ISHBEL SZATRAWSKATotentanz. Czarna noc, czarna śmierćMUSICA FUNEBRE NA SOPRAN, MEZZOSOPRAN, ALT, TENOR, DWA BARYTONY I BAS
Pamięci moich dziadów,
Wiesława Krakowiaka (1936-2020)
i Jana Szatrawskiego (1936-1998).
OSOBY:
- FRANCESCA BARBIERI, właścicielka mieszkania, w którym dzieje się akcja dramatu
- LUCA, jej mąż
- PAOLO SANTI, ich sąsiad
- MASSIMO, sąsiad
- CLAUDIA, sąsiadka
- SALVATORE, sąsiad, emerytowany profesor
- CHIARA, jego siostrzenica
Rzecz dzieje się w marcu 2020 podczas pandemii COVID-19, w mieszkaniu Franceski i Luki w Bergamo.
S c e n a 1
Długi stół w mieszczańskiej jadalni. Na krześle z jednej strony stołu, przodem do widza, siedzi Paolo. Po jadalni kręcą się Francesca, Claudia i Massimo, Francesca przyjmuje od Massima butelkę wina, od Claudii miskę z sałatką. Z kuchni wygląda co chwilę Luca, donosi potrawy na stół, żona pokazuje mu palcem, gdzie ma co postawić. Wszyscy rozmawiają, widać, że jest harmider, niczego nie słychać. Paolo nie zwraca na nich uwagi, jakby był w innym świecie. W audio słychać grającą w oddali muzykę ze starej płyty i ogłuszające bicie serca. Odgłos bicia serca jest coraz głośniejszy, nagle urywa się i wchodzi Salvatore, za którym podąża Chiara.
SALVATORE (śpiewa) Don Giovanni, a cenar teco m'invitasti, e son venuto!
FRANCESCA O! Ale mnie pan zaskoczył! Myślałam już, że pan jednak nie przyjdzie. Ale ciągle miałam nadzieję. Czekaliśmy już tylko na pana... z osobą towarzyszącą?
SALVATORE To moja siostrzenica, Chiara.
FRANCESCA Widzi pan, dottore...
CHIARA Professore.
FRANCESCA To się stawało już nie do wytrzymania, ta cała kwarantanna. Żeby normalni, zdrowi ludzie byli zmuszeni do tego, żeby zamknąć firmę i zostać w domu? Niepojęte! Ale też nie wiemy, absolutnie nie wiemy, co się może zdarzyć, ten wirus to jedna wielka niewiadoma. Czy to nie straszne? Cieszę się, że zrozumiał pan moje intencje. Tu nie chodzi o podważanie czegokolwiek, ja jestem porządną obywatelką i stosuję się do wszelkich zaleceń. Ale z drugiej strony: ile można wytrzymać w tym zamknięciu? To nieludzkie. Dlatego postanowiłam, że nie będę bezczynnie czekać na rozwój wypadków, to bez sensu, to jest poniżające. Może i kolacja, na którą zaprosiłam wszystkich sąsiadów, jest nielegalna, to prawda, ale nasi sąsiedzi... o, poznaje pan? Tu siedzi pan Paolo, skrzypek, który mieszka naprzeciwko nas, to jest pan Massimo, który mieszka na trzecim piętrze. I pani Claudia. Mój mąż... gdzie on jest? Luca! Ach, tak, widzi pan, przez to całe zamieszanie musieliśmy odesłać naszą pomoc domową z powrotem na Ukrainę. A skoro pani Oksana wyjechała, a my postanowiliśmy urządzić kolację, no to Luca zajął się gotowaniem, ja przystroiłam stół, o, proszę. No bo przecież wszyscy siedzimy na tyłkach już jakąś chwilę, więc raczej możemy wykluczyć, że ktokolwiek z nas jest zarażony...
SALVATORE Mors vincit omnia.
FRANCESCA Mamy wszystko, antipasti, dwa dania, desery, ja bym tak przecież nie mogła państwa zaprosić na jakiś fast food, ze wstydu bym umarła, ale na szczęście Luca świetnie gotuje. Pan lubi gnocchi? Albo kurczaka z cytryną? Będą też karczochy, ryba, mnóstwo świetnych makaronów z sosami, polenta, tiramisu i torta della nonna, no i lody, pan lubi lody?
SALVATORE Pani Barbieri, wszystko wygląda doskonale.
FRANCESCA Z tą polentą, no, prosiłam go, żeby zrobił. Bergamo, Mediolan, no, co tu dużo kryć, Lombardia to jest ojczyzna polenty, nikt nie robi lepszej. A ja jestem z Wenecji i powiem panu, że my w ogóle nie umiemy robić polenty, do tego trzeba lombardczyka. Siadajcie do stołu, koniecznie.
SALVATORE A więc to jest pan Paolo Santi, skrzypek.
MASSIMO Co pan taki blady? Dobrze się pan czuje?
PAOLO Tak. Przez chwilę... to chyba ciśnienie.
MASSIMO Massimo.
PAOLO Miło mi, Paolo.
FRANCESCA Dottore, ja się tak cieszę, że pan przyszedł. Do końca nie wiedziałam, kogo posadzić na szczycie. Ja nie lubię, wie pan. Ja muszę mieć baczenie na to, co się dzieje w kuchni. Z krzesła na szczycie jest dosyć niewygodnie się wychylić, więc nie ma jak zerknąć.
MASSIMO A to jest Claudia, moja koleżanka.
PAOLO i CLAUDIA (wchodząc sobie w słowo) My się... znamy...
MASSIMO O, tak?
PAOLO Jesteśmy sąsiadami.
CLAUDIA (równocześnie z Paolo) Jesteśmy znajomymi.
FRANCESCA Proszę tutaj, pan usiądzie tu na szczycie, pańska siostrzenica naprzeciwko. A państwo co tak stoją? Siadajcie do stołu. Czy wszyscy się znają? Na szczycie siądzie nasz sąsiad z ostatniego piętra, pan Salvatore, proszę siadać, dottore...
CHIARA Professore.
FRANCESCA To jest jego siostrzenica, Chiara. Proszę, może pani siadać naprzeciwko wuja. Pan Paolo, spod ósemki, państwo kojarzą, skrzypek. Pani Claudia...
MASSIMO Pani Barbieri, my się chyba wszyscy kojarzymy, naprawdę.
FRANCESCA O, tak? To może ja niepotrzebnie...
MASSIMO (do Claudii) Znasz go?
CLAUDIA Nie pokazuj palcem.
MASSIMO To znasz, czy nie?
CLAUDIA Nie, znaczy...
PAOLO Niezbyt dobrze.
CLAUDIA Dziwnie ujmuje pan to w słowa.
PAOLO A jak mam powiedzieć?
CLAUDIA To tak jakoś negatywnie zabrzmiało
PAOLO Nie, po prostu... A pani jak by powiedziała?
CLAUDIA Nie wiem. Może, że... teraz, jak o tym pomyślę, to wszystko brzmi dziwnie.
FRANCESCA Państwo siądą tu, na szczycie posadzimy doktora.
CLAUDIA Ale co, Massimo, już jest jakiś problem?
MASSIMO Claudia... czil, spoko.
Wchodzi Luca.
LUCA (na widok Chiary) Jezus, Maria!
FRANCESCA To jest pani Chiara, siostrzenica profesora.
LUCA Jej widać prawie całe cycki.
FRANCESCA Głupi jesteś. To haute couture. Dawaj ten półmisek.
SALVATORE Pani...
CLAUDIA Claudio.
SALVATORE Pani Claudio, proszę się nie bać, może pani śmiało siadać obok mnie. Zawsze uwielbiałem towarzystwo pięknych kobiet.
CLAUDIA Nie chcę robić kłopotu...
SALVATORE Ależ skąd. Żaden kłopot.
FRANCESCA Pani należy do jakiejś subkultury, prawda? Jest pani gotką?
CHIARA Gotką?
FRANCESCA Od razu zwróciłam uwagę na pani styl. Proszę mi wybaczyć, zboczenie zawodowe, pracuję przy pokazach mody.
MASSIMO Co my tu mamy?
CLAUDIA Nie ruszaj jeszcze, poczekaj z tym żarciem.
FRANCESCA Spojrzałam na te skórzane pasy na krzyż, pod spodem... to jest takie... prześwitujące. I najpierw myślę sobie: o, dziewczyna cała na czarno, chuda, niemal zabiedzona, mocny makijaż i pomyślałam: no jasne, gotka. Ale po zastanowieniu myślę, że to jest z którejś z kolekcji Alexandra McQueena, bo on zrobił cały taki pokaz w sezonie jesienno-zimowym, w 1996 roku, to był słynny pokaz. To nie może być przypadek.
CHIARA Że moje ubranie? To z lumpeksu.
FRANCESCA Alexander McQueen, niech pani sobie obejrzy w internecie. Spodoba się pani. Jak dla mnie, prawdę mówiąc, on jest trochę przesadzony, wszystko wygląda jak skrzyżowanie opery i pogrzebu, ale myślę, że trafi w pani gust. To co, kochani? Siadamy? Antipasti na stole, proszę się częstować.
MASSIMO Już można?
FRANCESCA Pan jest głodny? Cudownie, jest dużo jedzenia, proszę się nie krępować.
MASSIMO Och, panzanella. Uwielbiam panzanellę.
FRANCESCA Pan jest z Południa?
MASSIMO Yyy... To znaczy...
FRANCESCA Akcent. O, na Boga, niech pan nie mówi z pełnymi ustami.
MASSIMO Pochodzę z Sycylii. Ale wychowywałem się w Rzymie.
FRANCESCA Widzi pan, nawet jakby pan nic nie powiedział, to ja bym trafiła w dziesiątkę.
LUCA To prawda.
FRANCESCA Lata doświadczenia. Pracuję w modzie.
SALVATORE Pani jest projektantką?
FRANCESCA Byłam przez lata modelką, a potem otworzyłam własny biznes. Zajmuję się całą scenografią, oprawą muzyczną, konsultuję to oczywiście z projektantami, no, rozumie pan, to bardzo wymagająca branża, ale myślę, że wyrobiłam sobie już nazwisko. W każdym razie doświadczenie robi swoje. Patrzę na przykład na pana, widzę ten złoty krzyżyk, niech pan się nie obrazi, on jest nieco ordynarny, ale tym większy jego urok, patrzę na sportowe obuwie i wiem: Sycylia. Ewentualnie Apulia.
SALVATORE Doskonałe!
LUCA Francesca raz spojrzy i każdego prześwietli. Mnie też prześwietliła, kiedy mnie poznała.
FRANCESCA Oczywiście, kochany, taką ilość pudru noszą tylko prezenterzy telewizyjni.
PAOLO To pan! Faktycznie! Pan prowadzi program w Mediolanie, jakiś taki poranny.
LUCA "Buongiorno", tak.
FRANCESCA O, pan Paolo. Trudno powiedzieć, skąd jest, ale widać po ubraniu, trochę artysta, trochę snob.
PAOLO Ja?
FRANCESCA Ma pan marynarkę, która skrojona jest a la lata osiemdziesiąte. To bardzo hipsterskie.
PAOLO Ona nie jest skrojona a la lata osiemdziesiąte, ona jest z lat osiemdziesiątych. Po ojcu.
FRANCESCA Pan jest bardziej hipsterski niż hipsterzy, doskonałe! A skąd pan jest, jeśli można wiedzieć?
PAOLO Oryginalnie? Z Sardynii.
FRANCESCA Obrodziło nam wyspiarzami, widzę, no, no!
SALVATORE To jest w ogóle bardzo ciekawe, jak się zastanowić. Jeśli spyta się kogoś z Europy, co to są Włochy, to każdy powie Florencja, La Scala, Koloseum, ale my jesteśmy narodem morza. Mare Nostrum...
FRANCESCA Pan jest uroczy, pan naprawdę tak pięknie potrafi ująć wszystko w słowa.
CLAUDIA A ja? Jak by mnie pani oceniła?
FRANCESCA Pani jest stąd, prawda?
CLAUDIA Tak.
FRANCESCA Pani mówi jak urodzona mieszkanka Bergamo. A styl? Elegantka, klasa średnia. Ale polecam jednak jakiś ekstrawagancki dodatek, bo mimo tego, że nosi się pani na kolorowo, jest w pani coś smutnego, jakby była pani w żałobie.
SALVATORE Niesamowite. A my?
FRANCESCA Panie profesorze, to jest akurat bułka z masłem, przecież po panu widać od razu - dystyngowany, elegancki starszy pan. Nawet jakbym nie wiedziała, tobym się domyśliła, że pan jest profesorem.
PAOLO A z jakiej dziedziny?
SALVATORE Prowadziłem w swoim życiu najróżniejsze wykłady, proszę mi wierzyć, więc trudno by było doprecyzować dziedzinę. Powiedzmy ogólnie, że jestem historykiem kultury.
FRANCESCA Panie Massimo, może sardele? Śmiało.
MASSIMO Ja sezonowo pracuję na morzu, więc na razie sobie odpuszczę ryby, trochę ich w życiu zjadłem.
FRANCESCA Proszę państwa, proszę śmiało.
PAOLO Ja zjem chętnie, ale powiem szczerze, że trochę nie czuję smaku. Jestem nieco podziębiony.
FRANCESCA Profesorze, pan i pana siostrzenica, nic nie zjecie?
SALVATORE Na razie bardziej mnie intryguje rozmowa z państwem. W końcu możemy usiąść i spojrzeć na znajome twarze, porozmawiać nie z ekranem komputera, tylko z człowiekiem.
FRANCESCA Święte słowa! Porozmawiać... No właśnie. Co będzie dalej? Powiem państwu, że mnie niepokoi ta kwarantanna. Bardzo państwo ucierpieli? My już nie możemy wysiedzieć, a ludzie gadają, że to potrwa jeszcze miesiąc.
LUCA Albo i dłużej.
CLAUDIA Ja jestem zmęczona, nie ukrywam. Przeraża mnie izolacja, brak kontaktu z drugim człowiekiem.
MASSIMO Przecież mieszkam naprzeciwko, możesz zawsze zapukać.
FRANCESCA To państwo się znają?
CLAUDIA Pracujemy razem. I nie, nie mogę zapukać, Massimo, przestań mnie nagabywać.
MASSIMO Ja państwu wyjaśnię: bo ja ją kiedyś podrywałem i ona się opędzała ode mnie...
CLAUDIA Przestań.
MASSIMO No co? Nie wstydź się, ludzka rzecz. Ale potem mi przeszło, no i ona ciągle nie może uwierzyć, że znalazłem sobie inne zajęcia i nie mam już ochoty uganiać się za niedostępną Claudią.
FRANCESCA Haha, doskonałe. Prawda, profesorze?
SALVATORE Pan chyba zawstydził koleżankę.
CLAUDIA Głupek.
MASSIMO No co? Nie obrażaj się.
FRANCESCA Tak czy siak, to są drobnostki, proszę państwa, drobnostki. Kontakt z drugim człowiekiem to nie jest jakiś szczególny problem, ale co z pracą? Ja na przykład nie mam pracy. Wszystko odwołane.
LUCA Zawiesili mi program. Boję się, że jak już wszystko wróci do normy, nie będą chcieli przedłużyć kontraktu.
FRANCESCA Każdy ma tego typu rozterki, prawda? I najgorsza jest ta bezczynność. Człowiek narobił zapasów na kwarantannę, zabezpieczył swoje środki finansowe, konto, papiery wartościowe, a potem siedzi na tyłku i tęskni za pracą. Ja powiem uczciwie, że tęsknię. Dlaczego pan tak na mnie dziwnie patrzy.
PAOLO Nie, proszę, proszę mówić dalej.
FRANCESCA Pan tak na mnie patrzy, jakby pan... obraziłam pana? Pan nie tęskni za pracą?
PAOLO Niespecjalnie.
FRANCESCA Może pan po prostu w ogóle nie lubi swojej pracy. Bywa i tak.
PAOLO Nie, nie o to chodzi.
FRANCESCA Są ludzie, którzy mają pracę, której nie lubią.
PAOLO Nie, proszę pani.
FRANCESCA Nie rozumiem, czemu jej nie zmienią...
PAOLO Są ludzie, którzy bardzo lubili swoją pracę, ale przez to, że wszyscy mamy obsesję produktywności, teraz, przepraszam za słowo, zapierdalają za miskę ryżu trzy razy bardziej niż normalnie.
