Czas odwagi - Paweł VI

-
Proszę czekać

Łódź Pawła

Cały pontyfikat Pawła VI to próba stworzenia definicji Kościoła na podstawie obrazów biblijnych ukazujących jego naturę. Kościół to budowla wzniesiona przez Chrystusa, dom Boży, świątynia i tabernakulum, Boży Lud, owczarnia, winnica, rola, Boże miasto, łódź Pańska, kolumna prawdy czy wreszcie Oblubienica Chrystusa Jego mistyczne Ciało.

Reprodukcja umieszczona na wyklejce tej książki zapowiada, że sięgniemy tu po symbolikę łodzi Piotrowej, znak Kościoła mobilnego, żeglującego po falach historii. To niewielki obraz olejny autorstwa Aldo Capriego (1886-1973), więźnia Mauthausen i przyjaciela Pawła VI. Przedstawia papieża siedzącego przy zacumowanej łodzi, którą przypłynął Piotr. Paweł VI trzyma w lewej ręce laskę, o prawą dłoń opiera zmęczoną głowę.

Łódź również zdaje się szukać wytchnienia w samotności niewielkiej zatoki. Postaci siedzące naprzeciw siebie - papież na ziemi, a rybak w łodzi - zachęcają się wzajemnie, dodają sobie otuchy. Paweł VI zawsze, aż do śmierci, starał się mieć ten obraz w zasięgu wzroku.

Jak wiadomo, w latach jego pontyfikatu łódź Kościoła musiała zmagać się z przeciwnym wiatrem i wzburzonym morzem: konfliktami, protestami, opozycją, wrogością, prześladowaniem. Papież Montini był kontestowany zarówno przez radykalnych progresistów, jak i tradycjonalistów - od zawsze zajmujących skrajnie przeciwne pozycje. Potrafił trzymać ster Piotrowej łodzi mocną ręką, nieraz samotnie, ratując jedność Kościoła, wzmacniając szeregi, broniąc depozytu wiary.

Na początku pontyfikatu powiedział: "wiemy, co znaczy wstąpić na katedrę świętego Piotra i objąć ten najwyższy i budzący lęk urząd (...). Z drżeniem i ufnością, w obliczu całego Kościoła, przyjmujemy klucze do Królestwa Niebieskiego, ciężkie i potężne, dobroczynne i tajemnicze, które Chrystus powierzył Rybakowi z Galilei, a które teraz nam zostały przekazane" (30 czerwca 1963 roku).

Piętnaście lat później, w obliczu śmierci, dokonując niemal podsumowania pontyfikatu, wyznał: "Wiary dochowałem! Możemy powiedzieć dziś w pokorze i pewności serca, że nigdy nie zdradziliśmy "świętej prawdy"" (29 czerwca 1978 roku). Biskup Gualtiero Sigismondi słusznie zauważa, że "misją powierzoną przez Opatrzność papieżowi Montiniemu było trzymanie steru w czasie Vaticanum II i w okresie posoborowym. Sternik wyznacza kierunek, sięgając wzrokiem w dal. Prorockie spojrzenie Pawła VI podążało za światłem, jakie dawała tradycja, niczym morska latarnia, i uważnie śledziło "znaki czasu". Było dalekosiężne, wzywało Kościół, by nie stał u wybrzeża, ale rozwinął żagle i wyszedł na otwarte wody odnowy. Przyświecał mu jasny cel odkrycia horyzontów dialogu ze współczesnością".

Paweł VI darzył Kościół głęboką miłością. Zdawał sobie sprawę ze swych słabości, bywał niepewny, rozdarty, poddawany pokusom. Zawczasu przygotował dymisję na okoliczność choroby, która uczyniłaby go niezdolnym do pracy. Chciał jednak pozostać do końca za sterem Kościoła, przekonany, że "Kościół jest Chrystusa (...) i On sam go ukochał (...) To On działa, to On prowadzi jego sprawy, wytycza plany". Łódź nie jest jego, lecz Jezusa. Zatem "niech stanie się jasne, że to On, nikt inny, prowadzi ją i ratuje".

Pan nie porzuca swego Kościoła, choć nieraz wydaje się nam, że łódź tonie. Z tego powodu Montini mógł mówić: "tego chcieliśmy i tego chcieć będziemy, aż do końca" (21 czerwca 1976 roku).

Kościół, każda wspólnota chrześcijańska, każdy z nas, idąc wytyczoną drogą, napotyka przeciwności, chwile grozy, cierpienie i utratę sił.

Paweł VI zachęca, byśmy się nie lękali. Chrystus jest obecny wśród nas bardziej niż kiedykolwiek indziej, chociaż nieraz może się nam wydawać, że nie ma Go lub usnął w naszej łodzi. Ale On tę łódź Kościoła wciąż prowadzi ku bezpiecznej przystani w królestwie Bożym.

Leonardo Sapienza