1. Wstęp
O złu i głupocie będzie, o których to zjawiskach wiemy najpewniej tyle, że są przeciwnością dobra i to powinno wszystko wyjaśniać, chociaż zarówno o złu jak i dobru można by pisać przepastne książki. Jest to taka dziedzina, w której najlepiej czują się filozofowie. Autor tej książki jednak filozofem nie jest, chociaż filozofię lubi i ją czytuje i baczny czytelnik w prezentowanych esejach te ślady na pewno zauważy a może już zauważył.
Przyjmujemy za fakt, że uosobieniem zła jest diabeł a wielu nawet twierdzi, że głupotę zrodził. Zapewne te cechy można zauważyć również u człowieka, co wyraża się uwielbieniem ze strony całych narodów - na przykład - dla wojska, dla armii wszelakich. Narody te kochały bliźniego swego, podobno również nieprzyjaciół swoich, ale lepiej się czuły, kiedy amia się zbroiła, kaznodzieje armaty i czołgi kropili święconą wodą, po to, aby te czołgi, te armaty zabijały bliźnich, u których podobne ceremonie też się odbywały. Cóż, zatem o tej wymiennej sytuacji można powiedzieć? Przecież to sztuczka diabelska największego kalibru. Obie strony wiedziały i wiedzą, że diabeł i zło są nierozdzielne. Zatem co? Zatem obie strony diabła miały tuż obok siebie, za sobą i przed sobą?
Jest piosenka Brela pod tytułem "Le Diable (ça va) ", którą aż się prosi, aby w tym miejscu również ją przypomnieć, bo piosenka ta w pewnym stopniu zdradza i potwierdza zdolności diabła. Otóż kiedyś Diabeł wrócił z Ziemi do Piekła i po tym, co zobaczył aż z radości bankiet urządził i na koniec wygłosił takie oto przemówienie:
"Jest dobrze! Stale i wszędzie po trochu pożary oświecają ziemię. Jest dobrze! Ludzie zabawiają się w wojny jak wariaci. Jest dobrze! Pociągi wykolejają się z łomotem, bo pełni ideałów chłopcy podkładają na szyny bomby, co powodują oryginalną śmierć, śmierć bez spowiedzi albo spowiedź bez rozgrzeszenia. Jest dobrze!"
Dzisiaj ilość tych pomysłów diabelskich możnaby znacznie rozszerzyć, bo w tej materii diabeł, czyli najwyższy reprezentant zła i siewca głupoty, czyli choroby zniewalającej ludzki umysł, nie próżnuje. On rękami wielu ludzi czyni nasz glob jeszcze straszniejszym, bardziej zagrożonym, by przyspieszyć jego koniec lub przynajmniej koniec ludzkiej cywilizacji. W tej piosence zawarta jest ponura prawda o poczynaniach wielkich ludzi sprawujących władzę, a przecież nie robią tego samotnie. Narody stoją wzdłuż ulic, na których paradują armie i biją im brawo. Jest dobrze! - Powiada Diabeł.
Zatem rodzi się pytanie, a w zasadzie wiele pytań: Jak uprzedzić diabła? Jak utrudnić mu robotę? Jak go wyprzedzić, chociaż o kilka metrów i rzucać mu kłody pod nogi a raczej pod kopyta, oczywiście kłody dobra! Niech się potknie, niech rozwali sobie nos i skowycząc, z podkulonych ogonem zbiegnie do swojej kryjówki za wsią, czyli do dziury w pniu przydrożnej wierzby. Tam w tych wierzbach diabły mieszkają, bo tam czują się najlepiej. Nikt ich tam nie widzi, chociaż wszyscy wiedzą od dawien dawna, że w tych wierzbach diabły mieszkają. Kto to potrafi? Diabeł jest zachłanny, więc w tej zachłanności jest głupi. Głupi? Na pewno? Możnaby tę jego zachłanność i głupotę wykorzystać.
Wypada jednak uprzedzić wszystkich a szczególnie tych, którzy poczują się zgorszeni tekstami jakoby autor gloryfikował postać diabła, co byłoby kłamstwem. Jeżeli tacy zgorszeni jednak się znajdą to znaczyć będzie, że dają tym samym dowód na istnienie diabła, oni dali się zwieść. Dali się zwieść, że diabeł wykonał swoją robotę kryjąc się między wierszami a winowajcą stał się autor, co jest złem piekielnym wyrządzonym niewinnemu autorowi. Kłamca, krętacz i siewca głupoty - zamiast tylu nazw nie lepiej pasuje tylko diabeł? Jest poręczniej...
Przepraszam diabła, co tam diabła, wszystkie diabły - nasze polskie - przepraszam za wszystkie kpiny pod ich adresem, jakie w tej książce się znalazły, oraz że momentami zostały wystawiony na pośmiewisko. Z drugiej strony skoro ciągle same diabły starają się udowodnić, że nie istnieją, to ja to przyjmuję do wiadomości i wycofuję moje przeprosiny. Byłoby niesensowne przepraszać kogoś, kto nie istnieje, chyba każdy przyzna mi rację. Tym to sposobem dzięki swoim krętactwom, diabeł wpadł w swoje własne sidła i sam zgotował sobie klęskę.
Będzie o złu, ale i o dobru i o przepychance między nimi. Skoro o złu, to i o głupocie będzie, wszystkiego po trochu.
Z drugiej strony, to jednak zło przeważnie obleczone w głupotę, z maską diabła, za którym stoją takie ogromne siły całego piekła, to te siły nigdy nie zwyciężyły. Po prostu, ani zło ani głupota nigdy nie zwyciężyły ostatecznie i nigdy nie zwyciężą, chociaż ludzkie budowle, czyli cywilizacje upadały, upadają i będą upadać. Ktoś pyta, dlaczego? Jaka tajemnica w tym tkwi? Kto wie? Moi drodzy czytelnicy, nie ma tu wielkiej tajemnicy, zło i głupota nigdy nie zwyciężą ostatecznie, bo jest Ktoś, Kto trzyma to wszystko mocarną ręką!
Pewien wątek powtarza się w kilku esejach i czytelnik na pewno to odczyta. Jest to zamiar świadomy, bo dotyczy bardzo ważnej sprawy, a watek ten mówi o procesie bardzo niebezpiecznym dla społeczeństwa nowoczesnej Europu, póki, co jeszcze noszącej miano nowoczesnej...? Otóż jest to wizja upadku kolejnej cywilizacji a tym razem naszej cywilizacji.
W tych wierzbach najchętniej mieszkają diabły zarówno stare jak i młode, więc najpewniej jest to Aleja Diabelska. Chyba tylko jeszcze sowy odwiedzają te straszne dziuple udzielając gościny diabłom, a może jest odwrotnie?
Jeżeli ktoś przyjmie tę książkę, jako zabawę będzie ją miał, czyli tę zabawę - no może nie w całości. W innym wypadku, to znaczy, kiedy podejdzie do tej książki bardzo poważnie, wręcz ortodoksyjnie może przeżyć męki, przy czym na pewno nie będą to jeszcze te męki piekielne. Ani trochę nie było to zamiarem autora.