1
CHINY, 1953
Xi Jinping urodził się w blasku chińskiej rewolucji. W dniu jego narodzin, 15 czerwca 1953 roku, nad Pekinem, stolicą cesarzy, powiewały czerwone sztandary. Na ruinach tradycyjnych siheyuan z dziedzińcami wznosiły się wysokie budynki. Strumienie rowerzystów płynęły szerokimi drogami do ministerstw i fabryk. Komuniści rządzili z pawilonów, w których poeci niegdyś flirtowali z kochankami. Nazwali swoje państwo "nowymi Chinami".
Xi dojrzewał wraz z rewolucją. Dorastał w czasach chaosu, gdy partia zwróciła się przeciwko samej sobie, a Chiny próbowały się zreformować. Widział porażkę liberalnych idei i pozostawał lojalny wobec dyktatury. Jej zwycięstwo było jego osobistą wygraną. Później stworzył własny, jednoosobowy kult. W ten sposób zrywał z przeszłością.
Istnieje niewiele zdjęć małego Xi. Był synem członków aparatu partyjnego, komunistycznych kadr szkolonych do rządzenia. Żyli w strzeżonych enklawach, odizolowani od świata murem partyjnej dyscypliny i tajemnic. Nikt nie rozmawiał poza jego granicami. Sprawy osobiste nie miały większego znaczenia, liczyła się tylko polityka. Właśnie tak Xi chciał przeżyć swoje życie.
Dorastanie w Chinach w połowie XX wieku oznaczało bycie częścią największego w dziejach eksperymentu nad ludzkimi zachowaniami. W późniejszym okresie życia Xi dużo mówił o rodowodzie swojego państwa, o "cywilizacji liczącej prawie pięć tysięcy lat" z "niezliczonymi chwalebnymi osiągnięciami". W dniu jego narodzin wydawało się, że została ona rozbita na kawałki.
Na dobrą sprawę chińskie imperium rozpadło się już w XIX wieku. Jego ostatnia dynastia wywodziła się z wojowniczego ludu Mandżurów, obcego większości Chińczyków, którzy należeli do grupy etnicznej Han. Dynastia utraciła "mandat niebios" w wyniku porażek za granicą i wewnętrznych buntów. Zginęły miliony ludzi, reformy się nie powiodły. Po abdykacji cesarza w 1912 roku ustanowiono republikę. Ta również pogrążyła się w konfliktach.
W 1921 roku grupa rewolucjonistów założyła Komunistyczną Partię Chin, by przenieść ducha bolszewickiej Rosji do tego ogromnego, zubożałego kraju. Wybuchła wojna domowa między komunistami a starymi siłami właścicieli ziemskich i bogaczy. Potem Chiny najechała Japonia, jednocząc Chińczyków w walce ze wspólnym wrogiem, ale po pokonaniu Japończyków wojna domowa została wznowiona. Komuniści zwyciężyli, a ich wrogowie z partii Kuomintang uciekli na Tajwan. W 1949 roku Mao Zedong poprowadził chińską Armię Czerwoną do Pekinu i założył "republikę ludową". Jednym z jego najbliższych współpracowników był zahartowany rewolucjonista Xi Zhongxun.
Nowi władcy osiedlili się w obrębie murów wzniesionych przez cesarskich poprzedników. Xi Zhongxun i jego rodzina otrzymali dom w centrum miasta. Pamiętniki i utwory literackie odnotowują poczucie wyobcowania, jakiego doświadczali mężczyźni i kobiety znający jedynie trudy kampanii bojowej, wojny manewrowej i spania w jaskiniach. Ich życie rodzinne rzadko przebiegało gładko. Zmagali się ze wspomnieniami, z uzależnieniem od narkotyków i sennymi koszmarami. Pojawienie się na świecie dzieci wnosiło trochę światła w ich życie, a rewolucjoniści mieli ich wiele. Xi Zhongxun - siedmioro z dwóch małżeństw.
