Czuję, jestem i idę dalej. Kobieta w podróży do wewnętrznej mocy - Ewa Klepacka-Gryz

-
Proszę czekać

TO BYŁ TYLKO SEN...

Gdy udasz się wy­star­cza­jąco da­leko,

roz­po­znasz samą sie­bie

wy­cho­dzącą so­bie na spo­tka­nie.

A wtedy po­wiesz - TAK.

MA­RION WO­OD­MAN

Za­częło się zu­peł­nie przy­pad­kowo, jak to zwy­kle bywa. Za­bie­gani, za­jęci ty­sią­cem bar­dzo waż­nych spraw prze­ży­wamy swoje ży­cie z ze­gar­kiem w ręku, pla­nu­jąc w ka­len­da­rzu czas na te­le­fon do naj­bliż­szej osoby czy pięt­na­ście mi­nut na książkę, która od tak dawna leży na sto­liku przy łóżku.

A je­śli już pla­nu­jemy czy­ta­nie, to naj­le­piej przed snem, który też jest do­kład­nie za­pla­no­wany: nie za długi, nie za krótki, nie za wcze­śnie, nie za późno...

Tylko śnie­nie ja­koś nie bar­dzo daje się kon­tro­lo­wać.

Je­śli je­steś prze­ko­nana, że nie śnisz, to zna­czy, że je­steś bar­dzo da­leko od sie­bie...

To był na­prawdę wy­jąt­kowy sen. Po prze­bu­dze­niu na­dal mia­łam przed oczami ob­razy. Jakby to, co wy­śni­łam, wy­da­rzyło się na­prawdę.

Kra­jo­braz nad pol­skim mo­rzem. W le­sie na wy­dmach tuż przy plaży w kam­pe­rach sta­cjo­nuje ekipa fil­mowa. Jest wcze­sny po­ra­nek, wszy­scy jesz­cze śpią. Sce­ne­ria po wie­czor­nej im­pre­zie: na stole szklanki z nie­do­pi­tym al­ko­ho­lem, bu­telki po pi­wie, rzu­cona nie­dbale na­po­częta paczka pa­pie­ro­sów, na są­sied­nim stole za­pal­niczka.

Na­gle z głębi lasu wy­biega na­sto­let­nia dziew­czynka. Typ chłop­czycy: spodnie al­la­dynki, T-shirt po­spi­nany agraf­kami, chło­pięca czapka z dasz­kiem.

Wiem (ta pew­ność we śnie jest bar­dzo mocna), że ma 15 lat i na­zywa się Freya.

Freya po ci­chu skrada się do jed­nego ze sto­li­ków, wy­pija resztki al­ko­holu ze szkla­nek, wy­ciąga z paczki pa­pie­rosa, roz­gląda się w po­szu­ki­wa­niu za­pal­niczki. Kiedy ją znaj­duje, roz­siada się na le­żaku i za­pala pa­pie­rosa. Po chwili po­ja­wia się męż­czy­zna z ekipy fil­mow­ców. Dziew­czynka wcale nie jest wy­stra­szona, za­ga­duje go, jakby się znali od lat. Męż­czy­zna pró­buje ją stro­fo­wać; mówi, że jest smar­kulą, że al­ko­hol nie jest dla dzieci, że wzięła nie swoje i ta­kie tam. Freya ma­cha ręką: "Wy­lu­zuj".

Kiedy za­czy­nają roz­ma­wiać, oka­zuje się, że ekipa fil­mow­ców wła­śnie miała się zwi­jać, skoń­czyli na­gra­nia, ale wczo­raj do­stali in­for­ma­cję od kie­row­nic­twa, że "jest duża kasa" na se­rial na­pi­sany na pod­sta­wie sce­na­riu­sza lub książki. Wa­ru­nek: musi to być dzieło de­biu­tantki.

Freya mówi, że na­pi­sała książkę, która na pewno bę­dzie się nada­wać, ale ma swoje wa­runki: sce­na­riusz do filmu na­pi­sze sama i dwa razy w ty­go­dniu bę­dzie przy­no­siła ko­lejne dwa od­cinki. Książki ni­komu nie po­każe.

Na plan przy­jeż­dża ró­wie­śnica Frei - od­twór­czyni głów­nej roli i psy­cho­log - ko­bieta ma­jąca czu­wać nad sa­mo­po­czu­ciem nie­peł­no­let­niej ak­torki. Ekipa przy­stę­puje do pracy.

Zgod­nie z umową Freya dwa razy w ty­go­dniu przy­nosi sce­na­riusz ko­lej­nych dwóch od­cin­ków.

Dzień przed na­krę­ce­niem ostat­nich dwóch znika.

Po prze­bu­dze­niu długo nie mogę dojść do sie­bie. Czuję, że ten sen ma zna­cze­nie, że jest po­cząt­kiem cze­goś waż­nego.

Prze­czu­wam, że naj­waż­niej­szy w tym śnie jest wiek dziew­czynki. Może po­win­nam na­pi­sać po­wieść o na­sto­lat­kach albo po­rad­nik dla na­sto­lat­ków? Wzdry­gam się na samą myśl. Ni­gdy nie pra­co­wa­łam z mło­dzieżą, i wcale tego nie chcia­łam. Kilka razy w moim ga­bi­ne­cie po­ja­wiły się na­sto­latki, z któ­rymi zgo­dzi­łam się spo­tkać na prośbę jed­nej lub dru­giej mo­jej pa­cjentki - mamy albo krew­nej dziew­czynki. Z tych spo­tkań pa­mię­tam głów­nie swoją bez­sil­ność; do­sko­nale czu­łam emo­cje tych dzie­cia­ków, prze­czu­wa­łam, że w ich ży­ciu dzieje się coś bar­dzo waż­nego, że od tego, co ma miej­sce "tu i te­raz", za­leży ich całe "póź­niej". Wie­dzia­łam, że te dzie­ciaki bar­dzo po­trze­bują po­mocy, ale ja nie po­tra­fi­łam im po­móc.

Cza­sami wrzu­cało mnie w moje na­sto­lat­kowe roz­terki; nie­wiele pa­mię­tam z tam­tego czasu, ale wiem, że było bar­dzo trudno i bar­dzo sa­mot­nie.

Kiedy py­tam swoje pa­cjentki, jak to z nimi było, gdy miały 15 lat, więk­szość od­po­wiada: "O kur­czę, ni­czego nie pa­mię­tam". Po­tem na­gle zu­peł­nie przy oka­zji wy­cho­dzi, że więk­szo­ści z nich do­kład­nie około 15. roku ży­cia przy­da­rzyło się coś prze­ło­mo­wego, coś, co za­wa­żyło na ca­łym póź­niej­szym ży­ciu.

W ży­ciu ko­biety 15 lat to bar­dzo ważny mo­ment.

To pierw­szy krok na dro­dze do od­kry­cia, po­czu­cia i zin­te­gro­wa­nia ko­bie­co­ści.

Od tego zwy­kle wszystko się za­czyna.

Czy pa­mię­tasz sie­bie z cza­sów, kiedy mia­łaś 15 lat?

Może masz zdję­cia ze swo­ich pięt­na­stych uro­dzin?

Albo któ­rychś in­nych, gdy by­łaś na­sto­latką i nie mia­łaś jesz­cze 18 lat?

Spró­buj przy­wo­łać z pa­mięci albo wy­obra­zić so­bie, jak się wtedy czu­łaś.

Czy po­do­ba­łaś się so­bie?

Czy lu­bi­łaś ruch, mia­łaś ape­tyt na świat, wo­kół cie­bie było wielu przy­ja­ciół i zna­jo­mych?

Po­patrz dziś na sie­bie tamtą.

Czy gdy­byś mo­gła cof­nąć się o te na­ście lat, wy­bra­ła­byś inną drogę ży­cia?

Czy wtedy wy­da­rzyło się coś, co spra­wiło, że dziś je­steś w tym miej­scu, w któ­rym je­steś, a twoje ży­cie wy­gląda tak, jak wy­gląda?

Może na­wet tego nie pa­mię­tasz, je­dy­nie prze­czu­wasz, że "tam, wtedy" wy­da­rzyło się coś bar­dzo waż­nego.

Freya wra­cała do mnie w snach jesz­cze wiele razy. Za­wsze była roz­bry­kaną, dzielną, ale też mą­drą dziew­czynką. Cza­sami jej za­zdro­ści­łam, bo chyba była taką na­sto­latką, jaką ja za­wsze chcia­łam być.

Po­tem prze­czy­ta­łam książkę Mau­reen Mur­dock Po­dróż Bo­ha­terki. Ko­bieca droga do pełni.

To było jak olśnie­nie - ko­bieca po­dróż!

Za­wsze prze­czu­wa­łam, że my, ko­biety, mamy ina­czej niż męż­czyźni, że na­sze po­dró­żo­wa­nie da­le­kie jest od mę­skich wy­praw.

Uświa­do­mi­łam so­bie, że my, ko­biety, je­ste­śmy w trwa­ją­cej całe ży­cie we­wnętrz­nej po­dróży, któ­rej ce­lem jest od­kry­cie oso­bi­stej mocy.

Pierw­szy mo­ment, kiedy za­czy­namy prze­czu­wać tę moc, wy­da­rza się wła­śnie około 15. roku ży­cia.

Ko­bieca po­dróż jest nie­li­ne­arna, pełna nie­spo­dzia­nek, mo­men­tów za­trzy­ma­nia, co­fa­nia się o kilka kro­ków, a po­tem prze­sko­cze­nia o kilka oczek do przodu, zu­peł­nie jak w plan­szówce.

Taka wła­śnie jest ta opo­wieść.

Cza­sami za­trzy­muje się na dłu­żej przy czymś, co wy­daje się ważne dla mnie i in­nych ko­biet: mo­ich zna­jo­mych, przy­ja­ció­łek, pa­cjen­tek.

Wraca do pew­nych wąt­ków, a inne trak­tuje po­bież­nie - być może sama nie je­stem jesz­cze go­towa, by je po­ru­szyć.

To hi­sto­ria in­spi­ro­wana ży­ciem moim i wszyst­kich istot o ko­bie­cej ener­gii, które spo­tka­łam na swo­jej dro­dze.

Mam na­dzieję, że rów­nież dla cie­bie bę­dzie in­spi­ra­cją w two­jej oso­bi­stej we­wnętrz­nej po­dróży. Bar­dzo bym tego chciała.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki