Czarownica z Portobello - Paulo Coelho

Kup ebooka

42.00 zł
32.80 zł (32,50 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Heron Ryan, 44 lata, dziennikarz

Nikt nie zapala świa­tła po to, aby je ukry­wać za zamknię­tymi drzwiami: celem świa­tła jest roz­ta­cza­nie bla­sku, otwie­ra­nie oczu, uka­zy­wa­nie cudów, które dzieją się dookoła.

Nikt nie poświęca w ofie­rze naj­cen­niej­szej rze­czy, jaką posiada: miło­ści.

Nikt nie powie­rza swo­ich marzeń tym, któ­rzy mogą je znisz­czyć.

Nikt, z wyjąt­kiem Ateny.

Długo po śmierci Ateny jej była mistrzyni popro­siła mnie, abym jej towa­rzy­szył w podróży do Pre­ston­pans w Szko­cji. Wła­dze tego mia­sta, korzy­sta­jąc z pew­nego feu­dal­nego prawa, które mie­siąc póź­niej zostało znie­sione, ofi­cjal­nie uła­ska­wiły 81 osób -?oraz ich koty -?stra­co­nych w XVI i XVII wieku za upra­wia­nie magii.

Według rzecz­nika sądu Pre­sto­un­grange i Dolphin­stoun, "więk­szość ska­zano bez żad­nych kon­kret­nych dowo­dów, jedy­nie na pod­sta­wie zeznań świad­ków oskar­że­nia, któ­rzy twier­dzili, że czują obec­ność złych duchów".

Nie warto po raz kolejny przy­po­mi­nać wszyst­kich zbrodni Inkwi­zy­cji, jej sal tor­tur i sto­sów pło­ną­cych ogniem zemsty i nie­na­wi­ści. Ale w dro­dze do Pre­ston­pans Edda powtó­rzyła kil­ka­krot­nie, że jest w tym orze­cze­niu coś, co ją obu­rza: oto wła­dze mia­sta oraz 14. Baron Pre­sto­un­grange i Dolphin­stoun "daro­wali winy" tym, któ­rych bru­tal­nie pomor­do­wano.

-?Mamy XXI wiek, a potom­ko­wie praw­dzi­wych zbrod­nia­rzy, któ­rzy mor­do­wali nie­win­nych ludzi, przy­znają sobie jesz­cze prawo do "uła­ska­wie­nia". Rozu­miesz, o co mi cho­dzi, Hero­nie?

Rozu­mia­łem. Nowe polo­wa­nie na cza­row­nice zata­cza coraz szer­sze kręgi. Tym razem bro­nią nie jest roz­pa­lone żelazo i stos, lecz drwina i moralne potę­pie­nie. Każ­dego, kto przy­pad­kiem odkrywa w sobie nie­zwy­kły dar i ośmiela się o nim gło­śno mówić, trak­tuje się podejrz­li­wie. A jego bli­scy -?mał­żon­ko­wie, rodzice, dzieci -?zamiast się tym szczy­cić, usi­łują całą sprawę zataić z obawy, że ich rodzina zosta­nie wysta­wiona na pośmie­wi­sko.

Zanim pozna­łem Atenę, uwa­ża­łem, że każdy, kto posiada taki dar, wyko­rzy­stuje go po to, by żero­wać na ludz­kiej roz­pa­czy i naiw­no­ści. Moja podróż do Tran­syl­wa­nii, gdzie mia­łem zebrać mate­riały do filmu doku­men­tal­nego o wam­pi­ry­zmie, dowio­dła rów­nież, jak łatwo ludzie dają się oszu­ki­wać. Nie­które zabo­bony, nawet z pozoru naj­bar­dziej absur­dalne, poku­tują w ludz­kiej wyobraźni i bywają bez naj­mniej­szych skru­pu­łów wyko­rzy­sty­wane przez szar­la­ta­nów. Po wizy­cie w zamku Dra­kuli odbu­do­wa­nym tylko po to, aby dostar­czać nie­za­po­mnia­nych wra­żeń tury­stom, skon­tak­to­wał się ze mną urzęd­nik rumuń­skiego rządu. Dał mi do zro­zu­mie­nia, że jeśli film zosta­nie wyemi­to­wany przez BBC, mogę się spo­dzie­wać, jak to ujął, "hoj­nego upo­minku". W jego prze­ko­na­niu poma­ga­łem pro­pa­go­wać donio­sły mit, co zasłu­gi­wało na sowitą nagrodę. Według jed­nego z prze­wod­ni­ków, liczba odwie­dza­ją­cych rośnie z roku na rok, liczy się więc każda wzmianka na temat tego miej­sca, nawet taka, która pod­waża auten­tycz­ność zamku oraz potwier­dza fakt, że Vlad Dra­kula był posta­cią histo­ryczną, która nie ma nic wspól­nego z mitem, cała histo­ria zaś jest jedy­nie maja­cze­niem pew­nego Irland­czyka (N. R.: Brama Sto­kera), który, nota­bene, ni­gdy w tej oko­licy nie zawi­tał.

Wtedy zro­zu­mia­łem, że choć­bym uczci­wie trzy­mał się fak­tów, mimo­wol­nie wspie­ram kłam­stwo. Nawet jeśli celem mojego filmu jest demi­to­lo­gi­za­cja tego miej­sca, ludzie i tak wie­rzą w to, w co chcą wie­rzyć. Prze­wod­nik miał rację, w grun­cie rze­czy tak czy ina­czej dzia­ła­łem na rzecz pro­pa­gandy. Natych­miast porzu­ci­łem cały pro­jekt, mimo że w prze­loty i wstępne bada­nia zdą­ży­łem już zain­we­sto­wać pokaźną kwotę.

Jed­nak podróż do Tran­syl­wa­nii wywarła osta­tecz­nie ogromny wpływ na moje życie: pozna­łem Atenę, która przy­je­chała do Rumu­nii w poszu­ki­wa­niu matki. Prze­zna­cze­nie, to tajem­ni­cze, nie­ubła­gane prze­zna­cze­nie, zetknęło nas ze sobą w naj­zwy­klej­szym holu naj­zwy­klej­szego hotelu. Widzia­łem jej pierw­sze spo­tka­nie z Deidre -?bądź Eddą, jak wolała być nazy­wana. Byłem obser­wa­to­rem -?tak jak­bym oglą­dał całe swoje życie -?pod­czas gdy moje serce sto­czyło bez­na­dziejną walkę, usi­łu­jąc nie dopu­ścić do tego, aby uwio­dła mnie kobieta spoza mojego świata. Byłem szczę­śliwy, kiedy rozum prze­grał bata­lię, i jedyne, co mi pozo­stało, to zło­żyć broń i pogo­dzić się z fak­tem, że jestem zako­chany.

Dzięki temu uczu­ciu ujrza­łem rytu­ały, któ­rych ist­nie­nia ni­gdy nie podej­rze­wa­łem. Sądząc, że zaśle­pia mnie miłość, wąt­pi­łem we wszystko, ale wąt­pli­wo­ści, zamiast dzia­łać para­li­żu­jąco, pchały mnie ku oce­anom, któ­rych ist­nie­nia nie potra­fi­łem przed­tem przy­jąć do wia­do­mo­ści. Taka sama ener­gia pozwo­liła mi póź­niej sta­wić czoło cyni­zmowi kole­gów dzien­ni­ka­rzy i pisać o Ate­nie oraz jej misji. A ponie­waż miłość wciąż żyje, choć Ateny nie ma już wśród nas, ta siła wciąż jest obecna, ale jedyne, czego pra­gnę, to zapo­mnieć, co widzia­łem i czego się nauczy­łem. Tylko u boku Ateny był­bym w sta­nie żeglo­wać po tym świe­cie.

To były jej ogrody, jej rzeki, jej góry. Dziś, kiedy ode­szła, marzę o tym, aby wszystko stało się jak naj­prę­dzej takie jak daw­niej. Chcę uża­lać się na korki uliczne, poli­tykę zagra­niczną i sys­tem podat­kowy. Znowu chcę wie­rzyć, że świat magii to tylko zręczna, kuglar­ska sztuczka. Że ludzie są prze­sądni. Że to, czego nie potrafi wyja­śnić nauka, nie ma prawa ist­nieć.

Kiedy spo­tka­nia przy Por­to­bello zaczęły wymy­kać się spod kon­troli, bez końca roz­pra­wia­li­śmy na temat jej postę­po­wa­nia -?dzi­siaj cie­szę się, że mnie nie posłu­chała. Jeżeli ist­nieje jakie­kol­wiek pocie­sze­nie w tra­ge­dii, jaką jest utrata uko­cha­nej osoby, może nim być jedy­nie zawsze potrzebna nadzieja, że być może tak było lepiej.

Z tym prze­ko­na­niem budzę się i zasy­piam. Lepiej, że Atena ode­szła, zanim zstą­piła do pie­kieł tego świata. Ni­gdy nie odzy­ska­łaby spo­koju ducha po wyda­rze­niach, które spra­wiły, że okrzyk­nięto ją "Cza­row­nicą z Por­to­bello". Reszta jej życia byłaby gorzką kon­fron­ta­cją wła­snych marzeń ze zbio­rową rze­czy­wi­sto­ścią. Zna­jąc ją dobrze, wiem, że wal­czy­łaby do końca, trwo­niąc ener­gię i entu­zjazm na próby udo­wod­nie­nia cze­goś, w co nikt, abso­lut­nie nikt nie chciał uwie­rzyć.

Kto wie? Może szu­kała śmierci jak roz­bi­tek wyspy? Nie­raz musiała błą­kać się o świ­cie po sta­cjach metra, cze­ka­jąc na napast­ni­ków, któ­rzy nie przy­by­wali, wędro­wać po naj­nie­bez­piecz­niej­szych dziel­ni­cach Lon­dynu w poszu­ki­wa­niu mor­dercy, który się nie zja­wiał.

Aż w końcu dopięła swego -?została bru­tal­nie zamor­do­wana. Kto ni­gdy nie zaznał bólu towa­rzy­szą­cego nagłej stra­cie tego, co w naszym życiu naj­waż­niej­sze? I nie cho­dzi mi tylko o ludzi, ale także o myśli, plany, marze­nia. Udaje się nam dzień, tydzień, cza­sem kilka lat, lecz osta­tecz­nie jeste­śmy nie­uchron­nie ska­zani na utratę. Wpraw­dzie nasze ciało żyje dalej, ale dusza prę­dzej czy póź­niej otrzy­muje śmier­telny cios. Zbrod­nia dosko­nała: nie wiemy, kto zamor­do­wał naszą radość życia, jaki był motyw mor­der­stwa, ani gdzie są winni.

Czy ci ano­ni­mowi winni mają świa­do­mość wła­snych czy­nów? Nie sądzę. Ponie­waż oni rów­nież są ofia­rami rze­czy­wi­sto­ści, którą stwo­rzyli -?bez względu na to, czy są nie­pewni sie­bie czy zaro­zu­miali, bez­silni czy wszech­mocni.

Nie rozu­mieją świata Ateny i ni­gdy nie będą w sta­nie go zro­zu­mieć. Tak, to dosko­nale oddaje istotę rze­czy: świat Ateny. Już pra­wie pogo­dzi­łem się z tym, że byłem w jej świe­cie tylko gościem, jakby korzy­sta­jąc ze spe­cjal­nych wzglę­dów -?jak ktoś, kto zna­lazł się w pięk­nym pałacu, je naj­wspa­nial­sze sma­ko­łyki pod słoń­cem, ze świa­do­mo­ścią, że to tylko uro­czy­sta oka­zja, że pałac do niego nie należy, ucztę wydano za cudze pie­nią­dze i o wyzna­czo­nej godzi­nie świa­tła zga­sną, wła­ści­ciele pójdą spać, służba sprząt­nie ze sto­łów, brama się zamknie i z powro­tem znaj­dziemy się na ulicy, cze­ka­jąc na tak­sówkę albo na auto­bus, znowu pogrą­żeni w sza­rej codzien­no­ści.

Wra­cam, a raczej pewna część mnie wraca do tego świata, w któ­rym liczy się tylko to, co widzialne, doty­kalne i co potra­fimy wyja­śnić. Znowu chcę dosta­wać man­daty za prze­kro­cze­nie szyb­ko­ści, słu­chać kłótni w skle­pie, sta­łych narze­kań na pogodę, chcę oglą­dać hor­rory i wyścigi For­muły 1. Oto świat, z któ­rym będę musiał obco­wać do końca moich dni. Oże­nię się, będę miał dzieci, a prze­szłość sta­nie się tylko odle­głym wspo­mnie­niem. I może tylko cza­sem będę się dzi­wił sam sobie, jak mogłem być tak ślepy, tak naiwny?

Wiem rów­nież, że w nocy ta druga część mnie będzie się błą­kać w prze­stwo­rzach i obco­wać z bytami rów­nie real­nymi, jak ta oto paczka papie­ro­sów i szkla­neczka dżinu. Moja dusza spo­tka się z duszą Ateny, a potem zbu­dzę się zlany potem, pójdę do kuchni po szklankę wody i uświa­do­mię sobie, że wal­czyć ze zja­wami można tylko bro­nią, która nie należy do real­nego świata. Wresz­cie, tak jak radziła moja babka, położę na noc­nym sto­liku roz­warte nożyczki, które ode­tną koń­cówkę snu.

Naza­jutrz spoj­rzę na nożyczki z odro­biną żalu. Muszę jed­nak znowu przy­sto­so­wać się do tego świata. Ina­czej zwa­riuję.

Andrea McCain, 32 lata, aktorka teatralna

Deidre O'Neill, 37 lat, lekarka, znana jako Edda

Lella Zainab, 64 lata, numerolog

Samira R. Khalil, 57 lat, gospodyni domowa, matka Ateny

Lukás Jessen-Petersen, 32 lata, architekt, były mąż

Ojciec Giancarlo Fontana, 72 lata

Lukás Jessen-Petersen, 32 lata, były mąż

Ojciec Giancarlo Fontana

Pavel Podbielski, 57 lat, właściciel mieszkania

Peter Sherney, 47 lat, dyrektor generalny filii Banku... w Holland Park w Londynie

Nabil Alaihi, wiek nieznany, Beduin

Samira R. Khalil, matka Ateny

Heron Ryan, dziennikarz

Deidre O'Neill, znana jako Edda

Voszo "Buszalo", 65 lat, właściciel restauracji

Heron Ryan, dziennikarz

Liliana, szwaczka, wiek i nazwisko nieznane

Samira R. Khalil, gospodyni domowa

Deidre O'Neill, znana jako Edda

Heron Ryan, dziennikarz

Antoine Locadour, 74 lata, historyk, I. C. P., Francja

Andrea McCain, aktorka teatralna

Deidre O'Neill, znana jako Edda

Heron Ryan, dziennikarz

Andrea McCain, aktorka

Heron Ryan, dziennikarz

Antoine Locadour, historyk

Deidre O'Neill, znana jako Edda

Andrea McCain, aktorka

Heron Ryan, dziennikarz

Deidre O'Neill, znana jako Edda

Andrea McCain, aktorka

Heron Ryan, dziennikarz

Deidre O'Neill, znana jako Edda

Londyńska gazeta, 24 sierpnia 1991 roku

Heron Ryan, dziennikarz

Deidre O'Neill, znana jako Edda

Samira R. Khalil, gospodyni domowa

Heron Ryan, dziennikarz

Antoine Locadour, historyk

Heron Ryan, dziennikarz

Nota od wydawcy

Zapra­szamy do zakupu peł­nej wer­sji książki