Depresja. Metafora jako choroba- ELIZA KĄCKA -
Depresja niejedno ma imię. W przedwojennej encyklopedii i mojej pamięci widnieje na absurdalnym kadrze obok wszelkich innych form powierzchni Ziemi, w sąsiedztwie zapadliska tektonicznego, grabenu i estuarium - ma się rozumieć, na samym dole. W tle piętrzą się kształty pozytywne: turnie, wulkany, płaskowyże i tym podobne. Ktoś, kto nazwał depresją zjawiska polityczne, ekonomiczne, a zwłaszcza z zakresu stanów psychicznych, posłużył się metaforą. W tym ostatnim przypadku mowa o samopoczuciu obniżonym wobec przyjętej średniej: ofiara tej sytuacji spada na dół obrazka, a mówiąc potocznie, łapie doła. Przenośnia oznacza tu stan negatywnie odbiegający od normy, zarazem go symbolizując. Jak wiemy od Susan Sontag, choroba jest poza wszystkim także metaforą - w przypadku depresji metafora jest chorobą. Medykalizacji uległa dość niedawno: przedtem była grzeszną acedią, melancholią w roli temperamentu, splinem w sferach wyższych, chandrą w niższych, zniechęceniem w małżeństwie wedle Van De Velde'a i niemożnością u Gombrowicza. Stąd pytanie, czy depresja w perspektywie nieklinicznej, lecz egzystencjalnej, jest w ogóle chorobą? Odpowiedź brzmi: dotknięta bądź dotknięty depresją nie cierpi na schorzenie. Cierpi na metaforę.
Autorka jest recenzentką i czytelniczką literatury najnowszej, pracuje na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Wydała książki: Stanisław Brzozowski wobec Cypriana Norwida (2012), Lektura jako spotkanie. Brzozowski - tekst - metoda (2017), a także prozę Elizje (2017) i Po drugiej stronie siebie (2019).
ORCID: 0000-0001-9589-936X
Acedia, jak wiadomo, żarła anachoretów, melancholia - tytanów artystycznego ducha, splin snobów, chandra telegrafistów z prowincji, zniechęcenie - damy z pieskiem na deptaku w Jałcie, a niemożność - pedagogów. Od czasów pani Bovary uczulonej na ceratę i męża konowała (vide pamiętny kawałek u Ericha Auerbacha), pani Emilii - na jałowe życie w dworku nad Niemnem, pani Barbary - na żmudne noce i dnie w serbinowskim majątku, Róży pani Kuncewiczowej - na niedostępny jej palcom koncert skrzypcowy Brahmsa, czyli za sprawą dziedzictwa romantyzmu, depresja stała się emblematyczną przypadłością kobiet. Panowie wpadają w nią jak w studnię. Jeden - święty patron depresji - z chwili na chwilę redukuje kontakt ze światem do zwrotu "Wolałbym nie", drugi z dnia na dzień porzuca dobrze prosperujący sklep na Krakowskim Przedmieściu, trzeci traci zainteresowanie rzeczywistością po wyrwaniu mu zęba, czwarty tak nienawidzi swego fachu komiwojażera, że budzi się pewnego ranka w ciele "potwornego robaka". U pań zaś gęstnieje to z wolna, ich świat niepostrzeżenie mrocznieje, zmierzają w stronę dna metr za metrem niby batyskaf bez okien.
TEATR DEPRESJI
Słowem, doświadczenie depresji to dla kobiet mniej lub bardziej świadome uleganie jej, poddawanie się beznadziei, ustępowanie krok po kroku z czynnego życia, stopniowe osnuwanie obolałej świadomości kokonem bądź opancerzanie duszy skorupą, na zewnątrz której pozostają - do czasu - tylko obowiązki. Proces ten potrafi nigdy nie dobiec końca, czyli ustać dopiero wraz z własnowolną śmiercią, jednakże zasadniczo wiedzie do chwili klasycznej anagnorisis, rozpoznania siebie w jaskrawym świetle stanu rzeczy. W tym punkcie każda z ofiar depresji potwierdzić może spostrzeżenie Carla Gustava Junga, iż "To co się dzieje z kimś, kto treści dotąd nieświadome włącza do świadomości, jest wprost nie do opisania. Tego można tylko doświadczyć"1. Z taką, czyli niemożliwą, materią literacką mierzyć się muszą relacje.
Jak z tego wynika, depresja kobiet za punkt wyjścia ma odjętą sprawczość. A więc tak - myśli ofiara - podam jeszcze, powiedzmy, dwanaście tysięcy obiadów, dwa i pół tysiąca razy spełnię obowiązek małżeński, przeżyję tyle a tyle porodów, remontów, przeprowadzek, cudzych ślubów, chrzcin i pogrzebów, nim zapracuję na własny. I z każdym rokiem ubywać będzie sił. Co można na to poradzić? Nic nie można poradzić. "Takie jest życie", "Tak się ułożyło", a na koniec dwa słowa, którymi zatyka się rozpacz jak palcem dziurę w tamie: "Trzeba" i "Trudno". Mężczyźni mogą przynajmniej liczyć na katastrofę. Kobiet z pichcenia, służenia swym ciałem, niańczenia, krzątactwa, pocieszeń i pożegnań nic nigdy nie zwalnia. Zdaje się, w żadnej kulturze.
MELANCHOLIA, REŻ. LARS VON TRIER, 2011.
Każdy z niestandardowych stanów świadomości ma własny teatr. Tylko dawna histeria bywała raczej cyrkiem. Groźne spektakle odgrywa tak zwana zbiorczo schiza - umyślnie przywołuję tu nazewnictwo ludowe - zwłaszcza ataki manii prześladowczej, napady dzikich fobii i malowniczych urojeń. Na tym tle depresja jawi się jako teatr intymny. Limituje ekspresję, ogranicza dialogi, odstręcza protagonistów. Rozgrywa się głównie w przestrzeni wewnętrznej, z zewnątrz tak dobrze, jak niedostępnej, od wewnątrz niejasnej, bezkierunkowej, gęstej od głosów, urazów i przeczuć. Znamy ją, tę przestrzeń, w której odbywa się spektakl zstępowania - to limbo spod korzeni realności, jakie opisał Bruno Schulz w sławnym siedemnastym rozdziale Wiosny. "Jesteśmy u końca naszych słów, które już tu stają się majaczliwe, bredzące i niepoczytalne. A jednak dopiero za ich rubieżą zaczyna się to, co [...] jest nieogarnięte i niewypowiedziane."2 Droga wiedzie wciąż w dół, w ciasne przełazy domysłów, przestwory lęków bez tchu, na drugą stronę rzeczy. "Tak rozgałęziamy się w głębi anamnezą, wzdrygając się od podziemnych dreszczów"3, wypatrując oparcia i obawiając się dna. W tej przestrzeni, o której blade pojęcie dają zdrowym bezsenne noce pełne natrętnych myśli, opukujących teraźniejszość i przeszłość, obracających słabości, błędy, katastrofy, dno jednak umyka, jest niewidzialne, zamurowane, jest kryptą. Przestrzeń depresji to escape room, z którego wyjście prowadzi przez kryptę, jakiej zaledwie możemy się domyślać.
