Czy żyjemy w społeczeństwie zmęczenia?
- JOANNA BEDNAREK -
Autorka jest filozofką, pisarką, tłumaczką. Opublikowała między innymi: Linie kobiecości. Jak różnica płciowa przekształciła literaturę i filozofię? (2016), Życie, które mówi. Nowoczesna wspólnota i zwierzęta (2017) oraz powieści O pochodzeniu rodziny (2018), Próba (2020).
ORCID: 0000-0003-3403-6629
Czy jesteśmy bardziej zmęczeni niż kilka lat temu? Gdybym miała sądzić na podstawie tego, co sama czuję i co mówią znajomi, musiałabym odpowiedzieć: zdecydowanie tak. Wydaje się, że powrót do "normalności" po pandemii zmienił coś w naszym zbiorowym samopoczuciu - czujemy się wyczerpani, albo może tylko nie jesteśmy już w stanie milczeć o swoim wyczerpaniu i udawać, że jakoś sobie radzimy. Badania dotyczące zmęczenia, wypalenia, jakości snu i depresji przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych i Polsce potwierdzają to nieokreślone odczucie, że sytuacja się pogarsza.1
Pewnie nie należy się temu dziwić. Pandemia stanowiła źródło ogromnego stresu i obciążenia dla naszego zdrowia psychicznego2; mimo że związane z nią bezpośrednie zagrożenie jest dziś słabsze, wcale nie znajdujemy się w stabilnej gospodarczo i politycznie sytuacji. W dodatku normalność sprzed pandemii nie była wcale czymś, za czym warto byłoby tęsknić. Wypalenie i depresja wykazywały tendencję wzrostową również przed 2019 rokiem.3
Czy wobec tego jesteśmy bardziej zmęczeni niż poprzednie pokolenia? A może raczej jesteśmy (jak głosi powtarzana od wielu pokoleń4 bez zmian konserwatywna śpiewka) narcystyczni, leniwi, niezdyscyplinowani i za miękcy? W końcu większość ludzi musiała ciężko pracować przez większość znanych nam dziejów.5
To prawda. Jednak moment historyczny, w którym się znajdujemy, ma pewne szczególne cechy, które sprawiają, że tego rodzaju argumenty można odeprzeć w jeszcze lepszy sposób, niż tylko zauważając, że niektórzy przedstawiciele starszego pokolenia mają tendencję do narzekania na pokolenie młodsze, jakby zapomnieli, że sami kiedyś byli obiektem podobnych krytyk. Znajdujemy się bowiem w takiej fazie rozwoju kapitalizmu, która obciąża młode i średnie pokolenie w szczególny sposób. Stereotyp konfliktu boomerów i milenialsów zawiera ziarno prawdy, ponieważ młodość i dojrzałość obecnego starszego pokolenia przypadła na kilkadziesiąt lat stanowiących "złoty wiek" kapitalizmu - okres bezprecedensowego dobrobytu i bezpieczeństwa, który nie istniał nigdy wcześniej i prawdopodobnie już się nie powtórzy.
Jak podkreśla ekonomista Michel Husson, kapitalizm funkcjonuje w sposób nieregularny - dzieli się na specyficzne okresy historyczne, a dodatkowo występują w nim "długie fale", naprzemienne okresy ekspansji i recesji6. Od początku lat osiemdziesiątych znajdujemy się w fazie recesji; zastąpiła ona powojenną fazę ekspansji, która była szczególna, ponieważ miał w niej miejsce nie tylko wzrost gospodarczy, ale także wprowadzono rozwiązania polityczne zapewniające redystrybucję wytworzonego dzięki temu wzrostowi bogactwa. Zachodnie państwo dobrobytu, a także przechodzące szybkie uprzemysłowienie gospodarki bloku wschodniego składały swoim obywatelom obietnicę stałego polepszania się poziomu życia ich i ich dzieci. Zakończenie fazy ekspansji sprawiło jednak, że obietnica ta nie została dotrzymana. Światowy system kapitalistyczny wszedł w fazę recesji, a by zapewnić mu dalsze możliwości akumulacji, dokonano "rewolucji" neoliberalnej, która położyła kres państwu dobrobytu.7
Od połowy lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku spowolnieniu uległ wzrost wydajności pracy8; mimo to przywrócono zyskowność produkcji, wyhamowując wzrost płac - a jednocześnie utrzymując odpowiedni poziom konsumpcji dzięki wzrostowi zadłużenia.9 Nadal jednak utrzymuje się problem zbyt małej liczby inwestycji, która prowadzi do stagnacji wzrostu akumulacji mimo wysokiej stopy zysku:
Spadek udziału płac [w dochodzie narodowym] od połowy lat 80. pozwolił na spektakularne przywrócenie poziomu stopy zysku sprzed wybuchu kryzysu w połowie lat 70. Następnie, od połowy lat 90. do chwili obecnej, krzywa stopy zysku stale pięła się w górę. Jednocześnie stopa akumulacji nadal utrzymywała się na niższym poziomie niż przed kryzysem. [...] Innymi słowy, kapitaliści wcale nie wykorzystali swojej ogromnej presji na płace do tego, aby kosztem płac więcej inwestować.10
Skutkiem tych procesów jest postępująca finansjeryzacja gospodarki, wzrost nierówności i zahamowanie tempa pojawiania się prawdziwych innowacji naukowych i technicznych11. Współczesny kapitalizm lubi przedstawiać się jako innowacyjny i nieustannie doskonalący swoje produkty dzięki stałej presji na konkurencyjność, ale wiele spośród jego innowacji - zwłaszcza tych związanych z gospodarką cyfrową - powstało w oparciu o technologie stworzone we wcześniejszym okresie ekspansji, w ramach nauki wspieranej przez państwo dobrobytu12. Inne z kolei - jak produkty o planowo krótkim czasie życia, nowsze wersje oprogramowania czy kolejne aplikacje na telefon - są kosmetycznymi pseudoinnowacjami, które często nie owocują poprawą jakości naszego życia, a tylko wymuszają nadmierną konsumpcję i rozpraszają naszą uwagę, obarczając ją zadaniem nadążania za pojawiającymi się wciąż nowościami.
