Dalej jest noc Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski - Barbara Engelking, Tomasz Frydel, Jan Grabowski, Dariusz Libionka, Karolina Panz, Dagmara Swałtek-Niewińska, Alina Skibińska, Jean-Charles Szurek, Anna Zapalec

Kup ebooka

90.00 zł
72.00 zł (51,30 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

WprowadzeniePowiat bielski przed drugą wojną światową

OBSZAR I LUDNOŚĆ

Ziemie powiatu bielskiego to kraina graniczna, na której terenie następowało przenikanie i ścieranie się wpływów polskich, ruskich oraz litewskich. W XIII i XIV w. ziemie te wchodziły przejściowo w skład Mazowsza (część zachodnia) i Litwy (część wschodnia i północna), a część południowa znajdowała się okresowo w granicach księstwa włodzimiersko-halickiego. W końcu XIV w. rozpoczęło się tam osadnictwo drobnoszlacheckie, poprzez które książęta mazowieccy kolonizowali wschodnie Mazowsze oraz Podlasie. Nieco później książęta litewscy rozpoczęli kolonizację tych ziem od wschodu, osiedlając tam chłopów pochodzenia ruskiego. Taki typ osadnictwa oraz najazdy, wojny i zmiany granic ukształtowały specyficzną strukturę społeczno-narodową regionu: polska drobna szlachta wyznania rzymskokatolickiego zamieszkiwała zwarte wsie szlacheckie (zaścianki) w zachodniej części powiatu, a prawosławna lub unicka ludność wiejska - wsie chłopskie (ruskie, białoruskie) - jego wschodnie obszary. Od XV w. w miasteczkach powiatu osiedlali się Żydzi i w okresie międzywojennym stanowili około 50% ich mieszkańców.

W 1919 r. powiat bielski (największy z powiatów należących do województwa podlaskiego), znalazł się w całości w granicach Drugiej Rzeczypospolitej. Zajmował obszar 4989 km kw., znajdowało się tam wówczas 9 miast oraz 19 gmin. Rozmaite przekształcenia i reformy administracyjne (w 1922, 1925, 1926, 1932 i 1934 r.) zmieniały nie tylko granice powiatu, lecz także siedziby gmin i kwestię praw miejskich przysługujących poszczególnym miejscowościom. Po ostatniej przedwojennej reformie na terenie powiatu Bielsk Podlaski znajdowało się 6 miast (Bielsk Podlaski, Brańsk, Ciechanowiec, Drohiczyn, Kleszczele, Siemiatycze) oraz 15 gmin (Białowieża, Bielsk Podlaski, Boćki, Brańsk, Ciechanowiec, Drohiczyn, Grodzisk, Hajnówka, Kleszczele, Mielnik, Milejczyce, Narew, Orla, Siemiatycze, Wyszki). W powiecie bielskim nie było żadnego dużego miasta, był to słabo zurbanizowany i ubogi gospodarczo obszar, a wyróżniało go "niezmierne mnóstwo" drobnych zagród szlacheckich "w wioskach przeważnie niewielkich, ale gęsto rozsianych"1. Te wioski ze swoimi licznymi koloniami i niewielkie miasteczka rozsiane są wśród lasów2, a cała topografia wschodniej części powiatu bielskiego zdominowana jest przez Puszczę Białowieską.

W okresie okupacji - najpierw sowieckiej, a następnie niemieckiej - granice powiatu znacznie zmieniały się w stosunku do granic przedwojennych. Jesienią 1939 r. w wyniku ataku ZSRR na Polskę powiat bielski stał się częścią tzw. Zachodniej Białorusi. W ostatniej dekadzie czerwca 1941 r. ziemię bielską zajęły wojska niemieckie i znalazła się ona w granicach okręgu białostockiego (Bezirk Bialystok). W okresie okupacji hitlerowskiej powiat bielski stał się największym powiatem okręgu - dodano do niego kilka gmin z powiatów prużańskiego i brzeskiego (dawnego województwa poleskiego), a także okręg Prużana - obejmował wtedy 25 gmin miejskich i wiejskich. W 1944 r. na skutek nowego wytyczenia granic część przedwojennego powiatu bielskiego znalazła się w ZSRR, większość zaś pozostała w Polsce; powiat liczył 4551 km kw. i składał się z 17 gmin wiejskich oraz 3 miejskich.

Ze względu na brak źródeł do opisu wschodniej części powiatu, która obecnie znajduje się poza granicami Polski, przeważająca część tekstu i końcowe wnioski dotyczą jedynie zachodniej części powiatu bielskiego w jego okupacyjnych granicach, czyli tej, która po wojnie przypadła Polsce. Do końcowej analizy nie włączyłam gett z miast znajdujących się obecnie na terenie Białorusi (Dmitrowicze, Kamieniec Litewski, Nowe Berezowo, Ratajczyce, Rudniki, Suchopol, Szczerczewo, Szereszów, Wierzchowice, Wysokie Litewskie), gdyż w odniesieniu do nich nie udało się zdobyć wystarczających informacji ani o okresie istnienia gett, ani o ocalałych. Szczątkowe dane o pojedynczych osobach ocalałych z Kamieńca czy Wysokiego, które ukrywały się w zachodniej części powiatu, zostały w tekście uwzględnione3. Największe getto na terenie powiatu, w Prużanie, liczące 10 tys. osób, nie zostało - podobnie jak i inne we wschodniej części powiatu - włączone do obliczeń statystycznych. To getto zostało zlikwidowane dwa miesiące później niż pozostałe, a jego mieszkańców wywieziono nie do Treblinki, ale do Auschwitz, gdzie przeżyło kilkadziesiąt osób. W zasadzie jedyny wątek opracowania, gdy jest mowa o Prużanie, to zagadnienie partyzantki w powiecie.

ŹRÓDŁA

Dużą trudność stanowi opisanie powiatu, który w okresie okupacji niemieckiej był zlepkiem gmin z trzech przedwojennych powiatów i dwóch województw. Wiele danych demograficznych zawarto w źródłach dotyczących tychże trzech powiatów. Niespójność4 danych ze spisów statystycznych z 1921 i 1931 r. utrudnia ich odniesienie do powiatu stworzonego przez Niemców. Ponadto duża część źródeł znajduje się obecnie na Białorusi lub w Rosji, a kwerendę udało się wykonać tylko w niektórych białoruskich archiwach5. Dokumenty w archiwach lokalnych oraz niemieckie dotyczące Bezirk Bialystok zachowały się w stanie szczątkowym6. Więcej informacji przyniosły relacje ocalałych, księgi pamięci7, dokumenty z Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego i Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, np. dokumentacja byłej Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich, a także akta powojennych procesów zbrodniarzy niemieckich, m.in. Ericha Kocha, oraz innych procesów karnych. Ważnym źródłem do odtworzenia losów Żydów w powiecie są też będące w zasobach Visual History Archive USC Shoah Foundation wypowiedzi zarówno ocalałych, jak i z Polaków pomagających Żydom.

Większość źródeł, które miałam do dyspozycji, to źródła narracyjne: relacje pisemne czy ustne, wspomnienia, zeznania. Nie odnalazłam niestety żadnego dziennika sporządzanego na terenie powiatu, którego autor zapisywałby wydarzenia na bieżąco. Powojenne wspomnienia modelują zaś przeszłość na rozmaite sposoby. Relacje żydowskie często koncentrują się na doznanych krzywdach i stratach, niemal wcale nie przybliżając okresu ukrywania się - czyli tego, co w kontekście strategii przetrwania byłoby najbardziej interesujące. Relacje opowiadają raczej o wydarzeniach i w wielu z nich okres od listopada 1942 do lipca 1944 r. stanowi niezorganizowaną przestrzeń czasu, w której dają się zauważyć jedynie pojedyncze epizody. Także na wydarzeniach - ale w inny sposób - skupiają się relacje partyzantów: wiele w nich dynamiki, akcji, walki z wrogiem, wyrównywania rachunków, poczucia sprawczości.

Nie bez znaczenia jest to, że autorzy istniejących relacji z obszaru powiatu bielskiego nie byli osobami władającymi sztuką słowa czy nawykłymi do głębszych refleksji; to najczęściej drobni rzemieślnicy czy kupcy lub młodzi, jeszcze bez zawodu, których edukacja zakończyła się przed wojną na kilku klasach szkoły podstawowej. Jedyne dwie dorosłe osoby z wyższym wykształceniem, które przeżyły na terenie powiatu, nie opowiedziały o własnych przeżyciach. Nauczyciel Symcha Burstein (Bursztajn) - jedna z tych osób - zbierał relacje innych ocalałych, po wojnie był przewodniczącym lokalnego komitetu żydowskiego, ale o sobie ani wówczas, ani później nic nie napisał.

Inaczej jeszcze zniekształcają przeszłość dokumenty sądowe - zeznania świadków i oskarżonych w oczywisty sposób nie są bezinteresowne, służą wybieleniu własnych działań lub odwrotnie - udowodnieniu czyjejś winy. Z racji swojej specyfiki koncentrują się one na ustaleniu zakresu odpowiedzialności sprawców, ich zależnościach służbowych, posłuszeństwie wobec przełożonych, wskazaniu konkretnych dat wydarzeń8. W centrum zainteresowania są sprawcy, ofiary znajdują się na dalekim planie. Z kolei relacje zawarte w dokumentacji związanej z przyznaniem medalu Sprawiedliwego profilują przeszłość "na słodko", pod kątem dobrych uczynków, i unikają szarych stref. W wywiadach z lat dziewięćdziesiątych i późniejszych przeżycia dominują nad faktami, a nazwiska i nazwy miejscowe są często tak poprzekręcane, że z trudem udaje się je zweryfikować.

Z tych wszystkich źródeł starałam się wydobyć maksymalnie wiele szczegółów, wydestylować i potwierdzić fakty oraz uwzględnić wymiar emocjonalny, by opisać całość doświadczenia nazwanego "strategiami przetrwania".

ŻYDZI W POWIECIE BIELSK PODLASKI

Od końca XV w. do miast Podlasia: Bielska, Drohiczyna, Tykocina, zamieszkanych dotychczas przez Polaków i Rusinów, zaczęli napływać Żydzi. Wiązało się to z wygnaniem ich na przełomie XV i XVI w. z Hiszpanii, Portugalii i Sycylii. Kolejne fale uchodźców żydowskich napływały do Rzeczypospolitej w drugiej połowie XVII i w XVIII w.9 Znaleźli na Podlasiu sprzyjające warunki do osiedlania się - król zezwalał tam "na odbywanie targów we wsiach i "miejscach" targowych"10. Sieć targowisk wiejskich była szczególnie liczna na terenach takich jak ziemia bielska, gdzie występowało wyjątkowe zagęszczenie wsi drobnoszlacheckich. Żydzi, którzy od XVI w. mieli zagwarantowane przywilejem królewskim prawo handlu po wsiach, przyczyniali się do rozwoju gospodarczego regionu11. Żydzi osiedlający się we wsiach targowych stopniowo wpływali na przekształcenie tych wsi w miasteczka o charakterze sztetli, pełniących funkcje handlowo-usługowe na rzecz rolniczego otoczenia. Taka struktura utrzymywała się do drugiej wojny światowej. W powiecie bielskim mieszkało wówczas około 200 tys. osób12. W okresie okupacji niemieckiej do powiatu zostało przyłączonych 12 gmin liczących około 50 tys. mieszkańców13. Biorąc pod uwagę przyrost ludności, migracje, ucieczki i przesiedlenia, można szacować, że w 1942 r. na terenie ówczesnego powiatu bielskiego mieszkało około 40 tys. Żydów14.

Żydzi mieszkali przede wszystkim w miastach, gdzie stanowili około połowy mieszkańców; ludność katolicka (Polacy) zasiedlała głównie miasteczka i wsie zachodniej części powiatu, a prawosławna (Rusini) - wsie jego wschodniej części. Im bardziej na wschód, tym więcej jest prawosławnych, a mniej katolików. W miasteczkach powiatu bielskiego z kilkoma tysiącami mieszkańców życie osobiste i społeczne Żydów przebiegało według ustalonego tradycją rytmu, a ich życie gospodarcze opierało się zwykle na handlu, rzemiośle czy usługach. Miasteczka powiatu były bardzo słabo uprzemysłowione, co wpływało na ogólny poziom życia - podlaskie stanowiło obszar biedy, a Bielsk nazywano "zajdene torbes", co - jak wspomina Fania Grinberg - jest symbolem biedoty: "całe zmartwienie miasta, cała jego lokalna aktywność zamykała się w ramach biedy. Było to miasto bez przemysłu i bez źródeł utrzymania [...] w Bielsku normalną rzeczą było to, iż ludzie byli biedni i bardzo szanowani. Była tam bieda, ale nie skrajna nędza. Ludzie nie czuli, że są biedni. Mimo że nie wystarczało im nawet na kupno śledzia. [...] Żydzi żyli jeden z drugiego nawzajem. I z handlu z okolicznymi gojami"15.

W Bielsku przed wojną działało "kilka fabryczek, które wyrabiały wojłoki i zimowe buty filcowe, oraz [istniały] inne miejsca pracy, w których produkowano cegły i ceramikę. To była cała produkcja, ale byli u nas oczywiście także rzemieślnicy. Nasz powiat był bardzo duży i odbywały się duże targi. Okoliczna ludność przybywała na targ, aby zakupić przeróżne wyroby rzemieślników"16.

Procesy emancypacji i modernizacji wśród Żydów nabrały przyspieszenia po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Konstytucja marcowa (1921) gwarantowała mniejszościom narodowym, w tym żydowskiej, równouprawnienie oraz możliwość rozwoju szkolnictwa i kultury. Mimo nasilającej się z upływem lat dyskryminacji rozkwitło żydowskie życie społeczne, polityczne i kulturalne. Aktywnie rozwijające działalność organizacje oraz ruchy młodzieżowe i partie polityczne reprezentujące wszelkie możliwe poglądy przyczyniały się do wzrostu tendencji emancypacyjnych i idących za nimi zmian w tradycyjnej strukturze i funkcjach sztetla. Podobnie jak w całej Polsce, także tam Żydzi "zaznali czasów cierpienia, prześladowań i opresyjnych przepisów. Ale były to również czasy relatywnego spokoju, kiedy mieli możliwość rozwinąć się zarówno ekonomicznie, jak i duchowo. Życie żydowskie [...] nie było nigdy tak żywe i dynamiczne, jak podczas ostatniego czasu niepodległości Polski od 1918 do 1939 roku"17. W miasteczkach działały "grupy dramatyczne, które na scenie grały jak profesjonaliści"18, orkiestry, kluby sportowe19, biblioteki etc. W wielu miasteczkach funkcjonowały szkoły żydowskie, np. w Prużanie znajdowały się "hebrajskie gimnazjum "Tarbut" i dwie szkoły powszechne hebrajskie siedmioklasowe. Oprócz szkół hebrajskich była tutaj 7-klasowa szkoła żydowska im. Pereca. Z organizacyj syjonistycznych były w mieście czynne Hechaluc, Haszomer Hacair, Hanoar [ha-Cijoni], Brit Tumpledor, a z innych Bund.

Z instytucyj żydowskich i innych kulturalnych ośrodków należy wymienić: żydowską Gminę wyznaniową [...], Związek Kupców Żydowskich [...] Żydowski Bank Spółdzielczy, Kasę Samopomocową Zapomogową, Linas-Hacedek (pomoc chorym), Dom Sierot żydowskich dla 60 dzieci, Chewra Kadisza, [...] Hachnasat Orchim (pomoc dla biednych), jeszibot dla 60 uczniów, dom starców dla 50 osób"20. W miasteczkach Podlasia było wielu ortodoksyjnych, religijnych Żydów21, lecz stosunkowo niewielu chasydów.

W drugiej połowie lat trzydziestych na Podlasiu - jak w całej Polsce - narastały nastroje antysemickie. W przeciwieństwie jednak do sąsiednich łomżyńskiego czy wysokomazowieckiego w powiecie bielskim Narodowa Demokracja miała ograniczone wpływy. W zasadzie jej aktywność zaznaczyła się jedynie w zachodniej części powiatu, gdzie przeważała ludność katolicka22. W zachowanych częściowo sprawozdaniach starosty powiatowego w Bielsku Podlaskim dla Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku z lat 1935-1939 znajdujemy informacje o ponad 30 wydarzeniach, uznanych za antysemickie. Są to różnego kalibru ekscesy - od umieszczenia przy wjeździe do wsi Łapcie (gm. Wyszki) tabliczek z napisami: "Baczność. Do wsi żydom wstęp wzbroniony"23, przez nawoływanie proboszcza parafii rzymskokatolickiej w Strabli ks. Dudy-Dziewierza do "bojkotu ekonomicznego żydów"24, aż do rozruchów 10 grudnia 1936 r. na targu w Ciechanowcu, kiedy to "około 100 członków Stronnictwa Narodowego zaczęło przewracać stragany żydowskich kupców. Na czele grupy stał Stanisław Zawistowski (mieszkaniec wsi Usza Mała, pow. wysokomazowiecki). W trakcie zajścia wybite zostały również szyby w domach żydowskich oraz poturbowano kilka osób narodowości żydowskiej"25. Do kolejnych rozruchów doszło w Ciechanowcu: "w dniach 6 i 9 lutego [1939 r.] w czasie targów pikieciarze niszczyli stragany żydowskie"26. Antysemickich ekscesów było w regionie z pewnością więcej - w tabeli dotyczącej "akcji przestępczych członków Stronnictwa Narodowego" jedynie w październiku 1937 r. odnotowano w powiecie bielskim cztery "wydarzenia zbiorowe", pięć "wystąpień indywidualnych" oraz jedno "zebranie nielegalne"27.

Najwięcej antysemickich ekscesów wystąpiło w zachodniej części powiatu; wydaje się, że do znajdującego się najbliżej Bugu Ciechanowca "eksportowano" działaczy z powiatu wysokomazowieckiego, gdzie struktury SN były bardziej rozwinięte28. Do antysemickiej agitacji dochodziło także w Siemiatyczach, gdzie furman w polskiej spółdzielni mleczarskiej Józef Fleks rozdawał chłopom ulotki zachęcające, "by sprzedawali tylko do [polskiej] Spółdzielni, która płaciła ceny wyższe"29. Tenże Fleks pozostawał w konflikcie z dwoma siemiatyckimi koniuchami - braćmi Kapłanami, a konflikt ten miał dalszy ciąg w czasie wojny i po niej. W miasteczkach wschodniej części powiatu - mimo analogicznej, a nawet większej liczby Żydów - było o wiele spokojniej. Najwyraźniej antysemityzm na terenie bielskiego był skorelowany z wyznawaną religią i narodowością. Tam, gdzie mieszkała ludność prawosławna, antysemityzm był mniej odczuwalny, być może dlatego że Rusini sami stanowili mniejszość (choć nie na tych ziemiach), a może także z tego powodu, iż zamieszkiwali głównie wsie, gdzie Żydów było niewielu. "Emocje antysemickie, eksplodujące na pobliskim Mazowszu, u nas nie miały pożywki"30 - pisze Sokrat Janowicz. Podobnie Izaak Friedberg z Prużany wspomina, że "do wybuchu wojny światowej nie było, z wyjątkiem sporadycznych wystąpień chuligańskich, żadnych incydentów między ludnością polską lub białoruską a Żydami. [...] Bojówek nie było. Żadnych jawnych ekscesów antysemickich również nie było"31. Być może pamięć i upływ czasu wygładzają wspomnienia, gdyż i tam jednak zdarzały się incydenty o charakterze antysemickim. O takich wydarzeniach w Białowieży (wybicie szyb w domu oraz pobicie Żyda - obwoźnego handlarza) wspomina David Waldshan w rozmowie z Katarzyną Winiarską32.

