Czerniaków 1944 - Szymon Nowak

Kup ebooka

41.00 zł
34.03 zł (32,60 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

WSTĘP

Powsta­nie War­szaw­skie, cho­ciaż od lat wzbu­dza spory histo­ry­ków co do celo­wo­ści i sensu jego wybu­chu, jest jed­nym z naj­bar­dziej wyjąt­ko­wych i cha­rak­te­ry­stycz­nych wyda­rzeń w histo­rii Pol­ski. To jedna z naj­waż­niej­szych pol­skich bitew, która choć prze­grana, dąże­nie do wol­no­ści naszego narodu utoż­sa­miała z chę­cią samo­sta­no­wie­nia o sobie. To bata­lia, w któ­rej żoł­nie­rze Armii Pod­ziem­nej, sta­jąc w szranki z Niem­cami, pod­jęli ostat­nią próbę wywal­cze­nia nie­pod­le­gło­ści pań­stwa wobec szy­ku­ją­cego nam kolejne znie­wo­le­nie sowiec­kiego zaborcy. Dla Pola­ków Powsta­nie War­szaw­skie to sym­bol, jakiego w żaden spo­sób nie można szar­gać, a obszar mia­sta to miej­sce, które prak­tycz­nie na każ­dym kroku zostało uświę­cone krwią Pola­ków. Walki na Woli i Sta­rówce, szlak bojowy Zgru­po­wa­nia "Rado­sław", czę­ste wyko­rzy­sty­wa­nie pod­ziem­nych dróg kana­łami czy wolna enklawa w Pusz­czy Kam­pi­no­skiej (Rzecz­po­spo­lita Kam­pi­no­ska) - to wszystko prze­szło do legendy Powsta­nia.

Ale jest jesz­cze jedna wyjąt­kowa dziel­nica War­szawy, sku­pia­jąca w sobie cha­rak­te­ry­styczne cechy całego Powsta­nia, ale też wycho­dząca na czoło ówcze­snych bojów pro­wa­dzo­nych we wrze­śniu w sto­licy. To jedyne miej­sce zajęte przez powstań­ców się­ga­jące brzegu Wisły, a wobec sowiec­kiej ofen­sywy i zaję­cia Pragi - przy­go­to­wane, by przy­jąć zbrojne prze­prawy z dru­giego brzegu rzeki i nad­cho­dzącą pomoc ze wschodu.

Powi­śle Czer­nia­kow­skie - bo o nim mowa - w cza­sie Powsta­nia Sierp­nio­wego zwane Czer­nia­ko­wem bliż­szym, a póź­niej także Gór­nym Czer­nia­ko­wem lub po pro­stu Czer­nia­ko­wem, łączy się z odle­głymi dzie­jami War­szawy. W rejo­nie środ­ko­wej czę­ści ul. Solec znaj­do­wała się jedna z prze­praw przez Wisłę oraz składy i przy­stań han­dlu solą na Wiśle (stąd nazwa tej ulicy). Powi­śle Czer­nia­kow­skie obej­muje teren pomię­dzy wia­duk­tem mostu Ponia­tow­skiego na pół­nocy i ul. Łazien­kow­ską na połu­dniu oraz od skarpy wiśla­nej na zacho­dzie do brzegu Wisły na wscho­dzie. Obszar ten w 1944 roku cha­rak­te­ry­zo­wał się zróż­ni­co­waną zabu­dową. Obok nowo­cze­snych budyn­ków, szcze­gól­nie przy ul. Roz­brat (ZUS, Wyż­sza Szkoła Dzien­ni­kar­stwa, Gim­na­zjum im. J. Kocha­now­skiego, Gim­na­zjum i Liceum im. S. Bato­rego), ist­niały skromne domy robot­ni­cze, a także skle­cone naprędce z desek czy dykty tzw. bieda-domy. Cało­ści zabu­dowy dopeł­niały licz­nie wystę­pu­jące tutaj fabryki, fabryczki i wytwór­nie.

Na obsza­rze Gór­nego Czer­nia­kowa we wrze­śniu 1944 roku toczyły się zacięte walki, porów­ny­wane czę­sto do naj­cięż­szych bojów miej­skich całej II wojny świa­to­wej. To wła­śnie nie­mieccy dygni­ta­rze i dowódcy w przed­dzień zdo­by­cia Czer­nia­kowa skłonni byli przy­rów­nać tłu­mie­nie Powsta­nia War­szaw­skiego do swo­ich naj­trud­niej­szych walk o Sta­lin­grad na prze­ło­mie 1942 i 1943 roku.

Współ­cze­śnie warto pod­kre­ślić rów­nież zna­cze­nie bata­lii o przy­czó­łek czer­nia­kow­ski. Nie ma powszech­nej świa­do­mo­ści, że w cza­sie walk na Czer­nia­ko­wie ze strony wojsk gen. Zyg­munta Ber­linga (3. DP) zgi­nęło wię­cej żoł­nie­rzy, niż wynio­sły straty 2. Kor­pusu Pol­skiego gen. Wła­dy­sława Andersa pod­czas zdo­by­wa­nia Monte Cas­sino. Według doku­men­tów sowiec­kich ich zrzuty dla War­szawy tona­żowo znacz­nie prze­wyż­szyły pomoc wysy­łaną dla powstań­ców przez alian­tów zachod­nich, mimo że roz­po­częły się w dru­giej poło­wie wrze­śnia, gdy powsta­nie dogo­ry­wało. Nie zda­jemy sobie sprawy, że boha­ter­ski dowódca kom­pa­nii w bata­lio­nie "Zośka" Andrzej Romocki "Morro" zgi­nął naj­praw­do­po­dob­niej od kuli wystrze­lo­nej pomył­kowo przez żoł­nie­rzy 9. pułku pie­choty lądu­ją­cych na Czer­nia­ko­wie zza Wisły. Mało znane pozo­stają szcze­góły błędu tak­tycz­nego lub pro­wo­ka­cji, w wyniku któ­rej, chcąc odcią­żyć oddziały wal­czące na Czer­nia­ko­wie, 8. pułk pie­choty lądo­wał na przy­czółku pomię­dzy mostami, na tere­nie cał­ko­wi­cie zaję­tym przez Niem­ców, wyjąt­kowo nie­ko­rzyst­nym dla desantu. Na koniec warto pod­kre­ślić, że walki na Czer­nia­ko­wie połą­czyły Pola­ków - powstań­ców z Armii Kra­jo­wej, Naro­do­wych Sił Zbroj­nych, Pol­skiej Armii Ludo­wej i Armii Ludo­wej, oraz żoł­nie­rzy 3. Dywi­zji Pie­choty im. R. Trau­gutta z 1. Armii WP gen. Ber­linga. To chyba jedyny przy­pa­dek takiego bojo­wego współ­dzia­ła­nia żoł­nie­rzy AK i ber­lin­gow­ców.

Jak pięk­nie napi­sał w swo­ich wspo­mnie­niach wal­czący na Czer­nia­ko­wie żoł­nierz 3. DP Tade­usz Tar­goń­ski: "Krew pol­skiego żoł­nierza pole­głego za Ojczy­znę - na wszyst­kich pobo­jo­wi­skach świata jest tego samego koloru, a rany zadane przez wroga - jed­na­kowo bolą"1. Wtó­ro­wał mu Zbi­gniew Ści­bor-Ryl­ski "Motyl" ze Zgru­po­wa­nia "Rado­sław": "Nie było mię­dzy nami żad­nych róż­nic, czy to byli z AK, czy z Armii Ludo­wej, czy z innych for­ma­cji, czy to Woj­ska Pol­skiego. Wszy­scy wal­czy­li­śmy o jedną sprawę, żeby tylko zwy­cię­żyć, żeby jak naj­wię­cej móc oca­lić jesz­cze kona­ją­cej War­szawy"2. O tej wspól­nej walce i bra­ter­stwie broni ponad poli­tycz­nymi podzia­łami chciał­bym opo­wie­dzieć w mojej książce.

Pod­stawą do powsta­nia niniej­szej publi­ka­cji były: moja praca magi­ster­ska3, obro­niona w 2005 roku pod kie­run­kiem dr. hab. Tade­usza Raw­skiego, książka z 2011 roku Przy­czó­łek czer­nia­kow­ski 19444 oraz sze­reg arty­ku­łów pra­so­wych i inter­ne­to­wych5. W pracy opie­ra­łem się głów­nie na mate­riale opu­bli­ko­wa­nym, który szcze­gó­łowo został podany w biblio­gra­fii na końcu wolu­minu. Nie mniej ważne były spo­tka­nia, roz­mowy i kore­spon­den­cja ze świad­kami wyda­rzeń oraz znaw­cami tematu histo­rycz­nych bojów toczo­nych na Czer­nia­ko­wie6.

