Wstęp
WSTĘP
Powstanie Warszawskie, chociaż od lat wzbudza spory historyków co do
celowości i sensu jego wybuchu, jest jednym z najbardziej wyjątkowych i charakterystycznych wydarzeń w historii Polski. To jedna z najważniejszych polskich bitew, która choć przegrana, dążenie do
wolności naszego narodu utożsamiała z chęcią samostanowienia o sobie. To
batalia, w której żołnierze Armii Podziemnej, stając w szranki z Niemcami, podjęli ostatnią próbę wywalczenia niepodległości państwa
wobec szykującego nam kolejne zniewolenie sowieckiego zaborcy. Dla
Polaków Powstanie Warszawskie to symbol, jakiego w żaden sposób nie
można szargać, a obszar miasta to miejsce, które praktycznie na każdym
kroku zostało uświęcone krwią Polaków. Walki na Woli i Starówce, szlak
bojowy Zgrupowania "Radosław", częste wykorzystywanie podziemnych dróg
kanałami czy wolna enklawa w Puszczy Kampinoskiej (Rzeczpospolita
Kampinoska) - to wszystko przeszło do legendy Powstania.
Ale jest jeszcze jedna wyjątkowa dzielnica Warszawy, skupiająca w sobie
charakterystyczne cechy całego Powstania, ale też wychodząca na czoło
ówczesnych bojów prowadzonych we wrześniu w stolicy. To jedyne miejsce
zajęte przez powstańców sięgające brzegu Wisły, a wobec sowieckiej
ofensywy i zajęcia Pragi - przygotowane, by przyjąć zbrojne przeprawy z drugiego brzegu rzeki i nadchodzącą pomoc ze wschodu.
Powiśle Czerniakowskie - bo o nim mowa - w czasie Powstania Sierpniowego
zwane Czerniakowem bliższym, a później także Górnym Czerniakowem lub po
prostu Czerniakowem, łączy się z odległymi dziejami Warszawy. W rejonie
środkowej części ul. Solec znajdowała się jedna z przepraw przez Wisłę
oraz składy i przystań handlu solą na Wiśle (stąd nazwa tej ulicy).
Powiśle Czerniakowskie obejmuje teren pomiędzy wiaduktem mostu
Poniatowskiego na północy i ul. Łazienkowską na południu oraz od skarpy
wiślanej na zachodzie do brzegu Wisły na wschodzie. Obszar ten w 1944
roku charakteryzował się zróżnicowaną zabudową. Obok nowoczesnych
budynków, szczególnie przy ul. Rozbrat (ZUS, Wyższa Szkoła
Dziennikarstwa, Gimnazjum im. J. Kochanowskiego, Gimnazjum i Liceum im.
S. Batorego), istniały skromne domy robotnicze, a także sklecone
naprędce z desek czy dykty tzw. bieda-domy. Całości zabudowy dopełniały
licznie występujące tutaj fabryki, fabryczki i wytwórnie.
Na obszarze Górnego Czerniakowa we wrześniu 1944 roku toczyły się
zacięte walki, porównywane często do najcięższych bojów miejskich całej
II wojny światowej. To właśnie niemieccy dygnitarze i dowódcy w przeddzień zdobycia Czerniakowa skłonni byli przyrównać tłumienie
Powstania Warszawskiego do swoich najtrudniejszych walk o Stalingrad na
przełomie 1942 i 1943 roku.
Współcześnie warto podkreślić również znaczenie batalii o przyczółek
czerniakowski. Nie ma powszechnej świadomości, że w czasie walk na
Czerniakowie ze strony wojsk gen. Zygmunta Berlinga (3. DP) zginęło
więcej żołnierzy, niż wyniosły straty 2. Korpusu Polskiego gen.
Władysława Andersa podczas zdobywania Monte Cassino. Według dokumentów
sowieckich ich zrzuty dla Warszawy tonażowo znacznie przewyższyły pomoc
wysyłaną dla powstańców przez aliantów zachodnich, mimo że rozpoczęły
się w drugiej połowie września, gdy powstanie dogorywało. Nie zdajemy
sobie sprawy, że bohaterski dowódca kompanii w batalionie "Zośka"
Andrzej Romocki "Morro" zginął najprawdopodobniej od kuli wystrzelonej
pomyłkowo przez żołnierzy 9. pułku piechoty lądujących na Czerniakowie
zza Wisły. Mało znane pozostają szczegóły błędu taktycznego lub
prowokacji, w wyniku której, chcąc odciążyć oddziały walczące na
Czerniakowie, 8. pułk piechoty lądował na przyczółku pomiędzy mostami,
na terenie całkowicie zajętym przez Niemców, wyjątkowo niekorzystnym dla
desantu. Na koniec warto podkreślić, że walki na Czerniakowie połączyły
Polaków - powstańców z Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych,
Polskiej Armii Ludowej i Armii Ludowej, oraz żołnierzy 3. Dywizji
Piechoty im. R. Traugutta z 1. Armii WP gen. Berlinga. To chyba jedyny
przypadek takiego bojowego współdziałania żołnierzy AK i berlingowców.
Jak pięknie napisał w swoich wspomnieniach walczący na Czerniakowie
żołnierz 3. DP Tadeusz Targoński: "Krew polskiego żołnierza poległego za
Ojczyznę - na wszystkich pobojowiskach świata jest tego samego koloru, a rany zadane przez wroga - jednakowo bolą"1. Wtórował mu Zbigniew
Ścibor-Rylski "Motyl" ze Zgrupowania "Radosław": "Nie było między nami
żadnych różnic, czy to byli z AK, czy z Armii Ludowej, czy z innych
formacji, czy to Wojska Polskiego. Wszyscy walczyliśmy o jedną sprawę,
żeby tylko zwyciężyć, żeby jak najwięcej móc ocalić jeszcze konającej
Warszawy"2. O tej wspólnej walce i braterstwie broni ponad
politycznymi podziałami chciałbym opowiedzieć w mojej książce.
Podstawą do powstania niniejszej publikacji były: moja praca magisterska3, obroniona w 2005 roku pod kierunkiem dr. hab. Tadeusza Rawskiego, książka z 2011 roku Przyczółek czerniakowski 19444 oraz szereg artykułów prasowych i internetowych5. W pracy opierałem się głównie na materiale opublikowanym, który szczegółowo został podany w bibliografii na końcu woluminu. Nie mniej ważne były spotkania, rozmowy i korespondencja ze świadkami wydarzeń oraz znawcami tematu historycznych bojów toczonych na Czerniakowie6.
Rozdział I. Godzina "W" i pierwsze walki na Czerniakowie
ROZDZIAŁ I
GODZINA "W" I PIERWSZE WALKI
NA CZERNIAKOWIE
Siły obu stron i plany AK
Siły obu stron i plany AK
Interesujący nas teren Górnego Czerniakowa latem 1944 roku wchodził
organizacyjnie w struktury Polskiego Państwa Podziemnego, tworząc skład
2. Rejonu Obwodu I Śródmieście Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej.
Obszar 2. Rejonu (południowo-wschodnie Śródmieście) wyznaczały: od
północy Aleja 3 Maja i most Poniatowskiego (wiadukt); od zachodu ul.
Marszałkowska; od wschodu brzeg Wisły; natomiast od południa od pl. Unii
Lubelskiej i ul. Bagatela, przez Łazienki oraz wzdłuż ul. Łazienkowskiej
do Wisły. Dowódcą 2. Rejonu był rtm. Władysław Abramowicz "Litwin",
który teoretycznie miał pod sobą następujące oddziały: składające się z pięciu kompanii Zgrupowanie V (dowódca por. Roman Rożałowski
"Siekiera"), liczące cztery kompanie Zgrupowanie VII (dowodził nim rtm.
Czesław Grudziński "Ruczaj"), dwa szwadrony I Dywizjonu "Jeleń" z 7.
pułku ułanów AK (dowódca rtm. Lech Głuchowski "Jeżycki") oraz mający w swym składzie cztery kompanie II batalion "Narew" Wojskowej Służby
Ochrony Powstania (dowódca kpt. Zygmunt Netzer "Kryska").
W przededniu wybuchu Powstania, na Górnym Czerniakowie stacjonowały
oddziały niemieckie i formacje kolaborantów III Rzeszy (Ostfreiwilligen)
wywodzące się ze Związku Sowieckiego. Grupy te, nasycone bronią
maszynową, obsadzały dobrze umocnione i strzeżone budynki. Zaczynając od
południa były to: Stacja Pomp Rzecznych przy ul. Czerniakowskiej
(oddziały Werkschutzu, czyli uzbrojonej straży przemysłowej - Niemcy i Ukraińcy), przedwojenne koszary 1. pułku szwoleżerów przy ul.
Szwoleżerów (pododdziały SS-Kavallerie-Ausbildung-und-Ersatz-Abteilung
Warschau), dawne koszary 1. dywizjonu artylerii konnej przy ul.
Podchorążych (poza Niemcami znajdowało się tam 135 byłych jeńców
sowieckich, tzw. hiwisów7), stadion przedwojennego Wojskowego
Klubu Sportowego "Legia" (niezidentyfikowane oddziały niemieckie).
Patrząc od zachodu kolejne zabudowania obsadzali żołnierze niemieccy
prawdopodobnie z kompanii strzelców obrony krajowej: Gimnazjum im. S.
Batorego przy ul. Myśliwieckiej i Szkoła Handlowa przy ul.
Górnośląskiej, zabudowania sejmu i ogrody na skarpie przy ul. Frascati,
gmach YMCA oraz szpital Ujazdowski (niezidentyfikowane oddziały
niemieckie). Idąc dalej, od północy znajdowały się: Muzeum Narodowe
(Grenadier-Regiment Ostpreußen 4/ Grenadier-Regiment 1145 wchodzący w skład 562. Volks-Grenadier-Division), most i wiadukt mostu
Poniatowskiego (pluton z 654. batalionu saperów). Jednocześnie wojska
niemieckie znajdowały się jeszcze na ul. Rakowieckiej (szkolny batalion
grenadierów pancernych SS) i al. Szucha (funkcjonariusze KdS Warschau
oraz część ukraińskiej kompanii Trawnikimänner), a mniejsze oddziały
były rozlokowane w Szkole Dziennikarstwa przy ul. Rozbrat i na terenie
gazowni przy ul. Ludnej. Do tego należy doliczyć zacumowany w porcie
czerniakowskim kuter patrolowy "Pionier", który wszakże tuż przed
godziną 17 opuścił port i wypłynął na Wisłę.
Warto pamiętać, mając na uwadze topografię miasta, że wszystkie
niemieckie pozycje okalające Powiśle Czerniakowskie od północy i zachodu
znacznie górowały nad obszarem, dając nieprzyjacielowi znakomity wgląd w teren i prowadzenie skutecznego ognia na głębokim powstańczym zapleczu.
Jednocześnie w północno-zachodniej części dzielnicy zamieszkiwało wiele
rodzin niemieckich i volksdeutschów, w dużej części zapewne uzbrojonych,
co stwarzało niebezpieczeństwo działań dywersyjnych. Około godziny 16.30
w dniu 1 sierpnia 1944 roku niemieckie dowództwo Warszawy, uprzedzone
wcześniejszymi starciami oraz meldunkami konfidentów, zarządziło alarm
garnizonu i wszystkich Niemców w mieście.
W tym samym czasie na terenie Czerniakowa zgromadziły się oddziały
powstańcze, mające wyznaczone na godzinę "W" zadania bojowe. Były to
przede wszystkim siły V Zgrupowania por. "Siekiery", których celem było
opanowanie zabudowań Sejmu, Gimnazjum im. S. Batorego, Szkoły Handlowej
oraz Domu Akademickiego przy ul. Górnośląskiej. Dodatkowo na stykach 2.
Rejonu zbierały się oddziały sąsiednich akowskich struktur. Na północy
koncentrowała się 3. kompania por. Tadeusza Szaniawskiego "Feliksa"
(należąca do III Zgrupowania 1. Rejonu I Obwodu), której głównym
zadaniem było opanowanie terenu przy moście Poniatowskiego. Na innym
kierunku, od południa, ześrodkowali się żołnierze 1. pułku szwoleżerów
rtm. Stefana Smolicza "Wraka" z 1. Rejonu V Obwodu - Mokotów z zadaniami
zajęcia Stacji Pomp Rzecznych, stadionu WKS "Legia" oraz koszar 1. pułku
szwoleżerów. W rejonie stoczni i portu niezależnie od siebie zbierały
się dwa oddziały: pluton ppor. Zbigniewa Kuszewskiego "Opackiego" (z 6
kompanii 2. Rejonu WSOP z V Obwodu - Mokotów) i pluton szkieletowego
zgrupowania (batalionu) "Szczupak", dowodzony przez kmdr. ppor. Henryka
Maciocha "Mizio" (podległy Wydziałowi Marynarki Wojennej "Alfa"
"Ostryga"). Niewiele brakowało, aby te oddziały tuż przed godziną "W"
zdobyły niemiecki okręt rzeczny. Na godzinę przed planowaną akcją do
portu wpłynął bowiem kuter "Pionier" (przedwojenny polski Ciężki Kuter
Uzbrojony ORP "Nieuchwytny", przejęty przez Niemców w 1939 roku), a jego
załoga zeszła na ląd. Ppor. "Opacki" proponował nawet wyłapanie Niemców
(było ich tylko 12) i opanowanie jednostki, ale jego przełożeni nie
wyrazili na to zgody. Tymczasem niemieccy marynarze, widząc niecodzienny
spokój i ciszę w gwarnym zazwyczaj o tej porze porcie, wrócili na pokład
i kuter o 16.40 wypłynął na Wisłę8.
Niestety, w związku z nagłą decyzją o powstaniu powziętą przez najwyższy
szczebel decyzyjny AK wieczorem 31 lipca, do niższych szczebli polskiej
konspiracji nie dotarły na czas informacje o godzinie wybuchu walk.
Żołnierze AK zbierali się więc ostatecznie tuż przed wyznaczoną godziną
"W", dekonspirując się często i wywołując przedwczesne strzelaniny z Niemcami. Z tego powodu wielu z nich nie było w stanie dotrzeć na
wyznaczone miejsca zbiórek. Koncentracja sił powstańczych została
poważnie utrudniona. Jako przykład można wskazać 1. kompanię ppor.
Edwarda Fircho "Leszka" z V Zgrupowania, w której na 140 konspiratorów w miejscu zbiórki stawiło się jedynie 85. W 2. kompanii ppor. Eugeniusza
Rutkowskiego "Goraja" sytuacja była podobna. Zaś w 3. kompanii ppor.
Tadeusza Kuliczkowskiego "Stojewicza" na ul. Fabrycznej przed godziną
"W" znalazło się jedynie 15 powstańców9. Oddziały były
podobnie jak w innych dzielnicach Warszawy niedostatecznie uzbrojone i wyposażone.
Nieudane natarcia. Pod komendą kapitana "SęPa"
Nieudane natarcia.
Pod komendą kapitana "SęPa"
1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17 żołnierze Armii Krajowej ruszyli do
walki. Kompania ppor. "Leszka", mająca za zadanie zdobycie gmachu
Gimnazjum im. S. Batorego, zaraz po wejściu na ul. Łazienkowską została
ostrzelana przez Niemców ze stanowisk na stadionie "Legii". Pomimo
celnego ognia i pierwszych strat, grupie tej udało się dotrzeć do ul.
Rozbrat i zaatakować nieprzyjaciela w budynku gimnazjum. Niestety
natarcie załamało się pod silnym ogniem z broni maszynowej. Powstańcy
stracili sześciu zabitych. Jednym z nich był zastępca dowódcy kompanii
ppor. "Robak". Dwudziestu pięciu, wśród których był dowódca kompanii
ppor. "Leszek", zostało rannych10. O godzinie 18.30 żołnierze AK
wycofali się z tego rejonu na ul. Przemysłową.
Kompania nr 2 ppor. "Goraja", której celem było opanowanie gmachu Sejmu,
w początkowej fazie przebyła ogród przy ul. Frascati, obok ambasady
francuskiej i niezauważona dotarła do odkrytych terenów sejmowych. Na
widok umocnień niemieckich, bunkrów i stanowisk broni maszynowej
nastąpiła chwilowa konsternacja i zawahanie. To niezdecydowanie Polaków
wykorzystał przeciwnik, otwierając ogień i rozbijając natarcie już na
podejściach do ataku. Żołnierze AK wycofali się, mając zabitego,
zaginionego i dwóch rannych.
Kompania 3 ppor. "Stojewicza", w związku z niewielką liczbą żołnierzy,
którzy stawili się w miejscu mobilizacji, ograniczyła swoją aktywność
tylko do zwycięskiej potyczki z patrolem żandarmerii przy ul.
Fabrycznej. Pod koniec tej strzelaniny do boju dołączył nieliczny,
kilkunastoosobowy oddział z organizacji "Miecz i Pług". Dowodził nim
mężczyzna w mundurze kapitana WP, Izydor Sosnowski "Sęp", który w rzeczywistości był przedwojennym podporucznikiem rezerwy WP, fotografem
w czasie okupacji oraz kapitanem z nadania organizacji "Miecz i Pług".
"Sęp" początkowo porwał za sobą ludzi, a nawet wymógł - jak się później
okazało - wykonywanie swoich poleceń na dowódcach pododdziałów ze
zgrupowania "Siekiery"11.
Stojący na czele 4. kompanii (na miejscu zbiórki 170 ludzi) ppor.
Zygmunt Sapuła "Zygmunt Celiński", z uzbrojonych żołnierzy wydzielił
37-osobową grupę szturmową do zdobycia Domu Akademickiego przy ul.
Górnośląskiej. Gdy pododdział ten znalazł się pod skarpą przy ul.
Frascati i ogrodzie sejmowym, odezwały się niemieckie cekaemy
umiejscowione na terenie Sejmu, w budynkach przy ul. Frascati i w Domu
Akademickim. Tylko 13 powstańcom udało się wycofać, a ppor. "Zygmunt"
poległ.
Na północnych krańcach Powiśla Czerniakowskiego żołnierze 1140. plutonu
ppor. Zygmunta Duszyńskiego "Franka" (z 1. Rejonu I Obwodu) zgromadzili
się w budynku dawnej rzeźni przy ul. Solec 24. Gdy nastała godzina "W",
oddział zaatakował od południa niemiecką placówkę usadowioną przy moście
Poniatowskiego. W tym samym czasie dwa inne plutony (1138. i 1139.)
bezskutecznie próbowały się wedrzeć od strony północnej na schody i ślimak zjazdowy wiaduktu przy moście. I chociaż żołnierzo
m "Franka" udało się osiągnąć krawędź
przyczółka mostowego, to atak 3. kompania por. Tadeusza Szaniawskiego
"Feliksa" załamał się w celnym ogniu broni maszynowej i granatów
niemieckich saperów. Pluton ppor. "Franka" tracąc zabitego i rannych
wycofał się na pozycję wyjściową12. Części kompanii udało się
przedostać przez most na Pragę.
Niepowodzeniem zakończyło się również natarcie na Stację Pomp Rzecznych
i stadion WKS "Legia" przeprowadzone przez żołnierzy 1. pułku
szwoleżerów rtm. Stefana Smolicza "Wraka". Akcje innych oddziałów na
budynek YMCA przy ul. Konopnickiej i warsztaty samochodowe także się nie
powiodły. A wyznaczone cele w Muzeum Narodowym i w dawnym Szpitalu Św.
Łazarza z powodu braku sił i środków w ogóle nie zostały zaatakowane.
Podsumowując działania sił powstańczych w pierwszym dniu na Górnym
Czerniakowie, należy stwierdzić, że cele ataków AK nie zostały
osiągnięte, a oddziały powstańcze z dużymi stratami w zabitych i rannych
wycofały się w głąb obszaru. Wielu dowódców bardzo krytycznie oceniło
wyniki pierwszej walki i rozformowało swoje oddziały. Szwadrony 1. pułku
szwoleżerów (z wyjątkiem rannych i 1. plutonu) wycofały się w nocy z 1
na 2 sierpnia do Lasów Kabackich, pociągając za sobą część żołnierzy z innych grup.
Na terenie Czerniakowa po pierwszych godzinach walk znalazły się też
grupki powstańców, którzy nie zdążyli na koncentrację swoich jednostek.
Były to: niepełny 535. pluton Słowaków (z 2. Rejonu V Obwodu) ppor.
Mirosława Iringha "Stanki", niepełny 22. pluton z batalionu "Narew"
Wojskowej Służby Ochrony Powstania (WSOP) sierż. Stanisława Dębickiego
"Kajtka", 140. pluton ppor. Eugeniusza Kozłowskiego "Łokietka" ze
zgrupowania "Golski", zbiorczy pluton nazywany "Blaszanka" (od fabryki
wyrobów blaszanych, którą obsadził) dowodzony przez ppor. Leszka Rose
"Leszka" z Polskiej Armii Ludowej (PAL), oddział Korpusu Bezpieczeństwa
(KB) ppor. Gerarda Badowskiego "Wesołowskiego" oraz część oddziałów WSOP
z V Obwodu - Mokotów ppor. Władysława Olędzkiego "Astronoma". Nie mając
wyznaczonych zadań, póki co ubezpieczały swoje miejsca postoju i wzięły
udział w doraźnych walkach ulicznych.
Obszar zajęty przez Polaków na Czerniakowie 1 sierpnia wyznaczały ulice:
Łazienkowska, Rozbrat, Szara i Czerniakowska, a w newralgicznych
punktach dzielnicy pojawiły się barykady. W nocy z 1 na 2 sierpnia na
Czerniaków dotarła część 22 kompanii ppor. Józefa Kędzierskiego
"Jaszczura" wraz z 21 kompanią por. Jana Żuchowskiego "Trojana"
(oddziały z batalionu "Narew" WSOP kpt. Zygmunta Netzera "Kryski"),
które w pierwszej fazie walk nacierały bez powodzenia na budynek YMCA od
zachodu.
Tymczasem por. Roman Rożałowski "Siekiera" wraz ze sztabem V Zgrupowania
przeniósł swój punkt dowodzenia z ul. Szarej 14 na zaplecze przy ul.
Okrąg 2. W efekcie stracił czasowo kontakt z podległymi sobie
oddziałami. Zamieszanie wykorzystał Izydor Sosnowski "Sęp", uzurpujący
sobie wówczas prawo - z racji najwyższej szarży na naramiennikach - do
dowodzenia całością sił powstańczych na Górnym Czerniakowie. Wieczorem 1
sierpnia "Sęp" zwołał naradę oficerską, na którą przybyli m.in.
oficerowie z V Zgrupowania "Goraj" i "Stojewicz". Na spotkaniu oznajmił,
że obejmuje dowodzenie nad całością sił i zapowiedział atak na Stację
Pomp Rzecznych, który miał być przeprowadzony następnego dnia. Pomimo
wątpliwości niektórych powstańczych dowódców, rozkaz został
zaakceptowany. Atak, który faktycznie przeprowadzono nazajutrz,
zakończył się niepowodzeniem i dużymi stratami strony polskiej.
Pogłębiło to zamieszanie w strukturze organizacyjnej i dowodzenia wojsk
powstańczych. Ich dezorganizację spotęgowała kolejna narada "Sępa",
zorganizowana 2 sierpnia, na której Sosnowski podjął decyzję o rozwiązaniu oddziałów na Czerniakowie. Grupy uzbrojone miały się
przebijać na Siekierki, a pozostali "niech robią, co chcą"13. Część
ludzi na własną rękę odeszła na Śródmieście lub Mokotów. Inni kierowali
się w stronę Wisły, aby próbować przeprawy na Pragę. Największa grupa
zgodnie z rozkazem wymaszerowała na Siekierki, ale musiała zawrócić
wobec gęstego ognia niemieckiego, uniemożliwiającego wyjście z miasta.
Niektórzy dowódcy nie ufali już Sosnowskiemu i postanowili czekać na
decyzje bezpośrednich przełożonych. Tak postąpił por. Żuchowski
"Trojan", który wysłał łączniczki do kpt. "Kryski". Znamienne jest, że
nad powstałym bałaganem nie próbował zapanować pozostający przecież na
Czerniakowie dowódca V Zgrupowania por. "Siekiera".
Zwycięski bój z czołgami na ul. Solec
Zwycięski bój z czołgami
na ul. Solec
3 sierpnia polskie ugrupowanie zostało zaatakowane od północy przez
niemieckie pojazdy pancerne. Dawniejsze opracowania mówiły o 19. DPanc.,
jednak obecnie należy sądzić, że były to czołgi (ewentualnie działa
szturmowe) i transportery opancerzone improwizowanej kompanii pancernej
z 3. DPanc. SS "Totenkopf" lub z 743. batalionu niszczycieli czołgów.
Jeden z pododdziałów zjechał ślimakiem z mostu Poniatowskiego do ul.
Wioślarskiej i posuwał się dalej ul. Solec w kierunku południowym. Po
przejechaniu praktycznie całej powstańczej dzielnicy Niemcy zatrzymali
się dopiero przy barykadzie w rejonie ul. Mącznej. Tak moment tej walki
zapamiętał Jerzy Sienkiewicz "Rudy", wówczas 17-letni chłopak z 1140.
plutonu: "Na dół zjechało kilkanaście ciężarówek, wozów opancerzonych i dwa czołgi prowadzące. Były cztery wozy bojowe Panzerkampfwagen IV (to
jest poprzednik "Pantery"). Solec w tym miejscu, gdzie myśmy obsadzali
barykadę, był bardzo wąski. Po jednej stronie był parterowy dom, w którym była rozlewnia octu, a po drugiej stronie była stara fabryczka,
chyba już nieużywana, jednopiętrowa z czerwonej cegły. Powstał alarm.
Wszyscy na stanowiska. Jak się okazało, w fabryczce na pierwszym piętrze
ulokowała się grupa żołnierzy porucznika "Siekiery", dowodzona przez
sierżanta "Małego". Mieli minę przeciwpancerną zrobioną z niewypału, o której żaden z nas nie wiedział. Myśmy nie mieli granatów
przeciwpancernych, na czołgi mieliśmy tylko butelki [zapalające -
przyp. red.] Czołg nieopatrznie podjechał do samej barykady. W pewnym
momencie nastąpiła eksplozja miny, którą rzucili żołnierze od porucznika
"Siekiery" i rozpięli czołgowi gąsienicę. Załoga wyskoczyła, dostała się
pod ogień naszych pistoletów maszynowych i brena. Dwóch poległo, a cała
kolumna zatrzymała się na wysokości ulicy Zagórnej, dokładnie na
wysokości klubu "Syrena". Wtedy zaczęło się piekło. To wszystko, co się
tam skupiło, otworzyło ogień, chcąc wydostać załogę czołgu i czołg.
Jednocześnie brzegiem Wisły zaczęła się posuwać piechota"14. Po
krótkiej walce udało się odeprzeć atak piechoty, a przed uszkodzonym
czołgiem wyrosła ściana ognia z rzuconych wcześniej butelek z benzyną.
Niemcom nie pozostało nic innego, niż wzięcie na hol uszkodzonej maszyny
i wycofanie się z powrotem na wiadukt mostu Poniatowskiego. Na polu
pozostało 12 nieruchomych ciał Niemców, a powstańcy zdobyli broń i amunicję.
Było to pierwsze poważne zwycięstwo wojsk powstańczych na terenie
Górnego Czerniakowa. Od razu poprawiły się nastroje żołnierzy, a także
mieszkającej tutaj ludności cywilnej. To właśnie przy pomocy cywilów
masowo zaczęto budować barykady i kopać rowy łączące stanowiska oraz
drążyć przejścia pomiędzy posesjami. Obsadzono ważne punkty obrony i zabezpieczono magazyny, organizując aprowizacyjne zaplecze dla AK.
Zaczęły też powstawać ochotnicze grupy samoobrony, a do istniejących
oddziałów powstańczych zaczęli napływać ochotnicy.
Tego samego dnia zwiększył się powstańczy stan posiadania, bowiem
wczesnym rankiem żołnierze kompanii 21 i 22 zdobyli Port Czerniakowski.
W następnych dniach oddziały ze Śródmieścia Południe płk. Jana
Szczurka-Cergowskiego "Sławbora" zajęły gmach gimnazjum im. Królowej
Jadwigi, budynek kina "Napoleon" oraz Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych, dzięki czemu udało się nawiązać łączność poprzez ul.
Książęcą pomiędzy Czerniakowem a Śródmieściem Południe.
Przez pierwsze dni powstania na Czerniakowie panował względny spokój.
Jeśli nie liczyć starcia z kolumną pancerną 3 sierpnia, walki
ograniczały się do ostrzeliwania pozycji nieprzyjaciela oraz potyczek
pomiędzy patrolami wysyłanymi na przedpola. Powstańcy ścierali się
zwycięsko chociażby z Niemcami próbującymi wtargnąć do Portu
Czerniakowskiego, z nieprzyjacielskim patrolem na Półwyspie
Czerniakowskim oraz nieopodal basenu kąpielowego "Legii". Względny
spokój na terenie dzielnicy wykorzystał kpt. "Sęp", który 6 sierpnia na
ul. Solec zorganizował powstańczą defiladę.
Prawdziwą udręką dla powstańców na Czerniakowie była za to działalność "gołębiarzy" buszujących po dachach i zdradziecko strzelających do Polaków. "Gołębiarze" rekrutowali się najczęściej z uzbrojonych volksdeutschów, którzy odcięci od Niemców wykorzystali powstanie do prowadzenia własnej walki, której ofiarami padali najczęściej polscy cywile. Wkrótce powstańcy nauczyli się walczyć z tą plagą i skutecznie wyłapywali kryjących się na dachach czy w mieszkaniach "gołębiarzy". Na przykład 13 sierpnia schwytano siedmiu volksdeutschów, którym udowodniono strzelanie do Polaków. Złapanie dywersanta oznaczało najczęściej natychmiastowy wyrok śmierci wykonany przez rozstrzelanie. Na łaskę mogły liczyć jedynie kobiety volksdeutschki, które towarzyszyły "gołębiarzom". Niemieckim dywersantom wtórowali snajperzy ulokowani w wieżycach mostu Poniatowskiego. Oni zupełnie bezkarnie strzelali do Polaków, a ich akcje również zbierały krwawe żniwo.
Rozdział II. Zgrupowanie "Kryska"
ROZDZIAŁ II
ZGRUPOWANIE "KRYSKA"
Z rozkazu ppłk. Jana Szczurka-Cergowskiego "Sławbora" dowódcą
Czerniakowa Górnego został mianowany kpt. Zygmunt Netzer "Kryska". To
właśnie Netzer miał uporządkować struktury powstańcze, odebrać dowództwo
"Sępowi", poskromić niektóre mniej zdyscyplinowane oddziały powstańcze i przygotować obszar do skutecznej obrony. W nocy z 7 na 8 sierpnia kpt.
"Kryska" wraz z 24. kompanią WSOP batalionu "Narew", przybył na
Czerniaków i objął komendę nad całością znajdujących się tutaj wojsk. Od
tej pory zorganizowano je w V Zgrupowanie "Kryska". Według meldunku
wysłanego rankiem 10 sierpnia do "Sławbora" "Kryska" podał, że ma w szeregach 724 oficerów i żołnierzy, oraz 96 kobiet z Wojskowej Służby
Kobiet (WSK). Problemem było słabe uzbrojenie: lkm, dziesięć rkm, 48
karabinów, 50 pistoletów, 188 granatów i butelki z benzyną15.
Zastępcą "Kryski" został por. Roman Rożałowski "Siekiera", który jednak
wkrótce został ranny. Jako p.o. zastępcę mianowano wówczas por. Teofila
Budzanowskiego "Tuma". Ponadto w skład sztabu zgrupowania weszli: por.
Kazimierz Wasilewski "Bachus" (adiutant), por. Eustachy Buczyński
"Jurny" (szef sztabu), mjr Edward Jaworowicz "Bicz" (oficer taktyczny),
ppor. Jan Chojnacki "Sobiesław" (kwatermistrz)16.
W ramach reorganizacji oddziałów na Czerniakowie utworzono trzy
pododcinki obrony:
- pododcinek "Jelito" (dowódca por. Leszek Skrzetuski "Jelito") w składzie: 21. i 22. kompania WSOP, 1140. pluton, 535. pluton Słowaków,
140. pluton "Pancerniaków", załoga portu, oddział "Blaszanka" i miejscowe oddziały ochotnicze. Obszar działania: Port Czerniakowski, ul.
Łazienkowska, ul. Rozbrat do Górnośląskiej, ul. Górnośląska i Zagórna do
Wisły;
- pododcinek "Tum" (dowódca por. Teofil Budzanowski "Tum"): 2. i 4.
kompania V zgrupowania, pluton ppor. Jana Zapęckiego "Łokietka".
Oddziały por. "Tuma" działały na obszarze: ul. Rozbrat do posesji
"Arcta", przez
ul. Czerniakowską (między posesjami) do ul. Okrąg, część ul. Okrąg, ul.
Wilanowska do Wisły, od południa sąsiadowały z oddziałami por. "Jelito";
- pododcinek "Kwiatkowski" (dowódca por. Mieczysław Fajęcki
"Kwiatkowski"), w składzie 24. kompania. Obszar działania: ul.
Czerniakowska z posesją "Arcta", ul. Rozbrat u zbiegu z ul. Książęcą
(ZUS), teren gazowni, przez ul. Solec do Wisły, obszar między Solcem i Wisłą do ul. Wilanowskiej. Od południa oddział por. "Kwiatkowskiego"
sąsiadował z pododcinkiem "Tum"17. Ponadto w odwodzie dowódcy
zgrupowania pozostawały dwa pododdziały: pluton szwoleżerów ppor.
Stanisława Frydrychewicza "Wafa" oraz pluton wartowniczy ppor. Edmunda
Szczepańskiego "Lecha"18. W tym czasie udało się wreszcie pozbawić
dowództwa Izydora Sosnowskiego "Sępa". Za zastrzelenie oficera ppor.
Edwarda Ledóchowskiego "Edwarda" został postawiony przed Sądem Wojennym
i skazany na karę śmierci, ale wykonanie wyroku odłożono19.
Po kilku dniach przeprowadzono kolejną reorganizację sił powstańczych na
Górnym Czerniakowie, tworząc dwa bataliony liniowe:
- batalion "Tur" (dowódca kpt. Zbigniew Specylak-Skrzypecki "Tur",
skierowany na Czerniaków przez ppłk. "Sławbora") w składzie: 21. i 22.
kompania WSOP oraz plutony 1140. i 535., oddziały ppor. "Łazarza", ppor.
Władysława Matusewicza "Igora", kompania uzbrojenia ppor. Fabiana
Pałaszewskiego "Śmigłego", oddział ppor. Leszka Rose "Leszka" (z PAL) -
przemianowany później na kompanię "Blaszanka" (nad którą po zranieniu
ppor. "Leszka" dowództwo objął ppor. Zbigniew Paszkowski "Stach" z Armii
Ludowej). Batalion "Tur" obsadzał następujący obszar: Stocznię Rzeczną,
ul. Łazienkowską i Rozbrat do Górnośląskiej.
- batalion "Tum" (dowódca por. Teofil Budzanowski "Tum"), w składzie: 4.
kompania st. sierż. Wiesława Jabłońskiego "Łuszczyca", 5. kompania ppor.
Eugeniusza Rutkowskiego "Goraja" oraz 24. kompania WSOP przemianowana
teraz na 6. kompanię ppor. Mieczysława Fajęckiego "Kwiatkowskiego".
Batalion "Tum" obsadzał ul. Rozbrat od Górnośląskiej, ul. Książęcą,
Ludną, Solec do Wisły.
Ponadto przy sztabie zgrupowania utworzono komendę placu, kompanię
sztabową kpt. Eliasza Ostaszewskiego "Eliaszewicza" oraz służby. Na
Górnym Czerniakowie działało pięć szpitali powstańczych, duszpasterstwo,
służba OPL z ochotniczym oddziałem straży pożarnej, sądownictwo,
Harcerska Poczta Polowa, Społeczny Komitet Obywatelski oraz struktura
Biura Informacji i Propagandy AK (BIP), wydająca dziennik "Czerniaków w walce". Przyjęto kilka zrzutów alianckich (niestety większość broni i sprzętu z tego źródła musiano przekazać do Śródmieścia) oraz wykopano
broń i amunicję pozostawioną przez oddziały wojskowe w 1939 roku, którą
po naprawie i konserwacji przekazano do użytku20.
W kolejnych dniach sierpnia żołnierze zgrupowania "Kryska", oprócz
reorganizowania swoich struktur, stopniowo poszerzali zajmowany obszar.
W nocy z 8 na 9 sierpnia 24. kompania zajęła Gazownię Miejską przy ul.
Ludnej, wypierając z niej nieliczną załogę niemieckiego Werkschutzu
(Straży Przemysłowej). Zajęto także pocztę przy tej ulicy, część Solca w stronę wiaduktu mostu Poniatowskiego, patrolowano teren rzeźni na Solcu.
Zdobyto trochę mundurów niemieckich i broni, a wszystkie rejony
obsadzono placówkami i punktami obserwacyjnymi.
Największą akcją w omawianym okresie okazało się natarcie w rejonie ul.
Rozbrat, przeprowadzone przez oddziały ppor. "Lecha" i ppor. "Goraja" o świcie 10 sierpnia. Powstańcy zaatakowali obsadzone przez Niemców
budynki po wschodniej stronie ul. Rozbrat. Bez większego trudu zajęto
Dom Cukierników oraz Gimnazjum im. Jana Kochanowskiego. Trudniejsze
okazało się zdobycie budynku Wyższej Szkoły Dziennikarstwa, obsadzonego
przez grupę kilkudziesięciu dobrze uzbrojonych Niemców. Ten atak tak
zapamiętał Mieczysław Piechowski "Mały": "Prowadzi "Goraj" i "Góra". Już
wychodząc z Okrąg na Czerniakowską, chłopcy dostają ogień krzyżowy ckm
od Frascatti i mostu Poniatowskiego, ale przeskoczyli szczęśliwie. Idą
bardzo ładnie, przekradają się aż do kościoła Mariawitów, wykorzystując
każdy załamek muru, każdą wnękę i każde najmniejsze zagłębienia czy
dołek, bo Niemcy piorą, jak wściekli. Po dojściu otwierają ogień z rkm
po oknach. Ogień niemiecki słabnie, przechodzi w pojedyncze coraz
rzadsze strzały, a w końcu cichnie. [...] Pędzą chłopcy, zdają się ziemi
nie dotykać i utrzymują ciszę. [...] Dwóch z nich rzuca granaty do
środka, a wszyscy skok przez okna. Rozbiegli się po całym gmachu i szukają Niemców. Widać, jak Niemcy wycofują się w stronę YMCi, więc
"Kwiatek" posyła im kilka serii rkm. Położyli kilkunastu, ale na pewno
muszą być jeszcze w budynku. Widać kałuże krwi. Zabitych, jak na
początek, znajdujemy 11-u. Szukają chłopcy dalej i w końcu w piwnicy
jest trzech żywych i na strychu - dwóch. Wyprowadzeni drżą i proszą o życie. Broni jest tylko 7 kb, resztę zabrali wycofujący się. Niemcy
mieli tu magazyny mundurowe. Cały gmach zapełniony ekwipunkiem
afrykańskim, plecakami i płaszczami, naszymi - zielonymi. Całe pokoje
krótkich kożuszków króliczych i zielonych skarpet-pończoch oraz innych
sortów mundurowych. Chłopcy zabierają płaszcze, skarpety, plecaki,
swetry, śliczne, piaskowe, afrykańskie płachty namiotowe, buty
sznurowane z cholewką do kolan i znoszą do kompanii na Okrąg"21.
Sukces powstańców, którzy zlikwidowali na tym terenie wszystkie
izolowane punkty oporu nieprzyjaciela, był spektakularny.
12 sierpnia odparto natarcie wroga atakującego od strony mostu, które
kierowało się na południe - wzdłuż ul. Wioślarskiej i brzegu Wisły.
Kompanie 21. i 22. wsparły obronę budynku na rogu ul. Łazienkowskiej i Czerniakowskiej. Po południu Niemcy ostrzeliwali teren zajmowany przez
powstańców - to wtedy pociski artyleryjskie spadły także na zacumowany w Porcie Czerniakowskim (u wylotu kanału Czerniakowskiego, poniżej ul.
Wilanowskiej) statek spacerowy "Bajka", który trafiony przechylił się i osiadł na dnie. Jeszcze po zmroku oddział por. "Tuma" odparł natarcie od
strony Sejmu. Tego samego dnia pluton ppor. Stanisława Warzyckiego
"Szumskiego" ponownie opanował, zajęty dnia poprzedniego przez Niemców,
dawny szpital św. Łazarza przy Książecej 222.
Od rana 14 sierpnia nieprzyjaciel podejmował bezskutecznie ataki z Gimnazjum im. S. Batorego w kierunku ul. Przemysłowej, od strony Alei 3 Maja, wiaduktu i przyczółka mostowego. Niemieckie natarcie zakończyło się niepowodzeniem, a nieprzyjaciel opanował czasowo jedynie teren rzeźni. Kolejne dni powstania na Górnym Czerniakowie, to lokalne sukcesy Polaków - 18 sierpnia zdobyto placówki na rogu ul. Rozbrat i Łazienkowskiej, a 24 sierpnia opanowano teren kilku posesji przy ul. Solec. 29 sierpnia o świcie zaplanowano akcję na szeroką skalę, która miała połączyć Czerniaków z Sadybą i Mokotowem. Z rejonu zgrupowania "Kryska" do natarcia na koszary 1. pszwol. wyznaczony został batalion kpt. "Tura". Wobec problemów z łącznością i koordynacją działań pododdziały czerniakowskie po długim wyczekiwaniu na sygnał do ataku wycofały się na pozycje wyjściowe. W ostatnich dniach sierpnia powstańcy odparli ataki nieprzyjaciela z Muzeum Narodowego na szpital przy Książecej 2, na placówkę przy ul. Nowy Świat 7. 2 września w wyniku niemieckiego ostrzału i nalotów zginął ppor. Edward Fircho "Leszek" i wielu jego żołnierzy oraz powstańców z plutonu 1140. Tego samego dnia powstańcy ze Śródmieścia Południe zdobyli budynek YMCA przy ul. Konopnickiej, wydatnie zbliżając się do pozycji żołnierzy zgrupowania "Kryska". Niestety, nie udało się w tym rejonie nawiązać połączenia pomiędzy powstańczymi dzielnicami. A jedyna droga na Czerniaków wiodła poprzez wąski przesmyk ul. Książęcej.
Rozdział III. Stalin a powstanie
ROZDZIAŁ III
STALIN A POWSTANIE
W lipcu 1944 roku Józef Stalin planował szybkie zajęcie Warszawy.
Dyrektywa Kwatery Głównej Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej (Stawki)
z 27 lipca nakazywała kontynuowanie operacji i rozwinięcie natarcia "w ogólnym kierunku na Warszawę". Prowadzone energiczne działania miały
doprowadzić do opanowania prawobrzeżnej Warszawy - Pragi, zdobycia
przyczółków na Narwi w rejonie Pułtuska i na Wiśle w rejonie Dęblina nie
później niż 5-8 sierpnia. Jednocześnie w ostatnich dniach lipca sowiecka
radiostacja im. Kościuszki, nadająca z Moskwy w języku polskim,
emitowała komunikaty nawołujące ludność Warszawy do powstania przeciw
Niemcom, takie jak ten: "Ludu Warszawy! Do broni! Niech cała ludność
stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii
Podziemnej. Uderzcie na Niemców! Udaremnijcie ich plany zburzenia
budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawach przez Wisłę.
[...] Milion ludności Warszawy niech stanie się milionem żołnierzy,
którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność"23.
Wykonując nakaz Stawki 27 lipca oddziały sowieckiej 2. Armii Pancernej,
dowodzonej przez gen. Radzijewskiego, ruszyły do natarcia w kierunku
Pragi. Na lewym skrzydle sowieckiej armii nacierały 193 czołgi i działa
samobieżne z 8. Korpusu Pancernego Gwardii, na prawym zaś atakowały
kolejne 154 wozy bojowe z 3. Korpusu Pancernego. Przeważające liczebnie
wojska sowieckie złamały niemiecką obronę Kampfgruppe Franek składającą
się z 73. Dywizji Piechoty i oddziałów wydzielonych z 1. Dywizji
Pancerno-Spadochronowej "Hermann Göring" i w dalszym ciągu posuwały się
do przodu. Do działań włączyły się również brygady 16. KPanc., który
miał w swoim składzie około 190 czołgów i dział samobieżnych. Sowiecki
związek pancerny 29 lipca zajął Otwock, Miedzeszyn oraz rejon Starej
Miłosnej, podchodząc na 13-15 km do mostu Poniatowskiego. Czołowe
oddziały 3. KPanc. tego samego dnia wieczorem dotarły pod Zielonkę,
znajdując się w odległości ok. 15 km od mostu Kierbedzia. Podczas walk
do sowieckiej niewoli dostał się dowódca niemieckiej 73. DP, gen. por.
Fritz Franek. Równocześnie czołgi 8. KPanc. opanowały Wołomin i Radzymin, znajdujące się na północny wschód od Warszawy, lecz ich atak
na Okuniew został powstrzymany. Radzymin zajęła 103. Brygada Pancerna,
wchodząc klinem na styk niemieckich 2. i 9. Armii oraz przerywając linie
komunikacyjne Warszawa-Białystok i Warszawa-Wyszków. W tym czasie
czołowe oddziały 3 KPanc. wysunęły się do przodu o 25-30 km w stosunku
do innych jednostek 2 APanc., docierając na niewielką odległość od
Zegrza.
W ostatnich dniach lipca Niemcy nie mogli przeciwstawić nacierającym
sowieckim czołgom poważniejszych sił, gdyż ich po prostu nie posiadali.
Dopiero organizowali swe odwody na głębszym zapleczu. Na przykład
oddziały 1. Dywizji Spadochronowo-Pancernej "Hermann Göring" w większej
części wyładowywały się z pociągów pod Warszawą, lub były dopiero w transporcie kolejowym z frontu włoskiego. Dowództwo nad niemieckimi
wojskami na przedmościu praskim objął kierujący XXXIX KPanc. gen. von
Saucken. Na rozkaz gen. Modela trzy dywizje pancerne (SS "Totenkopf", SS
"Wiking" oraz 4. DPanc.) wyruszyły na spotkanie bojowe z postępującymi
na tym kierunku czołgami sowieckimi. Nutą grozy powiało z meldunku 9.
Armii, w której dzienniku 30 lipca zanotowano: "Nieprzyjacielowi udało
się w ciągu nocy przełamać na skrzydle nasze siły, stojące w rejonie
Mińska, osiągnąć na kierunku północnym Wołomin i wyjść na odległość
około 15 km na północny wschód od Warszawy. Praga, na której
północno-wschodnim skraju prawie zupełnie brak urządzeń obronnych, leży
przed wrogiem niemal otwarta"24.
W tym czasie powoli wyhamowywało natarcie sowieckich czołgów. Jeszcze 31
lipca 8. KPanc. opanował Okuniew, lecz nie powiódł się atak na Ossów.
Tego dnia jednostki 3. KPanc. i 8. KPanc. odpierały natarcia
pododdziałów niemieckich dywizji "HG" i 19. DPanc. Do walki włączyły się
dywizje pancerne SS "Wiking" i "Totenkopf", a 1 sierpnia nad ranem
dowódca sowieckiej 2. APanc. wydał swoim wojskom rozkaz przejścia do
obrony. W tym samym czasie sowiecka 8. AGw. w dniach 1-14 sierpnia
utworzyła przyczółek w rejonie Magnuszewa, a 125. Korpus Strzelecki
rozpoczął rozpoznawcze desanty na lewy brzeg Wisły w rejonie Otwocka i Góry Kalwarii. Kiedy w Warszawie zapadała decyzja o powstaniu i 1
sierpnia o godz. 17 wybuchły walki w mieście, wynik bitwy na przedmościu
polskiej stolicy przybrał niepomyślny obrót dla czerwonoarmistów.
Skrajne przednie grupy sowieckiego 3 KPanc. zostały odizolowane i musiały walczyć w okrążeniu. Sowieci skupili się więc na obronie i ratowaniu swych odciętych oddziałów. Również Niemcy wyczerpani bitwą 4
sierpnia przeszli do obrony i walki na przedpolu Warszawy wygasły.
Pobite i zużyte wojska 2. APanc. zostały zastąpione przez jednostki 47.
A, a część niemieckich dywizji pancernych odeszły spod Warszawy, m.in.
do walki w rejonie Magnuszewa. Pozostałe utworzyły IV KPanc. SS.
Już 1 sierpnia gen. Tadeusz Komorowski "Bór" i Jan Stanisław Jankowski
"Soból" wysłali z Warszawy do Stanisława Mikołajczyka i Kazimierza
Sosnkowskiego depeszę o "spowodowanie pomocy sowieckiej przez
natychmiastowe uderzenie z zewnątrz"25.
Nie znamy dokładnie czasu, w którym Józef Stalin dowiedział się o polskim powstaniu w Warszawie. Ale odpowiednio interpretując wydawane
przez stronę sowiecką rozkazy i działania Armii Czerwonej można wysnuć
kilka hipotez. Być może sowiecki dyktator został poinformowany o polskim
powstaniu już w nocy z 1 na 2 sierpnia, gdyż tego dnia brytyjska misja
wojskowa przekazała do sowieckiego Sztabu Generalnego informację o walkach polskiej AK w Warszawie. Istotną przesłanką jest to, że 2
sierpnia Stawka wydała dyrektywę nakazującą dwóm południowym związkom
strategicznym (2. i 3. Front Ukraiński) rozpoczęcie wielkiej operacji w rejonie Jassów i Kiszyniowa w Mołdawii. Innymi słowy, punkt ciężkości
sowieckiego natarcia na froncie wschodnim został przesunięty spod
środkowej Wisły na Bałkany. Według wspomnień marsz. Konstantego
Rokossowskiego, właśnie 2 sierpnia pojawiły się pierwsze wieści o polskim powstaniu w Warszawie przekazywane przez sowieckie "organy
rozpoznania". A może wiadomość o powstaniu dotarła na Kreml 3 sierpnia?
