Czary w krainie Oz - Frank L. Baum

-
Proszę czekać

Strona redakcyjna

 

Lyman Frank Baum

Czary w Krainie Oz

Tłumaczyła Stefania Wortman

Tytuł orginału: "The Magic of Oz"

The Reilly & Lee Co. Chicago 1919.

Copyright ? 1919 by L. Frank Baum

 

Copyright ? Agencja Artystyczna MTJ, Warszawa 2013

 

Redakcja: Agencja Artystyczna MTJ

Korekta: Jolanta Spodar

Projekt okładki: Tomasz Rządkowski i Rendeer

Ilustracje: Krzysztof Krawiec

 

 

Wydanie I

Warszawa 2013

Agencja Artystyczna MTJ

 

 

ISBN 978-83-7699-199-3

 

 

Agencja Artystyczna MTJ sp. j.

ul. Porannej Bryzy 8, 03-284 Warszawa;

tel./fax (+48) 22 675 2814, 22 675 2850;

e-mail: info@mtj.pl; www.mtj.pl

 

 

 

 

Góra Mancz

Góra Mancz

a wschodnim skraju Państwa Oz, w kraju Manczkinów, wznosi się potężne, wysokie wzgórze zwane Górą Mancz. Z jednej strony góra graniczy ze Śmiercionośną Piaszczystą Pustynią, oddzielającą czarodziejską Krainę Oz od reszty świata, a z drugiej z pięknym, żyznym krajem Manczkinów. Manczkinowie trzymali się z dala od Góry Mancz. Popatrywali na nią od czasu do czasu, ale wiedzieli o niej bardzo niewiele. A działo się tak dlatego, gdyż od jednej trzeciej jej wysokości zbocza były zbyt strome, żeby można się było po nich wspinać, i jeżeli nawet ktoś zamieszkiwał ten wyniosły, górujący nad całą krainą szczyt, który niemal sięgał nieba, to Manczkinowie nie mieli o tym najmniejszego pojęcia.

Ale mimo to mieszkali tam jednak ludzie. Wierzchołek Góry Mancz miał kształt półmiska, szerokiego i głębokiego, a na jego dnie rozciągały się pola obsiane zbożem, rosły warzywa, pasło się bydło, płynęły strumienie, a drzewa uginały się pod ciężarem owoców. Tu i ówdzie porozrzucane były domy, a w każdym mieszkała rodzina Hiupów - tak nazywali siebie ci ludzie. Hiupowie rzadko schodzili na dół, a to z tego samego powodu, dla którego Manczkinowie nigdy nie wdrapywali się na górę: zbocza były zbyt strome.

W jednym z domów mieszkał pewien mądry stary Hiup; nazywał się Bini Aru i trudnił się niegdyś sztuką czarodziejską. Ale Ozma, władczyni Krainy Oz, wydała prawo zabraniające wszystkim praktykowania czarów w jej państwie. Zakaz nie dotyczył tylko Gladioli Dobrotliwej i Czarnoksiężnika Oza.

 

 

Kiedy Gladiola przekazała królewski rozkaz Hiupom, wysyłając w poselstwie orła o mocnych skrzydłach, stary Bini Aru przestał parać się sztuką magiczną. Zniszczył wiele czarodziejskich proszków i przyrządów i od tej pory uczciwie przestrzegał prawa. Wprawdzie nie widział Ozmy nigdy w życiu, ale był jej posłuszny jako swojej pani i władczyni.

Martwił się tylko jedną sprawą. Otóż odkrył nowy, tajemniczy sposób dokonywania przemian, sposób zupełnie nieznany innym czarownikom. Nie znała go ani Gladiola Dobrotliwa, ani Czarnoksiężnik Oz, ani stara Ognicha - nikt spośród tych, którzy zajmowali się sztuką magiczną. Tajemnica ta niepodzielnie należała do Bini Aru. Dzięki niej było najprostszą rzeczą na świecie zakląć kogokolwiek w ssaka, ptaka czy rybę lub w coś innego i znowu w człowieka. Wystarczyło tylko wiedzieć, jak się wymawia tajemnicze słowo: PYRZQXGL.

Bini Aru wykorzystywał tę tajemnicę wiele razy, ale nie po to, żeby zrobić coś złego czy sprawić komuś cierpienie. Gdy na przykład zdarzyło mu się zawędrować daleko od domu, a był głodny, zwykł mawiać: "Chcę stać się krową - PYRZQXGL!" i w mgnieniu oka przemieniał się w krowę, jadł trawę i zaspokajał głód. Wszystkie zwierzęta w Krainie Oz umieją mówić, toteż kiedy krowa nie była już głodna, mówiła: "Chcę być znowu Bini Aru - PYRZQXGL!" i czarodziejskie słowo wypowiedziane w odpowiedni sposób przywracało mu natychmiast jego własną postać.