FRANCESCA Ale co też pan opowiada? Przecież pan siedzi na tyłku w domu.
PAOLO Niech mnie pani nie rozśmiesza.
FRANCESCA Pan nawet nie wykonuje takiej pracy, która według wytycznych byłaby klasyfikowana jako praca niezbędna.
PAOLO Oczywiście, jest totalnie zbędna, a wszyscy siedzą w kwarantannie i oglądają filmy, czytają książki, słuchają muzyki i wtedy artyści...
FRANCESCA Niech pan nie struga męczennika, to dotyczy nas wszystkich.
PAOLO Nas wszystkich? Przepraszam, ale się nie zgodzę. Pani zrobiła zapasy, ja nie zrobiłem zapasów, bo nie mam oszczędności. Pani nie pracuje, ja jestem zmuszony codziennie nagrać jakiś fragment koncertu, jakość jest okropna, bo nagrywam telefonem, dźwięk jest fatalny, bo to nie jest studio nagrań i ja nie jestem profesjonalnym inżynierem dźwięku, ale nieważne, codziennie muszę zapieprzać i nagrać jakiś utwór, wrzucić go w internet, nikt tego nie słucha, ale muszę wyrobić normę, proszę pani, a mój szef nie rozumie, że w internecie ja nie konkuruję już z dwiema orkiestrami z okolicy, tylko z Berliner Philharmoniker, La Scalą i Metropolitan Opera. Koncertu na żywo nie zagram, bo jest zakaz zgromadzeń, w internecie tego profesjonalnie nie nagram, bo nie może do mnie przyjść profesjonalny dźwiękowiec, ale muszę wyrobić dniówkę, inaczej mój szef uważa, że nie zasłużyłem na swoją pensję.
FRANCESCA Przynajmniej pan coś robi. Pan się rozwija. Niech pan dostrzega pozytywy w swoim położeniu.
PAOLO Nie rozwijam się, myli się pani. Powinienem ćwiczyć, powinienem... nieważne, skończyć utwór, który komponuję. Nie mam fizycznie czasu, żeby to zrobić. W takiej jestem sytuacji.
FRANCESCA Cóż począć? Możemy tylko modlić się o to, żeby to się skończyło.
PAOLO Ale to się nie skończy. Tego się obawiam. To się nie skończy, wszystkie zakaźne choroby ostatnich dziesięcioleci, jeśli nie setek lat, wszystkie najbardziej niebezpieczne zakaźne choroby to choroby odzwierzęce. Wczoraj HIV, ebola, SARS, MERS, dziś covid, kto wie, co będzie jutro? Jest nas za dużo, wszystkiego jest za dużo, planeta nie jest w stanie nas wszystkich wyżywić, nie jest w stanie... po co to wszystko? Te loty, te wycieczki, jakby nie można było wyjechać do Tajlandii tylko raz na parę lat, jakby nie można było spędzić czasu w regionie, lokalnie...
FRANCESCA Ale pan naprawdę uważa, że należy zrezygnować ze zdobyczy cywilizacji?
PAOLO Tak, uważam, że należy zrezygnować z życia takiego, jakie znamy. Nie możemy tak dłużej żyć...
FRANCESCA I co to zmieni, proszę pana? Co? Większość mieszkańców Bergamo zaraziła się na meczu piłkarskim, spędzali czas lokalnie, dokładnie tak, jak pan mówi.
PAOLO Pani naprawdę uważa, że po Europie konieczne jest poruszanie się samolotem? Że musimy codziennie jeść mięso? Że musimy co tydzień kupować nowe ubranie, które i tak jest zrobione w większości z poliestru, czyli z plastiku? Czy pani ma potrzebę kupowania plastiku w każdy weekend? Plastiku, który zresztą się rozleci po trzech praniach?
FRANCESCA Wypraszam sobie, ja nie kupuję w sieciówkach. To są sklepy dla biedoty.
CLAUDIA On mówi metaforycznie.
PAOLO Nie mówię metaforycznie.
FRANCESCA Wpada pan w jakieś uwielbienie ascetyzmu. Nie ma nic złego w tym, że człowiek korzysta z owoców swojej pracy.
PAOLO Człowiek korzysta z owoców wyzysku.
FRANCESCA Pan jest komunistą?
PAOLO Co?
SALVATORE Kochani, spokojnie. Wszyscy chyba się zgodzimy, że po pandemii coś powinno się zmienić. Nasz świat nie funkcjonuje w taki sposób, w jaki powinien funkcjonować, jeśli nagle wszystko staje na głowie, co do tego mamy pewność.
MASSIMO Ja bym całą forsę dał na służbę zdrowia.
CLAUDIA Ugh! Nienawidzę tego określenia. Służba. To jest ciężka praca, służba... to jest takie jakieś... jak z czasów feudalizmu.
PAOLO Żyjemy w czasach feudalizmu.
FRANCESCA Ta rozmowa zbacza na jakieś bardzo dziwne tory. Kochani, cieszmy się swoim towarzystwem. Panie Paolo, proszę sobie nałożyć sałatki, mój mąż naprawdę świetnie gotuje.
MASSIMO To ja może wezmę tę rybę.
FRANCESCA Pan pracuje na morzu? Co pan tam robi?
MASSIMO Wyławiam trupy uchodźców.
FRANCESCA O mój Boże. Czy w tej kamienicy mieszkają sami wariaci?
MASSIMO Ktoś to robić musi.
FRANCESCA Jezu złoty, ludzie jeżdżą w lecie na plażę, smażą tyłki na Lido, a pan... pan...
MASSIMO Jeżdżę do ludzi, których znam od dzieciństwa i razem pracujemy. No co? Mówię coś nie tak? Czemu wszyscy tak na mnie patrzą?
FRANCESCA Ale pan ma oprócz tego jakieś zainteresowania?
MASSIMO Lubię dyskoteki, dziewczyny, motory i rapsy.
FRANCESCA Co pan lubi?
MASSIMO Rapsy. Dajcie tę sardelę.
FRANCESCA Pan jest tak rozkosznie... południowy.
CLAUDIA Pan wychodzi?
PAOLO Czy tu można gdzieś zapalić?
FRANCESCA Na balkonie.
SALVATORE Pozwoli pan, że panu potowarzyszę.
CLAUDIA To bezpieczne? Nikt na nas nie nakabluje?
FRANCESCA Spokojna głowa. Naprzeciwko jest budynek, o tam, widzi pani? Na ostatnim piętrze mieszka para, która wyjechała do rodziny, do Brescii, podejrzewam, że tam też są w kwarantannie. Na parterze mieszkał starszy człowiek, zmarł na samym początku pandemii. Te dwie kondygnacje są na wynajem krótkoterminowy, a to mieszkanie z lewej, dwa puste okna bez żadnych kwiatów, widzi pani? To stoi puste od dwóch czy trzech lat. Podobno właściciel jest gdzieś za granicą. Więc wszystkie okna czarne, pusto. Nikt nas nie widzi. Pani ma inny widok z okna?
CLAUDIA Ja mam okna na południe.
FRANCESCA Aaa, pomyliłam, faktycznie, pani jest po lewej stronie od schodów. No tak.
S c e n a 2
Salvatore i Paolo wychodzą na balkon na papierosa. Odpalają, chwilę milczą.
PAOLO Absurdalna sytuacja, prawda?
Chwila ciszy.
PAOLO Ta cała kolacja...
Chwila ciszy.
PAOLO Miewa pan czasem uczucie, że na coś pan czeka? Że pan siedzi i czeka, że pan wie, że to coś nadejdzie i czeka pan z tym większym niepokojem?
SALVATORE O, bardzo często. Tylko że teraz zdaje się, że wszyscy wiemy, na co czekamy, czyż nie?
PAOLO Tak. Chyba tak. Gdyby pan dziś się dowiedział, że złapał pan tego... covida, tego wirusa... że ma pan słaby stan zdrowia, choroby towarzyszące i że pan umrze jutro? Zmieniłoby to coś?
SALVATORE Nie sądzę. Ale widzi pan, w pewnym wieku życie, śmierć i cała ta zabawa stają się obojętne. A pan? Co by to zmieniło?
PAOLO Nie wiem. Mam takie poczucie, że gdybym się dowiedział, że jestem chory, że nie mam szans na przeżycie, to chyba poczułbym ulgę. Dziwne, prawda?