Pożywką dla antysemickich ekscesów była pogarszająca się sytuacja gospodarcza w Polsce. Pauperyzacja dotknęła wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, także Żydów, których sytuację dodatkowo utrudniała dyskryminacja ekonomiczna, wyrywając "coraz bardziej z posad ugruntowane do niedawna warstwy ludności żydowskiej, obniżając systematycznie ich poziom życiowy, [czego] [...] nie da się przypisać, a przynajmniej nie wyłącznie, ogólnemu przesileniu gospodarczemu"33. Ubożenie ludności miało poważne konsekwencje: coraz więcej Żydów znajdowało się na marginesie, zdanych na dobroczynność gmin34. Gminy żydowskie wydawały coraz większe sumy na pomoc społeczną, a jednocześnie ich dochody malały ze względu na ogólny spadek stopy życiowej35. Liczni Żydzi, także ci mieszkający w powiecie bielskim, szukali możliwości wyjazdu z Polski. "Wielu mieszkańców opuszczało Ciechanowiec i udawało się za morza. Wielu starało się dostać do Erec Israel wszelkimi możliwymi drogami"36. Emigracja stawała się jednak coraz trudniejsza, niełatwo było Żydom w przededniu wojny znaleźć na świecie jakieś inne miejsce do życia.

Trudna sytuacja ekonomiczna, procesy modernizacyjne i sekularyzacyjne składały się na narastający kryzys wspólnoty żydowskiej i rosnące napięcia między pokoleniami. Sztetl, wcześniej chroniony przed zmianami systemem nakazów i norm, stał się sceną gwałtownych przemian. Wśród młodych coraz silniej przejawiała się tendencja do odchodzenia od tradycyjnej kultury i ortodoksyjnej wiary. Postępowała również akulturacja językowa - młodzież po 1918 r. uczęszczała obowiązkowo do polskich szkół. Gdy polski stawał się pierwszym językiem, często wiązało się to z asymilacją kulturalną i tożsamościową, aż do konwersji włącznie. Procesy asymilacyjne zostały jednak zahamowane przez narastający w okresie międzywojennym antysemityzm. Wspólnota sztetlu, targana procesami odśrodkowymi i rozmaitymi kryzysami, w chwili wybuchu wojny musiała się zmierzyć z nowymi wyzwaniami.

1 Zygmunt Gloger, Geografia historyczna ziem dawnej Polski, Kraków 1903, reprint dostępny pod adresem: http://literat.ug.edu.pl/glogre/index.htm.

2 Rocznik statystyczny z 1937 r. podaje, że lasy stanowiły około 20% powierzchni powiatu bielskiego.

3 Jedno z nielicznych wspomnień osoby z Kamieńca Litewskiego, która została uratowana, to historia Dory Galperin, opisana w kamienieckiej Księdze pamięci. Pomagali jej Kozłowscy i Grzegorzewscy w samym Kamieńcu oraz Mikołaj Żuk i jego siostra w pobliskiej wsi Ugalin (http://www.jewishgen.org/yizkor/Kamenets/Kamenets.html).

4 Przede wszystkim ich niska wiarygodność w odniesieniu do danych dotyczących składu etnicznego, gdyż w spisie z 1921 r. pytano o narodowość, a w 1931 r. nie było pytania o narodowość, lecz jedynie o język i wyznanie.

5 Ze względu na ograniczenia dostępu do dokumentów w archiwach białoruskich wykonano kwerendę jedynie w Grodnie i Mińsku w następujących archiwach: Państwowe Archiwum Organizacji Społecznych Obwodu Grodzieńskiego, Państwowe Archiwum Obwodu Grodzieńskiego, Państwowe Archiwum Obwodu Brzeskiego, Narodowe Archiwum Białorusi w Mińsku.

6 Kwerenda objęła archiwum w Ludwigsburgu, w Białymstoku Archiwum Państwowe, a także Archiwum Diecezjalne w Drohiczynie.

7 Z terenu powiatu bielskiego istnieją księgi pamięci dla następujących miasteczek: Bielsk Podlaski, Ciechanowiec, Drohiczyn, Kamieniec Litewski, Narewka Mała, Siemiatycze, Prużana (Prużany) oraz Wysokie Litewskie.

8 Na przykład lektura 21 tomów akt dotyczących procesu Ericha Kocha przed Sądem Najwyższym w Polsce w latach 1958-1959 przynosi sporą wiedzę o kolejach jego życia, motywacjach działania, ambicjach osobistych, stosunkach służbowych w obrębie administracji Trzeciej Rzeszy, kompetencjach jako nadprezydenta prowincji Prus Wschodnich, szefa NSDAP w regionie i szefa zarządu cywilnego okręgu białostockiego oraz komisarza Rzeszy dla Ukrainy, jego konflikcie z Himmlerem, a nawet stanie zdrowia; można też poznać, co rzekomo wiedział o miejscu ukrycia Bursztynowej Komnaty etc. Niewiele jednak można się dowiedzieć o wymordowaniu Żydów na terenie podległego mu Bezirk Bialystok. W jednym z przesłuchań Koch zeznaje: "Ja nigdy nie miałem sposobności do przedsięwzięcia środków przeciwko Żydom w Białymstoku [...]. Żydzi nie podlegali cywilnej administracji, a tylko policji bezpieczeństwa. Wyłącznie od niej zależało załatwienie kwestii żydowskiej i administracja cywilna nie miała tutaj nic do powiedzenia. [...] W Białymstoku byłem dwa razy między 1941 a 1944 r. [...] Możliwe, że tysiące ludzi mogło być zabitych i poddanych egzekucji. Mnie jednak tam nie było [...]" (Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej [dalej AIPN], GK 318/759, Akta w sprawie oskarżenia Ericha Kocha, Wypowiedź Kocha w protokole rozprawy przed brytyjskim Sądem Ekstradycyjnym w Hamburgu z 8-11 XI 1949, k. 108).

9 Żydzi przybywali do Rzeczypospolitej z Niemiec i Śląska, w trakcie wojny trzydziestoletniej i po jej zakończeniu, z Ukrainy po pogromach Chmielnickiego i po rzezi humańskiej, a także z terenów Rosji, ponadto zaś z Austrii i Prus, skąd w 1772 r. przymusowo wysiedlano najbiedniejszych Żydów, tzw. Betteljuden.

10 Józef Maroszek, Żydzi wiejscy na Podlasiu w XVII i XVIII wieku w świetle przemiany struktury rynku wewnętrznego, "Studia Podlaskie" 1989, nr 2, s. 56.

11 Zob. Anatol Leszczyński, Żydzi ziemi bielskiej od połowy XVII do 1795 r. (Studium osadnicze, prawne i ekonomiczne), Wrocław i in.: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1980.

12 Według danych spisu powszechnego z 1931 r.: 90 tys. katolików, 90 tys. prawosławnych i około 20 tys. Żydów.

13 W tym według danych z 1931 r. około 4 tys. katolików, 30 tys. prawosławnych oraz 11 tys. Żydów.

14 Ze względu na brak źródeł do opisu wschodniej części powiatu, która obecnie znajduje się poza granicami Polski (z powodu ograniczonego dostępu do dokumentów w archiwach białoruskich nie udało się wykonać tam pełnej kwerendy), przeważająca część tekstu i końcowe wnioski dotyczą jedynie zachodniej jego części (w okupacyjnych granicach), czyli tej, która po wojnie znalazła się w Polsce. Większość wyliczeń dotyczy 22 500 Żydów znajdujących się w gettach w granicach obecnej Polski.

15 Zob. Fania Grinberg, Niezwykły Bielsk [w:] Księga pamięci Bielska Podlaskiego, oprac. i przedmowa Wojciech Konończuk, Doroteusz Fionik, Bielsk Podlaski: Stowarzyszenie Małej Ojczyzny w Studziwodach, 2017, s. 83. Dziękuję panu Wojciechowi Konończukowi za wszystkie uwagi do niniejszego tekstu.

16 Cwi Kadłubowski, Życie gminy w Bielsku, epizody z lat młodości) [w:] ibidem, s. 140.

17 Semiatych - Its Growth and Destruction [w:] Semiatych Yizkor Buch, http://www.jewishgen.org/yizkor/siemiatycze1/sie500.html.

18 Jeruchem Kleszczelski, Mój ukochany Bielsk [w:] Księga pamięci Bielska Podlaskiego, s. 189.

19 W Bielsku - z grupą piłkarską, która należała do ligi. Grała mecze z drużynami z innych miast województwa białostockiego - wspomina Jeruchem Kleszczelski (ibidem, s. 191).

20 Archiwum Yad Vashem (dalej AYV), O.3/727, Relacja Izaaka Friedberga z Prużany.

21 "Wielu siemiatyckich Żydów znajdowało się pod wpływem rebego ze Słonima, w którym widziano zarówno błyskotliwego, jak i świętego człowieka" (Michel Radzinski, The Scroll of My Life [w:] Semiatych Yizkor Buch, https://www.jewishgen.org/Yizkor/siemiatycze/siemiatycze.html).

22 Henryk Majecki, Chrześcijańska Demokracja w województwie białostockim w latach 1918-1935, "Studia Podlaskie" 1991, nr 3, s. 150.

23 Archiwum Państwowe w Białymstoku (dalej AP Białystok), Urząd Wojewódzki białostocki [1918-1919,] 1920-1939, [1940, 1967], 47/91, Miesięczne sprawozdanie sytuacyjne społeczno-polityczne Starostwa Powiatowego Bielskiego z lat 1935-1936, k. 50. Zachowały się sprawozdania z pojedynczych miesięcy w latach 1935-1939.

24 AP Białystok, 47/100, Miesięczne sprawozdania sytuacyjne z ruchu politycznego polskiego oraz z życia społeczno-politycznego mniejszości narodowych za rok 1938, k. 109.

25 AP Białystok, 47/91, Miesięczne sprawozdanie sytuacyjne społeczno-polityczne Starostwa Powiatowego Bielskiego z lat 1935-1936, k. 132-133. W czwartym kwartale 1936 r. w całej Polsce doszło do 640 napadów na Żydów (w tym 13 zabójstw i 14 ciężkich poranień) oraz 1492 wypadków wybicia szyb w mieszkaniach i przedsiębiorstwach żydowskich). W Ciechanowcu bojkot sklepów żydowskich był tak dokuczliwy, że na początku 1937 r. żydowscy mieszkańcy miasteczka wystosowali memoriał do Żydowskiego Koła Parlamentarnego z prośbą o interwencję, by ukrócić zajścia antysemickie w Ciechanowcu (ibidem, k. 38-39; zob. także Jolanta Żyndul, Zajścia antyżydowskie w Polsce w latach 1935-1937, Warszawa, Fundacja im. Kazimierza Kelles-Krauza i Agencja Scholar, 1994).

26 AP Białystok, 47/106, Miesięczne sprawozdanie ze stanu bezpieczeństwa za rok 1939, k. 45-46.

27 W zachowanych "Miesięcznych sprawozdaniach sytuacyjnych" znajduje się tylko ta tabela, być może lepiej oddaje ona rzeczywistą skalę antysemityzmu w powiecie.

28 Podobnie było w Orli, do której około 1937 r. przyjechało z Łomżyńskiego kilkunastu pałkarzy, żeby bić Żydów. W ich obronie wystąpili wówczas prawosławni mieszkańcy miasteczka (zob. Wojciech Konończuk, Orla - przewodnik, http://shtetlroutes.eu/pl/orla-przewodnik/).

29 Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Białymstoku (dalej AIPN Bi), 403/17. Akta sprawy przeciwko Józefowi Fleksowi, Przesłuchanie oskarżonego, b.d., k. 46.

30 Sokrat Janowicz, Żydzi w oczach Białorusina [w:] Świat NIEpożegnany. Żydzi na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej w XVIII-XX wieku, red. Krzysztof Jasiewicz, Warszawa-Londyn 2004, s. 292.

31 AYV, O.3/727, Relacja Izaaka Friedberga.

32 Dziękuję pani Katarzynie Winiarskiej za udostępnienie rozmowy przeprowadzonej z Davidem Waldshanem w 2016 r.

33 Arie Tartakower, Pauperyzacja Żydów polskich, "Miesięcznik Żydowski" 1935, nr 1.

34 Tartakower podaje: "ankieta Związku Żydowskich Kas Bezprocentowych wykazała, że w 1934 r. 25,8% Żydów starało się o zapomogi na Pesach - średnio 8 zł na rodzinę" (ibidem).

35 Jak podaje Tartakower, ponad 50% Żydów w Polsce było tak biednych, że nie mogli płacić składki gminnej. Zwolnionych z opłat było w Warszawie 46%, w Łodzi - 53%, we Lwowie - 49%, w Krakowie - 68%, na prowincji - około 60% (ibidem).

36 Joseph Gebali (Yabkowski), The Shtetl between the Two World Wars [w:] Ciechanowiec Yizkor Buch, https://www.jewishgen.org/yizkor/Ciechanowiec/Ciechanowiec.html.

37 AYV, M.11/50, Rabin Halperin, "Opis martyrologii Żydów miasteczka Orla za czasów okupacji", tłum. z jidysz Anna Szyba.

38 AYV, O.33/1875, "Szereszów. Agonia i śmierć sztetl. Opowiedziana przez Morrisa (Meishke) Kantorowicza, jedynego ocalałego z 51-osobowej rodziny wysłanej do Auschwitz w styczniu 1943 r.", oprac. Jacob Auerbach.

39 Berl Lew, Ciechanowiec Under the Soviet Regime [w:] Ciechanowiec Yizkor Buch, https://www.jewishgen.org/yizkor/Ciechanowiec/Ciechanowiec.html.

40 Dr Avraham Spielman, My Pain in Soviet Russia [w:] ibidem.

41 Moshe Kleinbaum, Report [w:] Jews in Eastern Poland and the USSR 1939-46, red. Norman Davies, Antony Polonsky, London: Palgrave Macmillan, 1991, tekst raportu tłum. z j. hebrajskiego David Engel.

42 Jerzy Hawryluk, "Kraje ruskie, Bielsk, Mielnik, Drohiczyn". Rusini-Ukraińcy na Podlasiu - fakty i kontrowersje, Kraków: Fundacja Świętego Włodzimierza Chrzciciela Rusi Kijowskiej, 1999, s. 131. W grudniu 1939 r. teren tzw. Zachodniej Białorusi podzielono na pięć obwodów (obłasti): baranowicki, białostocki, brzeski, piński i wilejski.

43 Tak podaje Andrzej Żbikowski, zob. idem, U genezy Jedwabnego. Żydzi na Kresach Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej, wrzesień 1931-lipiec 1941, Warszawa: ŻIH, 2006, s. 16.

44 AIPN, 318/85, Sąd Wojewódzki dla Województwa Warszawskiego 1950-1964, Akta sprawy przeciwko Władysławowi Brodzikowi, Henrykowi Kruczykowi i Marianowi Bienkowskiemu. Cytat z aktu oskarżenia. Na rozprawie 1 VIII 1951 r. oskarżeni zostali uniewinnieni.

45 W listopadzie 1939 r. zarejestrowano w Bielsku 2384 uchodźców, wśród których "przeważali Żydzi" (Daniel Boćkowski, Na zawsze razem. Białostocczyzna i Łomżyńskie w polityce radzieckiej w czasie II wojny światowej (IX 1939 - VIII 1944), Warszawa: Neriton i IH PAN, 2005, s. 68).

46 Rywka Litman-Pelner, Bielsk pod rządami Sowietów [w:] Księga pamięci Bielska Podlaskiego, s. 494. W Siemiatyczach jesienią 1939 r. było około 7 tys. Żydów, w tym 3 tys. uchodźców z Generalnego Gubernatorstwa.

47 Do wojska wcielono m.in. brata Chawy Okoń, który "na wszelkie sposoby starał się przekroczyć granicę [wybuch wojny zastał go w Warszawie - B.E.], wrócił do Brańska i od razu został zmobilizowany do Armii Czerwonej" (Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego [dalej AŻIH], 301/2268, Relacja Chawy Okoń).

48 Daniel Boćkowski, Polscy uchodźcy wojenni na ziemiach wschodnich II RP zajętych przez ZSRR w latach 1939-1941 (próba oceny problemu), "Prace Komisji Środkowoeuropejskiej PAU" 2007, t. 15 (red. Jan Machnik, Irena Stawowa-Kawka), s. 88.

49 Władze niemieckie odmówiły przyjęcia Żydów, których Niemcy nie chcieli w Generalnym Gubernatorstwie (natomiast Polakom zezwolono na powrót). Sowieci uznali, że chcąc opuścić terytorium ZSRR, Żydzi dowiedli swej nielojalności, należy ich więc jako element "niepewny" wywieźć i rozproszyć po bezkresnych obszarach Związku Sowieckiego.

50 Liczbę deportowanych obywateli polskich z całych polskich Kresów Wschodnich szacuje się na 300-330 tys., w tym około 80 tys. Żydów. Na temat liczb i losów Żydów na Wschodzie zob. Alina Skibińska, Żydzi polscy ocaleni na wschodzie (1939-1946) [w:] Narody i polityka. Studia ofiarowane profesorowi Jerzemu Tomaszewskiemu, red. August Grabski, Artur Markowski, Warszawa: ŻIH i Instytut Historyczny UW, 2010. Liczbę 320 tys. deportowanych podają autorzy opracowania Polska 1939-1945. Straty osobowe i ofiary represji pod dwiema okupacjami, red. Wojciech Materski, Tomasz Szarota, Warszawa: IPN, 2009.

51 Jednym z młodych mężczyzn wcielonych do wojska był Morty Lewkowsky z Bielska Podlaskiego, którego interesujące wspomnienia zatytułowane Łzy szczęścia zostały opublikowane w piśmie "Bielski Hostineć" (nr 44 z 2011 r.), s. 82-93. Nie sposób ustalić, ilu Żydów z powiatu bielskiego znalazło się w szeregach Armii Czerwonej.

52 Zob. http://www.indeks.karta.org.pl/pl/index.html (dostęp 22 I 2014 r.).

53 Chil Boczko; Gotlib Chaja, Estera, Jacha, Lejb, Sima i Szejna; Sender Grodziński, Kłoda Chaja, Chana, Etka, Lejb, Ruwin i Zelda; Ida i Szejna Kotłowiczowie, Józef Szektor oraz Fajga Szlemowicz (http://www.indeks.karta.org.pl/en/wyniki.jsp [dostęp 22 I 2014 r.]).

54 Brucha Drohiczyńska, Lejb i Chana Jawerbaum, Mira Rubinsztejn oraz Hersz Siemiatycki (http://www.indeks.karta.org.pl/en/wyniki.jsp [dostęp 22 I 2014 r.]).

55 Litman Czarnecki, Josel Doliński; Góralnik Josel, Estera, Ajzyk, Jakub (Jankiel Pinkus), Jenta; Oszer Górny, Chaim Grunt, Morduch Rimłand oraz Doba i Dawid Rudniccy (http://www.indeks.karta.org.pl/en/wyniki.jsp [dostęp 22 I 2014 r.]).

56 Chana Rymar (http://www.indeks.karta.org.pl/en/wyniki.jsp [dostęp 22 I 2014 r.]); Rejzla Lancman (http://www.indeks.karta.org.pl/en/wyniki.jsp [dostęp 22 I 2014 r.]).

