Dieta w zaburzeniach hormonalnych kobiet - Katarzyna Bednarska


Reflow text when sidebars are open.
? Copyright by Wydawnictwo Naukowe PWN S.A., Warszawa 2025
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Przedruk i reprodukcja w jakiejkolwiek postaci całości bądź części książki bez pisemnej zgody wydawcy są zabronione.
Autorka i Wydawnictwo dołożyli wszelkich starań, aby wiedza przekazana w tym opracowaniu była zgodna z aktualnymi danymi naukowymi i praktyką w gabinecie dietetyka i psychodietetyka. Mimo to, ze względu na stan wiedzy, zmiany regulacji prawnych i nieprzerwany napływ nowych wyników badań, Czytelnik musi brać pod uwagę, że wiedza wraz z biegiem czasu może ulec modyfikacjom. Należy pamiętać, że książka nie zastąpi porady dietetyka, psychodietetyka, psychologa bądź lekarza.
Recenzja: mgr Hanna Szpunar-Radkowska
Wydawca: Anna Kretowicz-Muniak
Redaktor prowadzący: Anna Klocek
Redaktor merytoryczny: Agnieszka Gruszka
Korekta: Kamila Recław
Producent: Adam Krajewski
Projekt okładki i stron tytułowych: Nietypowo Studio Kreatywne Paweł Stelmach
Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwo Naukowe PWN S.A.: Michał Latusek
eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2025 r. (Wydanie I)
Warszawa 2025
PZWL Wydawnictwo Lekarskie
ISBN 978-83-01-24671-6
DOI: https://doi.org/10.53271/2025.095
Wydawnictwo Naukowe PWN S.A.
ul. G. Daimlera 2
02-460 Warszawa
pwn.pl
Księgarnia wysyłkowa:
tel. 42 680 44 88; infolinia: 801 33 33 88
e-mail: wysylkowa@pzwl.pl
Informacje w sprawie współpracy reklamowej: BR.PZWL@pwn.pl
To nie jest kolejna książka na temat diety śródziemnomorskiej, diety przeciwzapalnej czy diety o niskim indeksie glikemicznym. I chociaż wielokrotnie już udowodniono, że te modele żywienia niosą wiele korzyści (w tym dla kobiet z zaburzeniami hormonalnymi), w tej książce chciałam się skupić przede wszystkim na żywieniu kobiet z zaburzeniami hormonalnymi i spojrzeć na tę kwestię z nieco innej strony, bardziej praktycznej. Jestem dietetykiem praktykiem, na co dzień pracuję z pacjentkami z zaburzeniami hormonalnymi. W tej książce podzieliłam się swoimi spostrzeżeniami, ponieważ wiedza płynąca z badań naukowych to jedno, ale jeszcze trzeba wiedzieć, jak ją zastosować i przełożyć na realną pomoc pacjentce. Oczywiście, moje metody pracy opierają się na nauce, z której czerpię wiedzę już od wielu lat i która jest podstawą mojej pracy. Obecnie prowadzi się wiele badań dotyczących wpływu sposobu żywienia na różne funkcje organizmu, a nauka zdecydowanie sprzyja podejściu dietetycznemu. Nie traktuję jej jednak jako absolutnej wyroczni, lecz raczej jako drogowskaz, który wskazuje, w jakim kierunku należy podążać.
