Człowiek i błędy ewolucji - Nathan H. Lents

-
Proszę czekać

Wprowadzenie: spójrzcie tylko na gafy natury

Nieraz słyszeliście: spójrzcie tylko na niezwykłe piękno, złożoność i wspaniałość ludzkiego ciała, jego licznych układów, narządów i tkanek! Wydaje się, że im głębiej zaglądamy w nasze ciało, tym więcej odnajdujemy piękna. Jego komórki i cząsteczki zdają się posiadać nieskończone poziomy komplikacji, niczym warstwy cebuli. Istoty ludzkie cechuje bogaty świat umysłu, wykonują zaskakująco złożone czynności fizyczne, trawią pokarm, przetwarzając go na własną materię oraz energię, bez trudu włączają i wyłączają geny, a co pewien czas płodzą całkowicie nowe osobniki w "nieskończonym szeregu form najpiękniejszych"1.

Jakimś sposobem wszystkie te procesy się zbiegają i tworzą cudowną złożoność ludzkiego życia, pozwalając nam pozostawać nieświadomymi tych fundamentalnych mechanizmów. Najzwyczajniejszy człowiek potrafi zagrać Piano Man, nie myśląc o komórkach i mięśniach swoich dłoni, nerwach rąk czy ośrodkach w mózgu, gdzie przechowywane są informacje potrzebne do zagrania tej piosenki. Inny może jej słuchać, nie wnikając w zagadnienie wibracji błon bębenkowych w uszach, przewodzenie impulsów nerwowych do ośrodka odpowiedzialnego za przetwarzanie wrażeń słuchowych bądź wspomnienia pozwalające mu - jakkolwiek niedoskonale - zaśpiewać refren. Samą piosenkę także skomponowała istota ludzka (acz wyjątkowa). Osoba ta - śmiem twierdzić - nie zaprzątała sobie specjalnie głowy genami, białkami i neuronami, które ciężko pracowały, gdy pisała swój przebój.

Mimo że często traktujemy je jako coś oczywistego, możliwości ludzkiego ciała są wspaniałe - a nawet cudowne. Dlaczegóż by więc nie napisać właśnie o tym?

Ponieważ książki na ten temat zostały już napisane. Wystarczy odwiedzić bibliotekę medyczną, a znajdziecie dziesiątki tysięcy tomów o wspaniałej złożoności ludzkiego ciała. Gdy doliczyć do tego czasopisma biomedyczne, gdzie pisze się o nowych odkryciach naukowych, liczba peanów wygłoszonych na cześć ludzkiego ciała wzrośnie do dziesiątków milionów.

Doprawdy nie brakuje słów i stronic poświęconych temu, jak świetnie działa nasz organizm.

Ale to nie o tym opowieść. To opowieść o naszych licznych ułomnościach, od stóp do głów.

Jak się okazuje, nasze niedoskonałości są niezwykle ciekawe i pouczające. Przyglądając się ludzkim defektom, możemy wejrzeć w naszą przeszłość. Każda usterka omawiana w tej książce snuje opowieść zaczerpniętą z historii ewolucji naszego gatunku. Każda komórka, każde białko i każda zasada w naszym DNA poddawane były na przestrzeni ewolucji katuszom doboru naturalnego. Cały ten czas i owa selekcja przyniosły rezultat w postaci organizmu o fantastycznej żywotności, sile, odporności i inteligencji, który w większości odnosił sukcesy w tym wielkim wyścigu szczurów, jakim jest życie. Jest to jednak organizm niedoskonały.

Mamy siatkówkę skierowaną do tyłu, pozostałości po ogonie i zdecydowanie zbyt dużo kości w nadgarstkach. Musimy zadbać, by w naszej diecie obecne były witaminy i składniki odżywcze, które inne zwierzęta wytwarzają na własne potrzeby. Jesteśmy kiepsko wyposażeni do życia w obecnym klimacie. Mamy dziwacznie przebiegające nerwy, nieprzytwierdzone do niczego mięśnie oraz węzły chłonne, które powodują więcej szkody niż pożytku. Nasz genom pełen jest genów, które nie działają, chromosomów, które się psują, oraz trucheł wirusów po dawnych zakażeniach. Mamy mózg, który płata nam figle, padamy ofiarą błędów poznawczych i uprzedzeń, a także lubimy się masowo mordować. Miliony z nas nie są nawet w stanie rozmnażać się bez pomocy współczesnej nauki.

Defekty te rzucają światło nie tylko na naszą przeszłość ewolucyjną, lecz również na teraźniejszość i przyszłość. Każdy wie, że nie da się zrozumieć aktualnej sytuacji danego kraju bez znajomości jego historii i ewolucji do obecnego kształtu. To samo możemy powiedzieć o naszym ciele, genach i umyśle. By w pełni pojąć jakiś aspekt ludzkiego doświadczenia, musimy się dowiedzieć, jak się ukształtowało. By zrozumieć, dlaczego jesteśmy akurat tacy, musimy najpierw zrozumieć, jacy byliśmy kiedyś. Trawestując nieco stare powiedzenie, nie będziemy wiedzieć, gdzie jesteśmy, dopóki się nie dowiemy, skąd przyszliśmy.

Większość ludzkich błędów konstrukcyjnych, jakie opisuję w niniejszej książce, mieści się w jednej z trzech kategorii. Po pierwsze, pewne elementy naszej konstrukcji wyewoluowały w innym świecie niż ten, który dziś zamieszkujemy. Ewolucja jest niechlujna i wymaga czasu. Skłonność naszego gatunku do łatwego przybierania na wadze i trudności z jej zrzuceniem były dobre na plejstoceńskich sawannach środkowej Afryki, lecz nie w XXI wieku w wysoko rozwiniętym kraju.

Kolejna kategoria usterek obejmuje te wynikające z niepełnego przystosowania. Na przykład ludzkie kolano jest efektem zmiany, jaka zaszła, gdy nasi przodkowie stopniowo zmieniali pozycję z czworonożnej na dwunożną oraz tryb życia z nadrzewnego na głównie naziemny. Większość komponentów kolana bardzo dobrze przystosowała się do nowych wymogów, jakim musi sprostać ten nader ważny staw, nie wszystkie skręty jednak zostały dopracowane. Jesteśmy niemal w pełni przystosowani do chodzenia w postawie wyprostowanej - lecz nie całkowicie.

Do trzeciej kategorii należą te ludzkie defekty, które można przypisać jedynie ograniczeniom samej ewolucji. Każdy gatunek może ulepszać ciało, jakim dysponuje, wyłącznie w drodze bardzo drobnych zmian, które występują przypadkowo i rzadko. Odziedziczyliśmy potwornie nieefektywne struktury, których nie da się zmienić. Z tego właśnie powodu przez ciasną przestrzeń naszego gardła przechodzi zarówno pożywienie, jak i powietrze. Z tego samego powodu w stawach kolanowych mamy siedem rozrzuconych bez ładu i składu niepotrzebnych kości. Naprawienie któregokolwiek z tych błędów konstrukcyjnych wymagałoby znacznie poważniejszej interwencji niż pojedyncze mutacje.

