Daniel Craig. Biografia - Sarah Marshall

-
Proszę czekać
R o z d z i a ł  1
Skromne początki
 
 

Nie była to w żadnym wypadku luksusowa rezydencja, ale Tima i Carol Olivię Craig (później zwaną po prostu Olivią) skromny dom w Chester przy Liverpool Road 41 napełniał dumą. Ponieważ finansowo nie było im łatwo, przez parę lat ciułali, by uzbierać dość pieniędzy na własny kąt. Tim, niegdyś marynarz floty handlowej, teraz prowadził pub. (W późniejszych latach prowadził także bardziej egzotyczne lokale na Karaibach.) Praca była ciężka, a zyski często marne, ale Tim był szczęśliwy. Lubił przebywać wśród ludzi, zawsze też umiał sprawić, że goście czuli się w jego barze jak w domu. Czasem musiał radzić sobie z trudnymi, kłótliwymi tetrykami, zwykle jednak wystarczało parę ostrych słów, by przywołać ich do porządku. Nierzadko wracał do domu nad ranem zaledwie z kilkoma funtami w kieszeni, ale miał poczucie, że uczciwie zarabia na chleb. Carol zaś, choć kochała pracę nauczycielki plastyki, wiedziała, że fortuny w ten sposób nie zbije. Już wiele lat wcześniej pogodzili się z tym, że będą prowadzić skromne życie i ich szczęście zakłócało co najwyżej kilka wezwań do zapłaty, jakie trafiały od czasu do czasu do ich skrzynki na listy.

Kiedy Carol stwierdziła, że jest w ciąży, oboje nie posiadali się z radości. Nawet kwestie logistyczne sprowadzające się do tego, jak zdobyć środki na wykarmienie kolejnego członka rodziny, nie mąciły szczęścia. Mieli już córkę Leę, ale Tim zapewnił żonę, że jakoś dadzą radę. Jego szefowie wspominali o możliwych nadgodzinach, a gdyby sytuacja radykalnie się pogorszyła, zawsze mógł poszukać dodatkowej pracy. Jak każdy tradycyjnie myślący mężczyzna z północnej części kraju, brał sobie za punkt honoru, by zarobić na rodzinę. Carol i nowo narodzonemu dziecku nie będzie na niczym zbywało - tej obietnicy przysiągł dotrzymać.

Sąsiedzi z okolicy uważali młodą parę za bardzo miłych ludzi. Tim był robotnikiem z krwi i kości, solą tej ziemi, Carol natomiast miała znacznie więcej wyobraźni i nieco idealistyczną wizję świata. Była członkiem kilku grup teatralnych, a wśród jej znajomych przeważali aktorzy i pisarze. I choć na pierwszy rzut oka tak wiele ich dzieliło, razem udało im się zbudować dobry związek. Carol zawsze pociągała w Timie jego prostolinijność, nie wspominając już o surowej męskiej urodzie.

Na prośbę Carol ustalili, że poród odbędzie się w domu. Ponieważ nigdy nie lubiła szpitali, chciała urodzić dziecko w przyjaznym, bezpiecznym i znajomym otoczeniu. Wielki dzień nastał w sobotę 2 marca 1968 roku. Para wcześniej już skontaktowała się z akuszerką, która miała pomóc przy narodzinach. Młoda matka zniosła poród nad wyraz dobrze. Choć pot zalewał jej oczy, nie krzyczała ani się nie skarżyła. Ściskała tylko mocno dłoń męża. W pewnym momencie uścisk stał się tak silny, że mężczyzna omal nie zawył z bólu. Jeszcze wiele dni później nosił na skórze ślady paznokci.

Okazało się jednak, że młodzi rodzice nie byli dobrze przygotowani do porodu. Biorąc noworodka na ręce, położna rozejrzała się w poszukiwaniu ręcznika lub kocyka, by go owinąć, ale nic takiego nie znalazła.

- Niech pani weźmie to - powiedział Tim, podając jej gazetę. Tak oto matka Daniela Wroughtona Craiga po raz pierwszy zobaczyła swoje dziecko zawinięte w papier gazetowy. - Jak frytki w torebce - żartował potem. Owinięcie dziecka w gazetę miało jednak i bardziej naukowe uzasadnienie.

- Położne rozkładały kiedyś gazety, ponieważ drukowane są w takich temperaturach, że ich powierzchnia jest praktycznie sterylna - wyjaśniał później Daniel. - Ta sama zasada działa w przypadku ryby i frytek.

Co ciekawe, historia ta w pewnym sensie zapowiada późniejsze losy aktora, słynącego z zamiłowania do robotniczego stylu życia i zupełnego braku zrozumienia dla luksusów i całej barwnej otoczki życia gwiazd.

- Być może powinienem był nazmyślać w wywiadach i twierdzić, że był to egzemplarz "The Times Literary Supplement" - dodawał ze śmiechem.

Wspominając syna jako małego brzdąca, Tim twierdzi, że od samego początku było wiadomo, że Daniel zostanie aktorem. Sygnały były jasne i oczywiste. Wspomina sytuację, która wydarzyła się w ich rodzinnym pubie Ring O'Bells, niedaleko Frodsham w hrabstwie Cheshire.

- Pamiętam, że przyszli do nas znajomi, a Daniel kręcił im się pod nogami - opowiada. - Jeden z nich zapytał, co tam robi i kim zostanie, jak dorośnie, a on odparł bez zastanowienia: "Będę aktorem". Pamiętam, że zamarłem i zupełnie zaniemówiłem, bo ten malec powiedział to z takim przekonaniem.

Sam Daniel twierdził później, że jego zainteresowanie aktorstwem wynikało głównie z chęci "przebierania się i popisywania".

- Przede wszystkim była w tym chyba próba zwrócenia na siebie uwagi. To znakomity sposób, żeby pozbyć się uczucia zagrożenia - żartował. - I dorobić się mnóstwa nowych lęków.

Zadebiutował na scenie w wieku sześciu lat, w szkolnym przedstawieniu Oliver! Dyrektor szkoły podstawowej we Frodsham, Peter Mason, był pod wrażeniem występu chłopca.

- Oboje, Daniel i jego starsza siostra Lea, byli bardzo dobrzy - wspominał po latach. - Już wtedy wiedziałem, że Daniel ma talent. Bardzo żałowałem, że odeszli ze szkoły.

Oświadczenie Daniela, że ma zamiar zostać aktorem, nieszczęśliwie zbiegło się w czasie z wyjątkowo smutnym okresem jego życia. Gdy ukończył "cztery, pięć czy sześć lat" (dokładnych dat nie podaje), jego rodzice rozstali się, a następnie rozwiedli. Z matką i siostrą przeprowadził się do Liverpoolu, by przenieść się dalej na półwysep Wirral. Carol poznała później malarza Maxa Blonda i powtórnie wyszła za mąż. Na szczęście Daniel przeżył rozwód rodziców bez szwanku i do dziś utrzymuje bliskie kontakty zarówno z ojczymem, jak i z biologicznym ojcem.

 

[...]

Tytuł oryginału
Daniel Craig. The Biography
 
Projekt okładki
ILONA GOSTYŃSKA-RYMKIEWICZ
 
Fotografie na okładce:
? Stevecuk/Fotolia.com
? Rex Features/East News
 
Dwa zdjęcia na pierwszej stronie wkładki ? Rex/Shutterstock
Pozostałe zdjęcia na wkładce ? Agencja BE&W
 
Redakcja
"BALTAZAR" RING JACEK, WOJCIECHOWSKA-RING DOROTA
 
Korekta
ELŻBIETA KOŻUCHOWSKA
 
Redakcja techniczna
JAROSŁAW DANIELAK "AD FONTES" AGENCJA WYDAWNICZA
 
Copyright ? Sarah Marshall 2015
The right of Sarah Marshall to be identified as the author of this work has been asserted by her in accordance with the Copyright, Designs and Patents Act 1988.
First published in Great Britain by John Blake Publishing Ltd.
All rights reserved
 
Polish edition ? Publicat S.A. MMXVI (wydanie elektroniczne)
 
Wykorzystywanie e-booka niezgodne z regulaminem dystrybutora,
w tym nielegalne jego kopiowanie i rozpowszechnianie, jest zabronione.
 
Wydanie elektroniczne 2016
 
ISBN 978-83-271-5620-4

jest znakiem towarowym Publicat S.A.

 

Publicat S.A.

61-003 Poznań, ul. Chlebowa 24

tel. 61 652 92 52, fax 61 652 92 00

e-mail: office@publicat.pl, www.publicat.pl

 

Oddział we Wrocławiu

50-010 Wrocław, ul. Podwale 62

tel. 71 785 90 40, fax 71 785 90 66

e-mail: wydawnictwodolnoslaskie@publicat.pl

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej