Czas próby - David Weber

Reflow text when sidebars are open.
W 2091 roku podświetlny statek osiedleńczy Galileo dotarł do układu Alfy Centauri, gdzie założono pierwszą pozaziemską kolonię.
W 2123 doktor Samantha Adenauer wraz z zespołem przedstawiła pierwszy możliwy do realizacji projekt napędu nadświetlnego.
W 2350 układ Malachai, zamieszkiwany wówczas przez 436 tysięcy ludzi, został piętnastym pełnoprawnym członkiem Federacji Terrańskiej.
W 2367 statek badawczy Adenauer odkrył pierwsze dowody na istnienie zaawansowanej technologicznie pozaziemskiej rasy istot inteligentnych, którą nazwano Alfanami. Alfanie osiągnęli trzeci stopień rozwoju cywilizacyjnego, ale pod względem rozwoju technologicznego nie mogli się równać z ludźmi. Niemniej stworzyli społeczeństwo wybitnie zmilitaryzowane i, jak uznano, zginęli w wyniku bratobójczych wojen. Osąd ten podważała niewielka grupa antropologów, którym przewodził Anton Sugawara. Ich zdaniem cywilizacja Alfy została zniszczona przez najeźdźców z zewnątrz. Intruzów tych nazwali Gbaba.
Media szybko uznały Sugawarę za osobliwego paranoika i nikt z kręgów rządowych nie potraktował jego słów poważnie. Federacja zaczęła jednak rozbudowywać kosmiczne siły zbrojne, które dotąd pełniły funkcje wyłącznie policyjne, wyposażając je w prawdziwe okręty wojenne. Choć nie dawano wiary w istnienie wrogich obcych, uznano jednak, że pewna doza ostrożności nie zawadzi, nawet jeśli jedynym realnym skutkiem tych działań będzie uśmierzenie lęków tych obywateli, którzy potraktowali słowa Sugawary nazbyt poważnie.
W 2370 Anton Sugawara został po cichu mianowany pierwszym ministrem odpowiedzialnym za Marynarkę przestrzenną Federacji, której rozbudowa zdecydowanie od tej chwili przyspieszyła.
W 2378 w Świecie Crestwella załoga ciężkiego krążownika OWFT Swiftsure przekonała się, że Sugawara miał rację.
Swiftsure został unicestwiony z całą załogą. Placówka w Świecie Crestwella została zniszczona. W ciągu siedmiu kolejnych miesięcy śmierć dosięgła wszystkich ludzi w czternastu najważniejszych skolonizowanych układach.
Marynarka przestrzenna Federacji stawiała zażarty opór i z czasem udało się jej nawet odbić niektóre z opanowanych przez wroga układów. Działo się tak do 2381 roku, gdy admirał Ellen Thomas, dowódca Pierwszej Floty, głównej siły uderzeniowej Marynarki, odkryła w systemie Starfall, iż dotąd toczyli walki tylko z przednimi oddziałami Gbaba.
Pierwsze spotkanie z głównymi siłami wroga zakończyło się fatalnie dla ludzi. Nieliczne jednostki Pierwszej Floty wróciły, by oznajmić o klęsce i nadciągającej apokalipsie.
Federacja zaczęła fortyfikować poszczególne układy planetarne w tym samym czasie, gdy zdecydowano się na rozbudowę floty. Z początku powoli, ale po utracie Swiftsure'a prace nabrały tempa. Wszystkie ludzkie kolonie zyskały systemy obronne, które jednak nie były w stanie powstrzymać wroga. Wyraźnie nie przejmował się on żadnymi, nawet największymi stratami.
W 2406 stracono ostatni skolonizowany układ.
W 2411 wszyscy pozostali przy życiu ludzie schronili się w Ostatniej Reducie, czyli wśród planet wewnętrznych Układu Słonecznego.
W 2421 ostatnia grupa bojowa floty Federacji podjęła desperacką próbę przedarcia się przez blokadę wroga. Nie udało się. W wyniku podjętego pościgu wszystkie jednostki zostały zniszczone.
W 2430 Gbaba przełamali obronę Ostatniej Reduty, kładąc kres ludzkiej egzystencji w Układzie Słonecznym.
W 3249 młoda kobieta, niejaka Nimue Alban, obudziła się w jaskini na planecie o nazwie Schronienie i ku swemu zdumieniu odkryła, że od 828 lat jest martwa.
Komandor porucznik Alban nie wiedziała, jak trafiła do tej jaskini, ale komandor Pei Kau-yung, jej mentor i dowódca, zostawił nagranie z wyjaśnieniami. Zgrupowanie floty, które zginęło podczas próby złamania blokady, tak naprawdę wykonało swoje zadanie. Była to część operacji Arka, ostatniej podjętej przez Federację próby ustanowienia odległej ludzkiej kolonii, która miałaby szanse przetrwania i ocalenia gatunku ludzkiego. Komandor Pei dowodził eskortą jednostek kolonizacyjnych. Jego zespół przemknął niezauważony w chwili, gdy Gbaba skupili całą uwagę na okrętach floty.
Nimue Alban zgłosiła się na ochotnika do służby na jednostce flagowej grupy, która miała wykonać samobójcze zadanie, rezygnując z towarzyszenia swojemu dowódcy i jego ukochanej żonie, Pei Shan-wei, która będąc naukowcem, znalazła się w składzie ekipy terraformacyjnej projektu Arka, mającej uczynić Schronienie zdatnym do życia. Zdecydowała się na to, ponieważ większość jej towarzyszy, jak i część szefostwa projektu, podejrzewała, iż Eric Langhorne, administrator Arki, zamierzał zaingerować w realizację planu.
Pierwotnie plan zakładał, że nowa ludzka kolonia będzie się obywać bez zaawansowanych technologii przez najbliższe trzysta lat, co wedle prognoz powinno wystarczyć, żeby Gbaba zakończyli przeczesywanie tego obszaru kosmosu. Dowództwo miało przechować wiedzę z dorobku ludzkości w odpowiednio zabezpieczonych systemach zamaskowanych okrętów do czasu, gdy niebezpieczeństwo minie i będzie można odbudować zaawansowaną cywilizację. Przede wszystkim zaś miało zadbać o zachowanie pamięci o wrogu, tak aby potomkowie kolonistów mieli o nim pełną wiedzę.
Niemniej Langhorne, który wciąż głęboko przeżywał próbę zgładzenia ludzkości i niezbyt radził sobie ze świadomością, że osiem milionów kolonistów, śpiących w komorach kriogenicznych czterdziestu olbrzymich transportowców, to niemal wszyscy pozostali przy życiu ludzie, zaplanował to inaczej. Uznał, że tylko trwałe wyrzeczenie się zaawansowanych technologii i uniemożliwienie powrotu do lotów kosmicznych może uchronić kolonistów przed ponownym natknięciem się na wroga. Zatem gdy Pei Shan-wei terraformowała Schronienie, Pei Kau-yung zaś strzegł floty, Eric Langhorne oraz Adorée Bédard, jego główny psycholog, pozostali przy jednostkach kolonizacyjnych, oczekujących w ukryciu w odległości dziesięciu lat świetlnych, i zajęli się modyfikowaniem wspomnień wszystkich ocalonych. Wymazali świadomość poprzedniego życia i zaimplementowali fałszywe wspomnienia, tak żeby ludzie, otworzywszy oczy, byli przekonani, że właśnie nastał Dzień Stworzenia. Dowództwo mieli uznać za grupę archaniołów zesłanych przez Boga, aby nauczyć ich życia. Życia, które Langhorne dla nich zaplanował.
Oboje Pei byli tym przerażeni, lecz niezbyt zaskoczeni. Shan-wei i jej grupa, zamieszkująca w enklawie Aleksandria, najbardziej na południe wysuniętym kontynencie Schronienia, otwarcie przeciwstawili się Langhorne'owi, krytykując jego podejście i zapowiadając, że doprowadzą do realizacji pierwotnej wersji planu. Świadomi jednak, że są w zdecydowanej mniejszości, gdyż Langhorne zdołał skupić wokół siebie wielu podobnie zdeterminowanych i gotowych usunąć wszelkie ślady technologii ludzi, Shan-wei i jej mąż celowo rozstali się pewnego dnia po gromkiej publicznej kłótni. Kau-yung przystał następnie do ekipy Langhorne'a i został naczelnym dowódcą sił zbrojnych Schronienia.