Nic dziwnego, że jesteśmy zmęczeni. Od kilkudziesięciu lat obciąża się nas kosztami społecznymi związanymi z podtrzymywaniem wysokiej stopy zysku, a kolejne trudności dotykające system gospodarczy - kryzys zapoczątkowany w 2008 roku, pandemia - tylko tę presję zwiększają. Towarzyszy temu zmiana - czy może raczej przesunięcie akcentów - neoliberalnej propagandy. Coraz trudniej podtrzymywać obecną w niej w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku tezę o "skapywaniu" bogactwa wskutek deregulacji gospodarki; ponieważ nie doczekaliśmy się tego mitycznego skapywania, a nasz stan psychiczny coraz bardziej się pogarsza, na znaczeniu zyskały dyskursy i praktyczne rozwiązania doradzające, jak zwiększyć indywidualną produktywność, dające złudną nadzieję, że dzięki sprytnym formom autodyscypliny zdołamy przechytrzyć neoliberalizm.13
Popularność, jaką zyskały ostatnio eseje Byung-Chul Hana - zwłaszcza Społeczeństwo zmęczenia (2016) - nie powinna zatem zaskakiwać. Filozof ten zdołał opisać ważne cechy obecnej konfiguracji polityczno-afektywnej, ujmując w pojęcia frustrację będącą dziś udziałem niemal wszystkich. Mimo że wspomniane eseje napisane są w idiomie postheideggerowskim, słusznie uchodzącym za dość hermetyczny, okazują się zrozumiałe nawet dla czytelników nieinteresujących się filozofią. Han charakteryzuje najnowszą kapitalistyczną postać wiedzy/władzy - zastępującą jego zdaniem władzę dyscyplinarną opisaną przez Michela Foucaulta - jako "społeczeństwo osiągnięć". Zgodnie z tym nowym reżymem dyskursywno-praktycznym wszyscy mamy być podmiotami maksymalizującymi - każdy/a/e osobno - swoją produktywność i optymalizującymi w imię sukcesu każdą sekundę naszego życia14.
Mieszkańców [społeczeństwa osiągnięć] nie nazywamy już podmiotami posłuszeństwa, lecz podmiotami sukcesu lub podmiotami osiągnięć. To menedżerowie samych siebie. [...] Pozytywną frazą społeczeństwa osiągnięć jest nieograniczone móc. Afirmatywna pierwsza osoba liczby mnogiej - "Yes, we can" - wyraża właśnie pozytywny charakter tego społeczeństwa. W miejsce zakazu, nakazu czy reguły wchodzą projekt, inicjatywa i motywacja.15
Mówi się nam, że sukces jest możliwy - wszystko zależy od naszej samodyscypliny i motywacji. Tymczasem w rzeczywistości zależy od nas bardzo niewiele; opowieści o spektakularnym sukcesie milionerów na ogół pomijają fakt, że sukces ten był możliwy dzięki przewadze posiadanej na starcie - kapitałowi finansowemu albo społecznemu rodziców16. W dodatku środowisko fizyczne i cyfrowe, w którym żyjemy, coraz bardziej utrudnia tę samodyscyplinę - jest celowo zaprojektowane tak, żeby przyciągać naszą uwagę na krótko do coraz to nowych krótkich treści i tym samym tę uwagę rozpraszać17.
Dlatego zmęczenie, wypalenie i depresja są dolegliwościami coraz powszechniejszymi - chorobami epoki, które można traktować jako symptomy pozwalające zrozumieć logikę działania społeczeństwa osiągnięć.
Krajobraz patologii nowego stulecia wypełniają choroby układu nerwowego, takie jak depresja, zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi (ADHD), zaburzenie osobowości typu borderline czy syndrom wypalenia zawodowego. Nie są to infekcje, lecz zawały [Infarkte], uwarunkowane nie przez negatywność czegoś, co immunologicznie inne, lecz przez nadmiar pozytywności. Dlatego wymykają się one wszelkim technikom odpornościowym nastawionym na obronę przed negatywnością obcego.18
Z koronawirusem można walczyć za pomocą szczepionek i lockdownów; nadmiar pozytywności i brak zewnętrza owocujące przebodźcowaniem i niezdolnością do znalezienia motywacji do pracy, a czasem w ogóle do życia, to natomiast zagrożenie przychodzące nie z zewnątrz, ale od wewnątrz, istotowe dla systemu, w którym żyjemy.
Wspomniany dyskurs produktywności oferuje iluzję, że z zagrożeniem tym można sobie poradzić własnymi siłami, za pomocą indywidualnych, nie zaś systemowych rozwiązań. W rzeczywistości jednak budzą w nas raczej poczucie winy - nie sposób bowiem stale przestrzegać zakładanych przez ten przekaz zasad, a próba zwiększenia produktywności prowadzi do narzucania sobie na krótki czas ścisłej dyscypliny, po czym porzucania jej i pogrążania się w wyrzutach sumienia napędzanych przez okrutne jak zawsze superego. Kiedy wyrzuty sumienia osiągną masę krytyczną, znowu narzucamy sobie dyscyplinę... i tak rozpoczyna się kolejny cykl.19
W tym kontekście warto wspomnieć też o innej neoliberalnej technice siebie, popularnej w środowisku korporacyjnym - uważności. Wydaje się ona być alternatywą dla kultu produktywności, ale w istocie stanowi jego dopełnienie. Wykorzystuje ona niektóre buddyjskie techniki medytacyjne, ale wyłącza je z oryginalnego kontekstu etycznego i wprzęga w służbę kontroli emocji, mającej nie tylko pomóc nam się zrelaksować i zyskać wewnętrzny spokój, ale też zwiększyć produktywność. Ta religijna, etyczna i polityczna neutralność uważności, na pozór czyniąca ją uniwersalną metodą terapii, decyduje właśnie, jak orzeka RonaldE. Purser, krytykujący przemysł uważności z perspektywy buddyjskiej i antykapitalistycznej20, o jej neoliberalnym charakterze: istotą tego podejścia jest "podtrzymywanie iluzji, że kontekst społeczny i jego struktury instytucjonalne są naturalne albo niezmienne"21. "Bycie tu i teraz", w myśl twórcy opartej na uważności metody terapii, Johna Kabat-Zinna, mające być rozwiązaniem większości trapiących nas problemów i sprawić, że staniemy się lepszymi ludźmi, może raczej kształtować w nas etyczny i polityczny kwietyzm. "Interwencje uważności cechuje purytańska obsesja na punkcie kontrolowania emocji, zwłaszcza gniewu, posługująca się nowym słownikiem psychologii i neuronauki." Tymczasem "uważne skupianie się na teraźniejszości oznacza wygaszanie myśli o przeszłości i przyszłości. Myślenie uważa się za coś rozpraszającego, przeszkodę dla "bycia tu i teraz"".
Wydaje się, że krytyka Hana celnie uchwytuje nieskuteczność, a nawet szkodliwość tego rodzaju indywidualistycznych rozwiązań dla problemów wypływających z cech obecnej kapitalistycznej wiedzy/władzy. Jednak ona również budzi pewne zastrzeżenia. Jak wiele innych konserwatywnych krytyk nowoczesności (przede wszystkim krytyka sformułowana przez wielkiego poprzednika Hana, Heideggera) dostrzega ona i diagnozuje dość, by sprawiać wrażenie demistyfikacji, ale jednocześnie mistyfikuje istotę dotykającego nas ucisku. Autor Społeczeństwa zmęczenia, choć wspomina jednym zdaniem o ciągłości wszystkich reżymów kapitalistycznej wiedzy/władzy22, przedstawia społeczeństwo osiągnięć jako reżym zupełnie nowy w porównaniu z władzą dyscyplinarną czy paradygmatem immunizacji, tak jakby w kapitalizmie mógł istnieć tylko jeden reżym jednocześnie. Wywiera to oczywiście mocny efekt retoryczny - jego analiza wydaje się bardziej przełomowa i nowatorska, niż jest w istocie. Dzieje się tak też dlatego, że pomija on wcześniejsze analizy związku neoliberalnego reżymu narzucającego przymus elastyczności i kreatywności z powszechnością depresji.23
Han twierdzi też, że "człowiek późnej nowoczesności nie jest już podporządkowany nikomu"24 i że sam narzuca sobie przymus osiągania sukcesu. Stanowisko to nie tylko zbliża się niebezpiecznie do obarczania winą za uwikłanie w system samej jednostki, ale i odtwarza indywidualistyczne podejście krytykowanego reżymu, spychając na dalszy plan te mechanizmy władzy, które nie działają za pośrednictwem internalizacji przez pojedynczy podmiot. Głównym z tych mechanizmów jest przymus pracy. Konieczność sprzedawania swojej siły roboczej jest tym, co leży u podstaw wszystkich reżymów wiedzy/władzy i co istniałoby, nawet gdybyśmy nie internalizowali nakazów społeczeństwa osiągnięć. Być może Han nie wspomina o tym, bo uważa to za oczywiste, ale nieobecność tej kwestii w jego tekstach nadaje jego krytyce idealistyczny i moralizatorski charakter - wydaje się wręcz, że za główny problem uważa naszą niezdolność do oparcia się systemowi, jak gdyby posłuszeństwo wobec tego systemu było kwestią słabości woli.
Han wspomina też kilkakrotnie, że internalizacja kontroli zapewnia kapitalizmowi wyższą wydajność25. Tymczasem, jak dowodzi Husson, w ciągu kilkudziesięciu lat neoliberalnej ofensywy tempo wzrostu wydajności pracy spadało. Fakt ten ukazuje, że techniki wytwarzające podmiot osiągnięć mają na celu nie tyle bezpośrednie zwiększenie naszej wydajności, ile przekształcenie nas w podmioty przepracowane i wiecznie zmęczone. Coraz większa część wykonywanej przez nas pracy jest dowodem na rosnącą niewydajność współczesnej postaci kapitalizmu. Zarówno instytucje publiczne - szkoły, uniwersytety czy urzędy państwowe - jak i prywatne firmy wprowadzają systemy mające rzekomo na celu kontrolowanie jakości wykonywanej w nich pracy, które w rzeczywistości owocują tylko rozrostem biurokracji. Coraz więcej czasu spędzamy nie na pracy, ale na metapracy - sprawozdawaniu własnych czynności w celu ewaluacji czy przygotowywaniu wniosków o sfinansowanie przyszłej pracy26. Stanowi to zaprzeczenie dążenia do maksymalizacji wydajności, które ma być istotą gospodarki kapitalistycznej. Procesy te są jednak bardzo skuteczne w narzucaniu nam pracy dla samej pracy, jako formy kontroli - nie w imię wydajności, ale dla podtrzymywania hierarchii społecznej.
"Można [...] postawić hipotezę, że kapitalizm wyczerpał to wszystko, co kiedykolwiek było w nim postępowe, i jego dalsza reprodukcja odbywa się już tylko kosztem powszechnej inwolucji czy regresji społecznej"27 - podsumowuje Husson. David Graeber stawia jeszcze mocniejszą tezę: współczesny system kapitalistyczny przekształca się powoli w "feudalizm kierowniczy", dla którego priorytetem nie jest już wydajna produkcja, ale pasożytowanie na produkcji: "Im bardziej gospodarka staje się systemem dystrybucji zrabowanych dóbr, tym więcej sensu ma brak wydajności i tworzenie niepotrzebnych struktur dowodzenia, jako form organizacji, które najlepiej sprawdzają się w odprowadzaniu na bok jak największej części tego łupu"28.
Może się wydawać, że różnice między diagnozą Hana a diagnozami Graebera i Hussona to tylko kwestia stylu uprawiania teorii - że chodzi o różnicę między analizą materialistyczną, teoretyczną, ale zakorzenioną w empirii, a klasyczną filozofią, tworzącą abstrakcyjne układy pojęć, niepotrzebujące odniesienia do innych dziedzin humanistyki, nauk społecznych czy przyrodniczych29. Problem polega jednak na tym, że styl filozofowania wybrany przez Hana nie pozwala mu na opisanie przyczyn zjawiska, które diagnozuje - regresji systemu kapitalistycznego, jego przekształcania się w system oparty w coraz większym stopniu na zawłaszczaniu produkcji i niedający się pogodzić z demokracją liberalną, obiecującą przynajmniej teoretycznie równe szanse dla wszystkich. Dlatego jego krytyka ogranicza się do opisu objawów - skutków tych przemian kapitalizmu. Nic więc dziwnego, że jako remedium proponuje, być może słusznie, ale w równie abstrakcyjnym stylu, arystokratyczny etos oparty na kontemplacji estetycznej.