57 32 przeżyły po stronie aryjskiej, 11 w obozach, 64 nie podało żadnej informacji na ten temat (AŻIH, Kartoteka Centralna Ocalałych Żydów).

58 Zob. np. Henryk Grynberg, Dzieci Syjonu, Warszawa: Wydawnictwo Karta, 1994, "W czterdziestym nas matko na Sibir zesłali...". Polska a Rosja 1939-42, wybór i oprac. Jan Tomasz Gross, Irena Grudzińska-Gross, Warszawa: Libra i Res Publica, 1990, a także relacje i wspomnienia Żydów, np. zamieszczone w nr. 43 z 2011 r. pisma "Bielski Hostineć" wspomnienia rodzin Frejdkiesów i Barchatów, bogatych kupców żydowskich, wywiezionych z Bielska Podlaskiego na Syberię w 1941 r.

59 Elina Chkolnikova, The Transformation of the Jewish Shtetl in the USSR in the 1930s, "Polin", http://www.aapjstudies.org/index.php?id=46.

60 USC Shoah Foundation, Visual History Archive (dalej USC, VHA), 07427, Relacja Sidneya Żółtaka.

61 Dora Galperin, "Tragedia i zniszczenie Kamieńca" [w:] "Księga pamięci: Kamieniec Litewski, Zastawie i okolice", tłum. z j. hebrajskiego Anna Kawałko.

62 Semiatych - Its Growth and Destruction, http://www.jewishgen.org/yizkor/siemiatycze1/sie500.html.

63 Dwora Rudnicki-Singer, "Moje życie w gettach i obozach koncentracyjnych" [w:] "Księga pamięci: Kamieniec Litewski, Zastawie i okolice".

64 Dora Galperin, "Tragedia i zniszczenie Kamieńca".

65 "Sowieccy Żydzi [...] w sumie stanowią około 10% lub więcej aparatu władzy" (Krzysztof Jasiewicz, Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów, Warszawa: ISP PAN i Oficyna Wydwnicza Rytm, 2009, s. 62).

66 "Wyższe stanowiska w administracji sowieckiej [na nowo przyłączonej Zachodniej Białorusi - B.E.] były zajęte prawie wyłącznie przez aparatczyków narodowości białoruskiej"- pisze Mikołaj Iwanow (idem, Partyzantka żydowska na Kresach Północno-Wschodnich i jej stosunek do Armii Krajowej 1942-1945 [w:] Świat NIEpożegnany..., s. 510).

67 W sowieckich więzieniach znaleźli się tak znani przedstawiciele żydowskiej społeczności Drugiej Rzeczypospolitej, jak członkowie CK Bundu Henryk Erlich i Wiktor Alter, posłowie Emil Sommerstein, Joszua Gotlieb i Maurycy Leser, senatorowie Mojżesz Schorr i Michał Ringel, przywódca Betaru Menachem Begin, a także redaktor naczelny znanej gazety syjonistycznej "Der Moment" (Chwila) Henryk Hescheles.

68 USC, VHA, 25881, Relacja Sheldona Chazena (Szai Chazana).

69 Freidkesowi udało się wydostać do Wilna, ale cała pozostała rodzina została deportowana. Razem z nimi do Kraju Ałtajskiego pojechały rodziny braci Barchatów, którzy mieli w Bielsku sklep tekstylny "Manufaktura" (Nachum Freidkes, Freidkesowie z Bielska Podlaskiego oraz Rodzina Barchatów, "Bielski Hostineć" 2011, nr 44, s. 41-60).

70 USC, VHA, 07427, Relacja Sidneya (Szyi) Żółtaka.

71 USC, VHA, 10313, Relacja Rubina Rosenthala.

72 Kleinbaum, Report.

73 Ibidem.

74 O sytuacji Białorusinów w Białowieży za czasów okupacji sowieckiej zob. np. United States Holocaust Memorial Museum (dalej USHMM), RG-50.488*0051, Wywiad z Włodzimierzem Dackiewiczem.

75 Ben Cion Pinchuk, The Sovietization of the Jewish Community of Eastern Poland 1939-1941, "The Slavonic and East European Review", lipiec 1978, t. 56, nr 3, s. 387-410.

76 Litman-Pelner, Bielsk pod rządami Sowietów, s. 495.

77 Ks. Stanisław Kossakowski, Byłem adiutantem "Mścisława", Rajgród: Towarzystwo Miłośników Rajgrodu, 1999, s. 55.

78 Raport gen. Roweckiego "Stan organizacyjny ZWZ" z dn. 1 października 1941 r. [w:] Armia Krajowa w dokumentach, t. 2: Czerwiec 1941 - kwiecień 1943, red. Tadeusz Pełczyński i in., Londyn: SPP, 1973, s. 111.

79 Ben Cion Pinchuk, Sovietisation and the Jewish Response to Nazi Policies of Mass Murder [w:] Jews in Eastern Poland and the USSR..., s. 124.

80 Być może postawiono je i w innych miastach powiatu, nie udało mi się jednak tego ustalić.

Powiat bielski pod okupacją sowiecką

We wrześniu 1939 r. na ziemie powiatu bielskiego na kilkanaście dni wkroczyli Niemcy, dając w tym czasie Żydom przedsmak tego, co ich czeka. "Panował strach, rabowano domy żydowskie"37. Na skutek umowy z 28 września 1939 r., zmieniającej tajne ustalenia wcześniejszego paktu Ribbentrop-Mołotow, a dotyczącej przebiegu nowej granicy wzdłuż linii rzek: Pisa-Narew-Bug-San, Niemcy wycofali się z części zajętych terenów - przypadły one Związkowi Radzieckiemu. Do miasteczek powiatu wkroczyły więc wojska sowieckie. Żydzi przyjęli zmianę okupacji niemieckiej na sowiecką z ulgą. Zagrożenie ze strony nazistów, które zapowiadało - jak wówczas sądzono - fizyczną przemoc, prześladowania i terror, zostało zastąpione przez ustrój polityczny, który obiecywał - nawet jeśli tylko w teorii - równość i brak antysemityzmu. Morris Kantorowicz z Szereszowa wspomina, że Rosjanie "byli przyjęci z mieszanymi uczuciami przez lokalną społeczność. Wieśniacy [...] obawiali się utraty ziemi i przymusowej kolektywizacji. Żydzi także byli niepewni - wiedzieli z doświadczenia, że zmiana oznacza kłopoty. Młodzi ludzie spodziewali się ulgi od szalejącego polskiego antysemityzmu, polegając na zapewnieniach Sowietów o równości ras, ale starsi Żydzi obawiali się prześladowania religii i własności prywatnej. [...] Uważaliśmy jednak, że mamy szczęście, że znaleźliśmy się po tej stronie płotu"38.

Objawy zadowolenia ze zmiany okupanta przyjmowały często charakter entuzjastycznego powitania wkraczającej Armii Czerwonej. Jak wspomina Berl Lew, w Ciechanowcu "następnego dnia po ewakuacji Niemców pojawili się otwarcie żydowscy komuniści. Wcześniej byli uwięzieni przez rząd polski, ale zostali zwolnieni na skutek umowy niemiecko-rosyjskiej. [...] Urządzili wielkie święto i zbudowali bramę triumfalną od domu Altera Lubawiczera aż do domu Lipy Rubinsteina [...]. Udekorowali bramę rozmaitymi błyszczącymi ozdobami i zawiesili transparenty "Niech żyje rząd sowiecki" i "Witamy!""39. Abraham Spielman dodaje, że tę bramę budowali wspólnie komuniści polscy i żydowscy40. Mosze Kleinbaum, przewodniczący Federacji Syjonistycznej w Polsce, który jesienią 1939 r. po udziale w wojnie obronnej jako żołnierz znalazł się na Kresach i obserwował wkraczanie Armii Czerwonej oraz pierwsze miesiące okupacji sowieckiej, napisał w raporcie dla Nachuma Goldmanna, przewodniczącego Komitetu Wykonawczego Światowego Kongresu Żydów: "wieśniacy ukraińscy, młodzi komuniści żydowscy - przede wszystkim kobiety komunistki - witali żołnierzy uśmiechami i okrzykami przyjaźni. Liczba żydowskich wielbicieli nie była zbyt duża. Jednakże ich zachowanie tego dnia wydawało się podejrzane z powodu ich krzykliwości, która była większa niż innych grup. W ten sposób można było odnieść błędne wrażenie, że Żydzi najbardziej fetowali gości na tej uroczystości"41. Takie zachowanie części społeczności żydowskiej zaważyło na stosunkach polsko-żydowskich w czasie wojny, stało się pożywką do oskarżania wszystkich Żydów o entuzjastyczny stosunek do najeźdźcy, o zdradę narodową, a później przekształciło się w łatwy stereotyp i wygodny pretekst do wrogości, a także odwetu.

22 października 1939 r. przeprowadzono wybory do Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Białorusi. Kampania wyborcza i same wybory odbywały się w atmosferze terroru, a wyniki zostały sfałszowane. 2 listopada 1939 r. 52,1% terytorium Drugiej RP zostało formalnie włączone do republik Białoruskiej i Ukraińskiej w ramach ZSRR. Przedwojenny powiat bielski został podzielony między obwody brzeski i białostocki42.

Na tereny zwane teraz Zachodnią Białorusią przybyło od 100 do 150 tys. uciekinierów spod okupacji niemieckiej, wśród których "przeważali zdecydowanie Żydzi"43. Przedostanie się przez nową niemiecko-sowiecką granicę, początkowo stosunkowo łatwe, z czasem stawało się coraz trudniejsze i wymagało pomocy wyspecjalizowanych, płatnych przewodników. Zdarzało się, że przewodnicy okradali i oszukiwali uchodźców. "Najpierw napełniali łódź ludźmi, tak aby nie starczyło miejsca na rzeczy, które uciekinierzy chcieli wziąć ze sobą, a następnie szybko odbijali od brzegu, obiecując bezradnym wówczas Żydom, że wrócą na brzeg po raz drugi i przewiozą im ich rzeczy. Rzecz jasna, że Żydzi, nie doczekawszy się powrotu podejrzanych, nie mogli wrócić z powrotem do GG i upominać się o odbiór swoich rzeczy"44.

W samym Bielsku Podlaskim przed wybuchem wojny mieszkało około 4 tys. Żydów. Na początku okupacji ich liczba zwiększyła się prawdopodobnie o ponad tysiąc uchodźców45, których "Bielsk przyjął ciepło. Troszczył się o nich. [...]. Synagogi i bes-medrasze również przepełnione były uchodźcami. Bielsk stał się miejscem ich ucieczki"46.

Gościnność mieszkańców jednak nie wystarczała - trzeba było jakoś rozwiązać problem napływu uchodźców, przepełniających miasta i wegetujących w nędzy i brudzie. W końcu października 1939 r., władze sowieckie przesiedliły z tzw. Zachodniej Białorusi do jej wschodnich obwodów (m.in. witebskiego, homelskiego i mohylewskiego) ponad 22 tys. uchodźców (w tym 70% Żydów). Mieli tam dostać mieszkania i pracę, ale lokalne władze nie przygotowały dla nich ani jednego, ani drugiego. 29 listopada 1939 r. dekretem Prezydium Rady Najwyższej ZSRR nadano obywatelstwo radzieckie obywatelom Polski zamieszkałym przed 1-2 listopada 1939 r. na terytorium ówczesnej Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy, a także uchodźcom przybyłym przed tą datą. Utracili oni obywatelstwo polskie; mieli otrzymać w ramach akcji zwanej "paszportyzacją" nowe, sowieckie paszporty, bez których nie można było się zameldować ani poruszać po kraju, a które ponadto m.in. zobowiązywały do służby w Armii Czerwonej47.

Liczba uchodźców w strefie sowieckiej nadal rosła. Jak podaje Daniel Boćkowski - za raportem ludowego komisarza spraw wewnętrznych BSRR Ławrientija Canawy z 5 lutego 1940 r. - w obwodzie białostockim znajdowało się 39 648 uchodźców, natomiast na terenie całej Białoruskiej SRR przebywało 72 896 uchodźców, w tym 65 796 Żydów. Spośród tych uchodźców bez pracy, a więc i środków do życia, pozostawało 47 275 osób48. Znaczną część uciekinierów, przede wszystkim tych, którzy zarejestrowali się na powrót do GG49, wywieziono w kolejnych deportacjach w głąb ZSRR, głównie w czerwcu 1940 r. Żydzi stali się jedną z kilku grup (liczącą około 80 tys. osób) pośród ponad 320 tys. obywateli polskich wywiezionych w czterech akcjach deportacyjnych. Trzy pierwsze wywózki odbyły się w 1940 r.: w lutym deportowano osadników wojskowych i leśników wraz z rodzinami, w kwietniu - rodziny jeńców wojennych i aresztowanych, w czerwcu - uciekinierów z zachodniej i centralnej Polski. Czwarta deportacja nastąpiła w maju-czerwcu 1941 r.; jej ofiarą padły przede wszystkim rodziny "kontrrewolucjonistów". Znaczna część wywiezionych Żydów powróciła po wojnie do Polski.

Nie mamy szczegółowych danych, które pozwalałyby ustalić liczbę Żydów - uchodźców i stałych mieszkańców powiatu - deportowanych50 lub wcielonych do Armii Czerwonej przed wybuchem wojny z Niemcami51. W Indeksie Represjonowanych52 znajdujemy dalece niepełne i dotyczące tylko stałych mieszkańców informacje o Żydach wywiezionych z poszczególnych miejscowości powiatu. Według tych danych z Ciechanowca deportowano do Komi SRR osiemnaścioro Żydów53, z Drohiczyna pięcioro54, z Kamieńca Litewskiego (także do Komi SRR) jedenaścioro55, z Kleszczel i Siemiatycz po jednej Żydówce56. Te 35 nazwisk nie daje żadnego pojęcia o skali wywózek z powiatu. Z kolei w Kartotece Centralnej Ocalałych Żydów na 220 osób z powiatu bielskiego, które zarejestrowały się w CKŻP w latach 1945-1948, aż 113 przeżyło na terenie ZSRR57. Informacje o nich można znaleźć także we wspomnieniach i relacjach58. Losy wysiedlonych nie są jednak tematem tego tekstu - opuściwszy ziemię bielską, opuścili także zakreślony tu horyzont tematyczny.

ŻYCIE ŻYDÓW POD OKUPACJĄ SOWIECKĄ

Poziom urbanizacji i uprzemysłowienia był w rolniczym powiecie bielskim niski, a wymiana handlowa i usługowa ze wsią stanowiła podstawowe źródło utrzymania żydowskich mieszkańców miasteczek. Tradycyjna struktura ekonomiczna i hierarchia społeczna nie oparły się procesowi sowietyzacji. Nowa władza postrzegała sztetl jako "uosobienie wstecznictwa oraz siedlisko burżuazji i kleru"59; w ciągu dwudziestu lat nowego ustroju w Związku Radzieckim stracił on swoje dotychczasowe funkcje społeczno-ekonomiczne i kulturalne i stał się elementem systemu komunistycznego. Początek podobnych procesów dotknął wspólnotę żydowską na ziemiach polskich, które znalazły się pod sowiecką okupacją. Aneksja tych ziem oznaczała szybki rozpad instytucji, na których opierało się dotychczasowe życie Żydów. Przestały działać gminy żydowskie, upoważnione w myśl polskiego prawa do pobierania podatków. W momencie gdy to prawo przestało obowiązywać, gminy straciły ważne źródło dochodów. Destrukcja gmin podcięła z kolei byt finansowanych przez nie instytucji: synagog, domów modlitwy, szkół, domów opieki społecznej etc. Budynki będące ich własnością przejmowało zresztą państwo, urządzając w nich koszary, magazyny czy szpitale. Szkoły żydowskie i hebrajskie zmieniły charakter. Jak wspomina Szyja Żółtak, który przed wojną chodził do szkoły Tarbutu w Siemiatyczach, w czasach sowieckich "nie uczyło się już hebrajskiego, tylko jidysz i rosyjskiego"60. Niemal wszystkie dzieci zapisały się (lub zostały zapisane) także do pionierów.

Ustrój komunistyczny uderzał w życie religijne Żydów: "synagogi zostały zamknięte. [...] Wszyscy musieli pracować w sobotę"61, a praktyki odbywały się - jak w Siemiatyczach - "w cieniu strachu i terroru. Władze sowieckie próbowały nawet zabrać dużą synagogę. Ale Żydzi Siemiatycz okazali wielką odwagę [...]. Delegacja udała się do administracji miasta i próbowała powstrzymać projekt zamiany synagogi w magazyn"62.

W Kamieńcu Litewskim "wielka Jesziwa została zamieniona przez Rosjan na kino i klub przeznaczony na zebrania komunistów i tańce"63. Społeczność żydowska uległa dezintegracji - przetrzebiono elity, aresztując lub deportując przywódców politycznych, działaczy, lokalne autorytety czy tych, którym się lepiej powodziło. Odbywało się to niekiedy przy udziale miejscowych zwolenników nowych porządków, jak w Kamieńcu Litewskim, gdzie "sytuacja żydowskiej społeczności zmieniła się na gorsze. Lokalni komuniści, tacy jak Lejbke Katz, Lejzer Doliński, Józef Wolfson, Józef Kupczyk [...] i inni prominentni członkowie partii, gorliwie zajęli stanowiska pod nowymi rządami. Znali dobrze wszystkich i doskonale wiedzieli, kogo gnębić i prześladować"64. W systemie ustanawianej ówcześnie władzy znalazło się jednak niewielu miejscowych Żydów; Sowieci mieli więcej zaufania do doświadczonych aparatczyków ze Związku Radzieckiego i to oni stanowili trzon nowego reżimu. Wśród tych "wostoczników" było około 10% Żydów65 i bardzo wielu Białorusinów66.

Do stałych niedogodności systemu sowieckiego - wspólnych dla wszystkich mieszkańców okupowanego terytorium - należało zmaganie się z brakiem podstawowych produktów żywnościowych i odzieżowych, a także dokwaterowanie do mieszkań funkcjonariuszy sowieckich, represje i poczucie zagrożenia ze strony policji politycznej - NKWD, inwigilacja, donosy i aresztowania. W okresie okupacji sowieckiej aresztowano na Kresach łącznie ponad 100 tys. osób. Było wśród nich ponad 20 tys. Żydów (20% ogółu), uwięzionych głównie za próbę "nielegalnego przekroczenia granicy państwowej" oraz przynależność do żydowskich partii politycznych67. Aresztowano także "wrogów klasowych", m.in. Rubena Chazana z Ciechanowca, który został skazany na 5 lat więzienia68.