SALVATORE Zupełnie normalne dla tych, którzy są nieszczęśliwi i zmęczeni. Większość z nich chce po prostu, żeby to życie się skończyło, choć boją się do tego przyznać. Istnieje mnóstwo osób, które czują się jak w potrzasku i postrzegają śmierć raczej jako coś w rodzaju zbawienia.
PAOLO Od czego?
SALVATORE Od tego, co nas otacza. Pan się męczy, to widać.
PAOLO Tak.
SALVATORE Pan się męczył jeszcze długo przed pandemią.
PAOLO Wie pan, jak to jest? Całe życie próbować, żeby wychodziło jak najlepiej i zawsze ponosić porażkę?
SALVATORE Nie, nie wiem. Ale obserwowałem w swoim życiu wielu ludzi z podobnym do pańskiego problemem. W tym, paradoksalnie, nie jest pan osamotniony.
PAOLO Rozwiodłem się sześć lat temu, kiedy mój syn miał dwa lata. Starałem się robić wszystko to, co, jak mi się wydawało, należało zrobić. Nie zatrzymywałem żony, nie walczyłem o nią, nie robiłem jej scen. Chciała odejść do innego - w porządku. Bolało mnie to okrutnie, ale nie rzucałem jej kłód pod nogi. Widywałem się z synem co drugi weekend, zabierałem go na wycieczki, nauczyłem go pływać, nauczyłem go, jak robi się ognisko. Potem się wyprowadzili do nowego partnera mojej żony, do Bari. Nie protestowałem, uznałem, że to jej decyzja. Widujemy się rzadko, w porządku. Pan, przepraszam, że to powiem, ma swoje lata. Rozumie pan kobiety?
SALVATORE Myślę, że nie rozumiem ani kobiet, ani mężczyzn.
PAOLO Miał pan żonę? Rozumiał ją pan? Rozumie pan swoją siostrzenicę?
SALVATORE Chiara? Chiara to demon, nie kobieta, to zupełnie inna historia.
PAOLO Ja najwyraźniej nie rozumiałem mojej żony, a ona nie rozumiała mnie. Ale nie miałem żalu. Widocznie tak musiało być. Rozstaliśmy się, ona wyjechała. Zająłem się tylko i wyłącznie pracą. No dobrze, może zdarzył mi się romans tu i ówdzie, ale nigdy na długo, bo... niczego romans nie zmieniał. Zawsze czułem się, jakbym był w dupie. I wtedy, i teraz.
SALVATORE Ambicja?
PAOLO Słucham?
SALVATORE To kwestia ambicji? Że czuje się pan tak, jakby wszystko, co pan robi, było niewystarczające, nieadekwatne?
PAOLO Nie uważam, żebym miał wygórowane ambicje. Po prostu szukam, szukam czegoś, z czym będę się czuł szczęśliwy. I nie znajduję, wie pan? Przez czterdzieści pięć lat nie znalazłem.
Chwila ciszy.
PAOLO W orkiestrze, nie wiem... Czuję się, jakbym rozmieniał się na drobne. To mała, kameralna orkiestra. Stowarzyszenie, mamy siedzibę, dostajemy granty, nic wielkiego, nagraliśmy kilka płyt, ale to nadal prowincjonalny, kameralny zespół. Lubię moich współpracowników, to nie o to chodzi. Po prostu tłuczemy tego Donizettiego, Verdiego... to jest muzyka dla mas, klasyczne disco.
SALVATORE No, myślę, że jednak Verdi z Donizettim by się obrazili na takie porównanie.
PAOLO Jest przesadzone, zgoda. Ja chciałem zawsze grać awangardę. We Włoszech nie ma warunków do grania awangardy. Przebijają się nieliczni. Chciałem grać Scelsiego, wie pan? Nic szczególnie nieznośnego, nic, co szokuje publiczność i powoduje, że wychodzą z sali koncertowej i trzaskają drzwiami. Scelsi, Nono, Gubajdulina. To już zeszły wiek. W Bergamo nie da się nawet grać Strawińskiego.
SALVATORE A z drugiej strony musi pan przyznać, że Verdi jest na swój sposób wspaniały. Jest arcywłoski. Przesadzony, operowy, liryczny i pompatyczny jednocześnie, a czasem nawet rozczulająco prosty.
PAOLO Tak, Hans von Bülow zjechał "Requiem". Napisał, że Verdi niszczy włoskie gusta. I że "Requiem" to opera przybrana w sakralne fatałaszki. Musi pan przyznać, że trudno się z tym nie zgodzić. To jest opera, która udaje mszę.
SALVATORE Niech pan się rozejrzy. Czy istnieje lepsze podsumowanie Włochów? I katolicyzmu? Wszystko tu jest operą, która udaje mszę. Śmieje się pan. Bülow był idiotą, z całym szacunkiem. Wie pan, kto odpowiedział na jego docinki? Johannes Brahms. Napisał, że Bülow ośmieszył się na wieki wieków i że takie "Requiem" mogło zostać napisane tylko przez prawdziwego geniusza.
PAOLO W pewnym sensie z tym też trudno się nie zgodzić.
SALVATORE Nie lubi pan Verdiego.
PAOLO Nie lubię tego, że jestem zmuszony bez przerwy grać szlagiery.
SALVATORE Byłem ostatnio w Genui. Jadłem ciastko w cukierni, w której Verdi przesiadywał na kawie. Wisi tam jego portret.
PAOLO I tego też nie lubię. Świeckich świętych. W ogóle nie lubię kultu świętych.
SALVATORE Ale ciastko i kawa były przepyszne.
PAOLO Powinien pan opowiedzieć tę anegdotę naszej gospodyni. Myślę, że jej to bardzo zaimponuje. Nie, przepraszam, teraz to ja się wyzłośliwiam jak Bülow.
SALVATORE Może pan śmiało mówić. Czy nie po to wychodzi się na papierosa, żeby obgadywać pozostałych uczestników biesiady?
PAOLO Nie, nie będę jej obgadywać. Myślę, że tak naprawdę niczym się od siebie nie różnimy. Żyjemy w zunifikowanym świecie, wszyscy tacy sami, z takim samym strachem, że nie spłacimy kredytu, że zostawi nas małżonek, że nas zwolnią. Potem na te strachy przychodzi pandemia i jedni boją się, że umrą, a inni to bagatelizują, wypierają i dalej boją się o kredyty, małżonków, dzieci. Jemy to samo, ubieramy się tak samo, mamy to samo jedno marzenie. Że kiedyś będzie lepiej.
SALVATORE Lubi pan kino?
PAOLO Kino?
SALVATORE Filmy. Zwłaszcza fabularne.
PAOLO Jasne. Chyba każdy lubi kino.
SALVATORE Kino jest niesamowite. Kino jest najdoskonalszym nośnikiem naszych marzeń.
PAOLO No to do opisania pandemii przydałby się arcywłoski reżyser. Taki Verdi kina, który skumuluje w sobie wszystko, co zrobili Fellini,Visconti, De Sica i reszta.
SALVATORE O, istnieje przecież najbardziej włoski ze wszystkich reżyserów świata. Nie trzeba go nawet szukać.
PAOLO Kto?
SALVATORE Quentin Tarantino.
PAOLO Co?
SALVATORE Niech pan się nad tym zastanowi. Niech pan się nie śmieje, że to Amerykanin i pewnie nawet niespecjalnie go obchodzi, że nosi włoskie nazwisko. Co czyni z Tarantino najbardziej włoskiego reżysera w historii?
PAOLO Nie wiem. Że wszyscy bohaterowie dużo gadają i kiedy mówią, są bardzo ożywieni?
SALVATORE Ciekawe, dopiszę sobie do listy. Ale nie. Proszę próbować dalej.
PAOLO Poddaję się.
SALVATORE Quentin Tarantino, proszę pana, jest najbardziej włoskim reżyserem w historii ludzkości. Po pierwsze, jeśli pan się nad tym zastanowi, to są opery, a nie filmy. Bohaterowie mają arie, recytatywy, duety, no, nie muszę panu tłumaczyć, jak ważna jest muzyka w jego filmach, ale do tego dochodzi coś jeszcze, bo nie tylko operą Włoch żyje.
PAOLO No? Zaintrygował mnie pan, profesorze.
