.
Twórczynią tańca typu jazz dance w Europie była urodzona w St. Louis Josephine Baker, tancerka i piosenkarka pochodzenia afroamerykańskiego z obywatelstwem francuskim, która w 1938 występowała w Warszawie, Krakowie i Katowicach, ale to chyba za mało, aby ktoś w Polsce potrafił przyswoić w owym czasie ten rodzaj tańca.
Lata dwudzieste ubiegłego wieku to dla Polaków czas trudny, ale zarazem bardzo ciekawy. Były to początki II Rzeczypospolitej. Po długim okresie zaborów kraj nadrabiał zaległości w zasadzie we wszystkich dziedzinach, także w muzyce i rozrywce. Powstawały branżowe czasopisma, stowarzyszenia muzyków, zaczynał raczkować przemysł fonograficzny.
Sale koncertowe były przeznaczone przede wszystkim dla muzyki poważnej, rozrywka zaś musiała się zadowolić scenkami teatrzyków, kabaretów i sal restauracyjnych. Najlepsze i najdroższe z nich nazywano lokalami rozrywkowymi - poza konsumpcją proponowały one właśnie programy rozrywkowe. Pomimo wysokich cen nie było łatwo o miejsce. Już wtedy stosowano rezerwację telefoniczną. Żeby znaleźć się w czasie weekendu w stołecznej Adrii, należało pomyśleć o tym co najmniej tydzień wcześniej. Wszak ten elegancki nocny lokal cieszył się dużą popularnością. Bywali tu przedsiębiorcy, właściciele majątków ziemskich, ale też politycy i aktorzy. Ci ostatni mieli specjalny rabat. Można więc było się bawić w obecności osób z pierwszych stron gazet. Dyrektorował Adrii sprowadzony ze Lwowa najlepszy z najlepszych - właściciel tamtejszej Bagateli Franciszek "Franc" Moszkowicz. Wyróżniał się inteligencją, grzecznością i znajomością wymagań stołecznej elity.
Lokal słynął z dużej sali dancingowej z wirującym parkietem w kształcie zbliżonym do płyty gramofonowej. Uchodził za najwytworniejszy i najsłynniejszy w międzywojennej Warszawie. Wszystko tu było wysokiej jakości: zarówno kuchnia, obsługa, jak i muzyka. Urządzano huczne zabawy sylwestrowe i słynne bale filmu polskiego. W lożach można było zobaczyć znane twarze: aktorek Jadwigi Smosarskiej czy Mieczysławy Ćwiklińskiej, aktorów Aleksandra Żabczyńskiego czy Adolfa Dymszy. Adria angażowała czarnoskórych stepujących tancerzy, którzy stanowili nie lada atrakcję dla bywalców. Przygrywały najlepsze orkiestry, między innymi Artura Golda i Jerzego Petersburskiego oraz Zygmunta Karasińskiego i Szymona Kataszka. Atrakcją tej ostatniej był czarnoskóry śpiewający perkusista Sam Salvano. Znany rysownik i karykaturzysta, dzisiaj już nieżyjący, Julian Żebrowski opowiadał mi, że kiedyś spędził tam swoje imieniny w ciekawym towarzystwie Tadeusza-Dołęgi Mostowicza, autora między innymi Kariery Nikodema Dyzmy, Janusza Minkiewicza i Światopełka Karpińskiego. Nie było tanio. Rachunek opiewał na czterysta złotych. Przeciętny miesięczny zarobek robotnika wynosił wówczas około stu pięćdziesięciu złotych.
Café Adria, przy ulicy Moniuszki 10 w Warszawie, widoczne wejście, 1940.
Orkiestra jazzowa Zygmunta Karasińskiego i Szymona Kataszka, pierwszy z prawej perkusista i wokalista - Sam Salvano. Warszawa, lata 20. XX w.
W Oazie przy Wierzbowej do dyspozycji gości pozostawały gabinety znajdujące się w pobliżu sali restauracyjnej. Każde z takich pomieszczeń miało telefon, a czasem i pianino. Bywali tam ludzie bogaci z różnych sfer, panie i panowie z tak zwanego najlepszego towarzystwa, także artyści.
Jeżeli ktoś nie miał z kim zatańczyć, oczekiwali na niego fordanserki i fordanserzy, czyli płatni partnerzy, którzy zabawiali gości. Podobnie było w innych lokalach rozrywkowych, oczywiście tych najlepszych. Wzorem Paryża i Berlina. Na czym dokładnie polegała ich praca?
