Czciciele Ognia Czasu i Szatana. Religie Iranu: zaratusztrianizm, zurwanizm, anahityzm, mitraizm, manicheizm, mazdakizm, mazdazanizm, jazydyzm - Andrzej Sarwa

Kup ebooka

19.90 zł
13.59 zł (13,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

MANICHEIZM

Manicheizm w najogólniejszym zarysie można scharakteryzować jako starożytną perską naukę o odwiecznej walce między siłami Światłości i Ciemności, między kosmicznymi początkami dobra i zła. ("Манихейство. Учение о Царстве Света [w:] Зороастризм и манихейство: взгляд со стороны и взгляда зороастрийца" - http://www.ashavan.by.ru/zoroastr.html).

Ale nie do końca, bowiem manicheizm to jednak nie tylko dualistyczna, ale również i synkretyczna religia. 

Wykształciła się ona w III wieku n.e. na Bliskim i Środkowym Wschodzie, na obszarze imperium sasanidzkiego (Sasanidzi - dynastia panująca w Persji w latach 224-651 naszej ery. Za jej założyciela uznaje się Sasana - przyp. A.S), a konkretnie na terenie Mezopotamii oraz Iranu. Manicheizm, w odróżnieniu od większości współczesnych mu kultów był jedną z niewielu religii, całkowicie stworzonych przez jednego człowieka - i to religią stworzoną świadomie, do czego wykorzystał on wiele współczesnych mu wierzeń. Chociaż oczywiście nie wolno zapominać, że impulsem do jej stworzenia było objawienie jakiego doznał Mani. Bez owego objawienia zapewne nigdy by do tego nie doszło. Manicheizm stał się rzeczywistą, w pełni rozwiniętą religią, która miała bardzo wielu wyznawców i entuzjastów, nawet wśród wybitnych osobistości, a która istniała przynajmniej przez tysiąc lat.

ZARATUSZTRIANIZM

Rys historyczny zaratusztrianizmu

 

Chociaż zaratusztrianizm (zoroastryzm) - religia starożytnych Medów i Persów, wyznawana po dziś dzień przez nieliczną grupkę tych Irańczyków, którzy nie ugięli się pod naciskiem arabskim i nie przyjęli islamu, pozostając przy wierze przodków, oraz Parsów, czyli tych Irańczyków, którzy uciekając przed prześladowaniami muzułmańskimi wyemigrowali do Indii - nie wyrosła z tego samego pnia, co inne religie uważane za objawione: judaizm, chrześcijaństwo i islam, to przecież ma z nimi bardzo wiele wspólnego, a pewne podobieństwa są wręcz uderzające.

W tym miejscu koniecznie trzeba zaznaczyć, iż niektórzy badacze, szczególnie w wieku XIX, uważali jakoby zoroastryzm był ślepym naśladownictwem religii żydowskiej.

Oczywiście istnieje także pogląd odmienny, jakoby to Żydzi dokonali zapożyczeń z religii zoroastryjskiej w okresie po niewoli babilońskiej (czyli po roku 532 p.n.e.), przejmując z niej przede wszystkim podstawowe dogmaty wiary, np. w duszę nieśmiertelną, niebo, piekło, sąd ostateczny, zmartwychwstanie ciał, odnowienie ziemi i życie przyszłe. ("Zoroastrianism", [w:] "The Gnostic and Their Remains, Peake's Bible Commentary", London 1887 - http://www.avesta.org/; por. też: "Frequently asked questions on Zoroastrianism and the Avesta. WHAT IS ZOROASTRIANISM?" - http://www.avesta.org; por. też: M. Willey, "The secrets of zoroastrianism", 1995 - http://www.avesta.org). A skoro żydzi, to i chrześcijanie oraz muzułmanie (ponieważ korzenie tak chrześcijaństwa jak i islamu są judaistyczne). Oczywiście z takim twierdzeniem nie godzą się wyznawcy tych trzech wielkich religii monoteistycznych. 

Wiele z poglądów i twierdzeń żydowskich i chrześcijańskich jest poddawanych krytyce przez teksty zoroastryjskie. Atakowane są przez zaratusztrian same podstawy wiary chrześcijańskiej, jak choćby to, iż Jezus narodził się z Dziewicy za sprawą Ducha Świętego. (M. Ohrmazddad, "The Shkand-gumanig Vizar (Doubt-dispelling exposition). The Shkand-gumanig Vizar, or "Doubt-dispelling Exposition": a Zoroastrian apologetic from the ninth century" - http://www.avesta.org).