W tym punkcie spektakl depresyjnej introspekcji przybiera kształt filmu grozy. Roi się od widm, sylwetek duchów, rozbrzmiewa głosami sprzed lat. "Tępa jest" - słyszy się jakąś ciotkę od zawsze bez twarzy. "Nic z niej nie będzie" - oświadcza nauczycielka. "Kto ją zechce?" - powtarza zza grobu fantom ojca. I: "Znowu się zbłaźniłaś", i: "A ty co tu jeszcze robisz?", i: "Jak mogłaś, jak mogłaś!". Gdzieś za tym wszystkim majaczy raczej niż tkwi pierwsza przyczyna, feler osobowości, synekdocha biografii, pech pierworodny, do którego nie sposób się zbliżyć, a który trzeba odkopać, wniknąć weń, przeżyć raz jeszcze, tylko świadomie, i przekląć, i wyśmiać, i zapomnieć. O ile to możliwe. Zwykle niemożliwe.
TŁO PIERWSZOPLANOWE
Niemożliwe, mało tego: najściślej indywidualne umasowiło się niedawno, jakby rzeczywistość polska zamieniła się na miejsca ze szpitalem Salp?tri?re, pełnym histeryczek. Taką wizję funduje Olga Hund w Psach ras drobnych (2018). Główna bohaterka jest tam regularną bywalczynią oddziałów zamkniętych, ale nie tylko mury Kobierzyna zdają się zainfekowane szaleństwem i podminowane beznadzieją. Efekt szpitala na tym polega, że w pewnym momencie nie ma w nim już zdrowych, a depresyjność zdaje się nieredukowalnym kontekstem i tłem biografii kobiecej w ogóle. Tłem - bo nie idzie o konkretne bóle i schorzenia, lecz o coś, czego nie da się wyleczyć: o depresyjny stan świadomości.
Myślą [...], że na oddziałach psychiatrycznych znajdują się tylko seryjne morderczynie, wiedźmy, mówiące językami szeptuchy, chore na pląsawicę i wściekliznę potomkinie zwierząt urodzone z zębami i szóstym palcem. To też. Ale większość dziewczyn na oddziałach nie jest aż tak szalona i pamięta, co robili im ojcowie, wujkowie, mężowie, matki, co robił im Kościół, ZUS i rynek pracy4.
OLGA HUND PSY RAS DROBNYCH, TEATR DRAMATYCZNY, WARSZAWA, 2021. REŻ. IWONA KEMPA.FOT. KRZYSZTOF BIELIŃSKI.
Ta milcząca - bo czasem tylko drąca się - większość to w gruncie rzeczy kobieta zbiorowa; kolektywne ciało upokorzone, które dopiero teraz, w przesileniu depresyjnym, doświadcza skali własnej niemocy. Psy ras drobnych to kobiety, które trafiają w lej depresji, bo niewystarczająco dobrze poradziły sobie w życiu. Zepsuły się, a zatem oddaje się je do remontu. Bohaterki prezentowanych przez Olgę Hund fabuł depresyjnych skądinąd same siebie postrzegają jako egzemplarze uszkodzone. Emocjonalna wsobność depresji eliminuje zresztą inną perspektywę, lokującą winę po stronie systemu. Co symptomatyczne, narratorka jest jednym z głosów doświadczających przymusu analizy kobiecego losu, przymusu eksplorowania bolesnej prawdy o złamanych biografiach. Matowych i zbędnych. Gdyż dla pokolenia autorki siermiężna codzienna szarpanina, zwielokrotniająca bezsens czy jałowość przeciętnego losu, nie jest zwykłością, lecz metonimią depresji. Pokolenie to bowiem raptem mocniej, gwałtowniej odczuło swoją prekariacką - zazwyczaj - kondycję jako pułapkę. Im mocniej zapragnęło samorealizacji, tym po odkryciu nędzy swoich oraz ogólnych uwarunkowań głębiej dorobiło się depresyjnego cienia.
Zaczyna się bowiem od wcale wysokich pragnień, choćby i przepuszczonych przez deheroizujący, obniżający filtr prekariackiego snu. ""Przecież zasłużyłam na cud" - myślałam sobie. Kroczyłam, wspominając niedawną tragedię, aż nagle zaczęło padać"5 - tak relacjonuje swoje zmagania bohaterka opowiadania "opartego na prawdziwej historii", otwierającego Dropie Natalki Suszczyńskiej (2019). Bohaterka ta zamieszka w altance śmietnikowej i "zatrudni się" w bankomacie, a i to do czasu, gdyż z posadami i możliwościami krucho. Śmiejemy się, czytając, póki widzimy w tym rebelię gorzkawego antysystemowego humoru. Jeśli jednak obrócić tę historyjkę wokół innej osi, to widzimy od razu lot w dół złudzenia, któremu nie udało się długo utrzymać. Prekariackość głównej bohaterki jest bowiem nie tylko odbiciem realnej kondycji młodych, lewicujących kobiet, lecz także figurą egzystencji z góry skazanych na porażkę. A porażka nie musi tu być synonimem kompletnego wynicowania, lecz utraty złudzeń.
Postanowiłam także spełnić moje dawne marzenie i zrealizować film w technologii 3D. Będzie to podnosząca na duchu opowieść o sukcesach naszego kraju z dużą ilością dowcipów, wybuchów, pięknych aktorek i aktorów. [...] W przyszłości natomiast chętnie zrealizuję dramat dotyczący moich przeżyć. Prawdopodobnie jednak dopiero na starość. Grać będą w nim ludzie z ulicy, dialogów będzie mało, kamera z ręki i niewyraźne kadry. Liczę na prestiżową nagrodę. Poważni ludzie lubią przecież takie opowieści blisko życia. Póki co, nie chcę jednak sięgać po wątki autobiograficzne.6
Opowieści, które lubią poważni ludzie, mogą odebrać resztki chęci na zabawę lusterkiem absurdu. Może to być skok w smutek, z którego nie da się już katapultować. "Tylko we własnej tragedii da się być, o cudzej da się zaledwie myśleć"7 - zdaniem ze Szczelin istnienia Jolanty Brach-Czainy można lapidarnie podsumować ową różnicę między ogólnodepresyjnym oglądem świata z możliwością dystansu a pochłonięciem przez stan, który nie nadaje się do obróbki w 3D.
Inaczej nieco formuła filozofki działałaby przyłożona do Potopu Salci Hałas (2019), poematu prozą, gdzie depresję pewnej Zośki obracać w głowie łatwiej niż apokalipsę ogólną, rychły koniec, który przecież zapowiada każda całostka tego pisanego czcionką melancholii tekstu. "No dobrze, ale co wtedy, / jak ktoś ma otchłań w ogródku naprawdę, / spytała Zośka innych depresantów, też w internecie. / Ale nie otrzymała odpowiedzi. / Została przez tych depresantów całkowicie zignorowana. / A potem usunięta za głupie żarty z poważnej choroby."8 Motyw żartowania sobie "z poważnej choroby", smutno-zabawny w tym wypadku, wystawia chorobę samą na test realności, na empiryczny sprawdzian porządnego nieszczęścia i faktycznej otchłani. Co tu jest metaforą?
Przestrzeń prekariacka, zabetonowana monotonią drobnych klęsk, funduje inny rodzaj klaustrofobii niż przestrzeń szpitalna czy wreszcie przestrzeń sanatoryjna, o czym przekonywał w 2019 roku Zdrój Barbary Klickiej. Dotkliwość i opresyjność sanatoryjnych regulacji w zderzeniu z podmiotowością wrażliwej dziewczyny działa analogicznie do przemocowości przestrzeni szpitalnej: w pewnym momencie następuje efekt urealnienia i odrealnienia zarazem. Ląduje się bowiem bliżej ciała, nie tylko własnego zresztą - bliżej jego lęków, potrzeb i, najprościej - materii. Przy czym zamknięcie w świecie-szpitalu, w świecie-sanatorium powoduje wycofanie w boczną odnogę depresyjnego czasu, oderwanie od zwykłych praw życia, lewitację.
Śnią mi się ludzie, myślę. [...] Mają plan, myślę. Sądzą, że im wolno. Że czas i miejsce będą się zgadzać ze sobą i w zgodzie rozwiną przed nimi trakt aksamitny jak strużka rozlanego jogurtu, rozwiną go i szepną: nic się nie martw, ruszaj. [...] Myślę, że myślą: przed nami zawroty głowy, tak silne, że trzeba będzie z pewnością oprzeć się o najbliższą ścianę. Tylko że ja nie śnię żadnej ściany.9
Brak ściany, niepokojący sygnał utraty oparcia, granicy nie zamyka tego onirycznego obrazu ot tak sobie. Jest w pewnym sensie kluczowy, gdyż - za pomocą innej niż w Dropiach metafory - demonstruje konieczność dotkliwej deziluzji. Nie ma asekuracji i nie ma troski ze strony świata. Zostaje ciało, które skądinąd trudno oswoić - i psyche, która nie jest u siebie, a jeśli chwilami bywa, to kosztem bolesnych cesji. Zatem i to "u siebie" to lichy przyczółek ocalony w negocjacjach z losem, nędzny powidok wczesnych tęsknot i nadziei, złudzeń wyjątkowości.
DOTKNIĘCIE PUSTKI
W Jak pokochać centra handlowe (2016) Natalia Fiedorczuk daje, jak w późniejszej Uldze (2018), wyrazisty portret chorowania w rodzinie, w macierzyństwie, depresji uwikłanej w dorosłość. "Miałam w swoim życiu wiele przyjaciółek, które znienacka znikały"10, relacjonuje bohaterka, świadoma już tego, jak rzeczywistość pożera sny o życiu ze szwungiem, z dziewczyńską energią, z przyzwoleniem na marzycielstwo. Przejście progu dorosłości okazuje się dla tej dziedziczki schedy bowaryzmu inicjacją w depresję, czyli w utratę złudzeń o zawsze otwartym horyzoncie realizacji. Życie jest już zamknięte, chociaż - z innej perspektywy - rzec by można, iż właśnie się otwarło. Pojawia się dziecko, nowy kontekst społeczny i towarzyski, nowe zadania. I nowa pustka, bo rytuały codzienności okazują się bardziej stereotypowe, jałowe i obciążające, niż się wcześniej zdawało. I tu właśnie wkracza reżyserka depresja, rozpisując role. W głowie bohaterki odgrywają się nie tylko monologi czy gonitwy myśli na jednoosobowej scenie. Najciekawsze są bodaj całe projekty scen małżeńskich, w których kolejne stadia narastającej wściekłości, następcze etapy pretensji przepowiada się sobie po kolei z rzadko spotykaną intensywnością. Jak taka scysja domowa:
Jeżeliby to zrobił - myślę - jeżeliby to zrobił, to jebnęłabym tym talerzem o ścianę. Jeżeli ona jebnie tym talerzem o ścianę, to przewrócę krzesło i wybiegnę na szluga - myśli mój mąż, widząc mój nieestetyczny, czerwonawy, płaczliwy gniew. Stoję z podpartym biodrem, stoję nad nim, drugą ręką oparta o stół11.
Ta "hipotetyczna kłótnia" - projektowana sekwencja z dramatu życia codziennego, scena, którą odtwarza w głowie wiele nieszczęśliwych kobiet, uświadamia potrzebę eskalacji, rozładowania, potrzebę wrzasku. Więcej: potrzebę samowyzwolenia się kobiety i tego wyzwolenia niemożność. To jest bowiem stawką, a nie wolność od antydepresantów.
Wolność duchowo-emocjonalną jednak równie trudno sobie wywalczyć, jak udać się na pustynię, choćby w braku prawdziwej tylko na Pustynię Błędowską. I bądź tu pustelnicą! W autobiografizującym Życiu Adelki (2018), której nic tak dobrze nie wychodzi, jak ćwiczone pilnie spierdalanie, a zatem permanentna ucieczka od wejścia w obezwładniającą dorosłość (chociaż scenariusz rodziny z dzieckiem mniej jej, w związku z orientacją, zagraża), znajduje się taki epizod z pożądaniem pustyni. "Moja przygoda z pustynią zaczęła się i skończyła, gdy miałam siedemnaście lat. W tym wieku zapragnęłam filmowych przygód."12 Jak nietrudno się domyślić, "filmowość" wypala się w tym epizodzie błyskawicznie, ustępując miejsca melancholicznym obrazkom z prowincji: z noclegu w pokoju zmarłej dziewczynki, której to biedaczce w swoim czasie udało się jeszcze wygrać kilka konkursów ortograficznych, i z krótkiej wyprawy w teren z upośledzonym synem właścicielki domu. W trakcie tego ostatniego doświadczenia "Zajrzałam w głąb siebie i zrozumiałam, jak bardzo spieszę się na najbliższy autobus. Nie znalazłam tego, czego szukałam. Gdy wracałam do domu, było już ciemno. Kosmos, kosmos, kosmos. Jak co wieczór"13. Kosmos jako stan świata i umysłu, kiedy gasną nadzieje na spektakularność, ba, na jasność w jakimkolwiek aspekcie. Sprawy zaszły zbyt daleko, by obyć się bez rozwiązania i właśnie dlatego obywają się bez rozwiązania. Więc wokół osoby z depresją obraca się kosmos kobiecy, w którym na wzór regulacji egzystencjalnych dawnego poematu Różewicza, "spada się poziomo"14.