Grydzewskiego (Mieczysława) znano nie tylko z tego, że mógł być pokazywany jako wzór redaktora [...], którego pracowitość była imponująca. Na przykład w Adrii, gdzie był najlepszy w stolicy dansing, zjawiał się z narzeczoną i plikiem materiałów do następnego numeru "Wiadomości". Dla narzeczonej wynajmował fordansera, a sam, zanurzony w gęstej atmosferze nocnego lokalu, oddawał się do późnej nocy lekturom, korektom, korespondencji i innym normalnym zajęciom redakcyjnym1.
Otwarcie Oazy dla gości nastąpiło 29 listopada 1922 roku. Już od godziny dziesiątej wieczorem przygrywał jazz-band Zygmunta Karasińskiego. To wydarzenie to pierwszy koncert jazzowy w naszym kraju.
Codzienne dancingi przyciągały wielu gości. Widywano nawet Tadeusza Boya-Żeleńskiego z żoną i dorosłym już synem. Królował też inny jazz-band, a mianowicie Oaza Jazz Henryka Golda. Na początku lat trzydziestych częste reklamy zapraszały do tego jednego z najwytworniejszych lokali stolicy. Przekonywano też do atrakcyjnych występów najwybitniejszych artystów scen warszawskich.
Nie można pominąć Bristolu. Tutaj bawiono się w Sali Malinowej, znanej z tego, że dancingi transmitowało Polskie Radio. Organizowano też pokazy mody między innymi z udziałem Stefanii Grodzieńskiej - modelki warszawskiego ekskluzywnego domu mody Bogusława Hersego, w przyszłości aktorki estradowej, teatralnej, a także pisarki. Było to ulubione miejsce spotkań polityków, oficerów, artystów i elity intelektualnej. Już w 1924 roku dancingi organizowała gwiazda operetki Lucyna Messal. Rok później zaangażowała znaną orkiestrę Artura Golda i Jerzego Petersburskiego, a na początku 1926 brylował jazz-band pianisty Jakuba Kagana. Z tej okazji wydano nawet program dancingu przedstawiający orkiestrę z fotografiami muzyków, który wymienia kompozycje szefa zespołu. Później napisał on między innymi utwór Bristol Tango, będący przejawem fascynacji nie tylko tym miejscem, ale też muzyką jazzową i czarną Ameryką. Miesięcznik "Taniec i Rozrywka" pisał o najwytworniejszym dancingu w stolicy, gdzie orkiestry wykonywały atrakcyjne fokstroty i charlestony. Było to znane miejsce także na arenie międzynarodowej. W 1925 roku koncertowała tu amerykańsko-niemiecka orkiestra Eddie Woods and his Kentucky Serenaders. Jednemu z członków zespołu, saksofoniście Henry'emu Nathanowi, tak się spodobało w Polsce, że został tutaj na dłuższy czas. Zaangażował go do swojej orkiestry Zygmunt Karasiński.
To w Bristolu przez pewien czas mieszkał Karol Szymanowski, przyjmując zapowiedzianych wcześniej gości, a swoją pracownię miał Wojciech Kossak, któremu w 1934 roku do portretu pozował sam prezydent RP Ignacy Mościcki.
Bywano też w innych stołecznych lokalach. Należała do nich estetycznie i ciekawie urządzona Polonia, znajdująca się w Alejach Jerozolimskich naprzeciwko Dworca Wiedeńskiego, w hotelu o tej samej nazwie. Spotykało się tam ludzi kina: Jadwigę Smosarską, Adolfa Dymszę, a nawet Jana Kiepurę. W hotelu zaś mieszkali w różnym czasie Tadeusz Boy-Żeleński, Kornel Makuszyński... W drugiej połowie lat dwudziestych organizowano tu dancingi cieszące się znacznym powodzeniem. Prasa pisała o uprzedzająco grzecznej obsłudze tudzież o urozmaiconej kuchni i dobrze zaopatrzonej w trunki piwnicy. Zazwyczaj grywały dwie orkiestry. Jedna podczas dancingu, druga zaś wyłącznie koncertowała. Już pod koniec lat dwudziestych przygrywał tu do tańca zespół Wiesława Wilkosza, wtedy jeszcze z perkusistą o nazwisku Srebrzyński (później się to zmieni), koncertowała zaś orkiestra uprawiająca jazzującą muzykę taneczną skrzypka Czesława Żaka, L'Orchestre Symphonique se Transformant en Jazz. W Polonii właśnie odbyły się, nomen omen, pierwsze wybory Miss Polonia. W 1930 roku zwyciężyła aktorka teatralna i filmowa Zofia Batycka, która w następnym roku nie zamierzała oddać korony, bo nadal uważała się za najpiękniejszą kobietę. A prywatnie była ciotką popularnego na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych wokalisty gdańskiego zespołu Rhythm and Blues Bogusława Wyrobka, legendy polskiego rock and rolla (wspominała o tym podobno żona Wyrobka, Hanna Rek). W czasie wojny hotel zajęli Niemcy, może dlatego przetrwał okupację.