Nie chodzi o to, że propozycja Hana jest niewłaściwa, ale o to, że nie sposób jej przekuć w praktykę inaczej, niż na przykład czyniąc lepszy użytek z już nam dostępnego czasu wolnego - poświęcić go na obcowanie ze sztuką wysoką, na jej samodzielne tworzenie, albo na walkę z systemem, zamiast na bezmyślną rozrywkę. To w teorii bardzo dobry cel, ale mogą go realizować tylko osoby już dysponujące tym czasem (a także energią, by poświęcać go na samorozwój). Tymczasem i twórczość, i aktywizm, nawet jeśli dają radość i sprawiają, że chce się żyć, również pochłaniają energię i mogą prowadzić do wypalenia30. Czasami wydaje się, że opór wobec pracy to tylko jeszcze więcej pracy, co niezwykle celnie ujmuje Daria Sobik w dramacie Zmęczone:
PRACOWNICA 2
wyobraź sobie
taki oddolny projekt
scena inicjatyw pracowniczych
zrobimy spektakl o wściekłości na teatr
o tym, ile przemocy może znieść jedna instytucja
zarządzana przez chaotyczną i niekompetentną dyrekcję
[...]
zrobiłybyśmy to po godzinach pracy oczywiście
przecież nie zaszkodzi zapytać
jesteśmy w lewicowym teatrze
tu ceni się oddolne inicjatywy
Nie ma żadnego łatwego sposobu wyplątania się z tego paradoksu. Jednak na tyle, na ile jest to możliwe w naszych warunkach życiowych, powinnyśmy uczynić walkę z etosem "pracowitości" głównym celem zarówno oficjalnego aktywizmu, jak i osobistej polityki życia codziennego. Choć propozycja dochodu podstawowego ukazuje jeden z ważnych kierunków odchodzenia od społeczeństwa opartego na pracy31, sądzę, że obecnie prościej byłoby skupić się wokół postulatu znacznego skrócenia czasu pracy w połączeniu z gwarancją zatrudnienia32. W szczególnie jasny sposób zarysowuje on bowiem wizję społeczeństwa, w którym praca stanowi tylko część naszego życia - a nie miejsce samorealizacji i źródło naszego poczucia własnej wartości.
W wymiarze osobistym natomiast (a także w zawodach "kreatywnych", w których same wyznaczamy sobie czas pracy) należy nauczyć się stawiać granice, także samej/samemu sobie - pozostawiać sobie czas wolny, przeznaczony "do zmarnowania" i nie oczekiwać, że będziemy nieustannie twórcze i wydajne. Może to na początku budzić niepokój - jak to, mamy być leniwe? - i obawę, że pozbawiamy się w ten sposób szansy na sukces akademicki czy artystyczny. Sądzę jednak, że nasza kreatywność wcale na tym nie ucierpi, a sukces tak czy inaczej jest poza zasięgiem większości z nas. Kapitalizm ma nam coraz mniej do zaoferowania w zamian za posłuszeństwo.
SŁOWA KLUCZOWE:
praca, zmęczenie, posłuszeństwo, sukces, Michel Husson, Byung-Chul Han, David Graeber
1 Zob. m.in.: STADA Health Report 2022: Dorośli w Polsce są na skraju wypalenia, infowire.pl; Exhausted nation: Americans more tired than ever, survey finds, www.safetyandhealthmagazine.com; Mark Fisher Prywatyzacja stresu, przełożył Łukasz Żurek, "Praktyka Teoretyczna" nr 3/2022.
2 Zob. m.in.: Georges Mion i inni Psychological impact of the COVID-19 pandemic and burnout severity in French residents: A national study, www.elsevier.es; Ashley Abramson Burnout and stress are everywhere, www.apa.org; Elżbieta Lisowska Wypalenie zawodowe w czasie pandemii, "Optyka" nr 6/2021; Kristy Threlkeld Employee Burnout Report: COVID-19's Impact and 3 Strategies to Curb It, www.indeed.com.
3 Share of employees with serious burnout complaints in the Netherlands from 2010 to 2018, www.statista.com; Brandon H. Hidaka Depression as a disease of modernity: explanations for increasing prevalence, "Journal of Affective Disorders" nr 3/2012; Europe's frayed ends: Understanding the challenges of 21st century burnout, www.eurofound.europa.eu.
4 Sara Konrath I study America's youth. Here's what I found, https://bigthink.com; Amanda Ruggeri People have always whinged about young adults. Here's proof, www.bbc.com.
5 Wielu badaczy stawia tezę, że czasy ciężkiej pracy zapoczątkowało wynalezienie rolnictwa; wcześniejszy łowiecko-zbieracki tryb życia nie wymagał ciężkiej pracy, ale też nie wytwarzał nadwyżek; zob. Marshall Sahlins Stone Age Economics, Aldine-Atherton, London 1972; Anna Tsing Krnąbrne krawędzie: grzyby jako gatunki towarzyszące, przełożyła Monika Rogowska-Stangret, w: Feministyczne nowe materializmy, pod redakcją Olgi Cielemęckiej i Moniki Rogowskiej-Stangret, e-naukowiec, Lublin 2018.
6 Michel Husson Kapitalizm bez znieczulenia, przełożył Zbigniew Marcin Kowalewski, Książka i Prasa, Warszawa 2011, s. 61-62. Husson przejął tę koncepcję od Ernesta Mandela.
7 Samir Amin Wirus liberalizmu, przełożyły Agata Łukomska i Katarzyna Bielińska, Książka i Prasa, Warszawa 2007; David Harvey Neoliberalizm. Historia katastrofy, przełożył Jerzy Paweł Listwan, Książka i Prasa, Warszawa 2008.
8 Michel Husson Jak zerwać z kapitalizmem?, przełożył Zbigniew Marcin Kowalewski, Książka i Prasa, Warszawa 2019, s. 31.
9 Husson Kapitalizm bez znieczulenia, dz.cyt., s. 9-10.
10 Tamże, s. 23.
11 David Graeber Utopia regulaminów, przełożył Marek Jedliński, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2016, s. 134-186.
12 Mariana Mazzucato Przedsiębiorcze państwo, przełożyła Joanna Bednarek, Wydawnictwo Ekonomiczne Heterodox, Poznań 2016.
13 Przykładami tych form kontroli, które mamy zinternalizować, są zarówno tradycyjne poradniki, jak Atomowe nawyki Jamesa Cleara (przełożył Piotr Cieślak, Galaktyka, Łódź 2019), jak i aplikacje w rodzaju Todoist czy Trello.
14 Ta diagnoza rozwija analizę neoliberalizmu zaproponowaną przez Foucaulta w wykładach z Coll?ge de France z lat 1978-1979 (Narodziny biopolityki, przełożył Michał Herer, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2011).