Szóste z nich, Xi Jinping, przyszło na świat w czasie, gdy w sercach milionów Chińczyków zakiełkowała nadzieja. Pełni ideałów specjaliści wrócili do ojczyzny, by budować nowy kraj. Jednym z nich był Li Zhisui, który przyjechał ze Stanów Zjednoczonych i został osobistym lekarzem Mao. Wkrótce przekonał się, że życie przywódców przesłaniała "gęsta mgła". Doktor Li dobrze znał Xi Zhongxuna. Jako weteranowi Mao powierzał Xi sekrety dotyczące rywalizacji, załamań psychicznych i kryzysów wśród towarzyszy. Xi wydawał się bezpieczny.
Komuniści nie byli ortodoksyjni w walce z dawnymi wierzeniami. Jinping urodził się w roku Wodnego Węża, co przepowiadało mu inteligencję, towarzyskość, ale i emocjonalność. Osoby spod tego znaku miały szansę, by zajść bardzo wysoko, ponieważ cechowała je zdolność bycia we właściwych miejscu i czasie. Szczęśliwym kolorem malca był żółty, kolor rodziny królewskiej, a szczęśliwymi liczbami - zero i pięć. Wszystkie te szczegóły starannie odnotowano.
Niemowlęta otulano i pielęgnowano w tradycyjny sposób. Zgodnie ze zwyczajem świeżo upieczone matki pozostawały przykute do łóżka przez trzydzieści dni po porodzie. Nie wolno im było wychodzić na zewnątrz z obawy przed przeziębieniami i infekcjami. Nie mogły nawet myć zębów ani się kąpać, wycierały się jedynie myjkami. Praktykę tę wspomniano w I-cing. Księdze Przemian sprzed dwóch tysięcy lat. Okres połogu nazywano "siedzącym miesiącem" (zuo yuezi).
Matka Jinpinga, Qi Xin, w chwili narodzin syna była zdrową kobietą po dwudziestce. Rodzina miała służbę, więc w każdej chwili mogła poprosić o potrawy wspierające zdrowie młodych matek, takie jak rosół z racic wieprzowych i orzeszków ziemnych lub tłusta zupa z karpia, stymulujące wytwarzanie mleka. Świeżo upieczone matki przestrzegały ścisłej diety, która miała pomóc im przywrócić cielesne yin i yang. Nie jadły surowych warzyw ani owoców, nie piły kawy ani chłodnej wody (dozwolona była tylko gorąca lub letnia).
Obowiązywał "zimny chów". Matkę zniechęcano do nadmiernego przytulania dziecka. Trzymała je w ramionach w trakcie karmienia, ale starsi zachęcali ją do pozostawiania niemowlęcia samego w kołysce. Lekarze twierdzili, że stawy noworodka są delikatne. Zalecali masowanie kończyn. Ogólnie rzecz biorąc, uważali, że dziecko nie powinno być zbyt zależne od matki. Niemowlę i matkę rozdzielano i musieli spać osobno, a płaczącego malucha uspokajali czujni teściowie.
Trzydziesty dzień życia oznaczał czas wręczania prezentów i świętowania. Dobrzy komuniści nie praktykowali taoistycznych ofiar dla bogów, ale niektóre tradycje pozostały niezmienne. Ulegający przesądom krewni ofiarowywali chłopcom nieparzystą liczbę pomalowanych na czerwono jajek, które symbolizowały pomyślność i harmonię, a także imbir i pieniądze w czerwonych kopertach. Ten trzydziestodniowy reżim i jego uroczyste zakończenie wynikały z głębokiego, niewypowiedzianego zrozumienia życia - wiedzy bazującej na doświadczeniach tysiącleci twardej rzeczywistości. Matka i dziecko przetrwały.
Chiny w 1953 roku były bardzo starą cywilizacją, ale zarazem bardzo młodym krajem. Komuniści postrzegali siebie jako awangardę nowego stylu życia. Za wrogów obrali kapitalizm i największe kapitalistyczne mocarstwo - Stany Zjednoczone. Uczynili z Chin państwo rewolucyjne, które odwróciło się plecami do Ameryki i trzymało drzwi zamknięte przez dwie dekady samoizolacji. Mao mówił o rozpowszechnieniu komunizmu w państwach znanych wówczas jako kraje tak zwanego Trzeciego Świata (wyrażenie to wymyślił rok wcześniej francuski naukowiec). W praktyce Chiny zwróciły się do wewnątrz, tak jak pod rządami poprzednich dynastii.