SALVATORE Tego się spodziewałem, zaintrygowała pana muzyka.
PAOLO Tak.
SALVATORE Quentin Tarantino jest najbardziej włoskim reżyserem w historii, ponieważ do scen krwawych i brutalnych zawsze dobiera pasjonującą, skoczną muzykę. I jest to współczesna muzyka ludowa, jeśli się nad tym zastanowić. Żaden Verdi. Funk. Rock z lat siedemdziesiątych. Rock surferski.
PAOLO Chce pan powiedzieć, że Włosi zawsze kochają skoczną muzykę? Nie zgodzę się.
SALVATORE Nie. Chcę powiedzieć, że Włosi torturują, zabijają, umierają i bronią się przed śmiercią zawsze w rytm skocznej muzyki. Panu się wydaje, że tak nie jest, bo pan jest z Sardynii. Ale w głębi duszy pan też to czuje, te wszystkie tarantelle, pieśni neapolitańskie, te żwawe akordeony, te ludowe tańce, podskoki.
PAOLO Myśli pan, że jak będziemy wszyscy umierać na covid, to będziemy tańczyć?
SALVATORE Myślę, że wszyscy zarazili się na meczach piłki nożnej, w kościołach, kawiarniach, dyskotekach, a że żadni z nas Szwedzi czy Duńczycy, to ściskaliśmy się przy tym, krzyczeliśmy sobie do ucha, całowaliśmy się w bramach, dzieliliśmy się posiłkami jednym widelcem.
PAOLO Nie może nas pan za to obwiniać. Jeśli nie w tym jest sens życia, to po co w ogóle żyć?
SALVATORE Nie, nie, nie zrozumiał mnie pan. Nie krytykuję i nikogo nie obwiniam. Sądzę jedynie, że naturalnym rozwiązaniem akcji jest to, że kiedy Włosi będą umierać, powinni wspólnie tańczyć. Dokładnie tak, jak pan mówi. Śmierć w samotności jest przerażająca. W kulturze, w której chorego w szpitalu odwiedza pięćdziesięcioosobowa rodzina, wyobrażenie śmierci w samotności jest najgorszym ciężarem.
PAOLO Rozstałem się z żoną. Widuję syna raz na rok. Całe moje życie spędziłem w samotności.
SALVATORE Kto wie? Może pan jedyny nie będzie się bał śmierci?
S c e n a 3
Paolo i Salvatore wracają z balkonu.
FRANCESCA No, w samą porę, bo Luca doniósł kolejne dania, siadajcie.
SALVATORE Trochę się zagadaliśmy. O muzyce.
FRANCESCA O muzyce? No proszę, jak to się świetnie składa, właśnie rozmawialiśmy o muzyce. Ulubieńcem pani Claudii jest Paolo Conte. A pan Massimo... raper tak? Jakiś raper.
MASSIMO Nie jakiś raper, tylko Mahmood, stąd, z Mediolanu, niech pani nie opowiada, że nigdy go pani nie słyszała.
FRANCESCA Proszę mi wybaczyć, ale czy ja wyglądam na kogoś, kto by słuchał rapu?
MASSIMO Mahmood to nie raper. Poza tym przekręca pani. Mam też słabość do piosenek neapolitańskich. Mario Abbate, Renzo Arbore...
LUCA Takie starocie? Nie ma lepszego artysty w muzyce rozrywkowej niż Jovanotti.
FRANCESCA Tyś to się z choinki urwał. Jovanotti to obciach.
LUCA Zawsze bardzo lubiłem.
FRANCESCA To było modne w latach dziewięćdziesiątych. I też zresztą tylko przez chwilę. Dzięki Bogu. Naprawdę? Nikt nie wspomni o hitach? Gdzie Patty Pravo? Gdzie Al Bano i Romina Power? Paolo Conte? Strasznie to nadęte.
CLAUDIA Ja tak nie uważam.
FRANCESCA Panie profesorze, pana kolej.
SALVATORE "Deus deorum Pluto or te rengratio. Mille merçe Gebelles Demorgon. Non dir? pi?, non dir? pi? Barban Barban Aaron." Przepraszam, że nie śpiewam, tylko recytuję. Głos już nie ten. Państwo tego na pewno nie znają, to z czternastego wieku.
MASSIMO Ale pojechał... Ała, co mnie szturchasz?
CLAUDIA Zachowuj się.
SALVATORE Ale już po samym tekście słychać, że to piękna pieśń. "Non dir? pi?"...
FRANCESCA Brzmi bardzo ponuro.
SALVATORE Wprost przeciwnie! To bardzo skoczna piosenka.
FRANCESCA Ale nie zaskoczył mnie pan wcale, wie pan? Tak właśnie myślałam, że pan powie coś, co nas wszystkich zbije z tropu. Prawda? Pani Chiaro.
CHIARA Nie wiem.
FRANCESCA Proszę się nie krygować.
CHIARA Il teatro degli orrori.
FRANCESCA Teatr okrucieństwa? A co to w ogóle za nazwa? Pewnie jacyś komuniści.
CHIARA Trochę komuniści, trochę anarchiści.
FRANCESCA I pewnie jeszcze z Genui.
CHIARA Z Wenecji.
FRANCESCA To niemożliwe. Ja jestem z Wenecji, tam mieszkają porządni ludzie. Nie jakieś nieroby. To jest właśnie najgorsze w tej pandemii. Kogo dotknęło? Nas dotknęło. Nie ma zleceń, ekonomia się wali, padła turystyka. Podpisałam kontrakt z urzędem miasta na organizację szeregu eventów, duży kontrakt. I co z tego? Nie wiadomo, kiedy będzie realizowany, nie wiadomo, czy nie cofną środków.
LUCA To jest bardzo niepewna sytuacja. Udało mi się nagrać dwa programy i kilka podcastów z domu, ale sami państwo rozumieją, no, praca z domu to nie jest normalna praca.
FRANCESCA I największa ironia losu polega na tym, że to u nas gruchnęło. Ale ja wiem, dlaczego. Niech pan się częstuje, panie Paolo, Luca robi najlepsze jedzenie na świecie. Ja doskonale wiem, dlaczego. To bardzo proste. Pozarażaliśmy się my, Lombardia, ciężko pracujący ludzie. Bo kto się styka z ludźmi w transporcie publicznym, w samolotach, na lotniskach, no kto? No ci, którzy ciężko pracują w pocie czoła. To nie jest przypadek, że na Południu prawie nie ma zachorowań.
MASSIMO Ludzie są tam odporniejsi, mają mniej zanieczyszczone powie...
FRANCESCA Co też pan opowiada? Nieroby z nich. Jak się mają zarazić, jak siedzą z tymi swoimi olbrzymimi rodzinami i nie wychylają nosa poza dom? To gdzie się mają zarazić? U nas nawet młodzi ludzie szybko znajdują robotę i ciężko pracują, zamiast siedzieć na garnuszku u mamy.
LUCA Ot co.
FRANCESCA Pani pracuje, pani Chiaro?
CHIARA Tak.
FRANCESCA No, mówię. Młodzi u nas zakasują rękawy! Niech zgadnę. Salon tatuażu. Chyba że pani tatuaże mnie mylą, ale wyglądają bardzo profesjonalnie.
CHIARA Import, eksport, transport, logistyka, tabelki w excelu, załadunek, rozładunek, punkty postojowe dla ciężarówek, ja tam odbieram, poświadczam, planuję. Nieważne. Duża firma. Długo by opowiadać.
FRANCESCA To pani ma pokrewny zawód do mojego! Kto by pomyślał?
LUCA Ja bym pomyślał.
FRANCESCA Serio?
LUCA Ja tak sobie panią właśnie wyobrażam, że pani jest taka cicha woda, a drobiazgowa, dokładna, taka Pani Tabelka.
SALVATORE Ma pan trochę racji. Chiara jest bardzo dokładna i sumienna.
LUCA Ja właśnie tak sobie panią wyobrażam, jak pani podjeżdża motorem w skórzanej kurtce, a potem w czapce z daszkiem chodzi po płycie lotniska, albo lepiej: po olbrzymim parkingu, a ci wszyscy tirowcy chodzą do pani, podpisują papierki, podsuwają kody kreskowe z identyfikatorów pod pani czytnik i pani tak krąży między kontenerami, pakami, plandekami, tymi olbrzymimi maszynami i dowodzi tym wszystkim.
CHIARA Proszę sobie darować te fantazje.
LUCA I pani jest taka nieczuła, a wszyscy ci kierowcy pani nadskakują...
SALVATORE Trochę tak jest. Ale każdy z nas ma słabości i do nas też inni mają słabość.
LUCA Pani Chiara ma ulubionego kierowcę? Zgadłem?
SALVATORE Nie. Psa szefa.
LUCA Psa szefa?
SALVATORE Agresywna bestia, a przy Chiarze staje się kwintesencją szczęścia. No, moja droga, rumienisz się.
CHIARA Nieprawda.
SALVATORE Ten pies cię ubóstwia. Co w tym takiego zawstydzającego?
CHIARA Nie ubóstwia mnie, tylko smakołyki, które zawsze dla niego mam. Jakbyś nosił, to i ciebie by kochał.
FRANCESCA No właśnie, smakołyki. Niech państwo jedzą, proszę, dottore, dlaczego nic nie jecie?
PAOLO Czyli znalazła pani sposób na psa.
CHIARA Na wszystko da się znaleźć sposób. Trzeba tylko chcieć.
FRANCESCA No i o tym właśnie mówię. O tym mówię. Na Południu, te wszystkie zapchlone dziury, te wielodzietne rodziny.
MASSIMO Co się pani tak uczepiła tego Południa?
FRANCESCA Ja wiem, że jest pan z Sycylii...
MASSIMO Dla ścisłości, wychowałem się głównie w Rzymie.
FRANCESCA No, i to jest świetny dowód. Pan się wyrwał z tej beznadziei, z tej dziczy, być może z racji tego, że jedno z pańskich rodziców pochodzi z Rzymu. Ale ilu pańskich kolegów się nie wyrwało?
CLAUDIA To niesprawiedliwy osąd.
FRANCESCA Wprost przeciwnie. Bardzo sprawiedliwy. Tu chodzi o aspiracje. My na Północy zawsze je mieliśmy i zawsze wiedzieliśmy, że nie ma w życiu nic za darmo.
PAOLO I pani twierdzi, że na Południu ludzie nie mają aspiracji?
LUCA No, ma rację, że tak twierdzi.
PAOLO I czym na Północy są te aspiracje? Zgruzować na Południu czyjś dom, postawić parking i supermarket?
FRANCESCA Zaraz gruzować dom, zaraz gruzować dom, od razu wielkie słowa. Nigdy niczego nie osiągnie ten, kto nie marzy o wielkiej fortunie.
PAOLO Osiągniętej kosztem czego?
FRANCESCA Wysiłku, a czego?
MASSIMO Przepraszam, ale to jest jakieś pierdolenie. Niech pani pojedzie na Południe i zobaczy, jakie tam są perspektywy. Ja pani powiem: sezonowe. Czyli zerowe.
FRANCESCA No i właśnie dlatego tak to wygląda, jak wygląda.
MASSIMO A sezonowe perspektywy to turyści.
FRANCESCA Pan by się od razu nad sobą użalał. Tu też są turyści i proszę, jak inaczej żyjemy od mieszkańców tych zabitych dechami wiosek na Południu. A tu trzeba myśleć. Agroturystyka, winnice i gaje oliwne - to jest wartość, którą można sprzedać. Postęp jest istotny. Pan kręci głową...
PAOLO Oczywiście że kręcę, bo się z panią kompletnie nie zgadzam.
MASSIMO Postęp, jaki postęp? Moi znajomi sprzedali dom za bezcen, bo nie byli w stanie go dłużej utrzymać. I co? I wjechał od razu deweloper, remont domu, hop, kwatery dla turystów. To jest postęp?
FRANCESCA Pan nie pojmuje istoty prawdziwej, ciężkiej pracy. Te wszystkie małe miasteczka, pan myśli, że to przypadek, że się wyludniają?
MASSIMO No, ja odniosłem wrażenie, że dla pani najlepiej by było, jakby zniknęły w ogóle. Albo nie, jakby się zmieniły i stały miasteczkami Lombardii, Veneto...
FRANCESCA Ale co pan na mnie napada? Jakby tam było tak różowo, toby pan tam został. Bogactwo trzeba sobie samemu wywalczyć, bo to jest walka, tak, tak, proszę pana, do pana mówię.
MASSIMO To jest kwestia szczęścia. I znajomości. Ale przede wszystkim szczęścia.
S c e n a 4
CHIARA (energicznie potrząsając dzwonkiem) Intermezzo! Intermezzo! Intermezzo!
Intermezzo: "Koło fortuny". Na scenie pojawiają się trzy stanowiska dla graczy, koło fortuny, tablica z literami, kolorowe reflektory, telewizyjny kicz w pełnej krasie. Prowadzącym jest Salvatore. Chiara, nagle w czarnej, koronkowej sukience mini, butach na niebotycznie wysokim obcasie i blond peruce jest asystentką odkrywającą litery, graczami są Paolo, Massimo i Francesca, widownią: Claudia i Luca.
SALVATORE La ruota della fortuna! La ruota della fortuna! Koło fortuny, proszę państwa! Dla kogo dziś Fortuna będzie łaskawa? Kto będzie miał dzisiaj szczęście? Jestem professore Salvatore i mam przyjemność prowadzić dzisiejszy program! Zapraszamy na nasz show!
Słychać jingiel programu, reflektory szaleją.
SALVATORE Mamy mało czasu na ceregiele, więc w tym odcinku gramy według uproszczonych reguł. Mili państwo! Nie podajemy samogłosek! Ponadto odsiewamy wszelkie karty, za które kupuje się bonusy, wszelkie zatrzymania i przejścia kolejki, nie mamy czasu, powtarzam, nie mamy czasu! Kręcimy kółeczkiem, podajemy literę, odgadujemy hasło, do którego podpowiedzią jest krótkie, enigmatyczne zdanie - i wygrywamy albo przegrywamy życie!
FRANCESCA Ale się jaram...
MASSIMO Cicho. Jesteśmy na wizji.
Aplauz.
SALVATORE Jest ze mną moja wierna asystentka, Chiara!
Chiara robi seksowny wygibas przed tablicą.
SALVATORE Przed państwem Massimo, Francesca i Paolo. Aby zaoszczędzić na czasie, którego tak bardzo nie mamy, nie będziemy się zagłębiać w opowieści o ich życiu ani opowiadać suchych kawałów. Ale żeby nie było tak łatwo z naszymi zasadami, które, jak wspomniałem, są przecież uproszczone, wymagamy od państwa podawania litery, która rozpoczyna nazwisko włoskiego kompozytora.
FRANCESCA Co?!
SALVATORE Oczywiście oczekujemy, że podadzą państwo zarówno literę, jak i nazwisko.
FRANCESCA Ten konkurs jest ustawiony!
PAOLO Ale że ja go niby ustawiłem?
FRANCESCA No przecież od razu wiadomo, kto go wygra! To jest konkurs ustawiony pod tego tutaj pana.
MASSIMO Niech się pani tak nie miota, aż mi się stojak trzęsie.
FRANCESCA Dlaczego od nazwiska kompozytora? A może na przykład od kreatora mody, co? G jak Gucci! I co mi pan zrobi?!
PAOLO Czy pani oszalała? To zabawa.
FRANCESCA Zabawa? Na stole leżą tysiące euro i zamierzam je wygrać!
MASSIMO Niech pani tak nie dramatyzuje. Niech się pani nie ośmiesza. No co? Nie zna pani "D jak Donizetti"?
FRANCESCA Pan mnie ma za idiotkę!
MASSIMO Spod jakiego kamienia panią wykopano? Mieszka pani w Bergamo i nie zna pani "D jak Donizetti"? Serio? "V jak Verdi" też pani nie zna? Niech się pani nie ośmiesza.
SALVATORE Czas leci, proszę państwa! Życie przecieka przez palce. Zakończmy te swary i przejdźmy do rzeczy. Iii... mamy nasze pierwsze hasło. Podpowiedź: "YOLO".
FRANCESCA YOLO? Co to w ogóle znaczy?!
MASSIMO Pani gra czy pani kontestuje?
FRANCESCA Mam chyba prawo wiedzieć, co to znaczy?