Rozdział I. Godzina "W" i pierwsze walki na Czerniakowie

ROZ­DZIAŁ I GODZINA "W" I PIERW­SZE WALKI NA CZER­NIA­KO­WIE

Siły obu stron i plany AK

Siły obu stron i plany AK

Inte­re­su­jący nas teren Gór­nego Czer­nia­kowa latem 1944 roku wcho­dził orga­ni­za­cyj­nie w struk­tury Pol­skiego Pań­stwa Pod­ziem­nego, two­rząc skład 2. Rejonu Obwodu I Śród­mie­ście War­szaw­skiego Okręgu Armii Kra­jo­wej. Obszar 2. Rejonu (połu­dniowo-wschod­nie Śród­mie­ście) wyzna­czały: od pół­nocy Aleja 3 Maja i most Ponia­tow­skiego (wia­dukt); od zachodu ul. Mar­szał­kow­ska; od wschodu brzeg Wisły; nato­miast od połu­dnia od pl. Unii Lubel­skiej i ul. Baga­tela, przez Łazienki oraz wzdłuż ul. Łazien­kow­skiej do Wisły. Dowódcą 2. Rejonu był rtm. Wła­dy­sław Abra­mo­wicz "Litwin", który teo­re­tycz­nie miał pod sobą nastę­pu­jące oddziały: skła­da­jące się z pię­ciu kom­pa­nii Zgru­po­wa­nie V (dowódca por. Roman Roża­łow­ski "Sie­kiera"), liczące cztery kom­pa­nie Zgru­po­wa­nie VII (dowo­dził nim rtm. Cze­sław Gru­dziń­ski "Ruczaj"), dwa szwa­drony I Dywi­zjonu "Jeleń" z 7. pułku uła­nów AK (dowódca rtm. Lech Głu­chow­ski "Jeżycki") oraz mający w swym skła­dzie cztery kom­pa­nie II bata­lion "Narew" Woj­sko­wej Służby Ochrony Powsta­nia (dowódca kpt. Zyg­munt Net­zer "Kry­ska").

W przeded­niu wybu­chu Powsta­nia, na Gór­nym Czer­nia­ko­wie sta­cjo­no­wały oddziały nie­miec­kie i for­ma­cje kola­bo­ran­tów III Rze­szy (Ost­fre­iwil­li­gen) wywo­dzące się ze Związku Sowiec­kiego. Grupy te, nasy­cone bro­nią maszy­nową, obsa­dzały dobrze umoc­nione i strze­żone budynki. Zaczy­na­jąc od połu­dnia były to: Sta­cja Pomp Rzecz­nych przy ul. Czer­nia­kow­skiej (oddziały Werk­schutzu, czyli uzbro­jo­nej straży prze­my­sło­wej - Niemcy i Ukra­ińcy), przed­wo­jenne koszary 1. pułku szwo­le­że­rów przy ul. Szwo­le­że­rów (pod­od­działy SS-Kaval­le­rie-Aus­bil­dung-und-Ersatz-Abte­ilung War­schau), dawne koszary 1. dywi­zjonu arty­le­rii kon­nej przy ul. Pod­cho­rą­żych (poza Niem­cami znaj­do­wało się tam 135 byłych jeń­ców sowiec­kich, tzw. hiwi­sów7), sta­dion przed­wo­jen­nego Woj­sko­wego Klubu Spor­to­wego "Legia" (nie­zi­den­ty­fi­ko­wane oddziały nie­miec­kie). Patrząc od zachodu kolejne zabu­do­wa­nia obsa­dzali żoł­nie­rze nie­mieccy praw­do­po­dob­nie z kom­pa­nii strzel­ców obrony kra­jo­wej: Gim­na­zjum im. S. Bato­rego przy ul. Myśli­wiec­kiej i Szkoła Han­dlowa przy ul. Gór­no­ślą­skiej, zabu­do­wa­nia sejmu i ogrody na skar­pie przy ul. Fra­scati, gmach YMCA oraz szpi­tal Ujaz­dow­ski (nie­zi­den­ty­fi­ko­wane oddziały nie­miec­kie). Idąc dalej, od pół­nocy znaj­do­wały się: Muzeum Naro­dowe (Gre­na­dier-Regi­ment Ostpreußen 4/ Gre­na­dier-Regi­ment 1145 wcho­dzący w skład 562. Volks-Gre­na­dier-Divi­sion), most i wia­dukt mostu Ponia­tow­skiego (plu­ton z 654. bata­lionu sape­rów). Jed­no­cze­śnie woj­ska nie­miec­kie znaj­do­wały się jesz­cze na ul. Rako­wiec­kiej (szkolny bata­lion gre­na­die­rów pan­cer­nych SS) i al. Szu­cha (funk­cjo­na­riu­sze KdS War­schau oraz część ukra­iń­skiej kom­pa­nii Trawnikimänner), a mniej­sze oddziały były roz­lo­ko­wane w Szkole Dzien­ni­kar­stwa przy ul. Roz­brat i na tere­nie gazowni przy ul. Lud­nej. Do tego należy doli­czyć zacu­mo­wany w por­cie czer­nia­kow­skim kuter patro­lowy "Pio­nier", który wszakże tuż przed godziną 17 opu­ścił port i wypły­nął na Wisłę.

Warto pamię­tać, mając na uwa­dze topo­gra­fię mia­sta, że wszyst­kie nie­miec­kie pozy­cje oka­la­jące Powi­śle Czer­nia­kow­skie od pół­nocy i zachodu znacz­nie góro­wały nad obsza­rem, dając nie­przy­ja­cie­lowi zna­ko­mity wgląd w teren i pro­wa­dze­nie sku­tecz­nego ognia na głę­bo­kim powstań­czym zaple­czu. Jed­no­cze­śnie w pół­nocno-zachod­niej czę­ści dziel­nicy zamiesz­ki­wało wiele rodzin nie­miec­kich i volks­deut­schów, w dużej czę­ści zapewne uzbro­jo­nych, co stwa­rzało nie­bez­pie­czeń­stwo dzia­łań dywer­syj­nych. Około godziny 16.30 w dniu 1 sierp­nia 1944 roku nie­miec­kie dowódz­two War­szawy, uprze­dzone wcze­śniej­szymi star­ciami oraz mel­dun­kami kon­fi­den­tów, zarzą­dziło alarm gar­ni­zonu i wszyst­kich Niem­ców w mie­ście.

W tym samym cza­sie na tere­nie Czer­nia­kowa zgro­ma­dziły się oddziały powstań­cze, mające wyzna­czone na godzinę "W" zada­nia bojowe. Były to przede wszyst­kim siły V Zgru­po­wa­nia por. "Sie­kiery", któ­rych celem było opa­no­wa­nie zabu­do­wań Sejmu, Gim­na­zjum im. S. Bato­rego, Szkoły Han­dlo­wej oraz Domu Aka­de­mic­kiego przy ul. Gór­no­ślą­skiej. Dodat­kowo na sty­kach 2. Rejonu zbie­rały się oddziały sąsied­nich akow­skich struk­tur. Na pół­nocy kon­cen­tro­wała się 3. kom­pa­nia por. Tade­usza Sza­niaw­skiego "Feliksa" (nale­żąca do III Zgru­po­wa­nia 1. Rejonu I Obwodu), któ­rej głów­nym zada­niem było opa­no­wa­nie terenu przy moście Ponia­tow­skiego. Na innym kie­runku, od połu­dnia, ześrod­ko­wali się żoł­nie­rze 1. pułku szwo­le­że­rów rtm. Ste­fana Smo­li­cza "Wraka" z 1. Rejonu V Obwodu - Moko­tów z zada­niami zaję­cia Sta­cji Pomp Rzecz­nych, sta­dionu WKS "Legia" oraz koszar 1. pułku szwo­le­że­rów. W rejo­nie stoczni i portu nie­za­leż­nie od sie­bie zbie­rały się dwa oddziały: plu­ton ppor. Zbi­gniewa Kuszew­skiego "Opac­kiego" (z 6 kom­pa­nii 2. Rejonu WSOP z V Obwodu - Moko­tów) i plu­ton szkie­le­to­wego zgru­po­wa­nia (bata­lionu) "Szczu­pak", dowo­dzony przez kmdr. ppor. Hen­ryka Macio­cha "Mizio" (pod­le­gły Wydzia­łowi Mary­narki Wojen­nej "Alfa" "Ostryga"). Nie­wiele bra­ko­wało, aby te oddziały tuż przed godziną "W" zdo­były nie­miecki okręt rzeczny. Na godzinę przed pla­no­waną akcją do portu wpły­nął bowiem kuter "Pio­nier" (przed­wo­jenny pol­ski Ciężki Kuter Uzbro­jony ORP "Nie­uchwytny", prze­jęty przez Niem­ców w 1939 roku), a jego załoga zeszła na ląd. Ppor. "Opacki" pro­po­no­wał nawet wyła­pa­nie Niem­ców (było ich tylko 12) i opa­no­wa­nie jed­nostki, ale jego prze­ło­żeni nie wyra­zili na to zgody. Tym­cza­sem nie­mieccy mary­na­rze, widząc nie­co­dzienny spo­kój i ciszę w gwar­nym zazwy­czaj o tej porze por­cie, wró­cili na pokład i kuter o 16.40 wypły­nął na Wisłę8.

Nie­stety, w związku z nagłą decy­zją o powsta­niu powziętą przez naj­wyż­szy szcze­bel decy­zyjny AK wie­czo­rem 31 lipca, do niż­szych szcze­bli pol­skiej kon­spi­ra­cji nie dotarły na czas infor­ma­cje o godzi­nie wybu­chu walk. Żoł­nie­rze AK zbie­rali się więc osta­tecz­nie tuż przed wyzna­czoną godziną "W", dekon­spi­ru­jąc się czę­sto i wywo­łu­jąc przed­wcze­sne strze­la­niny z Niem­cami. Z tego powodu wielu z nich nie było w sta­nie dotrzeć na wyzna­czone miej­sca zbió­rek. Kon­cen­tra­cja sił powstań­czych została poważ­nie utrud­niona. Jako przy­kład można wska­zać 1. kom­pa­nię ppor. Edwarda Fir­cho "Leszka" z V Zgru­po­wa­nia, w któ­rej na 140 kon­spi­ra­to­rów w miej­scu zbiórki sta­wiło się jedy­nie 85. W 2. kom­pa­nii ppor. Euge­niu­sza Rut­kow­skiego "Goraja" sytu­acja była podobna. Zaś w 3. kom­pa­nii ppor. Tade­usza Kulicz­kow­skiego "Sto­je­wi­cza" na ul. Fabrycz­nej przed godziną "W" zna­la­zło się jedy­nie 15 powstań­ców9. Oddziały były podob­nie jak w innych dziel­ni­cach War­szawy nie­do­sta­tecz­nie uzbro­jone i wypo­sa­żone.

