Czy mieszka z nami Messi? - Mateusz Pietsch

Kup ebooka

40.65 zł
33.74 zł (34,55 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

W czasie swojej trenerskiej kariery spędziłem setki godzin, uczestnicząc w różnego rodzaju stażach i kursach. Odbyłem wielomiesięczne praktyki w różnych zakątkach Europy i poza Starym Kontynentem. Zgromadzona w ten sposób wiedza pozwalała mi udoskonalać swoje treningi, przygotowywać plany zajęć, tworzyć program i wizję klubu. Innymi słowy, budować środowisko, z którego być może kiedyś wyłoni się piłkarski diament. Choć cenię sobie doświadczenie zdobyte w przeszło dziesięcioletniej pracy zza bocznej linii, doszedłem do wniosku, że jest jeden obszar, w którym zrobiłem bardzo niewiele. Jednocześnie coraz bardziej przekonywałem się, jak duży ma on wpływ na sportowy rozwój moich zawodników.

Edukacja rodziców, bo, jak zapewne już się domyślasz, o nią tu chodzi, nie jest czymś popularnym w środowisku trenerskim. Chociaż sam temat rodziców - i owszem. Niestety zazwyczaj rodzice występują jako antybohaterowie tych opowieści. Konflikty na linii trener-rodzic to również często spotykany temat na forach poświęconych szkoleniu.

Nieporozumienia między trenerami a rodzicami wynikają po pierwsze z braku wiedzy na temat szkolenia u tych drugich. I nie jest to zarzut w kierunku ojców i matek, gdyż tak naprawdę mimo że dostęp do wiedzy jest otwarty, nie ma ona przystępnej formy dla kogoś, kto nie chce zdobywać uprawnień trenerskich, a jedynie pomóc swojemu dziecku rozwinąć sportowy potencjał.

Po drugie zaś - z niedocenienia przez środowisko trenerskie bardzo ważnej w kontekście szkolenia roli, jaką odgrywa właśnie opiekun dziecka. Bo zastanówmy się: kto ma większy wpływ na rozwój młodego człowieka? Trener, którego zawodnik widzi trzy razy w tygodniu w czasie treningu bądź meczu, czy rodzic, który opiekuje się swoim dzieckiem przez cały czas? Nie ulega wątpliwości, że najważniejszym trenerem każdego młodego zawodnika jest tata bądź mama. Nie bez przyczyny za sukcesami wielkich sportowców, takich jak siostry Williams, Andy Murrey, Mark Webber, Michael Jordan i wielu innych, stoją ich rodzice. To oni inspirują swoje dzieci i kształtują ich sposób myślenia. To w końcu rodzice zarządzają ich czasem i to oni stanowią dla dziecka pierwszy autorytet w każdej życiowej sprawie.

Jednym z celów, jaki przyświecał mi podczas pisania tej pracy, było dostarczenie podstawowych informacji związanych z problematyką szkolenia sportowca (nie tylko w zakresie piłki nożnej) tak, aby pomogła ona tworzyć wspólny grunt i tym samym ułatwiała trenerom, instruktorom i nauczycielom kontakt z rodzicami. Możliwość zapoznania się z koncepcjami, jakie leżą u podstaw naszego podejścia do treningu ich dzieci, pozwoli rodzicom zrozumieć decyzje, które podejmujemy jako szkoleniowcy. To z kolei sprawi, że będą dodatkową pomocą w procesie szkolenia. Jestem pewien, że każdy trener doceni siłę, jaką daje wsparcie rodziców. Już samo to jest wystarczającym powodem, dla którego powinniśmy patrzeć na opiekunów zawodników jak na potencjalnie największych sojuszników na trudnej drodze sportowego rozwoju naszych podopiecznych.

Ale to nie jedyny wymiar tej książki. Patrząc na gwiazdy sportu, często widzimy obraz, który wydaje się nam poza zasięgiem zwykłego człowieka. Mity dotyczące talentu i fałszywe dogmaty funkcjonujące w szkoleniu prowadzą do tego, że wiele osób traci wiarę w końcowy sukces. Poradnik jest więc próbą zmiany sposobu patrzenia na kariery wielkich zawodników i zawodniczek. Status celebryty, jaki zyskują dzięki popularności, sprawia, że mamy tendencje do przypisywania gwiazdom sportu niemal nadludzkich cech, co czasem ma swój wyraz w nadawanych im przydomkach: Galacticos, Bóg, Robot, Król itd. Liczne przykłady sportowców użyte w tej pracy poza tym, że mają pomóc dostrzec konkretny element, istotny z punktu widzenia rozwoju sportowego, ukazują czołowych przedstawicieli świata sportu w innym świetle. Nie są to już genialni piłkarze, giganci tenisa czy arcymistrzowie szachowi. Na kartach tej książki przemawiają do nas jako chłopcy i dziewczynki, których dziecięce lata nie różniły się zbytnio od dzieciństwa naszych zawodników. Przeżywali te same wzloty i upadki. Napotykali te same trudności na swojej sportowej drodze. A to, co przyczyniło się do ich sukcesu, ma jak najbardziej realny charakter. Ich historie pomagają nam uświadomić sobie, iż pomimo faktu, że na ostateczny sukces składa się wiele czynników, większość z nich można kontrolować.

Na tym aspekcie skupia się głównie pierwsza część. Przykłady sportowców takich jak Stefan Holm czy siostry Polgar pomagają nam obalić mit dotyczący pojęcia talentu, ostatecznie zburzony przez Carol Dweck i jej wieloletnie badania. Dalej omawiamy dylemat rodzica, szukając odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu to rodzic powinien organizować czas swojemu dziecku. Zastanawiamy się również, na ile uzasadniony jest stereotyp surowego rodzica, który pozbawia swoją pociechę dzieciństwa, przelewając na nią swoje niespełnione sportowe ambicje.

W drugiej części zaglądamy do domów rodzinnych sportowych mistrzów. Staramy się przyjrzeć dokładnie, jak wyglądało życie na ich podwórku i ulicy. Sprawdzamy, jak układały się relacje z rodzeństwem i rówieśnikami. Korzystając z ich wspomnień, dowiadujemy się z kolei, jakie były ich sportowe początki. Jest to również dobrą okazją do porównania tamtej rzeczywistości z obecnymi realiami. O tym piszę w rozdziale Dzieci z wolnego wybiegu, który jednocześnie ma zwrócić uwagę na zagrożenia wynikające z obecnie panujących trendów społecznych.