15 Byung-Chul Han Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje, przełożył Rafał Pokrywka, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022, s. 28-29.
16 Robert H. Frank Sukces i szczęście. Dobry los a mit merytokracji, przełożył Maciej Szlinder, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018.
17 Siva Vaidhyanathan Antisocial Media, przełożyły Weronika Mincer i Katarzyna Sosnowska, W.A.B., Warszawa 2016; Christina Koessmeier i Oliver B. Büttner Why Are We Distracted by Social Media? Distraction Situations and Strategies, Reasons for Distraction, and Individual Differences, "Frontiers in Psychology", vol. 12/2021.
18 Han Społeczeństwo zmęczenia, dz.cyt., s. 19. Han polemizuje tu z koncepcją Roberta Esposito, zakładającą, że to reakcja immunologiczna jest paradygmatem naszego społeczeństwa; zob. Roberto Esposito Pojęcia polityczne. Wspólnota, immunizacja, biopolityka, przełożyła Katarzyna Burzyk i inni, Universitas, Kraków 2015.
19 Nie wiem, jak powszechne jest w rzeczywistości to zjawisko; piszę na podstawie własnych doświadczeń - choć zjawisko to zostało opisane w kilku internetowych artykułach, niepopartych oczywiście badaniami, na przykład Productivity Guilt - What Is It and How to Deal with It?, www.blog.hubspot.com.
20 Ronald E. Purser McMindfulness. How Mindfulness Became the New Capitalist Spirituality, Repeater Books, London 2019.
21 Ten i kolejne cytaty, tamże, s. 74.
22 Han, Społeczeństwo zmęczenia, dz.cyt., s. 29.
23 Franco "Bifo" Berardi The Soul at Work, Semiotext(e), Los Angeles 2009; Isabell Lorrey State of Insecurity, Verso, London 2015; Fisher, Prywatyzacja stresu, dz.cyt.
24 Han, Społeczeństwo zmęczenia, dz.cyt., s. 73.
25 Tamże, s. 29, 70, 73.
26 David Graeber Praca bez sensu, przełożył Mikołaj Denderski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2019.
27 Husson Kapitalizm bez znieczulenia, dz.cyt., s. 11.
28 Graeber Praca bez sensu, dz.cyt., s. 385.
29 Takie podejście nie charakteryzuje oczywiście całej filozofii, niemniej jest dość popularne.
30 Nick Montgomery, Carla Bergman Duszne powietrze, wypalenie, działanie polityczne, przełożyła Marta Tycner, "Magazyn Kontakt" www.magazynkontakt.pl.
31 Maciej Szlinder Bezwarunkowy dochód podstawowy, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018.
32 Husson Jak zerwać z kapitalizmem, dz.cyt., s. 117-118; Pavlina R. Tcherneva W sprawie gwarancji zatrudnienia, przełożyła Joanna Bednarek, Wydawnictwo Ekonomiczne Heterodox, Poznań 2021.
DARIA SOBIKZmęczone
OSOBY:
- PRACOWNICA 1
- PRACOWNICA 2
- PRACOWNICA 3
- DELFINA
- OSOBA DYREKTORUJĄCA 1, 2, 3
1. Czy mogę was przytulić?
OSOBA DYREKTORUJĄCA 1
Dzień dobry
korzystając z okazji, że przyszliście na spektakl o pracownicach biurowych teatru jako dyrektorka tego teatru chciałabym uroczyście z tego miejsca przeprosić
pracowniczki i pracowników tego teatru
przepraszam was
stosowałam przemoc psychiczną i finansową
manipulowałam, by nie musieć przyznać się do własnej niekompetencji wprowadzałam podziały w zespole dla własnych korzyści
kierowałam teatrem myśląc głównie o tym, czy moja osoba jest widoczna czy mnie inni widzą, jak dyrektoruję
przydzielałam zadania, które były poniżej kompetencji
pracowników i pracowniczek tego miejsca
ci, którzy nie chcieli pracować po godzinach, wieczorami i w dni wolne
byli zbywani przeze mnie, kiedy czekali na podpis
pod jakimś ważnym dokumentem
albo kiedy musieli otrzymać odpowiedź na jakąś palącą kwestię.
Głosząc lewicowe wartości, nie wspierałam kobiet w miejscu pracy
pracowniczki idące na macierzyńskie
nie mogły wrócić na to samo stanowisko, tylko na gorsze i mniej płatne przepraszam was, drogie pracowniczki
to z wami miałam największy problem
prawdopodobnie to nieprzepracowana relacja z matką, która od zawsze była dla mnie jakiegoś rodzaju
zagrożeniem
być może też z ojcem, który zbudował w mojej głowie konieczność rywalizowania z innymi kobietami
nieważne
to nie jest monolog "sorry - not sorry"
ja naprawdę przepraszam.
Wielu swoich dysfunkcyjnych mechanizmów
nie zauważałam,
dlatego tym bardziej szczerze żałuję.
To był mobbing
a to jest mój głos, kiedy się denerwuję.
Korzystając z okazji, że tu stoję
chciałabym przeprosić z tego miejsca za wszystkich dyrektorów teatru w Polsce, którzy wyrządzali wam i innym pracownikom teatru krzywdę.
Wiem, że moi koledzy i koleżanki dyrektorujące też
bardzo żałują
świadomość jest dzisiaj inna
dopiero teraz dochodzimy do momentu, w którym potrafimy wziąć odpowiedzialność za to
co, świadomie bądź nie, robiliśmy
a czego zaniechaliśmy w naszej pracy.
Jako dowód mojej skruchy i chęci poprawy chciałabym
zaprosić was tu na scenę.
Podejdźcie tu, nie bójcie się
chciałabym was, drodzy pracownicy i pracowniczki, przytulić
czy mogę was przytulić?
Nie chciałabym przekroczyć
jakichś granic waszych ciał i poczucia komfortu
dziękuję, czuję
że mi powoli wybaczacie
to jest jednak proces, ja wiem.
Przepraszam was jeszcze raz
za wszystko.
To jest mój wstyd
a to jest moja szczera deklaracja prawdziwej zmiany. Chciałabym zaproponować wam teraz wspólne działanie, które może ułatwić nam dalszą współpracę
wskazać dysfunkcje, nazwać je jakoś.
