Czy mnie się wydaje, czy tu jest bardzo gorąco? Nie bój się menopauzy - Charo Izquierdo, Laura de Galarreta

-
Proszę czekać
?

1

ŻYCIE DO GÓRY NOGAMI

Skutki pierwszych zmian hormonalnych znamy wszystkie aż za dobrze: zmęczenie, zawroty głowy, zatrzymanie płynów, uderzenia gorąca, duszności i wahania nastroju, drażliwość oraz problemy ze snem. Są to fizyczne i emocjonalne objawy, które może nie zagrażają zdrowiu, ale na pewno powodują ogólny dyskomfort, zaburzają osobistą, zawodową i społeczną równowagę kobiet, obniżają jakość ich życia.

Jeszcze nie tak dawno, kiedy byłyśmy dziećmi, czterdziestoletnie "panie" uważane były za "osoby w starszym wieku". W tamtych czasach zaraz po wyjściu za mąż kobiety często przechodziły transformację "wszystko w jednym", która oznaczała obcięcie włosów na krótko i zrobienie trwałej, wydłużenie spódnic i obniżenie obcasów, zajście w ciążę, rezygnację z pracy zawodowej. Starały się zapomnieć o swoich oczekiwaniach i wszystkim, co niezwiązane z mężem i dziećmi, zaczynając od nich samych, ich pragnień, aspiracji, a nawet, w niektórych przypadkach, ich wyglądu fizycznego...

A co można powiedzieć o jeszcze wcześniejszych epokach, kiedy okres płodności wynosił tyle samo co średnia długość życia (w czasach imperium rzymskiego kobiety nie dożywały 35 lat, a w wieku XVII zaledwie 28 procent z nich doczekiwało menopauzy)? Przed rewolucją francuską, kiedy status kobiety zależał głównie od jej wyglądu, atrakcyjności i zdolności łóżkowych, menopauzę uznawano za śmierć za życia: zbiegała się ona w czasie nie tylko z ogólnym spadkiem formy fizycznej i rozrodczej, ale również ze społecznym wykluczeniem. Uważano bowiem, że macierzyństwo jest główną, jeżeli nie jedyną, misją kobiety.

Nawet lekarze nie wiedzieli, jak rozgryźć menopauzę, choć już w dziełach Hipokratesa i Arystotelesa znajdziemy wzmianki o "ustaniu miesiączkowania". Wierzyli oni, że jajnik jest żeńskim jądrem filtrującym kobiece nasienie. W średniowieczu przyczyn menopauzy upatrywano w guzie macicy.

Wiele dzieł z pogranicza średniowiecza i renesansu opisuje - zarówno za pomocą słów, jak i obrazów - kobiety w okresie menopauzy jako złe czarownice.

W XVIII wieku traktowano menopauzę jako tragiczny atak na wygląd fizyczny i kobiecą seksualność, a publikacje naukowe wspominały o niej tylko przy okazji krwotoków i problemów z miesiączkowaniem. Sto lat później medycy uważali, że krew, której ciało nie pozbyło się w okresie płodności, odkłada się w postaci tłuszczu i że to właśnie jest przyczyną przybierania na wadze kobiet w starszym wieku. Powoli zaczęto dostrzegać również inne objawy, takie jak zmiany charakteru. W wieku XIX Colombat de l'Is?re opisywał kobietę menopauzalną tymi oto słowami: "Przypomina zdetronizowaną królową albo raczej boginię opuszczoną przez swoich wiernych, których może zwabić wyłącznie swoją pomysłowością i talentem".

Na początku XX wieku uważano, że menopauza to "kara za przewinienia kobiet", i doradzano rezygnację z wszelkiej ekscytacji seksualnej, by uniknąć nagromadzenia krwi w mózgu. Sam Zygmunt Freud twierdził, że kobiety w okresie przekwitania są "kłótliwymi i upartymi, podłymi i sadystycznymi neurotyczkami". Dopóki w roku 1906 nie odkryto hormonów...

To pozwoliło na ogromny postęp w bardzo krótkim czasie. Dzisiaj, w naszym XXI wieku - w innych zakątkach świata wciąż istnieją kultury, które hołdują prastarym tradycjom - pierwsze objawy przekwitania zbiegają się w czasie z poczuciem spełnienia: osobistego, fizycznego, rodzinnego, zawodowego, społecznego. Kobiety menopauzalne to kobiety z ambicjami, oczekiwaniami i planami. Kobiety atrakcyjne i aktywne. Kobiety z przyszłością. Wystarczy tylko na nas spojrzeć.

Jednocześnie im bardziej zaawansowana staje się jakaś kultura, tym większy nacisk kładzie ona na bycie młodym lub wyglądanie młodo. Zwłaszcza w przypadku kobiet, choć coraz częściej dotyczy to również mężczyzn. Dlatego właśnie strach przed starością jest w świecie zachodnim większy, a wraz z nim większe stają się trudności w pogodzeniu się z nadejściem klimakterium.

Niektóre badania pokazują jednak, że szczęście nie jest pochodną młodości, lecz raczej czymś nabytym z wiekiem. Gdy pojawiają się fizyczne objawy menopauzy, uprzykrzające nam życie (jeżeli im na to pozwolimy), część mózgu odpowiedzialna za przetwarzanie emocji, czyli ciało migdałowate, staje się również mniej wrażliwa na stresujące lub negatywne sytuacje. Naukowcy mówią o rezerwie emocjonalnej, mającej wyrównać fizyczne zużycie organizmu, i o większej zdolności do podejmowania decyzji oraz radzenia sobie z emocjami. Matka Natura, mówiąc krótko, jest naprawdę mądra.

Zanim jednak osiągniemy ten stan zen, musimy się zmierzyć z codziennymi wyzwaniami: nasze dzieci są jeszcze małe ze względu na późne macierzyństwo i rozwój nauki; jesteśmy o krok od kierowniczych stanowisk; czujemy na sobie presję nieubłaganego i często nierealnego kanonu urody; walczymy z ciągle niewielkim zaangażowaniem mężczyzn w obowiązki domowe; musimy się opiekować starszymi lub niedołężniejącymi rodzicami...

CO CIĘ CZEKA ZA ROGIEM?

Nic dziwnego, że często nie możemy znaleźć chwili, by spojrzeć w kalendarz i policzyć, ile dni upłynęło od ostatniej menstruacji. Albo żeby skupić się na interpretacji sygnałów, jakie wysyła nam ciało. Machamy na to ręką, "to pewnie stres", i idziemy dalej, jak gdyby nigdy nic.

Pewnie czytasz tę książkę w niedzielę wieczorem, w biegu, gdzieś między znalezieniem sposobu, jak zabronić nastoletniej córce zakładania twoich szpilek, a wyprowadzeniem Lopeza, choć przecież twoje dzieci i mąż przysięgali, że będą zajmować się psem, a już po trzech miesiącach obowiązek ten spadł na ciebie.

Wzdychasz głęboko, zdejmujesz okulary i ostrożnie kładziesz je na stole w jadalni - bliźniaki w tym roku już raz na nie nadepnęły - wkładasz płaszcz na pidżamę, bierzesz do ręki smycz i wychodzisz na dwór z psem, prosto w objęcia chłodnej nocy, zastanawiając się, jak to możliwe, że już nadeszła zima, skoro dopiero co oprawialiście książki na nowy rok szkolny.

Na ulicy nie ma żywej duszy, więc spuszczasz na chwilę Lopeza - biedak, ma taką cierpliwość do innych domowych bestii - i widzisz, że nagle znika za rogiem. Ostatnio często się zastanawiasz, co ciebie czeka za rogiem. Kim i czym jesteś, czy stałaś się kobietą, jaką wyobrażałaś sobie w dzieciństwie? A przede wszystkim co cię czeka w życiu i czy masz jeszcze jakiś wpływ na swoją przyszłość. Wszystkie nas to spotyka.

Pomimo filozoficznych sloganów, jakimi bombarduje cię Facebook czy WhatsApp ("Życie to rzecz najdziwniejsza na świecie, większość ludzi tylko istnieje" - Oscar Wilde; "Jeżeli jesteś smutna, nałóż więcej szminki i atakuj!" - Coco Chanel; "Pamiętaj, że nie otrzymać tego, czego się chce, to czasem wspaniały łut szczęścia" - Dalajlama), w czasie długich bezsennych nocy zaczynasz postrzegać życie jako lejek. W dzieciństwie i młodości otwierał się przed tobą wachlarz możliwości, których z czasem zaczynało być coraz mniej, aż w końcu twoje pole działania ograniczyło się do podjęcia decyzji o tym, co zjesz danego dnia (a i to nie zawsze, władzę mają przecież hormony).

