Damy i huzary. Komedia w trzech aktach prozą - Aleksander Fredro

Kup ebooka

24.90 zł
19.92 zł (12,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

[Motto]

Osoby

Akt pierwszy

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

Scena czternasta

Scena piętnasta

Akt drugi

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

Scena czternasta

Scena piętnasta

Scena szesnasta

Scena siedemnasta

Akt trzeci

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

Scena czternasta

Scena piętnasta

Scena szesnasta

Scena siedemnasta

Scena osiemnasta

Scena dziewiętnasta

Scena dwudziesta

Scena dwudziesta pierwsza

Scena dwudziesta druga

Akt pierwszy

 

Scena pierwsza

Duży pokój. Czworo drzwi bocznych; dwoje w głębi. Na środku stół z mapami; stolik po prawej stronie, na którym gra szachów; przy nim w głębi krzesła. W głębi broń różna; dzidy, cel, głowy tureckie, do karuzelu służące, także w głębi.

Major, Rotmistrz Kapelan, Porucznik, Rembo.

Major na środku, ogląda strzelbę; po lewej Porucznik nabija; po prawej Rotmistrz, oparty na strzelbie, patrzy na szachy, przy nim siedzi Kapelan, zatrudniony strzelbą; w głębi Rembo. Wszyscy w szpencerach, ubrani na polowanie, w wojskowych czapeczkach.

 

MAJOR

Czy tylko pewnie? Bo to czasem...

 

REMBO

Nie śmiałbym przecie zwodzić pana majora; niech zaraz zginę, jeślim nie widział na własne oczy kozła i dwie sarny. Wszystko troje wyszło razem do bydła, na Ciemną Dolinę, jak ten kąt, ta struga... oto jak ta wielka łoza, gdzie ksiądz Kapelan prześlepił zająca... aż tu obces kundys jeden i drugi: huf, huf!... Ech, panie, jak nie pójdą, sarny moje! strach! aż się ziemia trzęsła!... Przez Garb, Wielką Banią, ponad Bankowy Potok...

 

MAJOR

Ho, ho, ho!... Sarny dotychczas na drugim końcu świata.

 

REMBO

Zlękły bo się fur idących gościńcem i hajże łąkami, łąkami na zad w jasieninę.

 

MAJOR

Nam więc drogą od kopców zastąpić wypada.

 

REMBO

Ja z dębniaków cicho psy podpuszczę, a każda na strzelbę jak na rożen wpadnie.

 

MAJOR

Dalej, panowie! I na urlopie nie dam wam próżnować.

 

KAPELAN

Zaraz, zaraz.

 

PORUCZNIK

Ja dogonię.

 

MAJOR

(biorąc lulkę ze środkowego stoła i kiwając głową, do Remba) Zawołaj Grzesia.

 

Rembo odchodzi.

 

ROTMISTRZ

(do Kapelana, patrząc na szachy) Wygram, jeśli wieżę cofnę.

 

KAPELAN

Wątpię.

 

ROTMISTRZ

Załóż się.

 

KAPELAN

Dobrze.

 

ROTMISTRZ

Nikt tu nam nie ruszy; za powrotem przekonam i talarka schowam.