Poddanie państwa systemowi kontroli i zasadzie samowystarczalności wstrzymało kwitnącą od półtora wieku wymianę handlową ze Stanami Zjednoczonymi. Rozpoczęła się ona w 1784 roku od rejsu amerykańskiego statku handlowego "Empress of China" z Nowego Jorku do Guangzhou. Dostarczył on Chińczykom żeń-szeń i srebrne dolary, a wrócił do ojczyzny z ładunkiem herbaty, jedwabiu i porcelany.
Ameryka nigdy nie oglądała się za siebie. Jej stosunki z Chinami rozwijały się i pogłębiały. Eksport obejmował religię i idee konstytucyjne, będące przekleństwem dla tronu, za to narkotykiem dla chińskich reformatorów. W XIX wieku oba narody zbliżyły się do siebie. Zachodnie wybrzeże USA zalewały fale migrantów z Chin, tworzących własne historie o sile i harcie ducha. W przeciwnym kierunku podążali misjonarze i nauczyciele, by ewangelizować Chińczyków, chociaż mieli niewielkie pojęcie o niszczącym wpływie obcych doktryn na kruchy porządek społeczny.
Amerykańskie zaangażowanie w Chinach przyjmowało różne formy. Tacy autorzy, jak Pearl S. Buck[1] romantyzowali walkę chłopów, żołnierze szkolili republikańskie armie, bankierzy przez lata finansowali gospodarczy boom, a w Szanghaju tańczono do jazzu. Ekscytacja z powodu tego spotkania znalazła odzwierciedlenie w potocznym chińskim słowie określającym Amerykę: meiguo (piękny kraj).
Mao położył temu kres. Zwrócił się ku Związkowi Radzieckiemu, by zapewnić sobie pomoc materialną, teorię polityczną i surową ekonomię. Wyrzucił ludzi Zachodu, ogłosił kapitalizm wrogiem i cytował Marksa, żeby przypomnieć towarzyszom, że religia to opium ludu. Wkrótce Chiny i Ameryka walczyły ze sobą w Korei i toczyły potyczki o Tybet i Tajwan, gdzie Stany Zjednoczone utrzymywały u władzy reżim Czang Kaj-szeka. Romans dobiegł końca. Ameryka pozostała z pytaniem, które będzie zatruwało jej politykę przez lata: kto stracił Chiny?
Podczas gdy Jinping leżał w kołysce, Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza wycofywała się z ostatniego tak dużego współczesnego konfliktu lądowego. Dwudziestego siódmego lipca 1953 roku zawarto rozejm, który miał zakończyć wojnę koreańską. W rzeczywistości doszło do zawieszenia broni, a nie podpisania traktatu pokojowego. Stronami były Chiny, Korea Północna, dowództwo ONZ w Korei Południowej i Stany Zjednoczone. Po zażartych dyskusjach wyznaczono linię demarkacyjną na trzydziestym ósmym równoleżniku, obowiązującą do dziś.
Chinom wojna ta przyniosła nagrodę w postaci państwa buforowego pod bezpieczną kontrolą totalitarną. Dziesiątki tysięcy chińskich "ochotników" zginęły w atakach na siły amerykańskie, południowokoreańskie i sojusznicze. Ci, którzy przeżyli, powrócili do domów i zostali uhonorowani jako weterani "wojny przeciwko Ameryce i za Koreą". Mao nie przejmował się licznymi ofiarami, wśród których znalazł się jego najstarszy syn Mao Anying.
W okresie pokoju i odbudowy po drugiej wojnie światowej znaczna część świata zmierzała ku słonecznym szczytom lat pięćdziesiątych. Ale mury obronne nowej, zimnej wojny zaczynały rosnąć. Piątego września 1953 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych odrzuciła propozycję Moskwy, by przyjąć Chińską Republikę Ludową w swe szeregi, pozwalając Tajwanowi zachować miejsce aż do głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym w 1971 roku.
W Europie panował kruchy pokój między Związkiem Radzieckim a Zachodem, a w Afryce czuć było pierwsze powiewy "wiatru zmian". Drugiego czerwca 1953 roku koronowano w Londynie Elżbietę II, co przypieczętowało przejście Wielkiej Brytanii od imperium do Wspólnoty Narodów. Era kolonializmu dobiegała końca.
Tymczasem Xi Zhongxun pomógł Mao opracować pierwszy plan pięcioletni, który zobowiązał Chiny do rozwoju w stylu radzieckim, kierowanym przez państwo. Był to czas wielkich decyzji.
Przywódca wytyczył "linię generalną", teoretyczne ramy istnienia Chińskiej Republiki Ludowej. Wynikało z tego, że rządził będzie socjalizm, a "burżuazyjna" demokracja zostanie wykluczona. Nie tolerowano sprzeciwu.
To było śmiałe przedsięwzięcie. Chiny musiały dołączyć do nowoczesnego świata. Cesarstwo, trawione przez korupcję i przesądy, nie mogło dorównać postępowi naukowemu w XIX wieku. Wiek XX przyniósł rozwój technologii, handlu i eksperymentów kulturowych, ale również wojny, głód, epidemie, ubóstwo i masową emigrację. Jak później ujmie to Xi Jinping: "Chiny zostały zredukowane do półfeudalnego i półkolonialnego społeczeństwa. Obce mocarstwa i częste wojny sprawiły, że naród chiński pogrążył się w otchłani wielkiego cierpienia".
O ile Mao doprowadził Chiny do radykalnej zmiany kierunku, o tyle pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku nastąpił drugi wstrząs polityczny, kiedy jego następcy zdecydowali się na "reformy i otwarcie" na świat. Z kolei przeznaczeniem Xi Jinpinga okaże się dokonanie zmiany trzeciej: odejście od ery globalizacji na rzecz "nowego porządku" państw autorytarnych na świecie. Trafnie zauważy on, że działa zgodnie z historią i tradycją partii. Na razie to jednak odległa przyszłość.
Zwycięzcy wojny domowej zamieszkali w nowoczesnych kwaterach z bieżącą wodą, światłem i ogrzewaniem. Na początku wciąż czuli, że znajdują się blisko mas. Jeszcze nie tak dawno sami mieszkali w jaskiniach, jeździli na osiołkach, spali pod stertami sfatygowanych koców i jedli mączasty ryż lub mdłe podpłomyki. Mao powiedział, że chiński chłop jest wytrzymały. Rewolucja powinna się od niego uczyć.
Jak na standardy należącego do przeszłości dworu cesarskiego w 1953 roku rodziny nowego porządku żyły prosto, ale dobrze. Miały najlepszą opiekę medyczną, która szybko rozwinęła się w chińskich miastach. Mogły kupować świeżą żywność i dobra konsumpcyjne. Ich dzieci miały opiekunki i chodziły do szkół zarezerwowanych dla wyższych sfer. Los mas żyjących poza kordonem ochroniarzy był zgoła odmienny.
Odkąd w erze "watażków", po abdykacji ostatniego cesarza Pu Yi, w 1912 roku wybuchły walki, naród chiński przeszedł przez trzy dekady konfliktu. Zginęły dziesiątki milionów ludzi. Między 1937 rokiem, kiedy na pełną skalę rozpoczęła się wojna z Japonią, a 1949, kiedy Mao wjechał do Pekinu, produkcja przemysłowa kraju spadła niemal o połowę. Chiny, ogromny kraj rolniczy, z ledwością wytwarzały dostateczne ilości jedzenia, więc ludzie głodowali.