Proszę, podejdźcie bliżej
zapraszam was, drogie pracowniczki
do wspólnego rysunku
to jest zestaw pięćdziesięciu świecowych kredek
i blok techniczny a cztery
weźcie kredki, śmiało, wystarczy dla wszystkich
zajmijcie wygodną pozycję
znajdźcie swoją przestrzeń, rozłóżcie ręce na boki i jeśli z nikim nie stykacie się palcami
to znaczy, że to jest odpowiednie miejsce
możecie usiąść
to jest tak zwany test rysunku rodziny
teatr to w końcu rodzina, więc pomyślałam sobie, że takie ćwiczenie może być adekwatne do naszej sytuacji
tam na widowni siedzą niezależni obserwatorzy uczestniczący, spójrzcie
nie bójcie się ich
drodzy niezależni obserwatorzy uczestniczący
waszym zadaniem, jak pewnie się domyślacie, jest obserwacja rysujących
jakich kolorów używają, jak mocno przyciskają kredką do kartki
czy rysują siebie na tym obrazku, a jeśli tak, to gdzie, czy są w centrum obrazka,
czy raczej w rogu
obserwujcie też proszę postawy ciał rysujących i niewerbalne objawy emocji takie jak wiercenie się, uśmiech, znużenie, a może irytacja
to wszystko ma ogromne znaczenie w analizie tego
co wszyscy czujemy wobec teatru
w którym się znajdujemy.
Myślę, że wszyscy są gotowi
jeśli ktoś nie jest gotowy, proszę się zgłosić
nikt?
Drogie rysujące pracowniczki
pamiętajcie, obrazek nie musi być piękny
musi odzwierciedlać wasze prawdziwe emocje wobec naszego zespołu zespołu, który tu na co dzień współtworzymy
w sukcesach i porażkach tego miejsca
wiem, że wszystkie jesteście zmęczone
dopiero co zakończyliśmy festiwal, niektóre z was skończyły na dziś pracę potraktujcie to jako warsztat edukacyjny
gdzie jest nasza edukatorka? to znaczy instruktorka? pedagożka, tak tak proszę, czy możesz odczytać zadanie na głos, tak, żebyśmy wszyscy słyszeli? przepraszam, ale mogłabyś głośniej?
czy wszyscy obserwatorzy z ostatniego rzędu słyszą?
bo ja nie sądzę, że słyszą
może pani powtórzyć?
czy ja będę uczestniczyć?
nie, ja sobie usiądę na widowni
zapomniałam jeszcze o najważniejszym
czy wszyscy mają zgodę na to zadanie?
2. Jak osiągnąć awans społeczny
PRACOWNICA 1 Powiem coś o swojej rodzinie, ale takiej prawdziwej, biologicznej, bo średnio przekonuje mnie metafora teatru jako rodziny. Moja rodzina nie rozumie, czym zajmuję się w teatrze, a ja nie umiem im tego wyjaśnić. Ostatnio moja matka powiedziała, że w teatrze pracuję:
a. bo chciałam być aktorką, ale mi nie wyszło i tak to sobie rekompensuję
b. bo nie zależy mi na pieniądzach, ale też nie lubię się przemęczać
c. dla prestiżu i społecznego awansu.
To ostatnie ją boli, bo mama nie szanuje instytucji awansu jakiegokolwiek
mówi, że jak ktoś ciężko pracuje, nie ma czasu na awansowanie
a ja się nawet ucieszyłam, bo w sumie miło by było awansować
nawet jeśli tylko społecznie.
Jak wygląda taki awans?
czy dostaje się wtedy jakiś dyplom? certyfikat klasy średniej?
czy można zamówić tort z okazji awansu społecznego?
czy tort może być o smaku truskawkowym
czy klasa średnia je tylko torty pistacjowe?
jaką playlistę ułożyć na imprezę inicjującą przynależność do średniej klasy?
przy jakim menu najskuteczniej porzucać swoje robotnicze korzenie?
Nie wierzyłam, że porzucę je kiedykolwiek
przyszłam tu na zastępstwo
jakaś dziewczyna zaszła w ciążę
potem zaszła jeszcze raz, potem kolejny raz i kolejny
chyba postanowiła po prostu nie przestawać zachodzić i rodzić, moje zastępstwo trwało prawie pięć lat
starałam się za dwie, by w końcu dali mi umowę na czas nieokreślony
żeby poczuć się pewnie ze sobą, ze swoją niekończącą się historią kredytową ze swoim wiejskim pochodzeniem i rodzicami bez matury
w końcu okazało się, że dziewczyna nie chce już wracać do teatru dostałam swoją umowę
pracuję tu czternaście lat i chociaż czuję się jak w domu, to boję się że ona zaraz wróci z tego macierzyńskiego
a mi podziękują i będę musiała oddać hasło do mojej poczty a ja go przecież nie pamiętam i nigdy sobie nie przypomnę
skąd mam wiedzieć, jakie hasło przyszło mi do głowy czternaście lat temu, wiem, że mogę je zresetować, ale przecież wtedy sobie wmówię
że naprawdę muszę oddać jej mój etat, a jak w to uwierzę to będę zostawać jeszcze dłużej po godzinach
i będę jeszcze częściej się zgłaszać do nie swoich projektów i będę jeszcze dłużej wstrzymywać siku
aż nie skończę tego ostatniego zdania w polu "syntetyczny opis zadania" w ministerialnym wniosku.
Moi rodzice dawno stracili wiarę
że sama kiedyś skorzystam z urlopu macierzyńskiego na szczęście mam siostrę, która ma dwójkę
śmiejemy się, że jedno urodziła za siebie, a drugie za mnie.
3. Loperamid, pramolan, alpragem
PRACOWNICA 2
Delfina. To była taka dziewczyna w stylu "córka koleżanki twojej matki". Delfina nie była jedynaczką, było ich sześcioro, ale ona była najstarsza, więc matkowała pozostałym. I tak na wszystko znajdowała jakoś czas. Codziennie przy śniadaniu moi rodzice zachwycali się jej osobą. Delfina wygrała olimpiadę z biologii, Delfina przebrała młodszego braciszka, bo się zrzygał, Delfina przebiegła jebany maraton charytatywny, Delfina skończyła oceanografię. Delfina oddała nerkę obcemu - i to bez znieczulenia. Delfina nigdy nie jest zmęczona, a ma przecież czym. Czym ty jesteś niby zmęczona?
Jebana Delfina. Jeszcze to imię.
Jak myślę o zmęczeniu, przypominam sobie Delfinę.
PRACOWNICA 3 Chciałabyś być taka jak ona?