Dobrym przykładem ogromnych ograniczeń ewolucji, nawet w okresach wielkich innowacji, jest skrzydło kręgowców. Narząd ten był wynalazkiem wielu odrębnych gałęzi ewolucyjnych. Skrzydła nietoperzy, ptaków i pterozaurów ewoluowały odrębnie (stąd znaczne różnice w ich budowie), jednakże we wszystkich tych przypadkach - z kończyny przedniej. Zwierzęta te straciły wiele z jej użyteczności, by móc wykształcić skrzydła. I ptaki, i nietoperze słabo radzą sobie z chwytaniem. Do manipulowania przedmiotami muszą niezdarnie posługiwać się łapami oraz zębami lub dziobem. Byłoby im znacznie łatwiej, gdyby wytworzyły zupełnie nowe skrzydła i zachowały kończyny przednie, lecz ewolucja rzadko działa w ten sposób. W wypadku zwierzęcia o skomplikowanej budowie ciała nie ma możliwości wykształcenia nowych kończyn, możliwe jest jedynie przekształcenie istniejących. Ewolucja to ciągła gra kompromisów. Większość innowacji odbywa się kosztem czegoś.

Innowacje ewolucyjne są tyleż zróżnicowane, ile kosztowne. Mogą polegać na powielaniu błędów w projekcie każdej z komórek lub na kłujących w oczy błędach konstrukcyjnych w złożeniu w całość kości, narządów i tkanek. W niniejszej książce kolejno zajmę się każdą z tych kategorii błędów, przyglądając się całym zestawom defektów, które łączą wspólne motywy i które - gdy są rozpatrywane razem - opowiadają niezwykłą historię o tym, jak działa ewolucja, co się dzieje, gdy nie działa, oraz jak wysoką cenę nasz gatunek zapłacił za te przystosowania na przestrzeni tysięcy lat.

Anatomia człowieka jest nieskładnym galimatiasem przystosowań i niedostosowań. Mamy niepotrzebne kości i mięśnie, rozczarowujące zmysły oraz stawy, które nie do końca utrzymują nas w postawie wyprostowanej. Dochodzi do tego kwestia naszej diety. Większość zwierząt świetnie sobie radzi, codziennie jedząc to samo - natomiast my, ludzie, musimy przyjmować absurdalnie zróżnicowane posiłki, by pozyskać wszystkie potrzebne nam do życia składniki odżywcze. Większa część naszego genomu jest całkowicie bezużyteczna, a czasami wręcz szkodliwa (nosimy nawet w sobie tysiące martwych wirusów wplecionych w DNA każdej z naszych komórek i w ciągu całego życia pieczołowicie powielamy to truchło). A są jeszcze inne, bardziej zaskakujące niedoskonałości: jesteśmy niewiarygodnie nieskuteczni, jeśli chodzi o nasze ostateczne przeznaczenie - rozmnażanie się. Mamy również układ odpornościowy, który atakuje nasz własny organizm; to tylko jeden z przykładów chorób wynikających z wad konstrukcyjnych. Nawet nasze koronne osiągnięcie ewolucyjne - potężny ludzki mózg - roi się od defektów, które sprawiają, że jednostki codziennie podejmują fatalne decyzje życiowe, czasami kosztem własnej egzystencji.

Lecz choć zabrzmi to dziwnie, w tych niedoskonałościach tkwi piękno. Jakże nudne byłoby życie, gdyby każdy z nas był absolutnie racjonalnym, doskonałym osobnikiem! Nasze ułomności sprawiają, że jesteśmy sobą. Nasza indywidualność bierze się z drobnych różnic w naszym genomie i epigenomie, większość tej różnorodności zaś powstaje dzięki przypadkowym gafom mutacji. Mutacje, jak uderzenia piorunów, są losowe i często niszczycielskie, są jednak również - w pewnym sensie - źródłem ludzkiej wielkości. Defekty opisane w tej książce są bliznami po bitwach wygranych w wielkiej walce o ciągłość istnienia. Niespodziewanie przetrwaliśmy niekończący się konflikt ewolucyjny, jesteśmy wytworem czterech miliardów lat upartej woli przeżycia w obliczu wielkich przeciwności. Historia naszych niedoskonałości jest opowieścią wojenną. Zbierzcie się wokół i posłuchajcie.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

K. Darwin, O powstawaniu gatunków, przeł. Sz. Dickstein, J. Nusbaum, Warszawa 2013. [wróć]