Wszystkie sowieckie represje mocno uderzyły w tradycyjny styl życia polskich Żydów i skutkowały jego destrukcją. Rozpadowi infrastruktury społecznej towarzyszyły zmiany w zakresie własności. Drobni sklepikarze i kupcy jako "klasa posiadająca" z założenia zostali zaliczeni do ideologicznych wrogów systemu, toteż błyskawicznie w ramach ogólnego, nieoszczędzającego żadnej narodowości procesu nacjonalizacji odebrano Żydom fabryki, warsztaty i sklepy, tworząc zarazem spółdzielnie produkcyjne na wzór rosyjski. Tym, którzy nie chcieli przystąpić do kooperatyw, wymierzano wysokie podatki, co rychło powodowało ich bankructwo. Niektórych aresztowano. Nachum Freidkes, którego ojciec Kalman miał sklep tekstylny w Bielsku Podlaskim, wspominał, że jego "rodzice i wszyscy ich przyjaciele czuli się ścigani przez nowy komunistyczny porządek. Jako bogaty kupiec i aktywista syjonistyczny ojciec był persona non grata. Prywatne biznesy zostały skonfiskowane"69. Sklep krawiecki Izraela Żółtaka w Siemiatyczach został skonfiskowany, a on sam z niemałym trudem znalazł pracę jako robotnik w fabryce szyjącej ubrania70. Rubin Rosenthal z Ciechanowca, któremu znacjonalizowano rodzinną koszerną jatkę, zatrudnił się z kolei jako sprzątacz71. Brak pracy - jak zauważał ironicznie w swoim raporcie Kleinbaum - miał jedną dobrą stronę: "dzięki temu ludzie mają czas, żeby stać w kolejkach. [...] Niczego bowiem nie można otrzymać normalnie. Wszystko jest zdobywane siłą, po znajomości albo dzięki trickom. [...] Miliony ludzi stoją całymi dniami w kolejkach, żeby zdobyć trochę chleba i śledzia. To jest dominujący obraz życia codziennego w sowieckiej strefie w Polsce"72.

Większość Żydów szybko straciła złudzenia co do systemu komunistycznego; "wielkie rozczarowanie przyszło w ciągu pierwszych dni i tygodni - 80% Żydów myśli w ten sposób"73. Byli jednak i tacy - szczególnie młodzi Żydzi i Białorusini74 - którzy nowy system postrzegali jako atrakcyjny, otworzył bowiem wszystkim mniejszościom narodowym, w tym Żydom, zamknięte przedtem dla nich drzwi. Byli teraz równoprawnymi obywatelami, mogli znajdować zatrudnienie w zawodach wcześniej niedostępnych, jak chociażby w administracji państwowej. Antysemityzm był zabroniony (przynajmniej oficjalnie), wprowadzono powszechną edukację, darmową na wszystkich poziomach, nie obowiązywał już numerus clausus. "Dla nich sowietyzacja oznaczała ucieczkę z życia na marginesie i okazję do wykorzystania rozmaitych możliwości, jakie oferowało nowoczesne państwo sowieckie"75.

Jednym z beneficjentów nowego systemu była zapewne Rywka Litman-Pelner, która w swoich wspomnieniach zamieszczonych w bielskiej Księdze pamięci pisze: "w tym czasie Bielsk naprawdę ożył. Bielskie dziewczęta wychodziły za mąż za wysokich sowieckich urzędników państwowych pochodzenia żydowskiego. W społeczeństwie panowała jedność, równość, braterstwo. W mieście panowała radość, bo bielscy Żydzi dobrze pamiętali jeszcze panowanie Niemców, którzy byli u nich wprawdzie tylko kilka dni, lecz zdążyli ich już dręczyć fizycznie i poniżać moralnie. Przeżyli już chwile strachu, szykan i niewyobrażalnych trudności. Pod rządami Sowietów panowała wolność i serdeczność. Każdego wieczoru odbywały się pokazy w kinie, przedstawienia w teatrze, koncerty, wieczorki taneczne, odczyty i wykłady. Artyści przybywali z innych miejscowości. [...] Po raz pierwszy świętowano w Bielsku dzień 1 Maja. Odbyła się wielka manifestacja, mityngi z udziałem młodzieży i dzieci szkolnych. Uroczystość współorganizowali młodzi i starzy. Słonecznie było w Bielsku. Ludzie cieszyli się wolnością, wielką wolnością"76. Ta "wolność" nie trwała jednak długo.

POLSKA KONSPIRACJA W OKRESIE OKUPACJI SOWIECKIEJ

O ile dla Żydów okupacja sowiecka mogła mieć ambiwalentny charakter, o tyle dla Polaków atak Związku Sowieckiego na Polskę 17 września 1939 r. oznaczał akt agresji i wrogą okupację. Na Białostocczyźnie działało kilkanaście polskich grup partyzanckich, utworzonych głównie z rozbitych w kampanii wrześniowej oddziałów; utrzymały się do czerwca 1940 r. (m.in. na bagnach nadbiebrzańskich, w puszczach Białowieskiej i Knyszyńskiej, w okolicach Czerwonego Boru), kiedy to zostały rozbite przez NKWD. W maju 1940 r. na Białostocczyznę przybyli wysłannicy z Warszawy, których zadaniem było scalenie różnych spontanicznie powstających grup oporu i utworzenie Związku Walki Zbrojnej. Pod koniec listopada 1940 r. komendantem Okręgu Białostockiego ZWZ został (i pozostał nim do stycznia 1945 r.) ppłk Władysław Liniarski "Mścisław". Mimo wysiłków nie udało się jednak zorganizować tam na szeroką skalę zwartej struktury konspiracyjnej: "ciągle trwały aresztowania i bez przerwy rwały się zawiązane na nowo "konspiracyjne pajęczyny"" - wspominał jego adiutant77.

Pod okupacją sowiecką nie udało się na terenie Białostocczyzny stworzyć konspiracji na szerszą skalę. Kolejni trzej komendanci okręgu, kilkudziesięciu funkcyjnych różnego szczebla oraz wielu szeregowych członków zostało aresztowanych przez NKWD. Generał Stefan Rowecki pisał w raporcie do Londynu, że praca organizacyjna na obszarze okupacji sowieckiej jest wyjątkowo trudna ze względu na gęstą sieć NKWD, czujną i wnikliwą obserwację ze strony jego funkcjonariuszy i agentów, a także wskutek prowokatorskiej roboty ludzi zajmujących czołowe stanowiska w samej organizacji. Stałe naloty NKWD na wsie i miasteczka spowodowały bardzo duże aresztowania w szeregach organizacji78. W dokumentach ZWZ znajduje się zaledwie kilka raportów z informacjami z Białostocczyzny, gdyż aktywność podziemia na tamtym terenie do czerwca 1941 r. była bardzo skromna, nastawiona przede wszystkim na utrzymywanie łączności, działalność propagandową i wywiadowczą.

*

Okupacja sowiecka skończyła się równie gwałtownie, jak się zaczęła. Część Żydów (nie sposób ustalić ilu) zdecydowała się uciekać na wschód wraz z wycofującą się Armią Czerwoną, innych ewakuowano z całymi fabrykami i zakładami pracy. Władza radziecka zostawiła po sobie chaos, zamieszanie, zmęczenie, brak poczucia bezpieczeństwa i dezorientację. Doprowadziła - przynajmniej częściowo - do destrukcji starego porządku, relacji społecznych i ekonomicznych, zachwiała lokalną hierarchią społeczną. Starej struktury nie zastąpiono nową hierarchią, tym bardziej że wielu liderów z okresu sowieckiego - jako najbardziej zagrożonych - wycofało się wraz z Armią Czerwoną na wschód.

Po 21 miesiącach powiat bielski znalazł się pod okupacją niemiecką na kolejne trzy lata. Żydzi mieli za sobą miesiące niepewności i strachu - zagrożeni wywózkami, aresztowaniem, znękani codzienną walką o byt, zmęczeni ofensywą propagandową. Wobec nadchodzących wydarzeń stanęli zatomizowani, wyczerpani fizycznie i duchowo, pozbawieni przywództwa, a także wiedzy o tym, jak w rzeczywistości wygląda niemiecka polityka w okupowanej Polsce. "Istniejące setki lat struktury życia społecznego, przywództwo i relacje zostały zniszczone. Kiedy skończyła się władza radziecka, Żydzi nie mieli już liderów, organizacji społecznych ani odwiecznych metod radzenia sobie z kryzysem"79. Władza radziecka zostawiła po sobie także symbole. Symbolem wolności i nowych, szczęśliwych czasów, które nadeszły dla mieszkańców ziemi bielskiej wraz z nowym ustrojem, były ustawiane w centralnych punktach miasteczek pomniki Lenina. Stanęły tam przynajmniej cztery80 takie pomniki: w Brańsku, Siemiatyczach, Bielsku Podlaskim i Ciechanowcu. Odegrały one pewną rolę w dalszej historii Żydów powiatu bielskiego.

1 Jan Grabowski, Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942-1945. Studium dziejów pewnego powiatu, Warszawa: Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2011. Rozszerzone i uzupełnione wydanie angielskie: Hunt for the Jews. Betrayal and Murder in German-Occupied Poland, Bloomington-Indianapolis: Indiana University Press, 2013.

2 Do wyjątków należą powiaty węgrowski oraz bielski. Powiat węgrowski podczas okupacji został wcielony do Kreishauptmannschaft Sokolow-Wengrow, a powiat Bielsk Podlaski objął również gminy, które po wojnie znalazły się w obrębie Związku Sowieckiego. W obu wypadkach przedmiotem analizy historycznej stały się gminy położone na terenach powiatów o granicach z 1939 r.

3 Jedynym wyjątkiem był dystrykt radomski, gdzie znajdowały się trzy stadthauptmannschafty: Częstochowa, Kielce oraz sam Radom.

4 Zob. Amtliches Gemeinde- und Dorfverzeichnis für das Generalgouvernement, Krakau: Burgverlag, 1943; Max Freiherr du Prel, Das Generalgouvernement, Würzburg: Triltsch, 1942, rozdział 1.

5 Szacunki niemieckie dotyczące liczby mieszkańców poszczególnych dystryktów wynosiły w 1941 r.: dystrykt krakowski 3,7 mln, lubelski 2,5 mln, radomski 2,7 mln, warszawski 3,5 mln (zob. Friedrich Gollert, Zwei Jahre Aufbauarbeit im Distrikt Warschau, Warschau: Deutscher Osten, 1941, s. 35). Przyłączony w sierpniu 1941 dystrykt Galicja liczył 4,7 mln mieszkańców (zob. Das Generalgouvernement, seine Verwaltung und seine Wirtschaft, oprac. Josef Bühler, Krakau: Burgverlag, 1943, s. 30). Czesław Madajczyk szacował liczbę ludności w Generalnym Gubernatorstwie i Bezirk Bialystok łącznie na 18 mln 183 tys. mieszkańców (idem, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, Warszawa: PWN, 1970, szczególnie rozdział "Zmiany ludnościowe w czasie wojny i okupacji", t. 1, s. 234-284, ponadto zaś t. 1, s. 533, 631 oraz t. 2, s. 165-176, 247, 259, 328).

6 Takie szacunki podaje The United States Holocaust Memorial Museum Encyclopedia of Camps and Ghettos 1933-1945 [dalej Encyclopedia], t. 2: Ghettos in German-Occupied Eastern Europe, cz. A, red. Martin Dean, współpraca Mel Hecker, Bloomington-Indianopolis: Indiana University Press, 2012 s. 858.

7 Albert Stankowski i Piotr Weiser podają, że w GG było około 1 mln 990 tys. Żydów (zob. eidem, Demograficzne skutki Holokaustu [w:] Następstwa zagłady Żydów. Polska 1944-2010, red. Feliks Tych, Monika Adamczyk-Garbowska, Lublin: Wydawnictwo UMCS, Warszawa: ŻIH, 2011, s. 19), ponadto w Bezirk Bialystok było ich około 150 tys. (zob. Encyclopedia, s. 858), czyli razem około 2 mln 140 tys. Wszystkie liczby są szacunkowe, nie sposób w dynamicznej sytuacji - gdy następowały deportacje Żydów między różnymi częściami okupowanej Polski dokonywane przez Niemców, ucieczki Żydów z wielu miejscowości (oraz na Wschód), a przede wszystkim śmierć z głodu, chorób, wycieńczenia w gettach, obozach pracy czy wskutek rozstrzeliwań - ustalić jednoznacznych danych demograficznych. W marcu 1943 r. Niemcy przeprowadzili spis powszechny; liczba mieszkańców wynosiła wówczas w GG 14 mln 900 tys., a wraz z Bezirk Bialystok 15 mln 800 tys. osób. Na podstawie porównania z wcześniejszymi danymi 18,1 mln okazuje się, że ubytek ludności wynosi około 2,3 mln osób. Liczba zamordowanych i ukrywających się Żydów mieści się zapewne w przedziale między tymi dwoma szacunkami, przyjęliśmy, że było to około 2,2 mln osób.

8 O pojęciu mikrohistorii zob. klasyczna książka jednego z twórców tego podejścia: Carlo Ginzburg, Microhistory: Two or Three Things That I Know About It, "Critical Inquiry", jesień 1993, t. 20. W polskim obszarze językowym zob. przede wszystkim Ewa Domańska, Mikrohistorie. Spotkania w międzyświatach, wyd. 2 uzupełnione i uaktualnione, Poznań: Wydawnictwo Poznańskie, 2005 (rozdz. "Inspiracje", s. 57-67, tam bibliografia), oraz Historia społeczna, historia codzienności, mikrohistoria, red. Winfred Schulze, tłum. Andrzej Kopacki, Warszawa: Volumen, 1996.

9 Cyt. za: Dorota Gregorowicz, Mikrohistoria - otwieranie nowych horyzontów, https://histmag.org/Mikrohistoria-otwieranie-nowych-horyzontow-9621 (dostęp 23 X 2017 r.).

10 Microhistories of the Holocaust, red. Claire Zalc, Tal Bruttmann, New York: Berghahn, 2017, s. 2.

11 Nicolas Mariot, Claire Zalc, Face a la persécution. 991 Juifs dans la guerre, Paris: Odile Jacob i Fondation pour la Me?moire de la Shoah, 2010. Praca Mariota i Zalc dotyczyła losów Żydów z miasta Lens. Alexandre Doulut i Sandrine Labeau zajęli się losem Żydów z departamentu Garonny (eidem, Les 473 Déportés juifs de Lot-et-Garonne. Histoires individuelles et archives, Marmande: Apr?s l'oubli, Paris: les Fils et filles des déportés juifs de France, 2010). Na temat Grenoble zob. Commission d'enqu?te de la ville de Grenoble sur les spoliations des biens de juifs, Persécutions et spoliations des Juifs pendant la Seconde Guerre mondiale, Résistances, red. Tal Bruttmann, Grenoble: Presses universitaires de Grenoble, 2004.

12 Zob. The Persecution of the Jews in the Netherlands, 1940-1945. New perspectives, red. Pim Griffioen, Amsterdam: Vossiuspers UvA, 2012; Christina Morina, The 'Bystander' in Recent Dutch Historiography, "German History" 2014, t. 32, nr 1, s. 101-111.

13 Christopher R. Browning, Pamięć przetrwania. Nazistowski obóz pracy oczami więźniów, tłum. Hanna Pustuła-Lewicka, Wołowiec: Czarne, 2012. Przykładem badań mikrohistorycznych jest także inna książka tego autora: Zwykli ludzie. 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce, tłum. Piotr Budkiewicz, Warszawa: Bellona, 2000.

14 Michał Kalisz, Elżbieta Rączy, Dzieje społeczności żydowskiej powiatu gorlickiego podczas okupacji niemieckiej 1939-1945, Rzeszów: IPN, 2015.

15 Zob. np. The Holocaust and Local History: Proceedings of the First International Graduate Students' Conference on Holocaust and Genocide Studies (Strassler Family Center for Holocaust and Genocide Studies, Clark University, 23-26 April 2009), red. Tom Lawson, Thomas Kuhne, London: Vallentine Mitchell, 2011, szczególnie wstęp, s. 1-12.

16 Przede wszystkim w zasobach USC Shoah Foundation, Visual History Archive, a także w zbiorach USHMM, Yad Vashem, Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią, Polskich Sprawiedliwych i innych.

17 Jesteśmy dłużnikami wielu badaczy zgłębiających i opisujących historię regionów lub poszczególnych miejscowości. Wymieńmy przede wszystkim Zbigniewa Romaniuka piszącego o Brańsku, Krzysztofa Czubaszka zajmującego się Łukowem, Jana Ziobronia, historyka amatora z Radomyśla Wielkiego, Andrzeja Krempę i Stanisława Wanatowicza z Mielca, Ireneusza Sochę z Dębicy czy Reginę Smoter Grzeszkiewicz, od lat badającą losy Żydów ze Szczebrzeszyna, powiatu Radecznica i innych miejscowości Zamojszczyzny.

18 Dane dotyczą wschodniej części powiatu, tj. tej, która po wojnie znalazła się w granicach Polski.

19 W tym około 80 osób przeżyło na terenie obozów, 26 osób poza powiatem nowotarskim, a zaledwie 9 osób na jego terenie.

20 Browning, Zwykli ludzie...; Raul Hilberg, Sprawcy, ofiary, świadkowie. Zagłada Żydów 1933-1945, tłum. Jerzy Giebułtowski, Warszawa: Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN i Cyklady, 2006.

21 Z wyjątkiem Prużany, skąd Żydów wywieziono w styczniu 1943 r. do Auschwitz-Birkenau.

22 Publikacji o niemieckich sprawcach jest tak wiele, że nie sposób je tu wyliczyć. Tytułem przykładu podajemy kilka niedawno wydanych monografii: Wolfgang Curilla, Der Judenmord in Polen und die deutsche Ordnungspolizei 1939-1945, Paderborn: Schöningh, 2011; Stefan Klemp, Vernichtung: Die deutsche Ordnungspolizei und der Judenmord im Warschauer Ghetto 1940-43, Mu?nster: Prospero, 2013; Frank Bajohr, Dieter Pohl, Massenmord und schlechtes Gewissen: Die deutsche Bevölkerung, die NS-Führung und der Holocaust (Die Zeit des Nationalsozialismus), Frankfurt am Main: S. Fischer Verlag, 2008; Thomas Sandkühler, "Endlösung" in Galizien: Der Judenmord in Ostpolen und die Rettungsinitiativen von Berthold Beitz 1941-1944, Bonn: J.H.W. Dietz Verlag, 1996; Rupert Butler, The Gestapo: A History of Hitler's Secret Police, 1933-45, London: Amber Books, 2015; Waitman Wade Beorn, Marching into Darkness. The Wehrmacht and the Holocaust in Belarus, Cambridge, MA: Harvard University Press, 2014.

23 Pierwsza książka, która poruszała zagadnienie udziału Ochotniczej Straży Pożarnej, to praca Tadeusza Markiela i Aliny Skibińskiej "Jakie to ma znaczenie, czy zrobili to z chciwości? Zagłada domu Trynczerów (Warszawa: Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2011). Ostatnio naświetlona została wstępnie kwestia udziału polskich strażaków w mordach dokonywanych na Żydach na Podkarpaciu, w Markowej i okolicy: Jan Grabowski, Dariusz Libionka, Distorting and Rewriting the History of the Holocaust in Poland: The Case of the Ulma Family Museum of Poles Saving Jews During World War II in Markowa, "Yad Vashem Studies" 2017, t. 45, nr 1, s. 29-60; eidem, Bezdroża polityki historycznej. Wokół Markowej, czyli o czym nie mówi Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów, "Zagłada Żydów. Studia i Materiały" 2016, nr 12, s. 617-641.

24 Zygmunt Klukowski, Zamojszczyzna 1918-1959, Warszawa: Ośrodek Karta, 2017, s. 325.

25 Shmuel Spector, The Jews of Volhynia and their Reaction to Extermination, https://www.yadvashem.org/untoldstories/documents/studies/Shmuel_Spector.pdf, s. 167

26 The Yad Vashem Encyclopedia of the Ghettos during the Holocaust, red. Guy Miron, Shlomit Shulhani, Jerusalem: Yad Vashem, 2009.

27 Zob. Grzegorz Berendt, Żydzi zbiegli z gett i obozów śmierci [w:] Zagłada Żydów na polskiej prowincji, red. Adam Sitarek, Michał Trębacz, Ewa Wiatr, Łódź: IPN i Wydawnictwo Łódzkie, 2012, s. 121-158.