Poniżej, spróbuję przedstawić poglądy na rzeczy ostateczne człowieka i świata czcicieli Ahura Mazdy.

Zanim jednak do tego przystąpię, spróbuję - choćby bardzo ogólnie - umiejscowić zaratusztrianizm w przestrzeni dziejowej i geograficznej.

 

Indoirańczycy

 

Iran (nazwa państwa używana od roku 1935), spadkobierca dawnej Persji, to wielki, bo liczący 1.640.000 km2 powierzchni kraj południowoazjatycki, zamieszkały w większości przez Persów, oraz przez nieliczne mniejszości narodowe - Kurdów, Azerów, Beludżów, Turkmenów i Arabów. ("Polityczny atlas świata", Warszawa 1988, s. 128).

Od północy Iran opiera się o Morze Kaspijskie, na południu zaś o Zatokę Perską i Zatokę Omańską.

Kraj w siedemdziesięciu pięciu procentach zajmują góry (na zachodzie potężny łańcuch Zagros z ośnieżonymi szczytami, na północy Alborz, Kopetadg, na południu Makran, a na wschodzie Baqueran i Palangan), pustynie (Wielka Pustynia Słona - Dasth-e Kavir, Pustynia Lota - Dast-e Lut) i suche stepy. Nieliczne, nadające się pod uprawę, ziemie znajdują się wąskich pasach nadmorskich nizin.

Iran to kraj posiadający bogate złoża ropy naftowej.

Mimo niedostępności centrum kraju, Iran zawsze stanowił dla Europejczyków wrota do Indii, a jako pierwszy skorzystał z nich Aleksander Wielki.

Od VI w. p.n.e. do 1 lutego 1979 roku monarchia, od tej ostatniej daty republika islamska.

W starożytności Iran zamieszkiwany był przez rozmaite ludy, do czasu aż skądś, prawdopodobnie ze stepów nadwołżańskich, przywędrowali Indoirańczycy i zostali tu do dziś.

W swej pierwotnej ojczyźnie lud ten wiódł życie koczownicze, a zajmował się - głównie pasterstwem. Z czasem, gdy zabrakło przestrzeni życiowej, a może pojawił się głód, czy też żądza przygody i szukania nowych, bogatszych ziem, protoplasci Hindusów oraz współczesnych Persów wyruszyli - oddzielając się od siebie - na podbój Indii i Iranu. ("About the Zend Avesta, Zoroastrianism, & Madai" - http://www.avesta.org).

I od tamtej pory drogi Indusów i Irańczyków rozeszły się na zawsze. Obydwa spokrewnione ze sobą ludy utworzyły odrębne organizmy państwowe, a różnice między nimi (chociaż podobieństwo języka zostało) narosły do tego stopnia, iż - patrząc z boku - trudno byłoby komukolwiek uwierzyć, że Hindusi oraz Irańczycy (nazwy Irańczycy używam umownie) mogli mieć kiedykolwiek wspólnych przodków, tradycje i wierzenia religijne.

Bardzo trafnie ujął to Paweł Hulka pisząc:

"Trudno sobie wyobrazić jaskrawszą różnicę w organizacji duchowej dwóch spokrewnionych z sobą jak najbliżej ludów, niż ta, która w perspektywie historycznej przedstawia się oku badacza przy porównywaniu Indusów i Irańczyków. Badania nad zamierzchłą przeszłością obu tych, tak do siebie niepodobnych ludów wykazywały, że niegdyś zamieszkiwały one ten sam kraj, mówiły wspólnym językiem i wyznawały tę samą, religję. Z biegiem czasu wszakże nastąpiło między niemi rozdwojenie tak zasadnicze, że dzisiaj wydaje nam się wprost niepodobieństwem, aby te dwa odnóża ludzkości mogły były wyrosnąć z tego samego pnia.

W biegunowo przeciwnych kierunkach potoczyły się fale ich dziejów i gdy historja Irańczyków przedstawia się nam jako olbrzymi tysiącletni dramat, życie Indusów grzęźnie w jakiejś rozpacznej bezdziejowości. Indus dość wcześnie grążyć się zaczął w rozmyślania nad istotą i celem bytu, oddał się jałowej spekulacji i rychło doszedł do wniosków pesymistycznych. Życie wydało mu się pasmem mąk i cierpień, rodzących się bezustannie z pragnień i pożądań człowieczych, postanowił więc nie pragnąć i nie pożądać, stargać wszystkie nici, wiążące jaźń ze światem zewnętrznym, i w kontemplacji samotnej znaleźć drogę wybawienia z błędnego koliska męczeńskiego istnienia. Pesymizm i asceza Buddy były ostatecznemi wnioskami z tych założeń zaprzecznych.

