Miłostki
Na miłostki nie mam czasu
Moja młodość zleci hen
Zanim zdążę posmakować
Czym prawdziwa miłość jest
Nie chcę jednej krótkiej chwili
Moment też nie dla mnie jest
Porzuć puste obietnice
Ja wieczności od Ciebie chcę
Jeśli nam to się nie uda
I rozstania przyjdzie czas
Muszę wiedzieć, że starania
Były wszystkim, co spotkało nas
Powiedz mi, czy nasze gwiazdy
Wieczną miłość wróżą nam
Jak w zaklętej konstelacji
Tylko razem mają sens
Ostatnio lubię dłużej śnić
Zgadnij kto mi kradnie noce
Już powoli się rozbudza
Coś, co inni zwą miłością
Nie obiecuj wielkich mórz
Które mogą nas zatopić
Gdy szaleje życia nurt
Pragnę oprzeć się w Tobie
Wsze miłostki porzuć precz
Nie karm nimi naszych serc
Jeśli krótkiej chwili chcesz
Lepiej żebyś teraz odszedł
Może czas osądzi nas
Porozlicza z naszych uczuć
Jeśli coś ma wiecznie trwać
Niech to będzie szczera miłość
Kiedy przyjdzie po nas śmierć
Nie chcę z żalem żegnać Cię
Wtedy spojrzę, będę wiedział
Że miłostki poszły precz
Mężczyzna z aparatem
Mężczyzna z aparatem
Robił zdjęcia dzikich róż
Jakby były całym światem
Tajemnicą, życiem, skarbem
Czasem przychodził po kawę
W swojej wytartej koszuli
Siadał z daleka od ludzi
By spokojnie podziwiać róże
Kiedyś pokazał mi zdjęcia
Nikt inny takich nie robił
Tylko on kadrował piękno
Tak, że brakło na to słów
Mógłby mieć wernisaże i
Galerie pełne swoich prac
Lecz nigdy tego nie chciał
Po co ciągle za czymś gnać?
Więc dbał o każdą chwilę
By nie stracić swojej pasji
Zachwycał mnie, inspirował
Każdą najmniejszą rozmową
Tak minął cały czerwiec
Nawet sen swój koniec ma
Świat się nieustannie zmienia
On pozostawał taki sam
A czas zgasił wszystkie róże
On odjechał z dnia na dzień
Pewnie nikt go nie pamięta
A w mym sercu zawsze jest
I w tym całym głupim pędzie
Gdzie gubimy ważne chwile
On potrafił się zatrzymać
By uchwycić piękno róż
Papierowi
Jeszcze będzie nam dobrze
Obudzimy się bez szarej mgły
Poczujemy ciepły Słońca smak
Ktoś poprowadzi do tańca nas
Jeszcze deszcz nas ucieszy
Burza zachwyci, wzbudzi trwogę
Stanie się jasne, że jeszcze
Potrafimy prawdziwie żyć
My papierowi
Poszarpani, postrzępieni
Jeszcze jakoś się trzymamy
Jeszcze iskra tli się w nas
I choć spalamy się codziennie
Jesteśmy stworzeni, by kochać
Jeszcze będziemy marzyć i śnić
Jeszcze świat nas do tańca
Zakręci
Jeszcze poznamy nowe kolory
Zostawimy szarość, czerń i beż
Czerwiec wiele ma odcieni
Utopimy się w nich bez wstydu
Jeszcze ktoś da nam szansę
Pożegnamy tych, co odeszli
Otworzymy drzwi, a wtedy
Znów będzie nam w życiu lżej
My papierowi
Poblakli, spopieleni
Jeszcze mamy w sobie nadzieję
I dobre słowo na złe prognozy
Może mieliśmy się spalić
Zatracić w tym, co przeszło
Jeszcze będziemy głęboko wierzyć
Jeszcze świat nas do tańca
Zakręci
My papierowi
Prawdziwi, ludzcy
Jeszcze nie chcemy umierać
Jeszcze chcemy cieszyć się życiem
Kiedyś spalimy się pięknie
Zostanie po nas cichy ślad
Jeśli będą pamiętać, żyć będziemy
I jeszcze Bóg nas do tańca
Zakręci
Niebo jest wolne
Niebo jest wolne
Od przyziemnych spraw
Myślę, że na niebie
Leniwiej płynie czas
Patrzę stęskniony
Szukam mlecznych obłoków
Jestem marzycielem
Czuję się jak w domu
Czasem niebo grzmi
Rzuca błyskawicami
Też ma swoje złe dni
Zasłania się chmurami
I czasem ludziom potrzeba
Przerwy od upałów
Stacja meteo podaje
Dziś zostańcie w domu
Niebo jest wolne
Od przyziemnych spraw
Niebo, dzień i noc
Inaczej upływa czas
Kiedyś próbowałem
Przegonić horyzont
Chciałem sięgnąć nieba
Ono mi wciąż ucieka
Czasem niebo płacze
Łzy deszczowe wylewa
Przeżywa swoje smutki
Dalekie od przyziemnych
I czasem ludziom potrzeba
Przerwy od upałów
Stacja meteo podaje
Dziś zostańcie w domu
Niebo jest wolne
Od przyziemnych spraw
Wpatruję się zauroczony
Wolniej płynie mi czas
Może pewnej nocy
Gwiazda mi zaświeci
Da mi wtedy znak
Ktoś właśnie o mnie myśli
Czasem niebo śpi
Ma księżycowe sny
Szukaj wtedy gwiazdy
Bo myślę często o Tobie
I czasem ludziom potrzeba
Przerwy od upałów
Stacja meteo podaje
Wypatrujcie swoich gwiazd