28 Nie licząc Żydów z terenów wcielonych do Rzeszy.

29 Tak oszacował na podstawie Ankiety Sądów Grodzkich, tysięcy żydowskich relacji oraz Ksiąg pamięci (Shmuel Krakowski, The Attitude of the Polish Underground to the Jewish Question During the Second World War [w:] Contested Memories. Poles and Jews During Holocaust and Its Aftermath, red. Joshua D. Zimmerman, New Brunswick-New Jersey-London: Rutgers University Press, 2002, s. 100). Taką samą liczbę podają historycy IPN: "Wśród trzymilionowej społeczności żydowskiej zaledwie około 300 tysięcy osób zdecydowało się zaryzykować ucieczkę z miejsc wyznaczonych przez Niemców" (Polacy ratujący Żydów w latach II wojny światowej, "Teki Edukacyjne IPN", oprac. Kamila Sachnowska i in., Warszawa: IPN, 2008, s. 7).

30 Szymon Datner, Zbrodnie hitlerowskie na Żydach zbiegłych z gett. Groźby i zarządzenia "prawne" w stosunku do Żydów oraz udzielających im pomocy Polaków, "Biuletyn ŻIH" 1970, nr 3 (75), s. 28-29; Wywiad z Szymonem Datnerem w: Małgorzata Niezabitowska, Ostatni współcześni Żydzi polscy, Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1993, s. 150.

31 Szacunki dotyczące liczby ocalałych Żydów na terenie okupowanej Polski (wśród Polaków, w partyzantce, w lesie) są rozmaite: niektórzy badacze oceniają, że mogło się uratować od 80 do 120 tys. Żydów (zob. Stankowski, Weiser, Demograficzne skutki Holokaustu, s. 31), z kolei Shmuel Krakowski za Lucjanem Dobroszyckim szacował liczbę Żydów ocalałych na ziemiach polskich na 30 tys. osób (idem, The Attitude of the Polish Underground to the Jewish Question..., s. 104), a Michał Borwicz na 40-50 tys. (idem, Eksterminacja Żydów w Polsce [w:] Ekspertyzy i orzeczenia przed Najwyższym Trybunałem Narodowym, t. 8, wybór i oprac. Czesław Pilichowski, Warszawa: Ministerstwo Sprawiedliwości, Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich, 1981, s. 123), Czesław Łuczak zaś na 100 tys. (idem, Polska i Polacy w drugiej wojnie światowej, Poznań: Wydawnictwo UAM, 1993, s. 128; dwie ostatnie pozycje cyt. za: Piotr Eberhardt, Przemieszczenia ludności na terytorium Polski spowodowane II wojną światową, Warszawa: Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania im. Stanisława Leszczyckiego PAN, 2000). Natomiast Teresa Prekerowa szacowała liczbę Żydów ocalałych wśród Polaków na 30-60 tys., w obozach: 20-40 tys., w partyzantce i lesie: 10-15 tys. (eadem, Wojna i okupacja [w:] Najnowsze dzieje Żydów w Polsce w zarysie (do 1950 roku), red. Jerzy Tomaszewski, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 1993, s. 384). Wszystkie dane są szacunkowe, źródłem do badań są przede wszystkim kartoteki ocalałych z CKŻP, ale wielu Żydów nie zarejestrowało się w ogóle, inni zaś rejestrowali się kilkakrotnie - ustalenie dokładniejszych liczb, jeśli w ogóle jest możliwe, wymaga dalszych, wnikliwych badań.

32 Dane zaokrąglone do pełnych procent.

33 Średnia (9%), jak widać w tabeli 2, tylko nieznacznie odbiega od mediany.

34 Shmuel Krakowski zwraca uwagę, że najwięcej Sprawiedliwych pochodzi z Galicji i że tam chętniej pomagano Żydom niż w Polsce centralnej: "trzeba podkreślić, że na terenie przedwojennej Polski południowo-wschodniej polska populacja była skonfrontowana z wrogością nacjonalistów ukraińskich i ukrywanie Żydów wiązało się tam z większym niebezpieczeństwem i ryzykiem" (idem, The Attitude of the Polish Underground to the Jewish Question..., s. 102).

35 W ten sposób ocalało w powiecie węgrowskim 44,6%, miechowskim 25,5%, biłgorajskim 15,7%, bocheńskim 8%, łukowskim 5%, nowotarskim 3,4%, złoczowskim 2,2%, a w dębickim 2% Żydów.

36 Najwięcej Żydów procentowo ocalało w ten sposób w powiecie bielskim (25,4%), węgrowskim (23%), łukowskim (25%), dębickim (12%), a najmniej w biłgorajskim (6,1%) i złoczowskim (1,1%).

37 W poszczególnych powiatach skuteczność tej strategii przetrwania kształtowała się następująco: najbardziej efektywna okazała się w powiatach biłgorajskim (31% spośród ocalałych przeżyło w lesie), złoczowskim (24,6%) i dębickim oraz bielskim (po 16%); najmniej skuteczna zaś była w powiatach miechowskim (6,8%), nowotarskim (4,3%) oraz węgrowskim (3%) i łukowskim (2,5%).

38 Warto tu zwrócić uwagę na pionierskie badania Martina Deana (idem, Strategies for Jewish Survival in Ghettos and Forced Labor Camps [w:] Holocaust Resistance in Europe and America, red. Victoria Khiterer, Newcastle upon Tyne: Cambridge Scholars Publishing, 2017, s. 38-50).

39 W wypadku kreishauptmannschaftu Bielsk Podlaski pewną część ludności stanowili Białorusini, a w wypadku Złoczowa - Ukraińcy. Nawet jeżeli wiemy ze źródeł, że donieśli sąsiedzi, nie zawsze jesteśmy w stanie stwierdzić, jakiej byli narodowości.

40 Uhonorowanych medalem Sprawiedliwych zostało w powiecie bielskim 18 rodzin (51 osób), w biłgorajskim 13 rodzin (26 osób), bocheńskim 61 osób (20 rodzin i 8 osób działających w pojedynkę), dębickim 103 osoby, nowotarskim 9 rodzin (21 osób), miechowskim 61 osób, łukowskim 10 rodzin i 4 indywidualne osoby, w węgrowskim medale otrzymało 51 osób, a w złoczowskim 40.

41 W powiecie bielskim w odwecie za pomaganie Żydom zginęło 5 osób, w biłgorajskim 13 Polaków zamordowano, 3 ukarano obozem i utratą majątku, w dębickim spacyfikowano 5 wsi, rozstrzelano 23 Polaków, a 2 zginęło w obozach; w nowotarskim zginęło 15 osób w obozach lub przez rozstrzelanie, w miechowskim za pomoc dla Żydów zostało rozstrzelanych co najmniej 27 Polaków, w węgrowskim zginęło przynajmniej 12 Polaków, w złoczowskim za udzielanie Żydom pomocy rozstrzelano co najmniej 9 Polaków, jednego Ukraińca i prawdopodobnie 6 rodzin zostało aresztowanych.

Barbara Engelking, Jan Grabowski

Wstęp

Dwa tomy, które oddajemy w ręce czytelników, są owocem kilkuletniej pracy zespołu badaczy skupionych wokół działającego przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Centrum podejmowało już temat Zagłady na prowincji: w tomie Prowincja noc z 2007 r., a następnie w Zarysie krajobrazu z 2011 r. Kolejnym etapem kilkuletniego projektu jest obecna książka, dla której bezpośrednią inspiracją były wcześniejsze wyniki badań nad powiatem Dąbrowa Tarnowska1. Pojawiło się wówczas wiele pytań dotyczących roli Niemców, reakcji i działań Żydów oraz postaw Polaków, postanowiliśmy więc prześledzić te procesy na większej próbie i - stosując podobne podejście metodologiczne - przyjrzeć się z bliska wybranym terenom okupowanej Polski. Dodatkowym impulsem była żywa dyskusja, jaka od kilkunastu lat toczy się w prasie oraz literaturze przedmiotu i odbija się również szerokim echem w mediach. Dyskusja, zapoczątkowana publikacją Sąsiadów Jana Tomasza Grossa w 2000 r., dotyczy skali polskiego współuczestnictwa w zagładzie Żydów, a przede wszystkim postaw Polaków po zakończeniu akcji "Reinhardt" (eksterminacji Żydów w Generalnym Gubernatorstwie i w okręgu białostockim), czyli w tzw. trzeciej fazie Zagłady, przez Niemców zwanej okresem polowania na Żydów, Judenjagd. To właśnie wówczas, w latach 1942-1945, nastawienie polskiego otoczenia w ogromnym stopniu warunkowało szanse przeżycia Żydów. W dyskusji odwoływano się nie tylko do argumentów historycznych sensu stricto, lecz także do racji emocjonalnych, głównie zaś politycznych, gdy wzywano do obrony "dobrego imienia narodu" i "polskiej racji stanu". Sytuacja ta uzmysłowiła nam konieczność pogłębienia badań i analiz, a zwłaszcza dostarczenia znaczących ilościowo i jakościowo udokumentowanych danych, które stanowiłyby punkt wyjścia dalszych badań i debat na gruncie realiów historycznych, a nie sentymentów, resentymentów czy mitów.

TERENY BADAWCZE

Książka składa się z dziewięciu rozdziałów, z których każdy dotyczy innego powiatu; w porządku alfabetycznym są to: Bielsk Podlaski, Biłgoraj, Bochnia, Dębica, Łuków, Miechów, Nowy Targ, Węgrów i Złoczów. W 1942 r., w przededniu akcji "Reinhardt", na obszarze wszystkich badanych powiatów znajdowało się około 140 tys. Żydów, stanowili oni od 5 do 10% ogółu ludności. Celem naszej pracy było prześledzenie - w miarę możliwości jak najbardziej szczegółowo - losów Żydów zamieszkałych na terenie każdego z tych powiatów w latach 1939-1945, szczególnie zaś interesował nas okres akcji likwidacyjnych (1942-1943) oraz czas ukrywania się, który trwał aż do wyzwolenia. Czytelnik historię zagłady Żydów poznaje zazwyczaj przez pryzmat wielkich miast: Warszawy, Krakowa czy Łodzi, i tamtejszych gett. Tymczasem większość polskich Żydów żyła i ginęła w setkach małych miasteczek rozsianych po całym obszarze okupowanego kraju; właśnie ta część historii Zagłady jest znana o wiele słabiej. Naszym celem była analiza sytuacji na prowincji - czyli w małych i średniej wielkości skupiskach żydowskich (do 12 tys. mieszkańców) oraz gettach otwartych, a także mniejszych, w tym wiejskich, skupiskach Żydów, którym aż do końca udało się uniknąć przesiedlenia do większych miejscowości.

Wybrane przez nas jednostki administracyjne znajdują się w różnych rejonach Polski, co umożliwia porównanie polityki eksterminacyjnej okupanta oraz analizę różnorakich strategii przetrwania przyjętych przez żydowskie ofiary. W żadnym z analizowanych powiatów nie było lepiej zbadanych dużych ośrodków miejskich, w których zarówno przebieg akcji wysiedleńczych, możliwości ucieczki z gett, jak i sposoby ratowania się po stronie aryjskiej były odmienne niż na prowincji. Przeważnie - choć nie zawsze - za podstawę badawczą każdego studium przyjęto teren Kreishauptmannschaft, czyli niemieckiego powiatu2. Po ustanowieniu Generalnego Gubernatorstwa 12 października 1939 r. i reformie administracyjnej przeprowadzonej na początku 1940 r. kreishauptmannschafty zastąpiły przedwojenne powiaty; zazwyczaj niemiecki kreishauptmannschaft zawierał w sobie tereny dwóch lub więcej polskich powiatów.

Struktura administracyjna GG początkowo obejmowała cztery dystrykty: warszawski, krakowski, radomski, lubelski, a od sierpnia 1941 r. doszedł przyłączony po najeździe na ZSRR piąty dystrykt - Galicja. Stolica każdego dystryktu stanowiła jednocześnie "powiat miejski" (Stadthauptmannschaft)3. Obok "powiatów miejskich" w skład poszczególnych dystryktów wchodziły wcześniej wspomniane kreishauptmannschafty. W dystrykcie warszawskim było ich dziewięć, w lubelskim i radomskim po dziesięć, w krakowskim dwanaście, a dystrykt Galicja obejmował jedenaście kreishauptmannschaftów. Niemieckie powiaty w GG liczyły zazwyczaj od 150 do 300 tys. ludności, choć zdarzały się odstępstwa od tej normy4. W lecie 1941 r., po przyłączeniu dystryktu Galicja, GG obejmowało obszar 150 tys. km kw. oraz liczyło nieco ponad 17 mln ludności5. 22 lipca 1941 r. Niemcy utworzyli na zajmowanych właśnie północno-wschodnich ziemiach polskich okręg białostocki (Bezirk Bialystok), zamieszkiwany przez około 1,13 mln mieszkańców6. Obejmował on większość przedwojennego województwa białostockiego oraz część powiatów prużańskiego i brzeskiego z dawnego województwa poleskiego. Ziemie te nie zostały wcielone do Generalnego Gubernatorstwa - miały charakter rejencji, struktura administracyjna była wzorowana na Prusach Wschodnich, a w skład okręgu wchodziło osiem kreiskomisariatów. Na terenie pięciu dystryktów GG i Bezirk Bialystok mieszkało nieco ponad 18 mln ludności, w tym około 2,2 mln Żydów7.

Badane przez nas powiaty podczas wojny znalazły się na terenie różnych dystryktów Generalnego Gubernatorstwa. Powiat węgrowski (w czasie okupacji wszedł w skład większego Kreishauptmannschaft Sokolow-Wengrow) znajdował się w dystrykcie warszawskim, powiaty łukowski (w czasie okupacji część Kreis Radzyn Podlaski) oraz biłgorajski - w dystrykcie lubelskim; dębicki, miechowski, bocheński i nowotarski - w dystrykcie krakowskim, a powiat złoczowski od lata 1941 r. znajdował się w dystrykcie Galicja. Powiat bielski natomiast został włączony do wydzielonego obszaru Bezirk Bialystok. W wyniku takiego doboru badanych terenów udało nam się pokazać różnorodność uwarunkowań (gospodarczych, geograficznych, społecznych), które wpływały na przebieg Zagłady, oraz rozmaite możliwości ukrywania się Żydów. Nasze konkluzje wskazują też na to, co wspólne: ludzką determinację i odwagę, strach, a także podłość.

KWESTIE METODOLOGICZNE

Prezentowane w obu tomach studia "powiatowe" odwołują się do wypracowanego w latach siedemdziesiątych XX w. rodzaju pisarstwa historycznego określanego jako "mikrohistoria"8. Mikrohistoria to "praktyka historiograficzna, której zamysłem jest zachowanie elementu indywidualnego narracji przy jednoczesnym dążeniu do generalizacji", a jednocześnie stara się "nie zarzucać abstrakcji, ponieważ pojedyncze przypadki mogą okazać się kluczowe do ukazania ogólniejszych fenomenów" - pisał jeden z twórców tej metody, Giovanni Levi9. W historiografii niemieckiej mikrohistoria jest silnie związana z historią codzienności, historią "małych światów przeżywanych" (kleine Lebenswelten), dąży do zbadania szczegółów dotyczących niewielkich społeczności i określonego, zazwyczaj niedużego obszaru. Tak pojęta mikrohistoria, manifestująca niejako swą fragmentaryczność czy niekompletność, prowadzi jednak w zamyśle jej teoretyków i praktyków do konstatacji natury ogólnej, do zarysowania szerszego kontekstu historycznego, do uchwycenia i zinterpretowania relacji między tym, co lokalne, a tym, co globalne. Badania prowadzone w skali mikro otwierają perspektywę rozumienia zjawisk oraz mechanizmów wykraczających poza lokalność i prowadzą do wnioskowania w skali makro.

U podstaw naszej pracy leży przekonanie, że mikrohistoria, czyli zejście do poziomu doświadczeń jednostkowych, jest najlepszą metodą umożliwiającą zbadanie i zrozumienie natury Zagłady z perspektywy jej ofiar. Takie podejście metodologiczne pozwala na kwantyfikację zebranego materiału, odtworzenie losów całych wspólnot żydowskich, polityki okupanta oraz postaw i działań polskiego społeczeństwa. Mikrohistoria umożliwia historykowi odejście od uogólniających teorii, pozwala na lepsze zrozumienie motywów działań, strategii [przetrwania] obranych przez jednostki oraz przez niewielkie grupy ludzkie [...]"10. W ostatnich latach studia z mikrohistorii wojny i okupacji wniosły nową wiedzę i umożliwiły badaczom głębsze rozumienie Zagłady.

Nie przypadkiem pierwsze badania i analizy przebiegu Zagłady oparte na tego rodzaju metodologii pojawiły się we Francji11. Prześledzenie indywidualnych trajektorii losów większej liczby ludzi było szczególnie zasadne w kraju, gdzie ze względu na mniejszą liczbę ofiar łatwiej odtworzyć ich dzieje, niż jest to możliwe na wschodzie Europy. Równie ważny okazał się znakomity stan zachowania dokumentów z okresu drugiej wojny światowej we francuskich archiwach. We Francji, skąd deportowano na śmierć około 75 tys. Żydów, historycy mają dostęp do ogromnego zasobu akt samorządowych, miejskich, administracji centralnej (zarówno Vichy, jak i strefy okupowanej) oraz kompletnych, niesłychanie drobiazgowych akt policyjnych, którym towarzyszą setki (uaktualnianych nieraz co miesiąc) list imiennych Żydów przeznaczonych do aresztowania.

Z Francji do obozów zagłady deportowano około 25% przebywających na jej terenie Żydów. Inaczej było w znanej od wieków z tolerancji Holandii, gdzie ofiarą Endlösung padło aż 75% miejscowych Żydów. Właśnie ta statystyka skłoniła historyków holenderskich do poszukiwania nowych interpretacji i sięgnięcia po metody badawcze stosowane w mikrohistorii. Kolejne studia z wybranych regionów Holandii pozwoliły lepiej zrozumieć nie tylko mechanizmy eksterminacji, lecz przede wszystkim rolę "świadków", czyli nastawienie szerokich rzesz społeczeństwa holenderskiego do prześladowanych współobywateli żydowskich. Wynikiem tego była - i nadal jest - niezwykle ożywiona debata, która wyszła poza wąsko pojęty krąg specjalistów i odbiła się głośnym echem w holenderskich mediach12.

W odniesieniu do terenów okupowanej Polski metodą mikrohistorii posłużył się m.in. Christopher Browning. Jego celem było zbadanie historii obozu pracy niewolniczej w Starachowicach, a wobec ubóstwa źródeł archiwalnych postanowił odtworzyć ją przez pryzmat indywidualnych losów 472 żydowskich więźniów13. Podobną metodę zastosowali Michał Kalisz i Elżbieta Rączy, opisując dzieje Żydów w powiecie gorlickim14. Mikrohistoria nie jest jednak, co należy podkreślić, tożsama z historią lokalną, odłączoną od szerszej sceny historycznej15. W naszym wypadku tereny badanych powiatów łączą się z całym obszarem Polski (oraz okupowanej Europy) nie tylko przez losy deportowanych i wyniszczanych Żydów, lecz także przez uniwersalne wybory moralne ich "sąsiadów", które są szczególnie wyraziste na tle żydowskiej walki o przeżycie.