Inaczej myśleli i czuli Irańczycy. Ich pojawienie się na widowni dziejowej to szereg wiekopomnych czynów męstwa, odwagi i optymizmu. Jeśli Indus odwracał się od życia, dlatego że ono jest ciężkie i nieznośne, to Irańczyk właśnie w trudnościach istnienia znajdował bodziec do wysiłków, wierząc, że zło pokona i dopomoże dobru do zwycięstwa ostatecznego. Nietylko więc nie unikał przeszkód, nie schodził z drogi trudnościom, ale je rozmyślnie wyszukiwał, aby im stawić harde czoło. Stanąwszy twardo na nieurodzajnej i ubogiej ziemi Iranu, potrafili Irańczycy w przeciągu paru pokoleń rozszerzyć swoje panowanie na wszystkie stare państwa Azji zachodniej, wybiegając poza jej granice do Europy i Afryki. Ale zwycięstwami swemi nie upajali się nadmier- nie i, panując nad licznemi ludami, nie przestawali panować nad sobą. Zostali wiernymi swojej twardej kolebce i nie wymienili jej na kraj żyzny i łagodny, zdając sobie sprawę z tego, że właśnie ciężkie warunki bytu wychowały ich na władców świata.

Ciekawym i charakterystycznym dowodem tej ich świadomości jest ustęp końcowy IX-ej księgi Historji Herodota. Gdy Artembares uczynił zwycięskim Persom propozycję przeniesienia się z ich nieurodzajnej i ubogiej ojczyzny do kraju bogatego i piękniejszego, Persowie propozycję tę przyjęli i powtórzyli ją Cyrusowi, prawiąc: "Oto Zeus odjął Astjagesowi władzę zwierzchniczą i dał ją Persom, a przed wielu innymi mężami tobie, o Cyrusie. Gdy więc ziemia nasza mała jest i twarda, opuśćmy ją i osiądźmy na lepszej. Wszak dosyć jest krajów żyznych daleko i blizko. Jeśli zajmiemy jeden z nich, podniesiemy powagę swą wobec świata. Słuszna to zresztą, aby naród panujący tak uczynił. Bo kiedyż znajdziemy lepszą po temu sposobność, jeśli nie teraz, gdy nad tylu ludami i nad całą Azją, władamy."

"Słysząc to, nie zdziwił się Cyrus tej ich propozycji i rzekł, że mogą uczynić wedle swej woli, jednakże radzi im przygotować się na to, że z panów staną się niewolnikami, bo kraje łagodne rodzą zniewieściałych mężów. Ten sam kraj nie wydaje jednocześnie owoców wspaniałych i wojowników dzielnych. Wtedy poznali Persowie, że Cyrus miał słuszność i zarzucili swój zamiar. Woleli raczej zostać panami na ziemi nieurodzajnej, niż na najżyźniejszej równinie stać się niewolnikami."

Z tych słów Herodota widać, że sami Persowie oceniali trafnie wpływ dodatni właściwości swego ubogiego kraju, z jego ostrym a zmiennym klimatem, na ich charakter.