PRACOWNICA 2 Chciałabym być tak produktywna. Ostatnio ciągle narzekam, jak bardzo jestem zmęczona.
PRACOWNICA 3 Żadna z nas tak naprawdę nie jest zmęczona. Inni mają gorzej.
PRACOWNICA 2 Żadna z nas nie chce się użalać. Inni nie mają pracy.
PRACOWNICA 1 Jak można być zmęczoną, kiedy pracuje się w teatrze?
PRACOWNICA 3 Może tylko raz w życiu byłam zmęczona. Przez chwilę.
PRACOWNICA 2 Ja jeśli już, to wystarczyła krótka drzemka lub batonik musli zjedzony przy biurku i mogłam wracać do pracy.
PRACOWNICA 3 Praca biurowa ma to do siebie, że nie męczy. Trzeba tylko na chwilę oddalić wzrok od monitora. Jest takie ćwiczenie.
PRACOWNICA 1 Jest mnóstwo ćwiczeń.
PRACOWNICA 3 Siedzisz przy biurku i wybierasz sobie jeden punkt na linii twojego wzroku. Na przykład na drzwi. Patrzysz na nie.
PRACOWNICA 1 Ćwiczysz nadgarstki. Wkręcanie żarówek, ściskanie piłeczki antystresowej, masaż dłoni.
PRACOWNICA 2 Ubijanie spiętych barków.
PRACOWNICA 3 Wzajemny biurowy masaż.
PRACOWNICA 1 Jest taka mata z kolcami. Kładzie się ją na fotelu.
PRACOWNICA 2 Mój fotel się rozwala, nie mogę się opierać. Wpisałam na listę zapotrzebowania na początku sezonu, może mi kupią.
PRACOWNICA 3 Powinnaś sobie zamówić sit-stand. To taki fotel do stania. Pomaga siedzieć aktywnie.
PRACOWNICA 2 Pomaga joga przy biurku. Koci grzbiet na siedząco. Skręty tułowia w pozycji siedzącej.
PRACOWNICA 3 Skłon tułowia w bok tylko w pozycji stojącej. Musisz to robić co trzydzieści minut.
PRACOWNICA 1 Bo przez długie siedzenie przy biurku mięśnie stają się słabsze.
PRACOWNICA 2 Ciało mięknie jak żelka.
PRACOWNICA 3 Na szczęście zawsze możemy wstać i rozprostować kości. Przejść się na widownię, czasem nawet na scenę.
PRACOWNICA 1 Możemy napić się mocnej czarnej kawy. Pierwszy kubek o ósmej, drugi o jedenastej, trzeci o czternastej, a czwarty tuż przed siedemnastą, żeby mieć coś jeszcze z reszty dnia.
PRACOWNICA 2 Możesz też napić się wina, ale wtedy wiesz, że nic z tego dnia już nie będzie. Wino na bankietach usprawiedliwiasz sobie jako to, które pomaga ci świętować sukces teatru. Czyli też twój sukces. Możesz też opić winem porażkę, bo co pić po nieudanej premierze, zieloną herbatę?
PRACOWNICA 1 Nic jednak nie pozwala przetrwać dnia tak, jak błękitna kosmetyczka w różowe słoneczka. W błękitnej kosmetyczce powinien być: ibuprofen i paracetamol - na ból głowy, kiedy za długo patrzysz w monitor, loperamid - na biegunkę, kiedy jesteś wezwana do dyrektora, ale nie wiesz po co, trimebutyna - bo ile można łykać loperamid, musisz coś w końcu zrobić ze swoim drażliwym jelitem, thiocodin - żeby niedoleczony kaszel nie przeszkadzał twoim współpracownikom, hascovir - na opryszczkę, która wychodzi ci od zawsze, gdy masz osłabioną odporność, a nie chcesz straszyć swoich współpracowników, zolpidem - kiedy nie umiesz zasnąć w nocy, bo myślisz o tym telefonie od kierowniczki, pramolan, który zastąpił doxepin, bo może radził sobie z twoimi stanami depresyjnymi, ale sprawiał, że rano po przebudzeniu dalej chciało ci się spać, alpragem - magnat wśród tabletek, pionier w walce z nagłym niespodziewanym stresem. Co ty robisz? Oddaj mi to.
PRACOWNICA 3 Myślę, że trochę przesadzasz z tymi tabletkami.
PRACOWNICA 2 No weź jej to oddaj.
PRACOWNICA 1 Oddaj mi moją błękitną kosmetyczkę w różowe słoneczka!
PRACOWNICA 3 Po co ty to łykasz? Może wcale tego nie potrzebujesz.
PRACOWNICA 1 Potrzebuję. Oddaj, zaczynam się stresować.
PRACOWNICA 3 Nie chcę ci zrobić nic złego, ale czuję po prostu, że przesadzasz. To wszystko nie jest takie straszne, jak to przedstawiasz. Ja lubię tu pracować.
PRACOWNICA 1 Oddaj mi moją jebaną błękitną kosmetyczkę! Boli mnie brzuch!
PRACOWNICA 3 Oddychaj. Patrz, pokażę ci, jak łatwo możesz się uspokoić. Musisz wyobrazić sobie kwadrat. Możesz sobie wyobrazić okno sceny, tak będzie prościej. Teraz przesuwasz wzrok po jednym boku, potem wzrok idzie dalej, w dół, rozumiesz, po prostu skupiasz się na tych bokach. Każdy bok to jeden głęboki wdech i wydech. Albo inaczej - rzeka. Stoisz nad rzeką. Ta rzeka to są twoje emocje, patrzysz na nie z dystansem.
PRACOWNICA 2 Wygląda blado, oddaj jej to.
PRACOWNICA 1 Nie umiem złapać oddechu.
PRACOWNICA 3 Co cię tak stresuje? Przecież inni mogą pomarzyć o takiej stabilności, o możliwości pracy w teatrze, o tych wszystkich spotkaniach z artystami. W każdej chwili, gdy jest ci źle, możesz wyjść z biura, pójść na balkon i popatrzeć na pustą scenę. Mnie to zawsze uspokaja.
PRACOWNICA 2 Nie widzisz, że jej to nie pomaga? Dawaj to! I idź po wodę!
Która jest na uspokojenie?
PRACOWNICA 1 Muszę się położyć. To była ostatnia.