Nieudane natarcia. Pod komendą kapitana "SęPa"

Nie­udane natar­cia. Pod komendą kapi­tana "SęPa"

1 sierp­nia 1944 roku o godzi­nie 17 żoł­nie­rze Armii Kra­jo­wej ruszyli do walki. Kom­pa­nia ppor. "Leszka", mająca za zada­nie zdo­by­cie gma­chu Gim­na­zjum im. S. Bato­rego, zaraz po wej­ściu na ul. Łazien­kow­ską została ostrze­lana przez Niem­ców ze sta­no­wisk na sta­dio­nie "Legii". Pomimo cel­nego ognia i pierw­szych strat, gru­pie tej udało się dotrzeć do ul. Roz­brat i zaata­ko­wać nie­przy­ja­ciela w budynku gim­na­zjum. Nie­stety natar­cie zała­mało się pod sil­nym ogniem z broni maszy­no­wej. Powstańcy stra­cili sze­ściu zabi­tych. Jed­nym z nich był zastępca dowódcy kom­pa­nii ppor. "Robak". Dwu­dzie­stu pię­ciu, wśród któ­rych był dowódca kom­pa­nii ppor. "Leszek", zostało ran­nych10. O godzi­nie 18.30 żoł­nie­rze AK wyco­fali się z tego rejonu na ul. Prze­my­słową.

Kom­pa­nia nr 2 ppor. "Goraja", któ­rej celem było opa­no­wa­nie gma­chu Sejmu, w począt­ko­wej fazie prze­była ogród przy ul. Fra­scati, obok amba­sady fran­cu­skiej i nie­zau­wa­żona dotarła do odkry­tych tere­nów sej­mo­wych. Na widok umoc­nień nie­miec­kich, bun­krów i sta­no­wisk broni maszy­no­wej nastą­piła chwi­lowa kon­ster­na­cja i zawa­ha­nie. To nie­zde­cy­do­wa­nie Pola­ków wyko­rzy­stał prze­ciw­nik, otwie­ra­jąc ogień i roz­bi­ja­jąc natar­cie już na podej­ściach do ataku. Żoł­nie­rze AK wyco­fali się, mając zabi­tego, zagi­nio­nego i dwóch ran­nych.

Kom­pa­nia 3 ppor. "Sto­je­wi­cza", w związku z nie­wielką liczbą żoł­nie­rzy, któ­rzy sta­wili się w miej­scu mobi­li­za­cji, ogra­ni­czyła swoją aktyw­ność tylko do zwy­cię­skiej potyczki z patro­lem żan­dar­me­rii przy ul. Fabrycz­nej. Pod koniec tej strze­la­niny do boju dołą­czył nie­liczny, kil­ku­na­sto­oso­bowy oddział z orga­ni­za­cji "Miecz i Pług". Dowo­dził nim męż­czy­zna w mun­du­rze kapi­tana WP, Izy­dor Sosnow­ski "Sęp", który w rze­czy­wi­sto­ści był przed­wo­jen­nym pod­po­rucz­ni­kiem rezerwy WP, foto­gra­fem w cza­sie oku­pa­cji oraz kapi­ta­nem z nada­nia orga­ni­za­cji "Miecz i Pług". "Sęp" począt­kowo porwał za sobą ludzi, a nawet wymógł - jak się póź­niej oka­zało - wyko­ny­wa­nie swo­ich pole­ceń na dowód­cach pod­od­dzia­łów ze zgru­po­wa­nia "Sie­kiery"11.

Sto­jący na czele 4. kom­pa­nii (na miej­scu zbiórki 170 ludzi) ppor. Zyg­munt Sapuła "Zyg­munt Celiń­ski", z uzbro­jo­nych żoł­nie­rzy wydzie­lił 37-oso­bową grupę sztur­mową do zdo­by­cia Domu Aka­de­mic­kiego przy ul. Gór­no­ślą­skiej. Gdy pod­od­dział ten zna­lazł się pod skarpą przy ul. Fra­scati i ogro­dzie sej­mo­wym, ode­zwały się nie­miec­kie ceka­emy umiej­sco­wione na tere­nie Sejmu, w budyn­kach przy ul. Fra­scati i w Domu Aka­de­mic­kim. Tylko 13 powstań­com udało się wyco­fać, a ppor. "Zyg­munt" poległ.

Na pół­noc­nych krań­cach Powi­śla Czer­nia­kow­skiego żoł­nie­rze 1140. plu­tonu ppor. Zyg­munta Duszyń­skiego "Franka" (z 1. Rejonu I Obwodu) zgro­ma­dzili się w budynku daw­nej rzeźni przy ul. Solec 24. Gdy nastała godzina "W", oddział zaata­ko­wał od połu­dnia nie­miecką pla­cówkę usa­do­wioną przy moście Ponia­tow­skiego. W tym samym cza­sie dwa inne plu­tony (1138. i 1139.) bez­sku­tecz­nie pró­bo­wały się wedrzeć od strony pół­noc­nej na schody i śli­mak zjaz­dowy wia­duktu przy moście. I cho­ciaż żoł­nie­rzo m "Franka" udało się osią­gnąć kra­wędź przy­czółka mosto­wego, to atak 3. kom­pa­nia por. Tade­usza Sza­niaw­skiego "Feliksa" zała­mał się w cel­nym ogniu broni maszy­no­wej i gra­na­tów nie­miec­kich sape­rów. Plu­ton ppor. "Franka" tra­cąc zabi­tego i ran­nych wyco­fał się na pozy­cję wyj­ściową12. Czę­ści kom­pa­nii udało się prze­do­stać przez most na Pragę.

Nie­po­wo­dze­niem zakoń­czyło się rów­nież natar­cie na Sta­cję Pomp Rzecz­nych i sta­dion WKS "Legia" prze­pro­wa­dzone przez żoł­nie­rzy 1. pułku szwo­le­że­rów rtm. Ste­fana Smo­li­cza "Wraka". Akcje innych oddzia­łów na budy­nek YMCA przy ul. Konop­nic­kiej i warsz­taty samo­cho­dowe także się nie powio­dły. A wyzna­czone cele w Muzeum Naro­do­wym i w daw­nym Szpi­talu Św. Łaza­rza z powodu braku sił i środ­ków w ogóle nie zostały zaata­ko­wane.

Pod­su­mo­wu­jąc dzia­ła­nia sił powstań­czych w pierw­szym dniu na Gór­nym Czer­nia­ko­wie, należy stwier­dzić, że cele ata­ków AK nie zostały osią­gnięte, a oddziały powstań­cze z dużymi stra­tami w zabi­tych i ran­nych wyco­fały się w głąb obszaru. Wielu dowód­ców bar­dzo kry­tycz­nie oce­niło wyniki pierw­szej walki i roz­for­mo­wało swoje oddziały. Szwa­drony 1. pułku szwo­le­że­rów (z wyjąt­kiem ran­nych i 1. plu­tonu) wyco­fały się w nocy z 1 na 2 sierp­nia do Lasów Kabac­kich, pocią­ga­jąc za sobą część żoł­nie­rzy z innych grup.

Na tere­nie Czer­nia­kowa po pierw­szych godzi­nach walk zna­la­zły się też grupki powstań­ców, któ­rzy nie zdą­żyli na kon­cen­tra­cję swo­ich jed­no­stek. Były to: nie­pełny 535. plu­ton Sło­wa­ków (z 2. Rejonu V Obwodu) ppor. Miro­sława Irin­gha "Stanki", nie­pełny 22. plu­ton z bata­lionu "Narew" Woj­sko­wej Służby Ochrony Powsta­nia (WSOP) sierż. Sta­ni­sława Dębic­kiego "Kajtka", 140. plu­ton ppor. Euge­niu­sza Kozłow­skiego "Łokietka" ze zgru­po­wa­nia "Gol­ski", zbior­czy plu­ton nazy­wany "Bla­szanka" (od fabryki wyro­bów bla­sza­nych, którą obsa­dził) dowo­dzony przez ppor. Leszka Rose "Leszka" z Pol­skiej Armii Ludo­wej (PAL), oddział Kor­pusu Bez­pie­czeń­stwa (KB) ppor. Gerarda Badow­skiego "Weso­łow­skiego" oraz część oddzia­łów WSOP z V Obwodu - Moko­tów ppor. Wła­dy­sława Olędz­kiego "Astro­noma". Nie mając wyzna­czo­nych zadań, póki co ubez­pie­czały swoje miej­sca postoju i wzięły udział w doraź­nych wal­kach ulicz­nych.

Obszar zajęty przez Pola­ków na Czer­nia­ko­wie 1 sierp­nia wyzna­czały ulice: Łazien­kow­ska, Roz­brat, Szara i Czer­nia­kow­ska, a w new­ral­gicz­nych punk­tach dziel­nicy poja­wiły się bary­kady. W nocy z 1 na 2 sierp­nia na Czer­nia­ków dotarła część 22 kom­pa­nii ppor. Józefa Kędzier­skiego "Jasz­czura" wraz z 21 kom­pa­nią por. Jana Żuchow­skiego "Tro­jana" (oddziały z bata­lionu "Narew" WSOP kpt. Zyg­munta Net­zera "Kry­ski"), które w pierw­szej fazie walk nacie­rały bez powo­dze­nia na budy­nek YMCA od zachodu.

Tym­cza­sem por. Roman Roża­łow­ski "Sie­kiera" wraz ze szta­bem V Zgru­po­wa­nia prze­niósł swój punkt dowo­dze­nia z ul. Sza­rej 14 na zaple­cze przy ul. Okrąg 2. W efek­cie stra­cił cza­sowo kon­takt z pod­le­głymi sobie oddzia­łami. Zamie­sza­nie wyko­rzy­stał Izy­dor Sosnow­ski "Sęp", uzur­pu­jący sobie wów­czas prawo - z racji naj­wyż­szej szarży na nara­mien­ni­kach - do dowo­dze­nia cało­ścią sił powstań­czych na Gór­nym Czer­nia­ko­wie. Wie­czo­rem 1 sierp­nia "Sęp" zwo­łał naradę ofi­cer­ską, na którą przy­byli m.in. ofi­ce­ro­wie z V Zgru­po­wa­nia "Goraj" i "Sto­je­wicz". Na spo­tka­niu oznaj­mił, że obej­muje dowo­dze­nie nad cało­ścią sił i zapo­wie­dział atak na Sta­cję Pomp Rzecz­nych, który miał być prze­pro­wa­dzony następ­nego dnia. Pomimo wąt­pli­wo­ści nie­któ­rych powstań­czych dowód­ców, roz­kaz został zaak­cep­to­wany. Atak, który fak­tycz­nie prze­pro­wa­dzono naza­jutrz, zakoń­czył się nie­po­wo­dze­niem i dużymi stra­tami strony pol­skiej. Pogłę­biło to zamie­sza­nie w struk­tu­rze orga­ni­za­cyj­nej i dowo­dze­nia wojsk powstań­czych. Ich dez­or­ga­ni­za­cję spo­tę­go­wała kolejna narada "Sępa", zor­ga­ni­zo­wana 2 sierp­nia, na któ­rej Sosnow­ski pod­jął decy­zję o roz­wią­za­niu oddzia­łów na Czer­nia­ko­wie. Grupy uzbro­jone miały się prze­bi­jać na Sie­kierki, a pozo­stali "niech robią, co chcą"13. Część ludzi na wła­sną rękę ode­szła na Śród­mie­ście lub Moko­tów. Inni kie­ro­wali się w stronę Wisły, aby pró­bo­wać prze­prawy na Pragę. Naj­więk­sza grupa zgod­nie z roz­ka­zem wyma­sze­ro­wała na Sie­kierki, ale musiała zawró­cić wobec gęstego ognia nie­miec­kiego, unie­moż­li­wia­ją­cego wyj­ście z mia­sta. Nie­któ­rzy dowódcy nie ufali już Sosnow­skiemu i posta­no­wili cze­kać na decy­zje bez­po­śred­nich prze­ło­żo­nych. Tak postą­pił por. Żuchow­ski "Tro­jan", który wysłał łącz­niczki do kpt. "Kry­ski". Zna­mienne jest, że nad powsta­łym bała­ga­nem nie pró­bo­wał zapa­no­wać pozo­sta­jący prze­cież na Czer­nia­ko­wie dowódca V Zgru­po­wa­nia por. "Sie­kiera".

Zwycięski bój z czołgami na ul. Solec

Zwy­cię­ski bój z czoł­gami na ul. Solec

3 sierp­nia pol­skie ugru­po­wa­nie zostało zaata­ko­wane od pół­nocy przez nie­miec­kie pojazdy pan­cerne. Daw­niej­sze opra­co­wa­nia mówiły o 19. DPanc., jed­nak obec­nie należy sądzić, że były to czołgi (ewen­tu­al­nie działa sztur­mowe) i trans­por­tery opan­ce­rzone impro­wi­zo­wa­nej kom­pa­nii pan­cernej z 3. DPanc. SS "Toten­kopf" lub z 743. bata­lionu nisz­czy­cieli czoł­gów. Jeden z pod­od­dzia­łów zje­chał śli­ma­kiem z mostu Ponia­tow­skiego do ul. Wio­ślar­skiej i posu­wał się dalej ul. Solec w kie­runku połu­dnio­wym. Po prze­je­cha­niu prak­tycz­nie całej powstań­czej dziel­nicy Niemcy zatrzy­mali się dopiero przy bary­ka­dzie w rejo­nie ul. Mącz­nej. Tak moment tej walki zapa­mię­tał Jerzy Sien­kie­wicz "Rudy", wów­czas 17-letni chło­pak z 1140. plu­tonu: "Na dół zje­chało kil­ka­na­ście cię­ża­ró­wek, wozów opan­ce­rzo­nych i dwa czołgi pro­wa­dzące. Były cztery wozy bojowe Pan­zer­kamp­fwa­gen IV (to jest poprzed­nik "Pan­tery"). Solec w tym miej­scu, gdzie myśmy obsa­dzali bary­kadę, był bar­dzo wąski. Po jed­nej stro­nie był par­te­rowy dom, w któ­rym była roz­lew­nia octu, a po dru­giej stro­nie była stara fabryczka, chyba już nie­uży­wana, jed­no­pię­trowa z czer­wo­nej cegły. Powstał alarm. Wszy­scy na sta­no­wi­ska. Jak się oka­zało, w fabryczce na pierw­szym pię­trze ulo­ko­wała się grupa żoł­nie­rzy porucz­nika "Sie­kiery", dowo­dzona przez sier­żanta "Małego". Mieli minę prze­ciw­pan­cerną zro­bioną z nie­wy­pału, o któ­rej żaden z nas nie wie­dział. Myśmy nie mieli gra­na­tów prze­ciw­pan­cer­nych, na czołgi mie­li­śmy tylko butelki [zapa­la­jące - przyp. red.] Czołg nie­opatrz­nie pod­je­chał do samej bary­kady. W pew­nym momen­cie nastą­piła eks­plo­zja miny, którą rzu­cili żoł­nie­rze od porucz­nika "Sie­kiery" i roz­pięli czoł­gowi gąsie­nicę. Załoga wysko­czyła, dostała się pod ogień naszych pisto­le­tów maszy­no­wych i brena. Dwóch pole­gło, a cała kolumna zatrzy­mała się na wyso­ko­ści ulicy Zagór­nej, dokład­nie na wyso­ko­ści klubu "Syrena". Wtedy zaczęło się pie­kło. To wszystko, co się tam sku­piło, otwo­rzyło ogień, chcąc wydo­stać załogę czołgu i czołg. Jed­no­cze­śnie brze­giem Wisły zaczęła się posu­wać pie­chota"14. Po krót­kiej walce udało się ode­przeć atak pie­choty, a przed uszko­dzo­nym czoł­giem wyro­sła ściana ognia z rzu­co­nych wcze­śniej bute­lek z ben­zyną. Niem­com nie pozo­stało nic innego, niż wzię­cie na hol uszko­dzo­nej maszyny i wyco­fa­nie się z powro­tem na wia­dukt mostu Ponia­tow­skiego. Na polu pozo­stało 12 nie­ru­cho­mych ciał Niem­ców, a powstańcy zdo­byli broń i amu­ni­cję.

Było to pierw­sze poważne zwy­cię­stwo wojsk powstań­czych na tere­nie Gór­nego Czer­nia­kowa. Od razu popra­wiły się nastroje żoł­nie­rzy, a także miesz­ka­ją­cej tutaj lud­no­ści cywil­nej. To wła­śnie przy pomocy cywi­lów masowo zaczęto budo­wać bary­kady i kopać rowy łączące sta­no­wi­ska oraz drą­żyć przej­ścia pomię­dzy pose­sjami. Obsa­dzono ważne punkty obrony i zabez­pie­czono maga­zyny, orga­ni­zu­jąc apro­wi­za­cyjne zaple­cze dla AK. Zaczęły też powsta­wać ochot­ni­cze grupy samo­obrony, a do ist­nie­ją­cych oddzia­łów powstań­czych zaczęli napły­wać ochot­nicy.

Tego samego dnia zwięk­szył się powstań­czy stan posia­da­nia, bowiem wcze­snym ran­kiem żoł­nie­rze kom­pa­nii 21 i 22 zdo­byli Port Czer­nia­kow­ski. W następ­nych dniach oddziały ze Śród­mie­ścia Połu­dnie płk. Jana Szczurka-Cer­gow­skiego "Sław­bora" zajęły gmach gim­na­zjum im. Kró­lo­wej Jadwigi, budy­nek kina "Napo­leon" oraz Insty­tut Głu­cho­nie­mych i Ociem­nia­łych, dzięki czemu udało się nawią­zać łącz­ność poprzez ul. Ksią­żęcą pomię­dzy Czer­nia­ko­wem a Śród­mie­ściem Połu­dnie.

Przez pierw­sze dni powsta­nia na Czer­nia­ko­wie pano­wał względny spo­kój. Jeśli nie liczyć star­cia z kolumną pan­cerną 3 sierp­nia, walki ogra­ni­czały się do ostrze­li­wa­nia pozy­cji nie­przy­ja­ciela oraz poty­czek pomię­dzy patro­lami wysy­ła­nymi na przed­pola. Powstańcy ście­rali się zwy­cię­sko cho­ciażby z Niem­cami pró­bu­ją­cymi wtar­gnąć do Portu Czer­nia­kow­skiego, z nie­przy­ja­ciel­skim patro­lem na Pół­wy­spie Czer­nia­kow­skim oraz nie­opo­dal basenu kąpie­lo­wego "Legii". Względny spo­kój na tere­nie dziel­nicy wyko­rzy­stał kpt. "Sęp", który 6 sierp­nia na ul. Solec zor­ga­ni­zo­wał powstań­czą defi­ladę.

Praw­dziwą udręką dla powstań­ców na Czer­nia­ko­wie była za to dzia­łal­ność "gołę­bia­rzy" buszu­ją­cych po dachach i zdra­dziecko strze­la­ją­cych do Pola­ków. "Gołę­bia­rze" rekru­to­wali się naj­czę­ściej z uzbro­jo­nych volks­deut­schów, któ­rzy odcięci od Niem­ców wyko­rzy­stali powsta­nie do pro­wa­dze­nia wła­snej walki, któ­rej ofia­rami padali naj­czę­ściej pol­scy cywile. Wkrótce powstańcy nauczyli się wal­czyć z tą plagą i sku­tecz­nie wyła­py­wali kry­ją­cych się na dachach czy w miesz­ka­niach "gołę­bia­rzy". Na przy­kład 13 sierp­nia schwy­tano sied­miu volks­deut­schów, któ­rym udo­wod­niono strze­la­nie do Pola­ków. Zła­pa­nie dywer­santa ozna­czało naj­czę­ściej natych­mia­stowy wyrok śmierci wyko­nany przez rozstrze­la­nie. Na łaskę mogły liczyć jedy­nie kobiety volks­deut­schki, które towa­rzy­szyły "gołę­bia­rzom". Nie­miec­kim dywer­san­tom wtó­ro­wali snaj­pe­rzy ulo­ko­wani w wie­ży­cach mostu Ponia­tow­skiego. Oni zupeł­nie bez­kar­nie strze­lali do Pola­ków, a ich akcje rów­nież zbie­rały krwawe żniwo.

Rozdział II. Zgrupowanie "Kryska"

ROZ­DZIAŁ II ZGRU­PO­WA­NIE "KRY­SKA"

Z roz­kazu ppłk. Jana Szczurka-Cer­gow­skiego "Sław­bora" dowódcą Czer­nia­kowa Gór­nego został mia­no­wany kpt. Zyg­munt Net­zer "Kry­ska". To wła­śnie Net­zer miał upo­rząd­ko­wać struk­tury powstań­cze, ode­brać dowódz­two "Sępowi", poskro­mić nie­które mniej zdy­scy­pli­no­wane oddziały powstań­cze i przy­go­to­wać obszar do sku­tecz­nej obrony. W nocy z 7 na 8 sierp­nia kpt. "Kry­ska" wraz z 24. kom­pa­nią WSOP bata­lionu "Narew", przy­był na Czer­nia­ków i objął komendę nad cało­ścią znaj­du­ją­cych się tutaj wojsk. Od tej pory zor­ga­ni­zo­wano je w V Zgru­po­wa­nie "Kry­ska". Według mel­dunku wysła­nego ran­kiem 10 sierp­nia do "Sław­bora" "Kry­ska" podał, że ma w sze­re­gach 724 ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy, oraz 96 kobiet z Woj­sko­wej Służby Kobiet (WSK). Pro­ble­mem było słabe uzbro­je­nie: lkm, dzie­sięć rkm, 48 kara­bi­nów, 50 pisto­le­tów, 188 gra­na­tów i butelki z ben­zyną15. Zastępcą "Kry­ski" został por. Roman Roża­łow­ski "Sie­kiera", który jed­nak wkrótce został ranny. Jako p.o. zastępcę mia­no­wano wów­czas por. Teo­fila Budza­now­skiego "Tuma". Ponadto w skład sztabu zgru­po­wa­nia weszli: por. Kazi­mierz Wasi­lew­ski "Bachus" (adiu­tant), por. Eusta­chy Buczyń­ski "Jurny" (szef sztabu), mjr Edward Jawo­ro­wicz "Bicz" (ofi­cer tak­tyczny), ppor. Jan Choj­nacki "Sobie­sław" (kwa­ter­mistrz)16.

W ramach reor­ga­ni­za­cji oddzia­łów na Czer­nia­ko­wie utwo­rzono trzy podod­cinki obrony:

- podod­ci­nek "Jelito" (dowódca por. Leszek Skrze­tu­ski "Jelito") w skła­dzie: 21. i 22. kom­pa­nia WSOP, 1140. plu­ton, 535. plu­ton Sło­wa­ków, 140. plu­ton "Pan­cer­nia­ków", załoga portu, oddział "Bla­szanka" i miej­scowe oddziały ochot­ni­cze. Obszar dzia­ła­nia: Port Czer­nia­kow­ski, ul. Łazien­kow­ska, ul. Roz­brat do Gór­no­ślą­skiej, ul. Gór­no­ślą­ska i Zagórna do Wisły;

- podod­ci­nek "Tum" (dowódca por. Teo­fil Budza­now­ski "Tum"): 2. i 4. kom­pa­nia V zgru­po­wa­nia, plu­ton ppor. Jana Zapęc­kiego "Łokietka". Oddziały por. "Tuma" dzia­łały na obsza­rze: ul. Roz­brat do pose­sji "Arcta", przez ul. Czer­nia­kow­ską (mię­dzy pose­sjami) do ul. Okrąg, część ul. Okrąg, ul. Wila­now­ska do Wisły, od połu­dnia sąsia­do­wały z oddzia­łami por. "Jelito";

- podod­ci­nek "Kwiat­kow­ski" (dowódca por. Mie­czy­sław Fajęcki "Kwiat­kow­ski"), w skła­dzie 24. kom­pa­nia. Obszar dzia­ła­nia: ul. Czer­nia­kow­ska z pose­sją "Arcta", ul. Roz­brat u zbiegu z ul. Ksią­żęcą (ZUS), teren gazowni, przez ul. Solec do Wisły, obszar mię­dzy Sol­cem i Wisłą do ul. Wila­now­skiej. Od połu­dnia oddział por. "Kwiat­kow­skiego" sąsia­do­wał z podod­cin­kiem "Tum"17. Ponadto w odwo­dzie dowódcy zgru­po­wa­nia pozo­sta­wały dwa pod­od­działy: plu­ton szwo­le­że­rów ppor. Sta­ni­sława Fry­dry­che­wi­cza "Wafa" oraz plu­ton war­tow­ni­czy ppor. Edmunda Szcze­pań­skiego "Lecha"18. W tym cza­sie udało się wresz­cie pozba­wić dowódz­twa Izy­dora Sosnow­skiego "Sępa". Za zastrze­le­nie ofi­cera ppor. Edwarda Ledó­chow­skiego "Edwarda" został posta­wiony przed Sądem Wojen­nym i ska­zany na karę śmierci, ale wyko­na­nie wyroku odło­żono19.

Po kilku dniach prze­pro­wa­dzono kolejną reor­ga­ni­za­cję sił powstań­czych na Gór­nym Czer­nia­ko­wie, two­rząc dwa bata­liony liniowe:

- bata­lion "Tur" (dowódca kpt. Zbi­gniew Spe­cy­lak-Skrzy­pecki "Tur", skie­ro­wany na Czer­nia­ków przez ppłk. "Sław­bora") w skła­dzie: 21. i 22. kom­pa­nia WSOP oraz plu­tony 1140. i 535., oddziały ppor. "Łaza­rza", ppor. Wła­dy­sława Matu­se­wi­cza "Igora", kom­pa­nia uzbro­je­nia ppor. Fabiana Pała­szew­skiego "Śmi­głego", oddział ppor. Leszka Rose "Leszka" (z PAL) - prze­mia­no­wany póź­niej na kom­pa­nię "Bla­szanka" (nad którą po zra­nie­niu ppor. "Leszka" dowódz­two objął ppor. Zbi­gniew Pasz­kow­ski "Stach" z Armii Ludo­wej). Bata­lion "Tur" obsa­dzał nastę­pu­jący obszar: Stocz­nię Rzeczną, ul. Łazien­kow­ską i Roz­brat do Gór­no­ślą­skiej.

- bata­lion "Tum" (dowódca por. Teo­fil Budza­now­ski "Tum"), w skła­dzie: 4. kom­pa­nia st. sierż. Wie­sława Jabłoń­skiego "Łusz­czyca", 5. kom­pa­nia ppor. Euge­niu­sza Rut­kow­skiego "Goraja" oraz 24. kom­pa­nia WSOP prze­mia­no­wana teraz na 6. kom­pa­nię ppor. Mie­czy­sława Fajęc­kiego "Kwiat­kow­skiego". Bata­lion "Tum" obsa­dzał ul. Roz­brat od Gór­no­ślą­skiej, ul. Ksią­żęcą, Ludną, Solec do Wisły.

Ponadto przy szta­bie zgru­po­wa­nia utwo­rzono komendę placu, kom­pa­nię szta­bową kpt. Elia­sza Osta­szew­skiego "Elia­sze­wi­cza" oraz służby. Na Gór­nym Czer­nia­ko­wie dzia­łało pięć szpi­tali powstań­czych, dusz­pa­ster­stwo, służba OPL z ochot­ni­czym oddzia­łem straży pożar­nej, sądow­nic­two, Har­cer­ska Poczta Polowa, Spo­łeczny Komi­tet Oby­wa­tel­ski oraz struk­tura Biura Infor­ma­cji i Pro­pa­gandy AK (BIP), wyda­jąca dzien­nik "Czer­nia­ków w walce". Przy­jęto kilka zrzu­tów alianc­kich (nie­stety więk­szość broni i sprzętu z tego źró­dła musiano prze­ka­zać do Śród­mie­ścia) oraz wyko­pano broń i amu­ni­cję pozo­sta­wioną przez oddziały woj­skowe w 1939 roku, którą po napra­wie i kon­ser­wa­cji prze­ka­zano do użytku20.

W kolej­nych dniach sierp­nia żoł­nie­rze zgru­po­wa­nia "Kry­ska", oprócz reor­ga­ni­zo­wa­nia swo­ich struk­tur, stop­niowo posze­rzali zaj­mo­wany obszar. W nocy z 8 na 9 sierp­nia 24. kom­pa­nia zajęła Gazow­nię Miej­ską przy ul. Lud­nej, wypie­ra­jąc z niej nie­liczną załogę nie­miec­kiego Werk­schutzu (Straży Prze­my­sło­wej). Zajęto także pocztę przy tej ulicy, część Solca w stronę wia­duktu mostu Ponia­tow­skiego, patro­lo­wano teren rzeźni na Solcu. Zdo­byto tro­chę mun­du­rów nie­miec­kich i broni, a wszyst­kie rejony obsa­dzono pla­ców­kami i punk­tami obser­wa­cyj­nymi.

Naj­więk­szą akcją w oma­wia­nym okre­sie oka­zało się natar­cie w rejo­nie ul. Roz­brat, prze­pro­wa­dzone przez oddziały ppor. "Lecha" i ppor. "Goraja" o świ­cie 10 sierp­nia. Powstańcy zaata­ko­wali obsa­dzone przez Niem­ców budynki po wschod­niej stro­nie ul. Roz­brat. Bez więk­szego trudu zajęto Dom Cukier­ni­ków oraz Gim­na­zjum im. Jana Kocha­now­skiego. Trud­niej­sze oka­zało się zdo­by­cie budynku Wyż­szej Szkoły Dzien­ni­kar­stwa, obsa­dzonego przez grupę kil­ku­dzie­się­ciu dobrze uzbro­jo­nych Niem­ców. Ten atak tak zapa­mię­tał Mie­czy­sław Pie­chow­ski "Mały": "Pro­wa­dzi "Goraj" i "Góra". Już wycho­dząc z Okrąg na Czer­nia­kow­ską, chłopcy dostają ogień krzy­żowy ckm od Fra­scatti i mostu Ponia­tow­skiego, ale prze­sko­czyli szczę­śli­wie. Idą bar­dzo ład­nie, prze­kra­dają się aż do kościoła Maria­wi­tów, wyko­rzy­stu­jąc każdy zała­mek muru, każdą wnękę i każde naj­mniej­sze zagłę­bie­nia czy dołek, bo Niemcy piorą, jak wście­kli. Po doj­ściu otwie­rają ogień z rkm po oknach. Ogień nie­miecki słab­nie, prze­cho­dzi w poje­dyn­cze coraz rzad­sze strzały, a w końcu cich­nie. [...] Pędzą chłopcy, zdają się ziemi nie doty­kać i utrzy­mują ciszę. [...] Dwóch z nich rzuca gra­naty do środka, a wszy­scy skok przez okna. Roz­bie­gli się po całym gma­chu i szu­kają Niem­ców. Widać, jak Niemcy wyco­fują się w stronę YMCi, więc "Kwia­tek" posyła im kilka serii rkm. Poło­żyli kil­ku­na­stu, ale na pewno muszą być jesz­cze w budynku. Widać kałuże krwi. Zabi­tych, jak na począ­tek, znaj­du­jemy 11-u. Szu­kają chłopcy dalej i w końcu w piw­nicy jest trzech żywych i na stry­chu - dwóch. Wypro­wa­dzeni drżą i pro­szą o życie. Broni jest tylko 7 kb, resztę zabrali wyco­fujący się. Niemcy mieli tu maga­zyny mun­du­rowe. Cały gmach zapeł­niony ekwi­pun­kiem afry­kań­skim, ple­ca­kami i płasz­czami, naszymi - zie­lo­nymi. Całe pokoje krót­kich kożusz­ków kró­li­czych i zie­lo­nych skar­pet-poń­czoch oraz innych sor­tów mun­du­ro­wych. Chłopcy zabie­rają płasz­cze, skar­pety, ple­caki, swe­try, śliczne, pia­skowe, afry­kań­skie płachty namio­towe, buty sznu­ro­wane z cho­lewką do kolan i zno­szą do kom­pa­nii na Okrąg"21. Suk­ces powstań­ców, któ­rzy zli­kwi­do­wali na tym tere­nie wszyst­kie izo­lo­wane punkty oporu nie­przy­ja­ciela, był spek­ta­ku­larny.

12 sierp­nia odparto natar­cie wroga ata­ku­ją­cego od strony mostu, które kie­ro­wało się na połu­dnie - wzdłuż ul. Wio­ślar­skiej i brzegu Wisły. Kom­pa­nie 21. i 22. wsparły obronę budynku na rogu ul. Łazien­kow­skiej i Czer­nia­kow­skiej. Po połu­dniu Niemcy ostrze­li­wali teren zaj­mo­wany przez powstań­ców - to wtedy poci­ski arty­le­ryj­skie spa­dły także na zacu­mo­wany w Por­cie Czer­nia­kow­skim (u wylotu kanału Czer­nia­kow­skiego, poni­żej ul. Wila­now­skiej) sta­tek spa­ce­rowy "Bajka", który tra­fiony prze­chy­lił się i osiadł na dnie. Jesz­cze po zmroku oddział por. "Tuma" odparł natar­cie od strony Sejmu. Tego samego dnia plu­ton ppor. Sta­ni­sława Warzyc­kiego "Szum­skiego" ponow­nie opa­no­wał, zajęty dnia poprzed­niego przez Niem­ców, dawny szpi­tal św. Łaza­rza przy Ksią­że­cej 222.

Od rana 14 sierp­nia nie­przy­ja­ciel podej­mo­wał bez­sku­tecz­nie ataki z Gim­na­zjum im. S. Bato­rego w kie­runku ul. Prze­my­sło­wej, od strony Alei 3 Maja, wia­duktu i przy­czółka mosto­wego. Nie­miec­kie natar­cie zakoń­czyło się nie­po­wo­dze­niem, a nie­przy­ja­ciel opa­no­wał cza­sowo jedy­nie teren rzeźni. Kolejne dni powsta­nia na Gór­nym Czer­nia­ko­wie, to lokalne suk­cesy Pola­ków - 18 sierp­nia zdo­byto pla­cówki na rogu ul. Roz­brat i Łazien­kow­skiej, a 24 sierp­nia opa­no­wano teren kilku pose­sji przy ul. Solec. 29 sierp­nia o świ­cie zapla­no­wano akcję na sze­roką skalę, która miała połą­czyć Czer­nia­ków z Sadybą i Moko­to­wem. Z rejonu zgru­po­wa­nia "Kry­ska" do natar­cia na koszary 1. psz­wol. wyzna­czony został bata­lion kpt. "Tura". Wobec pro­ble­mów z łącz­no­ścią i koor­dy­na­cją dzia­łań pod­od­działy czer­nia­kow­skie po dłu­gim wycze­ki­wa­niu na sygnał do ataku wyco­fały się na pozy­cje wyj­ściowe. W ostat­nich dniach sierp­nia powstańcy odparli ataki nie­przy­ja­ciela z Muzeum Naro­do­wego na szpi­tal przy Ksią­że­cej 2, na pla­cówkę przy ul. Nowy Świat 7. 2 wrze­śnia w wyniku nie­miec­kiego ostrzału i nalo­tów zgi­nął ppor. Edward Fir­cho "Leszek" i wielu jego żoł­nie­rzy oraz powstań­ców z plu­tonu 1140. Tego samego dnia powstańcy ze Śród­mie­ścia Połu­dnie zdo­byli budy­nek YMCA przy ul. Konop­nic­kiej, wydat­nie zbli­ża­jąc się do pozy­cji żoł­nie­rzy zgru­po­wa­nia "Kry­ska". Nie­stety, nie udało się w tym rejo­nie nawią­zać połą­cze­nia pomię­dzy powstań­czymi dziel­ni­cami. A jedyna droga na Czer­nia­ków wio­dła poprzez wąski prze­smyk ul. Ksią­żę­cej.

