Czyściciel. Czyściciel 4: Nowe ślady - Inger Gammelgaard Madsen

Kup ebooka

7.99 zł
6.39 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Samobójstwo strażnika więziennego i śmierć byłej prawniczki w wypadku samochodowym nie były tematami, które można było długo poruszać w mediach. Ale kiedy tydzień później bez śladu zaginął ojciec prawniczki, powszechnie szanowany sędzia Sądu Najwyższego, Karl Dallerup, i po dwóch dniach nadal był zaginiony, stare tematy powróciły do życia.

Anne Larsen próbowała wielokrotnie uzyskać pozwolenie od naczelnego aby nadal badać dziwny zbieg okoliczności, który odkryła przypadkiem między Juliusem Habekostem a Vivian Elsted - oboje byli powiązani z mordercą, Patrickiem Aspem, który był osadzony w instytucji, gdzie Julius Habekost pracował.

Ale naczelny przypomniał jej, nie pierwszy raz, że była dziennikarką śledczą, a nie policjantką, a jej obowiązkiem jest przekazywanie informacji, a nie prowadzenie śledztwa. Anne nie potrafiła jednak odpuścić. Coś w tym samobójstwie od początku się nie zgadzało, a jednak dwoje funkcjonariuszy obecnych na miejscu zdarzenia zostało całkowicie oczyszczonych z ewentualnych zarzutów.

Ufała, że NJPS i Roland Benito wykonali swoje obowiązki sumiennie, ale coś z tyłu głowy nie dawało jej spokoju. Znów szła porozmawiać z naczelnym, bo pierwszym, co zrobiła, było sprawdzenie czy Karl Dallerup był w jakikolwiek sposób powiązany z Patrickiem Aspem. I - bingo, to on przewodził w sprawie morderstwa dziesięć lat temu. To on uderzyłby młotkiem i przypieczętował tym samym wyrok dożywocia, oczywiście gdyby byli w Ameryce. W Danii sędziowie nie używali młotków, jak wiele osób błędnie zakładało.

- To było wieki temu, Anne - stwierdził redaktor naczelny, ale patrzył na nią z zaciekawieniem, trzymając okulary w ustach i przygryzając oprawkę.

- Dokładnie, wygląda na to że ta stara sprawa jest elementem łączącym wszystko, co się wydarzyło.

Naczelny zmarszczył brew i pokręcił głową. Przecież powiedział jej tylko, że wschodniojuttlandzki wydział policji ogłosił konferencję prasową w sprawie zaginionego sędziego.

- Posłuchaj - naciskała Anne - Jakiś więzień zmarł z przedawkowania i . . .

- Wiesz równie dobrze jak ja, że nikt, ani policja, ani więzienie, nie potwierdził tej wersji . . .

- Instytut - odparła Anne.

- Co? A, tak, racja. Instytut. Problem w tym, że usłyszałaś to od przypadkowego więźnia którego minęłaś w korytarzu i . . .

- To nie był jakiś tam więzień, to był on. Patrick Asp. Wspólne ogniwo łączące obie zmarłe osoby oraz sędziego. Patrick oskarżył Juliusa Habekosta o spowodowanie śmierci jakiegoś więźnia, Pająka, przez przemycanie dla niego narkotyków. Mówię tylko, że to podejrzane - nikt nie mówi o tym zgonie, wygląda mi to na polityczną zagrywkę. Czy nie takie informacje powinniśmy, my, dziennikarze, wyciągać na światło dzienne? Żeby opinia publiczna była świadoma co dzieje się w najlepiej strzeżonym więzieniu w kraju, fundowanym z ich podatków? - Anne zrobiło się gorąco od tej przemowy, czuła, jak palą ją policzki.

- Ale to samobójstwo i wypadek samochodowy to już stare dzieje. Pomyśl, co będą przeżywać rodziny zmarłych, jeśli zaczniemy znów w tym grzebać.

- Myślisz, że już zapomnieli?

- Nie, oczwiście, że nie. Ale czy chcesz, aby przechodząc przez żałobę zaczęli się zastanawiać, czy to było morderstwo, a nie samobójstwo czy wypadek?

- Nie jesteśmy tabloidem, więc naturalnie nie przedstawimy tego w taki sposób. Nie uważasz jednak, że rodzina Dallerupów może coś podejrzewać, biorąc pod uwagę, że Karl Dallerup zniknął zaledwie tydzień po śmierci córki w wypadku samochodowym?

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.