W celu trwałego wyeliminowania zaawansowanych technologii z procesu rozwoju cywilizacji Langhorne, Bédard i Maruyama Chihiro, administrator Langhorne'a, stworzyli Święte Pismo Schronienia, zbiór reguł, na których opierał się cały Kościół Boga Oczekiwanego. Składało się ono z ksiąg napisanych przez różnych "archaniołów" i podsuwało religijne wyjaśnienia tak przygotowane, aby zapobiec rozwijaniu wiedzy naukowej. Dodano do niego też listę zakazów określającą dozwolone przez Kościół technologie. Zabronione było korzystanie z urządzeń, które nie są napędzane dzięki sile wiatru, wody albo mięśni.
Ludzie Shan-wei uważali, że nawet w ten sposób nie da się bez końca zapobiegać rewolucji technologicznej. Wprawdzie wycofali się do Aleksandrii i uznali oficjalne zwierzchnictwo Langhorne'a, ale nadal pracowali nad realizacją pierwotnego planu. Nie spodziewali się jednak, że Langhorne zniszczy ich enklawę uderzeniem kinetycznym, mordując wszystkich mieszkańców Aleksandrii i zmieniając kontynent, na którym się znajdowała, w Rafę Armagedonu, miejsce opuszczone i przeklęte. Załamany i wściekły Pei Kau-yung, który uważał, że pamięć o Gbaba w żadnym razie nie powinna zaginąć, przemycił krótko potem na spotkanie z Langhorne'em miniaturowy ładunek nuklearny. Który zdetonował...
Aleksandria została zniszczona 750 standardowych lat (824 lata Schronienia) przed przebudzeniem Nimue, która dopiero po przebudzeniu dowiedziała się, dlaczego zgłosiła się na ochotnika do samobójczej misji. Komandor porucznik Alban jako jedyna wśród podwładnych komandora Pei posiadała CZAO - Cybernetyczny Zintegrowany Awatar Osobowości. Był to android posiadający sztuczne ciało o wiele silniejsze i wytrzymalsze niż ludzkie, możliwe do zniszczenia dopiero z użyciem ciężkiej broni. No i w zasadzie nieśmiertelne.
Użytkownik takiego robota mógł wykorzystywać go chociażby do uprawiania sportów ekstremalnych, aby następnie załadować wspomnienia do własnego umysłu.
CZAO ostatniej generacji, którą posiadała Nimue, było bardzo drogie. Otrzymała je od ojca miliardera, wiedzącego, że jego córka nie dożyje czterdziestki. Przechodząc na pokład jednostki flagowej zespołu mającego wykonać samobójcze zadanie, zostawiła swojego androida na pokładzie okrętu komandora Pei, zadbawszy przy tym, by żadna wzmianka o nim nie znalazła się w manifeście ładunkowym, do którego Langhorne mógł mieć dostęp. Ekipa Shan-wei podczas terraformowania planety stworzyła kompleks jaskiń u podnóża Olimpu, najwyższej góry Schronienia, i tam właśnie CZAO został ukryty. Miał być ich tajną bronią. Nimue otrzymała zadanie zachowania pamięci o Gbaba wśród kolonistów, i to niezależnie od wszelkich wysiłków Langhorne'a.
Sama nie pamiętała, że zgłosiła się na ochotnika. Nie było czasu na aktualizację zapisu jej osobowości w mózgu androida, można zatem powiedzieć, że obudziła się przypisana do misji bez swojej zgody. Nigdy jednak nie przyszło jej do głowy, żeby się zbuntować. To było zadanie o wiele ważniejsze niż wszystko, z czym się zetknęła w poprzednim życiu.
Kościół Boga Oczekiwanego przetrwał atak Pei Kau-yunga, choć Langhorne i większość jego "archaniołów" zginęli. Niestety nie wszyscy. Maruyama Chihiro i Androcles Schueler przetrwali i toczyli walkę z "pomniejszymi aniołami" kontynuującymi dzieło Shan-wei nawet po jej śmierci. Stworzyli też nową wersję Pisma, o wiele bardziej represyjną niż poprzednia. Populacja Schronienia znacznie się rozrosła w tym czasie i liczyła już powyżej miliarda ludzi, a Kościół panował nad nimi wszystkimi i nikt nie kwestionował jego władzy.
W odróżnieniu od dawnej Ziemi na Schronieniu nie było ateistów ani nawet agnostyków, z tego prostego powodu, że wszyscy spośród owych ośmiu milionów Adamów i Ew, którzy zostali obudzeni w Dniu Stworzenia, potrafili czytać i pisać. Setki tysięcy z nich pozostawiły po sobie pamiętniki czy relacje i każde z tych Świadectw wspierało to, co zawarte zostało w Piśmie. Nie było kontrowersyjnych tekstów, luk w materiałach historycznych. Wszystko od "początku czasu" zostało dokładnie udokumentowane przez świadków tamtych wydarzeń.
Kościół kontrolował również całą edukację na planecie, a wszystkie programy nauczania były zatwierdzane przez Inkwizycję. Dodatkowo istniał jeszcze aparat represji. Księga Schuelera wskazywała Inkwizycję jako uprawnioną i zobowiązaną do bezlitosnego tropienia i zwalczania każdej postaci herezji czy apostazji. Dopuszczała przy tym stosowanie najwymyślniejszych tortur.
Innym jeszcze utrudnieniem, z jakim Nimue musiała się liczyć, był fakt, iż orbitalny system bombardowania, który zrównał z ziemią Aleksandrię, był nadal aktywny i prawdopodobnie komunikował się ze źródłem energii ukrytym pod Świątynią, która była tutejszym odpowiednikiem Watykanu czy Mekki i została wzniesiona w sercu największego miasta Schronienia.
Z drugiej strony Nimue miała w ręku dodatkowe narzędzia poza tym, że była CZAO. Starania Shan-wei pozwoliły na zgromadzenie w jaskiniach całkiem sporej kolekcji zaginionego albo oficjalnie zużytego sprzętu, który dawał nawet pewne możliwości produkcyjne, do tego dochodziło jeszcze nieco nowoczesnej broni. Były też zestawy różnych narzędzi, cyfrowe zasoby Biblioteki Federacji oraz moduł sztucznej inteligencji o zastosowaniu taktycznym imieniem Sowa (chociaż nadmiernie inteligentna ona nie była).
W sumie nie tak wiele, biorąc pod uwagę zasięg i złożoność misji.
Po sprawdzeniu wszystkich zasobów oraz zapoznaniu się z historią Schronienia i planetą jako taką Nimue doszła do wniosku, że musi podważyć wiarę zamieszkujących ją ludzi w moc archaniołów i prawdziwość Pisma. Nie wiedziała, co jest ukryte pod Świątynią, musiała zatem przyjąć, iż może tam być jakiś system monitorujący zdolny do uruchomienia orbitalnego systemu bombardowania. Oznaczało to, że nie mogła otwarcie korzystać z zaawansowanej technologii.
Technologicznie Schronienie przypominało piętnastowieczną Ziemię z licznymi rozwiązaniami z późniejszych epok, co było wynikiem instrukcji zawartych w Piśmie. Prym wśród zastosowania różnych technologii wiodły gildie rzemieślników, którzy opanowali swoją sztukę do perfekcji. Wszyscy działali w małych warsztatach, nie było fabryk, brakowało też teoretycznej podbudowy dla wykorzystywanej wiedzy. Miejscowi dysponowali także sporymi umiejętnościami z zakresu medycyny, wynikającymi z boskich instrukcji przekazanych w Piśmie i dopracowanymi przez osiem wieków praktyki lekarskiej. Poważano tę wiedzę, gdyż cokolwiek robiono zgodnie z tymi zaleceniami, zawsze uzyskiwano skutek przewidziany w zapiskach. W sumie więc Nimue miała pewne podstawy, które mogła wykorzystać w swoim działaniu, czyli takim wzbogacaniu stanu wiedzy i umiejętności mieszkańców Schronienia, aż wykroczą one poza ciasne ramy narzucone przez Pismo.
Wiedziała, że w nieunikniony sposób wywoła to wojnę religijną i bunt przeciwko wszechwładzy Kościoła. Jako historyk rozumiała świetnie, że nie będzie to nic dobrego, jednak wiedziała też, że nie ma wyboru. Była tu jedyną osobą naprawdę pamiętającą Gbaba i rozumiejącą powagę sytuacji.
Podczas badań planety jej uwagę zwróciło wyspiarskie Królestwo Charisu. Było najmniejsze pośród tych znaczących, ale jednocześnie niewiarygodnie bogate, z wielką grupą kupców i żeglarzy oraz dobrze rozwiniętym rzemiosłem. Pomimo wszystkich zakazów znalazło się niemal na krawędzi rewolucji przemysłowej, chociaż podobnie jak kiedyś na Ziemi, głównym źródłem energii wciąż były tam koła wodne. Tyle że nie kwestionowano tam prawd objawionych, nie szukano naukowych wyjaśnień dla tego, co dawało się zaobserwować. Z drugiej strony rządzone przez dynastię Ahrmahk królestwo przyzwalało na sporą swobodę osobistą i słynęło z poszanowania praw jednostki - oczywiście w granicach wyznaczanych przez Pismo.
Nimue była przekonana, że w tej atmosferze niebawem pojawią się ważne pytania.
Rozpoznawszy sytuację i postanowiwszy rozpocząć swoje działania od Charisu, Nimue zmodyfikowała CZAO w taki sposób, żeby stać się jednym z seijinów, wojowników, świętych mężów, którzy wedle Pisma mieli dysponować nadludzkimi możliwościami. Jej nowa postać pojawiła się na Schronieniu jako Merlin Athrawes.
Ledwo Merlin przybył do Królestwa Charisu, zyskał wdzięczność, ratując dziewiętnastoletniego księcia Cayleba przed śmiercią w zamachu. Potem zaś zaoferował swoje usługi jego ojcu, królowi Haarahldowi.
Król zdawał sobie sprawę z istniejących zagrożeń. Rosnące bogactwo Charisu już od dawna budziło zawiść w innych królestwach, które szykowały się do otwartego wystąpienia przeciwko niemu, oczywiście pod patronatem Kościoła oraz we współpracy z wielkim inkwizytorem Zhaspahrem Clyntahnem uważającym Królestwo Charisu za zbyt postępowe. Król Haarahld uznał przybycie Merlina za znak przychylności niebios w czekającym go konflikcie. Co więcej, gościowi zdarzały się wizje, w których przekazywał różne nowiny uzyskane dzięki SAPK-om, miniaturowym urządzeniom zwiadowczym. Dysponował także rozległą wiedzą, którą był skłonny się dzielić w sposób zasadniczo nienaruszający przykazań Pisma. Obejmowała ona między innymi cyfry arabskie, algebrę, odziarniarki bawełny, przędzalnie oraz projekt nowego typu okrętu wojennego z działami na pokładzie, który zamiast wioseł wykorzystywał siłę wiatru, mającego zastąpić galery. Przed pojawieniem się Merlina władca Charisu był pewien, że nie uniknie klęski, a jego ludzie zniewolenia, jednak w nowej sytuacji zaczął żywić nadzieję, iż uda im się co najmniej przetrwać, i to pomimo konieczności zmierzenia się z naprawdę przeważającym przeciwnikiem.
Merlin ostrzegł Haarahlda, że ma też własną misję do wypełnienia. "Szanuję cię, panie, i na swój sposób podziwiam", powiedział królowi. "Ale czy można to nazwać lojalnością? Tę jestem winien nie tobie ani Caylebowi, tylko przyszłości. Dlatego użyję was, jeśli zdołam. Wykorzystam twój autorytet, by przybliżyć dzień, kiedy żaden człowiek nie będzie właścicielem drugiego człowieka, kiedy ludzie przestaną się rodzić, aby żyć podlej niż bydło czy owce".
Haarahld Ahrmahk przyjął te słowa spokojnie i zaakceptował Merlina jako swojego doradcę.
Przez następne dziewięć lat Merlin walczył ramię w ramię z nimi - najpierw u boku króla Haarahlda, a po jego śmierci w boju wraz z królem Caylebem. Stary król zginął, zanim jeszcze Merlin odkrył, iż on oraz Maikel Staynair, biskup Tellesbergu, znali od dawna prawdę o archaniołach, a to dzięki człowiekowi imieniem Jeremiah Knowles, jednemu z lojalnych wobec Pei Shan-wei pierwotnych Adamów, który pozostawił bractwu Świętego Zherneau swój dziennik i nieco książek z czasów poprzedzających oficjalny Dzień Stworzenia. Merlin usłyszał o tym, dopiero gdy Cayleb objął tron. I dopiero wtedy też wspierany przez młodego króla biskup ogłosił ustanowienie Kościoła Charisu, dla którego fundamentem było przekonanie, iż każdy człowiek ma prawo, a nawet obowiązek samodzielnie wybierać, w co chce albo w co nie chce wierzyć.
Lecz nawet wtedy Staynair nie był jeszcze skłonny ujawnić, na jak wielkim kłamstwie opiera się cały przekaz Pisma. Schronienie może było gotowe na schizmę w Kościele, zwłaszcza gdy była ona nakierowana na ukrócenie panującej w nim korupcji, szczególnie wpływów Grupy Czworga, czyli rządzących Kościołem wikariuszy, ale nie było gotowe na coś, co zostałoby uznane za herezję i odrzucenie wszystkich świętych przekazów. Taki moment mógł nadejść, wcześniej jednak Charis musiał stoczyć swoją walkę i przetrwać.
I tę walkę wygrał, chociaż zajęło to dziewięć lat, podczas których dochodziło do starć armii w sile milionów ludzi i flot liczących setki okrętów. Dokonano też wielu niewiarygodnych zbrodni w imię Zhaspahra Clyntahna i jego wypaczonej wizji Boga. Wiele z nich w obozach zagłady. Charis jednak urósł. Małe wyspiarskie państewko stało się najpotężniejszym królestwem w historii Schronienia, prawdziwym Imperium rządzonym wspólnie przez Cayleba oraz jego ukochaną żonę Sharleyan, królową Chisholmu, która z własnej woli przystała do młodego króla i stała się jego zwolenniczką, zanim jeszcze pierwszy raz się spotkali. Charis urósł, ponieważ był chroniony przez ludzi gotowych zginąć dla sprawy, Kościół Charisu zaś oferował wolność sumienia, z której płynęła nauka odpowiedzialności za własne wybory.
Nie udało się jednak zniszczyć Kościoła Boga Oczekiwanego ani doprowadzić do odrzucenia Pisma.
Może i to by się powiodło, gdyby nie Rhobair Duchairn, jeden z Grupy Czworga. Przy całym swoim zakłamaniu i brutalności przekazu Pismo zawierało jednak i dobre wątki, uczące, jak kochać ludzi i jak otaczać ich ochroną, a także dostrzegające najważniejsze zadanie służącego Bogu Kościoła, potępiające nadużycia i wykorzystywanie innych dla osobistych korzyści. Gdy Duchairn stanął twarzą w twarz z całym okrucieństwem, z jakim Clyntahn prowadził walkę, uświadomił sobie, do jakiej rzezi doszło w imię utrzymania absolutnej władzy Grupy Czworga, a wówczas przypomniał sobie to wszystko. Przypomniał sobie, że jest kapłanem i sługą bożym, i mimo świadomości, iż w razie niepowodzenia zginie okrutną śmiercią, zorganizował wraz z grupą popleczników powstanie, które obaliło Clyntahna i zmusiło wielkiego inkwizytora do ucieczki z Syjonu. Prosto w ręce Merlina.
Clyntahn został osądzony za swoje zbrodnie, a miał ich miliony na sumieniu, natomiast Rhobair Duchairn, zwany od tamtej pory "świętym Rhobairem" oraz "Dobrym Pasterzem", przyjął żądania Kościoła Charisu. Obiecał zreformowanie Kościoła Boga Oczekiwanego, a wobec takiej jego postawy trudno było dalej prowadzić wojnę. Wewnętrzne kręgi władzy królestwa miały świadomość, kim był Langhorne i jego archaniołowie, ale na razie nie można było tego ujawnić. Zwłaszcza że oficjalny cel, czyli wezwanie do reform, spotkał się z pozytywnym odzewem.
I tak wojna zakończyła się bez rozwiązania kilku istotnych kwestii. Nadal nie było wiadomo, co znajduje się pod Świątynią i na ile sprawny pozostał orbitalny system bombardowania. Problemem była też odbudowa pokojowych relacji w świecie, przez który przetoczyła się krwawa wojna religijna. Pod znakiem zapytania stanął proces dalszej industrializacji, bo chociaż pomogła ona Charisowi wygrać wojnę, to wciąż nie można było otwarcie naruszać ograniczeń narzuconych przez Pismo.
No i pozostała obietnica powrotu archaniołów, który miał nastąpić tysiąc lat po Dniu Stworzenia.
Merlin i jego sojusznicy oraz przyjaciele wygrali wojnę przeciwko Grupie Czworga, ale nie batalię przeciwko doktrynie Kościoła Boga Oczekiwanego.
To okazało się o wiele trudniejszym zadaniem...
- fragment Życia Merlina Athrawesa pióra Zhakleen Wylsynn,
Wydawnictwo Uniwersytetu Królewskiego, Tellesberg 4217
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki