Cały ja
Co za kosmiczna bzdura! Dla niektórych Ziemia stanowi centrum wszechświata: nie tylko znajduje się w jego środku, ale inne planety krążą wokół niej, tak samo jak Słońce i wszystkie gwiazdy.
To się w głowie nie mieści! Oczywiście łatwo wymyślić coś takiego, ale to zupełne bajki. Takie same jak opowieści o smokach i o ogromnym wodospadzie na krańcu świata. Jeszcze kilka lat temu większość naukowców oraz duchownych uparcie twierdziła, że Ziemia jest płaska. Miała przypominać talerz, a po dotarciu na jego skraj spadało się w przepaść. Przecież gdyby była okrągła, to po przeciwnej do nas stronie ludzie chodziliby do góry nogami! A może nawet musieliby się oderwać i pofrunąć gdzieś hen, w kosmos.
Kolumb dowiódł, że udając się na zachód, można opłynąć Ziemię dokoła. Jej kształt przypominający kulę nie budził już żadnych wątpliwości. Jednak wciąż się upierano, że musi przynajmniej stanowić centrum wszechświata, i to w najbardziej dosłownym rozumieniu. Powtarzano to w szkołach, kościołach i na uniwersytetach.
Nie mogłem tego słuchać. To miało się nijak do obserwacji, które prowadziłem od lat.
- Za te swoje teorie w końcu spłoniesz na stosie - powiedział któregoś dnia mój przyjaciel Ermico Caiado. I dodał: - Wszyscy mają tutaj prawdę w nosie.
To nieprzypadkowy rym. Ermico był wspaniałym poetą, a do tego bardzo mądrym człowiekiem. Jednym z tych, których nazywamy ludźmi renesansu. Swoją drogą uporządkujmy fakty.
Powyższą rymowaną przestrogę otrzymałem w 1497 roku, a więc pięć lat po odkryciu przez Kolumba Ameryki i ponad czterdzieści po wydrukowaniu przez Gutenberga Biblii. Można powiedzieć, że średniowiecze skończyło się na dobre i rozpoczął się renesans. Jak widzicie, początki nowych epok bywają naprawdę trudne. Nawet w epoce wiedzy, nauki oraz wielkich odkryć nadal istniały zabobony, więzienia oraz stosy. Była również Święta Inkwizycja, o której jeszcze wiele usłyszycie.
Także na Uniwersytecie w Bolonii, gdzie wówczas studiowałem, powszechnie uznawano teorię geocentryczną. Zakładała ona, że Ziemia stanowi centrum wszechświata. Przed paroma miesiącami we Florencji spalono na stosach postępowe książki oraz przedmioty służące rozrywce: instrumenty muzyczne, stroje, perfumy, a nawet obrazy mistrzów malarstwa. Powiecie, że to szaleństwo i zacofanie. W pełni się z Wami zgodzę. Ale wcale nie to było najgorsze...
Kilka tygodni wcześniej w Rzymie zamordowany został syn papieża Aleksandra VI - Juan Borgia. Możecie się zdziwić. Owszem, ten papież miał syna. I tak, zabito go w samym centrum Rzymu, po czym jego ciało wrzucono do Tybru.
Chińczycy, złorzecząc drugiemu człowiekowi, życzą mu, żeby żył w ciekawych czasach. Moje czasy, jak widzicie, takie były. Jednak aby nie mówić tylko o złych rzeczach, wspomnijmy, że około 1497 roku Leonardo da Vinci przeprowadził eksperymenty z maszyną latającą, a brat Krzysztofa Kolumba założył miasto Santo Domingo, czyli znaną Wam zapewne stolicę Dominikany.
Dość tych faktów. Wróćmy do moich badań. Dopiero zrozumiałem, że Ziemia nie znajduje się w centrum wszechświata, i chciałem się nad tym dłużej zastanowić... W końcu to odkrycie nie w kij dmuchał. Niestety nie mogłem się nim w pełni nacieszyć, gdyż wezwał mnie mój wuj, Łukasz Watzenrode. To on finansował moje studia we Włoszech i dzięki niemu mogłem liczyć na przyszłą karierę. Drobny problem stanowiło jednak to, że był biskupem warmińskim. Dla niego Ziemia naprawdę znajdowała się w centrum wszechświata. I kropka. Żadnych dyskusji. Miało to mieć wielkie konsekwencje dla mojego życia. W końcu trudności kształtują charakter, prawda?
Jak powiadają mądrzy ludzie, per aspera ad astra - przez ciernie do gwiazd. W moim przypadku sprawdziło się to niemal dosłownie. Przerzućcie stronę. Za chwilę wyruszymy w kosmiczną podróż.