Myślę, że wielu specjalistów pracujących z pacjentkami z zaburzeniami hormonalnymi się zgodzi, że nie ma jednej konkretnej diety, która byłaby korzystna dla tych pacjentek. Pacjentki z zaburzeniami hormonalnymi zazwyczaj potrzebują wszak tego samego: pełnowartościowej i odżywczej diety, zmniejszającej ryzyko rozwinięcia niedoborów pokarmowych, oraz wsparcia w odżywieniu organizmu. To nie tylko kluczowy element prowadzący do równowagi hormonalnej, lecz wręcz fundament, na którym równowaga hormonalna będzie budowana. Jeśli jest on "dziurawy", dom (w postaci sprawnych hormonów) nie postoi długo. Dlatego trzeci rozdział poświęciłam właśnie tym zasadom dietetycznym, które są właściwe do wprowadzenia zawsze i wszędzie. Chciałabym, aby każdy Czytelnik po lekturze tej książki wiedział, że bez względu na to, z jakim zaburzeniem hormonalnym mamy do czynienia - zespołem policystycznych jajników (PCOS), endometriozą czy bolesnymi miesiączkami - podstawą jest zawsze pełnowartościowa dieta.
Trzeba też zrozumieć, że wskazanie pacjentce "proszę jeść przeciwzapalnie", to za mało. Co to oznacza? Ile czego? Które produkty są przeciwzapalne? Czy trzeba jeść tylko produkty przeciwzapalne? A co z nabiałem - czy on jest przeciwzapalny? Tak wiele pytań, a pacjentki często pozostają bez odpowiedzi i... bez efektów.
Chcę także zaznaczyć, że w kontekście wsparcia hormonów nie chodzi tylko o to, aby "przejść na dietę". To nie tędy droga i z całą pewnością nie zakończy się ona sukcesem. Wsparcie dietetyczne gospodarki hormonalnej powinno być trwałe i tylko od nas zależy, czy będziemy współpracować z hormonami, czy z nimi walczyć. Niestety, ale należy sobie uświadomić, że z hormonami nie wygramy - one działają na tyle, na ile pozwala im sytuacja w organizmie. Jeśli organizm doświadcza stresu, który wynika chociażby z niewłaściwego żywienia, nadmiaru związków prozapalnych, niedoborów, to nie są to dobre warunki do utrzymania prawidłowej gospodarki hormonalnej. Kobieta musi zmienić nawyki, aby zacząć czerpać korzyści płynące z odpowiedniego sposobu żywienia. A owych korzyści jest całkiem sporo, co zostało przedstawione na kartach tej książki.
W książce opisałam nie tylko fundamenty pełnowartościowej diety, które należy budować (odpowiadają za 80% sukcesów!), lecz także "smaczki" wyłuskane z przeglądu badań naukowych dotyczących każdego z opisanych zaburzeń, które z pewnością pomogą w optymalizowaniu d ziałania. Oczywiście, istnieją pewne różnice w postępowaniu w zależności od zaburzenia, co starałam się szczegółowo przedstawić, ale najważniejsze jest optymalizowanie efektów, a to nie będzie możliwe bez dobrych fundamentów.
Wierzę, że przyjdzie taki moment, że dieta w zaburzeniach hormonalnych będzie traktowana naprawdę poważnie i stanie się pierwszą linią działań, jakie zostaną zaproponowane pacjentce borykającej się z problemami hormonalnymi. Z mojej praktyki wynika, że dałoby się uniknąć wielu wyczerpujących pacjentkę terapii hormonalnych, jeśli tylko specjalista na pierwszej wizycie wyłapałby błędy dietetyczne (które często są poważne). Oczywiście, nie twierdzę, że dietą zawsze jesteśmy w stanie zastąpić leczenie - absolutnie! Często jest ono niezbędne. Możemy jednak działać farmakologicznie, ale jeśli organizm nie otrzyma wsparcia dietetycznego (i w wielu przypadkach suplementacyjnego), działania te będą tylko objawowe i nie przyniosą długotrwałych efektów. Trafiające do mnie pacjentki często mają za sobą już wiele tur leczenia lub wiele lat przyjmowania antykoncepcji hormonalnej, które przyniosły jedynie chwilową poprawę, ponieważ zawsze, gdy tylko kończyły leczenie - ich problemy wracały. Staram się więc im pomóc od innej strony.
Na karty niniejszej książki - Diety w zaburzeniach hormonalnych kobiet - przelałam całą swoją dotychczasową wiedzę i doświadczenie, które uzyskałam w pracy z pacjentkami. W czasach, gdy zaczynałam swoją praktykę, byłam młodym, początkującym dietetykiem, brakowało mi tego rodzaju publikacji. Na pewno ułatwiłaby mi pracę i przyspieszyła dojście do obecnego etapu. Wierzę, że lektura będzie dla Ciebie ciekawa i wyczerpująca. Miłego czytania i trzymam kciuki!
Katarzyna Bednarska
Problemy hormonalne kobiet, takie jak PCOS, endometrioza, zaburzenia miesiączkowania czy niepłodność, stały się niestety znakiem naszych czasów. Odnoszę zatem wrażenie, że książek na ten temat nigdy nie za wiele. Na polskim rynku brakowało publikacji, w której kompleksowo i w przystępny sposób omawiano by wszystkie te problemy łącznie. Jeżeli bliska jest Ci ta tematyka, książka, którą trzymasz w rękach, będzie doskonałą lekturą. Pacjentki z problemami hormonalnymi coraz częściej pojawiają się w naszych gabinetach, dlatego taka publikacja jest bardzo cenna - zarówno dla pacjentek, jak i dla specjalistów, którzy swoją wiedzę powinni regularnie aktualizować i śledzić zmiany w tym zakresie.
Nikt już chyba nie ma dziś wątpliwości, że dieta oraz aktywność fizyczna są podstawą utrzymania zdrowia i prawidłowego funkcjonowania organizmu. Cieszę się, że Autorka książki podkreśla konieczność indywidualnego, holistycznego podejścia do pacjentek z problemami hormonalnymi i zwraca uwagę na to, że nie istnieją uniwersalne zasady ani diety. Na szczęście coraz częściej udaje nam się objąć pacjentkę kompleksową opieką całego sztabu specjalistów - lekarza, dietetyka, fizjoterapeuty, trenera oraz psychologa.
Niestety, żyjemy w czasach, w których często zapominamy o podstawach dbania o siebie, takich jak zdrowa dieta, ruch czy umiejętne zarządzanie stresem. Tłumaczymy się brakiem czasu i nastawieni jesteśmy na szybkie efekty "tu i teraz". W gabinetach często okazuje się, że z pacjentkami trzeba omawiać zupełne podstawy - odpowiednie nawodnienie, regularność posiłków, zdrowe wybory dietetyczne czy włączenie codziennej aktywności fizycznej. Jak już wspomniałam, jest to znak naszych czasów, ale również skutek szerzącej się dezinformacji. Publikacje oparte na rzetelnych badaniach naukowych, które porządkują ten temat, są zatem niezwykle cenne.
W książce omówiono również temat kaloryczności diety i roli makroskładników, co uważam za niezwykle istotne. Często trudno jest wytłumaczyć pacjentkom, dlaczego dieta powinna być zbilansowana i bogata w składniki odżywcze, dlaczego nie może zawierać zbyt mało kalorii ani tłuszczów. Walczymy z fałszywymi teoriami z Internetu - modnymi postami, ekstremalnymi głodówkami, wieloma nieuzasadnionymi wykluczeniami i restrykcjami - podczas gdy to właśnie równowaga na talerzu przekłada się na równowagę hormonalną. Utrzymanie stabilnej gospodarki glukozowo-insulinowej, a więc zbilansowana dieta, stanowi klucz do prawidłowego działania organizmu i utrzymania optymalnej masy ciała.
Autorka omówiła również trudności towarzyszące problemom z układem hormonalnym, takie jak bolesne miesiączki, zespół napięcia przedmiesiączkowego czy niskie libido. Bardzo ciekawe są poruszone w książce koncepcje "płodnego BMI" oraz teorii zróżnicowanego zapotrzebowania kalorycznego w różnych fazach cyklu.
Uważam, że nie byłoby dobrej książki o hormonach bez omówienia tematu błonnika pokarmowego, polifenoli, odpowiedniej suplementacji, a także rozwiania wątpliwości dotyczących kwestii, które najczęściej nurtują pacjentki, takich jak picie kawy oraz spożywanie soi, pszenicy czy nabiału. Stres, aktywność fizyczna, czynniki środowiskowe czy zaburzenia snu to aspekty, którym należy poświęcić szczególną uwagę przy omawianiu problemów hormonalnych - i również o nich jest mowa w książce.
Nie mam wątpliwości, że ta publikacja posłuży zarówno specjalistom, jak i pacjentkom, gdyż łączy aktualną wiedzę naukową z praktycznym doświadczeniem Autorki.
Hanna Szpunar-Radkowska
Punktem wyjścia do rozważań na temat diety, która będzie w stanie wspomóc kobietę w staraniach o uzyskanie równowagi hormonalnej, powinno być przyjrzenie się samemu cyklowi miesiączkowemu i temu, jak przebiega. Wiele kobiet tak naprawdę nie wie, jakie mechanizmy zachodzą w ich cyklu. Uważam, że jest to wiedza ważna, ułatwiająca zrozumienie wpływu diety na kobiecą gospodarkę hormonalną.
1.1 Fazy cyklu miesiączkowego
Cykl miesiączkowy składa się z trzech faz: folikularnej, owulacji i lutealnej. Niektórzy badacze cyklu wyszczególniają jeszcze jedną jego fazę - miesiączkę. W koncepcji trójfazowego cyklu miesiączkowego krwawienie jest pierwszą częścią fazy folikularnej.
Niewątpliwie każda faza cyklu ma swój unikalny charakter i inny cel. Dla każdej fazy cyklu charakterystyczne są też poszczególne hormony i ich stężenia. W kobiecym cyklu miesiączkowym wszystkie hormony i enzymy muszą działać w harmonii, aby cykl przebiegał bez zakłóceń, a kobieta nie odczuwała dolegliwości hormonalnych. Na czele równowagi hormonalnej stoi podwzgórze wydzielające hormon gonadoliberynę (gonadotropin-releasing hormone, GnRH), która następnie pobudza przedni płat przysadki mózgowej do wydzielania dwóch kluczowych hormonów dla cyklu miesiączkowego - folikulotropowego (follicle-stimulating hormone, FSH) i luteinizującego (luteinizing hormone, LH). Oba hormony oddziałują następnie na jajniki.
Na rycinie 1.2 przedstawiono schemat cyklu miesiączkowego, który dobrze obrazuje, jakie zmiany zachodzą w cyklu, jeśli chodzi zarówno o błonę śluzową macicy, jak i stężenia hormonów i pęcherzyk jajnikowy, a potem ciałko żółte. Tematyka ta zostanie szczegółowo omówiona w dalszej części rozdziału.
Prawidłowy cykl miesiączkowy trwa 21-35 dni. Pokutuje jednak dość powszechne przekonanie, że cykl miesiączkowy powinien trwać 28 dni, co jest stresujące dla wielu kobiet i pacjentek, które do mnie trafiają. Cykle 28-dniowe zdarzają się rzadko i nie gwarantują zdrowia hormonalnego. Jest to średnia długość cyklu, a nie zasada i ideał, do którego trzeba dążyć.
Rycina 1.1
Zmiany hormonalne i niezależne od hormonów u chorych z brakiem miesiączki pochodzenia podwzgórzowego (opracowano na podstawie Gordon C.M.: Czynnościowy brak miesiączki pochodzenia podwzgórzowego. Ginekologia po Dyplomie, wrzesień 2010, 67 [przedrukowano z N. Engl. J. Med., 2010, 363, 365-371]).
CRH (corticotropin-releasing hormone) - kortykololiberyna; FH (follicle-stimulating hormone) - hormon folikulotropowy; GnRH (gonadotropin-releasing hormone) - gonadoliberyna; LH (luteinizing hormone) - hormon luteinizujący; T3 - trijodotyronina; TSH (thyroid-stimulating hormone) - hormon tyreotropowy.