Tego dnia doszło bowiem do spotkania Józefa Stalina z premierem Rządu RP
na wychodźstwie Stanisławem Mikołajczykiem, który oficjalnie
poinformował sowieckiego przywódcę o zrywie Warszawy. Mikołajczyk miał
powiedzieć: "Dziś otrzymałem telegram z wiadomością, że 40 000 ludzi
wystąpiło w Warszawie do otwartej walki. Proszą oni o zrzucenie broni na
opanowane już punkty"26. I następnie: "Mam prośbę do Pana
Marszałka o wydanie polecenia, by okazano pomoc naszym oddziałom
walczącym w Warszawie"27. I chociaż Stalin obiecał, iż wyda
polecenie, nic takiego później nie nastąpiło. W dalszej części rozmowy
sowiecki dyktator bagatelizował siłę AK, podporządkowanej rządowi
polskiemu na emigracji. "Co to za armia bez artylerii, bez czołgów, bez
lotnictwa?"- mówił. "Nawet broni ręcznej nie ma ona dosyć"28 -
dodawał. Stalin nie wierzył, że powstańcza armia wypędzi samodzielnie
Niemców z Warszawy, a na swoim zapleczu chciał mieć spokój (bez AK) i jedną polską władzę, nad którą kuratelę sprawują Sowieci. Dawał
równocześnie sygnał Mikołajczykowi, by ten spróbował się dogadać z przedstawicielami marionetkowego Polskiego Komitetu Wyzwolenia
Narodowego (PKWN), aby stworzyć wspólny polski rząd. Wobec powstania
Stalin zachował daleko posuniętą rezerwę. Uważał, że walka AK, choć
prowadzona przeciwko Niemcom, jest pośrednio wymierzona przeciw
Związkowi Sowieckiemu i ustanowionemu przez niego PKWN. Liczył też, że
warszawska "nierozsądna straszna awantura" szybko zakończy się klęską
Polaków, a on rękami Niemców rozwiąże problem polskiego podziemia w Warszawie. Stalin nakazał jednocześnie uszczelnienie frontu, by nie
dopuścić do Warszawy oddziałów AK spieszących powstaniu z odsieczą. Już
wcześniej, bo 12 lipca, sowiecki przywódca wydał rozkaz dotyczący
rozbrajania i aresztowania wszystkich żołnierzy z polskich oddziałów
podlegających polskiemu rządowi w Londynie, działających na terenach na
wschód od linii rzeki Bug. Stalin posunął się 31 lipca jeszcze dalej i rozkazał, aby na terenie pomiędzy Wisłą a Bugiem "uzbrojone oddziały
wchodzące w skład Armii Krajowej czy innych podobnych organizacji,
bezwarunkowo mające w swym składzie niemieckich szpiegów - przy
ujawnianiu natychmiast rozbroić. Oficerów tych oddziałów internować, a podoficerów i szeregowych skierować do samodzielnych zapasowych
batalionów 1 Armii Polskiej"29.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Ze wspomnień Tadeusza Targońskiego, maszynopis w posiadaniu autora, s. 27. [wróć]
2. B. Nowożycki, Relacje i wspomnienia żołnierzy batalionu Armii Krajowej "Czata 49" - w zasobie Archiwum Akt Nowych, Warszawa 2011, s. 247. [wróć]
3. Praca pt. Przyczółek czerniakowski 1944 r. i jego żołnierze, napisana i obroniona w 2005 roku w Mazowieckiej Wyższej Szkole Humanistyczno-Pedagogicznej w Łowiczu. [wróć]
4. Sz. Nowak, Przyczółek Czerniakowski 1944, Zabrze 2011. [wróć]
5. Wśród których warto wymienić chociażby: Przyczółek "między mostami", Warszawa wrzesień 1944 r., "Militaria XX wieku" nr 6(39)/2010; Ostatnie dni Czerniakowa, "Militaria XX wieku" nr 1(40)/2011; Jak zginął "Andrzej Morro"?, "Militaria XX wieku" nr 5(50)/2012; Realna pomoc czy ułuda? Berlingowcy w powstańczej Warszawie, "Mówią Wieki" nr 8(655)/2014. [wróć]
6. Podczas pisania pracy magisterskiej miałem możliwość spotkań, dyskusji oraz korespondencji z uczestnikami działań na Górnym Czerniakowie: Janiną Wolanin z d. Błaszczak (kompania moździerzy 3. DP), Marią Stypułkowską-Chojecką "Kamą", Wacławą Godzisz-Jurczakowską "Wacką", Eleonorą Lewandowską-Sochoń "Norą", Janiną Borowską-Szczęsną "Jeanette", Witoldem Sławskim "Dilmą", Jerzym Sikarskim "Stachem" (wszyscy batalion "Parasol"), Stanisławem Komornickim "Nałęczem" (104. kompania ZSP, na Czerniakowie w batalionie "Tum"), Zbigniewem Ściborem-Rylskim "Motylem" (batalion "Czata 49"), Tadeuszem Targońskim (3. batalion 9. pp 3. DP), Czesławem Zaborowskim "Ceśkiem", "Lalką" (batalion "Miotła"), a także ze spotkań i rozmów z dr. Józefem Margulesem (znawcą tematu działań 1. Armii gen. Berlinga w obszarze warszawskim i na przyczółkach). [wróć]
7. Rozkazy dowództwa Powstania Warszawskiego, cz. 1, 10 czerwca - 2 września 1944 r., red. Rafał Brodacki i in., Warszawa 2021, s. 350-376 (Aneks, dok. 1 - Wykaz obiektów znajdujących się na terenie Okręgu Warszawa AK wraz z informacją o umocnieniach i załodze nieprzyjaciela; [druga połowa lipca]. [wróć]
8. S. Fojcik "Hel", Żołnierze AK "Kryska", Warszawa 1994, s. 30. [wróć]
9. K. Mórawski, L. Świerczek, Czerniaków. Warszawskie Termopile 1944, Warszawa 2001, s. 19. [wróć]
10. T. Grigo, Powiśle Czerniakowskie 1944, Warszawa 1989, s. 22. [wróć]
12. K. Mórawski, L. Świerczek, Czerniaków ..., s. 19. [wróć]
13. T. Grigo, Powiśle..., s. 38. [wróć]
14. https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/jerzy-sienkiewicz,357.html (dostęp 14.09.2020). [wróć]
15. T. Grigo, Powiśle..., s. 53, 54. [wróć]
17. Wielka Ilustrowana Encyklopedia Powstania Warszawskiego, tom 1, Warszawa 2005, s. 299. [wróć]
18. T. Grigo, Powiśle..., s. 55. [wróć]
19. Tamże. Kapitan Sosnowski "Sęp" został ranny 11 sierpnia w nogi i umieszczony w szpitalu. Przeżył wojnę, ale za zabicie ppor. Ledóchowskiego został skazany na dziesięć lat więzienia, z czego osiem odsiedział. [wróć]
20. Oddziały Powstania Warszawskiego, red. R. Celejewski i in., Warszawa 1988, s. 159. [wróć]
21. S. Fojcik, Żołnierze..., s. 583. [wróć]
22. Szpital św. Łazarza przy ul. Książęcej 2 działał do maja 1941 roku, gdy Niemcy zarekwirowali go na potrzeby Reserve Kriegslazarett II Warschau, przemianowanego na Lazarettzug (gemischt) 640, działającego do września 1943 roku. Polski szpital wykwaterowano na Wolę, w miejsce przeniesionego do getta, na ul. Leszno 15, Głównego Domu Schronienia Starozakonnych, wybudowanego w 1927 roku. Większość polskich pacjentów, personelu i ukrywającej tam się ludności cywilnej (ok. 1200 osób), Niemcy wymordowali w "czarną sobotę" 5 sierpnia 1944 roku [przyp. red.]. [wróć]
23. Sz. Nowak, Przyczółek Czerniakowski 1944, Zabrze 2011, s. 45. [wróć]
24. P. Rozwadowski, Warszawa 1944-1945, Warszawa 2006, s. 36-37. [wróć]
25. Premier był wówczas w drodze do Moskwy, a Naczelny Wódz na inspekcji 2. Korpusu we Włoszech - patrz: J.M. Ciechanowski, Na tropach tragedii. Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów wraz z komentarzem, Warszawa 1992, s. 320. [wróć]
26. A. Przygoński, Stalin i Powstanie Warszawskie, Warszawa 1994, s. 32. [wróć]
29. Wy klęci. Podziemie zbrojne 1944-1963, wybór i oprac. M. Markowska, Warszawa 2013, s. 16. [wróć]