SŁOWA KLUCZOWE:
Depresja, melancholia, polska proza kobieca
PIOTR FROŃBezpieczne miejsce
OSOBY:
- ADAM
- KINGA
Hiperbiografia jest biografia? kolektywna?. Polem, które wytwarzane jest ze wspólnych dos?wiadczen?, przeżyc? pokoleniowych, refleksji i s?wiatoobrazów. "Bezpieczne miejsce" jest hiperbiografia?, a praca nad poniższym tekstem (jak i praca nad przedstawieniem) obejmowała szereg spotkan?, rozmów, lektur i seansów, które nadawały kierunek mys?li dramaturgicznej. Tak jak aranżacja literacka zgromadzonego materiału to efekt mojej pracy, tak sam rdzen? sensów jest dziełem kolektywu. Maja?c na uwadze niejednoznacznos?ć tego, czym we współczesnym teatrze jest autorstwo tekstu, chciałbym wymienic? tutaj osoby zaangażowane w budowanie znaczen?, poszukiwanie obrazów, eksploracje? wspomnien? - Adama Borysowicza, Kinge? Bobkowska? i Tomasza Fryzła - bez których nie byłoby żadnego "Bezpiecznego miejsca".
1. Lustro
ADAM Jak się czujesz?
KINGA (mówi, jak się czuje) A ty, Adaś, jak się czujesz?
Adam mówi, jak się czuje.
KINGA Mys?li o ułożeniu swoich stóp.
ADAM Mys?li o tym, jak stykaja? sie? z podłożem. Mys?li też o swoich nogach.
RAZEM Łydkach. Kolanach. Udach.
KINGA Mys?li o swoich le?dz?wiach.
ADAM O wygie?ciu w le?dz?wiach.
KINGA Czy jak nabiera powietrza, to wzdyma sie? klatka piersiowa czy brzuch.
ADAM Sprawdza, czy boli go brzuch.
KINGA Próbuje poczuc? swój zapach. Próbuje też wyczuc? przestrzen?, która? zajmuja? jej włosy.
ADAM Sprawdza położenie swojej brody.
KINGA I głowy.
ADAM I ust.
KINGA Zastanawia sie?, czy ma rozluz?niona? twarz, czy robi jaka?s? mine?.
ADAM Czy oczy wolałyby byc? zamknie?te...
KINGA ...czy otwarte. Mys?li teraz o tym, jak wypełnia soba? swoja? skóre?.
ADAM Jest zaraz za swoja? skóra?. Gdyby była troche? cieńsza, wszystko byłoby zza niej widac?. To też takie uczucie, jakby skóra była luźniejsza w niektórych miejscach. Jakby można było zmienic? w niej swoje położenie.
KINGA To wszystko, co czuje, to ona.
ADAM To on. Mys?li o sobie w trzeciej osobie.
KINGA Ona też. Wzie?ła głe?boki oddech.
ADAM On też. I patrzy na siebie.
Patrzy na siebie. Myśli o tym, co widzi.
ADAM Patrzy na siebie i widzi dziwnego zeza. Dziwnego. Ma zeza czy nie? Małe oczy i duże z?renice.
KINGA Widzi swoje duże, podkra?żone oczy.
ADAM Patrzy sobie w oczy.
KINGA Włosy. Sa? nieogarnie?te. Nie jakies? super tłuste. Takie na pograniczu.
ADAM Ciemne, kre?cone. Nigdy nie potrafi ich ułożyc?. Wkurza go pryszcz na s?rodku czoła.
KINGA Jakis? jeden pryszcz czasami sie? znajdzie. Pod nosem.
ADAM Gruby podbródek. Grube, spierzchnie?te usta. Co mys?li osoba, która go całuje? Odechciewa sie? jej.
KINGA Rozluz?nia twarz. Tak, żeby nie wyrażała żadnej emocji.
ADAM Jakie jest naturalne ułożenie jego głowy?
KINGA Nie nosi jakiegos? mocnego makijażu. Czasami czuje, że powinna. Ale lubi malowac? brwi. Lubi, jak sa? wyraz?ne.
ADAM Nigdy nie be?dzie miał zarostu, stracił już nadzieje?.
KINGA Skóra ziemista, szara, zme?czona. Sucha. Bez życia. Kiedy cia?gnie za swoje policzki, to boi sie?, że nie wróca? na miejsce, tylko zawisna? na kos?ciach i już tak zostana?.
Sprawdza, która cze?s?c? ciała jest najzimniejsza.
ADAM Stopy.
KINGA Nos. Czubek nosa.
Ma orli nos. Delikatnie. Ostatecznie mys?li, że jest całkiem ładna. Mogłaby byc? bardziej, ale nic z tym nie robi.
Ze?by. Sa? dos?c? równe.
ADAM Ma wszystkie ze?by. Sa? równe. Z?ółtawe. Czasem wieczorem nie chce mu sie? ich myc?, to pewnie przez to. S?mierdzi mu z ust? Nie jest pewien.
KINGA Nie lubi swoich łokci. Wystaja?. Czuje sie? troche? z?le, że jest taka chuda.
ADAM Za dużo tłuszczu. Dlaczego zbiera sie? w takich dziwnych miejscach? I brzydka postawa. Takie wygie?cie w le?dz?wiach.
Cały jest krzywy. Po prostu.
KINGA Mały biust. Bez sensu.
ADAM Ma małego penisa? Chwile? o tym mys?li.
KINGA Dołek mie?dzy piersiami. Jego też nie lubi.
ADAM Myje sie? codziennie, ale jest w nim cos? takiego, jakby nie mógł się nigdy domyc?. Czasami czuje swój pot, ale inni chyba nie.
Pachnie chyba jak mokra ga?bka do tablicy.
Zastanawia sie?, gdzie w sobie sie? teraz znajduje.
KINGA Za mostkiem.
ADAM W brzuchu. Siedzi tam. Po turecku.
2. Stan
Myśli o tym, jak się tutaj czuje.
ADAM Gdzie ona jest?
KINGA U siebie.
ADAM Co teraz robi?
KINGA Obudziła sie?. Leży w łóżku. Patrzy w sufit. A on?
ADAM Jest trzynasta. Leży w łóżku. Czuje pusta? przestrzen? w brzuchu. Czuje w sobie mnóstwo wolnego miejsca. Jakby mu ktos? w nocy wyja?ł wne?trznos?ci i gdzies? schował.
Albo cos? jak kisiel. Wiesz, jak wrzucisz łyżeczke? w kisiel i sie? tak...
KINGA A, że sie? tak zatapia...
ADAM No.
KINGA O czym mys?li?
ADAM Z?e dzien? stracony.
KINGA To jego pierwsza mys?l?
ADAM Tak. Po spojrzeniu na telefon. Jest póz?no. Wczes?niej już nie be?dzie, może byc? tylko póz?niej. Najlepiej, gdyby teraz zasna?ł i obudził sie? jutro.
A ona?
KINGA Ona to czuje.
ADAM Jakie to u niej jest?
Pauza.
KINGA Cie?żkie. Po przebudzeniu spływa na nia? razem z niedokon?czonym snem: w re?ce, wzdłuż ra?k, w nogi i le?dz?wie.
ADAM O czym mys?li?
KINGA Mys?li, że po prostu nie be?dzie dzisiaj wychodzic?. Niczego to nie zmieni. W pierwszym momencie to nawet przyjemne. W sensie: ta decyzja.
ADAM A potem?
Pauza.
KINGA Potem mys?li o tym, że to z?le. I że to z?le, że tak mys?li.
ADAM Ale robi cos? z tym?
KINGA Nie. Po prostu jest jej dobrze i z?le jednoczes?nie.
ADAM Powiedziała o tym komus??
KINGA Nie.
ADAM Jak podniósł telefon, to zobaczył jakies? powiadomienia.
KINGA I jak mu z tym?
ADAM Już mu nic nie robia?. W sensie: to sa? zawsze nie te, które mogłyby byc?.
KINGA Sprawdza?
ADAM Nie. Jak wys?wietli wiadomos?ci, to wszyscy na zewna?trz be?da? wiedziec?, że już nie s?pi.
KINGA Aż tak?
ADAM No. Tak to czuje. Musiałby wtedy ożyc?.
KINGA A dlaczego nie chce?
ADAM Po prostu jest mu milej, kiedy tego nie robi.
KINGA A co lubi?
ADAM Lubi sobie tak byc?. Tak, jak teraz. Dobrze mu z tym. I cia?gle mys?li, czy to dobrze, że mu dobrze.
KINGA Ona też została w tym bezpiecznym.
ADAM Czyli?
Pauza.
KINGA W swoim mieszkaniu. W pokoju. I wiesz. Dochodzi do niej, że nie be?dzie sie? musiała dzisiaj z nikim konfrontowac?. Nikogo widziec?.
ADAM I jak jej z tym?
KINGA Lekko. Zostaje w łóżku, pod kołdra? z laptopem na kolanach. Słucha muzyki.
ADAM Czego na przykład?
KINGA Jakichs? spokojnych, melancholijnych rzeczy. No. Ogla?da też jakies? rzeczy na Netfliksie.
Gdzie on jest?
ADAM W swoim pokoju. Słyszy odgłosy i głosy współlokatorów z kuchni. No, ale w jego obecnym stanie sa? jak sygnały z innych s?wiatów. I czasów.
Pauza.
KINGA Co jeszcze słyszy?
ADAM Za oknem ktos? boruje ulice? młotem pneumatycznym. Teraz to już na pewno nie zas?nie.
KINGA Ona została w łóżku. Leży. Czuje cie?żar swojego ciała. I takie migotanie w głowie.
Czas mija. W kon?cu w takim kokonie z kołdry idzie do kuchni zrobic? sobie cos? do picia.
Budzi sie? na podłodze. Zimne kafelki. Nie wie, ile tam leżała.
ADAM Czyli zemdlała?
KINGA Tak. Chyba obudził ja? ból głowy. Czuje go, ten konkretny punkt. To wszystko tam teraz jest.
ADAM To.
KINGA Spe?dziła w łóżku cały dzien?. Potem naste?pny. To sie? samo dzieje.
Pauza.
ADAM Jak by to nazwała?
KINGA Stopniowo wypełnia soba? tę przestrzen?. I wszystko jest nia?. I wszystko jest tym bólem głowy, i zapadaniem sie? w sobie. Oddala się od s?wiata.
ADAM To znaczy?
KINGA Wiesz, to jest taki stan. Stan skupienia, w którym jest. Generalnie robi to, co inni, ale tak... Wiesz, jakbys? powtarzał cos?, co ktos? robi, nie wiedza?c, po co to robi. I ona tak ma. Wie, że to wszystko po nic. Bo tam nic nie ma. I nie ma mowy o nadziei, że cos? sie? pojawi.
Dziwne to jest bardzo. I straszne, może... Ale ona poza naturalnym niepokojem przyjmuje to ze spokojem. Bez sensu troche?.
ADAM Ale to prawda.
KINGA Całkowicie.
ADAM On mys?li, że nie ma celu.
KINGA A miewał cele?
ADAM Miał kiedys? cel dostac? sie? na studia, ale potem sie? dostał.
KINGA I teraz nic?
ADAM Cokolwiek by wymys?lił, to nigdy nie be?dzie to. Wie?c dochodzi do wniosku, że tego nie ma. Tego celu. Jest stan. To tak, jakby płyna?c? łódka?, patrzec? przez lunete? w horyzont i dostrzec, że to krawe?dz?. I że dalej nic nie ma.
KINGA O czym teraz mys?li?
ADAM O kon?cu. Z?e może ma raka.
KINGA Co?
ADAM Z?e może jakby miał raka, to sens życia by sie? nagle ujawnił. Może mu za dobrze w życiu? Czuje sie? winny. Przeprasza.
Ale nadal wyobraża sobie, że ma tego raka.
Cze?sto s?pi na podłodze. Lubi łapac? te momenty przed snem, kiedy już przychodza? do głowy dziwne mys?li. Wszystko pe?dzi. Tylko on jest nieruchomy.
KINGA Cze?sto mys?li o kon?cu?
ADAM Tak.
KINGA Ona też.
3. Myślenie o tym, kogo tutaj nie ma
Myśli o osobie, której tu nie ma.
ADAM Jest tutaj sam.
KINGA Jest tutaj sama.
ADAM Mys?li o osobie, której tutaj z nim nie ma.
KINGA Mys?li o osobie, która? chciałaby tutaj miec?.
ADAM Mys?li o osobie, która? spotkał jako ostatnia? przed wejs?ciem tutaj.
KINGA Mys?li o osobie, która nie mogła tu z nia? wejs?c?.
ADAM Mys?li o osobie, która nigdy nie be?dzie miec? tutaj wste?pu.
KINGA Mys?li o osobie, która nigdy nie be?dzie chciała tu wejs?c?.
ADAM Mys?li o osobie, która kiedys? tu była, ale już jej nie ma.
KINGA Mys?li o osobie, która nie wie o tym miejscu.
4. Miejsce
Myśli o tym miejscu.
KINGA Jej miejsce ma jej kolory i dz?wie?ki.
ADAM Jego miejsce go opisuje. Totalnie. I w ogóle: wszystko tutaj wygla?da jak on, w ciepłym, żółtym s?wietle.
Wyobraża sobie, że jego miejsce jest dla niego jak namiot rozbity w lesie.
KINGA Wyobraża sobie siebie, jako jakies? małe les?ne stworzenie. Z?e jest bohaterka? filmu przyrodniczego. I wyobraża sobie głos, który opowiada z szacunkiem i zaciekawieniem o jej zwyczajach. Ale jej samej nie widac?. Tylko kamera przez kilkanas?cie godzin obserwuje z ukrycia jej kryjówke?.
ADAM I w kon?cu udaje jej sie? ja? uchwycic??
KINGA Tak. Ale tylko na sekunde?.
Jak wygla?da ten namiot w lesie?
Pauza.
ADAM Jakby miał go sobie wyobrazic?, to byłby to taki włóczykijowy trójka?tny domek. Siedzi w nim. Słyszy jak pada deszcz. Widac? krople na s?ciankach. Ale namiot jest nieprzemakalny.
Wyobraża sobie też, że ktos? wie, że on siedzi w tym namiocie. Z?e ten ktos? spaceruje codziennie po lesie i mija ten namiot. Ale nie stanowi zagrożenia. Nie ma złych zamiarów, nie chce wejs?c? do namiotu. Po prostu go mija. I mys?li o nim - siedza?cym w namiocie. Mys?li o nim dobrze.
KINGA Mys?li, że s?wiat poza kryjówka? nie ma tak naprawde? znaczenia. Z?e wszystko, czego tu nie ma, nie istnieje.
ADAM Dla niej.
KINGA No, czyli nie istnieje.
Bardzo jest jej z tym dobrze. I czuje ciepło, kiedy mys?li o tym miejscu. To dla niej przestrzen? rozszerzonego odczuwania.
ADAM W s?rodku zebrane jest wszystko, co nie jest mu oboje?tne.
5. Rzeczy
KINGA Melisa. Wypiła raz. Wtedy. Nie piła nigdy wczes?niej, wie?c już zawsze be?dzie jej sie? kojarzyc? z wtedy. Nigdy jej nie wypije.
ADAM Kubek. Dostał go w tamte urodziny. Pije z niego, kiedy nikt nie widzi. Nikt inny nie może z niego pic?.
KINGA Kilka pustych flakoników po perfumach. Używała ich wtedy. Czasem zbiera sie? na odwage? i je wa?cha.
ADAM Tamten numer telefonu. Jest zapisany tylko tutaj, na tej kartce.
KINGA Tamten film.
ADAM Film. Przerwany wtedy w połowie. Nigdy niedokon?czony.
I przybijanie pia?tki. Ostatni raz przybił komus? pia?tke?, kiedy to sie? stało.
KINGA Bas?n?, która? pisała, kiedy miała osiem lat. Widac? miejsce, w którym była, kiedy to sie? stało.
ADAM Pocztówka stamtąd.
KINGA Fioletowe Airwaves.
ADAM Niewysłany list.
KINGA Nienapisany list.
ADAM Jest tutaj taka rzecz, której nie nosi ze soba? na co dzien?. To znaczy pewnie mógłby, ale nie robi tego.
KINGA Wstydzi się?
ADAM Włas?nie nie. Po prostu... To jest taki zwykły przedmiot. Tylko był w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. I ktos? go dał. A on go dostał. I ten czas, miejsce. Tamten ktos?. No, to wszystko sprawia, że tego nie wyrzuci. To już tutaj jest.
KINGA I nie można tego wyrzucic??
ADAM Nie. Sta?d chyba niczego nie można wyrzucic?.
KINGA Czyli to sie? wia?że z jakims? wydarzeniem?
ADAM Tak. Ze zmiana? w życiu.
KINGA Cos? ze szkoła??
ADAM Nie.
KINGA To cos? z Kos?ciołem.
ADAM No, no.
KINGA Z komunia??
ADAM Nie, póz?niej.
KINGA To z bierzmowaniem. Pamia?tka z bierzmowania?
ADAM Krzyżyk. Taki mały, drewniany. Od biskupa.
KINGA Taaak. Ona ma tu mnóstwo takich rzeczy. Obrazki z kole?dy, różan?ce, medaliki.
ADAM Cała szuflada.
KINGA Obrazek z komunii. Taki wiesz...
ADAM ...tak, tak, taki z ostatnia? wieczerza?...
KINGA Tak. Taki bladoróżowy. Też obrazek z Matka? Boska?. Obrazek anioła, przeprowadzaja?cego dzieci przez jaka?s? rzeczke? w lesie.
Nie można tego wyrzucic?.
ADAM Nie wolno.
KINGA Obrazki wisiały kiedys? na s?cianach, stały na półkach. Ona je pewnego dnia zdje?ła z tych półek i s?cian. Teraz na s?cianie ma dziury po gwoz?dziach, pod którymi wisza? jasne prostoka?ty. S?wieca? na brudnej tapecie.
ADAM Ale ich nie wyrzuciła? Tych obrazków?
KINGA Schowała.
ADAM Do pudełka.
Pauza.
KINGA Nie można ich wyrzucic?. Schowała je do pudełka, pudełko wsune?ła pod łóżko.
Ma tu takie cos?. Robi jej sie? ciepło, jak o tym mys?li.
ADAM A to jest pamia?tka?
KINGA Nie, nie. To jest rzecz z dziecin?stwa. Bardzo czuła.
ADAM Mis?.
KINGA Nie. Ale to przywodzi na mys?l miłe wspomnienia.
ADAM I to nie jest ani zabawka, ani pamia?tka?
KINGA Włas?ciwie... Trudno powiedziec?, czy to jest bardziej rzecz, czy to, co sie? z nia? robi.
ADAM Dostała to?
KINGA Nie. Sama zrobiła.
ADAM Kurcze?. Czyli to jest zwia?zane z jaka?s? czynnos?cia?...
KINGA Jest szereg czynnos?ci, które musisz zrobic?, żeby to powstało. I chyba niewiele osób w ogóle to zna.
ADAM To jakis? tajemniczy rytuał?
KINGA No, cos? takiego. Mocno dziewczyn?ski chyba.
Pauza.
ADAM A gdzie sie? to robi?
KINGA Pamie?ta ten konkretny pod tamtym drzewem. I to jest pamia?tka po nim. Ta rzecz.
ADAM A co sie? robi w tym rytuale?
KINGA Jak powiem ci, jak to sie? robi, to be?dziesz wiedział, co to jest.
ADAM Trudno. Dawaj.
KINGA Szuka sie? kawałka szkiełka. I to zazwyczaj było takie wypukłe szkiełko. Zrywa sie? pare? kwiatków, najcze?s?ciej mleczy albo stokrotek. Póz?niej idzie sie? w jakies? miejsce, które sie? lubi, kopie sie? mały dołek, wkłada tam kwiatki, przykrywa szkiełkiem i zasypuje ziemia?. I to sie? nazywa "sekret". I ona robiła go wiele razy, ale tutaj jest ten, który robiła wtedy, pod tamtym drzewem. Może ostatni raz. Nie pamie?ta. Nie ma tu tych, które robiła póz?niej.
ADAM Łał. On ma tutaj dom narysowany na ulicy.
KINGA W sensie...
ADAM No, w sensie plan domu. Rysujesz na ziemi s?ciany domu: pokoje, drzwi, korytarze. I potem możesz po nim chodzic?. Albo siedziec? w swoim pokoju.
Pauza.
KINGA Jest tutaj taka rzecz, która sie? raz wydarzyła. Wiesz - jak wydarzaja? sie? rzeczy - i póz?niej też tego nie użyła już nigdy. Ale chyba przez to włas?nie. I przez to tu to jest.
ADAM A gdzie jest?
KINGA W szafie.
ADAM Czyli to jest ubranie jakies??
KINGA Tak. Zwia?zane z wydarzeniem.
ADAM Biała koszula z matury.
KINGA Tak! Ma zdje?cie, jak ubrana w nia? stoi na tle granatowej kotary w szkole. Z napisem: "matura".
ADAM Straszne.
To on ma podobne cos?.
KINGA Garnitur.
ADAM No. Ale ze studniówki. Tragedia.
On ma tutaj zdje?cie. Jego rodzice na schodach nowo wybudowanego domu. Maja? po dwadzies?cia lat. Mama w spódnicy w ostrym różu, tata w wysoko podcia?gnie?tych spodniach z koszula? włożona? w te spodnie - czarna? w kolorowe kwiaty. Tata trzyma niemowlaka. To on, ale jeszcze go w tym niemowlaku nie widac?.
Pauza.
KINGA Lubi to zdje?cie?
ADAM Za każdym razem, kiedy na nie patrzy, ma wrażenie, jakby ogla?dał zdje?cie sprzed jakiejs? katastrofy.
KINGA To wszystko, to ona.
ADAM To wszystko, co tutaj zgromadził, to on.
KINGA Ona nie potrafi tym nie byc?.
ADAM Ona nie potrafi byc? czyms? innym niż to.
6. Wiersz o końcu świata
ADAM Jak się tam czujesz?
KINGA (mówi, jak się tam czuje) A ty jak się tutaj czujesz?
ADAM (mówi, jak się tutaj czuje) O czym myślisz?
KINGA O tym, jak ona mogłaby wyobrażać sobie koniec.
ADAM On wyobraża sobie koniec.
KINGA Ona też.
ADAM
Dziwnie rozs?wietlone nieba
KINGA
Dzien? sie? z noca? pozamieniał
ADAM
Jakbys? chciała
KINGA
Chciał sie? Słon?cu skarżyc?
ADAM
To go nie ma
KINGA
Jakies? zac?mienia
ADAM
Cos? ciepło
Mgły tego ranka nie be?dzie na pewno
KINGA
Podnosisz re?ke?
ADAM
Nad re?ka? inne od dzisiaj niebo
KINGA
Wydłużone cienie pos?ród których ja
RAZEM
Leśne stworzenie
ADAM
Cos? sie? zmienia
Ziemia
A nad nia? element zaskoczenia
KINGA
Wielki zegar
ADAM
Kon?ca scena
KINGA
To sie? dzieje
ADAM
Zawsze
KINGA
To sie? dzieje teraz
ADAM
Polany i trawy
KINGA
Ktos? zawył
ADAM
Skulone kształty
Których spojrzenia
Błyszcza? nad czarnym stawem
KINGA
W wypełnionych czekaniem
Dziuplach i jamek sieniach
ADAM
Siedza? skulone leśne stworzenia
KINGA
Czekaja? w swoich siedliskach
ADAM
Wypatruja? kon?ca
KINGA
Czekaja? na ogniska
Zapowiedzi kon?ca który zobaczyc? chca? z bliska
ADAM
Dziwny le?k
KINGA
Strach
ADAM
To już miało miejsce
KINGA
Zdarzało sie? nieraz
ADAM
Ale teraz jakby było wie?ksze
KINGA
Drżenie
ADAM
Trema
KINGA
Czekanie na to wielkie
"Teraz"
ADAM
Ja dziele? z nimi te dziwne nieba
I w ostatnia? noc s?wiata słysze?
KINGA
Polane? wypełniona? życiem
ADAM
Ognisko
Łagodnie płona? trawy
Drzewa gdyby nawet mogły to nie chciałyby uciekac?
KINGA
Nie chciałyby sie? zbawic?
ADAM
Wszystko
KINGA
Wszystkiemu życia starczy jeszcze na chwile?
ADAM
Akurat na godzine?
RAZEM
Z?eby sie? dopalic?
KINGA
Kryjówki wypełnione wszystkim co potrzebne
ADAM
Wszystko płonie
Pod tym nowym nieboskłonem
KINGA
Wszystko robi wszystko, co nieboskłon powie
ADAM
Noc nim szczelnie zakryta
KINGA
Z?eby nie zmarzła
ADAM
Z?eby ucichła
KINGA
A ranek?
ADAM
Ranek tu sie? nie wybiera
KINGA
Drzewa grzeja? sie? przy ognisku teraz
ADAM
Las cały postanawia, że nie ucieknie, że be?dzie tutaj leżec?
I sypia?c z próchnem siebie
Be?dzie mówic? ostatnie pacierze
KINGA
Be?dzie mówic? sobie
RAZEM
Do widzenia
KINGA
Trzymaja?c wcia?ż w swoich sieniach
Us?pione les?ne stworzenia
ADAM
Dziwnie rozs?wietlone nieba
KINGA
Dzien? sie? z noca? pozamieniał
ADAM
Jakbys? chciała
KINGA
Chciał sta?d teraz wyjs?cie znalez?c?
ADAM
To go nie ma
KINGA
Płonie las
Płona? drzewa
ADAM
Niektóre
KINGA
Niektórzy próbuja? uciekac?
ADAM
Wierza?, że sta?d wyjs?cie jest
KINGA
A go nie ma
Nie ma go teraz
ADAM
W wypełnionych strachem sieniach
Leśne stworzenia czekaja?, aż minie im czas
KINGA
Zniknie w kon?cu le?k
ADAM
Zniknie strach
KINGA
A To tutaj przyjdzie
Pogłaszcze
ADAM
Us?cis?nie
KINGA
Gdy be?dzie dopalał sie? s?wiat
ADAM
A kiedy w kon?cu sie? dopali
Niebo ostatni raz zabłys?nie
KINGA
A potem zgas?nie
ADAM
I wtedy włas?nie zgas?niemy z nim my cali
KINGA
A ono ujawni
Prawdziwe wyjs?cie
ADAM
Póz?niej już sie? nic nie zmieni
KINGA
Wszystko jedno
ADAM
Wszystko jednym
Pauza.
KINGA
Gdyby był tu ktos? żeby powiedziec?
Gdzie jest koniec nieba
Gdzie pocza?tek Ziemi
Toby nie umiał stwierdzic?
Ale nikogo nie ma, wie?c nawet tego nikt nie stwierdzi
Pauza.
ADAM
Gdzies? w tej czerni
W miejscu czerni
Było kiedys? życie
Były głosy, które w nocy przerywały każda? cisze?
Ale teraz głuchej czerni nic nie zmieni
Już niczego nie usłysze?
KINGA
To wszystko to wyjs?cie
Wszystko jedno - wszystko jednym
Rozmyte wszystkie opozycje
ADAM
Wszystko jednym
KINGA
Wszystko jedno
ADAM
W s?rodku ty
Czujesz?
KINGA
Sedno
ADAM
Cały s?wiat wewna?trz
RAZEM
Koniec
KINGA
Na pewno
7. Myślisz, że kiedyś tutaj nie wrócisz?
KINGA Zastanawiasz sie? czasami, czy kiedys? tutaj nie wrócisz?
ADAM Tak. Cały czas włas?ciwie.
KINGA I co?
ADAM I nic. Zawsze wracam.
KINGA Zawsze znajduje? powód, żeby sie? tutaj ukryc?.
ADAM No włas?nie.
8. Katastrofizm
ADAM Boi sie??
KINGA Ona czuje, że to sie? zbliża. Odka?d pamie?ta mys?li o kon?cu.
ADAM On pamie?ta te momenty, po których wiedział, że to To jest nieuchronne.
KINGA Koniec?
ADAM Koniec. Katastrofa. Z?e wszystko powoli kon?czy się. Dopala.
KINGA Nie pamie?ta, żeby kiedys? przyszłos?c? była lepsza od przeszłos?ci.
ADAM Tak. To takie cia?głe uczucie spadania. Z?e wczes?niej jest zawsze wyżej niż teraz.
KINGA Jest lepsze niż teraz i lepsze niż póz?niej.
ADAM Tak. Ma wrażenie, że cokolwiek by sie? działo, i tak be?dzie coraz gorzej. To znaczy z jednej strony ma nadzieje?, że to nieprawda, ale z drugiej wie, że tak jest. To ma sens?
KINGA Nie wiem. Ale tak jest.
ADAM No. Na przykład zawsze bardzo przerażał go wybór nowego papieża.
KINGA Co?
ADAM Pamie?tasz pogrzeb papieża?
KINGA Tak.
ADAM On pamie?ta go dokładnie. Siedzi w dużym pokoju. Dookoła rodzina. Patrza? w telewizor. Tam niesiony jest papież. Jego ciało. Słychac?, jak kardynałowie s?piewaja? po łacinie litanie? do wszystkich s?wie?tych. I niosa? go. W nieskon?czonos?c?. Za każdym razem jak o tym mys?li, to jest przekonany, że ten pochód z papieżem trwał godziny. On wtedy siedział na kanapie. W sumie nie wiedział, czy ma siedziec?, czy może powinien stac?. Czy może is?c? siku, czy nie powinien...
KINGA Ona bardzo dobrze pamie?ta, jak wróciła ze szkoły i mama jej powiedziała, że był atak terrorystyczny w USA. Z?e samoloty uderzyły w dwa wieżowce. I też to, jak ogla?dała to wtedy w telewizji.
ADAM On pamie?ta wyskakuja?cych z okien ludzi.
KINGA Ona też. I to jest dziwne, bo w ogóle nie pamie?ta s?wiata przed tym. To znaczy z jednej strony dobrze wie, że to było zaskoczenie i że po tym s?wiat już nie był taki sam, ale z drugiej ma wrażenie, że był taki od zawsze. Nie zna innego s?wiata.
ADAM Mówi sie?, że kiedys? był inny. Ale on go nie zna.
Pamie?ta, jak wszedł do pokoju swojej prababci. Miał może z pie?c? lat. Pyta: "Babciu, a ile ty masz lat?". A prababcia odpowiada, że to nieważne, bo niedługo i tak be?dzie umierac?.
KINGA Pamie?ta, jak codziennie musiała powiedziec? swoim dziadkom "dobranoc", bo bała sie?, że jes?li tego nie zrobi, to umra? we s?nie.
ADAM Pamie?ta sprza?tanie pokoju dziadka po jego s?mierci. I rzeczy po nim.
KINGA Pamie?ta ogromna? burze? i przewrócone drzewa.
ADAM Pamie?ta wielkie gradobicie. Babcie? z gromnica?, pradziadka z woda? s?wie?cona?.
KINGA Pamie?ta strach przed każda? podróża?.
ADAM Pamie?ta, jak liczył wiek członków rodziny, żeby wiedziec?, kto umrze pierwszy.
KINGA Pamie?ta, jak bała sie?, kiedy widziała pogrzeb.
ADAM Zawsze mys?lał, że dobrze by było umrzec? we s?nie.
KINGA Zawsze czuła sie? dziwnie, ogla?daja?c stare zdje?cia, na których byli ludzie, którzy już nie żyja?.
ADAM Pamie?ta, jak bał sie?, że nie zda?ży pójs?c? do spowiedzi przed s?miercia?. Nie chciał is?c? do piekła.
KINGA Nigdy nie chodziła boso.
ADAM Dlaczego?
KINGA Bo to przycia?ga pioruny.
ADAM To wszystko, to on.
KINGA To wszystko, to ona.
ADAM Jest tutaj. W tym depozycie siebie. Patrzy na s?wiat.
KINGA Patrzy na swój s?wiat.