Dla Niej - Mariusz Nowicki

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

A cóż to miłość

A cóż to jest miłość?

W ferworze zakrztusić się każdy może.

Nie o te jednak chodzi mi kochanie,

w gorączce do ucha słów ciepłych szeptanie.

A potem, jak wszystko przechodzi, nikomu nie szkodzi;

nikt nie żałuje, nikt dnia już nie psuje.

Wydawać się może, że tak być nie może,

że to nie przystoi, sam anioł się boi.

A cóż to jest miłość?

Ja nie wiem dokładnie i nie wiem, czy powiem to zgrabnie.

Czy rym mi się uda, czy tylko znów nuda,

czy słów mam na tyle, by ująć tę chwilę.

A nawet spróbuję, sens słowa "miłość" wykuję;

sam siebie uraczę, być może za chwilę zniesmaczę.

Tak myślę, wciąż w sercu ją czuję,

żałować jej nie chcąc w przyszłości - spróbuję.

A cóż to jest miłość?

Och! Gdybym ja to dzisiaj wiedział,

nie siedziałbym tu i słów nie splatał.

Na pewno wysoko ponad chmury latał,

czerpiąc z życia wszystko, co z nią związane.

Pragnienie, namiętność, żądzy umiejętność,

to, co ją stanowi, miłości ochota - Tęsknota.

Cztery pory

Poznawanie

Czasem dotknie Cię niespodziewanie jej spojrzenie, wiosny dojrzewanie.

I całkiem nieświadomy tego przedwiośnia oczekujesz nadchodzącego.

Potem zostaje już tylko zakwitanie, wiosny prawdziwej nadejścia oczekiwanie.

I w końcu nadchodzi ten majowy czas, serce zabije, dusza zapłonie.

Na przestrzał uczucie każde chłonie.

Rozkwitanie

Słońce parzy twarz, uśmiechem obdarowuje nasze spojrzenia.

W duszy uczucie, pragnienie miłości wielkiej - spełnienie.

I nawet letnie burze i te po nich kałuże, małe i duże,

serca kształt przybierają, letnią miłości pieśń śpiewają.

Nad Tobą błękit nieba, niczego więcej nam nie potrzeba.

Trwanie

Dla Ciebie przeniósłbym góry, lecz Ty nie chcesz wznieść się ponad chmury.

Tkwisz jeszcze przy mnie przez chwilę, zanim nie odlecą motyle.

Bezsilność ze strachem tworzą Twoją zorzę, z taką bezradnością nikt wygrać nie może.

I tak jeszcze przez chwilę, cieszmy się swoją radością na przekór naszym ułomnościom.

Rano jeszcze jedno spojrzenie, póki nie zabierze mi Cię zapomnienie.

Przemijanie

Tchu zabrakło - nastały mgły, między nimi po cichu odeszły sny.

Od czasu do czasu deszcz podlewał duszę; zapytał: "Czy muszę?".

I choć wiedziałem, broniłem się, końca takiego nie chciałem,

w sercu jedynej rzeczy się bałem - po chwili płakałem.

Rzadkością w śnie uraczy pytanie: "Tak już zostanie?".

Do Ciebie

Pragnienie suchości bez zakłamanej skromności,

w tym, co tęsknotą nazywam;

od czasu do czasu bez hałasu, zacieram po Tobie -

umieram przy sobie.

W słońcu gaszę swoje sny, bo tylko Ty, tylko Ty.

Czasem obudzę się nawet na chwilę,

słońce samotne zobaczę w sieci.

Myśl taką sobie przyswoję, kwiat pomarańczy -

my razem we dwoje.

W słońcu gaszę swoje sny, bo tylko Ty, tylko Ty.

I któż by chciał inaczej - nikt raczej;

bukszpan kwitnie zuchwale, wyboru nie pozostawia wcale.

Ach! Wiele bym dał, bym tu jeszcze stał,

tak do końca; wiosna, lato, jesień, zima - mijająca.

W słońcu gaszę swoje sny, bo tylko Ty, tylko Ty.

Dojrzałość

Kiedy będziesz już w życiu wiedziała,

że kochać dalej chcesz.

Rękę wciąż trzymać będziesz umiała,

nawet gdy pada deszcz.

Nigdzie uciekać nie trzeba będzie;

wiosną, jesienią i zimą też.

Bo po cóż ganiać - żadna potrzeba,

kiedy o wszystkim od dawna wiesz.

A gdy już w życiu będziesz spokojna,

wcześniej - morze wylanych łez.

Skończy się w końcu okrutna wojna

miliona niechcianych tez.

I zostać będziesz mogła przy tym, co masz,

z twarzą, z uśmiechem na wieczny czas.

Z sercem na ręku nie tylko twoim -

w tej drugiej dłoni leżącym moim.

Wtedy już będziesz w życiu spełniona,

osiągniesz swej drogi kres.

Zaśniesz spokojnie w moich ramionach,

jak wtedy, gdy kwitnął bez.