BAZA ŹRÓDŁOWA

Opis każdego z badanych przez nas powiatów powstał w wyniku gruntownej kwerendy wszelkich dostępnych, często unikatowych źródeł. To właśnie wielość i różnorodność dokumentów, które stały się podstawą badawczą, stanowi o sile książki. Studia "powiatowe" oparte są na dokumentach z archiwów polskich, izraelskich, amerykańskich, niemieckich, ukraińskich, białoruskich i rosyjskich. Kwerendą objęliśmy dokumentację wytworzoną przez Polskie Państwo Podziemne, władze emigracyjne, żydowskie organizacje samopomocy społecznej, niemiecko-polską i niemiecką administrację, żandarmerię i policję granatową, a także prasę konspiracyjną i "gadzinową" itp. Oprócz dzienników i relacji żydowskich oraz polskich czy zeznań składanych w powojennych dochodzeniach i procesach przed polskimi sądami powszechnymi albo prokuratorami okręgowych komisji badania zbrodni hitlerowskich, wykorzystaliśmy też akta niemieckich dochodzeń i procesów toczonych przeciwko sprawcom przede wszystkim w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX w. Po raz pierwszy w literaturze przedmiotu sięgnęliśmy po teczki polskich sądów grodzkich i okręgowych z okresu okupacji, szerzej wykorzystaliśmy również obfite zasoby archiwów regionalnych, gdzie zgromadzono między innymi dokumentację urzędów niższego szczebla (zarządów miejskich), i akta gminne, zawierające na przykład korespondencję wójtów i sołtysów czy protokoły posiedzeń władz gminy. Korzystaliśmy ze źródeł historii mówionej, takich jak nagrane zeznania ocalałych Żydów czy wywiady z Polakami, uczestnikami i świadkami badanych wydarzeń16. Autorzy zebrali też pewną liczbę źródeł wywołanych - głównie są to wywiady przeprowadzone w czasie badań. W wielu wypadkach udało się nam dotrzeć do archiwaliów prywatnych - chodzi przede wszystkim o listy, wspomnienia i materiały ikonograficzne, które nigdy wcześniej nie weszły do obiegu naukowego.

Nawet najskrupulatniej przeprowadzona kwerenda archiwalna nie wystarcza jednak, by udzielić całkowicie zadowalających odpowiedzi na pytania dotyczące niektórych aspektów opisywanych wydarzeń. Zróżnicowanie źródeł dostępnych dla poszczególnych powiatów spowodowało, że w każdym z nich pewne kwestie pozostają częściowo niemożliwe do zbadania, a tym samym nierozstrzygnięte. Takie czynniki, jak trudne do wyobrażenia i oszacowania liczby ofiar, luki w dokumentacji, meandry ludzkiej pamięci, kłamstwa i przeinaczenia faktów podawanych w zeznaniach, skutkują rozmaitymi białymi plamami, przy których wypełnianiu należy zachować szczególną rozwagę. Dlatego też liczby i szacunki zawarte w książce są ostrożne.

Badania nad poszczególnymi powiatami nie byłyby możliwe bez wykorzystania bezcennej pracy regionalnych badaczy - zawodowych historyków i amatorów. W każdym z badanych przez nas rejonów istnieją periodyki poświęcone lokalnej historii, które stanowią ogromny zasób wiedzy17. W czasie pracy nad poszczególnymi powiatami przekonaliśmy się, że wiele szczegółowych informacji można uzyskać, jedynie prowadząc badania na miejscu, korzystając z pamięci mieszkańców, ich wspomnień i relacji.

POLITYKA NIEMIECKA: LOKALNA SPECYFIKA

Historycy (poczynając od Raula Hilberga) często oceniają niemiecką strategię dotyczącą polityki eksterminacji Żydów jako szczegółowo i precyzyjnie planowaną, niemniej analiza okupacyjnych dziejów wybranych powiatów dostarcza dowodów na różnorodność i wyjątkowość miejscowych warunków i ich ważny wpływ na kształtowanie zachowań ludzkich: ofiar, sprawców oraz wszystkich pozostałych, których przywykliśmy nazywać "świadkami". Mimo tych odmienności i bez względu na to, czy przedmiotem badań jest historia Miechowa, Biłgoraja, Bielska Podlaskiego czy Węgrowa, w każdym przypadku do końca wojny zdołała dotrwać jedynie niewielka część.

Tabela 1. Ocalali z Zagłady

Powiat

Ludność żydowska w 1942 r.

Żydzi z terenu powiatu, którzy przeżyli Zagładę

Odsetek ocalałych w stosunku do liczby Żydów w przededniu deportacji

Bielsk Podlaski

22 50018

321

1,4

Biłgoraj

14 500

274

1,9

Bochnia

11 157

395

3,5

Dębica

18 000

233

1,3

Łuków

15 988

140

0,8

Miechów

30 000

191

0,6

Nowy Targ

4 445

11519

2,6

Węgrów

11 200

195

1,8

Złoczów

10 359

634

6,1

RAZEM

138 149

2 498

1,8

Źródło: Opracowanie własne na podstawie badań przeprowadzonych przez zespół autorów.

Spośród około 140 tys. żydowskich mieszkańców dziewięciu badanych powiatów w 1942 r. przeżyło 2498 osób (1,8%). O tylu ludziach - jak dotychczas - odnaleźliśmy i zweryfikowaliśmy informacje we wszystkich przebadanych dostępnych źródłach. Dalsze badania być może zweryfikują te liczby. Różnorodność żydowskich losów, zachowań i strategii przetrwania wiązała się w części z odrębnymi uwarunkowaniami miejscowymi, a w części stanowiła odbicie elastyczności niemieckiego systemu administracji i eksterminacji, w którym widoczny jest znaczny margines własnej inicjatywy i inwencji pozostawiony miejscowym władzom policyjnym i cywilnym. W niemieckim systemie, jak to wcześniej odnotowali Christopher Browning czy Raul Hilberg20, wiele zależało od oddolnej inicjatywy, od tego, czy niższej rangi funkcjonariusze umieli być skuteczni i improwizować - niejako odczytując niesformułowane na piśmie oczekiwania swoich przełożonych. A niemiecka improwizacja pociągała za sobą łańcuch dalszych improwizacji, także w wykonaniu zarówno Żydów, jak i Polaków.

Niemiecka polityka wobec Żydów na terenie powiatów omawianych w książce ewoluowała w rozmaity sposób. Także miejscowe stosunki między Żydami i ich sąsiadami cechowały się lokalnymi wariacjami, w związku z czym bieg wydarzeń na każdym obszarze kształtował się trochę inaczej. Do czynników, które w zasadniczy sposób zmieniały przebieg "akcji wysiedleńczych" - jak eufemistycznie nazywano masowe mordy i deportacje do obozów zagłady - należały odległość likwidowanych żydowskich skupisk od linii kolejowej czy też liczebność znajdujących się w pobliżu i gotowych do działania niemieckich "komand likwidacyjnych". Widać to szczególnie wyraźnie na przykładzie powiatu biłgorajskiego, gdzie likwidacjom gett towarzyszyły marsze do nieraz bardzo odległych punktów koncentracji; w ich trakcie ginęły setki Żydów. Podobnie rzecz się miała w powiatach węgrowskim i miechowskim. Jeżeli zaś mowa o powiecie biłgorajskim, to warto zauważyć, że Zagłada na tym terenie nie przebiegała wedle tylko jednego schematu. Można założyć, że duże rozproszenie Żydów w słabo skomunikowanych ze sobą miejscowościach (przed wojną Żydzi mieszkali poza miasteczkami w 80 - w przybliżeniu - wsiach i koloniach) spowodowało wprowadzenie w życie innego jeszcze sposobu "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej". Najbardziej charakterystyczną cechą eksterminacji w powiecie biłgorajskim było zastosowanie na taką samą skalę obu metod mordowania: rozstrzeliwań na miejscu i wywózek do obozu zagłady. Czasem zamiast przesiedlać ludność z całej okolicy do najbliższych większych skupisk, w teren wyruszał pluton egzekucyjny i jeżdżąc od wsi do wsi, wyłapywał i mordował Żydów na miejscu. Podobnie działo się w Baczkach pod Łochowem czy w podhalańskich Krościenku i Ochotnicy. Najczęściej, przykładem niech będzie powiat miechowski, Niemcy stosowali kombinację różnych taktyk eksterminacyjnych, opierając się - szczególnie z powodu szczupłości własnych sił policyjnych - na polskiej policji granatowej, jednostkach Ochotniczej Straży Pożarnej oraz na skoszarowanych tam oddziałach junaków ze Służby Budowlanej (Baudienst). Podobna "improwizacja" jest widoczna w wypadku Węgrowa i miasteczek powiatu biłgorajskiego, gdzie poza żandarmami w akcjach likwidacyjnych wzięli udział funkcjonariusze PP, strażacy z OSP oraz rzesze "gapiów". Nieco inaczej ewoluowała sytuacja w okolicach Łukowa, gdzie przez dłuższy czas stacjonowały dwa bataliony niemieckiej policji rezerwowej, które niemal samodzielnie dokonały licznych masowych mordów miejscowych Żydów. Bezpośredni udział w eksterminacji Żydów miały także niemieckie władze cywilne. Na przykład w Miechowie nadzorowały one drugą fazę likwidacji gett, przeprowadzaną przez żandarmerię. Lokalny wariant stanowi też likwidacja gett w powiecie bielskim (i w całym Bezirk Bialystok) - tam nastąpiła ona wszędzie tego samego dnia: Żydów przewieziono w tym samym czasie do dwóch największych gett i stamtąd deportowano do Treblinki21.

Inną taktyką posługiwano się przy likwidacji gett zamkniętych, przeważnie tych największych, inną w wypadku gett otwartych lub częściowo zamkniętych, tam gdzie prawdopodobieństwo ucieczek na aryjską stronę było szczególnie wysokie. Na poziomie badań mikrohistorycznych widać wyraźnie, że na często wspominaną rzekomą "nieuchronność Zagłady" składało się wiele elementów, które bynajmniej nieuchronne nie były.

AKCJE LIKWIDACYJNE: OFIARY

Jedną z podstawowych cezur czasowych przyjętych w każdym ze studiów są Liquidierungsaktionen, czyli akcje likwidacyjne przeprowadzane w ramach operacji "Reinhardt". Staraliśmy się prześledzić ich przebieg na tyle dokładnie, na ile to jest możliwe, choć w tekstach prezentujemy jedynie najważniejsze fakty, wychodząc z założenia, że właśnie ten dzień lub te dni miały decydujące znaczenie dla losu ofiar. Likwidacje, przeprowadzane z trudną do opisania brutalnością, rozgrywały się na oczach sąsiadów, stając się swoistym spektaklem grozy. Liczby dają pewne wyobrażenie o skali przemocy, a zawarte w studiach opisy (czasem oddające przebieg akcji godzina po godzinie) nie pozostawiają wątpliwości, że terror miał na celu zduszenie jakiejkolwiek woli oporu deportowanych Żydów. Dokonywane publicznie mordy stanowiły także ostrzeżenie dla nieżydowskiej ludności, a jednocześnie były sygnałem, że życie żydowskie przestało mieć jakąkolwiek wartość. W Węgrowie 22 września 1942 r., w dniu likwidacji, na ulicach miasteczka wymordowano przynajmniej tysiąc Żydów, czyli 10% ludności getta. W Miechowskiem, gdzie likwidację przeprowadzono w dwóch etapach, skala mordów dokonywanych na miejscu wyglądała podobnie. W powiecie nowotarskim w czasie akcji likwidacyjnych wymordowano ponad 20% miejscowych Żydów, a w złoczowskim - 36-38% (likwidacja getta wtórnego i obozów pracy). Pamiętać przy tym trzeba, że pod sucho brzmiącymi danymi procentowymi kryją się tysiące zamordowanych dzieci, kobiet, osób starszych i chorych oraz mężczyzn. I to właśnie w tej kolejności, gdyż to najsłabsi - dzieci, kobiety i osoby starsze - byli w przeważającej mierze ofiarami rozstrzeliwań dokonywanych przez oddziały likwidacyjne i ich miejscowych "pomocników".

W żadnym z przedstawionych przypadków nie zdołaliśmy dokładnie określić, ilu spośród Żydów wymordowanych w czasie samej akcji likwidacyjnej próbowało się ratować, ilu wyciągnięto z przemyślnych bunkrów i przygotowanych wcześniej kryjówek, a ilu zabito, choć nie stawiali oporu i nie próbowali się ukrywać. Nie znamy też dokładnej liczby uciekinierów z gett, którzy zostali wyłapani zaraz po zakończeniu akcji, w ciągu kilku godzin czy dni. Tak więc przedstawione szacunki - o których będzie mowa dalej - wywiedzione zostały w sposób ostrożny, a jednocześnie na tyle skrupulatny, na ile pozwoliły szczegółowe kwerendy.

SPRAWCY I ICH POMOCNICY

Dokładna analiza przebiegu akcji likwidacyjnych pozwala nam na pogłębienie i wzbogacenie dotychczasowej wiedzy na ten temat. Na podstawie powojennych niemieckich i polskich materiałów procesowych można zazwyczaj dość dokładnie ustalić skład sił użytych przez Niemców do likwidacji gett. Dane procesowe są tu szczególnie ważne, gdyż w relacjach polskich i żydowskich Niemcy jawią się jako jednorodny oddział umundurowanych mężczyzn, określany zazwyczaj jako "SS-mani", "gestapowcy", "szupowcy", "szucmani" czy "żandarmi". Istotne jest to, że do likwidacji gett Niemcy używali różnych lokalnych i zamiejscowych formacji policyjnych: funkcjonariuszy Policji Bezpieczeństwa (Sipo) oraz żandarmerii, Schupo (policji miejskiej), Waffen SS (Judenvernichtungstruppen), Policji Ochrony Kolei (Bahnschutzpolizei), lokalnej Schutzpolizei (na terenie Bezirk Bialystok), batalionów rezerwowych Policji Porządkowej (Orpo) oraz przedstawicieli niemieckiej administracji cywilnej. Poza nimi istotną rolę odegrały pomocnicze oddziały Wachtmansschaften SS, złożone z byłych jeńców sowieckich (przez Polaków i Żydów nieraz nazywani askarami, hiwisami lub czarnymi), oraz inne niemieckie formacje, takie jak oddziały wartownicze, służba samochodowa, straż przemysłowa (Werkschutz) czy też - czasami - młodzież z Hitlerjugend.

Zależało nam także na ustaleniu nazwisk nieznanych wcześniej i często nieosądzonych sprawców spośród niemieckich żandarmów czy funkcjonariuszy administracji okupanta. Na temat niemieckich sprawców Zagłady istnieje niezwykle obfita - i wciąż rosnąca - literatura historyczna22, natomiast szczególnie oryginalnym i ważnym aspektem naszych badań jest poszerzenie wiedzy o udziale Polaków (a także Białorusinów czy Ukraińców), którzy na różne sposoby - i z różnych przyczyn - włączyli się bądź też zostali włączeni w eksterminację Żydów. W pierwszej kolejności należy podkreślić złowrogą rolę Policji Polskiej Generalnego Gubernatorstwa, zwanej od koloru mundurów granatową, która stanowiła istotny element niemieckiej strategii wyniszczenia Żydów. Rola granatowych bynajmniej nie ograniczała się do uszczelniania kordonów wokół gett prowincjonalnych. Polscy funkcjonariusze wkraczali wraz z niemieckimi żandarmami do dzielnic żydowskich, brali udział w poszukiwaniach ukrywających się Żydów, złapanych eskortowali do pociągów śmierci oraz często dokonywali egzekucji. Nieco później, już po likwidacji gett, zadaniem polskich policjantów była służba wartownicza w opuszczonych "dzielnicach zamkniętych". W momencie wycofania z terenu niemieckich oddziałów likwidacyjnych, wtedy gdy rozpoczynała się trzecia faza Zagłady, polscy policjanci brali - często, lecz nie zawsze, na rozkaz niemieckich przełożonych - udział w obławach na ukrywających się Żydów, a także rozstrzeliwali tych, których doprowadzono na posterunek. Ponadto z własnej inicjatywy i bez rozkazu wyszukiwali i mordowali Żydów w wielu mniejszych miejscowościach oraz na obszarach wiejskich, gdzie obecność żandarmerii była znikoma bądź też Niemców w ogóle nie było.

Drugą polską formacją, której członków widać w czasie akcji likwidacyjnych w kilku z badanych powiatów, była Ochotnicza Straż Pożarna. Zagadnienie udziału polskich strażaków w akcjach eksterminacyjnych to temat dotychczas słabo rozpoznany przez historyków23. Jak wynika ze studiów zawartych w książce, polscy strażacy również odegrali niechlubną rolę w likwidacji skupisk żydowskich, np. w powiecie miechowskim czy biłgorajskim. Z kolei w Węgrowie i w Stoczku Węgrowskim strażacy nie tylko wzięli udział w likwidacji gett, ale wręcz zgłosili się w tym celu na ochotnika, o czym informowała polska prasa konspiracyjna.

W tym miejscu dochodzimy do odrębnego, wywołującego największe emocje zagadnienia, czyli do roli, jaką w likwidacji gett odegrała polska ludność, zwykli mieszkańcy miasteczek oraz chłopi ściągający z okolicznych wsi na wieść o postępującej akcji. Niektórzy byli gotowi pomóc uciekającym, inni łapali Żydów i oddawali ich w ręce mundurowych, ten i ów rabował dopiero co opuszczone żydowskie domy, często odnajdując przy tym poukrywane ofiary, a jeszcze inni patrzyli w przerażeniu na rozgrywające się wokół sceny masowych mordów. Wielu obserwowało toczące się wydarzenia, a ich bezczynność w sytuacji, gdy na ich oczach ginęli Żydzi, oznaczała więcej niż bierność czy obojętność. Sąsiedzi i znajomi przyglądający się zza pleców policji masowym mordom dokonywanym na ulicach gett to jeden z obrazów, jakie pojawiają się w naszych studiach z niepokojącą częstotliwością. Szczebrzeszyński lekarz i autor dziennika Zygmunt Klukowski pod datą 22 października 1942 r. odnotował: "Wyprowadzonych wczoraj z miasta trzymano przez całą noc koło fabryki "Alwa", pod gołym niebem. Około godziny dziewiątej doprowadzono jeszcze i Żydów ze Zwierzyńca. Dopiero dzisiaj w południe załadowano ich do wagonów. Około godziny szesnastej pociąg jeszcze stał na stacji. A na dworze zimno, pada drobny, jesienny deszcz. Robotnicy fabryczni znajdowali [potem] na placu pieniądze, złoto, biżuterię, perły. Mieszkania żydowskie są częściowo opieczętowane, pomimo to rabunek idzie na całego. W ogóle ludność polska nie zachowywała się poprawnie. Wielu ludzi brało czynny udział w tropieniu i wynajdywaniu Żydów. Wskazywali, gdzie są ukryci Żydzi, chłopcy uganiali się nawet za małymi dziećmi żydowskimi, które policjanci zabijali na oczach wszystkich. W ogóle działy się straszne rzeczy, potworne, koszmarne, od których włosy stają na głowie"24.

