Czytanie na głos, które rozwija dzieci i buduje relacje. Przewodnik Jima Trelease\'a dla rodziców i nauczycieli - Jim Trelease, Cyndi Giorgis


Reflow text when sidebars are open.
Kiedy dostajesz możliwość zaktualizowania kolejnego wydania jednej z najbardziej znanych i cenionych książek o czytaniu na głos, wsparcie i chęć współpracy ze strony rodziny, przyjaciół, kolegów, dzieci, nauczycieli, bibliotekarzy i redaktorów są niezbędne. Dlatego chciałabym wyrazić swoje najszczersze podziękowania:
Moim rodzicom, Donnie Zanetti i Glennowi Martensowi. Tak bardzo chciałabym, żeby nadal żyli i mogli być częścią tego kolejnego, niesamowitego etapu mojej kariery zawodowej. Chociaż żadne z nich nie miało formalnego wykształcenia wykraczającego poza szkołę średnią, oboje zaszczepili mnie i mojej siostrze Glendzie zamiłowanie do czytania. Moja mama czytała nam na głos, kiedy byłyśmy dziećmi, a mój ojciec zawsze czytał czasopisma i gazety codzienne, a potem angażował nas w dyskusje na różne tematy. Wzorowali się dokładnie na tym, co jest zalecane w tej książce.
Uczniom, byłym i obecnym, którzy przy każdym czytaniu na głos potwierdzają, że wspólne przeżywanie książki tworzy więzi międzyludzkie. To naprawdę niesamowite uczucie, kiedy 6-, 19- i 40-latkowie zaczynają bić brawa po przeczytaniu im na głos książki z obrazkami.
Przyjaciołom, tym starym i tym nowym, którzy opowiedzieli mi swoje historie. Przy okazji tego wydania jestem szczególnie wdzięczna: Melissie Olans Antinoff, Kathleen Armstrong, Jimowi Baileyowi, Diane Crawford, Mattowi de la Pe?i, Charity Delach, Peterowi Delachowi, Christine Draper, Seanowi Dudleyowi, Almie S. Bace Hernandez, Clarze Lackey, Markowi Lackeyowi, Erice i Richardowi McCallumom, Tiffany Nay, Elyshy O'Brien, Jasmine E. Rich-Arnold, Scottowi Rileyowi, Marie Rue, Jessice Saad, Franciscowi Sánchezowi, Megan Sloan i Jimmie Tadelech.
Moim wspaniałym przyjaciółkom i współpracowniczkom, Nancy Johnson i Marie LeJeune, nie tylko za anegdoty, ale także za zrozumienie, że możliwość zaktualizowania tej książki to naprawdę wielka sprawa. Nasza przyjaźń jest dla mnie cenniejsza niż cokolwiek innego.
Osobom pracującym przy wydawaniu i marketingu książek dla dzieci: Lori Benton, Terry Borzumato-Greenberg, Lucy Del Priore, Lisie DiSarro, Katie Halacie, Emily Heddleson, Angusowi Killickowi, Nealowi Porterowi, Lizette Serrano, Dinie Sherman, Victorii Stapleton i Jaimemu Wongowi. Zawsze jesteście na posterunku, gotowi poratować książką i uściskiem.
Autorkom książek dla dzieci, Rosemary Wells i Kate DiCamillo, które od dawna są orędowniczkami czytania na głos. Rosemary stworzyła kampanię i książkę Read to Your Bunny, która przypomina rodzicom, aby codziennie czytali na głos 20 minut. Z kolei Kate, oprócz tego, że jest znakomitą autorką i opowiadaczką historii, pełni funkcję Krajowej Ambasadorki Literatury dla Młodych. Promowana przez nią idea, że czytanie na głos może odmienić życie, trafiła już do wielu dzieci, rodziców, nauczycieli i bibliotekarzy na całym świecie.
Moim redaktorkom, Kathryn Court i Victorii Savanh. Od naszej pierwszej rozmowy wiedziałam, że pokochałyście tę książkę tak samo jak ja, i chcę, żeby rezultat naszej pracy wciąż wywierał pozytywny wpływ na rodziców, nauczycieli, bibliotekarzy i członków społeczności.
I wreszcie, a właściwie przede wszystkim, mojemu mężowi Jimowi Krugerowi. Dziękuję za te wszystkie kolacje, które przygotowałeś, i dziesiątki razy, kiedy sam wyprowadzałeś nasze psy. Jestem naprawdę wdzięczna za to, że pozwoliłeś mi czytać Ci na głos wszystkie zdania, sformułowania i fragmenty, które przykuwały moją uwagę.
Jeśli chcesz, aby twoje dzieci były inteligentne, czytaj im bajki. Jeśli chcesz, aby były bardziej inteligentne, czytaj im więcej bajek.
Albert Einstein
W latach sześćdziesiątych XX wieku Jim Trelease był młodym ojcem dwójki dzieci, pracującym jako artysta i dziennikarz dla "Springfield Daily News" w Massachusetts. Każdej nocy czytał na głos córce i synowi, nieświadomy korzyści poznawczych ani emocjonalnych, jakie z tego wynikały. Nie miał pojęcia, jak wpłynie to na ich słownictwo, zdolność koncentracji uwagi czy zainteresowanie książkami. Czytał im z jednego powodu: ponieważ pamiętał, jaką radość sprawiało mu, kiedy jego ojciec czytał jemu, i chciał, żeby jego dzieci również poznawały w ten sposób różne historie.
Poza czytaniem co wieczór swoim dzieciom Jim spędzał również czas jako wolontariusz z 11- i 12-latkami w szkole. Z konsternacją zauważył, że w niektórych klasach dzieci czytają dużo, a w innych - nie. Dlaczego? Zgłębił temat i odkrył, że w prawie każdej klasie, w której uczniowie lubią czytać, nauczyciel regularnie czyta im na głos. Jim wyszukał badania pokazujące, że czytanie dzieciom na głos poprawia ich umiejętności czytania, pisania, mówienia i słuchania - a przede wszystkim ich nastawienie do czytania. Problem polegał na tym, że osoby, które powinny być adresatami tych badań - nauczyciele, przełożeni i dyrektorzy - nie wiedzieli nawet, że one istnieją. Jim odkrył również, że większość rodziców i nauczycieli nie znała dobrych książek dla dzieci.
Dlatego, aby zbadać korzyści płynące z czytania na głos i zarekomendować odpowiednie książki, w 1982 r. opublikował pierwsze wydanie Czytania na głos, które rozwija dzieci i buduje relacje. W owych czasach nie było internetu ani poczty elektronicznej, telefonów komórkowych, YouTube'a, iTunesa, iPadów, aplikacji, streamingu wideo, e-booków, wi-fi, Facebooka, Twittera czy Instagrama. Rzeczą najbardziej zbliżoną do natychmiast przesyłanej wiadomości był wyraz twarzy, który rozdrażnione matki dawały swoim dzieciom jako ostrzeżenie. Pisało się na maszynie do pisania. Do sklepów trafił właśnie pierwszy odtwarzacz płyt CD, Starbucks był małym sklepem z kawą w Seattle, a słysząc słowo "laptop", ludzie myśleli o tacy do podawania popołudniowej herbaty i ciasteczek.
Przeskoczmy teraz do czasów współczesnych. Testy przeprowadzone w ramach Krajowej Oceny Postępów w Edukacji (National Assessment of Educational Progress, NAEP), powszechnie określanej jako Ogólnokrajowe Świadectwo Szkolne (The Nation's Report Card, NRC), przy wykorzystaniu nowych technologii i zainwestowaniu miliardów dolarów, wykazały, że wyniki w zakresie umiejętności czytania pozostają niezmienne od 20 lat. Dwie trzecie uczniów w całym kraju uzyskało wyniki poniżej poziomu biegłego w testach czytania przeprowadzonych w roku 20171. A to wszystko pomimo uchwalonej przez Kongres w 2002 r. ustawy No Child Left Behind (NCLB) [Żadne dziecko nie zostaje z tyłu], która kładzie nacisk na monitorowanie postępów uczniów wyłącznie w czytaniu i matematyce.
Oprócz NCLB istnieją również inicjatywy społecznościowe, korporacyjne i organizacyjne, takie jak m.in. Reading for All [Czytanie dla wszystkich], Read by Grade Three [Naucz się czytać przed trzecią klasą], Read Better Be Better [Czytaj lepiej, bądź lepszy], The Campaign for Grade-Level Reading [Kampania na rzecz nauki czytania do trzeciej klasy], Children's Literacy Initiative [Inicjatywa na rzecz umiejętności czytania i pisania dla dzieci] oraz Born to Read [Urodzeni, by czytać]. Wszyscy starają się zapewnić rodzicom, opiekunom, nauczycielom i bibliotekarzom zasoby, które pomogą poprawić umiejętności czytania i pisania u dzieci od najmłodszych lat.
Dlaczego więc, pomimo takich nakładów i wsparcia dla rozwoju czytania, nie widać istotnej poprawy w kwestiach związanych z umiejętnością czytania i pisania wśród dzieci? Mam nadzieję, że ta książka pomoże odpowiedzieć na to pytanie, a także podpowie, co możemy z tym zrobić. Z pewnością bowiem istnieje lepszy sposób niż to, co robiliśmy w tej sprawie w przeszłości. W jaki sposób wykorzystujemy obecnie dostępne zasoby?
Obecny obraz umiejętności czytania i przeprowadzania testów
Zacznijmy od Tylera Harta z Reno w stanie Nevada. W 2015 r. był jednym z 583 uczniów wśród 1,7 mln, którzy na egzaminie SAT (wstępnym egzaminie do college'u) zdobyli maksymalne 2400 punktów. Ponadto uzyskał maksymalne 36 punktów na egzaminie ACT. Zapytany o sekret swojego sukcesu Tyler powiedział, że sypia codziennie dziesięć godzin i zawsze je śniadanie. Nie zakuwał materiału ani nie chodził na dodatkowe zajęcia przygotowujące do testów. Kiedy matkę Tylera poproszono o skomentowanie doskonałych wyników syna, powiedziała, że pamięta, jak dużo czytała Tylerowi i jego bratu, gdy byli mali. Wspomniała także, że chodzili do muzeów i wycinali artykuły z gazet do omówienia. Matka i ojciec Tylera stale powtarzali też swoim synom, jak ważna jest szkoła2.
