyny żelazne, tramwaj konny, piorunochron, oktant (przyrząd nawigacyjny), projekt roweru, wrotki, wodę gazowaną, tlen i azot, łódź podwodną, strugarkę do drewna, most żeliwny, stalowe pióro do pisania, zapalniczkę, maszynę parową, balon turystyczny, oświetlenie gazowe, ambulans, szczepienia, litografię, maskę przeciwgazową, skok ze spadochronem, telegraf, masową produkcję według tej samej technologii, szklane lustro, zegar z kukułką, prawo autorskie, kropkę jako znak mnożenia i dwukropek jako znak dzielenia oraz nowoczesny system binarny. Powstała geometria wykreślna jako metoda graficznego przedstawiania figur przestrzennych na płaszczyźnie. Wcześniej nie stosowano perspektywy, toteż malarstwo było płaskie, bez odwzorowania głębi. Wykreślanie trójwymiarowych konstrukcji znakomicie pogłębia dzisiaj trening wyobraźni.
W XVIII wieku kilkakrotnie definiowano wzorzec metra, ale ostatecznie wyznaczono go dopiero w XX wieku. Alchemię zaczęto nazywać chemią. Stała się ściśle naukową metodą badawczą, a alchemię widziano odtąd jako tło fantastycznych przygód z kamieniem filozoficznym. Rozwój laboratoriów aptecznych zapoczątkował badania nad chemicznym składem roślin. Dokumentowano nowe właściwości i działania lecznicze ziół. Opracowano technologię produkcji wódki z ziemniaków. Za sprawą Karola Linneusza powstał uporządkowany podział zwierząt i roślin na gromady, rzędy, rodziny i gatunki.
W XVIII wieku drukowano kalendarze astrologiczne. Posługiwano się symbolami: siekiera oznaczała dzień odpowiedni do ścinania drzew, listek do siania i szczepienia, nożyczki do strzyżenia, ryba dobry połów. Znajomość cykli Księżyca stała się tak ważna, że obecnie szkoły rolnicze uczą pracy w gospodarstwie według nich.
Pod koniec XVIII wieku podróżnicy, uczeni i artyści zaopatrzeni w niezbędny sprzęt naukowy zapoczątkowali systematyczne badania historii kraju nad Nilem. Trwają one do dzisiaj. Dzięki technologiom weszliśmy w nową erę odkryć. Pod piaskiem czeka jeszcze wiele piramid. Obrazowanie satelitarne ułatwia odnajdywanie ich. Wcześniej archeologów pociągały skarby i materiały muzealne, teraz podchodzą do znalezisk naukowo. Do prac dołączyli paleoastronautycy badający proces ziemskiego rozwoju pod kątem wpływu na nas przybyszy z Kosmosu. Dzięki ekspertom w dziedzinie fizyki, matematyki i innych nauk ścisłych zgłębiają dzieła, które nie mogły wyjść od starożytnych mieszkańców planety. Ocena znawców przedmiotu przyprawia o zawrót głowy: ludzkość jest starsza, niż sądzimy. Sugerują napisanie historii świata na nowo. Piramida Cheopsa, jedyny z siedmiu cudów świata, który przetrwał po dziś dzień, skrywa informacje dotyczące wszechświata, Układu Słonecznego, a także nieznane jeszcze technologie i przeznaczenie, które dopiero zaczynamy pojmować. Jest dowodem, że została zbudowana i zestrojona z gwiazdami przez wysoce zaawansowaną cywilizację, o której jeszcze nic nie wiemy.
W XVIII wieku zbudowano butelkę lejdejską, czyli urządzenie magazynujące prąd. Zdarzenie zamyka długi etap prób opanowania elektryczności: od krzesania ognia i przechowywania go aż do dostępu na każde zawołanie dzięki bateriom.
Początkowo elektryczność uznano za bezużyteczną. Dziś nie można sobie wyobrazić bez niej życia. Rozszyfrowanie jej natury całkowicie odmieniło świat. Jesteśmy podobni do akumulatora, który musi być czasami ładowany. Powstał nawet zwrot "ładować swój akumulator", gdy chodzi o nabieranie energii do działania. Potrzebne jest do tego zewnętrzne źródło energii, pozwalające odnowić fizyczne i emocjonalne zasoby ludzkie.
W Biblii funkcję zasobnika stałej energii uosabiała Skrzynia Przymierza. Ilustrowała działanie empatycznej świadomości. Nie było w niej nic oprócz tablic przymierza. Reprezentowała świątynię idealną, całą zbudowaną z drewna akacjowego obitego złotą blachą (2 Mojż 25,8–11).
Dlaczego akacja? Wystarczy odczytać symbolikę. Uroda tego drzewa przywołuje na myśl pięknego duchowo człowieka. Wytwarza odrosty korzeniowe, dzięki którym zawsze rozkrzewia się w kierunku południa, nie północy. Opowiada się za podążaniem w stronę ciepła i światła, co oznacza etykę i jawność postępowania ludzi, przeciwieństwo mrocznych intryg i spisków. Obfite kwiaty dają nektar dla pszczół i mogą być wykorzystywane przez człowieka jako pokarm. Akacja rośnie zdrowo. Jej ostre kolce chronią przed zranieniami ze strony dzikich zwierząt. Drewno długo pozostaje bez skazy, jest więc użytecznym materiałem dla stolarza. To gatunek, który prawie się nie rozsiewa. Ma ciężkie nasiona, leżące w glebie nawet kilkadziesiąt lat w oczekiwaniu na mechaniczne uszkodzenie osłonki.
Alegorię złota, najdroższego kruszcu, wyjaśnia nauka. Złoto nie powstaje na Ziemi, jest wytworem gwiazd. Jego charakterystyczną cechą jest ustawiczny blask. Idea złota, jako materiału boskiego, była zakorzeniona w Egipcie i wśród jego sąsiadów.
Albert Einstein odkrył, że materia i energia to dwie formy tego samego zjawiska. Można to odnieść także do ludzkiej świadomości. Mózg i elektryczna pobudliwość neuronów to dwie formy tego samego zjawiska.
Znany wzór E=mc2 ma dwa rozwiązania:E > 0 dla m > Ag E < 0 dla m < AgEnergia jest dodatnia dla pierwiastków cięższych od srebra.
Istnieją reakcje chemiczne pochłaniające ciepło, których przebieg wymaga dostarczenia energii. Wówczas energię określa się jako ujemną. Są też reakcje oddające energię, podczas których następuje wydzielanie ciepła.
Najcięższe jest złoto, lżejsze srebro, potem miedź, a najlżejszym pierwiastkiem spośród porównywanych przez Biblię do ludzkich charakterów jest żelazo (Fe < Cu < Ag < Au). Stąd wynika, że tylko "złota osobowość" przekazuje uczuciowe ciepło wraz z wartościami sumienia. Nie szuka poparcia, ale go daje. Współczuje słabszym, troszczy się o pokrzywdzonych, postępuje fair play. Z ich grona, przykładowo, wywodzą się uzdrowiciele. Nakładając ręce na chorych, dzielą się energią czerpaną z własnych zasobów. Żelazo mu nie dorównuje. Srebro i miedź wymagają oczyszczenia.
Za przykłady służą postacie Adolfa Hitlera, Józefa Stalina, Janusza Korczaka i Alberta Einsteina. Na skali psycho-dobro-metrycznej zajmują skrajne pozycje jak psychopata i empata. Między nimi znajduje się ogromna liczba wartości pośrednich ze skłonnościami do wrażliwości lub bezduszności, z kompasem moralnym lub bez. Biblia ich dusze porównuje do złota, srebra, miedzi i żelaza.
Znajomość właściwości pierwiastków chemicznych wyjaśnia odmienne stany świadomości każdego człowieka z osobna i jego relacje w związkach. Istnieją między nimi odpowiednie podobieństwa.
W związku z powyższym rozważaniem następującym wersetom:
"Bóg dał Kainowi znak na czole". (Wj 4,15) "Znaki na czole" (ale odmienne od kainowych) otrzymali także wszyscy sprawiedliwi mężowie (Ez 9,4; Obj 7,3; Obj 14,1).
Można nadać rozszerzoną formę, zachowując jednak jego zasadniczy sens:
Bóg dał znak na czole wszystkim "żelazopodobnym". (Wj 4,15) Znaki na czole są też udziałem "miedzianopodobnych", "srebrnopodobnych" i "złotopodobnych" (Ez 9,4; Obj 7,3; Obj 14,1).
Złoto i srebro są metalami szlachetnymi, miedź – metalem półszlachetnym. W okresowym układzie pierwiastków chemicznych leżą w jednym rzędzie. Stanowią triadę, a to oznacza, że tworzą rodzinę. Mają podobne właściwości fizyczne i chemiczne. Zmieniają się regularnie wraz ze wzrostem masy atomowej.
Żelazo jest inne. Jako katalizator potrafi zmieniać szybkość lub kierunek reakcji chemicznych, ale samo nie wchodzi w skład produktów końcowych. Podobnie zachowuje się psychopata: wywiera silny wpływ na innych, zmienia rzeczywistość, ale sam jest absolutnie niereformowalny. W przemyśle popularne są stopy złota z miedzią i srebrem. Stopy z żelazem zdarzają się rzadko. Nie można łączyć tego, co szlachetne, z tym, co pospolite.
Obrazowanie w najnowocześniejszych technikach graficznych pozwala dzisiaj na biometryczny wgląd do ludzkiego mózgu. A tam, zgodnie z biblijną wskazówką, istnieje informacja, kto jest kim i gdzie się ukrywają "złote" emocje. To one czasem rozniecają potęgę mentalnego żaru, zdolności twórcze i wyzwolenie geniuszu. Stwierdzono, że największe odkrycia nie są efektem ciężkiej pracy, ale olśnienia.
Współcześnie ogół wiedzy to efekt zbiorowy. Nikt nie kończy tego, co zaczął, jedynie otwiera drzwi innym odkrywcom. Praktycznym osiągnięciem stała się budowa internetu, za którego przyczyną wiedza rozprzestrzenia się na całym świecie z zawrotną prędkością. Wraz z nim nadeszła pora, by odczytać księgę "zapieczętowaną na zamek czasowy" (Dn 12,9). Kluczem okazała się wiedza naukowa, a zamkiem – czas.
Nic dziwnego, że biofizycy i neurolodzy intensywnie badają zbiór sygnałów elektrycznych w mózgu. Każda myśl to niewidoczne gołym okiem rozbłyski energii. Nie wiadomo jeszcze, który impuls odpowiada za początek aktywności elektrycznej i wyznacza kierunek jej przesyłania. Istnieje tu podobieństwo do poszukiwania bozonu Higgsa, który jest nazywany też "boską cząstką", ponieważ odpowiada za to, że każda cząstka materii, która istnieje od początku świata, posiada masę.
Odkrycie bozonu Higgsa w 2012 roku było nie tylko najważniejszym odkryciem w fizyce w ostatnich latach, ale chyba największym odkryciem w całej nauce. Fizyka to dziedzina, która bada, w jaki sposób powstał wszechświat i dlaczego istniejemy. Odpowiada na pytania, jak elementy materii wpływają na siebie. Nie istnieje ani jedno zdarzenie, które opisywałoby dwa różne wzory matematyczne. Nie zdarzyło się też żadne odstępstwo od praw fizyki. Przyroda wybiera rozwiązania rozważne, które nie powodują paradoksów.
Nie powinno nikogo dziwić ani martwić, że ta niezwykła i obszerna nauka jest trudna do ogarnięcia. Nie jest łatwo zrozumieć, czym jest odkryta "boska cząstka", ani wyobrazić sobie Logos. Czyżby to były dwie formy tego samego zjawiska? Intensywne badania przyniosą wkrótce obfity plon. Żyjemy wszak w ciekawych czasach!
W sferze intelektu zachodzą podobne oddziaływania jak w ośrodku materialnym. Każda nowa myśl ma własne cechy charakterystyczne. Kosmos składa się z energii i informacji. Siłę, znaczenie, wagę i ciężar gatunkowy oraz indywidualny czas życia każdej idei nadaje Logos – najmniejsza cząstka wiedzy.
"Na początku było Logos, a Logos było u Boga i Bogiem było Logos. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało. W nim było życie, a życie było światłością ludzi. Światłość świeci w ciemności i ciemność jej nie przemogła". (J 1,1–5)