Dialog w ciemności - Władysław Sebyła

Kup ebooka

12.81 zł
10.63 zł (10,89 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis wierszy

Modlitwa

Koń

Ogłoszenie

Spowiedź szczurołapa

Fabryka

Panopticum

Wstęp

Jehowa

Junkier

Ksiądz

Poeta

Piechota maszeruje

Rekord

Żołnierz nieznany

[Jesteśmy gnojem, mój bracie]

Poeci

Młyny. Sonata nieludzka

1 [O nocy, daj mi sen]

2 [Już pierwsza gwiazda]

3 [Młyny szły bezszelestnie]

4 [Nad tym kołem krążyli smutni aniołowie]

5 [A trzecie koło stare było]

6 [W martwocie mroźnej nocy]

7 [Ostatnie gwiazdy zgasły]

8 [Nalane smołą stoją skryte w nocy stawy]

Osiem nokturnów

1 [Już nocny wiatr nas pustoszy]

2 [Wicher płomienie gwiazd]

3 [O czarne wody Narwi wiatr]

4 [Księżyc srebrzystym radłem]

5 [Szły koła po wodzie]

6 [Powiesili szatani dzwon na szklanej górze]

7 [Co nocy anioł mocuje się ze mną]

8 [Wali się noc sinym kamieniem]

Młodość Boga

Obrazy pamięci

Otwarcie

I [Chłopcze, zgubiony w czasie]

II [Łąki gwiazd i gałęzie głogu nad głowami]

III [Coraz to ciemniej]

IV [Zapomniałeś? Znów letnia noc o brzegi bije]

Ojcze nasz

I [Ojcze nasz, któryś jest na niebie]

II [Tam gdzie kostnieją drzewa]

III [Jak cię przywołać? gestem rąk?]

IV [O świecie bez marzenia]

V [Nie wiem, jak myślisz? Czy błyskawicami?]

Człowiek

[Gdy patrzę w Ciebie]

O zasadach wyboru (Wojciech Bonowicz)

>O autorze (Wojciech Bonowicz)

Ogłoszenie

Obywatele!

Szczurów na świecie za wiele.

W biały dzień wyłażą ze śmietników

I ośmielają się swój pisk

Podnosić do godności człowieczego krzyku.

Zamknąć im pysk!

Wczoraj na teatralnym placu zarżnęły koguta.

(Taka ich buta.)

Wszędzie szczury.

Ubrały się w mundury,

Sutanny i fraki,

A i w purpurze chodzi jaki taki.

Gryzą i niszczą wszystko, co im pod pysk wpadnie.

Na nic pułapki, zapadnie.

Żrą trawę na łąkach jak woły,

Kupy trocin zostawiają z lasów:

Niezadługo glob ziemski będzie taki goły

Jak zadki dwuletnich bobasów.

Najwyższe góry, sięgające nieba,

Gryzą jak bochny chleba.

Kurzem żelaznej rudy opylone pyski

Nurzają w nafty wytryski.

A niech je ogarnie pragnienie,

Żegnajcie źródła, potoki, strumienie!

Wszystko wychłepcą po troszku:

Wypiją ocean gorzki

I morza zielone od burzy,

Potem i błoto z kałuży.

A kiedy suche będą morza, rzeki i potoki,

Wpiją drobne siekacze w obłoki,

Zanurzą zęby w zachodzące zorze

I z pysków wąsatych

W wyschły ocean i morze

Zakapią krwi słonecznej purpurowe kwiaty!

Ja jestem szczurołapem, gram słodko na flecie,

Chodzę, lunatyk nieba, po ogromnym świecie,

Szczury tropię

I topię.

Gram kołysanki srebrne na siedmiu świetlistych tonach,

A szczury tańczą sennie na długich, złuszczonych ogonach.

Wsłuchane w pluski fujarki

Toczą piskliwe pogwarki,

Idą za mną - w takt fletu z wolna się kolebią -

I toną po jednemu, powoli -

W czarnej, rodzajnej roli,

W moim złocistym niebie.