Nowoczesny Café Club na Nowym Świecie, należący do Towarzystwa do Eksploatacji Przedsiębiorstw Kawiarnianych, powstał w pierwszej połowie lat trzydziestych2. Nowocześnie urządzony, zajmował trzy kondygnacje. W podziemiu znajdowała się restauracja, parter i piętro zajmowała kawiarnia, gdzie można było przeczytać czasopisma, również zagraniczne. Występował tu zespół saksofonisty Franciszka Witkowskiego zwanego królem jazzu, a także zespół Wiesława Wilkosza. W czasie wojny solo grywali pianiści. To miejsce znane jest z zamachu bombowego na oficerów niemieckich w roku 1942, potępianego zresztą przez Armię Krajową jako akt mało znaczący, a pociągający za sobą represje okupanta.
Kawiarnie Instytut Propagandy Sztuki (IPS) oraz Sztuka i Moda (SIM) przy Królewskiej przyciągały wielu artystów i muzyków. W IPS-ie gośćmi bywali Władysław Tatarkiewicz, Ferdynand Goetel, Antoni Słonimski. Odbyło się tam szereg ważnych wystaw, między innymi Leona Wyczółkowskiego (1932) i Xawerego Dunikowskiego (1938). W momencie powołania do życia IPS stanowił swoistą opozycję wobec konserwatywnego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych.
Rozbawione towarzystwo w Café Adria, najelegantszym lokalu stolicy, 1940.
SIM to kawiarnia wzorowana na angielskich tea-roomach. Łączyła, jak pisał jeden z tygodników, funkcje salonu sztuki, estrady koncertowej, rewii mód, a także dancingu. Tutaj występującym artystom akompaniował na fortepianie Wiktor Osiecki, ojciec Agnieszki, w czasie wojny występował zaś duet fortepianowy Andrzej Panufnik i Witold Lutosławski.
Uczęszczanym miejscem była nowoczesna, elegancka, dwukondygnacyjna, ze słynną werandą w stylu art déco, czynna do czwartej nad ranem i droga Gastronomja przy Nowym Świecie. Znajdowała się w pięciopiętrowym budynku z zaokrąglonym narożnikiem i balkonami. Gwarna, tętniąca życiem. Jej Złota Sala prezentowała się znakomicie. Reklamy przedstawiały ją jako najmodniejszy lokal w Warszawie. Dobrze ją zapamiętał świadek tamtych czasów Zbigniew Pakalski:
[...] zajmowała parter na restaurację, a piętro na kawiarnię i nad findesieklową stalową ozdobną werandą było jeszcze wyjście na kawiarniany taras pod kolorową markizą z bezpośrednim kontaktem z koronami rosnących tu starych wiązów3.
Złota Sala to miejsce popularnych koncertów nierzadko transmitowanych przez Polskie Radio w ramach programu "Jazzująca muzyka taneczna". W połowie lat trzydziestych grywał tu zespół Wilkosza. Informował nawet o tym miesięcznik "Taniec i Piosenka" (1935, nr 1, s. 4, w dziale "Nasz Reporter"): "Odnowiona Gastronomja należy teraz do ulubionych lokali stolicy. Wiesław Wilkosz gra obecnie na dole, na górze zaś koncertują Landowski i Pewzner". Henryk Pewzner to pianista współpracujący z Polskim Radiem, nagrywał także solo. Zginie podczas wojny zamordowany przez hitlerowców.
W tym czasie w orkiestrze Wilkosza grał czarnoskóry perkusista August Browne, chociaż prasa nie wymienia jego nazwiska.
Kawiarnia Gastronomja przy zbiegu ulic Nowego Światu i Alej Jerozolimskich, Warszawa.