Rycina 1.2
Przebieg cyklu miesiączkowego (źródło: Marochkina Anastasiia/Shutterstock).
Prawidłowy przebieg cyklu miesiączkowego to nie tylko kwestie związane z płodnością i zachodzeniem w ciążę. Dzięki temu, że hormony płciowe odpowiadają za regulację wielu mechanizmów w organizmie kobiety, zdrowy cykl to też po prostu dobre samopoczucie na co dzień: wyższy poziom energii, sprawna praca przewodu pokarmowego i lepszy nastrój. Dlatego niezależnie od celu porady dietetycznej warto zapytać pacjentkę o jej cykle miesiączkowe, ich regularność oraz czy odczuwają ból podczas miesiączki. Z punktu widzenia dietetyka klinicznego można zrobić naprawdę wiele, aby wesprzeć zdrowie kobiety.
Faza folikularna
Pierwszy dzień fazy folikularnej to pierwszy dzień miesiączki, czyli dzień intensywnego krwawienia. Około 1-2 dni przed miesiączką może wystąpić delikatne brązowe plamienie, jednak nie jest ono zaliczane do miesiączki.
Podczas miesiączki dochodzi do złuszczenia bony śluzowej macicy. Co ciekawe, błona śluzowa macicy tylko w 1/3 jest wydalana na zewnątrz, reszta ulega ponownemu wchłonięciu i wykorzystaniu przez organizm. Sama miesiączka nie powinna być bolesna i trwać dłużej niż 7 dni. Nie powinna być również obfita. Wszystkie anomalie związane z miesiączką wymagają szukania ich przyczyn. Temat ten zostanie rozwinięty w kolejnych rozdziałach.
W fazie folikularnej dochodzi do regeneracji błony śluzowej macicy po miesiączce oraz przygotowania komórki jajowej do owulacji. Ta faza cyklu powinna trwać 10-21 dni.
W fazie folikularnej stężenia hormonów płciowych są najniższe na początku cyklu (w czasie miesiączki), a następnie stopniowo rośnie stężenie estrogenów, które są wydzielane przez rosnące pęcherzyki jajnikowe, stymulowane przez jeden z hormonów przysadkowych - hormon folikulotropowy (FSH). Stężenie FSH zależy od wieku. Nastolatki mają niższe FSH, więc ich cykle miesiączkowe mogą być dłuższe (potrzeba więcej czasu, żeby optymalnie zastymulować pęcherzyki jajnikowe), natomiast kobiety dojrzałe, w okolicach 40. roku życia, mają przeważnie krótsze cykle i wyższe stężenia FSH.
Kluczowym hormonem dla zdrowia kobiet jest estradiol, często nazywanym typowo "żeńskim hormonem" (z czym osobiście nie do końca się zgadzam - uważam, że bardziej charakterystyczny dla kobiet jest progesteron, o którym napiszę więcej przy omawianiu fazy lutealnej). Estradiol odpowiada m.in. za:
- pogrubienie endometrium i jego regenerację,
- produkcję śluzu, w tym śluzu płodnego,
- produkcję serotoniny, która wpływa na dobre samopoczucie i działa przeciwdepresyjnie,
- zwiększenie ilości dopaminy w mózgu i poprawę motywacji do działania,
- poprawę jakości snu,
- optymalne libido,
- obniżenie insulinooporności,
- zdrowie kości i mięśni,
- prawidłowe nawilżenie skóry i działanie przeciwzmarszczkowe.
Wzrost stężenia estrogenów w tej fazie cyklu powoduje zwiększenie ilości kolejnego hormonu przysadkowego - hormonu luteinizującego (LH). To właśnie odpowiedni wzrost stężenia LH jest bezpośrednim sygnałem do owulacji.
Owulacja
Podczas owulacji dochodzi do pęknięcia pęcherzyka jajnikowego (pod wpływem piku LH) i uwolnienia komórki jajowej (jednej lub - rzadziej - dwóch) do jajowodu. Ważne podkreślenia jest, że do owulacji może dojść tylko jeden raz w ciągu danego cyklu. Bardzo rzadko zdarzają się przypadki, że krótko po pierwszej owulacji następuje jeszcze druga. Wzrost stężenia progesteronu we krwi, który jest charakterystyczny dla fazy lutealnej, naturalnie hamuje owulację. Takie działanie mają też progestageny, czyli syntetyczne pochodne progesteronu (np. dydrogesteron): jeśli zostaną przyjęte przed owulacją, w danym cyklu nie dojdzie już do owulacji i - co za tym idzie - do poczęcia. Warto o tym wiedzieć, ponieważ często obserwuję, że pacjentki otrzymują syntetyczne pochodne progesteronu w celu wywołania krwawienia i przyjmują je przez wiele miesięcy. Leczenie oczywiście należy dokładnie omówić z lekarzem i dostosować je do celów pacjentki.
W czasie owulacji może się pojawić delikatne różowe podbarwienie śluzu krwią, ponieważ dochodzi wówczas do pęknięcia struktur pęcherzyka jajnikowego.
Owulacja jest procesem nieodwracalnym: jeśli komórka jajowa zostanie uwolniona, to nie może się ona "cofnąć i wrócić do jajnika". Trwa kilkanaście godzin (12-24 godz.), po czym komórka jajowa "czeka" w jajowodzie na zapłodnienie przez ok. 24 godz. Jeśli w tym czasie nie zostanie zapłodniona, obumiera i jest wydalana razem ze złuszczoną błoną śluzową macicy (endometrium) podczas miesiączki. Jeśli jednak dojdzie do zapłodnienia, zarodek, przesuwany dzięki rzęskom w jajowodzie, wędruje do macicy i gdy wszystko przebiega prawidłowo, dochodzi do jego zagnieżdżenia w endometrium i dalszego rozwoju.
Owulacja nie zawsze występuje w tym samym dniu cyklu, nie zawsze wypada również idealnie w środku cyklu. Najczęściej przypada na 12.-14. dzień przed miesiączką, moment ten będzie więc zależeć od długości całego cyklu i będzie inny dla kobiety, której cykle mają 26 dni, a inny dla kobiety, której cykle trwają 34 dni. Oczywiście, ze względu na występowanie zaburzeń hormonalnych, takich jak zespół policystycznych jajników (polycystic ovary syndrome, PCOS), czynnościowy brak miesiączki pochodzenia podwzgórzowego (functional hypothalamic amenorrhea, FHA) czy niedoborów pokarmowych, a także przewlekłego stresu oraz innych zaburzeń, owulacja może w ogóle nie wystąpić. Wtedy pacjentka ma cykle bezowulacyjne i w zasadzie nie ma faz cyklu, pozostając niejako w fazie folikularnej.
Warto zaznaczyć, że nawet regularne cykle miesiączkowe nie oznaczają, że owulacja na pewno w nich występuje i należy to mocno podkreślić, ponieważ często pacjentka z regularnymi miesiączkami może niejako "prześlizgnąć" się przez wiele gabinetów lekarskich, nie otrzymując pomocy, bo przecież ma regularne cykle. Dlatego zawsze w przypadku niepewności warto udać się do ginekologa, by przeprowadzić monitoring owulacji pod kontrolą USG i potwierdzić obecność ciałka żółtego, a nie samego dominującego pęcherzyka jajnikowego.
Owulacja może też dawać różne objawy, możliwe do samodzielnego zaobserwowania przez pacjentkę. Dość charakterystyczne są: wzrost podstawowej temperatury ciała (mierzonej rano, tuż po przebudzeniu, po co najmniej 3 godz. niezakłóconego snu), kłucie jajnika, występowanie śluzu płodnego (przezroczysty lub półprzezroczysty, rozciągliwy i elastyczny oraz dający uczucie "śliskości"), wzrost libido czy delikatne różowe zabarwienie śluzu. Uważa się jednak, że są to objawy niespecyficzne i o ile obserwacja cyklu miesiączkowego potrafi dostarczyć naprawdę cennych informacji, o tyle w przypadku osób niedoświadczonych może rodzić problemy i np. mylne przekonanie, że owulacja w cyklu się pojawia, mimo że tak naprawdę jej nie ma.
Często pacjentki nie potrafią prawidłowo ocenić śluzu płodnego lub uważają, że kłucie w podbrzuszu bezwzględnie oznacza owulację. Zawsze zachęcam te, które chcą lepiej poznać swój cykl i nauczyć się prawidłowo interpretować sygnały z ciała, do konsultacji z instruktorem cyklu. Wielu lekarzy zajmujących się płodnością przekornie stwierdza, że ostatecznym potwierdzeniem owulacji jest ciąża. Ciężko się jednak zgodzić z takim podejściem, ponieważ nawet po owulacji i zapłodnieniu mogą zaistnieć okoliczności, które przyczynią się ostatecznie do braku ciąży (np. niedobory żelaza zaburzające implantację zarodka, o których dowiesz się więcej z dalszych częściach książki, które).
Faza lutealna
Faza lutealna następuje po owulacji i charakteryzuje się powstaniem ciałka żółtego. Ciałko żółte to gruczoł wydzielający progesteron. Co owulację jest tworzone na nowo z resztek po pęcherzyku jajnikowym. Ciałko żółte stanowi strukturę, która może mieć nawet 4 cm średnicy, i to jedyny gruczoł, który rozrasta się niemal z niczego do tak pokaźnych rozmiarów. W związku z tym ciałko żółte musi być prawidłowo odżywione i musi mieć zapewniony odpowiedni napływ tlenu wraz z krwią. Wszelakie niedobory pokarmowe (w tym niedobory żelaza), przewlekły stres, stan zapalny mogą zaburzać rozwój ciałka żółtego, a tym samym upośledzać przebieg fazy lutealnej.
Długość fazy lutealnej jest determinowana przez czas życia ciałka żółtego, wynoszący maksymalnie 16 dni, więc nie ma fizjologicznej możliwości, żeby ta faza cyklu trwała dłużej. Średni czas trwania fazy lutealnej to 12-14 dni, a minimalny - 10-11 dni. Zakresy te są szczególnie ważne dla kobiet starających się o ciążę, ponieważ przy krótszej fazie lutealnej zapłodniona plemnikiem komórka jajowa może nie zdążyć się zagnieździć w jamie macicy i ulec złuszczeniu, a następnie wydaleniu razem z miesiączką.
Rycina 1.3
Cykl rozwoju komórki jajowej w jajniku.
Ta faza cyklu jest wyjątkowa, ponieważ tylko w niej dochodzi do produkcji znacznych ilości progesteronu (jego niewielkie ilości są także produkowane przez nadnercza i ośrodkowy układ nerwowy). Po ok. 3 miesiącach ciąży progesteron jest wytwarzany głównie przez łożysko. Progesteron:
- jest kluczowy dla prawidłowego rozwoju ciąży,
- równoważy estrogeny,
- stabilizuje błonę śluzową macicy (endometrium), przez co zmniejsza intensywność miesiączki,
- działa przeciwzapalnie,
- działa antyandrogennie poprzez hamowanie enzymu 5-?-reduktazy, który uczestniczy w przemianie testosteronu do dihydrotestosteronu (dihydrotestosterone, DHT),
- tonuje układ nerwowy, wycisza go przez wpływ na neurotransmiter ?-aminomasłowy (gamma-aminobutyric acid, GABA),
- pobudza pracę tarczycy i przyspiesza przemianę materii (to dzięki wpływowi progesteronu na tarczycę w fazie lutealnej rośnie temperatura ciała),
- poprawia jakość snu i sprzyja regeneracji,
- zapobiega nowotworom piersi.
Jeśli nie dojdzie do zapłodnienia komórki jajowej, faza lutealna się kończy. Stężenie progesteronu i estrogenów spada, co skutkuje pojawieniem się miesiączki, a cały cykl się powtarza.
W fazie lutealnej powinien dominować progesteron, a jego stężenie powinno pozostawać w prawidłowym stosunku do stężenia estrogenów. Jednak ze względu na różne czynniki, tj. brak owulacji, problem z metabolizmem estrogenów na poziomie wątroby lub jelit i w efekcie gromadzenie się estrogenów, nadmiar tzw. ksenoestrogenów w środowisku, które wnikają do organizmu, może dochodzić do sytuacji, w której estrogenów jest za dużo. Takie zaburzenie jest częstą przyczyną np. zespołu napięcia przedmiesiączkowego (premenstrual syndrome, PMS), bolesnych i obfitych miesiączek oraz - w kolejnym cyklu - braku owulacji przez zaburzoną relację estrogeny-LH (nie dochodzi do prawidłowej pulsacji LH). Taki stan potocznie nazywany jest "dominacją estrogenową", aczkolwiek nie jest to oficjalny termin medyczny. Temat zaburzonego stosunku progesteronu do estrogenów i nadmiaru estrogenów zostanie omówiony w kolejnych rozdziałach tej książki.
1.2 Badania hormonalne
W związku z tym, że każda faza ma swoją charakterystykę, należy wziąć to pod uwagę podczas wykonywania badań stężeń hormonów w krwi. Jest to ważne, ponieważ tylko prawidłowo wykonane badania dadzą nam miarodajne wyniki i będzie je można ze sobą porównywać w kolejnych cyklach.
Dla przykładu: to całkowicie normalne, że wynik progesteronu zbadanego w fazie folikularnej będzie minimalny, ponieważ wydzielany jest on dopiero po owulacji.
Większość hormonów płciowych u kobiet należy badać od 2. do 5. dnia cyklu, czyli w 2.-5. dniu miesiączki, gdy ich stężenia są najniższe. Do hormonów, które należy badać na początku cyklu, należą: estradiol, LH, FSH, androgeny [testosteron, DHT, androstendion, siarczan dehydroepiandrosteronu (dehydroepiandrosterone sulfate, DHEA-S)], a także prolaktyna i globulina wiążąca hormony płciowe (sex hormone binding globulin, SHBG). Wyjątkiem jest progesteron, który powinien być badany 7 dni po owulacji lub - w przypadku regularnych miesiączek - 7 dni przed spodziewaną miesiączką. Progesteron należy zbadać w momencie jego najwyższego stężenia, czyli mniej więcej w połowie fazy lutealnej, choć panuje błędne przekonanie, że należy to robić 21. dnia cyklu. Badanie progesteronu w tym czasie może mieć sens jedynie przy cyklach 28-dniowych. W przypadku pacjentki, która ma owulację w 20. lub 21. dniu cyklu (co jest częste u pacjentek z PCOS, jeśli w ogóle owulują), to zbadanie stężenia progesteronu 21. dnia cyklu nie przyniesie miarodajnego wyniku.
Oczywiście, szczegółowych informacji na temat charakteru badań i ich wykonania w określonym momencie cyklu powinien pacjentce udzielić specjalista, który ją na nie kieruje. Niekiedy zaleca się wykonać badania w niestandardowym dniu cyklu (np. androgeny w okolicach owulacji lub estradiol razem z progesteronem), co może być bardzo dobrym narzędziem diagnostycznym, pod warunkiem że specjalista będzie w stanie zinterpretować te wyniki i wykorzystać w swojej praktyce.