Psychologia sportu to w ostatnich latach szybko rozwijająca się dziedzina. Jest dla mnie oczywiste, że aspekt związany z psychiką młodego sportowca musiał również znaleźć się w tej pracy. Pierwszy rozdział trzeciej części to krótkie wprowadzenie do psychologii sportu. Opisuję w nim główne nurty i paradygmaty, z których korzystają specjaliści z tej dziedziny. W dalszej części poszukujemy osobowości mistrza. Wykorzystując badania w zakresie osobowości oraz przykłady z życiorysów dwunastki sportowców, staramy się wychwycić te cechy, które przyczyniły się do ich sukcesu. Rozdział dotyczący porażki przede wszystkim definiuje nam niepowodzenie w kontekście rozwoju sportowego, ale również mówi o tym, jak należy zachowywać się w obliczu przegranych zawodów dziecka. Mentalność ofiary to temat ostatniego rozdziału. Mowa w nim o odpowiedzialności zawodnika za własny rozwój oraz o konieczności budowania kompetencji, dzięki której zawodnik zyska pewność siebie.

W czwartej części czytelnik przeczyta o tym, co to jest otoczka mielinowa i jaką pełni funkcję w nauce konkretnych umiejętności. Kolejne rozdziały opisują, jak istotny jest trening w drodze do sportowego sukcesu. Czytelnik poznaje zasady dobrego treningu oraz dowiaduje się, jak przebiega rozwój zawodnika do osiągnięcia wieku seniorskiego. W tej części opisuję również overcoaching i zagrożenia z nim związane. Ostatnie rozdziały to studium przypadku. Opisuję historię małego Kacpra, który pod okiem swojego ojca rozwinął ponadprzeciętnie umiejętności piłkarskie, czym wzbudził zainteresowanie największych klubów w Europie. Niespełnione sportowe nadzieje na przykładach Leandra Depetrisa oraz Dennisa Krola dają nam do zrozumienia, jak wiele zależy od otoczenia, w którym rozwija się sportowy talent.

Na ostatnich kartach książki czytelnik znajdzie rodzicielski FAQ, czyli Co chciałbyś wiedzieć, ale boisz się zapytać trenera.

Każda część zakończona jest praktycznymi wskazówkami dla rodziców, trenerów i opiekunów.

[1] A. Agassi, Open: an Autobiography, New York: Knopf, 2015, s. 552.

[2] Gra "na ślepo" - rozgrywanie partii szachowej bez patrzenia na szachownicę.

[3] C. Forbes, Polgar Sisters: Training or Genius?, New York: Henry Holt, 1992, s. 14-15.

[4] D. J. Epstein, The Sports Gene: Talent, Practice and the Truth about Success, London: Yellow Jersey Press, 2014, s. 28-30.

[5] Ibidem, s. 131.

[6] 2007 World Championships, Mens High Jump, YouTube.com, 14 marca 2009, www.youtube.com/watch?v=SNFwJdk9dKU

[7] R. Borg, Article: All about the Achilles (Tendon)?, ChampionsEverywhere.com, 19 stycznia 2014, www.championseverywhere.com/article-all-about-the-achilles-tendon/

[8] SCHolm.com, www.scholm.com/engstart.htm

[9] R. Ankersen, The Gold Mine Effect: Crack the Secrets of High Performance, London: Icon Books, 2012, s. 34.

[10] D. J. Epstein, op. cit., s. 47.

[11] M. Lombardo, R. Deaner, Practice Does Not Make Perfect: Elite Sprinters Destroy Myth That Athletes Made, Not Born, GeneticLiteracyProject.org, 8 lipca 2014, www.geneticliteracyproject.org/2014/07/08/practice-does-not-make-perfect-elite-sprinters-destroy-10-year-rule-myth-that-athletes-made-not-born/

[12] R. Ankersen, op. cit., s. 32.

[1] Fixed mindset (ang.) - sztywny umysł.

[2] Growth mindset (ang.) - umysł zdolny do wzrostu, otwarty umysł.

[3] You must be smart at this (ang.) - Musisz być w tym świetny.

[4] You must have work really hard (ang.) - Musiałeś ciężko pracować.

[5] C. S. Dweck, Self-Theories: Their Role in Motivation, Personality, and Development, London: Routledge, 2016. s. 117-122

[6] Ibidem, Mindset: Changing the Way You Think to Fulfil Your Potential, London: Little Brown Book Company, 2012. s 8

[7] W rozmowie ze mną jeden z trenerów, który pracował w D. C. United, przyznał, że w jego opinii młodzieniec z Ghany był w rzeczywistości nieco starszy.

[8] Freddy Adu, Biography.com, 2 kwietnia 2014, www.biography.com/people/freddy-adu-21292699

[9] C. S. Dweck, Mindset: Changing the Way You Think to Fulfil Your Potential, London: Little Brown Book Company, 2012, s. 91.

[10] R. Ankersen, op. cit., s. 159.

[11] Utracone pokolenie mistrzów. Co stało się ze złotą kadrą Globisza, PrzeglądSportowy.pl, 29 lipca 2014, www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/lotto-ekstraklasa/utracone-pokolenie-mistrzow-co-stalo-sie-ze-zlota-kadra-globisza/npbvlyg

[12] M. Syed, Bounce: Beckham, Serena, Mozart and the Science of Success, London: Fourth Estate, 2011, s.124

[13] Ibidem, s 124-126.

[14] R. Lazenby, Michael Jordan: życie, tłum. M. Rutkowski, Kraków: Wydawnictwo Sine Qua Non, 2015, s. 72.

[15] Ł. Olkowicz, P. Wołosik, Lewy: jak został królem, Warszawa: Ringier Axel Springer Polska, 2016, s. 100-104.

[16] [Ronaldo Fenômeno Started His Career in Futsal], Reddit.com, 11 czerwca 2017, www.reddit.com/r/soccer/comments/6glbyi/ronaldo_fenômeno_started_his_career_in_futsal_and/

[17] D. Bergkamp, D. Winner, Moja historia: autobiografia, tłum. P. Borman, M. Jedynak, M. Kochanowska, Warszawa: Olé - Grupa Wydawnicza Foksal, 2014, s. 44.

[18] M. Syed, op. cit., s. 58.

Rozdział III: Mistrzowie rodzą się cały rok

Rzeczywiście warunki fizyczne Villi nie były imponujące, ale to nie przeszkodziło mu w strzelaniu bramek[1].