Nie odważyłbym się oczywiście napisać tak wyraźnie czarodziejskiego słowa, gdybym choć przez chwilę przypuszczał, że moi czytelnicy wymówią je tak jak trzeba i będą potrafili przemieniać siebie i innych, w co zechcą. Ale faktem jest, że nikt na świecie z wyjątkiem Bini Aru nigdy nie potrafił (do chwili kiedy się ta historia zaczyna) wymówić słowa PYRZQXGL w pewien określony sposób. Sądzę więc, że z całym spokojem mogę je wam wyjawić. Dobrze by jednak było, gdybyście czytając na głos tę historię, uważali, żeby nie wymówić PYRZQXGL w sposób właściwy, bo dzięki temu unikniemy niebezpieczeństw zaklęcia, które może narobić wiele zła.

Bini Aru, odkrywszy tajemnicę natychmiastowej przemiany, niewymagającej użycia przyrządów ani proszków magicznych, ani środków chemicznych, ani nawet ziół i zawsze działającej nieomylnie, żałował, że jego cudowny wynalazek pozostanie całkowicie nieznany, czyli po prostu stracony dla ludzkiej wiedzy. Od chwili kiedy Ozma wydała swój rozkaz, postanowił ze swego odkrycia więcej nie korzystać, ale myślał sobie, że Ozma jest młodą dziewczyną i że po pewnym czasie może zmienić zdanie i pozwoli poddanym uprawiać magię. W tym wypadku Bini Aru mógłby znowu dowolnie przemieniać siebie i innych - jeżeli oczywiście nie wypadnie mu z pamięci, jak wymawiać słowo PYRZQXGL.

Zastanowiwszy się dokładnie nad całą tą sprawą, zdecydował zapisać czarodziejskie słowo i sposób wymawiania go w jakimś sekretnym miejscu, żeby po latach odnaleźć je z łatwością, ale żeby nikt inny nie mógł trafić na ślad. Pomysł był mądry, lecz gdzie znaleźć takie miejsce - martwił się stary czarownik. Przewędrował wzdłuż i wszerz cały półmisek na szczycie Góry Mancz, ale nie mógł znaleźć miejsca, gdzie mógłby zapisać tajemnicze słowo i gdzie nikt nie mógłby się na nie natknąć. Ostatecznie zdecydował się na zapisanie go w swoim własnym domu.

Bini Aru miał żonę imieniem Mopsi Aru, sławną z wypieku znakomitych pierogów, i syna Kiki Aru, który wcale nie był sławny. Otaczała go opinia kłótliwego i niesympatycznego chłopca, a był taki dlatego, że nie był szczęśliwy, a nie był szczęśliwy dlatego, że pragnął zejść z góry i zwiedzić daleki, szeroki świat. Ojciec zaś nie chciał mu na to pozwolić.

Nikt nie zwracał najmniejszej uwagi na Kiki Aru, nikt się z nim w ogóle nie liczył.

Raz do roku odbywała się na Górze Mancz uroczystość, której każdy Hiup oczekiwał z niecierpliwością. Urządzano ją w samym środku ukształtowanego jak półmisek kraju. Przez cały dzień świętowano i weselono się. Młodzież tańczyła i śpiewała, kobiety zastawiały stoły pysznymi potrawami, a mężczyźni grali na różnych instrumentach i opowiadali baśnie.

Kiki Aru chodził zwykle na te uroczystości razem z rodzicami, a potem nadąsany siadał z dala od koła tanecznego; nie chciało mu się tańczyć ani śpiewać, nie rozmawiał nawet z nikim z młodych ludzi. Nie był więc szczęśliwszy w święto niż w dzień powszedni i pewnego razu oznajmił Bini Aru i Mopsi Aru, że na zabawę nie pójdzie. Powiedział, że woli nudzić się w samotności niż w gromadzie, a rodzice chętnie się na to zgodzili.

Kiedy Kiki Aru został sam, postanowił zajrzeć do pracowni ojca, gdzie nie wolno mu było wchodzić, i poszukać jakichś magicznych przyrządów, których Bini Aru używał, kiedy jeszcze praktykował swoją sztukę czarodziejską. Gdy Kiki wszedł do środka, potknął się o jedną z wystających desek podłogi. Szukał wszędzie, ale nie znalazł śladu magicznej sztuki ojca. Wszystko zostało zniszczone.

Mocno rozczarowany chciał wyjść z izby, kiedy znowu potknął się o tę samą deskę w podłodze. Przyjrzawszy się jej dokładniej, stwierdził, że została wyjęta, a potem przybita w taki sposób, że znajdowała się nieco wyżej od innych. Dlaczego ojciec wyjął deskę? Czyżby schował pod podłogą jakieś magiczne przyrządy?

Kiki wziął dłuto i oderwał deskę, ale nic nie znalazł.

Miał właśnie zamiar położyć ją na miejsce, kiedy wyśliznęła mu się z ręki i odwróciła drugą stroną. Zobaczył, że pod spodem coś jest napisane. Światło było bardzo słabe, zaniósł więc deskę do okna i przyjrzał się jej dokładnie. Znalazł tam szczegółowy opis, jak wymawiać magiczne słowo PYRZQXGL, dzięki któremu można natychmiast zakląć każdego, w co się tylko chce, i przemienić na powrót w dawny kształt, kiedy się słowo powtórzy.

Z początku Kiki Aru nie zdawał sobie sprawy z tego, jaką cudowną odkrył tajemnicę. Pomyślał jednak, że może mu się to przydać, wziął kartkę papieru i przepisał dokładnie wskazówki, jak należy wymawiać PYRZQXGL. Po czym wsunął kartkę do kieszeni, a deskę położył z powrotem na miejsce. Nikomu nie przyszłoby nawet do głowy, że ktoś ją ruszał.

Potem Kiki Aru poszedł do ogrodu i siedząc pod drzewem, przestudiował starannie opis. Marzył zawsze, żeby opuścić Górę Mancz i zwiedzić daleki świat - przede wszystkim Krainę Oz. Teraz przyszło mu nagle do głowy, że gdyby zamienił się w ptaka, mógłby pofrunąć wszędzie, gdzie by chciał, i przyfrunąć z powrotem, kiedy by tego zapragnął.

 

 

Trzeba było tylko koniecznie nauczyć się na pamięć sposobu wymawiania czarodziejskiego słowa, ptak bowiem nie może nosić z sobą papierka i Kiki nie mógłby odzyskać poprzedniej postaci, gdyby zapomniał, jak się je wymawia. Studiował więc zapisane słowo przez czas dłuższy, powtarzając je po sto razy, póki nie był zupełnie pewny, że je pamięta. Ale na wszelki wypadek, żeby już być absolutnie pewnym i zupełnie spokojnym, umieścił kartkę w blaszanym pudełku i ukrył w opuszczonym kącie ogrodu, przykrywając pudełko kamykami.

Tymczasem zrobiło się późno, a Kiki pragnął wypróbować swoją pierwszą przemianę, zanim rodzice powrócą z zabawy. Stanął więc na progu domu i powiedział:

- Chcę stać się wielkim, silnym ptakiem, chcę być sokołem - PYRZQXGL!

Wymówił to słowo tak jak należy i poczuł, że w mgnieniu oka przybrał inną postać. Zatrzepotał skrzydłami, wskoczył na ogrodzenie i zaskrzeczał:

- Kro! Kro!

Roześmiał się i powiedział półgłosem:

- Co za śmieszny głos mają te ptaki! A teraz trzeba wypróbować skrzydła. Zobaczymy, czy są dość silne, żeby przefrunąć pustynię.

Zdecydował bowiem rozpocząć swoją pierwszą podróż do jakiegoś kraju poza granicami Krainy Oz. Ukradł tajemnicę przemiany i dobrze wiedział, że złamał prawo zakazujące uprawiania magii. Gladiola albo Czarnoksiężnik Oz mogliby go odnaleźć i ukarać surowo, mądrzej więc będzie trzymać się z daleka od Krainy Oz.

Powoli wzbił się w powietrze i zaufawszy swoim szerokim skrzydłom, zatoczył wdzięczne koło nad szczytem góry w kształcie półmiska.

Ze swojej wysokości dostrzegł daleko za rozpalonymi piaskami Śmiercionośnej Pustyni inny kraj, prawdopodobnie miły i wart zwiedzenia. Mocnymi uderzeniami skrzydeł rozpoczął długi lot, kierując się w tamtą stronę.

Spis treści

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Góra Mancz

Sokół

Dwaj źli ludzie

Spiskowcy

Szczęśliwy zakątek w Krainie Oz

Podarunki urodzinowe dla Ozmy

Puszcza Gugu

Kłopoty z Li-Mon-Agami

Wyspa Cudownego Kwiatu

W pułapce

Zwierzęta z Puszczy Gugu

Kiki sięga po swoje czary

Utrata czarnej torby

Czarnoksiężnik poznaje magiczne słowo

Samotna Kaczka

Szklany Kot znajduję czarną torbę

Zadziwiająca podróż

Magia Czarnoksiężnika

Dorota i trzmiele

Kłopoty małp

Akademia Wychowania Fizycznego

Urodziny Ozmy

Fontanna Zapomnienia