Podczas walk zniszczeniu uległa znaczna część trakcji kolejowych, których budowę sfinansowano z pożyczek zaciągniętych za granicą. Inflacja zniszczyła system finansowy kraju. Nastąpił ogromny odpływ kapitału i aktywów - w niektórych przypadkach całych fabryk - na Tajwan i do brytyjskiej kolonii, Hongkongu. Doszło do exodusu przedsiębiorców, naukowców, administratorów i obcokrajowców. Wszyscy zdali sobie sprawę ze skali przedsięwzięcia, jakie mieli przed sobą, gdy w czerwcu 1953 roku Mao zarządził spis powszechny. Okazało się, że liczba ludności przekroczyła pięćset osiemdziesiąt dwa miliony, czyli wynosiła ponad sto milionów więcej, niż zakładały ogólnie przyjęte szacunki; ci, którzy uciekli, byli tylko demograficznym przypisem.
Postęp blokowało między innymi to, że większość mieszkańców Chin nie miała wykształcenia. Przez tysiąclecia pisany język chiński stanowił bastion przywilejów elity naukowej. W czasach ostatniego cesarza tylko jedna na pięćdziesiąt kobiet umiała czytać i pisać. Pół wieku później, gdy władzę przejęli komuniści, dziewięćdziesiąt procent ludności było analfabetami i porozumiewało się dialektami.
Tymczasem Japonia, odwieczny wróg Chin, uprzemysłowiła się, wynalazła uproszczony system pisma, który umożliwił powszechną edukację, i stała się potęgą. Po klęsce w 1945 roku schroniła się pod amerykańskim parasolem nuklearnym, odbudowała swoją gospodarkę i zbombardowane miasta. Gdy jej powojenne społeczeństwo rozkwitło, udzieliła reszcie Azji lekcji wytrzymałości.
Z kolei wielu Chińczyków było oszołomionych. Starsi widzieli, jak święte i powszechnie szanowane filary społeczeństwa znikają. Ludzie w średnim wieku starali się przetrwać - spis powszechny z 1953 roku wykazał, że średnia długość życia wynosiła niecałe czterdzieści cztery lata. Młodym mówiono, że nastał nowy świt - zadaniem komunistów było przekonanie ich, że budowa socjalizmu przynosi efekty.
Współcześnie niewielu młodych z chińskich miast byłoby w stanie wyobrazić sobie trudy życia, o jakich pamiętają Chińczycy żyjący w tamtych czasach. Pół wieku później nadal dało się znaleźć ich ślady w północnych wiejskich Chinach: domy z gliny i cegieł, niektóre pokryte blachą falistą, woda wydobywana ze studni lub źródła; wewnątrz gliniane, starannie zamiecione podłogi i ogień płonący przez cały dzień. Rodzina układała koce na kangu, ogrzewanym podeście z cegieł lub gliny, na którym wszyscy spali. Kiedy urodził się Xi Jinping, dla takich rodzin nawet rower był luksusem.
Odtajniony raport CIA z 1953 roku ukazuje, jak trudne było ówczesne życie. Priorytety chińskiego rządu były tak podstawowe, że agencja uznała plony i klęski żywiołowe za wskaźniki stabilności. CIA wzięła pod uwagę susze, powodzie i szkody pogodowe w prowincjach, w których nie można było siać nasion, a ziemi nie uprawiano. Wiosenne i zimowe zbiory pszenicy utrzymywały Chiny przy życiu, ale trudno było uzyskać dobre plony fasoli, kukurydzy, melonów i bawełny. W raporcie stwierdzono, że plony były tak słabe, iż "chłopi podchodzili z niewielkim entuzjazmem do sprzedaży swoich zbiorów". Wciąż narastało niezadowolenie.
Jeden z mitów głosił, że Mao przewodził szeroko zakrojonej rewolucji ludowej, która pozbyła się starego porządku niczym "porannego potopu", by posłużyć się poetycką frazą pisarki Han Suyin. W rzeczywistości stał on na czele armii kierowanej przez tajemniczą organizację polityczną, która sama pozostawała niewolnicą doktryn obcej ideologii, radzieckiej wersji marksistowsko-leninowskiego kanonu. Mao nie był wyznawcą Stalina, ale uczył się od niego. Tylko twardy przywódca mógł kierować partią, dowodzić armią i rozwiązywać "sprzeczności między ludźmi".
Początkowo Mao i jego towarzysze stosowali metodę małych kroków. Droga chińskiej Armii Czerwonej do zwycięstwa prowadziła ze wsi do miast. Niełatwo było podbić miejskie elity. W największej metropolii, Szanghaju, potentaci i gangsterzy rządzili niemal do samego końca. Partia czuła się słaba nawet tam, gdzie wyglądała na silną. Dlatego wkrótce po zdobyciu Szanghaju w 1949 roku jednego dnia skazano na śmierć pięciuset "przestępców".
Pomimo chaosu, przemocy i ubóstwa nowe Chiny odnosiły duże sukcesy. Ideologiczny sojusz ze Związkiem Radzieckim ustabilizował ich północną flankę. Koreą Północną rządził komunistyczny przywódca Kim Ir Sen. To prawda, Chiny nie miały bomby atomowej, podczas gdy Stalin przetestował ją w 1949 roku, a Amerykanie wciąż ją ulepszali. Ale naukowcy Mao nie próżnowali. Przewodniczący bagatelizował ten rodzaj broni, nazywając ją "papierowym tygrysem", i otwarcie spekulował, na utratę ilu milionów ludzi Chiny mogłyby sobie pozwolić. W tej chłodnej kalkulacji miał sporo racji. W czasie gdy znikały kolejne imperia kolonialne, a w ich miejsce zakładano nowe państwa, Chiny pozostawały bezpieczne, rozszerzając jednocześnie swój zasięg terytorialny.
Wycofanie się Brytyjczyków z subkontynentu indyjskiego usunęło z geopolitycznej mapy "wielką grę" (termin spopularyzowany przez Rudyarda Kiplinga) toczącą się pomiędzy imperiami brytyjskim a rosyjskim. Chińska armia wkroczyła na ziemie znane na Zachodzie jako Turkiestan Chiński, ujarzmiając muzułmańskich rebeliantów i mistyków, by rządzić rozległymi obszarami, które wymykały się dawnym dynastiom. Buddyjskie królestwo Tybetu zaczęło podupadać, co stanowiło preludium do jego brutalnego włączenia w obszar państwa chińskiego. Walki toczone na pograniczu nie przeszkadzały większości Chińczyków, którzy żyli w sercu historycznych Chin. Wielu z nich odczuwało wdzięczność za zakończenie działań wojennych na ich własnym podwórku. Propaganda okrzyknęła ten okres czasami wizji i nadziei.
Xi Zhongxun był typowym przedstawicielem nowych ludzi, pełniącym wiele funkcji w partii i państwie. Odpowiadał za propagandę, edukację i kulturę, odgrywając jednocześnie znaczącą rolę w ujarzmianiu niespokojnych obszarów Wyżyny Tybetańskiej i opustoszałego dalekiego zachodu Chin. Popierał umiarkowane, praktyczne inicjatywy, pod warunkiem jednak, że partia zachowa nad nimi wyłączną kontrolę. W 1953 roku zajmował wysokie stanowisko, ale jego wpływy wykraczały poza oficjalną pozycję.
Za kulisami komuniści poruszali się w nieubłaganym rytmie marksistowsko-leninowskiej walki klas. Mao szybko pozbył się skupionych wokół niego niekomunistów, gdy z Bramy Niebiańskiego Spokoju ogłosił powstanie Chińskiej Republiki Ludowej. Tysiące pokonanych żołnierzy Kuomintangu aresztowano, wielu stracono, a ponad milion "bandytów" eksterminowano. Wprowadzono "reformę sposobu myślenia", a partia wysłała licznych szpiegów do dzielnic mieszkaniowych i fabryk. Każdy musiał pracować w danwei, czyli zakładzie pracy. Społeczeństwo poddano reżimowi w imię "wyzwolenia".
Upadek wojsk Kuomintangu i ucieczka jego przywódców nastąpiły tak szybko, że nie zdołano wcielić w życie żadnego sensownego planu. Mao przedkładał poetyckie wizje nad technokratyczne zarządzanie, cedując codzienną papierkową robotę na kadrę ideologów-pracoholików. Komunistom brakowało doświadczonych administratorów. Silni w logistyce wojskowej, musieli nauczyć się rządzić.
Początkowo tolerowali kapitalistów i prywatne przedsiębiorstwa. Ale wkrótce zostały one znacjonalizowane. Państwo stało się silne. Żeby uprzemysłowić Chiny, komuniści, zgodnie z naukami Marksa, przejęli kontrolę nad środkami produkcji. Budowali linie kolejowe, huty, elektrownie, mosty i fabryki. Radykalizm Mao w pełni rozkwitł na wsi. Stare stosunki społeczne zanikły, gdy kobiety otrzymały prawo do wyboru męża i pracy.
Partia prowadziła programy, w ramach których chłopi uczyli się czytać i pisać. Wielu z nich dowiedziało się wtedy, ile warte są ich plony i ile powinni zarabiać. Mao wysłał na wieś "zespoły robocze". Za tą niepozorną nazwą skrywała się siła wzniecająca akty rewolucyjnej przemocy. Rozpoczęły się masowe kampanie na rzecz reformy rolnej. Konfiskowano majątki ziemskie, dzielono ludność wiejską na klasy i dokonywano egzekucji oraz linczów. "Wrogów klasowych" rozstrzeliwano, bito na śmierć, dźgano nożami, wieszano na drzewach, topiono i głodzono. Niektórych grzebano żywcem w ich własnych gospodarstwach. Tych, którzy przeżyli, wysyłano do obozów pracy, gdzie większość ginęła.
To przywódcy odpowiadali za te tragiczne, banalne śmierci. Historyk Frank Dikötter z Uniwersytetu w Hongkongu odnalazł dokumenty świadczące o tym, że Deng Xiaoping, jeden z pięciu wicepremierów w 1953 roku, a później "reformator" gospodarki, wydał wiele wyroków śmierci na wrogów klasowych. Członkowie elity zdobywali uznanie za to, że włączali się do tych działań. Jedną z entuzjastek "zespołów roboczych" była Wang Guangmei, elegancka żona przyszłego przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej Liu Shaoqiego, która wzywała swoich towarzyszy do hartowania serc. Winę Xi Zhongxuna w morderstwach politycznych omówimy w dalszej części tej opowieści. Bo Yibo, jeden z "nieśmiertelnych" rewolucji, którego syn pojawi się w historii Xi Jinpinga, oszacował, że w czystkach zginęły dwa miliony ludzi. Wszyscy poplecznicy Mao mieli krew na rękach. Kiedy zmieniła się linia przewodniczącego, większość z nich została odsunięta od władzy.
Dla Mao czystki nie były aberracją ani znakiem, że partia wypadła z torów. Stały się narzędziem katharsis, wykuwającym władzę w ogniu, który pochłaniał staroświeckich, nielojalnych lub nieodpowiednich towarzyszy. Mao przyswoił sobie przykazanie Stalina, że partia regeneruje się poprzez regularne zmiany. Dzięki temu przywódca na szczycie zawsze stawał się jeszcze silniejszy.
Życie rodzinne Xi Zhongxuna, jego żony i małych dzieci wydawało się spokojne, wolne od przemocy i terroru. Z pozoru należeli do zwycięzców. Fotografie z tego okresu ukazują uśmiechniętą parę na tle zdobionej ściany; on średniego wzrostu i nieco pulchny, w starannie wyprasowanym mundurze partyjnym; ona w długim płaszczu, odważnie modnym. Robili wszystko, co w ich mocy, by uchronić dzieci przed prawdą o swojej permanentnej niepewności. W gorącym roku 1953 wiedzieli już, że życie blisko szczytu, blisko Mao, oznacza lawirowanie na skraju przepaści.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki