Czarci dom 6: Przebudzenie wiedźmy seria erotyczna - Catrina Curant

Kup ebooka

4.99 zł
3.99 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ważka leciała nisko, Julia przez chwilę śledziła jej lot, licząc w myślach i próbując się uspokoić. Owad przeleciał nad klawiaturą, by za chwilę przysiąść na trzcinie. Dziewczyna zatrzasnęła laptopa i się odwróciła.

- Dosyć. - Nie wytrzymała, wstała i spojrzała na Nocnego, który stał za jej plecami od godziny. - Nie umiem pracować, jak sapiesz mi na kark. Tak się nie da. - Zrobiła krok w jego stronę, stał niewzruszony, tylko ogon drgał na boki. - Nie możesz mnie nie odstępować na krok i traktować wszystkich jak potencjalnych wrogów. Kurier nie chciał mnie zabić. A budowlańcy wcale nie czają się na moją cnotę. Dosyć - dodała na wydechu.

Przez ostatnie dwa tygodnie odkryła, że jest coś gorszego od demona, który chce się jej pozbyć z domu. Nocny stał się upiorny, nadopiekuńczy, przewrażliwiony i zaborczy. Z trudem powstrzymała go przed rzezią, gdy w poniedziałek wjechała ekipa budowlana. Nie odstępował jej na krok, sprawiając, że wychodziła na wariatkę, bo oczywiście nie mógł powstrzymać się od zgryźliwych komentarzy, a ona nie potrafiła mu nie odpowiadać. Zaczęła nosić słuchawkę od telefonu, udając przy Władysławie i reszcie chłopaków, że rozmawia przez telefon. Zrozumiała też, dlaczego jej ciotka uznawana była za wariatkę, sama zaczynała się za nią uważać. Z ulgą przyjęła moment, w którym budowlańcy skończyli umówione prace, i wyjechali.

Nocny wzruszył ramionami, a potem wykrzywił usta w uśmiech, który znała, który normalnie sprawiał, że robiła się wilgotna i chętna, ale nie tym razem. Tym razem chciała być poważna. Cofnęła się o krok, a potem jeszcze jeden.

- Nie! Mówię poważnie - stwierdziła, siląc się na stanowczość. Demon zmrużył oczy, ogon poruszał się szybciej, jego ciało się napięło. - Cholera - jęknęła. Znała tę minę. Zrobiła jeszcze pół kroku do tyłu. Mierzyli się wzrokiem, kobieta i demon, a Julia wiedziała, że zaraz przegra to starcie, że jak zwykle nie wytrzyma i jej ciało ją zdradzi. Zaklęła cicho i zaczęła uciekać.

Czekał, dał jej odbiec, lubił, jak uciekała, a potem zaatakował. Dopadł ją szybko, nie miał ochoty przedłużać polowania. Wywrócili się na ziemię, ale zadbał o to, aby to ona upadła na niego, objął ją ogonem i przytrzymał nogami. Furczała i próbowała się wyrwać, co całkiem mu się podobało. Lubił w niej waleczność i zajadłość, pozwolił jej mieć złudzenie, że może walczyć, i przez chwilę kotłowali się na ziemi, co tylko bardziej go podnieciło. Przerzucił ją na plecy i unieruchomił nadgarstki. Miała zaczerwienione policzki, trawę we włosach i fuczała jak kotka, więc rozbił jej wargi swoimi, ocierając się biodrami o jej biodra. Uwielbiał to, jak całowała, jak jej język łączył się z jego i jak jęczała mu w usta. Puścił jej ręce, aby zedrzeć z niej majtki, chciał poczuć jej ciepło. Lubił to, z jaką drapieżnością się pieprzyła, jak jej paznokcie wbijały się w jego skórę i jak krzyczała. Podniósł ją, jakby nic nie ważyła. Samochód stał kilka metrów dalej, pchnął ją na maskę i rozsunął nogi. Nie musiał sprawdzać, aby wiedzieć, że jest mokra. Uwielbiała to tak jak on, walczyła, ale to była walka, którą chciała przegrać. Mogła drapać, furczeć i złorzeczyć, ale jej ciało mówiło coś zgoła innego. Zarzucił sukienkę na jej plecy, docisnął je jedną ręką, a drugą sprawdził, była gotowa, mokra i ciepła.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.