Przykro nam, Alex, jesteś za mały. Będziesz mógł zostać jeszcze rok, ale będziesz grał w młodszej drużynie - takie słowa usłyszał młody Alex Oxlade-Chamberlain od trenerów akademii Southampton FC. Na kilka lat przed swoim debiutem w seniorskiej piłce przyszły reprezentant Anglii był bliski zwolnienia z akademii Świętych. Mimo że młody zawodnik wyróżniał się wyszkoleniem technicznym, jego warunki fizyczne, a przede wszystkim niski wzrost, sprawiały, że trudno było mu konkurować o miejsce w drużynie.

Alex Oxlade-Chamberlain padł ofiarą RAE, czyli relative age effect. Zjawisko to pierwszy opisał Roger Barnsley, który zauważył pewną prawidłowość w protokołach meczowych młodzieżowych drużyn hokejowych w Kanadzie. Dostrzegł, że większość w drużynie stanowili zawodnicy urodzeni w pierwszych miesiącach roku. Dalsze badania dały zaskakująco jasne rezultaty. W czołowych młodzieżowych reprezentacjach w rugby, hokeju i piłce nożnej istniała wyraźna przewaga zawodników urodzonych w pierwszej połowie roku w stosunku do rówieśników z drugiej połowy roku[2].Zjawisko relative age effect łatwo zaobserwujemy, gdy popatrzymy w przykładowe statystyki. W mistrzostwach Europy do lat 17, które odbyły się w 2016 roku w Azerbejdżanie, uczestniczyło łącznie 288 zawodników z 16 reprezentacji. Jedynie 24 z nich (8,33%) to zawodnicy urodzeni w ostatnim kwartale roku. 135 zawodników urodziło się w pierwszych trzech miesiącach roku, co stanowi 46,88% wszystkich uczestników. Ogółem zawodnicy urodzeni w pierwszej połowie roku stanowili aż 69,45% grających na mistrzostwach piłkarzy. Ta przewaga rośnie jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na mecz finałowy. W meczu o mistrzostwo turnieju, który rozegrany był między zespołami Portugalii i Hiszpanii, wystąpiło w sumie aż 22 zawodników urodzonych w okresie od stycznia do marca!

Dane pochodzące z Anglii również potwierdzają tę zależność:

- 75% zawodników akademii Premier League urodziło się w pierwszej połowie roku (wrzesień-luty; w Anglii dzieci dzielone są według klas szkolnych, gdzie datą odcięcia jest 30 sierpnia, a nie tak jak w Polsce 31 grudnia).

- Chłopcy urodzeni w ostatnim kwartale rocznika mieli kilka razy mniejszą szansę na grę w drużynie akademii niż ich rówieśnicy urodzeni we wcześniejszych miesiącach[3].Przyczyn takiego stanu rzeczy raczej nie dopatrywałbym się w astrologii i znakach zodiaku. Zatem co, jeśli nie szczęśliwy układ gwiazd, wpływa na przewagę wcześniej urodzonych sportowców?

Jednym z wytłumaczeń tego zjawiska jest prosty fakt, że dziecko urodzone w pierwszej połowie roku zyskuje przewagę fizyczną - dzięki okresowi rozwoju wydłużonemu w stosunku do później urodzonych kolegów. Jak łatwo zauważyć, w skrajnych przypadkach ten okres może dochodzić do blisko 12 miesięcy. Z kolei ta początkowa przewaga może dawać możliwość bycia wyselekcjonowanym do lepszych drużyn. Natomiast gra w bardziej zaawansowanej drużynie pozwala na podnoszenie umiejętności dzięki grze z zawodnikami na wyższym poziomie.

REA ewidentnie występuje w piłce młodzieżowej i brak jest danych, które pozwoliłyby dyskutować, że jest inaczej. Sprawa robi się ciekawsza, gdy popatrzymy na najwyższy poziom rozgrywek. Przyjrzyjmy się składom dwóch drużyn.

Hiszpania U-18

Hiszpania - pierwsza drużyna

W hiszpańskiej reprezentacji do lat 18 na rok 2019 aż 49% stanowią zawodnicy urodzeni pomiędzy styczniem a marcem. Pierwszy zespół narodowej drużyny Hiszpanii ma w swoim 23-osobowym składzie siedmiu zawodników urodzonych w pierwszym kwartale roku, co oznacza, że stanowią oni 30,43% drużyny z Półwyspu Iberyjskiego. Chociaż RAE nie znika całkowicie w reprezentacji seniorskiej, jak widać w powyższym zestawieniu, jego znaczenie ewidentnie maleje.

W istocie taki trend obserwują niektórzy badacze. Wraz ze wzrostem poziomu rozgrywek NHL odsetek procentowy zawodników urodzonych w pierwszym kwartale spadał[4]. Co więcej, badania opublikowane przez Johna R. Doyle'a i Paula A. Bottomleya w lutym 2018 roku dowodzą, że nie ma podstaw, by sądzić, że zawodnicy urodzeni wcześniej dysponują większymi umiejętnościami niż ich rówieśnicy z późniejszych miesięcy. Badacze mogli to stwierdzić, porównując ze sobą wartości tysiąca najdroższych piłkarzy na rynku transferowym według serwisu Transfermarkt[5].Przyczyny pojawienia się nadreprezentacji zawodników urodzonych w pierwszym kwartale należy dopatrywać się przede wszystkim w selekcji, której dokonują topowe akademie. Początkowa przewaga warunków fizycznych pozwala zawodnikowi przebić się do najlepszych drużyn. Zawodnicy, którzy rozwijają się później od swoich nieco starszych kolegów, mimo że nie ustępują im pod względem piłkarskim, często nie dostają szansy na szybszy rozwój w drużynach akademii.

Próbą rozwiązania tego problemu jest bio-banding. Pomysł, który zrodził się w Anglii, zakłada kategoryzowanie zawodników z wykorzystaniem pomiaru finalnego wzrostu zawodnika oraz oceny aktualnego rozwoju fizycznego. Treningi oraz rozgrywki prowadzone w ten sposób dałyby młodym piłkarzom możliwość zmierzenia się z przeciwnikiem o podobnych warunkach fizycznych.

Duże znaczenie ma również edukacja trenerów i skautów klubowych, którzy powinni zwracać większą uwagę na umiejętności piłkarskie zawodnika, a nie na aktualny poziom rozwoju fizycznego.

Rozdział IV: Dylemat rodzica

Spędzaliśmy mnóstwo godzin nad szachami, ale nie traktowaliśmy tego jak pracy, ponieważ to kochaliśmy[1].

- Judit Polgar

Zanim w kolejnych częściach zaczniemy przyglądać się bliżej czynnikom wpływającym na rozwój przyszłego piłkarskiego zawodowca, pomyślmy przez chwilę o rozterkach moralnych, jakie mogą towarzyszyć rodzicom, którzy decydują się wychować wielkiego sportowca. Zobaczmy też, z jakimi oskarżeniami muszą się często mierzyć.

Jeśli w twojej głowie rodzą się pytania, czy powinieneś nalegać, by twoje dziecko brało udziału w zajęciach dodatkowych, i czy zmuszanie dziecka do systematycznych treningów i ćwiczeń nie jest już pewnym nadużyciem, odpowiedz sobie najpierw na inne, moim zdaniem ważniejsze pytanie. Czy masz prawo pozwolić, aby twoje dziecko już w młodym wieku zamknęło sobie drogę do bycia dobrym w jakiejś dziedzinie? Do jakiego stopnia pozwolisz mu zarządzać czasem wolnym, a na ile ty, jako rodzic, powinieneś mu ten czas organizować?

Często rodzice, którzy przykładają dużą wagę do rozwoju swojego dziecka w danej dyscyplinie, bywają posądzani o przelewanie na nie swoich niespełnionych ambicji. Nie mam jednak wątpliwości, że to właśnie ambitni rodzice sportowców takich jak Tiger Woods, siostry Williams czy Andy Murray i wielu innych stoją za sukcesami swoich dzieci. Przypomnij sobie, kto był pierwszym i najważniejszym trenerem Stefana Holma. I czy to przypadkiem nie ojciec ze swoją niespełnioną ambicją nie przyczynił się najbardziej do sukcesu syna.

W 1985 roku psycholog Benjamin S. Bloom przeprowadził badania na 120 kobietach i mężczyznach uznawanych za najlepszych w swoich dziedzinach: od sportów takich jak pływanie czy tenis po matematykę, neurologię i muzykę. Bloom zauważył wiele prawidłowości w środowisku, w jakim wzrastały wybrane do badań osoby.

Po pierwsze, rodziny, w których dorastali, były bardzo skupione na dzieciach. Znajdowały się one w centrum zainteresowania, a rodzice byli gotowi zrobić dla swoich pociech bardzo dużo, jeśli nie wszystko.

Po drugie, rodzice ci cenili wartości takie jak samodyscyplina i etyka pracy. Praca przed zabawą, dotrzymuj obietnic, uparcie dąż do celu[2]. Przykładowo rodzice Michaela Jordana mieli jasne reguły dotyczące obowiązków swoich synów. Żadnej koszykówki, zanim nie odrobią lekcji. Wyjątków nie było, a lenistwo było surowo karane.Problemem jest to, że w zasadzie mało kto lubi robić rzeczy, w których nie jest dobry. Nie można jednak być dobrym w jakiejś dziedzinie bez treningu. Bez pokonywania trudności. Nawet jeśli nie jest to tak przyjemne. Jest to sprzężenie zwrotne, któremu trzeba nadać pęd. Nie jest bowiem powiedziane, że ambicje rodzica w konsekwencji nie prowadzą do rozwoju ambicji u dziecka.

Często ambitni rodzice postrzegani są jako opiekunowie surowi i bez serca. Ich dzieci zaś muszą być nieszczęśliwe, gdyż tracą bezpowrotnie beztroskie dzieciństwo. Obraz ten jednak ma się nijak do rzeczywistości, gdy przyjrzymy się wybitnym sportowcom. Wspominają oni dzieciństwo jako radosne i z przyjemnością wracają do tego okresu swojego życia. Serena Williams, która razem ze swoją siostrą odbywała ekstremalnie intensywne treningi pod okiem ojca, mówi: To było jak błogosławieństwo - móc ćwiczyć - dlatego że mieliśmy z tego tyle radości. Tiger Woods z kolei wspomina: Mój tata nigdy nie musiał prosić mnie, bym poszedł grać w golfa. To ja prosiłem jego[3].Nie spotkałem jeszcze sportowca, który żałowałby godzin treningów odbytych w dzieciństwie.

Bardzo możliwe, że znajdziemy wielu rodziców, którzy pasowaliby do stereotypu surowego opiekuna zmuszającego swoje dzieci do morderczych treningów. Nie jest to jednak moim zdaniem kwestia samych ambicji rodzica, a podejścia do ich realizacji. Przypomnijmy sobie, jak Laszlo Polgar zaczynał naukę szachowych mistrzyń. Jak początki skupiały się na budowaniu pozytywnych emocji związanych z szachami i wzbudzaniu pasji do gry u kilkuletnich córek poprzez zabawę figurami szachowymi. Nie było tam krzyków i surowych nakazów. Raczej rozbudzanie i pielęgnowanie pasji. Kreowanie pozytywnych skojarzeń.

Wiemy już, że aby osiągnąć sukces w dowolnej dziedzinie, należy zacząć wcześnie. Czy twojemu kilkuletniemu dziecku przyszłoby jednak do głowy, że powinno chodzić na treningi trzy razy w tygodniu?

W swojej książce Rasmus Ankersen przedstawia, jak Olga Morozowa - jedna z wybitnych rosyjskich tenisistek, aktualnie trenerka młodych zawodników - opisuje irracjonalne podejście niektórych rodziców. Mamy znajomego Anglika, którego syn gra w hokeja na trawie i jest całkiem dobry. Pewnego dnia zapytałam go, dlaczego nie przyprowadzi swojego syna na tenis. Po chwili zastanowienia odpowiedział: Dobrze, ale będę musiał najpierw go zapytać. - Zapytać go? O co? - odpowiedziałam. - On ma sześć lat! - Wybuchnęła śmiechem. - Nie tak to działa, musisz zaprezentować mu grę, zainspirować go, by ją polubił - odpowiada Olga[4].W tym samym miejscu Ankersen mówi o różnicy między podejściem rosyjskich i brytyjskich matek. Podczas gdy Rosjanka omawia program treningowy swoich dzieci z trenerami, Brytyjka czytając książkę na trybunach, czeka niecierpliwie na koniec treningu w nadziei, że się nie przedłuży - by mogła zdążyć do fryzjera...[5]W głośnej książce Little Soldiers: An American Boy, a Chinese School, and the Global Race to Achieve Lenora Chu cytuje dyrektor jednej z najlepszych szkół podstawowych w Szanghaju: Nie wybieramy uczniów, wybieramy rodziców. Wczoraj spotkałam matkę, która kupiła dwa flety - jeden dla siebie, aby mogła ćwiczyć razem z dzieckiem. Takich rodziców lubię[6].Można uznać za zasadę, że doświadczenie poprzedza pasję. Widzimy to również w badaniach Blooma. 24 pianistów, którzy występowali w finałach wielkich międzynarodowych konkursów, zostało w dzieciństwie zmuszonych do ćwiczenia z instrumentem.

Rola rodziców jest nie do przecenienia. Badane przeze mnie biografie jednoznacznie wskazują, jak dużą rolę w życiu sportowca odgrywają najbliżsi. To matka Jordana nie pozwoliła mu w trudnym momencie jego młodzieżowej kariery rzucić koszykówki[7]. Matka Lewandowskiego pomogła Robertowi znaleźć klub po opuszczeniu Legii, kiedy młody zawodnik chciał odpuścić i skupić się na studiach. Ojciec Marka Webbera musiał zrezygnować z prowadzenia warsztatu samochodowego, by mieć czas na realizację pasji syna[8]. Przykładów jest dużo. Są to tak zwani rodzice helikopterowi. Określenie to, stworzone przez jednego z amerykańskich dziennikarzy, weszło na stałe do języka. Oznacza rodziców, którzy skupiają całą swoją uwagę na dzieciach i są gotowi zrobić wszystko, by pomóc im osiągnąć sukces.Dobrze, ale na czym to wspieranie ma polegać? O tym opowiemy sobie dokładniej w kolejnych częściach. Teraz skupię się jednak na tym, czym takie wsparcie na pewno nie jest.

W filmie Ray Taylora Hackforda jest pewna wymowna scena. Młody Ray Charles, wychowywany samotnie przez matkę, zaczyna tracić wzrok z powodu choroby. Pewnego dnia wbiega do domu i potykając się boleśnie, upada na podłogę. Trzymając się za nogę, chłopiec woła swoją matkę i płacze z bólu. Matka widzi całą sytuację, jednak nie reaguje. Dziecko woła o pomoc. Chłopiec, który prawie zupełnie stracił już wzrok, podnosi się i rękoma dotykając otoczenia, próbuje się poruszać. Matka, dalej trwając w bezruchu, obserwuje syna. Łzy ciekną jej po policzkach. Nie robi jednak nic. Wie bowiem, że pomagając mu, czyni go zależnym od siebie. Bezbronnym. Stoi więc tak, dusząc w sobie naturalny, matczyny odruch, aby pomóc swojemu dziecku.

Co dla Arethy Robinson, matki Raya Charlesa, oznaczało wspieranie swojego dziecka? Pani Robinson wiedząc, że syn utraci wzrok, musiała go przygotować, nauczyć samodzielności, by mógł sobie radzić w dorosłym życiu. Jest to dość ekstremalny przykład, pozwala nam jednak dostrzec istotę rzeczy. Granica między opieką a nadopiekuńczością jest bardzo mglista, jeśli nie patrzymy na to, jakimi ludźmi chcielibyśmy, aby stały się nasze dzieci w perspektywie dalszej przyszłości.

W swojej karierze trenerskiej spotykałem wielu rodziców i o żadnym z nich nie mógłbym powiedzieć, że nie zależało mu na swoim dziecku. Dla wielu jednak ta troska przybiera charakter nadopiekuńczości. Często nie zdajemy sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządzamy w ten sposób własnym dzieciom. Na ten temat powiedziano już sporo i napisano wiele prac. Myślę jednak, że przy okazji tej publikacji muszę o tym wspomnieć.

Upadek, porażka, konflikty - są to nieodłączne elementy towarzyszące rozwojowi. Na tym opiera się progres. Jeśli nie pozwolimy dziecku radzić sobie z trudnościami, jeśli będziemy usuwać przed nim przeszkody lub prowadzić je za rękę, nie nauczy się, jak sobie z nimi radzić. Dlatego wsparcie rodziców nie może być opacznie rozumiane jako otoczenie dziecka parasolem ochronnym. Zastanawiam się, ile znanych mi, skądinąd bardzo kochających swoje pociechy matek, byłoby w stanie zachować się jak Aretha...

Myślę, że ta kwestia jest dość oczywista i pewnie większość rodziców i opiekunów przyzna mi rację. Jednakże łatwo jest o tym zapomnieć, gdy na treningu oglądamy naszego małego piłkarza leżącego na murawie, zwijającego się z bólu i zalanego łzami. Zanim jednak wyskoczysz z trybun na ratunek dziecku, pomyśl, czy czasem ten "okrutny, bezduszny trener", pozwalając na kontynuowanie gry, nie ma na celu dobra zawodnika...

Jako trener na pierwszych zajęciach z młodymi zawodnikami uczulam matki i ojców, że tak naprawdę najlepszym trenerem dla młodego zawodnika jest rodzic. Co więcej, podejście rodziców może być świetnym wskaźnikiem przy dokonywaniu ocen potencjału sportowca i rokowań dotyczących jego kariery.

W ramach naboru do szkoły muzycznej East Helsinki Music Institute rodzic przyszłego muzyka musi odpowiedzieć na pytanie: czy jesteś gotów poświęcić od godziny do półtorej codziennie przez następne pięć lat na naukę twojego dziecka w domu? Geza Szilvay, założyciel szkoły, wierzy bowiem, że zaangażowanie rodziców jest dużo lepszym wskaźnikiem możliwości dziecka niż jakakolwiek cecha jego samego[9].Dzieje się tak dlatego, że niezależnie od tego, jak dobre jest twoje dziecko w dowolnej dziedzinie, bez wsparcia rodziny trudno będzie mu osiągnąć sukces.

Na znaczeniu otoczenia właśnie w życiu wybitnych sportowców skupimy się w kolejnej części.

Bibliografia

[Ronaldo Fenômeno Started His Career in Futsal], Reddit.com, 11 czerwca 2017, www.reddit.com/r/soccer/ comments/6glbyi/ronaldo_fenômeno_ started_his_career _in_futsal_and/ (data dostępu: 6 czerwca 2019).

2007 World Championships, Mens High Jump, YouTube.com, 14 marca 2009, www.youtube.com/watch?v=SNFwJdk9dKU (data dostępu: 6 czerwca 2019).

Agassi Andre, Open: an Autobiography, New York: A. A. Knopf, 2015.

Ankersen Rasmus, The Gold Mine Effect: Crack the Secrets of High Performance, London: Icon Books, 2012.

Bergkamp Dennis, David Winner, Moja historia: autobiografia, tłum. Piotr Borman, Marcin Jedynak, Magdalena Kochanowska, Warszawa: Olé - Grupa Wydawnicza Foksal, 2014.

Bloom Benjamin S., Lauren A. Sosniak, Developing Talent in Young People, New York: Ballentine Books, 1985.

Borg René, Article: All about the Achilles (Tendon)?, ChampionsEverywhere.com, 19 stycznia 2014, www.championseverywhere.com/article-all-about-the-achilles-tendon/ (data dostępu: 29 września 2016).

Chu Lenora, Little Soldiers: An American Boy, a Chinese School, and the Global Race to Achieve, London: Piatkus, 2017.

Diaz Francisco Javier, David Villa: napastnik, który przeszedł do historii, tłum. Joanna Kowalczyk, Warszawa: Wydawnictwo RM, 2015.

Doyle John R., Paul A. Bottomley, Relative Age Effect in Elite Soccer: More Early-Born Players, but No Better Valued, and No Paragon Clubs or Countries, "Plos One" 2018, Vol. 13, No. 2, doi:10.1371/journal. pone.0192209 (data dostępu: 6 czerwca 2019).

Dweck Carol S, Mindset: Changing the Way You Think to Fulfil Your Potential, London: Little Brown Book Company, 2012.

Dweck Carol S., Self-Theories: Their Role in Motivation, Personality, and Development, London: Routledge, 2016.

Epstein David J., The Sports Gene: Talent, Practice and the Truth about Success, London: Yellow Jersey Press, 2014.

Forbes Cathy, Polgar Sisters: Training or Genius?, New York: Henry Holt, 1992.

Freddy Adu, Biography.com, 2 kwietnia 2014, www.biography.com/people/freddy-adu-21292699 (data dostępu: 2 kwietnia 2014).

Grohol John M., The Relative Age Effect in Sports: It's Complicated, PsychCentral.com, 8 lipca 2018, www.psychcentral.com/blog/the-relative-age-effect-in-sports-its-complicated/ (data dostępu: 6 czerwca 2019).

Lazenby Roland, Michael Jordan: życie, tłum. Michał Rutkowski, Kraków: Wydawnictwo Sine Qua Non, 2015.

Lombardo Michael, Robert Deaner, Practice Does Not Make Perfect: Elite Sprinters Destroy Myth That Athletes Made, Not Born, GeneticLiteracyProject.org, 8 lipca 2014, www.geneticliteracyproject.org/2014/07/08/practice-does-not-make-perfect-elite-sprinters-destroy-10-year-rule-myth-that-athletes-made-not-born/ (data dostępu: 12 stycznia 2018).

Olkowicz Łukasz, Piotr Wołosik, Lewy: jak został królem, Warszawa: Ringier Axel Springer Polska, 2016.

SCHolm.com, www.scholm.com/engstart.htm (data dostępu: 21 lutego 2019).

Syed Mathew, Bounce: Beckham, Serena, Mozart and the Science of Success, London: Fourth Estate, 2011.

Tucker Ross, The Matthew Effect, SportsScientists.com, 5 stycznia 2009, www.sportsscientists.com/2009/01/the-matthew-effect/ (data dostępu: 11 kwietnia 2017).

UEFA Direct 162 - out now, UEFA.com, 14 listopada 2016, www.uefa.com/insideuefa/about-uefa/news/newsid=2422352.html, s. 17 (data dostępu: 6 czerwca 2019).

Utracone pokolenie mistrzów. Co stało się ze złotą kadrą Globisza, PrzeglądSportowy.pl, 29 lipca 2014, www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/lotto-ekstraklasa/utracone-pokolenie-mistrzow-co-stalo-sie-ze-zlota-kadra-globisza/npbvlyg (data dostępu: 6 czerwca 2019).

Rozdział I: Dzieci z wolnego wybiegu

I wydaje się, że jedyną rzeczą, z jakiej ci rodzice nie zdają sobie sprawy, jest to, że największym ryzykiem może być to, że próbują wychować dziecko, które nigdy nie doświadczyło ryzyka[1]. - Lenore Skenazy

Ten rozdział jest o zgubnym wpływie nadopiekuńczego społeczeństwa oraz problemach wynikających z przyrostu legislacji związanej z BHP, ale przede wszystkim - o wchodzeniu na drzewa.

Gdyby za czasów mojego dzieciństwa istniały rozgrywki we wspinaczce na korony drzew, myślę, że wraz z braćmi i kolegami z sąsiedztwa na pewno tworzylibyśmy utalentowaną drużynę. Zanim zmieniliśmy pobliską łąkę w boisko piłkarskie, naszym miejscem zabaw był las. Całe dnie potrafiliśmy spędzić na podchodach, budowaniu szałasów, konstrukcji łuków i szukaniu najwyższych drzew do wspinaczki. Ciężko było nas namówić na pozostanie w domu, a szlaban na wyjście był najdotkliwszą karą (zgoła inaczej prezentuje się to teraz w wielu domach, prawda?).

Raczej nietrudno wyobrazić sobie, jak wygląda ośmiolatek po całym dniu spędzonym na łonie natury: zadrapania, siniaki, wszechobecna, niedająca się łatwo zmyć żywica - wszystko to było na porządku dziennym. Drobne krwawienia czy rozległe siniaki nie budziły też u rodziców większego zmartwienia i często, gdy któryś z nas wracał nieco bardziej "umęczony", słyszeliśmy po prostu: Co tym razem? Znowu spadłeś z drzewa?.

Dziś, pracując na co dzień jako nauczyciel w jednej z brytyjskich szkół, zastanawiam się, jak na taki widok zareagowałby pracownik oświaty. W zasadzie nie ma nad czym rozmyślać, gdyż procedura jest ściśle ustalona. W pierwszej kolejności ten, kto dostrzeże takie ślady, musi przesłać raport do osoby zwanej child protection officer. Ten następnie wzywa dziecko na rozmowę. Standardowe pytania: Jak się czujesz? Skąd te rany? Z kim mieszkasz? Kto przychodzi do domu? Z kim zostajesz w mieszkaniu, jeżeli tata i mama pracują? Po wstępnym przesłuchaniu kolejny etap to rozmowa z rodzicami. Jeśli osoba prowadząca wywiad będzie miała jakiekolwiek wątpliwości, sprawa zostanie przekazana opiece społecznej, a to już w skrajnych przypadkach może skutkować utratą dzieci.

Regulacje health and safety rozrastają się na niespotykaną wcześniej skalę. Wszystko po to, aby wyeliminować jakiekolwiek potencjalne zagrożenie dla zdrowia czy życia dzieci, ale także i dorosłych. Gdy jakaś propozycja zmian w przepisach ubrana jest zgrabnie w slogany związane z bezpieczeństwem, nikt nie odważy się zaprotestować. Prowadzi to do tego, że w Zjednoczonym Królestwie funkcjonują przepisy takie jak:

- Zakaz kupowania nożyczek i noży bez okazania dowodu tożsamości.

- Zakaz gry w piłkę na oszronionych boiskach.

- Zakaz pościgu za przestępcą uciekającym na motorze bez kasku.

W przypadku dzieci idealna dla legislatora wydaje się sytuacja, gdy są one cały czas w domu bądź w klasie, z daleka od jakichkolwiek zagrożeń i niebezpieczeństw. Ilość procedur oraz dokumentów, które trzeba wypełnić, skutecznie odstrasza nauczycieli od organizowania szkolnych wycieczek. Unikanie zagrożeń stało się regułą, a co gorsze - wręcz wymogiem stawianym przez opiekunów. Nie zastanawiamy się nad konsekwencjami takiego podejścia, a te mogą być poważne.

W ten sposób nie tylko hamujemy u dzieci naturalną potrzebę eksploracji, szukania przygód czy dziecięcą potrzebę poznawania otaczającego je świata. Co ważniejsze, tracą one możliwość wykształcenia w sobie jednego z najistotniejszych życiowych atrybutów - samodzielności. Dziecko trzymane z dala od zagrożeń nie uczy się, jak sobie z nimi radzić, a co gorsza - oczekuje, że ktoś inny będzie przed nim te zagrożenia usuwał.

Paradoksalnie, jak zauważa to Lenore Skenazy w swojej książce, postęp technologiczny wcale nie sprawia, że czujemy się mniej zatroskani o swoje dzieci. Mimo wszechobecnej technologii zaprojektowanej i stworzonej właśnie po to, by zaspokajać nasze potrzeby bezpieczeństwa, być może jest wręcz przeciwnie. Dajemy swoim dzieciom telefony, mówiąc, że w nagłych przypadkach mogą się z nami kontaktować. W rzeczywistości jednak oczekujemy od nich meldunku zaraz po skończonej lekcji śpiewu z informacją, czy zdąży na wcześniejszy autobus i oczywiście o której godzinie będzie w domu. Nasze mamy nie miały takiej możliwości, wypuszczały nas wyposażonych jedynie w zdrowy rozsądek, same zostając z wiarą i z przekonaniem, że poradzimy sobie nawet w trudnej sytuacji. Kilkuminutowe spóźnienie nie skutkowało u nich atakiem paniki, a w głowie nie pojawiały się od razu najczarniejsze wizje, do żywego przypominające odcinek programu 997 z dnia poprzedniego[2].Zwykliśmy usprawiedliwiać swoją nadopiekuńczość stwierdzeniem, że żyjemy w niebezpiecznych czasach. Czy jest to jednak uzasadnione? Czy w latach 80. i 90. było bezpieczniej? Również istniały samochody (co więcej, były one wyposażone w mniej systemów dbających o bezpieczeństwo niż te produkowane obecnie). W gazetach, tak jak i dziś, można było przeczytać o makabrycznych zbrodniach, a ulica wcale nie była dużo przyjaźniejszym dla dzieci środowiskiem niż obecnie.

Według danych Eurostatu przestępczość w Unii Europejskiej, w tym Wielkiej Brytanii i Polsce, regularnie spada[3]. Nie przekłada się to jednak na wzrost naszego poczucia bezpieczeństwa. Dodatkowo mając do dyspozycji coraz to bardziej zaawansowaną technologię, telefony, nawigację, lokalizatory, wcale nie czujemy się spokojniejsi o nasze pociechy. Tym, co faktycznie uległo zmianie, jest udział mediów w kreowaniu obrazu rzeczywistości. Ilość informacji, jaką jesteśmy zalewani, głównie dzięki rozwojowi nowych mediów, jest przytłaczająca. Nowe informacje do tego stopnia bombardują nas każdego dnia, że koncerny medialne muszą walczyć o naszą uwagę jak o cenne, ograniczone zasoby złota czy nafty.

Gdyby uznać, że świat wygląda tak, jak nam to przedstawia prasa, internet czy telewizja, na znaczną część rzeczywistości składałyby się konflikty, morderstwa i inne zbrodnie. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Ludzie są na ogół dobrzy, a świat jest bezpieczny i nawet statystycznie przestępstw czy wypadków doświadczamy w realnym życiu sporadycznie. Gdyby nasz dzień miał odzwierciedlać treść głównego wydania wiadomości, to przynajmniej w jednej trzeciej musiałby składać się z wypadków, kradzieży lub innego rodzaju przestępstw. Świat z telewizji jest dziwaczny. To rzeczywistość, w której najmniej realne scenariusze otrzymują najwięcej uwagi.

Prawda jest taka, że czasy, w których żyjemy, są najbezpieczniejszym w historii okresem dla dzieci. Wystarczy spojrzeć na Anglię z okresu rewolucji przemysłowej, gdzie wyzysk najmłodszych był na porządku dziennym, a niektóre ulice przemysłowych miast zapełnione były bezdomnymi sierotami. Makabryczne mordy popełniane na dzieciach nie są też czymś nowym. Aby przekonać się, jak bestialskie zbrodnie popełniano dawniej na najmłodszych, wystarczy przeczytać relacje z procesu barona Gilles'a de Rais, lidera francuskiej armii z czasów Joanny d'Arc (ostrzegam jednak, jest to wstrząsająca lektura)[4].Chcę być dobrze zrozumiany. Nie chodzi wcale o to, aby dziecko potrafiło od razu przeżyć tydzień w lesie wyposażone jedynie w scyzoryk. Ważne jednak, by nie dać się wszechobecnej opiekuńczości, która "wykrzywia" nasze dzieci i czyni je zależnymi od innych. Istnieją przecież aspekty życia codziennego, które nie wiążą się z ryzykiem dla naszych podopiecznych, a mimo to jakoś wolimy ich wyręczać. Dlaczego ty, a nie twój syn czy córka, usprawiedliwiasz nieobecność na treningu? Dlaczego nie pozwolisz dziecku zadzwonić do trenera z pytaniem, na którą godzinę została ustalona zbiórka przedmeczowa? Wreszcie dlaczego mama wyręcza zawodnika w przygotowaniu sprzętu na trening czy mecz?

[1] R. Lazenby, op. cit., s. 46.

[2] Ibidem, s. 84.

[3] Rondos - hiszpańska gra piłkarska, odpowiednik gry w "dziada".

[4] G. Balague, Messi, op. cit., s. 22-23.

[5] T. Morgenroth et al., The Motivational Theory of Role Modeling: How Role Models Influence Role Aspirants' Goals, "Review of General Psychology" 2015, Vol. 19, No. 4, s. 465-483, doi:10.1037/gpr0000059

[6] D. Bergkamp, D. Winner, op. cit., s. 13.

[7] R. Lazenby, op. cit., s. 45.

[8] A. Murray, Andy Murray: Seventy-Seven - My Road to Wimbledon Glory, London: Headline Publishing Group, 2014, s. 179.

[9] G. Balague, Messi, op. cit., s. 25.

[10] J. Błaszczykowski, M. Domagalik, op. cit., s. 45.

[11] J. M. Rohrer et al., Examining the Effects of Birth Order on Personality, Papers.SSRN.com, 17 grudnia 2015, doi:10.2139/ssrn.2704310

[12] J. Collell, Pep Guardiola: biografia, tłum. B. Bardadyn, Kraków: Wydawnictwo Sine Qua Non, 2014, s. 17-18.

[1] G. Balague, Cristiano Ronaldo, op. cit., s. 48.

[2] Ibidem, s. 41-42.

[3] G. Balague, Messi, op. cit., s. 203.

[4] R. Ankersen, op. cit., s. 148-149.

[5] Ibidem, s. 212.

[6] Champions League 2018/2019 Nationalities, Football-LineUps.com, www.football-lineups.com/tourn/Champions_League_2018-2019/stats/nationalities/

[7] Favela - dzielnica nędzy w Brazylii. Tworzą się wokół centrów wielkich miast.

[8] R. Ankersen, op. cit., s. 88-89.

[9] B. Schwartz, The Paradox of Choice: Why More Is Less, New York: Harper Collins, 2004, s. 20.

[10] R. Ankersen, op. cit., s. 112.

[11] B. Schwartz, op. cit., s. 12.

[12] G. Balague, Cristiano Ronaldo, op. cit., s. 41.

[13] D. Coyle, op. cit., s. 83.

[14] Cytat przytaczam w oryginalnym brzmieniu, gdyż sens wypowiedzi trudno oddać w języku polskim. Tłumaczenie brzmiałoby: Nie chodzi o wasze nauczanie, ale o naukę uczniów.

[15] G. Balague, Cristiano Ronaldo, op. cit., s. 48.

[16] G. Balague, Messi, op. cit., s. 28.

[1] J. Perry, Sport Psychology: a Complete Introduction, London: Hodder & Stoughton, 2016, s. 279.

[2] J. Strelau, D. Doliński, Psychologia: podręcznik akademicki, Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2006, s. 546-547.

[3] Ibidem, s. 554-555.

[4] G. Balague, Cristiano Ronaldo, op. cit., s. 122.

[5] J. Strelau, D. Doliński, op. cit., s. 555.

[6] R. Lazenby, op. cit., s. 108.

[7] J. Strelau, D. Doliński, op. cit., s. 554.

[8] A. Pirlo, A. Alciato, Andrea Pirlo: I Think Therefore I Play, Glasgow: BackPage Press, 2014, s. 10.

[9] Z. Ibrahimović, op. cit., s. 26.

[10] J. Błaszczykowski, M. Domagalik, op. cit., s. 150.

[11] J. Perry, op. cit., s. 464.

[12] Ibidem, s. 452.

[13] Ibidem, s. 464.

[1] R. Lazenby, op. cit., s. 74.

[2] B. Khan et al., Using the 'Big-Five'-For Assessing Personality Traits of the Champions: An Insinuation for the Sports Industry, "Pakistan Journal of Commerce and Social Sciences" 2016, Vol. 10, No. 1, s. 175-191.

[3] D. Gould et al., Psychological Characteristics and Their Development in Olympic Champions, "Journal of Applied Sport Psychology" 2002, Vol. 14, No. 3, s. 172-204, doi:10.1080/10413200290103482

[4] M. Webber, op. cit., s. 38.

[5] R. Lazenby, op. cit., s. 138.

[6] G. Balague, Cristiano Ronaldo, op. cit., s. 88.

[7] Ibidem, s. 79.

[8] Ibidem, s. 70.

[9] D. Bergkamp, D. Winner, op. cit., s. 13.

[10] A. Murray, op. cit., s. 109.

[1] D. Coyle, op. cit., s. 5.

[2] Swego czasu wdałem się w dyskusję z pewnym doświadczonym trenerem. Twierdził on, że dla niego myślenie i orientacja na boisku są ważniejsze niż same umiejętności techniczne. Korzystając (a jakżeby inaczej) z porównania do nauki jazdy samochodem, mówił on, że dużo istotniejsze jest to, by wiedzieć, gdzie się jedzie, niż to, jak prowadzić auto. Ja z kolei broniłem stanowiska, że nie jesteś w stanie nigdzie dojechać bez opanowania umiejętności związanych z kierowaniem pojazdu, dlatego bez przygotowania technicznego twoja inteligencja na boisku nie ma szansy zaistnieć.

[3] B. Zalc et al., Myelin: the Brain's Supercharger, New York: Oxford University Press, 2018, s. 164.

[4] Składająca się głównie z tłuszczów mielina świetnie izoluje włókna nerwowe i zapewnia ochronę przed zakłóceniami ze strony innych aksonów. Jak duże znaczenie ma ochronna funkcja mieliny, najlepiej obrazują objawy stwardniania rozsianego, gdzie włókna tracą osłonę przed impulsami.

[5] B. Zalc et al., op. cit., s. 8-9.

[6] Ibidem, s. 90-91.

[7] Ibidem, s. 236-237.

[8] D. Coyle, op. cit., s. 66.

[9] Ibidem, s. 142.

[1] R. Ankersen, op. cit., s. 171.

[2] D. J. Epstein, op. cit., s. 14-15.

[3] G. Balague, Cristiano Ronaldo, op. cit., s. 48.

[4] G. Balague, Messi, op. cit., s. 38.

[5] Ibidem, s. 129.

[6] Ibidem, s. 12.

[7] Z. Ibrahimović, op. cit., s. 29.

[8] G. Balague, Messi, op. cit., s. 48.

[9] Standard Code of Rules for Youth Competitions 2017-2018, TheFA.com, www.thefa.com/-/media/files/thefaportal/governance-docs/rules-of-the-association/2017-18-final/037_standard-code-of-rules-youth.ashx

[10] Ł. Olkowicz, P. Wołosik, op. cit., s. 60.

[11] 11 Million Footballers in England Cannot Be Wrong!, TheFA.com, 11 czerwca 2015, www.thefa.com/news/2015/jun/10/11-million-playing-football-in-england