W ciągu ostatnich 20 lat na temat czytania napisano w USA tyle, ile nigdy wcześniej w historii. Nigdy jeszcze nie wydano tylu pieniędzy na egzaminowanie dzieci z jakiegokolwiek przedmiotu, nigdy też tak wiele zasad i przepisów dotyczących nauki czytania nie zostało narzuconych szkołom przez kolejne administracje - a mimo to badania pokazują, że to wszystko zaowocowało zerową (lub naprawdę nikłą) poprawą poziomu wśród uczniów3.
Chcąc zapewnić więcej czasu na przygotowanie uczniów do testu, wiele stanów i okręgów szkolnych zlikwidowało przerwy, pomimo wzrostu wskaźnika otyłości wśród dzieci i młodzieży w całym kraju4. Ostatnio jednak wiele stanów zaczęło zdawać sobie sprawę, że w ciągu swojego dnia w szkole dzieci nie mają czasu na zabawę. W 2017 r. Floryda uchwaliła prawo stanowe nakazujące włączenie 20 minut przerwy do każdego dnia w szkole5. Stany Rhode Island i Arizona zatwierdziły niedawno podobne przepisy u siebie. Niemniej jest to zdumiewające, że musimy uchwalać prawa zapewniające dzieciom przestrzeń do aktywności fizycznej i spędzania czasu z rówieśnikami.
Czy całe to czytanie nie jest obowiązkiem szkoły?
Jay Mathews, długoletni publicysta "Washington Post" specjalizujący się w edukacji, przeanalizował wszystkie historie osiągnięć uczniów, które opisał w ciągu 22 lat, i doszedł do takiego wniosku: "Nie przychodzi mi do głowy ani jeden przypadek, w którym poprawa osiągnięć nie byłaby związana, przynajmniej częściowo, ze zwiększeniem czasu, jaki uczniowie musieli poświęcić na naukę"6. Ja sama powtarzam to od wielu lat. Albo przedłużasz dzień szkolny7, albo wykradasz jakąś część z 7800 godzin, które uczniowie spędzają w domu. Ponieważ koszt wydłużenia dnia w szkole byłby nie do udźwignięcia finansowo w miejscach, które tego najbardziej potrzebują, najbardziej realistyczną opcją jest wykorzystanie części z tych pozostałych 7800 godzin.
Naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Karoliny Północnej, Uniwersytetu Brighama Younga i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine wzięli pod lupę dane dotyczące ponad 10 tys. uczniów, rodziców, nauczycieli i pracowników administracji szkolnej. Przeanalizowali rodzinny kapitał społeczny, czyli więź między rodzicem a dzieckiem, na którą składają się zaufanie, otwarta komunikacja między stronami i aktywne zaangażowanie w życie szkolne dziecka8. Przyjrzeli się także kapitałowi społecznemu szkoły, czyli zdolności danej placówki do stworzenia pozytywnego środowiska do nauki. Badanie wykazało, że zaangażowanie zarówno szkoły, jak i rodziny było ważne, ale to ta druga w większej mierze przyczynia się do odniesienia przez dziecko sukcesu w nauce9.
W przeciwieństwie do obecnego dyskursu, który winą za całe szkolne zło obarcza nauczycieli10, naukowcy odkryli, że grunt pod płynne czytanie i sukces szkolny (lub szkolną porażkę) u dzieci zostaje przygotowany w domu - na długo przed ich pójściem do szkoły11.
Takie badania pomagają doprecyzować kwestie, które często stają się upolitycznionymi treściami talk-show. Jednakże pozostawienie badań bez odniesień do życia codziennego stanowiłoby raczej nudną lekturę - dlatego w tej książce znajdziecie również opisy doświadczeń osobistych i cały szereg anegdot.
Mówiąc "doświadczenia osobiste i anegdoty", mam na myśli ludzi takich jak Marie LeJeune, z którą zetkniecie się w tej książce wiele razy. Znam Marie od lat. Poznałam ją, gdy była doktorantką i nauczycielką w liceum, teraz jesteśmy koleżankami po fachu i razem pracujemy w obszarze literatury dziecięcej. Istotność czytania na głos to temat, który pojawia się w naszych rozmowach od lat. Byłam bardzo ciekawa, dlaczego Marie uważa, że jest ono tak wartościowe. Oto, co mi powiedziała:
Czytałam na głos moim licealistom i własnym dzieciom, ponieważ znałam już badania wykazujące korzyści takiego działania. Wiedziałam, że dzieci, którym czytano na głos, mają bogatsze słownictwo, a także większą umiejętność rozumienia i przetwarzania informacji.
Jako nauczycielka widziałam też, że czytanie na głos sprawia uczniom przyjemność. Budowanie pozytywnych doświadczeń z książkami, postaciami i umiejętnością czytania i pisania było niezwykle ważne. Czytanie na głos wprowadzało do świata uczniów nowe gatunki literackie, nowe tematy i nowych autorów, a wielu moich podopiecznych dodawało potem do swojej listy lektur własne pozycje, niezwiązane z tym, co ja im czytałam. Odbyliśmy wiele niezwykłych i głębokich rozmów na temat wspólnie przeczytanych książek - czasami były to najciekawsze rozmowy w całym roku szkolnym. Mogłam też łatwo dostosować moje czytanie na głos do konkretnych potrzeb każdej klasy i tego, co działo się w naszym szkolnym życiu w danym momencie. Czytałam historie, które dawały pocieszenie w trudnych chwilach, celebrowały bycie razem i rozśmieszały, gdy potrzebowaliśmy się odstresować.
Z kolei czytanie na głos moim dzieciom w domu dawało nam możliwość wspólnego przeżywania książek i doświadczeń, gdy leżeliśmy zwinięci w kłębek na łóżku lub kanapie przed snem (albo w dowolnym innym momencie). Dawało nam chwile na śmiech i płacz, kiedy przywiązaliśmy się bardzo do historii i postaci. Czytanie na głos było czasem, na który czekaliśmy z niecierpliwością i który dzieliliśmy jako rodzina.
Czy naprawdę możemy wprowadzić zmiany w amerykańskich domach i rodzinach?
A co, gdybyśmy przeprowadzili ogólnokrajową kampanię uświadamiającą na temat tego, co rodzice mogą, powinni i muszą robić w domu. I nie mam tutaj na myśli uprzejmej, małej kampanii, w której pierwsza dama biega dookoła, wykrzykując "Be Best!" [Bądź najlepszy!], tylko prawdziwą krucjatę, docierającą bezpośrednio do jej adresatów.
Od ponad 50 lat w naszym kraju trwa kampania antynikotynowa. Zdołała ona na tyle doinformować i przestraszyć ludzi, że zmienili swoje przyzwyczajenia. Korzystając ze wszystkich dostępnych mediów, organizatorzy kampanii pokazali statystyki łączące palenie z nowotworami i śmiercią. Udostępnili nagrania z udziałem palaczy, którzy przemawiali przez sztuczne aparaty głosowe.
Stopniowo opinia publiczna wpłynęła na praktykę i politykę publiczną, wymuszając ustawodawstwo i otwierając spory sądowe, których skutki zmieniły większość gospodarstw domowych i każdą przestrzeń publiczną w Ameryce. Od 1964 r. liczba palaczy zmalała o ponad połowę. Według danych Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (Centers for Disease Control and Prevention, CDC) odsetek palaczy wśród dorosłych Amerykanów spadł w 2015 r. do poziomu 15,1% w porównaniu z 20,9% w roku 200512. Prowadzone przez lata działania bezpośrednio wpłynęły na setki milionów istnień ludzkich i oszczędziły miliony dolarów.
Bazując na tym modelu, moglibyśmy zmienić praktyki rodzicielskie w kraju. Nasza kampania dostarczyłaby rodzicom statystyk dotyczących czytelnictwa wśród dzieci, które znajdziesz w tej książce (? doinformowanie). Pojawiłyby się również dane na temat szkód, jakie rodzina wyrządza przyszłości swoich dzieci i wnuków, nie wdrażając skutecznych praktyk nauki czytania i pisania (? przestraszenie).
Poniżej znajdziecie małą próbkę istniejących już możliwości promowania zmiany modelu w rodzinach i informacje na temat tego, jak niewiele realnie się robi, aby do nich dotrzeć. Od prawie trzydziestu lat rząd federalny boryka się z potrzebą reformy szkolnictwa - ale jednocześnie nikt nigdy nie powiedział rodzicom, co oni powinni robić, aby pomóc w tym procesie.
Jim Trelease opowiedział mi kiedyś o swoich próbach działania w tym zakresie - to historia, którą bardzo lubię:
W pewnym momencie postanowiłem skondensować wybrane z opisanych i omówionych przeze mnie tematów do formy jednostronicowych, potrójnych, czarno-białych broszur. Następnie umieściłem ten materiał na swojej stronie internetowej, wraz z informacją dla rodziców na stronie głównej, że można je bezpłatnie pobrać i wydrukować13. I tyle. Żadnych reklam, promocji czy linków do wydawców. Tylko małe broszury dla szkół i bibliotek działających w systemie non profit, które można rozdać rodzicom szukającym pomocy w tym obszarze.
Byłem ciekaw, kto i czy w ogóle będzie ich używał, więc umieściłem notatkę na stronie internetowej, prosząc użytkowników o przesłanie mi zapytania - ale tylko tyle. W ciągu następnych trzech lat otrzymałem prawie 2 tys. próśb ze szkół, głównie z USA, ale także z prawie wszystkich kontynentów. Maile pochodziły z dużych miast, z małych wiosek na rolniczym południowym zachodzie, ze szkół na Bliskim Wschodzie, z Indii, Korei, Japonii, a niedawno - z Kazachstanu. Ich autorzy powtarzali, że natknęli się na broszury przez przypadek, gdy szukali w internecie czegoś, co mogłoby pomóc rodzicom w tej kwestii.
Wyobraźcie sobie, co można by zrobić, gdyby ktoś naprawdę naciskał na to, by dotrzeć do rodziców, opowiedzieć im o korzyściach płynących z czytania na głos i jeszcze promował to z odpowiednim rozmachem. Wyobraźcie sobie, co rząd mógłby zrobić dzięki swojemu zasięgowi i milionom funduszy, gdyby uznał, że rodzice i rodziny są tego warci. Wyobraźcie sobie, że promowalibyśmy edukację rodziców w tej kwestii tak głośno, jak kibicujemy podczas Super Bowl albo najnowszego reality show.
Czy w erze cyfrowej czytanie jest nadal ważne?
Czytanie to sedno edukacji. Znajomość prawie każdego przedmiotu w szkole bazuje na umiejętności czytania. Uczniowie muszą umieć przeczytać zadanie tekstowe z matematyki, aby je zrozumieć. Jeśli nie potrafią przeczytać podręcznika do nauk ścisłych lub nauk społecznych, jak odpowiedzą na pytania na końcu rozdziału?
Skoro więc czytanie jest fundamentem edukacji, można powiedzieć, że pełni funkcję pasa bezpieczeństwa w naszym długim życiu. Kiedy badacze organizacji non profit RAND Corporation zbadali wszystkie możliwe aspekty wpływające na oczekiwaną długość życia - rasę, płeć, region geograficzny, poziom wykształcenia, stan cywilny, dietę, palenie, a nawet częstotliwość chodzenia do kościoła - najważniejszym czynnikiem okazało się wykształcenie. Inna badaczka cofnęła się ponad sto lat do momentu, kiedy stany wprowadziły obowiązkową edukację. Odkryła, że każdy rok nauki wydłużał życie człowieka średnio o półtora roku14. Kiedy jej badania zostały przeprowadzone w innych krajach, wyłonił się z nich bardzo zbliżony schemat. Podobnie naukowcy zajmujący się chorobą Alzheimera odkryli, że czytanie i rozszerzanie słownictwa w dzieciństwie mogą uodparniać na uszkodzenia spowodowane tym schorzeniem. (Więcej na ten temat pojawi się jeszcze w dalszej części książki).
Biorąc pod uwagę całokształt, czytanie - a nie streaming wideo czy pisanie esemesów - jest najważniejszym czynnikiem społecznym w życiu Amerykanów. Poniżej znajdziecie formułę, która może wydawać się uproszczona, ale wszystkie jej części składowe zostały udokumentowane i chociaż nie jest w 100% uniwersalna, sprawdza się znacznie częściej niż nie:
1. Im więcej czytasz, tym więcej wiesz15.
2. Im więcej wiesz, tym mądrzej się rozwijasz16.
3. Im mądrzej się rozwijasz, tym dłużej kontynuujesz naukę17.
4. Im dłużej kontynuujesz naukę, tym więcej dyplomów zdobywasz i tym dłużej jesteś zatrudniony - a więc tym więcej pieniędzy zarabiasz w życiu18.
5. Im więcej dyplomów zdobędziesz, tym lepsze będą oceny twoich dzieci w szkole19 i tym dłużej będziesz żył20.
Jej odwrotność również jest prawdą:
1. Im mniej czytasz, tym mniej wiesz.
2. Im mniej wiesz, tym szybciej rzucisz szkołę21.
3. Im szybciej rzucisz szkołę, tym szybciej i dłużej będziesz biedny i tym większe masz szanse na trafienie do więzienia22.
Podstawa tej formuły jest poparta solidnymi dowodami, ponieważ ubóstwo i analfabetyzm są ze sobą powiązane - są, można by rzec, rodzicami desperacji i lądowania w więzieniu:
Ponad 80% osadzonych to osoby przedwcześnie kończące naukę23.
Trzy osoby na pięć przebywających w więzieniu nie umieją czytać, a 85% młodocianych przestępców ma problemy z poprawnym czytaniem24.
Dlaczego uczniowie ponoszą porażki i rzucają szkołę? Ponieważ nie potrafią czytać wystarczająco dobrze, żeby wykonywać nakazane zadania - co ma potem wpływ na ich wykaz postępów w nauce. Poprawa umiejętności czytania oznacza wyższe prawdopodobieństwo ukończenia szkoły, a w konsekwencji zmianę w liczbie więźniów - co z kolei zmieni społeczny klimat Ameryki.
Czy ta książka pomoże mi nauczyć moje dziecko czytać?
To nie jest książka o uczeniu dziecka czytania; chodzi o to, by spowodować, że dziecko będzie chciało czytać. Jest takie powiedzenie edukacyjne: "To, czego nauczymy dzieci kochać i chcieć, zawsze będzie przeważać nad tym, czego każemy im się uczyć". Prawda jest taka, że niektóre dzieci uczą się czytać szybciej niż pozostałe, podczas gdy inne uczą się lepiej od reszty. Między tymi dwiema kwestiami jest pewna różnica. Rodzicowi, który uważa, że im wcześniej, tym lepiej, który ma 18-miesięczne dziecko szczekające na widok obrazków na fiszkach, odpowiadam: szybciej nie znaczy lepiej. Czy goście, którzy przyjeżdżają na proszoną kolację godzinę przed czasem, są lepsi niż ci, którzy przyjeżdżają na czas?
Choć z drugiej strony martwi mnie, gdy dziecko niepotrzebnie za późno uczy się czytania, a potem przez lata zmaga się z każdą książką.
Dlaczego? Ponieważ takie dziecko nie tylko przegapi dużą część tego, co powinno poznać w szkole, ale też trudności w czytaniu i niechęć do czytania mogą pozostać z nim na całe życie. Książka, którą trzymasz w ręku, opisuje krok po kroku, co rodziny mogą zrobić w ramach "profilaktyki" zabezpieczającej przed takimi niebezpieczeństwami. Na poprzednich stronach pokazałam już kilka przykładów, a więcej znajdziesz w kolejnych rozdziałach.
Nie ma potrzeby, by dążyć do tego, żeby dziecko czytało przed 5. rokiem życia, ponieważ z rozwojowego punktu widzenia właśnie wtedy jest na to naturalny moment. Jednak jeśli dziecko w naturalny sposób zacznie czytać wcześniej, nie ma w tym nic złego. Ta publikacja jest o wychowaniu dzieci, które zakochają się w książkach i będą chciały czytać długo po ukończeniu studiów; nie chodzi o nauczenie dzieci czytania po to, żeby zadowolić rodziców albo po prostu żeby dostać upragniony dyplom. To także książka o tym, jak możesz poprawić doświadczenie czytania na głos, nie tylko ciesząc się czasem spędzonym z dzieckiem, ale także rozwijając w dzieciach radość z tego, co wspólnie czytacie.
Czy czytanie dzieciom na głos to obowiązek każdego z nas?
Stare afrykańskie przysłowie głosi, że do wychowania dziecka potrzeba wioski. Niektórzy powiedzą, że czytanie dzieciom na głos leży wyłącznie w gestii rodziców i nauczycieli, ale ja nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Wszyscy mamy możliwość odmienić życie dziecka, czytając mu na głos.
Kiedy ja dorastałam, często czytałam na głos rodzicom, siostrze, zwierzętom i lalkom. Czytałam na głos książki i artykuły z gazet, które mnie zainteresowały. Byłam wielką fanką Ann Landers i z entuzjazmem czytałam rodzicom przy śniadaniu jej kolumny z poradami. Podobało mi się słuchanie dźwięku słów i przepływu zdań.
Kiedy miałam 12 lat, moja rodzina przeprowadziła się do Jackson w stanie Wyoming. Pewnego dnia w lokalnej gazecie pojawiło się ogłoszenie dla wolontariuszy, którzy mieliby czytać na głos przedszkolakom w bibliotece publicznej. Jestem pewna, że nie byłam osobą, której wtedy szukali, ale bibliotekarz postanowił dać mi szansę i okazało się, że mój talent do czytania na głos sprawił radość zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom.
Kiedy pierwszy raz spotkałam się z moją redaktorką, Victorią Savanh, rozmawiałyśmy o tym, jak bardzo lubiłyśmy czytać na głos i jak ważną pozycją jest Czytanie na głos. Victoria opowiedziała mi też pewną historię:
Po raz pierwszy spotkałam Millę, gdy zaczynała czwartą klasę. Za pośrednictwem swojej firmy zgłosiłam się na ochotnika do udziału w programie "Czytaj z wyprzedzeniem", w ramach którego byliśmy łączeni w pary "kumpli do czytania" i spotykaliśmy się raz w tygodniu w ciągu roku szkolnego.
Kiedy zaczynałyśmy nasze sesje, nie wydawała się szczególnie podekscytowana czytaniem, więc zajmowałyśmy się głównie innymi zajęciami, takimi jak gry słowne i rysowanie, chociaż często prosiłam, żebyśmy poczytały choć trochę, zanim porobimy coś innego. Na początku wybrałam książkę z popularnej serii Wojownicy autorstwa Erin Hunter, która opowiada historie rywalizujących ze sobą klanów kotów. Wyglądało na to, że bardzo jej się spodobała, bo później zasugerowała, żebyśmy wróciły do tych książek, i zaczęła rysować i odtwarzać sceny jako małe podręczne książeczki, które pomogły nam zarówno odkrywać, jak i wyobrażać sobie świat walczących kotów.
Do końca czwartej klasy sama przeczytała kilka książek z serii, a i razem czytałyśmy więcej (poza robieniem naszych pomysłowych projektów). W piątej klasie czytałyśmy już w trakcie każdej sesji i zazwyczaj były to książki z serii Wojownicy, która obie nas mocno wciągnęła. Szczerze mówiąc, przeczytałyśmy je w imponująco szybkim czasie!
W czerwcu poszłam na jej zakończenie roku. To zaproszenie było dla mnie wielkim zaszczytem. Spotkałam jej rodziców, którzy podziękowali mi za opiekę mentorską i dodali, że dzięki programowi Milla bardzo rozwinęła się jako czytelniczka. Ich wdzięczność sprawiła mi ogromną radość. Poznanie nowej młodej przyjaciółki i towarzyszenie jej w drodze do polubienia czytania były dla mnie dużym wyrznieniem.
Jeśli wszyscy postanowimy stać się częścią przysłowiowej wioski, która mentoruje i motywuje dzieci do odkrywania magii, jaką niosą ze sobą książki, być może uda nam się powstrzymać spadające statystyki związane z czytelnictwem. A zatem - do dzieła!
Czym to wydanie różni się od poprzednich?
Kiedy Jim Trelease zapytał mnie, czy byłabym zainteresowana zredagowaniem i aktualizacją treści ósmego wydania Czytania na głos, byłam zachwycona i zaszczycona. Zdaję sobie bowiem sprawę ze znaczenia tej książki i z wpływu, który wywarła na dorosłych na całym świecie, pokazując im wartość czytania na głos dzieciom w każdym wieku.
Jim napisał tę książkę z perspektywy rodzica, który nie widział, żeby inni regularnie czytali dzieciom na głos. Ja z wykształcenia jestem pedagogiem. Wcześniej pracowałam jako wychowawczyni pierwszej klasy i bibliotekarka szkolna, natomiast obecnie jestem profesorem literatury dziecięcej i młodzieżowej i uczę dorosłych, którzy chcą zostać - lub już są - nauczycielami.
Zachowałam format tej publikacji i nadal są to dwie książki w jednej. Pierwsza z nich zawiera dowody na poparcie zalet płynących z czytania na głos oraz opis praktyk, które sprawiają, że ludzie czytają przez całe życie. Znajdziesz tam również wyjaśnienie technik, dzięki którym czytanie na głos jest przyjemne.
Natomiast druga część to Skarbnica książek polecanych do czytania na głos, czyli zbiór wielu tytułów, od picturebooków po powieści. Skarbnica została stworzona z myślą o tym, by pomóc w wyborze książek wszystkim rodzicom, nauczycielom, bibliotekarzom i członkom społeczności, którzy chcą czytać dzieciom na głos.
W niniejszej książce każdy znajdzie wiele uzasadnień i badań naukowych pokazujących, dlaczego powinniśmy czytać dzieciom na głos i kiedy zacząć to robić. Temat samodzielnego czytania przez dzieci jest szerszy niż czytanie na głos, dlatego rozdział 4. poświęcony jest regularnemu, samodzielnemu czytaniu (tzw. metodzie SSR). Jednym z wielu powodów, dla których czytamy dzieciom na głos, jest bowiem zaszczepienie w nich chęci do samodzielnego czytania.
Do czytania na głos musimy zachęcić także ojców, co jest szczegółowo omówione w rozdziale 5. Odgrywają oni bowiem istotną rolę w nauce czytania i pisania swoich synów i córek.
Zdrowy rozsądek podpowiada, że nie da się wciągnąć w czytanie, jeśli nie masz wokół siebie książek. Dzieci, które mają dostęp do większej liczby publikacji drukowanych (magazynów, gazet i książek), osiągają lepsze wyniki w czytaniu. To właśnie kryje się pod hasłem "podejście do książek papierowych", które omówione jest w rozdziale 6.
W dzisiejszych czasach nie można jednak odnieść się do tematu książek bez skonfrontowania go z technologią. Czy e-booki zastąpią tradycyjne książki? Czy e-gadżety (i całe to esemesowanie) pomagają, czy tworzą trudności w obszarze umiejętności czytania i pisania?
Dodatkiem do Czytania na głos, które rozwija dzieci i buduje relacje jest rozdział zachęcający do przeanalizowania wszystkich aspektów książki dla dzieci - od deski do deski. Zbyt często skupiamy się na tekście i nie dajemy sobie czasu, żeby delektować się ilustracjami w picturebookach i powieściach graficznych. Dlatego rozdział 8. przeprowadzi cię przez książki z obrazkami i pokaże, jak projekt i elementy artystyczne mogą uatrakcyjnić czytanie na głos. Ponieważ jestem pedagogiem, zawarłam w książce strategie, których celem nie jest "testowanie" dziecka, ale raczej sprawienie, że doświadczenie czytania na głos będzie jeszcze lepsze.
Wprowadzenie
1 Natalie Wexler, If We Want to Boost Reading Scores, We Need to Change Reading Tests, "Forbes", 15 kwietnia 2018, https://www.forbes.com/sites/nataliewexler/2018/04/15/if-we-want-to-boost-reading-scores-we-need-to-change-reading-tests/#24df6e7c495a.
2 Trevon Milliard, How One Reno Student Landed Perfect SAT and ACT Scores, "Reno Gazette Journal", 8 czerwca 2015, https://www.rgj.com/story/news/education/2015/06/08/one-reno-student-landed-perfect-sat-act-scores/28683039/.
3 Michael Hout, Stuart W. Elliott (red.), Incentives and Test-Based Accountability in Education, National Research Council, National Academies Press, Washington, DC 2011. Zob. też Jonathan Kantrowitz, Current Test-Based Incentive Programs Have Not Consistently Raised Student Achievement, 26 maja 2011, http://educationresearchreport.blogspot.com/2011/05/current-test-based-incentive-programs.html oraz Valerie Strauss, Report: Test-Based Incentives Don't Produce Real Student Achievement, blog The Answer Sheet, "Washington Post", 28 maja 2011, https://www.washingtonpost.com/blogs/answer-sheet/post/report-test-based-incentives-dont-produce-real-student-achievement/2011/05/28 /AG39wXDH_blog.html.
4 The State of Obesity, Obesity Rates & Trend Data, https://state ofobesity.org/data/.
5 Katie Reilly, Is Recess Important for Kids or a Waste of Time? Here's What the Research Says, "Time", 23 października 2017, http:// time.com/4982061/recess-benefits-research/debate/.
6 Jay Mathews, Let's Have a 9-Hour School Day, "Washington Post", 16 sierpnia 2005.
7 W ramach dni tygodnia, weekendów i miesięcy letnich szkoły przygotowawcze należące do programu Knowledge is Power (KIPP) wydłużają dzień szkolny o 70%. Zob. Jay Mathews, Study Finds Big Gains for KIPP; Charter Schools Exceed Average, "Washington Post", 11 sierpnia 2005.
8 Mikaela J. Dufur, Toby L. Parcel, Kelly P. Troutman, Does Capital at Home Matter More than Capital at School? Social Capital Effects on Academic Achievement, "Research in Social Stratification and Mobility", 2012, https://10.1016/j.rssm.2012.08.002.
9 Ibid.
10 William Johnson, Confessions of a 'Bad' Teacher, "New York Times", 4 marca 2012; Michael Winerip, Hard-Working Teachers, Sabotaged When Student Test Scores Slip, "New York Times", 5 marca 2012.
11 Rene?e Casbergue, April Bedford, Research Round-Up: Journal of Research in Childhood Education, t. 26, nr 4, "Childhood Education 89", nr 5, 2013, str. 340-344.
12 Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób, CDC, https://www.cdc.gov/media/releases/2018/p0118-smoking-rates-declining.html.
13 Broszury - przeznaczone wyłącznie do użytku przez organizacje non profit - są dostępne online na stronie http://www.trelease-on-reading.com/brochures.html.
14 Adriana Lleras-Muney, The Relationship Between Education and Adult Mortality in the United States, "Review of Economic Studies 72", nr 1, 2005, https://doi.org/10.1111/0034-6527.00329; Gina Kolata, A Surprising Secret to a Long Life: Stay in School, "New York Times", 3 stycznia 2007.
15 Mary A. Foertsch, Reading In and Out of School, Educational Testing Service, U.S. Department of Education, Washington, DC, maj 1992; Keith E. Stanovich, Does Reading Make You Smarter? Literacy and the Development of Verbal Intelligence, "Advances in Child Development and Behavior" (24), 1993, str. 133-180, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8447247; Anne Cunningham, Keith Stanovich, Reading Can Make You Smarter!, "Principal" (83), nr 2, listopad/grudzień 2003, str. 34-39.
16 Richard C. Anderson, Elfrieda H. Hiebert, Judith A. Scott, Ian A. G. Wilkinson, Becoming a Nation of Readers: The Report of the Commission on Reading, U.S. Department of Education, Center for the Study of Reading, Champaign-Urbana, IL 1985. Zob. też Diane Ravitch, Chester Finn, What Do Our 17-Year-Olds Know?, Harper & Row, New York 1987.
17 Associated Press, Reasons Why Students Drop Out, "New York Times", 14 września 1994.
18 Michael Greenstone, Adam Looney, Where Is the Best Place to Invest $102,000 - In Stocks, Bonds, or a College Degree?, The Hamilton Project/Brookings Institution, 9 listopada 2011, https://www.brookings.edu/research/where-is-the-best-place-to-invest-102000-in-stocks-bonds-or-a-college-degree/. http://www.brookings.edu/papers/2011/0625_education_greenstone_looney.aspx. Zob. też Melissa Lee, When It Comes to Salary, It's Academic, "Washington Post", 22 lipca 1994.
19 Trends in Reading Scores by Parents' Highest Level of Education [w:] M. Perie, R. Moran, A. D. Lutkus, "NAEP 2004 Trends in Academic Progress: Three Decades of Student Performance in Reading and Mathematics", U.S. Department of Education, Institute of Education Sciences, National Center for Education Statistics, U.S. Government Printing Office, Washington, DC 2005, str. 36-37.
20 Gina Kolata, A Surprising Secret to a Long Life. Zob. też James P. Martin, The Impact of Socioeconomic Status on Health over the Life-Course, "Journal of Human Resources" (42), nr 4, jesień 2007, str. 739-764; Katherine Bouton, Eighty Years Along, a Longevity Study Still Has Ground to Cover, "New York Times", 19 kwietnia 2011; Howard S. Friedman, Leslie R. Martin, The Longevity Project: Surprising Discoveries for Health and Long Life from the Landmark Eight-Decade Study, Hudson Street Press, New York 2011; Eugene Rogot, Paul D. Sorlie, Norman J. Johnson, Life Expectancy by Employment Status, Income, and Education in the National Longitudinal Mortality Study, "Public Health Reports" (107), nr 4, 1992, str. 457-461; Jack M. Guralnik i in., Educational Status and Active Life Expectancy Among Older Blacks and Whites, "New England Journal of Medicine" (329), t. 2, 1993, str. 110-116 oraz E. Pamuk i in., Health, United States, 1998: Socioeconomic Status and Health Chartbook, National Center for Health Statistics, Hyattsville, MD 1998.
21 Uczniowie otrzymujący oceny A, B i C nie rzucają nauki - robią to raczej ci, którzy na tyle borykają się z czytaniem, że nie są w stanie takich ocen uzyskać. Bardzo rzadko zdarza się, żeby rezygnowały osoby dobrze sobie radzące.
22 Jake Cronin, The Path to Successful Reentry: The Relationship Between Correctional Education, Employment and Recidivism, University of Missouri Columbia, Institute of Public Policy, Report 15-2011. Zob. też Paul E. Barton, Richard J. Coley, Captive Students: Education and Training in America's Prisons, Educational Testing Service, ETS Policy Information Center, Princeton, NJ 1996; Ian Buruma, What Teaching a College-Level Class at a Maximum-Security Correctional Facility Did for the Inmates - and for Me, "New York Times Magazine", 20 lutego 2005.
23 Matthew Lynch, High School Dropout Rates: Causes and Costs, 30 maja 2014, https://www.huffingtonpost.com/matthew-lynch-edd/high-school-dropout-rate_b_5421778.html.
24 Michael Sainato, U.S. Prison System Plagued by High Illiteracy Rates, "Observer", 18 czerwca 2017, https://observer.com/2017/07/prison-illiteracy-criminal-justice-reform/.