SZACUNKI

Studia zamieszczone w tomach Dalej jest noc zmuszają do rewizji wielu przekonań, które głęboko zakorzeniły się w polskim piśmiennictwie historycznym dotyczącym czasów Zagłady i wokół których narodziło się wiele kontrowersji oraz niejasności. Zacząć należy od próby oszacowania liczby Żydów szukających ratunku i chowających się w czasie likwidacji gett w swoich miejscowościach. Jest to zagadnienie niełatwe, najczęściej pomijane w opracowaniach dotyczących kwestii demograficznych okresu wojny i okupacji. W odniesieniu do Wołynia Shmuel Spector oszacował, że próbę ucieczki z gett i obozów pracy w obliczu likwidacji podjęło 25% Żydów25. Analizę liczbową zjawiska ucieczek w szerszej skali podjął Grzegorz Berendt, który badając (często niekompletne) dane zawarte w izraelskiej Encyclopedia of the Ghettos during the Holocaust26, doszedł do wniosku, że skala zbiegostwa na Kresach była znacznie większa niż w GG, na ziemiach wcielonych do Rzeszy ucieczek niemal nie podejmowano, a między poszczególnymi dystryktami i powiatami oraz dużymi miastami i prowincją występowały bardzo duże różnice27. Trudno więc jednoznacznie i precyzyjnie określić liczbę Żydów szukających ratunku w trzeciej fazie Zagłady, jesteśmy tutaj skazani na szacunki.

Przed wywózkami do obozów zagłady, jak już była o tym mowa, Generalne Gubernatorstwo wraz z Bezirk Bialystok liczyły nieco ponad 18 mln ludności, w tym około 2,2 mln Żydów28. Shmuel Krakowski liczbę uciekinierów z gett i obozów ocenił na około 300 tys. osób29. Szymon Datner szacował Żydów ratujących się ucieczką na aryjską stronę na 200-250 tys. ludzi30. Obaj badacze mieli świadomość, że podawane przez nich dane są bardzo niepewne i nie zostały oparte na badaniach statystycznych. Dla nas stały się inspiracją do podjęcia żmudnych kwerend, będących próbą oszacowania liczby uciekinierów na możliwie szerokiej podstawie źródłowej. Liczby są bowiem istotne, tym bardziej że prawdopodobieństwo przeżycia ukrywających się po likwidacji gett było bezpośrednio związane z nastawieniem miejscowej ludności; na tym etapie to właśnie Polacy (a także inni sąsiedzi, Ukraińcy czy Białorusini) mieli duży wpływ na to, kto spośród Żydów mógł przeżyć, a kto ginął. Liczba tych, którzy chcieli się ratować, lecz zginęli, ma więc nie tylko znaczenie historyczne, ale i moralne.

Ilu więc spośród 200-300 tys. Żydów szukających ratunku przeżyło? I w tym wypadku jesteśmy zdani na szacunki. Historycy podają, że wojnę pod okupacją niemiecką przeżyło 30-120 tys. Żydów, wliczając w to ocalałych w obozach pracy i koncentracyjnych31. Najczęściej przyjmuje się, że ocalało 40-50 tys. Żydów. Szacunek ten jest istotny, ponieważ związana z nim liczba żydowskich uciekinierów, którym przeżyć się nie udało, zakreśla interesujące nas pole badawcze i jest punktem wyjścia do dalszych rozważań o losach żydowskich rozbitków oraz nastawieniu miejscowych chrześcijan.

Nasze badania pozwalają dokładniej się przyjrzeć konkretnym powiatom, poznać (przybliżoną, gdyż niemożliwą do jednoznacznego określenia) skalę ucieczek, strategie i możliwości ratunku w zróżnicowanych rejonach okupowanej Polski.

Tabela 2. Żydzi ukrywający się po likwidacji gett32

Powiat

Ludność żydowska w 1942 r.

Liczba (odsetek) Żydów ukrywających się po likwidacji gett

Liczba ukrywających się Żydów, o których udało się znaleźć szczegółowe informacje jednostkowe (odsetek wszystkich szukających ratunku)

Bielsk Podlaski

22 500

1 300 (6%30)

974 (75%)

Biłgoraj

14 500

1 500 (10%)

1 092 (73%)

Bochnia

11 157

1 100 (10%)

629 (57%)

Dębica

18 000

722 (4%)

722 (100%)

Łuków

15 988

986 (6%)

986 (100%)

Miechów

30 000

3 000 (10%)

769 (26%)

Nowy Targ

4 445

650 (15%)

650 (100%)

Węgrów

11 200

1 390 (12%)

386 (28%)

Złoczów

10 359

1 356 (13%)

1 356 (100%)

RAZEM

138 149

12 004 (mediana = 10%)

7 564

Źródło: Opracowanie własne na podstawie badań przeprowadzonych przez zespół autorów.

Dane z tabeli 2 wymagają komentarza. Otóż w źródłach natykamy się na wiele informacji dotyczących prób ukrywania się w czasie wysiedlenia - czy to w rozmaitych schowkach na terenie getta, czy poza nim. Większość tych informacji jest szalenie nieprecyzyjna - mówi się o "kilkudziesięciu", "kilkuset" czy "setkach" Żydów próbujących uniknąć wysiedlenia. Z oczywistych powodów sami ukrywający się nie byli w stanie podać dokładniejszych liczb, nie możemy nawet być pewni co do sugerowanego przez nich rzędu wielkości. Jeżeli jednak w kilku źródłach potwierdzały się tego rodzaju dane, przyjmowaliśmy najmniejszą (lub najczęściej powtarzającą się) liczbę uciekinierów i w ten sposób szacowaliśmy grupę ukrywających się - ta informacja znajduje się w trzeciej kolumnie tabeli. Podobnie jak we wszystkich innych przypadkach, nasze szacunki są bardzo ostrożne. Gdy mowa była o "kilku" Żydach, przyjmowaliśmy 3, "kilkunastu" - 11, kilkudziesięciu - 21, "kilkuset" - 200. Podawane przez nas dane liczbowe są więc najprawdopodobniej zaniżone.

Poza tym z każdego analizowanego przez nas źródła wybieraliśmy najdrobniejsze nawet wzmianki o każdej ukrywającej się osobie. W ten sposób stworzyliśmy arkusze danych zawierające informacje o poszczególnych uciekinierach: nie tylko biograficzne (jeśli to było możliwe), lecz także dotyczące ich wojennych losów oraz tego, czy i jak udało im się przeżyć lub w jakich okolicznościach zginęli. Liczba osób, o których udało nam się czegokolwiek dowiedzieć, znajduje się w kolumnie czwartej tabeli. Nie byliśmy jednak w stanie odnaleźć informacji o każdej z osób, która usiłowała się ratować, dlatego część z nich pozostaje anonimowa, a ich losy - nieznane. W tabeli 2 to ci, o których nie zdołaliśmy uzyskać żadnych informacji; ich liczebność odzwierciedla różnica między danymi w trzeciej i czwartej kolumnie. Przeprowadzane przez nas analizy sposobów przetrwania czy okoliczności śmierci dotyczą tych Żydów, których losy poznaliśmy. Uznaliśmy jednak, że w ogólnych szacunkach nie możemy pominąć osób o nieustalonym jeszcze nazwisku, gdyż doprowadziłoby to do poważnego błędu niedoszacowania i tak bardzo ostrożnych obliczeń.

Mediana wszystkich powiatów (10%), która lepiej od średniej33 oddaje ogromne lokalne zróżnicowanie liczby uciekinierów, nie odbiega od intuicyjnych szacunków Krakowskiego i Datnera. Warto przy tym zauważyć, że lokalne różnice były rzeczywiście ogromne. Tytułem przykładu: na terenie powiatu Bielsk Podlaski z Brańska uciekło około 20% Żydów, z Drohiczyna 18%, z Siemiatycz 5%, a z Orli, jak można sądzić - nikt. Dalsze badania kolejnych powiatów prawdopodobnie po raz kolejny zweryfikują szacunki dotyczące mediany i średniej ucieczek, tym bardziej że na przykład w badanym wcześniej powiecie Dąbrowa Tarnowska liczba ukrywających się wynosiła 11%. Dane te - jak już podkreślaliśmy - we wszystkich przypadkach są bardzo ostrożne; zazwyczaj nie można oszacować liczby Żydów ukrywających się na terenie likwidowanych gett w dniu akcji oraz w dniach następnych. Znacznie więcej wiadomo o liczbie Żydów, którym udało się wyrwać poza getto i przetrwać pierwsze tygodnie i miesiące po aryjskiej stronie.

STRATEGIE PRZETRWANIA

Naszym najważniejszym celem badawczym - oprócz przedstawienia polityki okupanta i losu Żydów w wybranych powiatach - było opisanie żydowskiej aktywności i walki o przetrwanie oraz prześledzenie podejmowanych przez nich strategii przetrwania. Temat projektu został zdefiniowany jako "strategie przetrwania", warto zastanowić się więc, w jakim kontekście w wypadku Żydów poszukujących ratunku po likwidacji gett możemy mówić o "strategiach"? "Strategia", jak formułują rozmaite definicje słownikowe, jest działaniem długofalowym, mającym na celu zrealizowanie dalekosiężnych, zaplanowanych celów, zakłada więc możliwość wpływu, w jakimś stopniu może nawet kształtowanie wydarzeń, a ponadto zawiera psychologiczny aspekt sprawczości odnoszącej się do wiary w przyszłość. Celem Żydów uciekających z gett było ocalenie życia, ale działania naprawdę "strategiczne" znajdowały się poza ich zasięgiem. Dlatego posługiwanie się przez nas tym terminem ma charakter umowny, a nie dosłowny, i odnosi się raczej do podejmowanych przez Żydów każdorazowo pojedynczych decyzji, które złożyły się na ciąg zdarzeń i wpłynęły na ich los. Pula możliwych opcji wyboru była niewielka, wolność podejmowania decyzji - szalenie ograniczona, a rezultat - niepewny. W zasadzie jedyna autonomiczna decyzja, jaką mogli podjąć w obliczu wysiedleń, to: ukrywać się na terenie getta czy uciekać. Pozostanie w getcie oznaczało wiele przygotowań: gromadzenie zapasu żywności, zbudowanie kryjówki, stworzenie systemu ostrzegania o niebezpieczeństwie. Ucieczka najczęściej wiązała się z kontaktami wśród okolicznej ludności i możliwością pomocy z jej strony, ale w obu przypadkach dalsze losy Żydów zależały w większym stopniu od uwarunkowań zewnętrznych niż zaplanowanych działań. Liczba dostępnych opcji topniała wraz z upływem czasu: "strategie" musiały być elastyczne i zmienne, dostosowywane błyskawicznie do zagrażających i trudnych sytuacji, a każda decyzja wiązała się z ryzykiem porażki i trzeba ją było podjąć w sytuacji całkowitej nieprzewidywalności. Zaplanowane czy intuicyjne strategie przetrwania oraz spontanicznie podejmowane decyzje zależały od wielu czynników, w dużym stopniu od niemieckiej polityki eksterminacyjnej, ale zasadniczą rolę - jak się okazywało - w możliwości przeżycia odgrywało "aryjskie" otoczenie, a często splot nieprzewidzianych okoliczności. Przez "strategie przetrwania" rozumiemy tutaj wszystkie próby podejmowane przez Żydów, aby przeżyć.

Na podstawie danych z przebadanych dziewięciu powiatów doszliśmy do wniosku, że około 30% spośród ukrywających się Żydów przeżyło, a ponad 60% zginęło. Losy części uciekinierów pozostały, niestety, dotychczas nieustalone. Informację o tym, w jaki sposób Żydzi przetrwali czy jak zginęli w konkretnych powiatach, znajdują się w tekstach poszczególnych autorów.

Procentowo najwięcej Żydów - spośród tych, którzy podjęli próby ratowania się zarówno na terenie powiatu, jak i poza nim - przeżyło z powiatu złoczowskiego (47%), a najmniej - łukowskiego (12%). Z kolei wysoki wskaźnik skuteczności przetrwania w powiecie dębickim (32%) jest związany z ocaleniem w tamtejszych obozach pracy (głównie we Flugzeugwerk Mielec, gdzie przeżyła większość ocalałych w powiecie). Natomiast w Złoczowie występowała kombinacja kilku czynników: likwidacja getta nastąpiła późno (wiosną 1943 r.); do końca okupacji niemieckiej (która trwała tam krócej niż na terenach położonych bardziej na zachód) Żydzi musieli przeżyć - najczęściej w leśnych kryjówkach - tylko jedną zimę (1943/1944); działająca na tych obszarach partyzantka sowiecka przyjęła prawdopodobnie kilkudziesięciu z nich; polscy sąsiedzi we wsiach chętniej niż w innych rejonach Polski pomagali ukrywającym się Żydom. Niewykluczone, że miejscowi Polacy, sami zagrożeni przez UPA i narastający konflikt polsko-ukraiński, mieli więcej współczucia oraz zrozumienia dla ludzi poszukujących ratunku34.

Żydzi uciekający przed śmiercią podejmowali wiele rozmaitych działań, by się ratować. Uwarunkowania tych strategii są odmienne dla każdego powiatu, wpływ na nie miało wiele czynników, takich jak chociażby warunki naturalne i demograficzne, sieć dróg, lokalna struktura społeczna i etniczna, liczebność i rozmieszczenie niemieckich sił okupacyjnych (policyjnych i cywilnych), obecność i potencjał ugrupowań partyzanckich etc. O wszystkich tych - i innych - czynnikach wpływających na możliwości i strategie przetrwania jest szczegółowo mowa w tekstach zawartych w tomach, niemniej przy wszystkich odmiennościach można się pokusić o pewne porównania. Wspólne we wszystkich zbadanych rejonach było na przykład długotrwałe ukrywanie się w jednym miejscu przez pewną grupę Żydów; przyjęliśmy, że oznacza to przebywanie u jednego gospodarza nie krócej niż 18 miesięcy (w powiecie złoczowskim 15). Większość uciekinierów z gett w pierwszych dniach i tygodniach po wysiedleniu zmuszona była do poszukiwań oraz nieustannych zmian miejsca pobytu; część z nich miała szczęście stosunkowo szybko znaleźć bezpieczną kryjówkę, w której doczekali końca okupacji niemieckiej.

Podobnie powszechną strategię stanowiło ukrywanie się w wielu różnych kryjówkach, co oznaczało pobyt kolejno w kilku (kilkunastu) gospodarstwach. Takie krótsze lub dłuższe pomieszkiwanie u chłopów opierało się najczęściej na wymianie (pieniędzy lub umiejętności, np. krawiectwa) i było uzależnione od dobrej woli gospodarzy, posiadanych zasobów, ciekawości sąsiadów oraz wielu innych czynników, takich jak łapanki na roboty przymusowe do Rzeszy i częste rewizje; wszystkie takie czynniki szczegółowo analizujemy w opracowaniach35. Ci, którym nie udało się znaleźć bezpiecznej kryjówki pod dachem domu, stajni czy stodoły, skazani byli na wędrowanie i błądzenie, okresowe przebywanie w lesie, na polach (np. latem w stogach siana, w prymitywnych ziemiankach zimą), czasem na krótkotrwałe pobyty w gospodarstwach. Przemieszczali się z miejsca na miejsce, stale poszukując bezpiecznej kryjówki na dłużej36.

Kolejną strategią, obecną w niemal wszystkich opisywanych powiatach, było ukrywanie się w leśnych bunkrach: lasy stanowiły naturalne miejsce schronienia, pierwszą kryjówkę dla większości uciekinierów z gett. Chroniły się tam setki Żydów. Ich liczba topniała jednak na skutek następujących po sobie obław i "polowań" oraz w wyniku trudnych warunków bytowania. Przetrwanie w lesie w miesiącach jesiennych i zimowych było niezwykle ciężkie. W tej kategorii umieszczaliśmy Żydów, którzy przeżyli do końca okupacji w ziemiankach czy leśnych jamach, a nie byli związani z partyzantką. Ich zaplecze stanowiły okoliczne wsie, gdzie kupowali (lub wymieniali, a jeśli nie mieli na co - kradli, rabowali) jedzenie; sami zaś budowali kolejne leśne bunkry, przenosili się z miejsca na miejsce. Zagrożenie stanowili partyzanci, lokalni konspiratorzy, straż leśna, czasem przypadkowi zbieracze runa leśnego oraz przede wszystkim - zorganizowane obławy i donosiciele. Ta strategia była rzecz jasna uzależniona od stopnia zalesienia poszczególnych powiatów37, a to z kolei bezpośrednio wiązało się także z obecnością partyzantki w danym rejonie. Możliwość przyłączenia się do partyzantki była zależna nie tylko od występowania jej w okolicy, lecz także od tego, jaki był stosunek poszczególnych formacji i oddziałów (zwłaszcza dowódców) do Żydów. W zasadzie przyjmowały ich jedynie partyzantki sowiecka i komunistyczna (również niewolna od antysemickich uprzedzeń), inne ugrupowania stanowiły dla Żydów śmiertelne zagrożenie. Zdarzało się jednak, że i do nich przyłączali się Żydzi - ukrywając swoje pochodzenie. Udział w walkach partyzanckich stanowił zazwyczaj epizod w całej historii przetrwania, niemniej wyróżniliśmy taką kategorię, tym bardziej że deklarowali ją sami ocalali.

Strategią przetrwania występującą we wszystkich badanych powiatach było przeżycie na aryjskich papierach. Wiązało się to ze zmianą tożsamości, co niemal w każdym wypadku oznaczało konieczność wyjazdu z miejscowości, w której wszyscy się znali i gdzie łatwo było o dekonspirację. Aryjskie papiery zdobywano najczęściej w parafiach (metryki chrztu), dzięki kontaktom z lokalnymi urzędnikami (czyste blankiety dowodów osobistych czy kenkart) lub z podziemiem (można było kupić "murowane" fałszywe papiery). Wariantem przeżycia na aryjskich papierach był wyjazd poza powiat, w szczególności (przede wszystkim dla kobiet) dobrowolne zgłoszenie się na roboty do Rzeszy. Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju wyjazdy były łatwiejsze w wypadku mieszkańców wielkich miast niż badanych przez nas wsi i małych miasteczek.

Pewne strategie można było stosować tylko w niektórych powiatach, zależnie od działań lokalnych władz niemieckich albo położenia geograficznego. Na przykład ucieczki przez granicę były możliwe jedynie w powiatach bocheńskim, dębickim oraz nowotarskim. Natomiast ratunek w obozach pracy zależał rzecz jasna od istnienia takich obozów na terenie powiatu lub w pobliżu. W naszych badaniach takie możliwości istniały w powiecie nowotarskim, dębickim i bocheńskim. Strategia przeżycia oparta na dostaniu się do jednego z rozsianych po całej Polsce obozów pracy dla Żydów (Juden Arbeitslager, Julag) to zjawisko słabo jak dotąd przez historyków rozpoznane, lecz jego wagę widać wyraźnie w badaniach prowadzonych na szczeblu powiatów38. Inna sprawa, że tego rodzaju strategia (szukanie ratunku w Julagu, szczególnie w Julagu płaszowskim) pozostawiała ostateczny wynik walki o przetrwanie w rękach decydentów niemieckich.

W tym miejscu dochodzimy do jednego z najbardziej istotnych elementów strategii przetrwania; elementu, który nie poddaje się kwantyfikacji i którego nie można wytłumaczyć w sposób racjonalny - przypadku czy łutu szczęścia - bez niego bowiem wszystkie decyzje, wysiłki i strategie byłyby bez wyjątku z góry skazane na niepowodzenie.

STRATEGIE ZAKOŃCZONE NIEPOWODZENIEM

Mimo najrozmaitszych prób ratowania się większość Żydów, którzy uciekli w okresie wysiedlenia z gett, zginęła. W badanych powiatach proporcje te tworzą spójną, przygnębiającą całość: w powiatach miechowskim, węgrowskim, bielskim, nowotarskim, dębickim i biłgorajskim zginęło od 60 do ponad 80% spośród próbujących się ratować Żydów. Mediana w wypadku nieprzeżycia wynosi 67%, czyli 2/3 Żydów szukających ratunku. W najmniejszym odsetku Żydzi zginęli w powiatach złoczowskim - 37%, i bocheńskim - 30%.

Zagrożenie dla nich stanowiła niemiecka policja (na wsiach żandarmeria, w większych miasteczkach - Schupo). Niemieccy policjanci czasem działali z własnej inicjatywy, ale częściej rozstrzeliwali Żydów wydanych i doprowadzonych na posterunek przez mieszkańców wsi. W wielu bogato udokumentowanych wypadkach Niemców wzywano na miejsce; było to zadaniem sołtysa. W odpowiedzi na wezwanie - często w asyście polskiej policji - niemieccy policjanci pojawiali się w terenie i tam, na miejscu, rozstrzeliwali ofiary (czasem wraz z ukrywającymi ich Polakami). Raz jeszcze należy podkreślić, że akcje likwidacyjne przeprowadzane przez słabo orientujących się w terenie Niemców bardzo często wiązały się z donosami składanymi do władz okupacyjnych i zazwyczaj odbywały się przy współudziale policji granatowej. Ponadto mieszkańcy polskich wsi częściej niż Niemcom donosili lokalnej polskiej policji. Policja granatowa nieraz rozstrzeliwała Żydów na miejscu lub w pobliżu miejsca wykrycia, czasem - koło posterunku PP. Mordy na Żydach dokonane przez granatowych policjantów bywały także wynikiem ich własnej inicjatywy, bez wiedzy Niemców.

Śmiertelne zagrożenie dla ukrywających się Żydów nieraz stanowili członkowie polskiej konspiracji. Szczególnie wielu (14% spośród wszystkich ukrywających się, którzy zginęli) zostało zamordowanych przez polskie podziemie w powiecie miechowskim. Można to wiązać ze szczególnym natężeniem kampanii antyżydowskich prowadzonych przez polskie organizacje podziemne operujące na tym obszarze, bardziej prawdopodobne jednak, że wynika to ze znacznie lepszego rozpoznania tego problemu ze względu na bardzo dobry stan zachowania materiałów archiwalnych. Tak się bowiem złożyło, że zaraz po wojnie w ręce komunistycznych władz bezpieczeństwa wpadło archiwum miechowskiej AK. Można założyć, że dużo niższe dane dotyczące zbrodniczych działań podziemia wobec ukrywających się Żydów z innych powiatów wynikają ze szczupłości bazy źródłowej.

Jeżeli chodzi o mordy dokonane na Żydach przez miejscowych cywilów, czyli "sąsiadów", to mamy świadomość, że oprócz przypadków odnotowanych w źródłach wiele innych stanowi tzw. ciemną liczbę, której wielkości nigdy nie poznamy. Specyfika relacji (ukrywający się Żydzi mieli ograniczony dostęp do informacji) oraz źródeł sądowych (na jaw wyszły przede wszystkim przestępstwa popełnione wspólnie przez przynajmniej kilka osób; zbrodnie dokonane pojedynczo, w ukryciu, rzadko wychodziły na światło dzienne) powoduje, że nasza wiedza na ten temat jest - i pozostanie - niepełna.

Żydzi ginęli także z innych przyczyn: chorób, zimna, głodu, napadów bandyckich, zdarzały się też samobójstwa, w części przypadków nie znamy szczegółów śmierci. Śmierć wielu została jedynie zdawkowo odnotowana w źródłach i nazbyt często musieliśmy dokonywać w odpowiedniej rubryce wpisu: "brak danych".

Z przeprowadzonych badań jednoznacznie wynika, że na interesujących nas obszarach (z wyłączeniem powiatów bielskiego i złoczowskiego39) zdecydowana większość próbujących się ratować Żydów - na podstawie przebadanych i zweryfikowanych przypadków - zginęła z rąk polskich bądź też została zabita przy współudziale Polaków.

POMAGAJĄCY ŻYDOM

Udzielanie stałego schronienia Żydom bądź też udzielanie im pomocy w innej formie było działaniem skrajnie ryzykownym, przede wszystkim ze względu na strach przed karą, w tym przed zastosowaniem odpowiedzialności zbiorowej, oraz na sąsiedzką wrogość, nierzadko motywowaną antysemityzmem. W polskiej literaturze dotyczącej pomocy przyjęto traktować zagadnienie ratowania Żydów jako temat sam w sobie, poniekąd wyjęty z kontekstu społecznego, w jakim się rozgrywał. Wynikiem tego jest obfitość studiów o różnej wartości poznawczej, które prezentują skrajnie wyidealizowany obraz realiów okupacyjnych, zazwyczaj eliminując lub ograniczając omawianie zagrożeń tylko do akcji Niemców. Rzeczywistość oglądana w tak zniekształconej perspektywie niewiele ma wspólnego z doświadczeniem Sprawiedliwych, dla których główne zagrożenie, czyli donos do Niemców, płynęło ze strony sąsiadów lub policjantów granatowych.

Udzielanie pomocy Żydom w czasie wojny, ryzykowanie życia własnego i bliskich stanowiło prawdziwe wyzwanie, niełatwe do podjęcia. Przyjęło się uważać, że pomaganie Żydom zwykle kończyło się śmiercią pomagających i/lub otrzymaniem przez nich medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Pomiędzy tymi dwoma skrajnymi zakończeniami wojennych historii było jednak jeszcze kilka wariantów pośrednich, takich jak śmierć samych Żydów w wypadku wykrycia czy inne kary zastosowane wobec Polaków - spalenie gospodarstwa, pobicie, areszt, grzywna lub wysłanie do obozu koncentracyjnego. Pomaganie miało też różną jakość, chociaż po latach najbardziej liczy się samo przeżycie, a nadużywanie czy wykorzystywanie przez gospodarzy najczęściej idzie w zapomnienie. O tego rodzaju problemach nie ma mowy szczególnie w dokumentach związanych z przyznawaniem medali Sprawiedliwych - w nich nie wspomina się nawet o płaceniu za ukrywanie, gdyż przyznanie medalu wiąże się z wymogiem bezinteresownej pomocy. Pamiętać jednak należy, że dokumentacja zgromadzona w teczkach Działu Sprawiedliwych (Righteous Among the Nations) Yad Vashem powstała nie z myślą o badaniach historycznych, lecz uzyskaniu zaszczytnego odznaczenia.

Wśród ratujących byli ludzie bogaci i biedni, miasteczkowi inteligenci i niepiśmienni chłopi, ludzie związani z konspiracją i Volksdeutsche (a także czasem Niemcy z Rzeszy), katolicy, prawosławni, świadkowie Jehowy i ateiści - innymi słowy ani przynależność narodowa czy klasowa, ani status majątkowy czy wyznanie nie determinowały tego, że ktoś pomagał Żydom (choć pomoc ze strony Polaków była częstsza niż ze strony Białorusinów czy Ukraińców). Jest oczywiste, że ludzie decydujący się nieść pomoc wykluczonym ze społeczeństwa i tropionym Żydom musieli być odważni, gotowi łamać nie tylko okupacyjne prawa, lecz także społeczny nacisk antysemicko lub choćby niechętnie nastawionego otoczenia. Przyczyny takiej decyzji wynikały raczej z ich systemu wartości, osobowości czy innych przymiotów wewnętrznych niż ze statusu czy zamożności.

Motywację do pomagania często stanowiła przedwojenna znajomość, przyjaźń (a nawet miłość), głęboko zinternalizowane zasady wiary, przeświadczenie, że drugiemu człowiekowi - bez względu na to, kim jest - należy pomagać, chęć przeciwstawienia się Niemcom lub przekonanie, iż należy postąpić właściwie i przyzwoicie, mimo ryzyka utraty życia. Nie można zapominać o wszystkich tych, którzy ratowali za - często duże - pieniądze. Dla niektórych był to po prostu sposób na uzyskanie dochodu, stworzony przez warunki okupacyjne, dla innych - okazja do nieetycznego wzbogacenia się przez bezwzględne wykorzystanie ludzi będących w skrajnej potrzebie.

Jak wykazujemy w książce, formy pomocy udzielanej przez Polaków Żydom po akcjach likwidacyjnych (1942-1944/1945) najczęściej oznaczały dostarczanie żywności, zapewnienie schronienia w którymkolwiek z budynków na terenie gospodarstwa: stajni, oborze, stodole (rzadziej w domu mieszkalnym), lub w specjalnie skonstruowanej kryjówce. Pomoc oznaczała także wynoszenie z kryjówki nieczystości, umożliwienie utrzymania higieny osobistej, bezpieczne przechowywanie własności należącej do Żydów (w tym pieniędzy i cennych rzeczy, np. biżuterii przeznaczonej na sprzedaż). Pomoc materialna mogła przybierać różne formy, np. zmianę odzieży, zakup aryjskich papierów czy biletu kolejowego. Udzielano też pomocy niematerialnej, na przykład informowano o niebezpieczeństwie w okolicy czy o sytuacji na froncie. Akty pomocy to także wsparcie moralne - pocieszanie, wspieranie na duchu, współczucie i zrozumienie, podtrzymywanie nadziei.

Część z tych, którzy pomagali Żydom w poszczególnych powiatach, została po wojnie odznaczona medalem Sprawiedliwych40. Statystycznie jeden Sprawiedliwy pomagał dwóm Żydom. Trzeba jednak pamiętać, że liczba Sprawiedliwych, czyli osób odznaczonych medalem przez Instytut Yad Vashem, jest mniejsza od rzeczywistej liczby pomagających - niektórzy uważali swoje działania za całkowicie normalne i nie życzyli sobie odznaczeń, inni zginęli, jeszcze inni po wojnie z wielu powodów stracili kontakt z ukrywanymi osobami. Od kilku do kilkudziesięciu osób w każdym powiecie spotkały represje za pomaganie Żydom41; w tych przypadkach najczęściej ginęli także ich żydowscy podopieczni, a więc mimo że za akt pomocy osoby te zapłaciły najwyższą cenę, na ogół nie zostały odznaczone medalem Sprawiedliwego, ponieważ procedura przyznania odznaczenia wymaga potwierdzenia aktu pomocy ze strony tych, którym pomagano. Niektórych pomagających Niemcy zabijali na miejscu, razem z ukrywającymi się u nich Żydami, innym spalono gospodarstwo, aresztowano na kilka miesięcy, wysłano do obozów koncentracyjnych, skąd wielu nie powróciło.

KONKLUZJE

Jedną z najważniejszych konkluzji podsumowujących kilka lat naszych badań jest bogactwo obserwacji dotyczących stopnia przedsiębiorczości, własnej inicjatywy Żydów w obliczu nadciągającej - i trwającej - Zagłady. Uderzają determinacja, mobilność, odwaga, z jaką ofiary podjęły walkę o życie własne oraz najbliższych. Nasze obserwacje - ujęte razem i zarysowane w skali całego okupowanego kraju - zadają kłam stwierdzeniom o rzekomej bierności ofiar, o "Żydach prowadzonych na śmierć jak owce na rzeź". W latach poprzedzających eksterminację polskim Żydom udało się stworzyć system oporu społecznego, oparty na strukturach formalnych (Żydowska Samopomoc Społeczna, judenraty, Joint) i nieformalnych (pomoc sąsiedzka, rodzinna, koleżeńska), które łagodziły działanie drakońskich przepisów i terroru okupanta. Od jesieni 1939 r. aż do niemieckiego ataku na ZSRR trwały - w różnym stopniu nasilenia - ucieczki z terenu okupacji niemieckiej. Z chwilą rozpoczęcia akcji likwidacyjnych, kiedy mało kto mógł żywić nadal jakiekolwiek złudzenia co do ostatecznych celów polityki niemieckiej, Żydzi zintensyfikowali desperacką walkę o przetrwanie. Zamieszczone w tomach studia oddają zasięg i zakres tych przygotowań. Z jednej strony dzielnice żydowskie stały się terenem wielkich prac "oblężniczych" - w domach oraz pod domami budowano schowki i bunkry, a w podwójnych ścianach i na strychach urządzano przemyślne kryjówki. Z drugiej strony nawiązywano kontakty ze stroną aryjską, których celem było znalezienie pomocy i schronienia. Tam, gdzie było to możliwe, powstawały siatki przerzutu za granicę, zwłaszcza na Słowację i Węgry. Nasze badania wskazują na niezwykłą różnorodność strategii przetrwania Żydów ukrywających się po aryjskiej stronie. Omawiamy też wybory tych, którzy - nie widząc możliwości ratunku wśród Polaków - szukali szansy przeżycia w obozach pracy lub świadomie kolaborowali z władzami niemieckimi (mamy tu na myśli np. niektórych członków judenratów czy policji żydowskiej). Jak pokazały nasze badania, kolaboracja nie miała w ostateczności żadnego znaczenia w akcie ratowania życia. Jeszcze inni - jeśli pozwalały na to warunki topograficzne - zdecydowali się na egzystencję w lesie, w pewnych wypadkach walcząc o życie w bunkrach, a w innych próbując przetrwać w oddziałach partyzanckich. Niekiedy - na przykład w okolicach Łukowa i Bielska Podlaskiego - żydowscy partyzanci zaczęli otaczać opieką ukrywające się u chłopów żydowskie dzieci oraz dokonywali aktów zemsty na lokalnych mordercach i donosicielach. W Adamowie (powiat łukowski) partyzanci żydowscy uwolnili z więzienia przetrzymywanych tam kilkudziesięciu Żydów i wspólnie zemścili się na Polakach, którzy donosili i pomagali przy deportacji.

Ogromne wrażenie robi także skala pomocy, jakiej Żydzi udzielali sobie nawzajem, siatka kontaktów i wsparcia, która łączyła kryjówki. Nasze badania pokazują, jak dalece Żydzi byli zaangażowani we wzajemną pomoc, podważają utarte przekonanie, że biernym Żydom pomagali tylko aktywni Polacy. Równie ważnym wkładem przedstawionych w książce badań mikrohistorycznych jest przywrócenie pamięci o losach jednostkowych, w tym wypadku losach tysięcy ludzi, których większość po raz pierwszy doczekała się imiennej wzmianki w literaturze dotyczącej dziejów Zagłady.

We wszystkich zbadanych przez nas powiatach najwięcej Żydów szukało pomocy nie w miasteczkach (stąd tak niewielka liczba uratowanych na aryjskich papierach), ale w pobliskich wsiach - w domach swoich sąsiadów i znajomych. Możliwość przetrwania w ogromnym stopniu zależała od chęci pomocy tychże sąsiadów, od tego, czy byli w stanie przełamać strach wobec zagrożenia, jakie stanowili dla wspólnoty wiejskiej ukrywający się Żydzi. Nie sprzyjały temu obowiązujące normy grupowe, obecny wszędzie antysemityzm ani mechanizmy konformizmu społecznego. Tym bardziej podziwiać należy tych, którzy potrafili przeciwstawić się nie tylko niemieckim przepisom prawnym, lecz także niepisanym regułom życia grupowego.

Wymowa liczb jest nieubłagana: dwóch spośród każdych trzech Żydów poszukujących ratunku zginęło - najczęściej za sprawą swoich sąsiadów, chrześcijan. Mimo lokalnych różnic nasze badania dostarczają dowodów wskazujących na znaczną - i większą, aniżeli się to dotychczas wydawało - skalę uczestnictwa Polaków w wyniszczeniu żydowskich współobywateli. Jakkolwiek może to być dla wielu trudne do zaakceptowania, to historyczne dowody zgromadzone w książce nie pozostawiają w tej materii najmniejszych wątpliwości: znaczne, w dużym stopniu możliwe do określenia oraz do identyfikacji, grupy polskiej ludności wzięły udział w akcjach likwidacyjnych, a następnie w okresie 1942-1945 przyczyniły się bezpośrednio lub pośrednio do śmierci tysięcy Żydów szukających ratunku po aryjskiej stronie.

Udało nam się również - po szczegółowym zbadaniu przebiegu akcji eksterminacyjnych w poszczególnych powiatach - pokazać elastyczne działania oraz rolę lokalnych władz niemieckich, cywilnych i policyjnych, a także przypomnieć nazwiska wielu Niemców działających na szczeblu powiatu, konkretnego miasteczka czy posterunku żandarmerii, którzy nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za swój pośredni i bezpośredni udział w mordowaniu Żydów.

Na koniec należy podkreślić powszechność zachowań antysemickich, masowość skierowanej przeciwko Żydom agresji, które to postawy wcale nie malały wraz z upływem czasu. Wręcz odwrotnie - pod sam koniec wojny, gdy nasiliły się działania partyzanckie, rosła liczba mordów dokonywanych na Żydach. Zbrodnie te nie skończyły się wraz z odejściem Niemców - na każdym z badanych przez nas terenów dochodziło do zabójstw ocalałych z Zagłady.

*

Tytuł Dalej jest noc to fragment wersu zamykającego wiersz Czesława Miłosza Podróż (1942); nawiązujemy nim do tytułu naszego wcześniejszego tomu na temat losów Żydów na polskiej prowincji, Prowincja noc, który został zaczerpnięty z poematu Józefa Czechowicza. Drobiazgowe opracowanie losów Żydów z dziewięciu powiatów okupowanej Polski zajęło nam kilka lat. W książce zaproponowaliśmy pewien model badawczy, który może być z powodzeniem wykorzystywany przy badaniu sytuacji w kolejnych powiatach. Mamy nadzieję, że powstaną podobne studia i za kilka czy kilkanaście lat będzie można stworzyć bardziej kompletną mapę odzwierciedlającą losy Żydów szukających ratunku w okupowanej Polsce w trzeciej fazie Zagłady.

*

Na koniec kilka uwag edytorskich: ze względu na dużą objętość opracowania zdecydowaliśmy się na publikację w dwóch tomach, stosując podział geograficzny. W tomie pierwszym znajdują się teksty dotyczące powiatów bielskiego, biłgorajskiego, węgrowskiego, łukowskiego i złoczowskiego, a w tomie drugim: miechowskiego, nowotarskiego, dębickiego oraz bocheńskiego. Indeksy osobowe i geograficzne dla wygody czytelnika znajdują się w obu tomach.

Niemcy stosowali eufemistyczne określenia na mordy ("akcja wysiedleńcza" itp.) oraz specyficzne nazewnictwo typu "aryjczyk"; autorzy zawsze podkreślają, jak należy tę terminologię rozumieć. Niemniej ze względu na powszechne występowanie tych określeń w źródłach zdecydowaliśmy się używać tych terminów przy opisie wydarzeń i dla ułatwienia lektury zrezygnować z umieszczania ich za każdym razem w cudzysłowie, co nie oznacza, że akceptujemy język sprawców.

Cytowane w tekstach źródła staraliśmy się przytaczać w formie jak najbliższej oryginałowi, ograniczając się do niezbędnych poprawek interpunkcyjnych i ortograficznych, bez naruszania istoty zapisu, tak by można było poznać kompetencje językowe autora.

Teksty ilustrowane są zdjęciami archiwalnymi oraz wykonanymi współcześnie, czasem przez autorów opracowań. Na okładki obu tomów wybraliśmy zdjęcia unikatowe (i publikowane po raz pierwszy), do takich bowiem należą wizerunki Żydów z okresu ukrywania się. Obydwie fotografie wykonał nadleśniczy Jan Mikulski, mieszkający podczas okupacji w Dużej Woli koło Biłgoraja.