Rozdział III. Stalin a powstanie

ROZ­DZIAŁ III STA­LIN A POWSTA­NIE

W lipcu 1944 roku Józef Sta­lin pla­no­wał szyb­kie zaję­cie War­szawy. Dyrek­tywa Kwa­tery Głów­nej Naczel­nego Dowódz­twa Armii Czer­wo­nej (Stawki) z 27 lipca naka­zy­wała kon­ty­nu­owa­nie ope­ra­cji i roz­wi­nię­cie natar­cia "w ogól­nym kie­runku na War­szawę". Pro­wa­dzone ener­giczne dzia­ła­nia miały dopro­wa­dzić do opa­no­wa­nia pra­wo­brzeż­nej War­szawy - Pragi, zdo­by­cia przy­czół­ków na Narwi w rejo­nie Puł­tu­ska i na Wiśle w rejo­nie Dęblina nie póź­niej niż 5-8 sierp­nia. Jed­no­cze­śnie w ostat­nich dniach lipca sowiecka radio­sta­cja im. Kościuszki, nada­jąca z Moskwy w języku pol­skim, emi­to­wała komu­ni­katy nawo­łu­jące lud­ność War­szawy do powsta­nia prze­ciw Niem­com, takie jak ten: "Ludu War­szawy! Do broni! Niech cała lud­ność sta­nie murem wokół Kra­jo­wej Rady Naro­do­wej, wokół war­szaw­skiej Armii Pod­ziem­nej. Uderz­cie na Niem­ców! Uda­rem­nij­cie ich plany zbu­rze­nia budowli publicz­nych. Pomóż­cie Czer­wo­nej Armii w prze­pra­wach przez Wisłę. [...] Milion lud­no­ści War­szawy niech sta­nie się milio­nem żoł­nie­rzy, któ­rzy wypę­dzą nie­miec­kich najeźdź­ców i zdo­będą wol­ność"23. Wyko­nu­jąc nakaz Stawki 27 lipca oddziały sowiec­kiej 2. Armii Pan­cer­nej, dowo­dzo­nej przez gen. Radzi­jew­skiego, ruszyły do natar­cia w kie­runku Pragi. Na lewym skrzy­dle sowiec­kiej armii nacie­rały 193 czołgi i działa samo­bieżne z 8. Kor­pusu Pan­cer­nego Gwar­dii, na pra­wym zaś ata­ko­wały kolejne 154 wozy bojowe z 3. Kor­pusu Pan­cer­nego. Prze­wa­ża­jące liczeb­nie woj­ska sowiec­kie zła­mały nie­miecką obronę Kamp­fgruppe Fra­nek skła­da­jącą się z 73. Dywi­zji Pie­choty i oddzia­łów wydzie­lo­nych z 1. Dywi­zji Pan­cerno-Spa­do­chro­no­wej "Her­mann Göring" i w dal­szym ciągu posu­wały się do przodu. Do dzia­łań włą­czyły się rów­nież bry­gady 16. KPanc., który miał w swoim skła­dzie około 190 czoł­gów i dział samo­bież­nych. Sowiecki zwią­zek pan­cerny 29 lipca zajął Otwock, Mie­dze­szyn oraz rejon Sta­rej Miło­snej, pod­cho­dząc na 13-15 km do mostu Ponia­tow­skiego. Czo­łowe oddziały 3. KPanc. tego samego dnia wie­czo­rem dotarły pod Zie­lonkę, znaj­du­jąc się w odle­gło­ści ok. 15 km od mostu Kier­be­dzia. Pod­czas walk do sowiec­kiej nie­woli dostał się dowódca nie­miec­kiej 73. DP, gen. por. Fritz Fra­nek. Rów­no­cze­śnie czołgi 8. KPanc. opa­no­wały Woło­min i Radzy­min, znaj­du­jące się na pół­nocny wschód od War­szawy, lecz ich atak na Oku­niew został powstrzy­many. Radzy­min zajęła 103. Bry­gada Pan­cerna, wcho­dząc kli­nem na styk nie­miec­kich 2. i 9. Armii oraz prze­ry­wa­jąc linie komu­ni­ka­cyjne War­szawa-Bia­ły­stok i War­szawa-Wyszków. W tym cza­sie czo­łowe oddziały 3 KPanc. wysu­nęły się do przodu o 25-30 km w sto­sunku do innych jed­no­stek 2 APanc., docie­ra­jąc na nie­wielką odle­głość od Zegrza.

W ostat­nich dniach lipca Niemcy nie mogli prze­ciw­sta­wić nacie­ra­ją­cym sowiec­kim czoł­gom poważ­niej­szych sił, gdyż ich po pro­stu nie posia­dali. Dopiero orga­ni­zo­wali swe odwody na głęb­szym zaple­czu. Na przy­kład oddziały 1. Dywi­zji Spa­do­chro­nowo-Pan­cer­nej "Her­mann Göring" w więk­szej czę­ści wyła­do­wy­wały się z pocią­gów pod War­szawą, lub były dopiero w trans­por­cie kole­jo­wym z frontu wło­skiego. Dowódz­two nad nie­miec­kimi woj­skami na przed­mo­ściu pra­skim objął kie­ru­jący XXXIX KPanc. gen. von Sauc­ken. Na roz­kaz gen. Modela trzy dywi­zje pan­cerne (SS "Toten­kopf", SS "Wiking" oraz 4. DPanc.) wyru­szyły na spo­tka­nie bojowe z postę­pu­ją­cymi na tym kie­runku czoł­gami sowiec­kimi. Nutą grozy powiało z mel­dunku 9. Armii, w któ­rej dzien­niku 30 lipca zano­to­wano: "Nie­przy­ja­cie­lowi udało się w ciągu nocy prze­ła­mać na skrzy­dle nasze siły, sto­jące w rejo­nie Miń­ska, osią­gnąć na kie­runku pół­noc­nym Woło­min i wyjść na odle­głość około 15 km na pół­nocny wschód od War­szawy. Praga, na któ­rej pół­nocno-wschod­nim skraju pra­wie zupeł­nie brak urzą­dzeń obron­nych, leży przed wro­giem nie­mal otwarta"24.

W tym cza­sie powoli wyha­mo­wy­wało natar­cie sowiec­kich czoł­gów. Jesz­cze 31 lipca 8. KPanc. opa­no­wał Oku­niew, lecz nie powiódł się atak na Ossów. Tego dnia jed­nostki 3. KPanc. i 8. KPanc. odpie­rały natar­cia pod­od­dzia­łów nie­miec­kich dywi­zji "HG" i 19. DPanc. Do walki włą­czyły się dywi­zje pan­cerne SS "Wiking" i "Toten­kopf", a 1 sierp­nia nad ranem dowódca sowiec­kiej 2. APanc. wydał swoim woj­skom roz­kaz przej­ścia do obrony. W tym samym cza­sie sowiecka 8. AGw. w dniach 1-14 sierp­nia utwo­rzyła przy­czó­łek w rejo­nie Magnu­szewa, a 125. Kor­pus Strze­lecki roz­po­czął roz­po­znaw­cze desanty na lewy brzeg Wisły w rejo­nie Otwocka i Góry Kal­wa­rii. Kiedy w War­sza­wie zapa­dała decy­zja o powsta­niu i 1 sierp­nia o godz. 17 wybu­chły walki w mie­ście, wynik bitwy na przed­mo­ściu pol­skiej sto­licy przy­brał nie­po­myślny obrót dla czer­wo­no­ar­mi­stów. Skrajne przed­nie grupy sowiec­kiego 3 KPanc. zostały odizo­lo­wane i musiały wal­czyć w okrą­że­niu. Sowieci sku­pili się więc na obro­nie i rato­wa­niu swych odcię­tych oddzia­łów. Rów­nież Niemcy wyczer­pani bitwą 4 sierp­nia prze­szli do obrony i walki na przed­polu War­szawy wyga­sły. Pobite i zużyte woj­ska 2. APanc. zostały zastą­pione przez jed­nostki 47. A, a część nie­miec­kich dywi­zji pan­cer­nych ode­szły spod War­szawy, m.in. do walki w rejo­nie Magnu­szewa. Pozo­stałe utwo­rzyły IV KPanc. SS.

Już 1 sierp­nia gen. Tade­usz Komo­row­ski "Bór" i Jan Sta­ni­sław Jan­kow­ski "Soból" wysłali z War­szawy do Sta­ni­sława Miko­łaj­czyka i Kazi­mie­rza Sosn­kow­skiego depe­szę o "spo­wo­do­wa­nie pomocy sowiec­kiej przez natych­mia­stowe ude­rze­nie z zewnątrz"25.

Nie znamy dokład­nie czasu, w któ­rym Józef Sta­lin dowie­dział się o pol­skim powsta­niu w War­sza­wie. Ale odpo­wied­nio inter­pre­tu­jąc wyda­wane przez stronę sowiecką roz­kazy i dzia­ła­nia Armii Czer­wo­nej można wysnuć kilka hipo­tez. Być może sowiecki dyk­ta­tor został poin­for­mo­wany o pol­skim powsta­niu już w nocy z 1 na 2 sierp­nia, gdyż tego dnia bry­tyj­ska misja woj­skowa prze­ka­zała do sowiec­kiego Sztabu Gene­ral­nego infor­ma­cję o wal­kach pol­skiej AK w War­sza­wie. Istotną prze­słanką jest to, że 2 sierp­nia Stawka wydała dyrek­tywę naka­zu­jącą dwóm połu­dnio­wym związ­kom stra­te­gicz­nym (2. i 3. Front Ukra­iń­ski) roz­po­czę­cie wiel­kiej ope­ra­cji w rejo­nie Jas­sów i Kiszy­niowa w Moł­da­wii. Innymi słowy, punkt cięż­ko­ści sowiec­kiego natar­cia na fron­cie wschod­nim został prze­su­nięty spod środ­ko­wej Wisły na Bał­kany. Według wspo­mnień marsz. Kon­stan­tego Rokos­sow­skiego, wła­śnie 2 sierp­nia poja­wiły się pierw­sze wie­ści o pol­skim powsta­niu w War­sza­wie prze­ka­zy­wane przez sowiec­kie "organy roz­po­zna­nia". A może wia­do­mość o powsta­niu dotarła na Kreml 3 sierp­nia? Tego dnia doszło bowiem do spo­tka­nia Józefa Sta­lina z pre­mie­rem Rządu RP na wychodź­stwie Sta­ni­sła­wem Miko­łaj­czy­kiem, który ofi­cjal­nie poin­for­mo­wał sowiec­kiego przy­wódcę o zry­wie War­szawy. Miko­łaj­czyk miał powie­dzieć: "Dziś otrzy­ma­łem tele­gram z wia­do­mo­ścią, że 40 000 ludzi wystą­piło w War­sza­wie do otwar­tej walki. Pro­szą oni o zrzu­ce­nie broni na opa­no­wane już punkty"26. I następ­nie: "Mam prośbę do Pana Mar­szałka o wyda­nie pole­ce­nia, by oka­zano pomoc naszym oddzia­łom wal­czą­cym w War­sza­wie"27. I cho­ciaż Sta­lin obie­cał, iż wyda pole­ce­nie, nic takiego póź­niej nie nastą­piło. W dal­szej czę­ści roz­mowy sowiecki dyk­ta­tor baga­te­li­zo­wał siłę AK, pod­po­rząd­ko­wa­nej rzą­dowi pol­skiemu na emi­gra­cji. "Co to za armia bez arty­le­rii, bez czoł­gów, bez lot­nic­twa?"- mówił. "Nawet broni ręcz­nej nie ma ona dosyć"28 - doda­wał. Sta­lin nie wie­rzył, że powstań­cza armia wypę­dzi samo­dziel­nie Niem­ców z War­szawy, a na swoim zaple­czu chciał mieć spo­kój (bez AK) i jedną pol­ską wła­dzę, nad którą kura­telę spra­wują Sowieci. Dawał rów­no­cze­śnie sygnał Miko­łaj­czy­kowi, by ten spró­bo­wał się doga­dać z przed­sta­wi­cie­lami mario­net­ko­wego Pol­skiego Komi­tetu Wyzwo­le­nia Naro­do­wego (PKWN), aby stwo­rzyć wspólny pol­ski rząd. Wobec powsta­nia Sta­lin zacho­wał daleko posu­niętą rezerwę. Uwa­żał, że walka AK, choć pro­wa­dzona prze­ciwko Niem­com, jest pośred­nio wymie­rzona prze­ciw Związ­kowi Sowiec­kiemu i usta­no­wio­nemu przez niego PKWN. Liczył też, że war­szaw­ska "nie­roz­sądna straszna awan­tura" szybko zakoń­czy się klę­ską Pola­ków, a on rękami Niem­ców roz­wiąże pro­blem pol­skiego pod­zie­mia w War­sza­wie. Sta­lin naka­zał jed­no­cze­śnie uszczel­nie­nie frontu, by nie dopu­ścić do War­szawy oddzia­łów AK spie­szą­cych powsta­niu z odsie­czą. Już wcze­śniej, bo 12 lipca, sowiecki przy­wódca wydał roz­kaz doty­czący roz­bra­ja­nia i aresz­to­wa­nia wszyst­kich żoł­nie­rzy z pol­skich oddzia­łów pod­le­ga­ją­cych pol­skiemu rzą­dowi w Lon­dy­nie, dzia­ła­ją­cych na tere­nach na wschód od linii rzeki Bug. Sta­lin posu­nął się 31 lipca jesz­cze dalej i roz­kazał, aby na tere­nie pomię­dzy Wisłą a Bugiem "uzbro­jone oddziały wcho­dzące w skład Armii Kra­jo­wej czy innych podob­nych orga­ni­za­cji, bez­wa­run­kowo mające w swym skła­dzie nie­miec­kich szpie­gów - przy ujaw­nia­niu natych­miast roz­broić. Ofi­ce­rów tych oddzia­łów inter­no­wać, a pod­ofi­ce­rów i sze­re­go­wych skie­ro­wać do samo­dziel­nych zapa­so­wych bata­lio­nów 1 Armii Pol­skiej"29.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Ze wspo­mnień Tade­usza Tar­goń­skiego, maszy­no­pis w posia­da­niu autora, s. 27. [wróć]

2. B. Nowo­życki, Rela­cje i wspo­mnie­nia żoł­nie­rzy bata­lionu Armii Kra­jo­wej "Czata 49" - w zaso­bie Archi­wum Akt Nowych, War­szawa 2011, s. 247. [wróć]

3. Praca pt. Przy­czó­łek czer­nia­kow­ski 1944 r. i jego żoł­nie­rze, napi­sana i obro­niona w 2005 roku w Mazo­wiec­kiej Wyż­szej Szkole Huma­ni­styczno-Peda­go­gicz­nej w Łowi­czu. [wróć]

4. Sz. Nowak, Przy­czó­łek Czer­nia­kow­ski 1944, Zabrze 2011. [wróć]

5. Wśród któ­rych warto wymie­nić cho­ciażby: Przy­czó­łek "mię­dzy mostami", War­szawa wrze­sień 1944 r., "Mili­ta­ria XX wieku" nr 6(39)/2010; Ostat­nie dni Czer­nia­kowa, "Mili­ta­ria XX wieku" nr 1(40)/2011; Jak zgi­nął "Andrzej Morro"?, "Mili­ta­ria XX wieku" nr 5(50)/2012; Realna pomoc czy ułuda? Ber­lin­gowcy w powstań­czej War­sza­wie, "Mówią Wieki" nr 8(655)/2014. [wróć]

6. Pod­czas pisa­nia pracy magi­ster­skiej mia­łem moż­li­wość spo­tkań, dys­ku­sji oraz kore­spon­den­cji z uczest­ni­kami dzia­łań na Gór­nym Czer­nia­ko­wie: Janiną Wola­nin z d. Błasz­czak (kom­pa­nia moź­dzie­rzy 3. DP), Marią Sty­puł­kow­ską-Cho­jecką "Kamą", Wacławą Godzisz-Jur­cza­kow­ską "Wacką", Ele­onorą Lewan­dow­ską-Sochoń "Norą", Janiną Borow­ską-Szczę­sną "Jeanette", Witol­dem Sław­skim "Dilmą", Jerzym Sikar­skim "Sta­chem" (wszy­scy bata­lion "Para­sol"), Sta­ni­sła­wem Komor­nic­kim "Nałę­czem" (104. kom­pa­nia ZSP, na Czer­nia­ko­wie w bata­lionie "Tum"), Zbi­gnie­wem Ści­bo­rem-Ryl­skim "Moty­lem" (bata­lion "Czata 49"), Tade­uszem Tar­goń­skim (3. bata­lion 9. pp 3. DP), Cze­sła­wem Zabo­row­skim "Ceś­kiem", "Lalką" (bata­lion "Mio­tła"), a także ze spo­tkań i roz­mów z dr. Józe­fem Mar­gu­le­sem (znawcą tematu dzia­łań 1. Armii gen. Ber­linga w obsza­rze war­szaw­skim i na przy­czół­kach). [wróć]

7. Roz­kazy dowódz­twa Powsta­nia War­szaw­skiego, cz. 1, 10 czerwca - 2 wrze­śnia 1944 r., red. Rafał Bro­dacki i in., War­szawa 2021, s. 350-376 (Aneks, dok. 1 - Wykaz obiek­tów znaj­du­ją­cych się na tere­nie Okręgu War­szawa AK wraz z infor­ma­cją o umoc­nie­niach i zało­dze nie­przy­ja­ciela; [druga połowa lipca]. [wróć]

8. S. Foj­cik "Hel", Żoł­nie­rze AK "Kry­ska", War­szawa 1994, s. 30. [wróć]

9. K. Móraw­ski, L. Świer­czek, Czer­nia­ków. War­szaw­skie Ter­mo­pile 1944, War­szawa 2001, s. 19. [wróć]

10. T. Grigo, Powi­śle Czer­nia­kow­skie 1944, War­szawa 1989, s. 22. [wróć]

11. Tamże, s. 23. [wróć]

12. K. Móraw­ski, L. Świer­czek, Czer­nia­ków ..., s. 19. [wróć]

13. T. Grigo, Powi­śle..., s. 38. [wróć]

14. https://www.1944.pl/archi­wum-histo­rii-mowio­nej/jerzy-sien­kie­wicz,357.html (dostęp 14.09.2020). [wróć]

15. T. Grigo, Powi­śle..., s. 53, 54. [wróć]

16. Tamże, s. 55. [wróć]

17. Wielka Ilu­stro­wana Ency­klo­pe­dia Powsta­nia War­szaw­skiego, tom 1, War­szawa 2005, s. 299. [wróć]

18. T. Grigo, Powi­śle..., s. 55. [wróć]

19. Tamże. Kapi­tan Sosnow­ski "Sęp" został ranny 11 sierp­nia w nogi i umiesz­czony w szpi­talu. Prze­żył wojnę, ale za zabi­cie ppor. Ledó­chow­skiego został ska­zany na dzie­sięć lat wię­zie­nia, z czego osiem odsie­dział. [wróć]

20. Oddziały Powsta­nia War­szaw­skiego, red. R. Cele­jew­ski i in., War­szawa 1988, s. 159. [wróć]

21. S. Foj­cik, Żoł­nie­rze..., s. 583. [wróć]

22. Szpi­tal św. Łaza­rza przy ul. Ksią­żę­cej 2 dzia­łał do maja 1941 roku, gdy Niemcy zare­kwi­ro­wali go na potrzeby Rese­rve Krieg­sla­za­rett II War­schau, prze­mia­no­wa­nego na Laza­ret­t­zug (gemi­scht) 640, dzia­ła­ją­cego do wrze­śnia 1943 roku. Pol­ski szpi­tal wykwa­te­ro­wano na Wolę, w miej­sce prze­nie­sio­nego do getta, na ul. Leszno 15, Głów­nego Domu Schro­nie­nia Sta­ro­za­kon­nych, wybu­do­wa­nego w 1927 roku. Więk­szość pol­skich pacjen­tów, per­so­nelu i ukry­wa­ją­cej tam się lud­no­ści cywil­nej (ok. 1200 osób), Niemcy wymor­do­wali w "czarną sobotę" 5 sierp­nia 1944 roku [przyp. red.]. [wróć]

23. Sz. Nowak, Przy­czó­łek Czer­nia­kow­ski 1944, Zabrze 2011, s. 45. [wróć]

24. P. Roz­wa­dow­ski, War­szawa 1944-1945, War­szawa 2006, s. 36-37. [wróć]

25. Pre­mier był wów­czas w dro­dze do Moskwy, a Naczelny Wódz na inspek­cji 2. Kor­pusu we Wło­szech - patrz: J.M. Cie­cha­now­ski, Na tro­pach tra­ge­dii. Powsta­nie War­szaw­skie 1944. Wybór doku­men­tów wraz z komen­ta­rzem, War­szawa 1992, s. 320. [wróć]

26. A. Przy­goń­ski, Sta­lin i Powsta­nie War­szaw­skie, War­szawa 1994, s. 32. [wróć]

27. Tamże. [wróć]

28. Tamże, s. 33. [wróć]

29. Wy klęci. Pod­zie­mie zbrojne 1944-1963, wybór i oprac. M. Mar­kow­ska, War­szawa 2013, s. 16. [wróć]