Cena przetrwania
"parki obmyte mydłem sinego bzu"
jedyny wers ze wszystkich szkolnych wierszy
który jeszcze pamiętam, więcej nic
pisywałam wtedy dużo, numerowałam wiersze
z biurokratyczną satysfakcją goblina
ważyłam i sumowałam -
jak worki ze złotem
publikowałam potwornie dużo
nie wiem, co myśleli redaktorzy, dlaczego mnie drukowali
w końcu nawet mnie samej po kilku tygodniach robiło się wstyd
byłam nieprzyzwoicie łakoma, rozpaczliwie potrzebowałam
ciekawych znajomości, pochwały, rozgłosu
lubiłam flirtować
napisałam ich ponad setkę, a przypominam sobie tylko jeden wers
wszystko inne wylądowało w czarnej dziurze
awaria komputera
budzi on we mnie niemal antropologiczne zainteresowanie
kim był ten człowiek? co go martwiło?
co wiedział o świecie, jego wielkości i właściwościach?
"parki obmyte mydłem sinego bzu"
taka skamielina z 2007
czasem myślę, że w niej utrwalona jest
moja istota
ta naiwna romantyka, zmysł estetyczny
momenty zapomnienia (o sobie i o innych)
taka romantyka, w której, prawdę mówiąc, ważniejsze są
związki z przyrodą
niż z (u)rojonym partnerem
(wątek miłosny to tylko tło dla podmuchu wiatru
dla chrzęstu żwiru, dla wilgotnej ziemi w chłodny poranek
dla tych sinych fal o zapachu bzu)
romantyka, której naiwność
może się wyda bezwzględna, złośliwa i podstępna:
jeden sztylet, dwie dłonie o długich palcach, tysiące błyśnięć
czy ten człowiek to ja?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki