Czekoladowe marzenia. Magiczny królik - Sue Bentley

-
Proszę czekać

Prolog

Strzała wyszedł ze swojej nory i rozejrzał się po Księżycowej Łące. Tęcze lśniły w jego ciepłych brązowych ślepiach. Bujna trawa falowała na nocnym wietrze, a powietrze przepełniał zapach dzikich kwiatów. Pozostałe magiczne króliki skubały soczyste liście i kicały w księżycowym blasku.

Zadarłszy łepek, Strzała zaczął wygładzać swoje aksamitne, białe futro, poprzetykane srebrnymi pasemkami. Malutki klucz zawieszony na łańcuszku wokół jego szyi zadzwonił delikatnie. Strzała został wybrany strażnikiem magicznego klucza i musiał o niego dbać.

Duży, starszy królik o mądrym spojrzeniu i szarym pyszczku podskoczył do Strzały. Łapa wyglądał na zmęczonego, a jego futro było zakurzone.

- Nie spodziewałem się, że wrócisz tak szybko. - Strzała ukłonił się przywódcy stada. - Kiedy mroczne króliki z nami zamieszkają?

Łapa pokręcił łepkiem.

- Odmówiły. Nie chcą dzielić z nami łąki.

- Nie rozumiem - zdziwił się Strzała. Głęboki rów w pobliżu Księżycowej Łąki był domem mrocznych królików. Ich ziemia stała się tak sucha, że nic tam nie rosło i stado głodowało. - Jak sobie poradzą bez naszej pomocy?

- Kradnąc nasz największy skarb! Magiczny klucz! - wykrzyknął Łapa. - Planują go użyć, aby sprawić, żeby ich rów z powrotem stał się zielony i piękny. Ruszyli za mną w pościg. Są już niedaleko.

Strzała jęknął i poruszył niespokojnie ogonem.

- Ale bez mocy klucza Księżycowa Łąka stanie się pustynią i umrzemy z głodu. Co zrobimy?

Starszy królik uniósł ogromną łapę i położył ją na ramieniu Strzały.

- Musisz się udać do Innego Świata. Ukryj się tam z kluczem, a mroczne króliki cię nie odnajdą.

Strzała przełknął ślinę na myśl o podróży w nieznane i czyhających tam niebezpieczeństwach. Poczuł się niepewnie i zaczął ogarniać go strach, ale wziął głęboki oddech i uniósł łepek.

- Zrobię to.

Łapa uśmiechnął się z dumą i miłością.

- Nie ma czasu do stracenia! -powiedział, a potem krzyknął delikatnym, ale przeszywającym głosem.

Wszystkie króliki w stadzie nadstawiły uszu i popędziły do nich. Utworzyły krąg wokół Strzały.

Nagle złoty klucz rozbłysnął tak jasnym światłem, że królik nic nie widział.

Blask powoli przygasł, a tam, gdzie przed chwilą był młody, biało-srebrny Strzała, teraz stał mały, puszysty, biały królik o ogromnych złotobrązowych ślepiach, w których migotały niewielkie tęcze.

- Wykorzystaj to przebranie - nakazał Łapa. - Wróć dopiero wtedy, gdy nasza łąka będzie potrzebowała więcej mocy klucza. I strzeż się mrocznych królików! Będą cię szukały.

Strzała wyprostował swoje drobne ramiona.

- Nie zawiodę stada!

Tup! Tup! Tup! Króliki zaczęły tupać w równym rytmie. Strzała poczuł, jak przeszywa go magia, a wokół niego pojawił się obłok kryształowego pyłu. Księżycowa Łąka zaczęła znikać...