Narodziny inkwizycji
Od roku 1227 w każdej gminie francuskiej powoływano trójkę lub czwórkę strażników wiary. Ich zadaniem było śledzenie życia mieszkańców. Najlżejsze podejrzenie o herezję skutkowało odnotowaniem i przekazaniem wiadomości wszechmocnemu biskupowi. Życie obywatela, który znalazł się na biskupiej liście grzeszników, było już niewiele warte.
Oficjalnie inkwizycja zrodziła się w południowej Francji w 1231 roku. Została utworzona jako bicz na heretyków i stała się narzędziem władzy. Immunitet inkwizytorski przypadł w udziale zakonowi dominikanów, którzy dostali wręcz nieograniczoną władzę na mocy decyzji papieża Grzegorza IX.
Już wkrótce funkcjonariusze w habitach zyskali złą sławę. Ludzie wymyślili nawet dla nich specjalną nazwę: "Psy Pańskie". Uparte, wściekłe na wszystko, co się rusza i gotowe zagryźć każdego w imię Boga. Historycy przytaczają rekordowy przypadek dominikańskiego inkwizytora Roberta Bougre, który jednego tylko majowego dnia w 1239 roku w Mont-Wimer wydał na śmierć 183 mężczyzn i kobiet uznanych tylko przez siebie samego za heretyków.
Teoretycznie w działalności Kościoła nie było przymusu do wiary w Boga. Z drugiej jednak strony już święty Augustyn (354 - 430), który dzieje ludzkości ujmował jako walkę "państwa bożego" z "państwem ziemskim", głosił konieczność stosowania przymusu, który - jego zdaniem - miał działać uzdrawiająco, jako że jego ostateczną intencją miało być nawrócenie grzesznika. I ten punkt widzenia został przyjęty przez Kościół.
Książętom Kościoła zależało jednak na tym, aby ich misja krzewienia chrześcijaństwa w oczach wiernych nie miała na sobie żadnej skazy. Miłosierdzie i łaska Pańska źle by się kojarzyły z mordowaniem ludzi, nawet gdy ci ludzie byli heretykami, toteż biskupi znaleźli praktyczne wyjście z sytuacji, pozwalające im, przynajmniej teoretycznie, nie plamić krwią własnych rąk. Wypracowali ideologię, w myśl której herezja to przestępstwo przeciw dobru wspólnemu i porządkowi publicznemu. Heretyk narusza oddawaną Bogu cześć, a tym samym obraża Boga. Cesarz jest ustanowionym przez Boga reprezentantem, mającym dbać o dobro powszechne. Skoro heretyk godzi w autorytet Boga, godzi też w autorytet cesarza. A zatem herezję należy postawić na równi ze zbrodnią obrazy majestatu. Taka zbrodnia była karana śmiercią już od czasów starożytności, a więc nie ma powodu, dla którego można by odstąpić od tej kary obecnie.
I tak to się zaczęło. Następcy pierwszych chrześcijan rzucanych lwom na pożarcie za odstępstwo od wiary w bogów rzymskich teraz sami rzucili "cywilnym lwom" zniewolonych obywateli nowej epoki za odstępstwo od wiary chrześcijańskiej. Koło się zamknęło.