SALVATORE Jest to młodzieżowy skrót rozwijający się do angielskiego hasła "You only live once", żyje się tylko raz. Panie Massimo, proszę zakręcić kołem fortuny.
Massimo kręci.
SALVATORE Trzy tysiące euro! Brawo!
MASSIMO P jak Puccini!
SALVATORE Niestety, nie mamy P jak Puccini. Proszę panią Franceskę... Tysiąc pięćset euro.
FRANCESCA D jak Donizetti!
MASSIMO Błagam, nie powiedziała tego pani.
FRANCESCA O co panu w ogóle chodzi? Cały czas pan na mnie najeżdża! D jak Donizetti!
SALVATORE Nie ma D jak Donizetti. Pan Paolo.
Paolo kręci.
SALVATORE Dwa tysiące euro!
PAOLO N jak Nono.
FRANCESCA O, widzi pan? Już się popisuje. Erudyta, kurwa.
SALVATORE Mamy jedno N! Brawo! Dwa tysiące euro dla pana. Proszę zakręcić kołem fortuny. Tysiąc euro!
PAOLO B jak Berio.
SALVATORE Nie mamy B jak Berio. Proszę, pan Massimo. Półtora tysiąca euro!
MASSIMO R jak Rossini!
SALVATORE Mamy jedno R! Półtora tysiąca euro dla pana.
FRANCESCA Hasło pewnie też z dupy, jak cała ta konkurencja.
SALVATORE Pan Massimo, pan Massimo, hmm, co takiego dali nam Rzymianie?
MASSIMO Ale ja w połowie jestem Sycylijczykiem.
SALVATORE To taki żart, cytat. "Co takiego dali nam Rzymianie?"
MASSIMO Nie wiem. Akwedukty?
SALVATORE (rozbawiony) Proszę zakręcić kołem fortuny. I znowu półtora tysiąca euro dla pana, jeśli poda pan właściwą literę.
MASSIMO B jak Bellini.
SALVATORE Nie ma B jak Bellini. Skupił się pan niepotrzebnie na kompozytorze, przed chwilą pan Paolo powiedział: "B jak Berio".
MASSIMO Kurdeeee...
SALVATORE Pani Francesca. Fortunę w nazwie naszego programu powinno się pisać wielką literą, czy raczej może małą?
FRANCESCA (do Paola) Pssst, to jakaś zagadka? Podpowie mi pan...
SALVATORE Pani kolej, pani Francesko, proszę zakręcić kołem fortuny.
FRANCESCA Dawaj, cholera... kręć się, kręć!
SALVATORE Dwa tysiące euro!
FRANCESCA V jak Verdi.
SALVATORE Nie ma V. Pan Paolo! Tysiąc euro. Prosimy o literę.
PAOLO M jak Mascagni.
SALVATORE Mamy trzy M! Doskonale! Trzy tysiące euro dla pana!
PAOLO Podaję hasło: Memento mori.
SALVATORE Brawo, bravissimo! Wygrywa pan pierwszą rundę!
FRANCESCA To jakiś idiotyzm.
MASSIMO Pani za wszelką cenę chce wygrać.
FRANCESCA A nie o to chodzi w życiu?
MASSIMO Jezus.
FRANCESCA A pan co tak nic nie mówi?
PAOLO A co mam mówić? Niech się pani ode mnie odczepi.
SALVATORE Przechodzimy do drugiej rundy. Rozpoczyna pani Francesca. Podpowiedź do hasła: "Patron Parmy". Do dzieła!
FRANCESCA Kręć się, kręć, kółeczko! Aaaaa... Jest!
SALVATORE Pięć tysięcy euro. Nooo... czy ma pani literę?
FRANCESCA D jak Donizetti! Co pan tak parska śmiechem?!
PAOLO Ja? Ja nic nie mówię!
FRANCESCA D jak Donizetti!
SALVATORE Nie mamy D jak Donizetti. Pan Paolo. Dwa i pół tysiąca euro. Świetnie.
PAOLO R jak Respighi.
SALVATORE Mamy jedno R. Brawo. Proszę zakręcić kołem fortuny. Pięćset euro.
PAOLO C jak Corelli.
SALVATORE Brawo, mamy dwa C. Tysiąc euro dla pana. Patron Parmy, patron Parmy, któż to może być?
PAOLO Podaję hasło: San Rocco.
SALVATORE Brawo! Doskonale! San Rocco, San Rocco, święty Roch! Druga runda wygrana przez pana Paola. Dochodzimy do rundy trzeciej i ostatniej!
FRANCESCA Mówiłam, że tak będzie. Że to wszystko ukartowane.
MASSIMO Pani naprawdę jest nudna. Pani tak bardzo chce wygrać, a nie wie pani nawet, co jest nagrodą główną, bo nikt nam tego nie powiedział.
FRANCESCA No, na pewno jakiś samochód, nie? Wyobrażam sobie czerwone maserati, najpiękniejsze auto świata moim zdaniem, absolutny majstersztyk, kwintesencja włoskiego stylu i smaku.
MASSIMO Może jeszcze z szoferem w środku i paczką prezerwatyw w schowku?
FRANCESCA Niech pan nie będzie wulgarny, wypraszam sobie.
SALVATORE Ostatnie hasło. Bardzo krótkie. Zaczynamy tym razem od pana Paola. Podpowiedź do hasła: Achillesowi została tylko pięta. Proszę, proszę, pięcioliterowe hasło, a jaka długa podpowiedź. Kręcimy! Pięćset euro.
PAOLO S jak Scelsi.
SALVATORE Jest! Brawo, dwukrotnie.
PAOLO Podaję hasło: Styks.
Tablica miga wszelkimi kolorami, spada konfetti.
SALVATORE Brawo! Brawo! Dzisiejszy odcinek "La ruota della fortuna" wygrywa pan Paolo Santi z Bergamo! Co za zuch! Serdeczne gratulacje! Dawno nie mieliśmy w programie tak brawurowej rozgrywki! A teraz czas na nagrodę główną, naszą nagrodę-niespodziankę, która kumuluje w sobie luksus, wygodę i wypoczynek! Chiaro, zapraszam do odsłonięcia naszej nagrody.
Chiara zsuwa z dużego przedmiotu materiał, który go przykrywa, i jednocześnie ściąga perukę, spod której wypada nagle żałobna woalka. Pod spodem jest otwarta, elegancka trumna. Przez cały czas, aż do zamieszania z wypróbowaniem trumny, Chiara przybiera przy trumnie seksowne pozy, jakby ją reklamowała.
FRANCESCA A co to niby ma być? Gdzie jest maserati? Gdzie jest super bryka?
MASSIMO No jest. Wehikuł na tamten świat. Z tą dziunią jako szoferką.
SALVATORE Gratuluję jeszcze raz! Jak się pan czuje?
PAOLO Nie wiem, co powiedzieć.
FRANCESCA Niech pan szczerze mówi, nie cyka się, bo telewizja. To jest jakaś bujda na resorach! Oto, co powinien pan powiedzieć. Żeby to chociaż było zaprojektowane przez, nie wiem, Versace. A tak? A po co panu niby trumna? Wybiera się pan gdzieś? Co za farsa!
SALVATORE Trumna została zaprojektowana w renomowanym studio Ch.V. Societa per azioni. Wyściełana jest chińskim jedwabiem naturalnym i wykonana jest z najprawdziwszego hebanu. Zapraszam do przymiarki!
PAOLO Ja nie chcę jej... przymierzać.
FRANCESCA Ależ z pana przesądna pipa! Przecież nikt nie umiera.
MASSIMO Pani po prostu jest wściekła, że pani nie wygrała.
FRANCESCA To coś miałabym wygrać? Bogu dzięki, że nie wygrałam!
PAOLO Jak się pani tak cieszy, że pani nie wygrała, to co pani gada, że jestem pipą, jak nie chcę przymierzyć?
FRANCESCA Pogięło was wszystkich do reszty? Jeden lepszy od drugiego. Chłopy. Zero odwagi. Ja przymierzę, frajerzy. Z drogi!
Francesca wchodzi do trumny przy pomocy Salvatorego, chwieje się chwilę na obcasach, kładzie się, chwilę wierci, mamrocząc pod nosem, w końcu się układa. Leży. Chwila ciszy.
FRANCESCA O kurwa.
PAOLO Coś się stało?
Chwila ciszy.
MASSIMO Pani Francesko?
FRANCESCA O kurwa.
Chwila ciszy.
PAOLO Nic pani nie jest?
FRANCESCA O kurwa, jak wygodnie. (siada z impetem) Tysiąc euro, nie, dwa tysiące euro za drzemkę w tym cudzie. Słyszy pan?
PAOLO Pani oszalała!
FRANCESCA Trzy tysiące euro, sąsiedzie, trzy tysiące. Dwadzieścia minut takiej drzemki i wstaję rześka, świeża, jak młody bóg. Dwadzieścia minut i jestem jak nowo narodzona. Trzy tysiące.
PAOLO Niech pani da mi spokój!
FRANCESCA Pięć tysięcy. Za dwadzieścia minut drzemki. Tylko dwadzieścia minut. Niech pan się nie targuje, niech pan weźmie, dobrze, niech będzie moja strata, osiem tysięcy. Proszę!
PAOLO Przestań, kobito! To jakaś paranoja!
Francesca wychodzi z trumny i zaczyna się szarpać z Paolem. Chiara wraca do reklamowania trumny, ale jej pozy są coraz bardziej absurdalne. Massimo patrzy na wszystko z niedowierzaniem.
SALVATORE Proszę państwa! Dziękujemy za wspaniały wieczór i widzimy się w kolejnym odcinku "La ruota della fortuna"! Brawa!
Francesca i Paolo nadal się szarpią, Chiara nadal reklamuje trumnę, wykonując już coś pomiędzy jogą a idiotyczną akrobatyką, publika klaszcze, słychać jingiel, szaleją kolorowe reflektory.
S c e n a 5
Przy stole.
FRANCESCA Trumna. Tak... Co to ja chciałam... Ach! Tak! Widzieli państwo to nagranie, oczywiście? Jak wojsko wiezie trumny? Pakują je do ciężarówek, pakują, ale końca nie widać. No, jednak strach człowieka oblatuje. Zimny pot oblewa.
CLAUDIA Gdzie to pani widziała?
MASSIMO W internecie jest, nie widziałaś?
LUCA Mnie najbardziej przestraszył, bo powiem uczciwie, że mnie przestraszył, ten konwój. To, jak w ciszy, w czarną noc, ten sznur samochodów wypchanych trumnami sunie przez ulice Bergamo.
CLAUDIA Straszne.
FRANCESCA Cały świat patrzy teraz na nas i z nami płacze.
PAOLO Cały świat ma nas w dupie.
FRANCESCA Co? Co też pan opowiada? Bzdura. Cały świat czeka, aż poluzują ograniczenia. Wszyscy chcą przyjechać do Rzymu, boskiej Florencji, Pizy. Co też pan?
MASSIMO A ja słyszałem, że w Azji jest taki syndrom, takie... no, depresja, że przyjeżdżają do nas Azjaci, patrzą na ten syf i wracają do siebie chorzy ze zgryzoty.
FRANCESCA To chyba jak jadą do Indii.
MASSIMO Skąd! Właśnie jak przyjeżdżają do nas.
FRANCESCA Do nas? Bzdury pan opowiada. Pan chyba rzadko bywa w Mediolanie. Ja tam jestem bez przerwy, z racji pracy, i proszę pana, codziennie, powiadam, codziennie widzę te tłumy Azjatów, którzy przyjeżdżają specjalnie do nas, żeby ubrać się w zaprojektowaną i uszytą we Włoszech suknię ślubną i stylowy garnitur, a potem zrobić sobie sesję zdjęciową przed katedrą i w parku Sempione.
MASSIMO No, nie wiem, pewnie sobie robią sesje, a potem wracają do Azji przybici.
FRANCESCA Aj tam.
LUCA Myślę, że turystycznie to my bardzo ucierpimy, prawda, kochanie?
FRANCESCA Zdecydowanie.
PAOLO Każdy ucierpi.
FRANCESCA Więc pan nie uważa, że Włochy są wyjątkowe w skali świata.
PAOLO Myślę, że w skali świata wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Liczy się to, co można sprzedać, wycenić, liczy się cały ten idiotyczny system, tak, z turystyką włącznie, pani Barbieri, w którym będzie się ronić łzy nad upadkiem danej branży, a śmierć innych nie będzie nas szczególnie obchodzić, o ile nie będzie nas dotyczyć osobiście.
LUCA Ja się przejąłem. Te trumny sunące w ciężarówkach... Brrr...
PAOLO Siedzimy tu, jemy wystawną kolację. Państwo myślą, że co to jest? Jakiś "Dekameron"?
FRANCESCA Nie bardzo wiem, o co panu chodzi.
PAOLO Chodzi mi o to, że my jesteśmy bezpieczni, bo nas stać, przynajmniej na razie, ostatkami sił. I łudzimy się, że jesteśmy jak arystokracja i bogaci kupcy z czternastego wieku. Możemy się zamknąć w czterech ścianach i pić drogie wino.
SALVATORE W tym sensie to jest "Dekameron".
PAOLO Ale żadna z nas arystokracja.
CLAUDIA A ja myślę, że reszta świata, a na pewno Europy, uważnie nam się przygląda. Naszym poczynaniom, statystykom, temu, czy sobie radzimy, czy nie. I to jest zupełnie racjonalne, każdy by chciał wyciągnąć wnioski z cudzych błędów i cudzych sukcesów, prawda?
PAOLO Nikt nie wyciąga żadnych wniosków i nikt nam się ze szczególną refleksją nie przygląda.
CLAUDIA Ja nie chcę się z panem kłócić, generalnie się z panem zgadzam.
PAOLO Jakie sukcesy? Jakie błędy? Europa ma nas w dupie.
MASSIMO Dobrze gada.
FRANCESCA Ale, proszę pana, my mamy w dupie Europę i jesteśmy kwita! Wielkie mi halo.
PAOLO Nie, nie, nie. Jesteśmy w tej wspólnocie i do niej należymy. Ile lat mamy się dobijać o pomoc? Ile lat mamy na nią czekać? Dramat Lampedusy - to samo. Od ilu lat on trwa? I od ilu lat Europa rozkłada ręce? Co pan mi się tak przygląda?
MASSIMO Ja? W tej kwestii ja się z panem całkowicie zgadzam. Europa to żart.
FRANCESCA Europa nam wszystkiego zazdrości.
PAOLO Niby czego? Europa ma nas za brudasów, za dzikich, u których może i można spędzić fajne wakacje, ale pewnie na takiej samej zasadzie można spędzić wakacje w Egipcie albo Wietnamie.
CLAUDIA Przesadza pan.
PAOLO Ja przesadzam?
CLAUDIA Przesadza pan. Jest pan sfrustrowany i to jest zrozumiałe, że przemawia przez nas wszystkich rozczarowanie...
PAOLO "Rozczarowanie". Ludzie umierają, opieka zdrowotna nie wydala, wojsko transportuje tysiące trumien, a pani mówi, że to jest rozczarowanie i że jestem sfrustrowany. To nie jest frustracja, my zostaliśmy zdradzeni.
CLAUDIA Pan się nie powinien tak denerwować. Pan jest przemiłym, uczynnym...
PAOLO Niech pani da mi spokój.
CLAUDIA Jest pan utalentowany.
PAOLO Proszę mi dać spokój. Nie jestem miłym, uczynnym i utalentowanym człowiekiem, jestem zdradzonym przez resztę tego kontynentu brudasem. I wszystko im jedno, czy umrze sto osób, tysiąc, czy dziesięć tysięcy. To tylko Włochy. Nikt się nami nie przejmuje i nie będzie się przejmował. Jeszcze powiedzą, że sobie zasłużyliśmy, bo zamiast uczciwie pracować, szlajamy się po knajpach i chadzamy na mecze piłki nożnej. O to tu chodzi. Człowiek jest przede wszystkim traktowany utylitarnie, to znaczy: jego wartość jest mierzona tym, jaki obrót kapitału generuje i ile skonsumuje. Poumierają wszyscy starcy? Świetnie. Nie generują już żadnych zysków, w większości siedzą w domach, są tylko kulą u nogi, bo pobierają emerytury. Niby wspierają przemysł farmaceutyczny, ale jestem przekonany, że zyski są niewspółmierne do kosztów, które trzeba ponieść, aby wypłacić całej rzeszy starszych ludzi świadczenia. Na tym to polega.