4. Czy będzie pani to jadła?
PRACOWNICA 3 Na moją rozmowę kwalifikacyjną jechałam fiatem punto z Katowic pod Łódź. To było dwa tygodnie po tym, jak odebrałam prawo jazdy. Myślałam, że zginę na drodze, ale przynajmniej byłaby to śmierć w drodze ku lepszej przyszłości. Zostałam polecona przez mojego byłego wykładowcę, obecnie dyrektora jednego z warszawskich teatrów. O moim przyszłym pracodawcy nie wiedziałam zbyt wiele, nie była to jakaś znana persona w teatrze. Ściskałam mocno kierownicę, powtarzając w kółko "1564" i "1616". Daty urodzin i śmierci Shakespeare'a. Byłam przekonana, że jak nie będę ich znała, nie dostanę tej pracy. Teraz myślę, że mój przyszły pracodawca też mógł ich nie znać. Moja rozmowa trwała osiem godzin. Zostałam przepytana z wszystkiego, tylko nie z Shakespeare'a. Mój przyszły pracodawca zapytał, co myślę o sensie pedagogiki teatru, a kiedy ja wypowiedziałam się entuzjastycznie, skrzywił się. Przez te osiem godzin głównie jednak to on mówił, a jego monolog brzmiał mniej więcej tak:
OSOBA DYREKTORUJĄCA 2
Rafał jest moim przyjacielem
jak byłem w New York
to był tam taki dramaturgiczny think tank
i tam się trzymaliśmy razem
chodziliśmy po teatrach
Imperial Theatre, Minskoff Theatre, Palace Theatre raz nawet udało się na Broadway wbić wchodziliśmy za darmo po antrakcie
widzieliśmy razem dużo spektakli od pierwszej przerwy
do końca i potem wymyślaliśmy ich pierwsze połowy przemierzając kolejne przecznice
z kartonikiem z chińskim makaronem w rękach
raz po jednym spektaklu
to było chyba West Side Story
zgubiliśmy się w tych rozmowach
i w tych przecznicach i nagle w zaułku trzech czarnych to znaczy czarnoskórych
to znaczy Afroamerykanów
i oni tak na nas łypią
i my już wiemy, jaką mają intencję
słyszymy, jak jeden mówi
have you seen the stars tonight?
Rafał na to, że yes, że widzieliśmy
i że doprawdy bajeczne są gwiazdy w New York City
ja się wycofuję, bo znam takie teksty
słyszałem podobne w piętnastej dzielnicy Paryża
była pani kiedyś w Paryżu?
Rafał idzie w ten astronomiczny dyskurs niczego nieświadomy
a oni się śmieją w głos
laugh out loud normalnie
mówię, że my jesteśmy studentami reżyserii i nie mamy pieniędzy
na co jeden z Afroamerykanów podchodzi do mnie i uderza mnie pięścią w nos
- to że jestem czarny, nie znaczy, że chcę cię okraść, buddy - słyszę, kiedy upadam na betonowy chodnik.
Zanim zamknąłem oczy, zobaczyłem te gwiazdy, które naprawdę były zajebiście bajeczne była pani kiedyś w New York City?
Rafał zawsze powtarzał, że chce zabrać swoich studentów na taki wyjazd
żaden sylabus nie przygotuje cię do pracy w teatrze bardziej niż jeden wyjazd na Broadway zgodzi się pani, czy pani tak nie myśli?
Ja się zawsze zgadzałem z Rafałem
więc jak powiedział mi, że ma dwóch takich studentów
którzy może by się nadali do pracy w moim teatrze
to znaczy w teatrze miasta, ale prowadzonym wkrótce przez moją osobę to ja od razu do niego: który z nich skończył dobrą uczelnię?
Rafał na to, że oboje - pani i taki jeszcze jeden chłopak.
Ja na to: to daj mi numer do dziewczyny, z facetami nie chcę pracować
wiem, wiem, że z dziewczynami problemy
typu: macierzyńskie, humory, dziwna energia seksualna pełna niedopowiedzeń
ale ja zawsze powtarzałem, że nie robi się we własnym gnieździe, rozumie pani?
i pani też to radzę, jak już pani przejdzie tę rozmowę kwalifikacyjną
oczywiście nigdzie się nie poznamy lepiej, jak możemy poznać się w pracy przed nami pierwsza edycja festiwalu
poświęconego w pełni uchodźcom na granicy
oraz prawom reprodukcyjnym kobiet
może pani się dziwić skąd taka fuzja tematyczna
ale kobieta jest teraz trochę jak uchodźca na granicy musi się opowiedzieć po której stronie chce być
a pani po której chce być?
niech pani nie odpowiada
przecież teatr jest po to, by co robić z granicami?
prze-ła-my-wać
żadnych granic w teatrze
ma pani jakieś granice?
jak pani ma, to musi się pani ich pozbyć
szczególnie jeśli ma pani objąć tak istotne koordynujące stanowisko czy może pani zrobić to dla teatru?
czy może pani zrobić to dla siebie?
będzie pani to jeszcze jadła, czy mogę dokończyć?
5. Co słychać ze sceny i co czasem dochodzi do biur
- aaaaaaaaa
- eeeeeeee
- nie znoszę rzeczy, które udają inne rzeczy
- iiiiiiiii
- obiecali mi, że to będzie mój rok
- ooooooooo
- czy zawsze muszę skreślać każde zdanie i pisać je na nowo?
- uuuuuu
- yyyyyy
- mam już dość tych improwizacji, zaczęłam szukać podyplomówki jakiejś, wiesz, jakiegoś praktycznego zawodu, znalazłam kurs: coaching dietetyczny
- aaaaaa
- to jest zawód skrojony na dziś, wyposażałabym pacjentów w wiedzę i umiejętności z zakresu wsparcia w procesie dochodzenia do zdrowia i dobrostanu poprzez dobór optymalnej diety i żywienia
- miałem grać u niej, dyrekcja podkłada mi nogę, albo muszę poprawić dykcję
- uuuuuuu
- yyyyyyy
- iiiii
- w tej sztuce chodzi o immersję, widz musi się zanurzyć w świecie, który mu proponuję, do którego go zapraszam z otwartymi ramionami
- kurwa, ile razy jeszcze to skreślę
- eeeeeeeee
- chciałam zapytać was o strategię promocji tego spektaklu, czy macie jakąś strategię, przepraszam, że wchodzę w nie swoje buty, ale czy macie?
- oooo
- uuuu
- yyyy
- ale po co robimy ten spektakl? co chcemy przez to powiedzieć widzom? czy to, co chcemy powiedzieć, będzie dla nich nowe?