Czerwone Serum - Martin Nawrocki

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (16,76 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

5 stycznia 2025 roku we Wrocławiu zdarzyło się coś, co na zawsze zmieniło miasto - otóż jeden z wirusologów Jan Domagała obudził się w swoim domu z wysoką gorączką i ciemnymi plamami na całym ciele. Z początku sądził, że to zwykła grypa, ale kiedy objawy się nasiliły, a leki nie pomagały, uświadomił sobie, że to musi być coś znacznie poważniejszego. Wtedy przypomniał sobie o rzeczy niefortunnej - dzień wcześniej przed wyjściem był tak zmęczony swoją pracą w laboratorium, że bez żadnego zabezpieczenia otworzył pozornie pustą probówkę z wirusem czarnej ospy w środku, po czym nieświadomy zagrożenia pojechał do domu swoim samochodem. Próbując się dowiedzieć, kogo mógł zarazić, przypomniał sobie o portierze, któremu podał rękę na pożegnanie, pracowniku stacji benzynowej, któremu zapłacił za zatankowanie swojego auta oraz swojej żonie i dzieciach. Kilka dni później jego stan zdrowia tak się pogorszył, że został przewieziony do szpitala, a lekarze jeszcze nie wiedzieli, co mu właściwie dolega. A uwolniona przez niego czarna ospa powoli siała swoje śmiertelne żniwo - sześć dni po pierwszym przypadku było już kilkaset zarażonych nieświadomych, co ich akurat spotkało, a kolejne dwa dni później odnotowano pierwsze zgony, w tym samego Jana. Prezydent Wrocławia wiedząc, że nie można już tego zignorować, nakazał radzie miasta jak najszybsze opracowanie planu opanowania epidemii oraz przekazania informacji o niej opinii publicznej.

Początkowo ludzie czytali medialne doniesienia o powrocie czarnej ospy, z niedowierzaniem przypominając sobie, że została wyeliminowana dekady temu za sprawą szczepionek i postępów w medycynie, ale rzeczywistości nie można było oszukać. Liczba zarażonych ciągle wzrastała, a mieszkańców w pewnym momencie umierało tak dużo, że ledwie co starczyło miejsca dla ich pochówku. Piętnaście dni po wybuchu epidemii rząd Polski oficjalnie zdecydował o odizolowaniu miasta w celu zapobieżenia dalszego rozprzestrzeniania się wirusa. Zaraz po zatwierdzeniu decyzji na miejscu pojawiły się służby porządkowe i wojsko, a na terenie Wrocławia i terenów przygranicznych postawiono w szybkim tempie mur strzeżony 24 godziny na dobę. Od jej pory nikt nie mógł stąd wejść ani wyjść bez odpowiedniego zezwolenia.

Tymczasem do głosu zaczął dochodzić ruch, który wprost zaprzeczał istnieniu epidemii, twierdząc, że związane z nią niebezpieczeństwo zostało albo wyolbrzymione, albo zupełnie zmyślone, żeby odwrócić uwagę od planu zniewolenia ludzkości przez globalnych finansistów. Jego pierwsi członkowie powoli wychodzili z cienia, organizując protesty mające na celu zniesienie wszelkich obostrzeń, a niektórzy porównali Wrocław pod kwarantanną do żydowskiego getta podczas okupacji hitlerowskiej. Z czasem przechodzili ze słów do czynów, dokonując aktów przemocy oraz wandalizmu wobec wszystkich podporządkowującym się zasadom reżimu sanitarnego. Jakby tego było mało 22 marca jeden z czołowych przedstawicieli grupy osposceptyków i antyszczepionkowców - poseł Krzysztof Gajda - podczas publicznego przemówienia został na oczach dziesięciotysięcznego tłumu i kilku milionów telewidzów zastrzelony z kuli snajperskiej. Strzał wymierzony prosto w głowę okazał się być tak precyzyjny, że zginął na miejscu bez żadnych szans na przeżycie. Niebawem po Gajdzie zaczęli ginąć w różnych okolicznościach inni znani członkowie kontrowersyjnego ruchu - od tego momentu stało się jasne, że ktoś na nich poluje. Co ważne, pomiędzy poszczególnymi zabójstwami Łowca skutecznie nocą udaremniał próby niszczenia punktów szczepień przez antyszczepionkowe bojówki poprzez zabijanie wszystkich wysłanych tu ludzi - był w tym tak dobry, że żaden z nich nie był w stanie uciec ani przeżyć, by później opowiedzieć o nim coś, co mogłoby pomóc go złapać.

Oczywiście pojawiły się kolejne teorie spiskowe, tym razem dotyczące tożsamości Łowcy Osposceptyków, jak okrzyknęły nieznanego sprawcę media. Głosiły one, że to tajny agent globalistów wysłany do Wrocławia w celu uciszenia najgłośniejszych krytyków nadchodzącego Nowego Porządku Świata, a nawet przebrany Bill Gates czy George Soros we własnej osobie, którzy postanowili wkroczyć do akcji i sami uciszyć głosy krytyki. Z czasem działania Łowcy miały tyle samo zwolenników, co i przeciwników żądnych jego krwi, choć on sam skutecznie wymykał się sprawiedliwości. Całe miasto zaczęło się zastanawiać, kto będzie jego następną ofiarą... i czego on tak naprawdę chce.