Może właśnie dlatego kłótnie z córką stają się coraz dokuczliwsze; ostatnio zadaje ci pytania wyłącznie po to, żeby postąpić odwrotnie. Dzisiaj powodem awantury była praca domowa. Zanim wycedziła przez zęby, że przysięga już nigdy więcej się do ciebie nie odezwać, musiałaś wysłuchać okrutnego: "Po co ja mam się uczyć? Żeby skończyć jak ty? Wiecznie rozgoryczona?". Wiesz, że to tylko nastoletni napad egoizmu, ale odczuwasz panikę na myśl, że kiedyś powiecie sobie coś, od czego nie będzie już odwrotu.

A do tego jeszcze twój partner, który zachowuje się, jakby jego to nie dotyczyło. Więź, która zawsze między nim a córką istniała i którą ty sama podtrzymywałaś, ostatnio staje ci ością w gardle. On nie chce problemów. "Zostaw ją, jeszcze zmądrzeje, przecież jest niedziela". Nie chodzi więc tylko o córkę. "Kiedy stałam się dla niego przezroczysta? Patrzy na mnie, ale mnie nie widzi". To prawda, przez ten stres ostatnio trochę się zaniedbałaś i twój normalny rozmiar zrobił się za mały, w niektóre spodnie już się nawet nie mieścisz. Kogo próbujesz oszukać tymi modnymi swetrami oversize?

Dobrze, że została ci jeszcze ta cudowna niespodzianka, jaką byli bliźniacy. I chociaż zaczynają dorastać, dalej są jeszcze maleńcy i bezbronni... Czasami w nocy, kiedy już śpią, siadasz w ich pokoju po ciemku i wsłuchujesz się w ich głęboki oddech. Tak, oni dalej cię potrzebują. Ale jak długo jeszcze?

Dochodzisz do końca ulicy i widzisz, że za rogiem nie ma żadnej przepaści. Tylko wąska droga, której końca nie widać. Wzdychasz z ulgą i podchodzisz do szczeniaka, który czeka na ciebie, ciężko dysząc. "Lopez, wracamy do domu".

Może i twojemu życiu przyda się kilka poprawek, ale dalej ma ono wiele do zaoferowania. Zawsze ufnie spoglądałaś w przyszłość, ale także w głąb samej siebie: jesteś kobietą, która czuje się i jest piękna, która chce żyć, cieszyć się tym, co przyniesie los, i stawiać czoła wyzwaniom. "No już, Lopez, idziemy!"

KOBIETY U WŁADZY

Oto, co cechuje kobiety urodzone w latach 1958-1977, czyli żeńską część baby boomu, te zawrotne 50 procent: zaufanie i odwaga, ogromna wytrwałość i nadzieja, która pozwala pokonywać wszelkie przeciwności.

Nam pierwszym w historii udało się pogodzić studia, pracę, ciąże, rodzinę i przyjaciół, a wszystko to w epoce kultu ciała. "Mamo, dlaczego ty nigdy nie chorujesz? Nie wolno ci?", zapytał niedawno synek naszej znajomej.

I to nie jest nasz wymysł, tylko wyniki badań. Hiszpanki stanowią 45 procent wszystkich pracowników tego kraju, czyli prawie połowę siły roboczej. Zarabiają blisko 20 procent mniej, częściej wybierają pracę na pół etatu (73 procent), chociaż są lepiej wykształcone niż mężczyźni. Dużo za to pracują w domu. Zarobione pieniądze przeznaczają na rodzinę, a nie na motocykl czy urządzenia elektroniczne, na które oszczędzają ich partnerzy. Zgodnie z danymi z hiszpańskiego Narodowego Instytutu Statystyki (NIS) mężczyźni przeznaczają więcej czasu na wszystkie zajęcia (pracę, ale również rozrywkę, sport, środki masowego przekazu...) z jednym wyjątkiem: obowiązków związanych z domem i rodziną, którym kobiety poświęcają dziennie przynajmniej dwie godziny. To pewnie wyjaśnia znikomą obecność kobiet na listach osób wpływowych, zamożnych lub na ważnych stanowiskach.

W wyścigu o tytuł prymuski - w kategorii najlepszy pracownik, najlepsza matka, najlepsza przyjaciółka, najlepsza towarzyszka, najlepsza żona, siostra, córka, a przy okazji jeszcze najlepiej ubrana i uczesana osoba w towarzystwie - w niedosypianiu, głodzeniu się suplementami witaminowymi i batonikami białkowymi, przypłacaniu awansu w pracy porannym "błagam cię, katarze, odejdź, nie teraz" każda z nas boryka się dodatkowo, w ten czy inny sposób, ze zmianami wywołanymi menopauzą.

Naukowcy twierdzą, że mężczyźni między 60 a 70 rokiem życia borykają się z podobnymi zmianami hormonalnymi, zwanymi andropauzą. Zjawisko to jest dopiero badane, choć już zdążyło wywołać wielkie zainteresowanie środowiska naukowego. Uczeni na razie nie są w stanie określić, jakie objawy towarzyszą andropauzie ani w jakim wieku może występować. Badania mogą się ciągnąć latami...

W naszym przypadku 80 procent kobiet menopauzalnych skarży się na objawy, które wpływają negatywnie na ich poziom życia: ponad 30 procent cierpi na napady duszności; 20-50 procent na nietrzymanie moczu; 32 procent na zaburzenia na tle seksualnym; 20 procent nęka depresja, większość tyje z powodu zmian w metabolizmie...

O MENOPAUZIE SZEPTEM

Z większością tych problemów można się jednak uporać za pomocą odpowiedniego leczenia. Dlaczego więc tak mało się o nich mówi? Eksperci są zgodni, że główną przyczyną jest podejście kobiet, które banalizują niedobór hormonów i traktują menopauzę jako zło konieczne i coś, czemu nie warto poświęcać uwagi, przez co "trzeba po prostu przejść". Chcą, by lekarz zaradził każdemu z objawów z osobna, nie zajmując się samą przyczyną - wejściem w okres menopauzy - a to wcale nie pomaga w rozwiązaniu problemu.

Do tego należy dodać niedorzeczny strach przed postawieniem niektórych pytań, przestarzałe wzorce zachowań społecznych i typowo kobiecy sposób myślenia. "Przecież do tej pory sama dawałam sobie ze wszystkim radę, to i z tym się uporam!"

A jednak mówienie o tym może przynieść wiele dobrego...

Nasze milczenie to dowód na to, że menopauza jest czymś wstydliwym. Co ciekawe, doktor Luis Rojas Marcos, do którego jeszcze wrócimy, dostrzega związek między mówieniem a istnieniem. My, kobiety, żyjemy dłużej, ponieważ zazwyczaj mówimy o naszych uczuciach, dzielimy się nimi, szukamy wspólnie rozwiązań. Natomiast ukrywanie naszych doświadczeń i wątpliwości może sugerować, że zawroty głowy, ból kości, depresja czy obniżone libido to problem, z którym nikt inny się nie boryka.

Skutkiem tego milczenia jest również podtrzymanie tabu wśród naszych córek i młodszych pokoleń. I, rzecz jasna, wśród mężczyzn, którzy dalej będą się głowili, co się z nami dzieje i czy jesteśmy nie w humorze, bo coś zrobili lub powiedzieli, czy też czegoś nie zrobili lub nie powiedzieli. Mówiąc krótko, nie będą mieli pojęcia, jak zareagować ani jak nam pomóc.

Nic dziwnego, że od zarania dziejów niechętnie poruszano ten temat. Czym innym są bowiem objawy, a czym innym - jak to zwykle w przypadku kobiet bywa - nasze odczucia. A jednym z najczęstszych w tym okresie jest poczucie bycia zagrożoną.

Zagrożoną przez samą siebie: te ciągłe przypływy niepokoju oraz zniechęcenia dosłownie nie dają ci żyć. Zagrożoną przez swoje ciało: zmiany w wyglądzie fizycznym doprowadzają cię do rozpaczy. "Miałam pod kontrolą, ile, co i kiedy jeść, żeby utrzymać wagę, a teraz..." "Gdzie się podziały moje zgrabne nogi? I co z tymi włosami, których koleżanki mi zazdrościły?" Zagrożoną przez młode wilki w pracy, bardziej kompetentne i lepiej znające się na współczesnym świecie. Zagrożoną nawet przez tę nastoletnią kelnerkę, która gapi się na twojego męża, jakby wcale nie proponowała mu czegoś na deser, tylko wyjazd na safari do RPA. Zagrożoną przez "proszę pani", jakim teraz zwracają się do ciebie w metrze, przez okulary, bez których nie możesz się obejść, przez siwe włosy, które pojawiły się również i tam na dole... i przez torciki cytrynowe, które coraz łapczywiej pożerasz.

Skoro tobie samej trudno jest się do tego przyznać, to jak i komu miałabyś o tym opowiedzieć? Nie chcesz przecież, by inni pomyśleli, że jesteś infantylna i kłótliwa albo, co gorsza, że łatwo cię skrzywdzić i że wcale nie masz wszystkiego pod kontrolą, nawet jeśli sprawiasz takie wrażenie. Chodzi tutaj o prosty mechanizm kompensacji: im mniej dana osoba się ceni, tym większego poklasku będzie szukała u reszty (i tym boleśniej dotknie ją cudza krytyka).

NIE JESTEŚMY DOSKONAŁE I CO Z TEGO?

Podobno największym luksusem XXI wieku jest sen. My zadowoliłybyśmy się choćby i chwilą odpoczynku; próba sprawowania kontroli nad wszystkim jest niezmiernie wyczerpująca. Jakże trudno nam pozwolić, by sprawy potoczyły się własnym torem. Z jednej strony ma to swoją logikę - nasza codzienność przypomina misterną konstrukcję, którą tylko szwajcarska precyzja może utrzymać w ryzach. Jednak zdolność planowania, która mogłaby być - i jest - naszym największym aktywem, potrafi zamienić się również w śmiertelnego wroga.

Żonglujemy zbyt wieloma piłeczkami naraz, by mieć czas na zatrzymanie się i nacieszenie sukcesem. A myśli o możliwej porażce nawet nie chcemy do siebie dopuścić.

"Pragnę tego, staram się o to, osiągam to". Mantra, którą powtarzałyśmy sobie przez całe dorosłe życie, okaże się na tym etapie absurdalna i fałszywa, jeżeli nie nauczymy się akceptować i szanować siebie oraz sobie wybaczać. I jeżeli nie zostawimy czasem samych siebie w spokoju.

Ta odwaga, by pogodzić się i żyć ze świadomością, że nie jesteśmy idealne, że popełniamy błędy, że się zmieniamy, że czasem powiedzenie "nie" ("nie wiem", "nie skończyłam raportu", "nie miałam czasu", "nie możemy się dzisiaj spotkać") jest jednym z wyzwań, którym musimy sprostać właśnie teraz, kiedy osuwa nam się grunt spod nóg.

Każdy kryzys niesie jednak ze sobą pewną szansę i nie inaczej jest również w tym przypadku. To przełomowa chwila. Może być okazją do odkrycia siebie na nowo, powiedzenia "żegnaj" temu wszystkiemu, czego nie jesteśmy pewne:

- Jest to czas powiedzenia "tak" i otworzenia się na to, co nowe. Wyrażenia zgody na wszystko, co przyniesie nam los w każdym obszarze życia, na porzucenie tęsknoty za tym, co minęło, a skoncentrowanie się na tym, co potrafimy robić i co sprawia, że czujemy się szanowane i kochane.

- Jest to również czas powiedzenia "nie" - bez poczucia winy i kompleksów - temu, co toksyczne, szkodliwe, czemu wcześniej się nie sprzeciwiałyśmy ze strachu przed odrzuceniem. Nauka wyznaczania granic to podstawa, żeby czuć się i być poważaną.

- To czas ciekawości, zabawy, eksperymentowania, uczenia się i odkrywania nowych aspektów związanych z rodziną, związkiem, seksem, pracą... A zwłaszcza z naszym wewnętrznym ja. To czas pogodzenia się z własnym ciałem i uczynienia z niego swojego sojusznika, towarzysza podróży, o którego trzeba dbać, by móc się nim cieszyć jak najdłużej.

- To odpowiedni moment, by otoczyć się kochającymi osobami i dobrymi przyjaciółkami, czas rozmów, pytań, dzielenia się wątpliwościami, szczerego opowiadania o swoich niepokojach tym kobietom, które cię wspierają i czują się wolne, pewniejsze siebie i piękniejsze niż w wieku 20 lat.

- To czas, by czuć się i wyglądać dobrze. Umieść samą siebie, po raz pierwszy, na samym początku listy i już się nie wykreślaj. Zabierz się do pracy, zadbaj o zdrowie i urodę (a także o poczucie własnej wartości!), słuchając rad lekarzy i zaufanych specjalistów.

Nadszedł czas, byś pokochała samą siebie, wygospodarowała sobie przestrzeń, cieszyła się życiem. To ty tu rządzisz. Chcemy poznać nową ciebie!

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
?

WSTĘP

NIC NIE DZIEJE SIĘBEZ PRZYCZYNY

Zgaduj-zgadula: sięgnęłaś po tę książkę, ponieważ...

1. Skończyłaś 45 lat. Albo i 50.

2. Twój cykl miesiączkowy stał się nieregularny i podejrzewasz, że rozdział życia, który rozpoczął się, gdy miałaś 12, 13 lub 14 lat, właśnie dobiega końca.

3. Zaczęło się twoje "M jak menopauza". Przekonasz się jednak, że może mieć szczęśliwe zakończenie.

4. Nie rozstajesz się z wachlarzem, nawet kiedy temperatura spada poniżej zera, ale wcale nie dlatego, że zawsze jest ci gorąco, jak myślą inni. Nie chodzi o to, że przyszła pora, by zadzwonić po majstra, bo zepsuł ci się wewnętrzny termostat - jak w bojlerze - tylko o to, że męczą cię uderzenia gorąca.

5. Uporałaś się z zatrzymaniem miesiączki i zażegnałaś nocne poty, ale dalej cierpisz na bezsenność i nie masz najmniejszej ochoty na seks, chociaż kochasz swojego partnera.

6. Menopauzę przeszłaś już dawno, ale twoja wiedza ograniczała się wtedy do tego, co powiedziała ci mama.

7. Mimo wyjaśnień lekarzy dalej nurtują cię wątpliwości, które chciałabyś rozwiać.

8. Twoja mama, córka, siostra lub przyjaciółka opowiedziały ci o wszystkich lub niektórych opisanych wyżej objawach.

9. Jesteś jeszcze młoda, ale chciałabyś zrozumieć swoją matkę lub starszą siostrę, które właśnie przez to przechodzą.

10. Interesujesz się sprawami związanymi ze zdrowiem.

Dla tych z was, które wybierają bramkę numer 1, 2 lub 3, mamy tę samą odpowiedź. Wyruszyłyście w podróż ku nowemu życiu. Życiu, w którym - jeżeli tylko będziecie chciały - dalej możecie pozostać atrakcyjne (i bardziej tego świadome), pociągające (bez tych wszystkich miesiączek i ciąż) oraz interesujące (dzięki waszemu doświadczeniu), a co najważniejsze, czeka was wspaniała przyszłość. Od tego, jak o siebie dbałyście i dalej dbacie, zależy to, jaka ona będzie. Postarajcie się jej nie zmarnować.

Przeczytałyśmy kiedyś w książce La ciencia de la larga vida [Nauka o długim życiu], której autorami są doktor Valentín Fuster i dziennikarz Josep Corbella, że krzywa szczęścia (mowa tu o emocjach, nie o błogości po wypiciu piwa) ma kształt litery U. W wieku dwudziestu lat "osiągamy najwyższy poziom zadowolenia, który zaczyna spadać wraz z upływem czasu i plasuje się na najniższym poziomie między 40 a 50 rokiem życia", by wzrosnąć ponownie, gdy w miarę upływu kolejnych lat zaczynamy rozumieć, co jest dla nas naprawdę ważne i jakie są nasze życiowe priorytety.

Dlatego właśnie w badaniach poziomu szczęśliwości mówi się o szczęściu hedonistycznym, które jest uczuciem krótkotrwałym, kapryśnym; szczęściu subiektywnym, niezależnym od codziennych wydarzeń, lecz od tego, jak dana osoba ocenia własne życie; i w końcu o szczęściu eudajmonistycznym, w przypadku którego szczęśliwość uznaje się za pełnię związaną nie z przyjemnością, lecz z poczuciem sensu, wyznaczaniem sobie celów, misją, dla której warto żyć.

Klucz do szczęścia? Poznasz go podczas czytania naszej książki. Chcemy, by dzięki niej menopauza przestała być słowem wypowiadanym szeptem albo w ogóle pomijanym i żebyś zrozumiała, iż nic złego się z tobą nie dzieje, że nie postarzejesz się w ciągu jednej nocy, że nie jesteś histeryczką, nawet jeśli niektórzy cię o to oskarżają, pogardzając twoją dojrzałością.

Chcemy też, żebyś wiedziała, jakie są objawy menopauzy i z czego wynikają, bo tylko w ten sposób będziesz mogła zrozumieć samą siebie i pomóc w tym innym. Bądź świadoma, że czeka cię nowe życie, które, owszem, czasem może być wyzwaniem, ale za to otworzy przed tobą bramy do niepowtarzalnego okresu dojrzałości i bogactwa przeżyć.

Chcemy również, byś zrozumiała, że musisz zadbać o siebie i o to, co jesz, oraz że hasło "jesteśmy tym, co jemy" wcale nie jest pustym frazesem, a nawet więcej - będziemy tym, co zjedliśmy; że wysiłek fizyczny, w każdej postaci, to gwarantowany klucz do sukcesu pod warunkiem, iż stanie się on częścią twojej codziennej rutyny; że twoje ciało się zmienia, i to bardzo, między innymi dlatego, że zmieniają się proporcje i rozmieszczenie tłuszczu i mięśni. Niedawno pewna nasza znajoma - do tego lekarka, bardzo skrupulatna - wyznała, że od wielu lat waży się na wadze wskazującej nie tylko liczbę kilogramów, ale również skład ciała, i że chociaż jej waga się nie zmienia - dwa kilogramy więcej, dwa mniej - to jej mięśnie ustąpiły miejsca tłuszczykowi. Podobnie jest w naszym i twoim przypadku. Czyżbyś nie miała chudych nóg, płaskich pośladków i wałeczków na brzuchu? To właśnie ten przemieszczający się z miejsca na miejsce tłuszcz.

Na pewno powiesz, że masz już dosyć słuchania, jakie życie jest piękne; zobaczysz jednak, że i ty doczekasz się w końcu swojej chwili chwały. Dbanie o siebie to gest czułości wobec nas samych - możemy kochać innych dopiero wtedy, kiedy kochamy same siebie, zadbać o innych, dopiero kiedy dbamy o siebie. Teraz, kiedy twoje dzieci są już dorosłe, będzie ci łatwiej. Zwłaszcza jeśli przeszłaś na emeryturę, ale jesteś osobą aktywną i lubisz być zajęta, mieć obowiązki, nawet gdy nie wiąże się to z pracą zarobkową. Jeśli nie masz dzieci lub rodziny, też powinno być ci łatwiej wygospodarować czas dla siebie, na ćwiczenia, podróże, przyjemności życia - nie tylko te wielkie, ale i te, które długo wydają się nam bez znaczenia, a które zaczynamy doceniać z wiekiem.

Tak to wygląda. Menopauza. Powtórz razem z nami, ale niech nie brzmi to szyderczo, staroświecko czy wstydliwie. Bo jest to coś, co spotka cię na pewno, co czeka tuż za rogiem. Jesteś kobietą. Koniec kropka. Nie unikniesz tego, więc lepiej nie myśl o tym jak o kryzysie, tylko szansie, nawet jeśli brzmi to jak slogan z kursu zarządzania biznesem. Tak naprawdę jest to slogan z lekcji życia.

W chwili, w której przestaniesz się buntować i trochę odpuścisz, nie będzie to już uciążliwym ciężarem, tylko częścią egzystencji, która pomoże ci wyzbyć się strachu i niepokoju i poczuć się lepiej.

Nas same spotkała - czy też spotyka - większość rzeczy, o których ci opowiemy. Podobnie jak nasze przyjaciółki, znajome, wszystkie kobiety w wieku "przekwitania", które mają wrażenie, że "już dawno zwiędły". Nie jesteśmy lekarkami. Jesteśmy dwiema dziennikarkami, które pragną się uczyć, dociekać i przekazywać swoją wiedzę innym. Radą służyli nam najwięksi specjaliści, sekundujący powstaniu tej wypełniającej rynkową niszę książki. Nie będzie to rozprawa naukowa dla neofitów. To, co trzymasz w rękach, to świadectwo wielu kobiet, i to właśnie na podstawie ich doświadczeń, a także dzięki pomocy ekspertów, powstała książka skierowana do tych z was, które pewnego dnia wstały z łóżka zlane potem; tych, które wstydzą się wyciągnąć na spotkaniu wachlarz dla ochłodzenia rozpalonej twarzy; tych, które miewają palpitacje serca w najmniej spodziewanych momentach; tych, które uwielbiają swoich partnerów, ale podejrzewają, że libido opuściło je na zawsze; tych, które się zakochały, ale nie potrafią osiągnąć zadowolenia z pożycia intymnego; tych, które kiedyś miały figury do pozazdroszczenia i nagle musiały zmienić rozmiar ubrań na większy...

Zostało ci pewnie jeszcze wiele lat życia. Zgodnie z danymi przedstawionymi w La ciencia de la larga vida w połowie 2015 roku na świecie żyło ponad 53 stulatków. W gronie tym było tylko 2 mężczyzn, co oznacza, że pozostałe 51 osób to kobiety. W Hiszpanii oczekiwana długość życia wynosi dla nas 85,7 roku, a dla nich 80,2. Fuster i Corbella cytują, że w społeczeństwach rozwiniętych oczekiwana długość życia dla mężczyzny w wieku 80 lat wynosi 7 lat, podczas gdy dla kobiety w tym samym wieku - 11. Halo, mówimy o 10 procentach życia. Musimy o nie walczyć!

Dlatego właśnie wejście w okres przekwitania czy menopauzy nie powinno cię niepokoić. Nasza znajoma, której opowiedziałyśmy o tej książce, wyznała nam, że kiedyś spotkała doktora Fustera na lotnisku w Nowym Jorku. Była godzina piąta po południu czasu lokalnego. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Nasza znajoma widziała doktora na konferencji, w której brała tego dnia udział, a ponieważ nie należała do nieśmiałych, pozdrowiła go, jakby znali się od dawna, i zapytała: "Co słychać, Valentín? Jedzie pan na Gwiazdkę do domu?". Doktor podobno spojrzał na nią zdziwiony i odpowiedział: "Nie. Lecę do Madrytu na wykład. A wieczorem wracam do Nowego Jorku". Ups! Nasza znajoma do dziś nie może w to uwierzyć. Mówimy o mężczyźnie, który miał wtedy 71 lat. Ale to jeszcze nie koniec opowieści. Kardiolog zdradził jej, co jest kluczem do sukcesu - godzina ćwiczeń dziennie. On sam był żywym przykładem skuteczności tej metody. Zapamiętajmy to sobie.

Profesor Pedro Nueno, który nie ma wątpliwości, że coraz więcej osób będzie dożywało stu lat, mówi o potrzebie "zagospodarowania trzeciego wieku", uważa, że ograniczanie swojej aktywności do wychodzenia na spacery z siatką na zakupy nie przynosi żadnych korzyści ani z punktu widzenia jednostki, ani społeczeństwa.

Nie będziemy się teraz w to zagłębiać, ale sama policz. Jeżeli właśnie przechodzisz lub już przeszłaś menopauzę, na pewno jesteś w przedziale wiekowym 45-55 lat. Możliwe, że została ci jeszcze połowa życia. Dobrze przeczytałaś. Powiedz to głośno. Powtórz. Wyryj to sobie w pamięci i zacznij liczyć dni inaczej. Jesteś na początku nowego życia.

Nie trzeba się bać menopauzy. Powinno się raczej - znając i kontrolując jej efekty - powitać ją i ugościć. Nam pomogło w tym własne doświadczenie, a także zbieranie informacji i pisanie tej książki. Ty również możesz się tego nauczyć.