Dlaczego powstała ta książka?
Pamiętam tamten szary grudniowy poranek. Siedziałam w salonie przy oknie, z brodą opartą na parapecie, i patrzyłam na przysłonięte mgłą góry, zroszoną trawę i na siedzącą nieruchomo na słupku ogrodzenia wronę. Wszystko takie ciche, zasłonięte, schowane, tak jakby świat podniósł palec do ust w geście ostrzegającego uciszania.
A wtedy nagle z mgły wyłoniły się dwie ciemne sylwetki zmierzające w stronę domu: egzorcysta i jego pomocnik.
Christina Mckenna
Moja matka nosiła żółtą suknię, 2004
Kiedy ukończyłam 11 lat, odkryłam dwie zapadające na zawsze w pamięć rzeczy: jedna dotyczyła twórczości, a druga duchowości. Te dwa odkrycia łączyły się ze sobą i po pewnym czasie zlały się w coś jednego, dając mi większe zrozumienie tej podróży, którą nazywamy życiem. Dzięki podarowanym mi przez matkę farbom olejnym i zrobionej dla mnie przez ojca sztaludze, nauczyłam się malować. Tamtego właśnie dnia skończyłam mój pierwszy obraz, nagle otworzyły się drzwi do nowego świata. Był to daleko bardziej mroczny świat niż ten, który tak pieczołowicie przedstawiłam na płótnie.
We wczesnych godzinach pewnego październikowego poranka dziwny "gość" nawiedził nasz dom i pozostawał w nim przez sześć długich i przerażających tygodni. Na początku zachowywał się bardzo cicho. Zakradł się do sypialni moich młodszych braci, gdzie najpierw stukał cichutko pod dużą dębową szafą, a potem zajął miejsce pod łóżkiem.
W ciągu kolejnych dni stukanie przeszło w skrzypienie, tak jakby coś drapało spód materaca; dźwięk ten stawał się coraz głośniejszy, aż zmienił się w walenie w ściany i drzwi. Wszyscy byliśmy przerażeni i zrozpaczeni. Gdziekolwiek szedł mój mały brat, to podążało za nim. Moi rodzice zabrali go do sanktuarium maryjnego w Knock w hrabstwie Mayo, lecz to było z nimi w samochodzie, znów usłyszeli to pod jego łóżkiem hotelowym, a potem śledziło go przez całą drogę do domu. Nie mógł chodzić do szkoły. Nie mógł spać i w następstwie tego, co się działo, żadne z nas także nie mogło spać - nikt z jego trzech braci i pięciu sióstr.
Z perspektywy czasu widzę, że ta istota odpowiadała temu, co w środowisku osób zajmujących się zjawiskami paranormalnymi jest znane jako duch złośliwy albo duch hałasujący. Przedstawił się poprzez pukanie, potem stał się głośniejszy i bardziej uciążliwy, przewracał meble, przesuwał przedmioty, wyrzucał nas z łóżek. Obrał sobie dziecko jako cel działań i był bardziej aktywny w godzinach nocnych. I chociaż nie wydawał się mieć szczególnie złych zamiarów, mieliśmy poczucie, że im dłużej pozostanie niepohamowany, tym bardziej wzrośnie nasz strach i tym większe będzie prawdopodobieństwo, że stanie się bardziej złowrogi.
Pamiętam gorączkowe poszukiwania, jakie podjęła moja matka, żeby znaleźć księdza, który będzie potrafił wypędzić naszego lokatora. Przypominam sobie także moje kolana, bolące od zimnej podłogi sypialni mojego brata, gdzie klęczeliśmy całą rodziną, odmawiając różaniec za różańcem. I wiele Mszy odprawionych w tym pokoju. I szereg księży, którzy przychodzili i odchodzili. Wszystko nadaremno.
Aż w końcu przybył specjalny ksiądz, który znał się na "takich sprawach", a którego pokora i świętość nadawały mu wyjątkowy i rzadki status egzorcysty.
Zachowałam w sobie obraz tego niezwykłego człowieka. Jest to wysoki mężczyzna, emanuje z niego dostojność, ubrany jest całkowicie na czarno. Kiedy wchodzi do naszego domu, głaszcze nas, dzieci, po głowach, łagodnym głosem krótko rozmawia z moimi rodzicami, potem udaje się do pokoju, w którym duch dawał o sobie znać, i cicho zamyka drzwi.
Jeszcze ważniejszy od wspomnienia jego wyglądu jest wspaniały efekt, jaki pozostawił po sobie. Lęk i chaos poprzednich tygodni zostały całkowicie usunięte, a zapanował ogromny pokój. Dokonał tego, co ja uznawałam za cud. Byliśmy wolni.
Nasz upiorny gość nigdy nas już więcej nie odwiedził.
Od tamtego epizodu sprzed lat często zastanawiałam się nad naturą tego widmowego wszechświata i nad tym, jak to się dzieje, że egzorcysta może mieć taką moc w tym wszechświecie. Jakiego rodzaju istoty żyją w nim, na tym innym świecie? Dlaczego one czasami przenikają do naszego świata i niepokoją nas? Co dokładnie robi egzorcysta? Dlaczego niektórzy ludzie stają się celem dla istot z tamtego świata, a inni nie? Czy to wszystko jest częścią Bożego planu? Czy przyciągamy do siebie takie istoty przez naszą dobroć czy nikczemność, przez naszą ignorancję, czy przez nierozwiązane sprawy naszych przodków?
Ta książka stara się odpowiadać na te pytania i zarazem rozwiać trochę niewiedzy czy ignorancji, jaka otacza te niepokojące, lecz jednocześnie fascynujące zagadnienia.
Sokrates twierdził, że jest tylko jedno dobro - wiedza - i tylko jedno zło - ignorancja. Mamy nadzieję, że do czasu, gdy skończycie czytać Czarny sakrament, będziecie skłonni zgodzić się z tamtymi mądrymi słowami.
Christina McKenna
Rostrevor, 2007