Ciężkie warunki istnienia były dla Irańczyków niezrównaną, szkołą dzielności fizycznej i hartu ducha. Ziemię, zamieszkaną przez nich, słusznie nazwano krajem ostrych przeciwieństw. Śnieżyste szczyty górskich olbrzymów spoglądają tam na gorejące piachy rozległych pustyń, wśród których rozściełają się oazami obszary ziemi rodzajnej. Po upalnem, suchem lecie, w ciągu którego nie brak ostrych zmian atmosferycznych, przychodzi ciężka, mroźna zima. Lud, który dobrowolnie zamieszkiwał taką niegościnną ziemię, musiał być i był rzeczywiście nad zwykłą miarę dzielny, odważnie, mężnie stawiał czoło wszelkim przypadłościom życia. Był to lud jakby stworzony i wychowany na władcę licznych ludów i pana olbrzymiego państwa, które uległo dopiero potędze Aleksandra Macedońskiego. Zwycięski Macedończyk uczynił r. 330 przed naszą erą koniec świetnemu panowaniu dynastji Achmenidów (od 630 do 330 prz. Chr.). Ale Persowie przetrwali tę klęskę. Państwo ich, okrojone przez najeźdźcę greckiego, zyskało na spoistości i umocnieniu wewnętrznem tyle, ile straciło na rozległości terytorjalnej. Pod kilkodziesięcioletniem panowaniem Seleucydów zyskała Persja bardzo wiele dzięki wpływom kultury greckiej i nie przestała się snadź rozwijać pod późniejszem panowaniem partyjskich Arsacydów (od 250 przed Chr. do 226 po Chr.), bo, gdy zwycięscy Sasanidzi (226-651 po Chr.) zajęli ich miejsce, byli w możności zgotować Persom wspaniałe odrodzenie narodowe w państwie Nowoperskiem. W ciągu czterech przeszło stuleci istniało to państwo, rozwijając się kulturalnie, aż wreszcie w połowie VII-go stulecia uległo ostatecznie najeźdźczym Arabom muzułmańskim.

Potężny dramat tego wielkiego narodu aryjskiego skończył się wtedy pod względem politycznym, ale kultura perska, nauka i poezja żyły dalej pod obcemi formami, zapładniając ducha zwycięskich wyznawców Proroka.

Dzieje zewnętrzne Persów świadczą wymownie o ich charakterze, stateczności, męstwie; rozwadze i trzeźwym a praktycznym zmyśle. Nie byli, oni narodem marzycieli, których życie upływałoby na jałowych spekulacjach, jak się to działo w sąsiednich Indjach. Zamiast indyjskiego pesymizmu i zniechęcenia do życia, widzimy tu nie tylko teoretyczny, lecz przede wszystkiem czynny optymizm, wiarą w owocność czynu, i ukochanie pracy życiotwórczej. Te strony dodatnie ducha perskiego jaśnieją, nie tylko na kartach ich własnego piśmiennictwa, lecz znajdują, potwierdzenie dobitne w pełnych zachwytu opisach pisarzy starożytnych. Odpowiednio do wysokiego wzrostu i mocnej budowy ciała, posiadali Persowie wielką dzielność fizyczną, rozwijaną bezustannie w walkach z przeciwnościami losu, energiczną wolę i wytrwałość godną podziwu. Gdy Indus czuł się ofiarą i biernym uczniem ciężkiego życia, Irańczyk wychował się na pana i mistrza tego życia.

W niczem może nie zaznaczyły się te przymioty tak wyraziście, jak w ich religji, która dzisiaj liczy zaledwie około 90,000 wyznawców (według Mariusza Dobkowskiego obecnie żyje na świecie około 130 tysięcy zaratusztrian, z czego w Iranie - 25 tysięcy, w Indiach około 80 tysięcy, w Pakistanie około 5 tysięcy, 23 tysiące w Ameryce Północnej, i pozostała liczba w światowej diasporze [M. Dobkowski, "Zaratusztrianizm" [w:] "Wiedza i Życie", nr 7/1997]), mieszkających przeważnie w Indjach zachodnich, w Bombaju, a w naszych czasach zaczyna budzić coraz większe zainteresowanie i zasłużony podziw. Jak z życiem i religją Indusów kojarzy się nierozerwalnie imię wielkiego ascety i pesymisty, Buddy, tak z życiem i religją, Persów wiąże się imię wielkiego optymisty i miłośnika pracy życiotwórczej, Zaratustry". (P. Hulka, "Twórca religij Iranu Zaratusztra i jego nauka", Warszawa, brak roku wydania, s. 3 - 10).

Przyjmuje się, że pierwsza fala Indoirańczyków ruszyła na podbój subkontynentu Indyjskiego, co powiodło się doskonale, a w jakiś czas potem druga fala najeźdźców ruszyła w kierunku ziem dotychczas kontrolowanych prze Elamitów, Asyryjczyków, Babilończyków czy mieszkańców państwa Urartu, którego spadkobiercami są współcześni Ormianie. (K. Sidor, "Bogowie, magowie i nafta", Warszawa 1971, s. 27 n.).

Na podbój ziem dzisiejszego Iranu wyruszyły dwa plemiona - Medów i Persów. Ci pierwsi osiedlili się na północy podbitego terytorium, czyli w dzisiejszym Azerbejdżanie i Kurdystanie, drudzy zaś powędrowali dalej na południe i wschód.

Z plemienia Medów wywodziła się ówczesna aryjska arystokracja oraz magowie (magowie to słowo pochodzące z greki, zaratusztrianie nazywają ich mobedami) - kapłani starożytnego kultu mazdejskiego.

Dzięki Medom i Persom kraje Bliskiego Wschodu zapoznały się z koniem, jako zwierzęciem z ogromnym powodzeniem wykorzystywanym przez wojowników, oraz z żelazem, które prawdopodobnie właśnie Indoirańczycy nauczyli się wytapiać jako pierwsi, i to w czasach gdy zamieszkiwali jeszcze nadwołżańskie stepy. (Tamże, s. 28).

W świetle tego zrozumiałym się wydaje, dlaczego dzielne i wojownicze ludy, które do tej pory kontrolowały terytoria zajęte przez Medów i Persów przegrały w walce z nimi - po prostu technologicznie byli słabsi, a ich broń i taktyka przegrywała z bronią i taktyką Medo-Persów. 

Pierwsze pisemne wzmianki dotyczące Medów i Persów odnajdujemy zapisane pismem klinowym na glinianych tabliczkach, z okresu 870 - 823 p.n.e. odnalezionych przez archeologów w ruinach biblioteki władców asyryjskich. (Tamże, s. 29).

Medowie i Persowie, którzy przywędrowali do zachodniego Iranu prawdopodobnie zasiedlili tę część kraju niezależnie od innych pokrewnych im plemion, oddzielając się od głównego nurtu indoirańskiego zmierzającego z północy na południe w poszukiwaniu nowych ziem. Według Herodota Medowie, którzy osiedlili się w północno-zachodniej części kraju dzielili się na sześć plemion, z których jedno było plemieniem magów, czyli kapłanów. Fakt, iż jakieś plemię było w całości poświęcone służbie kapłańskiej nie stanowi w starożytnym świecie czegoś nadzwyczajnego. Identycznie było np. m. in. u Żydów, gdzie kapłani wywodzili się wyłącznie z plemienia Lewiego, a dokładniej stanowili oni podgrupę lewitów wywodzącą się od Aarona, brata Mojżesza, kapłani dopełniali obrzędów ofiarnych, zaś inni lewici sprawowali w Świątyni funkcje pomocnicze. (A. Unterman, "Encyklopedia tradycji i legend żydowskich", Warszawa 1998, s. 157).

Przez kilkaset lat plemiona Medów i Persów nie miały większego znaczenia w regionie, zmieniło się to dopiero wtedy, gdy Medowie w sojuszu z Babilonem w latach 614 - 612 p.n.e. zniszczyli państwo asyryjskie, podporządkowując sobie politycznie znaczą jego cześć. 

Rychło jednak nastąpił zmierzch potęgi medyjskiej, bo po zaledwie kilkudziesięciu latach istnienia ich państwa. W roku 549 p.n.e. doszło do buntu Persów przeciw zwierzchnictwu medyjskiemu, na którego czele stanął pochodzący z rodu Achmenidów zięć króla medyjskiego Cyrus Wielki.

Ale chociaż polityczna władza nad Medo-Persją przeszła niepodzielnie w ręce Persów, to jednak nie zepchnięto Medów na margines życia społecznego, i w nowej rzeczywistości odgrywali oni zgoła niepoślednią rolę.

Cyrus był typem wojownika, który zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli nie zaatakuje on, to zaatakują jego. Dlatego rychło ruszył na podbój ościennych krajów i w wyniku zwycięskich wojen stworzył pierwsze w historii imperium perskie. 

 

Awesta i inne święte księgi 

 

Zaratusztrianizm, zwany również zoroastryzmem, nazwę swą zawdzięcza Zaratustrze (Zoroastrowi - Zoroaster to grecka forma imienia proroka, w języku awestyjskim zwanego Zaratusztra, a w języku pahlawi Zartoszt (Zartosht) wielkiemu prorokowi i reformatorowi religijnemu Medo-Persów, żyjącemu prawdopodobnie w latach 1400 - 1200 p.n.e. Według niektórych źródeł ta data jest przesunięta na przełom wieków VII i VI p.n.e., ale najnowsze badania wykazują jednak błędność takiego datowania. Jest to data szacunkowa i mocno hipotetyczna, ale niestety niczego bardziej precyzyjnego na ten temat powiedzieć nie można.